W mrokach propagandy

Przejęcie stanowiska I sekretarza przez Gomułkę w 1956 wiązało się z przejściowym odprężeniem w stosunkach politycznych i gospodarczych. Niebawem jednak kurs ten został zmieniony dalszą forsowną industrializacją kraju. Z polecenia Gomułki stłumiono też manifestacje na Wybrzeżu w 1970, co stało się powodem jego rezygnacji ze stanowiska.
Z przejęciem władzy przez Gierka wiązano duże nadzieje. Rozpoczął on przebudowę gospodarki, zaciągając wysokie kredyty zagraniczne. Pod koniec dekady polityka ta okazała się jednak błędna, państwo zaczęło borykać się z problemami ich spłaty, co doprowadziło w efekcie do głębokiego kryzysu na przełomie lat 70. i 80.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

W mrokach propagandy

Post autor: Warka » 08 maja 2011, 17:17

2006-10-13 09:00 | Sebastian Adamkiewicz

Dyktatura partii opierała się w Polsce na trzech głównych filarach. Pierwsze dwa to monopol administracyjny oraz terror. Trzeci filar stanowiła propaganda.

W „Słownik języka polskiego” pojęcie propagandy zdefiniowane jest jest jako „szerzenie poglądów, idei, haseł mające na celu pozyskanie kogoś dla jakieś idei lub akcji”. W rozumieniu potocznym propagandę uważamy zaś za narzucanie poglądów, celowe zakłamywanie faktów w celu uwiarygodnienia swoich teorii. Wydaje się, że jest to definicja błędna, będąca spadkiem po okresie komunizmu. Propaganda stanowiła bowiem w PRL nie tylko narzędzie propagowania idei, ale też scentralizowany system informacji. Różniła się więc od propagandy stosowanej w sferze demokratycznej, w którym skonfrontować możemy różne poglądy, argumenty oraz idee i wyciągnąć z nich wnioski. W dyktaturach zastępuje ona w istocie pojęcie informacji.
U podstaw

Propaganda w krajach totalitarnych, lub nawiązujących do dyktatorskiego sprawowania władzy, przyjmuje sobie w zasadzie dwa cele. Po pierwsze jest nim popularyzacja władzy, poprzez podkreślanie sukcesów, korzystne dla rządzących manipulowanie faktami, nawiązywanie do wspólnych uczuć narodu lub grupy. Po drugie, propagandyści przyjmują sobie za cel zdyskredytowanie przeciwników politycznych. W tym celu tworzono słowa-klucze (zwane też słowami-pałkami, czyli pojęcia, z którymi się nie dyskutuje, które mają z góry znaczenie negatywne), bawiono się luźnymi skojarzeniami, fobiami narodowymi, tworzono zręczne schematy myślowe, narzucane społeczeństwu. Działalność propagandowa władz była oczywiście mocno sformalizowana. Jak pisze Łukasz Kamiński w swoim artykule dotyczącym struktur propagandy, gdybyśmy chcieli wymienić instytucje zajmujące się jej głoszeniem, musielibyśmy w zasadzie wymienić każdy organ ówczesnego państwa. Nie było bowiem instytucji, która nie wykonywałaby pewnych z góry narzuconych zadań o charakterze propagandowym.

System propagandy, wzory postępowań, schematy słowne były w krajach bloku sowieckiego w zasadzie tożsame. Wzorowano się niewątpliwie na osiągnięciach Wielkiego Brata, według hasła albańskiego przywódcy Envera Hodży: „uczyć się od Związku Radzieckiego to uczyć się zwyciężać”. Oprócz pierwszych kilku lat po II wojnie światowej, struktury propagandy nieodzownie związane były z aparatem partyjnym. W owym krótkim okresie, stanowiącym wyjątek w historii PRL, łączyły się one bowiem ściśle z organami państwowymi. W latach 1944-1945 istniał Resort Informacji i Propagandy, przemieniony w 1945 na Ministerstwo Informacji i Propagandy. Miało to sprawić wrażenie, że propaganda odbywa się nie w imieniu partii, lecz państwa, całego narodu. Wraz z przejęciem pełnej kontroli nad państwem przez partię komunistyczną (od grudnia 1948 PZPR), nastąpiło przesunięcie części struktur państwowych do struktury partyjnej. Miało to zapobiec konfliktom pomiędzy paralelnymi organami w partii i administracji państwowej. Taki los spotkał też ośrodki propagandy.

Kształtowanie polityki informacyjnej przejął pion ideologiczno-propagandowy Komitetu Centralnego PZPR. Do roku 1989 ulegał on wielu przemianom organizacyjnym, co wiązało się z kilkakrotną zmianą nazwy. Funkcje i cele pozostawały jednak zawsze takie same. Głównym zadaniem pionu było opracowywanie podstawowych założeń kampanii propagandowych oraz dyktowanie wytycznych związanych z ich realizacją. Zajmowano się również monitoringiem i koordynacją przebiegu akcji propagandowych. Wszelkie projekty wymagały zgody ze strony Biura Politycznego KC PZPR, a w przypadku spraw istotniejszych, plenum. Podobna strukturę posiadały również regionalne organy PZPR, przy czym zadania struktur propagandowych były ograniczone do spraw regionu oraz do kontroli zadań narzuconych przez organa centralne. Niebagatelną rolę w systemie propagandy odgrywał Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, który sprawował funkcje typowo kontrolne w polityce informacyjnej, często sprowadzając „nieuświadomionych” na prawdziwe tory ideologiczne. Pewną rolę odgrywało również SB, które często inspirowało powstawanie pewnych publikacji lub organizowało akcję czarnej propagandy.
Propaganda sukcesu

Praca propagandowa odbywała się na trzech płaszczyznach: edukacyjnej, informacyjnej i kulturowej. W działalność tę zaangażowane były wszelkiego rodzaju instytucje: od władz administracyjnych, poprzez media, szkoły i uczelnie, po stowarzyszenia i organizacje. Ponieważ zagadnienia dotyczące propagandy w edukacji, zwłaszcza historycznej, są dość szerokie, chciałbym poruszyć je w innym temacie, tu skupiając się na propagandzie informacyjnej i kulturze.

Polityka informacyjna w ramach akcji propagandowych odbywała się w dwóch kierunkach – propagandy sukcesu i dezinformacji. Odbywa kierunki chętnie korzystały z mediów, wysyłając do społeczeństwa zręcznie przygotowane komunikaty.

Pojęcie propagandy sukcesu błędnie jest wiązane tylko i wyłącznie z epoką Gierka. Była to bowiem polityka prowadzona już od początku istnienia PRL. Wiązało się to poniekąd z ideologiczną podstawą marksizmu-leninizmu, który za cel stawiał sobie kierowanie społeczeństwa do wyższych form życia społecznego. Propaganda sukcesu miała ten cel uwiarygodniać. Ponadto jej nieodzowną cechą był optymizm, jakże odmienny od atmosfery zastraszenia panującej w bloku sowieckim. Dawał on nadzieję na przyszłość, wskazywać miał, że partia faktycznie posiada swoje cele oraz wystarczające umiejętności, aby je osiągać. Potwierdzała również słuszność drogi budowy socjalizmu oraz stawiała przeciwników politycznych po stronie walki z postępem i rozwojem.

Propagandę sukcesu chętnie wykorzystywano w momentach, kiedy terror wydawał się już sposobem nieopłacalnym i anachronicznym. Pomóc to miało w odzyskaniu poparcia społecznego i ponownego umocnienia władzy. Cechą charakteryzująca propagandę sukcesu był przesyt niezrozumiałych liczb, wykresów, zestawień. W odpowiednio skonstruowanej wypowiedzi czy haśle, wyglądały one imponująco, choć zazwyczaj nie przedstawiały żadnej istotnej wartości. Żerowano tu oczywiście na niewiedzy ludzi i ich podatności na łatwe chwyty. Bardzo często odnoszono się do okresu II RP, chcąc udowodnić przewagę rozwojową gospodarki socjalistycznej nad kapitalistyczną. Wszystkie wydarzenia opisywano zaś w poetyce niespotykanego zwycięstwa, od budowy wielkiej fabryki poczynając, na omłocie czy zbiorach ziemniaków skończywszy.

Oczywiście nie wszystkie wykorzystane przez propagandę sukcesu wydarzenia należy traktować jako absurdalne wynaturzenia. Wiele autentycznych sukcesów zostało przez władze skrzętnie wykorzystanych i odpowiednio nagłośnionych. Nie uciekano jednak w tych informacjach od nadinterpretacji, triumfalizmu czy rewolucyjnego wydźwięku. Metody te stosowano już w pierwszych latach istnienia systemu. W jednym z konspektów przemówień, przygotowanym przez pion propagandowo-ideologiczny, czytamy:

Dzięki uprzemysłowieniu dokonała się na wsi rewolucja kulturalna. Analfabetyzm, który w Polsce przedwrześniowej ogarniał na wsi prawie 28% ludności, został w zasadzie zlikwidowany.

Nie ulega wątpliwości, iż w walce z analfabetyzmem, komuniści odnieśli ogromny sukces, choć nie należy zapominać, że w Polsce przedwrześniowej liczba analfabetów sukcesywnie spadała i – jak wyglądałaby sytuacja w analogicznym okresie – nie wiadomo. Chwalono się też powszechnie wielkimi budowami. Na palety propagandy sukcesu trafiała więc Nowa Huta czy odbudowa Warszawy. Jej ofiarami stali się przodownicy pracy, którzy prześcigali się w kolejnych procentach normy dziennej. Ukształtowała się tez mitologia ludzi z dołów społecznych, którzy w kapitalizmie nie mogli się odbić, a teraz gotowi są do wielkich czynów. W przemówieniu podsumowującym rok 1949 Bolesław Bierut powie:

W ciągu minionego okresu masy pracujące zrealizowały zwycięsko i przed terminem śmiały i trudny plan 3-letni. Któż może wątpić w świetle tych doświadczeń, że zrealizujemy również zwycięsko plan 6-letni. Naszym wodzem i przewodnikiem jest Stalin, a więc idea nasza! Szeregi nasze są niezwyciężone!

Przedsięwzięcia takie jak budowa trasy WZ wzrastały więc do rangi narodowego obowiązku. Oczywiście w propagandzie sukcesu nie brakowało też miejsca dla wychwalania sąsiadów. Będziemy zatem mieli nastrój triumfalny wokół sukcesów sowietów w podboju kosmosu, czy zbudowaniu nowej, jak zwykle rewolucyjnej pod względem technicznym, fabryki.

Nieco inne nastroje panowały w Polsce Gomułki. Tam, choć propagandę sukcesu wykorzystywano, to jednak dużo częściej starano się uzupełnić wypowiedzi napastliwymi stwierdzeniami w stronę wrogów systemu. W długich, czasem kilkugodzinnych wystąpieniach, Władysław Gomułka starał się w sposób niezwykle skrupulatny przedstawić wszelkie aspekty rozwoju gospodarczego. Nie pomijał przy tym tak istotnych porównań. Jak musiało być to nudne i absurdalne świadczyć może parodia Gomułki nagrana na jednym ze spotkań studentów UW. Osoba imitującą Gomułkę dokonała bowiem porównania produkcji traktorów za czasów Władysława Jagiełły do czasów jej współczesnych. Z analizy tej wynikało, że w Polsce Jagiełły produkcja traktorów wynosiła 0, a współcześnie 0,001.

Mistrzostwo pod względem wykorzystania propagandy sukcesu odniósł niewątpliwie Gierek, z którym nieodzownie kojarzone jest to pojęcie. Obejmując stanowisko I sekretarza PZPR stawał on wobec sytuacji, w której tylko ofensywa sukcesu i optymizmu mogła uratować zaufanie do władzy. Polska bowiem po bierutowskim państwie terroru i konfrontacyjnej epoce Gomułki czekała na okres stabilizacji i spokoju. Gierek był postacią, która mogła budzić zaufanie. Nie był człowiekiem starych układów, podkreślano jego ogładę, znajomość języków, a przede wszystkim swojskość, tak różniącą Gierka od poprzednich sekretarzy. Sam towarzysz Edward nie chciał tego obrazu psuć. Zdawał sobie sprawę, że tylko zerwanie z dotychczasową szarą przeszłością może mu pomóc w utrzymaniu władzy. Oczywiście nie miało się to objawiać w zmianie sposobu sprawowania władzy, lecz raczej w bardziej lub mniej pozornym rozwoju gospodarczym państwa.

Już w jednym z pierwszych swoich przemówień, w lutym 1971 roku, Gierek ogłosił hasło „budowy drugiej Polski”. Nieodzownym elementem tej polityki miała być propaganda sukcesu. Jej symbolem stało się hasło „Aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej”. Było ono w istocie parafrazą stalinowskiego hasła „zaczęło żyć się lepiej, życie stało się weselsze”. Propagandą kierować miał Włodzimierz Sokorski, długoletni szef Radiokomitetu. Głównym założeniem miało być poprawienie ogólnego wizerunku pierwszych sekretarzy oraz skupienie społeczeństwa na sprawach rozwoju i poprawy warunków życia. Sokorski zaproponował też zerwanie z dotychczasowym duchem propagandy. Przyjął założenie, że większość świadomych obywateli urodziła się już po wojnie, lub w czasie jej trwania, tak więc odwoływanie się do czasów przedwojennych nie ma większego sensu. Postanowił postawić też na nowoczesne rozwiązania technologiczne, przede wszystkim – telewizję.

Podwyższanie roli mediów było jednym z najważniejszych elementów nowej propagandy. Telewizja zaczęła nadawać w kolorze, radio można było odbierać na obszarze całej Polski, unowocześniono drukarnie, przez co nakłady głównych gazet znacznie wzrosły. Bardzo ważnym elementem propagandy stał się Dziennik Telewizyjny. Do łask powróciły plakaty, hasła, plansze okolicznościowe. Elementy wrogości, skierowane we wrogów ideologicznych, zamieniono na język współzawodnictwa, moralnej i cywilizacyjnej wyższości. Imprezy okolicznościowe wzbogacano pokaźną liczbą kwiatów czy kolorowych konstrukcji plastycznych. Dużą popularność zyskały festyny, koncerty plenerowe itp. Pojawiała się też zachęta do stawiania tez krytycznych wobec władzy, krytycznych ale „konstruktywnych”.

Zupełnie inaczej pokazywano sekretarza Partii. Stał się on nie tyle wodzem, ale gospodarzem państwa. Tak zwane „wizyty gospodarskie” stały się stałym elementem propagandy sukcesu. Gierek w czapce górnika, kapeluszu z góralskim piórkiem, skafandrze hutnika, kitlu mleczarza, miał być bliższy ludziom, pokazywać, że faktycznie dba o społeczeństwo i jego problemy. Powrócono do ideału przodownika pracy, niejednokrotnie wywieszając obrazy czy szkice bohaterów przed murami fabryk i zakładów. Każde wydarzenie kreowano na wielki sukces, dochodząc czasem do granic absurdu (chwaląc się m.in.: wprowadzeniem nakrętek na butelki litrowe zamiast kapsli). Powszechnie szafowano liczbami, wskazującymi, iż Polska znajduje się w czołówce produkcji określonych towarów.

Niewątpliwie Gierkowi towarzyszyło szczęście. Sukcesy polskiego sportu czy rozwój kinematografii, pomagał w kreowaniu propagandy sukcesu. Pieniędzy na rozwój tych dziedzin życia nie szczędzono, hojnie obdarowując związki sportowe oraz twórców kultury. Ostatnim wielkim sukcesem było wysłanie w kosmos polskiego kosmonauty. Jego powrót, zaplanowany na 22 lipca, okraszony został tysiącami folderów, znaczków, medali, książek, zdjęć, plakatów, które zalały ludową ojczyznę. Z czasem jednak atmosfera propagandy sukcesu zaczęła się przejadać. Jej oderwanie od rzeczywistości zaczęło się pogłębiać i o ile w pierwszych latach można było uznać ją za zwyczajne chwalenie się władz swoimi sukcesami, o tyle pod koniec lat 70, warstwę propagandową widać było aż nadto mocno. W listach do KC PZPR czytamy:

We wszystkich wystąpieniach władz partyjnych i państwowych oraz środkach masowego przekazu nieustannie podkreśla się, że nasze społeczeństwo jest zamożne, bogate, że ma zapewnione zarobki, dobre warunki bytowe. Przemilcza się natomiast, że społeczeństwo podzielone jest na biednych i bogatych, że ceny artykułów spożywczych i przemysłowych wzrosły i nadal rosną.

W Polsce zapanował więc syndrom bumerangu. To, co według propagandzistów PRL miało pomóc władzy, zaczęło jej szkodzić, wrzucając w otchłań śmieszności i absurdu.
Dezinformować

Innym elementem propagandy byłą polityka dezinformacyjna. Mieliśmy z nią do czynienia głównie w okresie przesileń politycznych. Chodziło w niej o to, aby informacje albo nie doszły do społeczeństwa, albo trafiły tam w odmiennej, odpowiednio oszlifowanej formie. Z informacjami zazwyczaj zwlekano, informując tak jak w przypadku Poznania ’56. po kilkunastu godzinach lub jak w grudniu ’70 po kilku dniach (w zasadzie reakcję wymusiła informacja podana przez Radio Wolna Europa). Dochodziło jednak do bardziej skandalicznych sytuacji. Potrafiono wydawać dwa rodzaje tych samych gazet, jedne skierowanych do mieszkańców miast, w których odbywały się zamieszki, gdzie najczęściej informowano o wydarzeniach dość szeroko, drugie zaś wysyłano na prowincje i żadnych informacji o zaistniałych wydarzeniach nie podawano. Jerzy Eisler podaje tu najdobitniejszy przykład grudniowych wydań „Głosu Szczecina” z roku 1970, odmiennych w zależności od miejsca dystrybucji.

Gdy już do podania informacji dochodziło, starano się umniejszyć znaczenie konkretnego protestu czy wydarzeń. Obniżano liczbę manifestantów, nie podawano liczby ofiar ani sił, które brały udział w pacyfikacji, zawyżano natomiast koszty strat poniesionych w wyniku zastojów w pracy lub celowo podkreślano ilość zniszczeń materialnych – podpaleń, kradzieży, dewastacji. Aby zminimalizować znaczenie protestów, nazywano je wypadkami, przypadkami, wydarzeniami. Uczestników manifestacji nazywano dość często chuliganami, podkreślano, że pochodzą z dołów społecznych, nie mają stałego zatrudnienia itp. Powstawało również setki epitetów obrażających manifestujących.

Cechą charakterystyczna były kampanie prowadzone przeciwko wrogom wewnętrznym, sterowanym oczywiście z zagranicy. „Solidarność” nazywano „jankeską agenturą”, a jej członków przestępcami, szujami, politykierami. W epoce Gomułki popularne były oskarżenia o syjonizm i kułactwo, stąd też hasła „kułaków”, „syjonistów” czy „ekstremy” trafiały na stałe do PRL-owskiego słownika wyrazów podstawowych. Pełną kontrolę nad tego typu informacjami sprawowała władza centralna. W przypadku przesileń to ona miała decydujący wpływ na formę informacji. Oczerniano uczestników nie tylko epitetami, ale też wyszukanymi plakatami. Szukano tu zwłaszcza łatwych skojarzeń, które miałby w społeczeństwie wyjątkowo negatywny oddźwięk. Radio Wolna Europa przedstawiane było jako pies Goebbelsa, szczekaczka, a postacie imitującą dziennikarza RWE przebierano w niemiecki mundur.
Sztuka propagandy

Ostatnim polem działania propagandy była kultura. Od początku istnienia PRL-u starano się narzucić jeden wzorcowy model uprawiania kultury. Wykreowanie się socrealizmu jako jedynego słusznego prądu w sztuce taką szansę dawało. Szczególnie oddziaływał on w trzech prądach kultury: architekturze oraz związanej z nią rzeźbie i poezji. Socrealiści w przypadku architektury mieli w Polsce ogromne pole do popisu. Plan odbudowy Warszawy czy uprzemysłowienia kraju wpływał korzystnie na wszelkie nowinki architektoniczne w duchu propagandy.

Wzorcowym przykładem jest tu Nowa Huta. Cel jej budowy, plan przestrzenny, wykonanie, cała otoczka towarzyszącą budowie Nowej Huty miała charakter stricte propagandowy. Wobec burżuazyjnego i konserwatywnego Krakowa powstać miało miasto nowoczesne, zamieszkane przez robotników tworzących szczęśliwą komunistyczną rodzinę. Elementem łączącym ich był wielki kombinat metalurgiczny. Innym wydźwiękiem propagandowym było podkreślanie, iż Nowa Huta jest w zasadzie dziełem spontanicznym, budowanym przez chłopów z wiosek bliskich jak i odległych, którzy wkroczyć chcą do klasy robotniczej. Założenia architektoniczne oparto o styl renesansowy, uważany wtedy za postępowy. Na uwagę zasługują szerokie ulice, majestatycznie wybudowane bloki, drobne skwery i pasy zieleni. Do pracy zatrudniono najwybitniejszych architektów, co miało gwarantować sukces. Po latach Nowa Hutę uznano za szkaradny wyprysk socrealizmu. W rzeczywistości jednak Nowa Huta zaskakuje funkconalnością i estetyką.

Innym budynkiem miał być dar Związku Radzieckiego dla Warszawy – Pałac Kultury i Nauki. Monumentalna budowla miała podkreślać znaczenie przyjaźni polsko-sowieckiej. Jej architektoniczne wzornictwo, nawiązujące do gmachu Uniwersytetu Moskiewskiego, pokazywać miało wspólne tradycje i wzajemne przenikanie się kultury polskiej i sowieckiej. Ciekawym elementem PkiN-u są rzeźby okalające budynek. Stanowią one oddzielny rozdział propagandy w sztuce. Rzeźbione w duchu klasycyzmu, przedstawiają najczęściej dobrze zbudowanych mężczyzn i silne kobiety. Bohaterami rzeźb są robotnicy i chłopi utrwaleni w dumnej postawie, nierzadko w czasie pracy. Często podkreśla się również, iż wpatrzeni są oni w dal, jakby oczekiwali nadejścia komunizmu. Ważne są też atrybuty, takie jak młot, sierp, nawiązujące nie tylko do symbolu ZSRR, ale przede wszystkim siły i trudu pracy, który dla ówczesnych propagandystów był wręcz fetyszem.

Propagandyzacja „nie odpuściła” też poezji. W duchu socrealistycznym tworzyli tak znakomici artyści jak Wisława Szymborska, Władysław Broniewski czy też Julian Tuwim. Niewątpliwie okres ten należy do jednego z gorszych w ich karierze. W przeciwieństwie do architektury czy rzeźby, w przypadku których dbano do pewnego stopnia o estetykę, poezja socrealistyczna odstrasza. Prostota języka, wręcz grafomaństwo, absurdalne skojarzenia, jeszcze bardziej absurdalne tematy wierszy... Pisane wyraźnie na usługi propagandystów i mając trafiać do szerokiej grupy ludzi wolały przybierać formę niezbyt wysublimowaną. Dominuje w nich nastrój walki i konfrontacji. Wyjątek stanowią hymny chwalebne lub dziękczynne skierowane do Józefa Stalina lub na jego cześć, takie jak:

To Stalin lasy w pochód śle,
rzekom w pustynie płynąć każe,
Stalin – towarzysz, Stalin – wódz,
Stalin – inżynier naszych marzeń.

Niekiedy poezja ta zawierała w sobie pewną myśl przewodnią, która czasem doprowadza dziś czytających do łez. U Broniewskiego czytamy:

Zaprzężmy w piastowy pług
Konie pędzone naftą.
Ziemia dla chłopa! Nie będzie sług!
Równość! Oświata! Traktor!

Czasem zaś zatrzymywała się nad zachwytem nad zaangażowaniem w pracę:

Pozdrawiam cię, palaczko, szara gwiazdo iskier!
Twoja dłoń odjęta od żaru moją od pióra znalazła,
abym pisał wszystkimi uściśniętymi rękami.

Bywało jednak, że dotykały one spraw polityki zagranicznej:

Wiem. wasze uszy
podgolone żyletkami marki „Marshall”
nie słyszą krzyku Indonezyjczyków
mordowanych przez waszych spadochroniarzy;
nie widzicie,
jak do waszej świątecznej whisky marki „Churchill”
kapie krew.

W późniejszym okresie propaganda w kulturze i nauce zelżała. Zaczęto powoli nabierać dystansu do rzeczywistość, zerwano ze sztampą, udając zerwaniem z cenzorstwem. Kreatorem propagandy w sztuce stała się cenzura. To ona często uzupełniała lub zmuszała autorów do umieszczania interesujących wstawek propagandowych w swoich pracach. W epoce Gierka kulturę zaczęto traktować jako element propagandy sukcesu. Łożono więc na nią grube pieniądze. Umożliwiło to powstanie wielu doskonałych filmów, zwłaszcza wspaniałych produkcji kostiumowych. Wszystko to, aby pokazać, że wraz z poprawą podstawowych warunków życia, następuje rozwój kulturalny.

Propaganda w PRL-u odgrywała niebagatelną rolę. Bywała groźna i surowa, a bywała też zabawna, czy wręcz absurdalna. Wraz z ostatnim urzędnikiem Wydziału Polityki Informacyjnej (jak nazywało się ostatnie wcielenie pionu ideologicznego), propaganda odeszła do lamusa i stanowi już jedynie wdzięczny obiekt kpin. Aż trudno uwierzyć, że przez blisko 50 lat potrafiła ona utrzymać komunistyczne państwo na swoich podstawach.

W następnym numerze będę kontynuował problem propagandy w PRL-u, omawiając szerzej problemy edukacji i nauki, zwłaszcza historii.

Bibliografia:

1. Eisler Jerzy, „Polskie miesiące” – działania propagandowe w okresie przesileń politycznych w PRL, [w:] Propaganda PRL, Gdańsk 2004, s. 33-41.
2. Głowiński Maciej, Peereliada. Komentarze do słów 1976-1981, Warszawa 1993.
3. Kamiński Łukasz, Struktury propagandy w PRL [w:] Propaganda PRL, Gdańsk 2004, s. 10-14.
4. Nowak-Jeziorański Jan, Polska z oddali. Wojna w eterze – wspomnienia, Londyn 1988.
5. Zaremba Marcin, Komunizm, legitymizacja, nacjonalizm. Nacjonalistyczna legitymizacja władzy komunistycznej w Polsce, Warszawa 2001.
6. Zaremba Marcin, Propaganda sukcesu. Dekada Gierka [w:] Propaganda PRL, Gdańsk 2004, s.22-33.
7. mirrors.sinuspl.net/www.pk.bezuprzedzen.pl/index_rozne.shtml
8. http://www.polskaludowa.com/

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polityka, ustrój i dyplomacja”