Wanda czy Kazik? — opowieść o dziewczynie żołnierzu

Obszerny opis dziejów całości życia oraz dokonań wybitnej postaci.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Wanda czy Kazik? — opowieść o dziewczynie żołnierzu

Post autor: Warka » 07 maja 2011, 19:11

Anna Nowakowska-Wierzchoś

Wanda Gertz, komendantka kobiecego oddziału Dywersji i Sabotażu Kedywu Armii Krajowej, w oczach swoich podopiecznych zapisała się jako osoba mądra, sprawiedliwa i odważna, a przy tym ciepła i kobieca. Z okazji nadchodzącej rocznicy urodzin komendantki „Leny” postanowiłam przypomnieć sylwetkę tej niebanalnej osoby.

Wanda Gertz, córka Jana i Florentyny z Johnów, przyszła na świat 13 kwietnia 1896 roku w Warszawie. Niemieckie nazwisko było spadkiem po saksońskich przodkach von Schliss Gertzach, którzy w XVIII wieku przybyli z Saksonii na ziemie polskie1 wraz z dynastią Wettinów. Rodzina Gertzów odnalazła swe miejsce w nowej ojczyźnie; nie wahała się ryzykować życia, dzieliła na dobre i złe losy kraju. Jan Gertz, uczestnik powstania styczniowego, wychowywał dzieci w duchu walk o niepodległość Polski. W domu rodzinnym często zbierali się powstańcy, wspominali walki i snuli wizje wolnej Polski. Mała Wanda od dziecka żyła opowieściami o walce szlachetnej, rycerskiej. Interesowało ją wszystko, co miało związek z wojskiem i służbą wojskową. U kresu życia wspominała: Od najmłodszych lat dziecięcych, nie wiem dlaczego, największe moje zainteresowania i marzenia skupiły się na wojsku i o wojsku. Jako pięcioletnia dziewczynka nie bawiłam się nigdy lalkami, a jedynie żołnierzami, których miałam niezliczoną ilość. Mając rodzeństwo starsze wiekiem przebywałam w towarzystwie brata starszego o cztery lata. Z nim to i z jego kolegą-rówieśnikiem bawiliśmy się stale w wojsko, a czasem w podróże lub Robinsona. Jako jedyna dziewczynka w towarzystwie samych chłopców, byłam wykorzystywana do różnych pośledniejszych ról w zespołowych zabawach. Gdy bawiliśmy się w Robinsona — byłam przeważnie Piętaszkiem, gdy bawiliśmy się w wojsko — rekrutem, gdyż w owym czasie było nie do pomyślenia, aby dziewczynka mogła być żołnierzem2.

Nie bała się typowo męskich zadań, które wykonywała ze zdwojoną energią. Chcąc wykazać swoją równość, czy to w zapasach, gdzie trzeba było wykazać się sprawnością fizyczną, czy odwagą w walkach z przeciwną grupą bawiących się, wpadłam w tak wielki zapał bojowy, że niejednokrotnie przeciwnicy musieli rejterować z placu boju3. Już wtedy przekonała się, że wysokie rangi wojskowe są poza zasięgiem dziewcząt. Moim szczytem marzeń było zdobycie choć stopnia podoficera, by móc nosić kolorową czapeczkę4.

Dziecięce marzenia spełniała więc konsekwentnie krok po kroku — zaczynała od harcerki w tajnym skautingu, a skończyła jako oficer Wojska Polskiego.
Krok pierwszy — harcerka

Beztroskie dzieciństwo skończyło się wraz z rozpoczęciem nauki szkolnej. W 1913 roku po ukończeniu Gimnazjum Kuzienkowej w Warszawie Wanda rozpoczęła naukę na kursach buchalteryjnych Zgromadzenia Kupców m.st. Warszawy. Wraz z nauką w szkole rozpoczęła działalność w tajnym skautingu. W latach 1913–1915 była plutonową 4. Drużyny im. Emilii Plater. Harcerstwo było wówczas organizacją młodą i mało popularną, budziło, zwłaszcza w wydaniu dziewczęcym, niechęć i brak uznania5. Sama młodzież widziała w skautingu kontynuację tradycji filomacko-filareckiej, jak przysposobienie do uczestnictwa w walce zbrojnej6.
Krok drugi — konfederatka

Poza drużyną młoda Wanda uczestniczyła w pracach Konfederacji Polskiej, organizacji budzącej ducha niepodległościowego, zajmującej się propagowaniem pracy strzeleckiej. Młodzi członkowie Konfederacji drukowali odezwy, które następnie rozrzucali po mieście. Zadaniem Wandy było roznoszenie odezw po domach oraz szycie chlebaków dla żołnierzy POW. Tak zastał ją wybuch I wojny światowej. Jako członkini Konfederacji Polskiej w 1915 roku wzięła udział w ekwipowaniu Batalionu Warszawskiego7. Zapotrzebowanie na pracę dziewcząt było duże i w zasadzie od razu zaspokajane. Starsze pracowały w koszarach, młodsze zajmowały się szyciem i zbieraniem ekwipunku. Niektóre dostały zaszczytne zadanie przechowywania broni i tajnych dokumentów. Wanda doznała srogiego zawodu, gdy we wrześniu Batalion wyruszył na front z kategorycznym zakazem przyjmowania kobiet do służby liniowej. Rozkaz ten nie zniechęcił jednak młodej Gertzówny!
Krok trzeci — rekrutka

Wanda nie mogła zwyczajnie zgłosić się na rekrutację, gdyż wielu członków skautingu i Konfederacji rozpoczęło już pracę w Legionach. W męskim przebraniu łatwo zostałaby rozpoznana. Musiała wykorzystać inne znajomości do półoficjalnego przedostania się do Legionów.

Drużynowa Janina Nadratowska znała marzenia swojej podopiecznej, skontaktowała więc Wandę z podoficerami prowadzącymi rekrutację do II Brygady8. W kamuflażu pomagały Wandzie koleżanki z drużyny, które dostarczyły męskie ubranie i zajęły się fryzurą. Kiedy Wanda Gertz zobaczyła się z obciętymi włosami, poczuła, że nie ma odwrotu. Z bijącym sercem wyszła na ulicę. Tego samego dnia otrzymała list polecający z paszportem na nazwisko Kazimierz Żuchowicz9.

Rekrut Kazik Żuchowicz. Z nową tożsamością zgłosiła się na komisję rekrutacyjną, a na drugi dzień wraz z innymi ochotnikami pomaszerowała na pociąg do Lublina. Tam przeżyła swoje pierwsze rozczarowanie rzeczywistością wojenną. Koszary z powybijanymi oknami, zimno i brud, brak sienników miały być odtąd jej chlebem powszednim. Nie to było jednak najgorsze. Każdy z rekrutów miał przejść oględziny lekarskie. Zatrzymana podczas próby uniknięcia oględzin, Wanda musiała przyznać się, że jest niewiastą. Podeszłam tedy do biurka i zapytałam, kto mógłby mnie od tych oględzin uwolnić. Wskazano mi porucznika D., który zdziwiony trochę, zapytał mnie o przyczynę. Milczałam. Obecny zaś przy tej rozmowie pisarz wyraził przypuszczenie, iż jestem przebraną niewiastą…Trudno mi było zaprzeczyć. Trzeba było tylko prosić, aby nie odesłano mnie do domu10.

Oficerowie nie tylko nie odesłali jej do domu, ale pomogli w rozwiązaniu kłopotu. Wraz z odrzuconymi rekrutami przyjechała na inny etap — w Piotrkowie, gdzie zaopiekował się nią Michał Romer11. Dzięki niemu przeszła pozytywnie rekrutację. Na docinki kolegów, że jest przebraną kobietą, odpowiadała: „O tobie mówią to samo”12. Kolejnym etapem wędrówki na front miała być służba ordynansowa przy dowódcy pułku majorze Brzozie13.
Krok czwarty — artylerzystka

Major był powiadomiony, kim był jego nowy ordynans. Zatrzymał dziewczynę przy sobie w Kowlu, aby zapoznała się ze służbą i z ludźmi przed przydzieleniem do baterii. Po dwóch tygodniach prowadzenia ksiąg i wydzielania sprzętu artyleryjskiego Wanda dołączyła do 2. Baterii Haubic 1. Pułku Artylerii I Brygady.

Służba artyleryjska nie należała do najłatwiejszych, wymagała odporności i pracy ponad siły. Żołnierzy zakwaterowano w pustych ziemiankach, bez podstawowego wyposażenia. Ku przerażeniu dziewczyny, przydzielono jej konia, z którym zupełnie nie potrafiła się obchodzić, a którym musiała się zaopiekować. Zajęcia na froncie odbiegały od wyobrażenia heroicznej walki o ojczyznę: skrobanie ziemniaków, rąbanie i piłowanie drewna, budowa stajen — tak wyglądała codzienność. Po niejakim czasie dostałam przydział do obsługi dział jako rezerwa, chodziłam więc na ćwiczenia. Bateria nasza mimo nazwy nie miała haubic, tylko armaty polowe. Ćwiczono nas i uczono przepisowo w biegu wsiadać i zsiadać z jaszczów i armat. Wkrótce otrzymałam przydział do plutonu łączności, uczono mnie obchodzenia się z aparatami i zakładania linii, naprawiania przewodów itd.14.

Wanda i jej przerażający podopieczny. Wraz z rozwojem sytuacji na froncie Gertzówna została przeniesiona do dowództwa pułku, gdzie z polecenia majora Brzozy zajęła się prowadzeniem biblioteki pułkowej. Legiony znalazły się wówczas pod silnym ostrzałem Rosjan, a niepewność sytuacji powiększał konflikt Piłsudskiego z Armee Oberkomando (Naczelną Komendą Armii).

Uwieńczeniem przygody frontowej Wandy Gertz były walki nad rzeką Stochów. Gertzówna pełniła wówczas wartę nocną przy magazynie. Walki w oddali przywodziły jej na myśl piekło… Odgłosy armat, krzyki żołnierzy, oślepiające błyski na niebie i coraz częstszy świst kul. Z czasem zaczęli pojawiać się ranni, niektórzy nie o własnych siłach. Dowództwo zarządziło odwrót, a legioniści z radością obserwowali uciekających Austriaków.

To, co załamywało niejednego chłopca, dla krewkiej dziewczyny było tylko namiastką wojennej przygody. Ponieważ dotychczas nie brałam bezpośredniego udziału w bitwie, postanowiłam zwiać do piechoty. Namawiał mnie do tego jeden kolega, więc razem z nim mieliśmy pozostać w jakiejś wsi i przyłączyć się do pierwszego napotkanego oddziału piechoty. Zatrzymaliśmy się w Stobychewie i tu miało się odbyć nasze wystąpienie z artylerii15.

Ucieczka nie udała się, gdyż wyczerpany odwrotem organizm odmówił posłuszeństwa. Wanda zaniewidziała, poruszała się, trzymając wozu, nie rozróżniała ludzi i przedmiotów. Konsekwentnie odmawiała oględzin lekarskich i czekała na polepszenie stanu zdrowia. Odwrót się skończył. Zatrzymaliśmy się pod Piasecznem za Stochodem. Rozłożyliśmy się obozem na polanie. Zaczęła się znów praca. Trzeba było rąbać drzewa, znosić je i budować prowizoryczną stajnię16.

W tym czasie trwały rokowania Piłsudskiego z Austriakami. Wobec niepewnej sytuacji legionów Wandzie Gertz udzielono urlopu …_miałam za sobą przeszło 6 miesięcy służby w artylerii, a przy tym całkowicie zniszczony mundur, zaproponowano mi urlop. W tym czasie miała zdecydować się sprawa pozostania, względnie wycofania z frontu Brygady. Zależnie od tego miałam powrócić lub pozostać w domu, bo nie chciałam wałęsać się po etapach i prowadzić życia koszarowego. W parę dni po rozmowie z mjr. Brzozą otrzymałam rozkaz zameldowania się w dowództwie pułku. Tam dowiedziałam się, że mam jechać z kapitanem Rezonem do Warszawy. Tu doszły mnie wieści, że komendant podał się do dymisji. Pozostałam więc w cywilu17.

Tak zakończyła się pierwsza przygoda frontowa Wandy Gertz. Zarówno wiedza, którą wówczas zdobyła, jak i sława Kazika Żuchowicza pomogą jej w późniejszej karierze wojskowej. Przemiany społeczne, które zaszły w wyniku I wojny światowej, powoli otwierały męskie dziedziny życia na ekspansję kobiet. Mężczyźni przestali mieć wyłączność na wojnę i wojsko. Ochotnicza Legia Kobiet, Juzistki, Przysposobienie Wojskowe Kobiet po odzyskaniu niepodległości przyciągnęły rzesze wyemancypowanych pań gotowych do wzięcia odpowiedzialności za los ojczyzny.

Nie każdemu dane jest zrealizować dziecięce marzenia. Wandzie Gertz to się udało. I choć życie miała piękne i bohaterskie, zmarła w nędzy, ciężko chora na emigracji… Ale to już temat na zupełnie inną opowieść. Opowieść o żołnierce i komendantce! (cdn.)

Przypisy:

1 T. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939–1944, Warszawa 1983, s. 38.

2 Studium Polski Podziemnej, Londyn, TP. 1/35, Wanda Gertz, Marzenia dziecięce (odpis z rękopisu).

3 Tamże.

4 Tamże.

5 W. Prażmowska, Ze wspomnień harcerskich, [w:] Wierna Służba. Wspomnienia uczestniczek walk o niepodległość 1915–1918, red. M. Rychterówna, Warszawa 1929.

6 M. Uklejka, Początki harcerstwa żeńskiego i jego linia wychowawcza do 1939, [w:] Harcerki 1911–1939. Historia, program, wychowanie, red. J. Ranicka-Bobrowska, Warszawa 1990, s. 16.

7 Batalion Warszawski złożony był z zaprzysiężonych i zdolnych do służby członków POW. Pod komendą porucznika Żulińskiego wyruszył 22 VIII 1915 z Warszawy i 29 VIII połączył się z I Brygadą Legionów.

8 SPP, Londyn, TP. 1/35, Wanda Gertz, sygn. 1275/1 Wanda Gertzówna (Kazik Żuchowicz) — wspomnienia, maszynopis, s. 2.

9 W artykule Femina Patriae Defensor poświęconym Muzeum Wojskowej Służby Polek w Toruniu na stronie internetowej Fundacji Archiwum Pomorskie AK podana jest informacja, jakoby Wanda Gertz używała nazwiska i paszportu swojego kuzyna Kazika. Wspomnienia Gertzówny tej informacji nie potwierdzają.

10 SPP, Londyn, TP. 1/35, Wanda Gertz, sygn. 1275/1 Wanda Gertzówna (Kazik Żuchowicz) — wspomnienia, maszynopis, s. 3.

11 Michał Romer — polityk polsko-litewski, publicysta „Wiadomości Polskich”.

12 SPP, Londyn, TP. 1/35, Wanda Gertz, sygn. 1275/1 Wanda Gertzówna (Kazik Żuchowicz) — wspomnienia, maszynopis, s. 4.

13 Ottokar Brzoza-Brzezina, 1883–1969, płk WP, oficer artylerii armii austriackiej, organizator i dowódca artylerii I Brygady. Pośmiertnie mianowany generałem brygady.

14 SPP, Londyn, TP. 1/35, Wanda Gertz, sygn. 1275/1 Wanda Gertzówna (Kazik Żuchowicz) — wspomnienia, maszynopis, s. 8.

15 W. Gertzówna, W I pułku artylerii, Dla przyszłości, 1931, nr 3, s. 8.

16 Tamże, s. 4.

17 Tamże.

Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Re: Wanda czy Kazik? — opowieść o dziewczynie żołnierzu

Post autor: Warka » 07 maja 2011, 19:12

Anna Nowakowska-Wierzchoś

Kazik Żuchowicz powrócił z frontu do Warszawy. Zdjął zniszczony na polu bitwy mundur i… założył spódnicę.


Oczekując w Warszawie wiadomości o dalszych walkach legionów, Gertzówna pracowała w Oddziałach Żeńskich POW. Po kilkumiesięcznym zawieszeniu działalności dowodząca Jadwiga Bartel de Weydenthal wznowiła pracę oddziału w październiku 1916 roku. Peowiaczki z OŻ służyły w biurach i archiwach oraz jako ordynansi w I Okręgu Warszawa. Do ich zadań należało również organizowanie fałszywych paszportów, kwater i wyżywienia na czas zjazdów członków POW. Zaufanym członkiniom powierzano na przechowanie broń i materiały wybuchowe. Jednak najszersza działalność polegała na tzw. urabianiu opinii publicznej, czyli propagowaniu działań legionów i wojska polskiego. W trakcie takiej niepodległościowej roboty, podczas demonstracji na placu Zbawiciela 8 grudnia 1917 roku, Wanda Gertz została aresztowana. Wyrokiem sądu Kriegsgericht skazano ją na 6 miesięcy więzienia. Dzięki wpłaconej kaucji odsiedziała zaledwie kilka tygodni.

Dla Oddziału Żeńskiego był to okres najintensywniejszej pracy i szkolenia wojskowego. Specjalnie dla kobiet zorganizowano wykłady o armii, obsłudze i budowie broni oraz materiałach wybuchowych. Uzupełnienie stanowiły kursy sanitarne i administracyjne. Na kształt oddziałów męskich OŻ podzielono na sekcje: wywiadowczą, broni, kurierską, ubraniową i kwaterunkową.

Niewiele wiadomo o życiu prywatnym Wandy. Praca dla ojczyzny zdawała się pochłaniać ją bez reszty. Oprócz działalności w OŻ POW pracowała również w tajnej Poczcie Listów Prywatnych1. Po odzyskaniu niepodległości jako członkini Żandarmerii POW wzięła udział w rozbrajaniu oddziałów niemieckich. Za sumienną pracę i oddanie sprawie została przydzielona do Sekcji Broni Komendy Głównej Milicji Ludowej, a następnie mianowana jej kierowniczką. Funkcję tę pełniła do marca 1919 roku, kiedy to otworzyła się możliwość wstąpienia do Wojska Polskiego. Początkowo pracowała w Przyfrontowym Referacie Werbunkowo-Zaciągowym Dywizji Litewsko-Białoruskiej. We wrześniu 1919 roku ziściło się marzenie Wandy. Została komendantką II Ochotniczej Legii Kobiet w Wilnie.
II Ochotnicza Legia Kobiet

II OLK powstała pod wpływem pozytywnych doświadczeń ze Lwowa. Inicjatywa wypłynęła od pań z towarzystwa wileńskiego. Na pierwszą zbiórkę 26 maja 1919 roku stawiło się 10 kobiet2. Na dowódcę wyznaczono por. Eugeniusza Olejniczakowskiego, byłego komendanta POW na Litwie. Komendantką Legii została Wanda Gertz. Zarządzenie Dowództwa Frontu Litewsko-Białoruskiego z dn. 28 VIII 1919 roku zatwierdza istnienie oddziału:

Druga Ochotnicza Legia Kobiet jest formacją pomocniczą WP na czas wojny. […] Oddziały II OLK składające się z plutonów, traktuje się jak oddziały WP składające się z żołnierzy niezdolnych do służby frontowej. Służbę należy dostosować do fizycznego uzdolnienia i natury kobiecej, jak do pielęgnacji chorych i rannych, jako pisarki i sanitariuszki, do wszystkich prac gospodarczych, wreszcie jako woźnych, kurierów i gońców, a w wyjątkowych wypadkach do służby wartowniczej. Użycie oddziałów do służby z bronią w ręku oprócz służby wartowniczej jest bezwarunkowo wzbronione3.

Pomimo źle rokującego początku II OLK szybko się rozwijała. Ćwiczenia rozpoczęto 1 sierpnia 1919 r. Już we wrześniu było nas trzysta legionistek. Odbywałyśmy ćwiczenia z karabinem, na placu za miastem, a potem powracałyśmy do swoich koszar śpiewając różne żołnierskie piosenki4.
Ciężka służba kobiet

Legia cieszyła się dużym powodzeniem. Wanda Gertz musiała stosować dość surowe kryteria wobec podopiecznych. Co tydzień zgłaszało się kilkadziesiąt ochotniczek, z których wybierano młode, silne i zdrowe. Dodatkowo wymagano od nich świadectwa moralności wystawionego przez znane osoby lub instytucje. Wszystko to z powodu posądzania legionistek o niemoralne prowadzenie się i takiż charakter służby kobiet w wojsku.

Sytuacja kraju wymagała od legionistek wykonywania obowiązków cięższych niż zakładano. Najsilniejsze trafiały do kampanii wartowniczej, gdzie służba trwała 24 godziny. Gdy nadchodzą do Wilna duże zapasy amunicji lub też owoce w otwartych wagonach, posterunki OLK stoją nieraz po 24 godziny jednym ciągiem bez zmiany […]. Każda wartowniczka ma na przemian 24 służby i 24 godziny wolne od służby. W dniu wolnym od służby są 4 godz. musztry i 2 godz. obowiązującego nauczania5.

Służba wartownicza była ciężka nie tylko ze względów fizycznych. Dziewczęta stojące na warcie musiały znosić docinki i szykany ludzi postronnych, cywilnych i wojskowych, dla których kobieta-żołnierz jest rzeczą nową i śmieszną6. Niechęć do kobiet miała jeszcze jedno źródło: zadaniem legionistek było doprowadzanie na komisję ukrywających się przed poborem mężczyzn…

Jedną z głównych zasad OLK był zakaz wystawiania kobiet do służby z bronią w ręku poza wartą. Trudna sytuacja militarna kraju przekreśliła ten zakaz. Aby umożliwić wysłanie jak największej ilości żołnierzy na front, cała służba garnizonowa miała pozostać w rękach kobiet. Dowództwo WP postanowiło rozbudować i ujednolicić OLK, powołało w tym celu naczelny sztab Legii w Warszawie. Utworzenie OLK okazało się w skutkach bardzo dodatnie, gdyż usunęło częściowy brak sił kancelaryjnych, nadto legionistki pełniły służbę wartowniczą, np. przy pilnowaniu transportów, często i bardzo gorliwie. Dowództwo Frontu pragnęłoby z tych względów stan liczebny 2. OLK znacznie pomnożyć7. Wszystkie służące w wojsku kobiety stać się miały członkiniami OLK. II OLK w Wilnie nosiła odtąd nazwę Batalion OLK-Wilno, a jej komendantką została ppor. Wanda Gertz.
Obrona Wilna

Stosunek do kobiet żołnierzy poprawił się wobec coraz trudniejszej sytuacji na froncie wschodnim w połowie 1920 roku. Powstanie Batalionu OLK wiązało się z wyjątkowo trudną sytuacją Wilna, dowództwo Frontu Litewsko-Białoruskiego podjęło decyzję o obsadzeniu obrony miasta wszelkimi dostępnymi środkami.

Pułkownik Bronisław Wędziagolski, przygotowując linię obrony miasta, uwzględnił oddziały Legii Kobiet. Linia obronna liczyła ok. 70 km długości i była podzielona na trzy odcinki. III odcinkiem dowodził por. Eugeniusz Olejniczakowski, który miał pod sobą 450 żołnierzy, w tym pół batalionu Legii Kobiet8, czyli około 250 legionistek. Batalion podzielony został na dwie kompanie. Obrona polegała na utworzeniu kordonu placówek na drogach prowadzących z północnego wschodu do Wilna i zatrzymaniu nieprzyjaciela od wschodu i południa. Innym zadaniem było zawracanie rozproszonych żołnierzy.

Wanda Gerz pełniła funkcję zastępcy por. Olejniczakowskiego. Jej zadaniem było patrolowanie konno okolicy. Po rozproszeniu oddziałów w trakcie pobliskich walk Batalion OLK wziął udział w starciach w okolicy Nowej Wilejki i Wilna. Poniósł ciężkie straty w konfrontacji z nacierającą kawalerią Gaj Chana.

Zofia Nowosielska, legionistka przybyła do Wilna z rozkazami z Lidy, nie kryła podziwu dla wilnianek: Ostatnie schodziły z pola bitwy. Wiodła je porucznik Gertzówna9.

14 lipca rozpoczęto wycofywanie oddziałów, ale rozkaz odwrotu nie dotarł do trzeciego odcinka obrony. Podporucznik Gertz zarządziła odwrót, sama zaś została z przygodnie napotkanymi żołnierzami i karabinem maszynowym we wsi Niemirze. W razie ataku nieprzyjaciela miała powstrzymać ofensywę i umożliwić odwrót oddziałowi. Za czyn ten dostała później order Virtuti Militari. Niestety, niektóre placówki zostały okrążone i około 30 legionistek dostało się do niewoli. Czasem kobiety zyskiwały przewagę nad mężczyznami. Żołnierz, widząc, że celuje w kobietę, opuszczał broń, a dziewczyna w obronie własnej wypalała pierwsza i powalała „wybawcę”10.

Po zajęciu Wilna przez armię czerwoną Batalion OLK pod dowództwem Gertzówny wycofał się wraz z resztą wojsk polskich do Olkiennik i do Oran. Część wileńskiej Legii znalazła się w Grodnie, gdzie odznaczyła się wartą przy składzie amunicji. Rozproszony oddział w ostatniej chwili wycofał się z miasta przed nacierającymi wojskami nieprzyjaciela. Dzięki sprawnemu działaniu Wandy Gerz i adiutantki Zofii Moczulskiej udało się zebrać go ponownie w Sokółce. Wyczerpane legionistki zostały wycofane z frontu. Znalazły się w Grupie pod Grudziądzem.

W intencji poległych w warszawskim kościele św. Aleksandra odprawiono 30 lipca nabożeństwo. Wyróżniające się bohaterstwem niewiasty odznaczono orderem Virtuti Militari oraz Krzyżami Zasługi.
Bitwa Warszawska

Tymczasem na początku sierpnia 1920 roku stolica wydawała się coraz bardziej zagrożona. Z ochotniczek utworzono batalion liniowy. Około 400 legionistek tworzyło dwie kompanie oraz oddział karabinów maszynowych. Dowództwo batalionu powierzono kpt. Rudzkiemu. Wanda Gertz dowodziła jedną z kompanii, złożoną w całości z wilnianek.

Zgodnie z rozkazem operacyjnym dowódcy miasta gen. Zawadzkiego z dnia 14 sierpnia 1920 roku zadaniem OLK było powstrzymanie nieprzyjaciela na peryferiach Pragi — na prawym skrzydle od szosy Grochowskiej włącznie11. Wyruszające do walki ochotniczki żegnał tłum ciekawskich, wśród których był również nuncjusz papieski Achilles Ratti, późniejszy Pius XI, który udzielił im błogosławieństwa. Osadzając park Skaryszewski i okopy na błoniach za parkiem, legionistki nie miały bezpośredniego kontaktu z wrogiem. 21 sierpnia dostały rozkaz poszukiwania sowieckich żołnierzy rozproszonych w lasach w okolicy Otwocka i Świdra. Każdy dzień wypełniały nam walki nad Świdrem, wyszukiwanie band bolszewickich w lasach radzymińskich, forsowne marsze po piachach wśród niebywałej spiekoty12 Patrolom OLK udało się ująć dwóch jeńców, jedna legionistka została lekko ranna. Zgłupieli biedni Moskale, gdy się przekonali, że ich baby wzięły i prowadzą do niewoli13.
Koniec wojny, ale nie koniec służby

Po zakończeniu działań wojennych Wanda Gertz z podległymi jej wilniankami została skierowana do opuszczonego przez oddziały sowieckie Łukowa. W mieście pełniły służbę wartowniczą, a po okolicznych lasach wyszukiwały maruderów i dezerterów sowieckich. Zaprawione w wojnie dziewczyny prawie doprowadziły do buntu, kiedy odebrano im dotychczasową broń. Teraz uzbrojono je w zaledwie jednostrzałowy karabin Werndla.

Gertzówna z najbardziej doświadczoną grupą legionistek powróciła w listopadzie 1920 roku do Wilna. Zostały zakwaterowane w dotychczasowych koszarach przy ulicy Wielka Pohulanka 18. Jak dawniej pełniły służbę wartowniczą. Były wówczas już jedynymi legionistkami obciążonymi tym obowiązkiem. W całym kraju oddziały kobiece przekształcano w szkoły, które miały przygotowywać ochotniczki do służby gospodarczej, sanitarnej, kancelaryjnej, informacyjnej i w łączności.

Wandzie Gertz przypadła praca w najcięższych warunkach. Koszary nie zmieniły się od czasów wojny. Musiały pomieścić trzy kompanie po 100 kobiet oraz 42 legionistki z Oddziału Sztabowego. Ciężkie warunki i dyscyplina przyczyniły się do załamań i coraz częstszych prób samobójczych. Inspekcje wskazywały przemęczenie. W ich wyniku zwolniono około 100 legionistek, pomimo wielkiego zapotrzebowania na służbę wartowniczą.

Społeczeństwo uprzykrzało życie młodym ochotniczkom. Posądzane o niemoralne prowadzenie się i tworzenie domów publicznych przy wojsku, stale narażone były na częste szykany. Dla dowództwa OLK priorytetem stała się moralność legionistek. Chłostą, aresztem lub przynajmniej naganą karano legionistkę przyłapaną na rozmowie z żołnierzem lub oficerem. Niestety, niektórzy mężczyźni wykorzystywali tę niesprawiedliwość i specjalnie zaczepiali dziewczęta na ulicach.
Życie osobiste? A skąd!

Ten brak życia osobistego, swobody wychodzenia na zewnątrz, był jednym z powodów tak licznych prób samobójczych. Wówczas jeszcze niechętnie zwalniano legionistki. Często zamiast odbywać deklarowaną ochotniczą służbę sześciomiesięczną, pozostawały w Legii ponad rok. W listopadzie 1921 r. wileński baon wartowniczy ostatecznie przekształcono w kompanię szkolną OLK. Ochotniczki wysłano do szkół, część wróciła do domów.

Pomimo niedoceniania kobiet w kraju pocieszająca jest wzmianka reportera „The Times”. W czasie walk o Wilno udało mu się dotrzeć do oddziału 250 kobiet walczących w obronie miasta. Dowódca, kobieta oficer, nazwiskiem Goersz, lat 25, miała romantyczną karierę. W 1914–1915 spędziła 8 miesięcy walcząc u Piłsudskiego na froncie galicyjskim w regimencie artylerii przebrana za chłopca. Przystojna, bystra w zachowaniu. Nosiła mundur kobiecego batalionu — kurtkę khaki, niebieską spódnicę, mocno naciśnięta czapkę i wysokie buty. Niektóre z jej podwładnych były bose…14

Również dowódcy doceniali Gertzównę. W rocznym uzupełnieniu listy kwalifikacyjnej za rok 1921 otrzymała następująca opinię: Bardzo ideowa, przejęta obowiązkiem i umiłowana w służbie wojskowej. Taktowna i troskliwa o podwładnych jako dowódca oddziału. Zdolności fizyczne b. duże. Inteligencja b. duża. Jako organizator wykazała bardzo wielkie zdolności i dużo doświadczenia. Stanowcza i energiczna, umie wpłynąć na podwładnych i utrzymać silną dyscyplinę w oddziale. Zdolności wychowawcze duże. Ogólna wartość służbowa bardzo duża. Nadaje się w pełni na stanowisko dowódcy batalionu15.

Młode państwo, obarczone problemami społecznymi i ekonomicznymi, nie mogło pozwolić sobie na utrzymanie dużej armii. Pomimo szkół OLK, kursów juzistek (operatorek telegrafu), kobiety jako pierwsze zostały zwolnione.

Dla Wandy Gertz koniec wojny i służby mundurowej oznaczał początek normalnego życia, którego do tej pory nie znała. Miała 25 lat i stopień porucznika oraz duże doświadczenie wojskowe. Zarówno jako prosty żołnierz na froncie, jak i dowódca oddziału. Nie znała tylko zwyczajnego życia, nie miała rodziny ani cywilnego zawodu. Nie była wyjątkiem. Wiele jej rówieśniczek musiało odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Gertzówna musiała czekać wiele lat na spełnienie marzeń o dalszej służbie dla państwa. Również tej w cywilu u boku marszałka Piłsudskiego w Belwederze. Paradoksalnie dopiero kolejna wojna dała jej szansę na rozwinięcie skrzydeł.

Przypisy

1 Poczta Listów Prywatnych — inicjatywa członkiń POW rozpoczęta w czasie zawieszenia działalności OŻ POW. Za niewielką opłatą dostarczały korespondencję prywatną w czasie, kiedy Niemcy utrudniali kontakt z terenem okupacji austriackiej.

2 A. Cieślikowa, Ochotnicza Legia Kobiet, [w:] Służba Polek na Frontach II wojny Światowej, cz. 2, Toruń 1998, s. 18.

3 Zasady Organizacji II OLK w Wilnie, rozkaz Dowództwa Fr. Lit-Biał., „Pod karabinem”,1920, nr 1, s. 6.

4 Weronika Ruzgis, Ze wspomnień legionistki, „Pod Karabinem”, 1920, nr 1, s. 9.

5 A. Luta, Druga Ochotnicza Legia Kobiet w Wilnie, „Pod Karabinem”, 1920, nr 1, s. 5.

6 Tamże, s. 4.

7 Pismo Nr 13555-IV z dn. 10 XI 1919 gen Szeptyckiego do Ochotniczej Legii Kobiet w Wilnie, „Pod karabinem”, 1920, nr 1, s. 7.

8 A.C. Żak, Wilno 1919–1920, Warszawa 1993, s. 65.

9 Z. Nowosielska, W huraganie wojny. Pamiętnik kobiety żołnierza, Warszawa 1929, s.82.

10 Tamże, s. 81.

11 „Dla przyszłości”,1927, nr 1, s. 19.

12 Z. Nowosielska, W huraganie wojny..., s. 85.

13 Tamże, s. 87.

14 Przedruk artykułu nieznanego reportera opublikowanego pierwotnie w „The Times” 21 lipca 1920 roku zamieszczony w „The Times” 21 lipca 1988, SPP-TP. 1/35-Wanda Gertz; wycinek bez sygnatury.

15 Centralne Archiwum Wojskowe (CAW), Akta personalne, sygn.: 6495-Wanda Gerz, s. 2.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Biografie”