Wywiad wojskowy w okresie władzy komunistycznej (1943-89)

Ludowe Wojsko Polskie (LWP) – nieoficjalna nazwa używana dla określenia części Wojska Polskiego utworzonej podczas II wojny światowej w latach 1943–1944 na terytorium ZSRR, a następnie wywodzących się z niej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w okresie 1944–1952 i Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w okresie 1952–1989.
Nazwa "Ludowe Wojsko Polskie" używana była powszechnie przez propagandę, władze państwowe oraz piśmiennictwo tego okresu (przymiotnik - "ludowe" pisany małą literą) w celu podkreślenia związku z panującym w państwie ustrojem. Niemniej jednak nie była nazwą oficjalną (nie jest więc nazwą własną). Oficjalnymi nazwami w tych okresach były: Wojsko Polskie, następnie Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej, a od 1952: Siły Zbrojne Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Nazwy Siły Zbrojne PRL i Wojsko Polskie używane były zamiennie.
Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Wywiad wojskowy w okresie władzy komunistycznej (1943-89)

Post autor: Artur Rogóż » 01 cze 2010, 05:00

Początków wywiadu wojskowego działającego w ramach tworzonego przez komunistów wojska polskiego, należy upatrywać w utworzeniu 1 kompanii rozpoznawczej 1 Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki. Oddziały rozpoznawcze tworzono następnie w pozostałych jednostkach powiększającej się Armii Polskiej walczącej.

W październiku 1943 r. przekształcono ją w Oddział II Rozpoznawczy Szt. Gł. NDWP. Działał on do lipca 1945 r. na rzecz WP i Armii Czerwonej prowadząc rozpoznanie w zakresie wywiadu płytkiego. Szefami oddziału byli Rosjanie gen. Konstantin Kasznikow (X.1943-VIII.1944) i płk Nikonor Gołosnickij (X.1944–VII.1945).

W skład oddziału wchodziły:

1) Oddział I - Rozpoznania Wojskowego,
2) Oddział II – Agenturalny,
3) Oddział III - Działań Dywersyjnych,
4) Oddział IV – Informacyjny,
5) Oddział V – Rozpoznania Lotniczego,
6) Wydział VI – Rozpoznania Radiowego,
7) Wydział VII – Techniki Agenturalnej,
8) Węzeł łączności.

Pierwszą siedzibą Oddziału II był Lublin, następnie na początku 1945 r. przeniesiono ją do podwarszawskich Włoch.

Oddział II wszedł następnie – na mocy rozkazu nr 00177 NDWP z dnia 18 lipca 1945 r. – w skład Sztabu Generalnego WP jako Oddział II – Wywiadowczy.

Szefem oddziału został Rosjanin: Georgij Domeradzkij (VII-XII.1945), zastąpił go wiązany z Wiesławem Gomułką gen. Wacław Komar (XII 1945-XI.1950). Po jego aresztowaniu polskim wywiadem znowu kierowali oficerowie sowieccy gen. Konstantin Kasznikow (XI.1950-III.1951) i płk Igor Suchackij (III. 1951-IV.1953).

Należy zwrócić uwagę na fakt, iż powielając wzorce sowieckie – w okresie VII.1947-VI.1950 – Oddz. II. Szt. Gen. oraz Departament VII MBP (wywiad zagraniczny i ochrona kontrwywiadowcza placówek zagranicznych) podlegały jednemu szefowi, tworząc w praktyce jeden organ wywiadu zagranicznego. Jednak jednostki operacyjne Oddz. II zachowały swą odrębność. Po odsunięciu gen. W. Komara, w połowie 1950 r. wywiad wojskowy stał się ponownie całkowicie odrębną służbą.

15.XI.1951 r. Oddział II Szt. Gen. WP przemianowano na Zarząd II Szt. Gen. Miał on realizować zadania wojskowego wywiadu strategicznego i taktycznego, w tym zbieraniem, oceną i przekazywaniem właściwym komórkom sztabowym wywiadowczych informacji wojskowych, politycznych, ekonomicznych szczególnie dotyczących państw zachodnich, i NATO. Zarząd II nie miał swych odpowiedników w jednostkach liniowych, gdzie funkcjonowały jedynie oddziały rozpoznawcze zajmujące się wywiadem płytkim.

Szefami Zarządu II Szt. Gen. nadal byli Rosjanie płk Igor Suchacki do 10.04.53 r., a następnie płk Fiodor Wiedmied (10.IV.53–30.XI.55), dający Moskwie gwarancję „właściwego” wykorzystania tych służb. W tym czasie struktura organizacyjna Zarządu II przedstawiała się następująco:

1) Oddział I (wywiad płytki),
2) Oddział II (operacyjny /wywiad strategiczny/ składający się z 7 wydziałów: tzw. brytyjski, amerykański, francuski, niemiecki, skandynawski, izraelski i dalekowschodni),
3) Oddział III (tzw. morski oraz przerzuty zagraniczne),
4) Oddział IV – informacyjny,
5) Oddział Techniczny (technika operacyjna),
6) Oddział Wojskowych Spraw Zagranicznych, a następnie Ataszatów Wojskowych,
7) Wydział Łączności Specjalnej,
8) Wydział Wojskowy – sprawy mobilizacyjne i planowanie na czas wojny,
9) Wydział Polityczny,
10) Wydział Ogólny – (kancelaria, archiwum, ochrona obiektu),
11) Wydział Personalny – (kadry),
12) Wydział Finansowy,
13) Wydział Gospodarczy,
14) Sekcja Kartoteki Personalnej – (ewidencja i kartoteka operacyjna),
15) Wydział Operacyjno-Szkoleniowy – utworzony w 1959 r. w celu przygotowania kadr na misje wojskowe do Korei i Wietnamu.

Kolejnymi Szefami Zarządu II Szt. Gen. LWP byli:
1) płk Tadeusz Jedynak (XI.1955-XI.1956),
2) gen. Grzegorz Korczyński (XI.1956-VIII1965),
3) gen. Włodzimierz Oliwa VIII.1965-VII 1971),
4) płk Bolesław Szczepanik (VII.1971-XII.1972),
5) gen. Czesław Kiszczak (XII.1972-IV.1979),
6) płk/gen. Edward Poradko ((IV.1979-VII1981),
7) płk/gen. Roman Misztal (VII.1981-VII.1990).

Ostatni szef Zarządu II płk Roman Misztal kierował wywiadem wojskowym w ostatniej dekadzie PRL, w okresie sprawowania władzy przez gen. W. Jaruzelskiego. Na okres ten przypada wprowadzenie stanu wojennego w Polsce oraz rozprawa z Solidarnością i opozycją demokratyczną. Niestety przywódcy PRL broniąc władzy i ustroju kolejny raz skierowali wojsko i jego służby do działań pacyfikujących społeczeństwo polskie dążące do odzyskania swobód demokratycznych.

Ogólna struktura Zarządu II, w tym czasie przedstawiała się następująco:

I. Pion Polityczny;
II. Pion Operacyjny składający się z 7 oddziałów, kartoteki operacyjnej, Jednostki Wojskowej 2000, Oddziału „Y” oraz podlegającego pionowi Zakładu Techniki Specjalnej;
III. Pion Informacyjny składający się z 8 oddziałów;
IV Pion Rozpoznania Wojskowego składający się z 3 wydziałów;
V. Pion Organizacyjno-Administracyjny.
Poza pionami funkcjonowały: „grupa dyspozycyjna”, wydział kadr, wydział 7 rewizji oraz centrum szkolenia. W Zarządzie II funkcjonowała również komórka kontrwywiadowcza podległa szefowi WSW - był to Oddział VI.
Zarząd II istniał do 27.III.1990 r.

Należy zauważyć, że służby wojskowe PRL, w całym okresie swego funkcjonowania, nie posiadały ustawowych podstaw działania. Ich uprawnienia, zadania i zakres działań były regulowane rozkazami, zarządzeniami i dyrektywami wydawanymi przez centralne władze wojskowe.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Wywiad wojskowy w okresie władzy komunistycznej (1943-89

Post autor: Artur Rogóż » 05 paź 2010, 21:04

Wywiad wojskowy PRL

Główny wysiłek wywiadu wojskowego także skierowano przeciwko potencjalnemu przeciwnikowi, a przede wszystkim państwom NATO, jak również na walkę z dywersją polityczną i ideologiczną. W praktycznej działalności oznaczało to "rozpracowywanie" Radia Wolna Europa, paryskiej "Kultury", Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie i ośrodków polskiej emigracji w głównych krajach kapitalistycznych. Zasadniczymi zadaniami Zarządu II Sztabu Generalnego (podległemu MON), odpowiedzialnego za wywiad wojskowy, było: zdobywanie, opracowywanie i przekazywanie Kierownictwu Partii i Rządu (...) materiałów i informacji wywiadowczych o potencjalnym przeciwniku Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i państw wspólnoty socjalistycznej we współpracy z pokrewnymi komórkami MSW.

Dzisiaj ci oficerowie, którzy w czasach PRL byli bezgranicznie oddani pracy na rzecz tamtej rzeczywistości (czyt. Związkowi Sowieckiemu), pracują w większości w "demokratycznych" Wojskowych Służbach Informacyjnych. Na każdy tego typu artykuł reagują wielkim krzykiem, że to działalność godząca w obronność kraju oraz wiarygodność Polski jako oddanego członka NATO, stawiając przy tym autorów tekstów prasowych w jednym szeregu z rosyjskimi służbami specjalnymi (do kogo porównają teraz, po ociepleniu stosunków z Moskwą?).

Jeden z pracowników WSI, mjr Marek Ciecierski, nawet napisał na łamach "Rzeczpospolitej" (8 lipca 1997 r.), że wojskowe służby specjalne mają niebywałe zasługi w marszu do NATO, bo stanowiły ogniwo, które najwcześniej utrzymywało kontakty ze służbami krajów zachodnich! A oto jak bezwstydnie pisał Ciecierski o współpracy wojskowych wywiadowców z ich odpowiednikami w Związku Sowieckim: Wszelkie bezpośrednie sztampowe i okolicznościowe spotkania oraz kontakty między służbami miały na celu utrzymanie obu stron w błogim przeświadczeniu o wzajemnej współpracy i partnerstwie, natomiast nie służyły merytorycznej wymianie poglądów... Zresztą stopień zaufania partnerów radzieckich do naszych służb był niezwykle niski. I odwrotnie. Jeśli więc mowa o dekomunizacji i desowietyzacji, to moglibyśmy wskazać wiele instytucji, organizacji i ciał politycznych, którym w żadnym razie nie chcemy odbierać palmy pierwszeństwa w zbożnym procesie weryfikacyjnym.

Balast PRL-u, czyli rezydentury KGB i GRU "za Mazowieckiego"

W tym samym czasie, kiedy ludzie służb specjalnych karmili Polaków takimi i podobnymi tekstami, wyszło na jaw, że zostali aresztowani trzej szpiedzy w stopniach pułkowników działający na rzecz ...wywiadu rosyjskiego.

Jeszcze w czasach rządu Tadeusza Mazowieckiego w gmachu przy ul. Oczki (kontrwywiad wojskowy) rezydował przedstawiciel GRU ze swoim biurem. Podobną "czapą" w wojskowym wywiadzie był zespół łącznikowy ds. kontaktów z GRU. Wysłanie na emerytury wiekowych "utrwalaczy władzy ludowej" sytuacji w służbach specjalnych nie polepszył. Ich miejsca zajęli aktywiści partyjno-młodzieżowi rodzinnie zazwyczaj powiązani z generalicją PRL, tworząc przefarbowaną sitwę oddanych socjalizmowi absolwentów sowieckich akademii lub kursów GRU.

PRL-owskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego nigdy nie poddano lustracji. Także bezkarni pozostali konfidenci i agenci tych służb, na potęgę uczestniczący w zwalczaniu Kościoła i opozycji. To samo można powiedzieć o naszych attachés wojskowych za granicą. Współpracowali z oficerami GRU, a kwalifikacje przeważnie zdobywali w Moskwie. Czy zabrakło ludzi nie skażonych balastem PRL-u?

Wróćmy jednak do ustawy lustracyjnej, czy raczej antylustracyjnej, gdyż tyle jest wyłączeń od samej definicji współpracy z SB, że osoba lustrowana może w majestacie prawa kłamać, że nigdy nie miała żadnych związków ze służbami specjalnymi PRL. Tu nie tylko chodzi o inwigilowanie polskiej emigracji politycznej, będącej właśnie domeną wywiadu "ludowego" WP, lecz przede wszystkim agenturę wywiadu sowieckiego i rosyjskiego.

Po co była potrzebna sowiecka agentura?

Dane, jakie uzyskiwano w Moskwie czasów Związku Sowieckiego drogą oficjalną (z KC PZPR, z MON i Sztabu Generalnego LWP), były stale potwierdzane poprzez agenturę. Oczywiście takie dane, jak liczba żołnierzy WP czy czołgów i samolotów Sowietów nie interesowały. Drogą oficjalną byli bowiem informowali bieżąco równie dokładnie i precyzyjnie jak PRL-owski minister obrony narodowej.

Przeto niezrozumiała dla mnie była i jest przesadna dbałość wojskowego kontrwywiadu, by żołnierze komunistycznego WP (z wyjątkiem "wybrańców" dopuszczonych do prac tajnych) nie poznali własnej armii! Pamiętam, jak w lutym 1971 r. jako publicysta "Żołnierza Ludu" pytałem pracownicę kiosku na terenie 25. pz w Opolu, ile egzemplarzy poszczególnych tytułów pism kupują codziennie żołnierze, bo miałem napisać artykuł o czytelnictwie prasy w n-tym garnizonie. Nie minęło pół godziny, a już byłem wezwany do pomieszczenia oficera dyżurnego, gdzie dwóch podpułkowników kontrwywiadu zaczęło mnie "maglować" niczym szpiega. Nie mogli pojąć, po co zbieram "te informacje" i jęli mi udowadniać, że chcę w ten sposób "wyliczyć" stan osobowy pułku. Na rozmowie się nie skończyło. Rozkaz dowódcy Śląskiego OW wyznaczający mnie na stanowisko publicysty działu wojskowego "Żołnierza Ludu" zmieniono na rozkaz delegujący mnie jedynie na 3-miesięczną praktykę w tej redakcji, po czym już nigdy - do końca PRL - etatowym publicystą (mimo ukończonych studiów dziennikarskich) nie byłem.

To, czym naprawdę się Sowieci interesowali w Polsce, to kwestia rzeczywistych nastrojów w "kierowniczej sile" oraz w armii. Głośna była sprawa "przepytywań" przed stanem wojennym kierownictwa partyjno-dowódczego 1. Dywizji ("Kościuszkowców") i pułków podległych w sprawie zachowania się żołnierzy zawodowych i tych z poboru na okoliczność wejścia Rosjan z internacjonalistyczną pomocą. Rzecz szczególna: ci, którzy "dobrze" wypadli w tych przepytywaniach, wkrótce szybko awansowali. Interesowało Sowietów także "morale" w szeregach opozycji (o to "przepytano" m.in. aktyw GZP), a także w wielkich zakładach przemysłowych itp. Te dane mogli im dostarczyć tylko towarzysze partyjni tkwiący wewnątrz powyższych struktur.

Nie było przy tym żadnego podpisywania czegokolwiek ani nawet brania pieniędzy. Oznaką zewnętrzną było pilotowanie w karierze zawodowej, awansowaniu itp. Dziś nikt nie znajdzie pisemnych donosów czy podpisanych deklaracji, bo to się odbywało bezpośrednio, przy "wspólnym biesiadowaniu". Jeśli chodzi o wojskowych, to oni wiedzą, kto z kim "biesiadował", ale wolą milczeć, bo domysły nie są dowodami, a po wtóre - jeśli się widziało "biesiadę", to się w jakimś stopniu w tym samemu uczestniczyło. Ot, pierwszy lepszy przykład: w "Gazecie Polskiej" jeden z oficerów rezerwy napisał przed laty, że widział, jak liderzy SdRP na początku lat 90. spędzili wieczór w restauracji w hotelu wojskowym przy ul. Sulkiewicza w Warszawie, "w dobrej komitywie" z dwoma oficerami GRU. Chociaż nie mam podstaw twierdzić, że to nie było prawdą, od razu nasuwa się pytanie: czy wcześniej się z nimi ów oficer spotykał, skoro ich bez trudu rozpoznał?

Mogą istnieć tylko dowody pośrednie. I nie jest to wcale fantazja. Generałowie Jaruzelski i Siwicki wiedzą, w stosunku do których oficerów mieli naciski Sowietów o szybsze awanse. Wielu oficerów mówiło mi, że niektórzy po ukończeniu moskiewskiej uczelni zapraszali swych wykładowców na miesięczny pobyt u siebie w domu - i z tym się nie kryli. Przeciwnie, chełpili się, że ich zaproszenia zostały przyjęte i zrealizowane. Wiadomo było, że obywatelom sowieckim nie wolno było utrzymywać z Polakami kontaktów towarzyskich. Jeśli to czynili, musieli mieć "odgórne" polecenie służbowe. A otrzymać je mogli tylko ludzie "specsłużb".

Wracając do znowelizowanej ustawy - stosuje ona nierówność obywateli wobec prawa: jedni z nich nie podlegają lustracji, bo zwerbował ich wywiad czy kontrwywiad, a inni podlegają, bo zostali zwerbowani przez inne komórki bezpieki, chociaż mogli robić to samo, czyli donosić na swoich kolegów z pracy lub sąsiadów albo rozpracowywać zagraniczne ośrodki polskiej emigracji politycznej. Jeszcze inni, mianowicie b. funkcjonariusze ("obojga płci") Wojskowej Służby Wewnętrznej, Oddziału Propagandy Specjalnej GZP LWP oraz Oddziału Morale i Dyscypliny, a także Komitetu PZPR IC MON zostali całkowicie wyłączeni.

I jeszcze jedno. Każde państwo totalitarne, w którym jeden szpieguje drugiego, musiało mieć wiarygodnych informatorów (ich informacje były stale sprawdzane i potwierdzane przez innych informatorów, więc żadnych "bzdur" nie można było przekazywać, jak to się dziś nieudolnie próbuje tłumaczyć), a dane o tajnych współpracownikach SB musiały być jak najrzetelniejsze, co uniemożliwiało ich celowe fałszowanie.

Stanisław L. Krowicki
http://www.videofact.com/polska/wywiad_wojskowy_prl.htm

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wojsko, technika i uzbrojenie”