Raport Sprawa ojca Konrada Hejmo. Działania Służby .....

Wszystko co nie pasuje do pozostałych sekcji, a dotyczy tego okresu.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Raport Sprawa ojca Konrada Hejmo. Działania Służby .....

Post autor: Warka » 10 kwie 2011, 20:15

Raport Sprawa ojca Konrada Hejmo. Działania Służby Bezpieczeństwa przeciwko Kościołowi katolickiemu w latach 1975–1988.
Andrzej Grajewski, Paweł Machcewicz, Jan Żaryn
RAPORT:
SPRAWA O. KONRADA HEJMO
DZIAŁANIA SŁUŻBY BEZPIECZEŃSTWA PRZECIWKO
KOŚCIOŁOWI KATOLICKIEMU W LATACH 1975-1988
WSTĘP
O dokumentach Służby Bezpieczeństwa
Teczka pracy tajnego współpracownika ps. „Dominik”, a następnie
kontaktu operacyjnego „Hejnał” z lat 1975 – 1988 obejmuje trzy woluminy, w
sumie ok. 700 stron. Akta otwiera kwestionariusz osobowy nr ewid. 47865, ps.
„Dominik”, w którym rubryka dotycząca zakończenia współpracy pozostała
niewypełniona. Na końcu trzeciego tomu znajduje się dokument z lipca 1988 r.,
który stanowi jedyną wskazówkę określającą czasowy horyzont współpracy. W
aktach widoczna jest podwójna paginacja. Zapewne po zakończeniu współpracy
i przy przekazywaniu akt do archiwum całość dokumentacji została
zgromadzona w jednym tomie, któremu nadano nową paginację. Zmiany te
zostały dokonane, w bliżej nieokreślonym czasie, przed przekazaniem akt do
IPN. Dnia 2 grudnia 2004 r. Agencja Wywiadu przekazała IPN akta sprawy, co
zostało potwierdzone protokółem zdawczo-odbiorczym TP
1
PT. Obecna sygnatura:
IPN 2320/188, t. 1-3.
Dokumentacja dzieli się merytorycznie na dwie części. Pierwszy tom
obejmuje okres 1975 – 1980, kiedy to kandydat na tajnego współpracownika, a
następnie tajny współpracownik „Dominik”, był prowadzony przez V Wydział
TP
1
PT Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej (dalej: AIPN), Protokół zdawczo-odbiorczy przekazania akt
dotyczących tw „Dominik”, „Hejnał”, 2 XII 2004 r.
2
IV Departamentu MSW, który zajmował się Kościołem katolickim i innymi
wyznaniami religijnymi. Druga część mieści się w dwóch kolejnych tomach i
obejmuje okres 1980-1988, czyli lata współpracy „Dominika”- „Hejnała” z
Departamentem I MSW – a zatem z wywiadem PRL.
Zgodnie z wytycznymi resortu akta osobowych źródeł informacji (dalej:
OZI), w tym tajnego współpracownika, gromadzono w dwóch teczkach; w
teczce pracy oraz w teczce personalnej. Sposób prowadzenia dokumentacji
regulowały stosowne instrukcje i wytyczne. Teczka pracy powinna zawierać
doniesienia agenta oraz sporządzone w oparciu o nie raporty prowadzącego go
funkcjonariusza resortu. Teczka personalna z kolei powinna zawierać
dokumentację dotyczącą werbunku agenta, zobowiązanie do współpracy (jeśli
takowe zostało przyjęte), pokwitowania za otrzymane wynagrodzenie,
okresowe oceny jego „pracy” , „charakterystyki” agenta, itp. a także
korespondencję oficera prowadzącego z jego zwierzchnikami. Najczęściej
otwiera ją wypełniony formularz E-O-18, a także np. zebrany materiał
kompromitujący (wywiad środowiskowy; raporty innych agentów; zapisy
podsłuchów itp.). Są w niej zazwyczaj dokumenty związane z okresowym
sprawdzaniem lojalności agenta (np. w formie doniesień innych tajnych
współpracowników; analizy okresowe). W tym przypadku jednak, teczka
personalna agenta w znacznej mierze była gotowa; stanowiły ją materiały
przejęte przez Departament I od Departamentu IV.
Drugi tom otwiera dokument dotyczący oceny pracy kontaktu
informacyjnego nr 14844 krypt. „Hejnał” za okres 1980 - 1983, a zatem
wolumin ten ma znamiona teczki personalnej. Tamże przechowywane są także
taśmy magnetofonoweTP
2
PT i stenogramy rozmów, które z kolei powinny znajdować
TP
2
PT W materiałach znajduje się jedna kaseta oraz taśma do magnetofonu szpulowego. Jest na nich
niewątpliwie zarejestrowany głos o. Konrada Hejmo. Jakość nagrania miejscami jest bardzo zła, słowa a nawet
sens wypowiedzi trudne do zidentyfikowania. Z powodu sytuacji prawnej, w jakiej musieli pracować autorzy
raportu (niejasność co do tego, czy dokumenty dotyczące „Dominika”-„Hejnała” w całości stanowią materiał
jawny, czy też jakaś ich część ma charakter tajny), nie mogliśmy zlecić wykonania fachowej ekspertyzy
specjalistom spoza Instytutu. Jest ona niezbędna, by ustalić prawdopodobne okoliczności nagrania i
3
się w teczce pracy agenta. Podobnie w tomie trzecim znajdują się przede
wszystkim dokumenty dotyczące oceny pracy agenta na poziomie centrali
(Departamentu I), planów jego wykorzystania, itd.
Po zakończeniu współpracy teczki personalne i pracy agenta składano do
archiwum, a przy tej okazji często łączono. Wtedy też opatrywano je sygnaturą z
<I> (jedynką rzymską), co oznaczało tajnych współpracowników bądź
kandydatów na tajnych współpracowników. W tym przypadku brak jednak
dokumentacji świadczącej o zakończeniu współpracy. Zazwyczaj na końcu
podobnych teczek znajdują się dokumenty o zaprzestaniu bądź zawieszeniu
współpracy, skierowaniu materiałów do archiwum, brakowaniu (zniszczeniu)
ich części. W tym przypadku nie ma żadnych informacji świadczących o
zamknięciu sprawy, co jest nietypowe.TP
3
PT
W okresie od lipca 1989 r. do stycznia 1990 funkcjonariusze SB
przeprowadzili operację masowego niszczenia akt operacyjnych dotyczących
inwigilacji Kościoła katolickiego, w tym personalnych (m.in. teczki ewidencji
operacyjnej księdza, czyli: TEOK)TP
4
PT. Biorąc pod uwagę dotychczasowe
doświadczenia historyków badających teczki personalne i pracy tajnych
współpracowników Departamentu IV (kościelnego), można skonstatować, że
zachowana dokumentacja tw „Dominika” stanowi bardzo ważną spuściznę
historyczną. Akta „Dominika” z lat 1975-1980 nie zostały zniszczone
przypuszczalnie dlatego, iż od 1980 znalazły się w gestii Departamentu I,
którego zasoby nie uległy radykalnemu brakowaniu pod koniec istnienia PRL.
odpowiedzieć na pytania o ewentualny montaż, cięcia, identyfikację charakterystycznych szumów itd. Nie chcąc
– z tego powodu – opóźniać wydania niniejszego raportu, jedynie sygnalizujemy potrzebę dalszej pracy nad tym
fragmentem dokumentacji.
TP
3
PT O aktach tajnych współpracowników zob. W. Frazik, F. Musiał, Akta agenturalne w pracy historyka, w:
„Zeszyty Historyczne WiN-u”, nr 19-20, grudzień 2003, s. 315-339.
TP
4
PT Notatka mjr W. Dubielis dotycząca dokumentacji operacyjnej Departamentu IV z 20 VII 1989 r. oraz
Departamentu Studiów i Analiz w sprawie niszczenia akt Departamentu IV (w tym „teczek ewidencji
operacyjnej księdza”) z 25 I 1990, w: Metody pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa wobec Kościołów i
związków wyznaniowych 1945-1989, wstęp, wybór dokumentów, redakcja A. Dziurok, opracowanie zespół,
Warszawa 2004, s. 590-591, 599-600.
4
Wystawcami zachowanej dokumentacji byli funkcjonariusze najpierw IV,
a następnie I Departamentu MSW. Czym zajmowały się te piony?
Departament IV MSW
W interesującym nas okresie Departament IV MSW zajmował się „wrogą
działalnością Kościołów i związków wyznaniowych”TP
5
PT. Od 1977 r. składał się z
sześciu Wydziałów, z których większość zajmowała się Kościołem
rzymskokatolickim, jego instytucjami, duchowieństwem świeckim i zakonnym,
a także laikatem. W terenie, przy Komendach Wojewódzkich Milicji
Obywatelskiej (pion Służby Bezpieczeństwa) funkcjonowały Wydziały IV, w
skład których wchodziły sekcje oznaczone numerami odpowiadającymi
numerom Wydziałów w centrali. W latach 1975-1980 o. Konrad Hejmo był
prowadzony bezpośrednio przez funkcjonariusza Wydziału V Departamentu IV,
mjr (od 1979 r. ppłk) Wacława Głowackiego. Wydział ten zajmował się klerem
zakonnym, w tym członkami władz prowincjonalnych, domów zakonnych;
zakonnikami: członkami komisji Episkopatu Polski, pracownikami kurii,
proboszczami kościołów parafialnych, profesorami i wykładowcami
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Akademii Teologii Katolickiej oraz
Wyższych Seminariów Duchownych; studentami i alumnami zakonnymi, a w
końcu także osobami świeckimi kontaktującymi się z zakonnikami, np. w
ramach działalności Duszpasterstw Akademickich (dalej: DA)TP
6
PT. W 1981 r. w
Departamencie IV (w centrali) pracowało 129 funkcjonariuszy, w tym w
Wydziale V – 15 osób (14 funkcjonariuszy oraz 1 maszynistka). Z kolei, w tym
samym czasie, w terenowych Wydziałach IV obsada personalna liczyła 2460
etatówTP
7
PT. Fakt, że tw. „Dominik” był prowadzony przez centralę (mimo iż
TP
5
PT Zob. więcej, Metody pracy operacyjnej, s. 24 i nast. (tamże literatura przedmiotu).
TP
6
PT Tamże, s. 25. W l. 1981 – 1984 do Departamentu IV włączono kolejne Wydziały, zajmujące się „ochroną
operacyjną kompleksu gospodarki żywnościowej”. Tamże, s. 26.
TP
7
PT Tamże, s. 27, 579-581; P. Piotrowski, Struktury Służby Bezpieczeństwa MSW 1975 – 1990, w: „Pamięć i
Sprawiedliwość”, nr 1, Warszawa 2003, s. 76-77.
5
mieszkał w Poznaniu) świadczył o wysokiej ocenie przydatności tego właśnie
OZI w skali całego kraju.
Funkcjonariuszy IV Departamentu MSW obowiązywały wówczas
wytyczne z 15 VI 1973 r. „w sprawie form i metod działań operacyjnych”
wśród duchowieństwa katolickiego. Jednym z celów pracy operacyjnej wśród
ludzi Kościoła miała być: „neutralizacja polityczna hierarchii kościelnej i kleru,
- doprowadzenie do afirmacji przez duchowieństwo i Kościół systemu
społeczno-politycznego PRL, - sprowadzenie roli Kościoła do zaspakajania
potrzeb religijnych ludzi wierzących”. Tym celom podporządkowano metody
pracy, w tym werbunku tajnych współpracowników. Preferowano zatem „drogę
stopniowego pozyskiwania”, a nie szantażu. W pracy postulowano: „znalezienie
mimo różnic ideologicznych płaszczyzny porozumienia z kandydatem [na tw]
na zasadzie lojalności wobec państwa i jego interesów; - przekonanie kandydata,
że jego współpraca z nami nie narusza jego godności osobistej, zasad moralnych
i sumienia; - utwierdzenie kandydata w przekonaniu, że współpraca z nami nie
narusza istotnych interesów Kościoła, [...] a prowadzi jedynie do ujawnienia i
usuwania tych wszystkich zjawisk, które utrudniają normalizację stosunków
państwo-Kościół”. Nie zmienia to w niczym faktu, że – jak instruowano - ”tajni
współpracownicy spełniają z zasady dwa generalne zadania: stanowią oni źródło
informacji, a równocześnie są instrumentem oddziaływania na środowisko”TP
8
PT.
Departament I MSW
Departament I MSW zajmował się w interesującym nas okresie
wywiadem. Miał bardzo rozbudowaną strukturę (w latach 80-tych składał się aż
z 19 Wydziałów)TP
9
PT. Posiadał także osobne archiwum, w którym przechowywano
akta spraw operacyjnych, Samodzielną Sekcję Ewidencji gromadzącą dane o
agenturze, a także Samodzielną Sekcję Kadr. W połowie lat 70-tych
TP
8
PT Cyt. za: Metody pracy operacyjnej, s. 466-478.
TP
9
PT Posiadał także struktury terenowe, jednakże w formie bardziej rozbudowanej, tylko w kilku miastach:
Krakowie, Katowicach, Wrocławiu.
6
Departament I MSW liczył ok. siedmiuset funkcjonariuszyTP
10
PT. O. Konrad Hejmo
był prowadzony przez funkcjonariuszy Wydziału III, a konkretnie rezydenta
wywiadu przy ambasadzie PRL przy Kwirynale ps. „Pietro”, oraz
funkcjonariuszy Wydziału XIV, który pełnił rolę nadrzędną. Bezpośrednim
„opiekunem” „Hejnała” pozostawał por. Ryszard Emczyński, inspektor, a
następnie starszy inspektor Wydziału XIV Departamentu I MSWTP
11
PT.
Wydział XIV Departamentu I MSW
W latach 1980 – 1988 o. Konrad Hejmo był prowadzony przez Wydział
XIV Departamentu I, za pośrednictwem agenta „Lakara”, mieszkającego w tym
czasie wraz z rodziną w Kolonii (mieściła się tam siedziba ambasady PRL, a
także jedna z trzech rezydentur wywiadu PRL na terenie niemieckim; ponadto
działały w Berlinie Zachodnim i Wschodnim). Do zadań wspomnianej
Samodzielnej Sekcji Kadr Departamentu I należał także nabór do wywiadu
nielegalnego. Obsługą tego wywiadu zajmował się właśnie Wydział XIV (do
1978 r. II)TP
12
PT. W wywiadzie nielegalnym, czyli tworzonym poza
„rezydenturami” (oficjalnymi przedstawicielstwami dyplomatycznymi w
wybranych państwach), mogli pracować tak funkcjonariusze resortu, jak i tzw.
„agentura kadrowa”.
Praca i szczegóły operacyjne Wydziału były, jak się wydaje, szczególnie
utajnione, także przed pozostałymi oficerami Departamentu I. Mieścił się poza
budynkiem MSW, posiadał także własną łączność. Zgodnie z zarządzeniem
dyrektora I Departamentu MSW z 15 I 1971 r. Wydział ten został powołany „do
organizowania, prowadzenia i koordynowania działalności wywiadowczej z
pozycji nielegalnych”. Wydział nie korzystał zatem w swej pracy w sposób
TP
10
PT P. Piotrowski, Struktury Służby Bezpieczeństwa MSW, s. 59-60.
TP
11
PT Cyfrowe oznaczenia wydziałów Departamentu I były stosowane tylko w korespondencji wewnętrznej,
natomiast korespondencja napływająca od „rezydentur” lub „wywiadu niejawnego” były sygnowane
oznaczeniami literowymi. H. Bosak, Wnuk generała, Warszawa 2000, s. 53.
TP
12
PT Tamże, s. 52, 170. W tej paradokumentalnej książce, autor opisał także działania wywiadu PRL, w tym
rezydentury w Rzymie, w związku z wyborem papieża-Polaka. Tamże, s. 170-180.
7
bezpośredni z polskich instytucji zagranicznych oraz rezydentur przy
placówkach dyplomatycznych; tworzył natomiast samodzielne grupy
wywiadowcze (tzw. „rezydentury nielegalne”) lub działał w oparciu o
samodzielnie działających wywiadowców, zwanych „punktami nielegalnymi”.
Wydział XIV koncentrował swoją pracę na terenie wroga ideologicznopolitycznego,
czyli „na typowanych obiektach przeciwnika w Niemieckiej
Republice Federalnej oraz w głównych krajach NATO na terenie Europy”.
Zgodnie z par. 5, ust. 2 wspomnianej instrukcji z 1971 r., Wydział mógł
prowadzić działalność wywiadowczą także poza wyznaczonymi rejonami, a
zatem także w Watykanie. Był traktowany przez dyrekcję Departamentu I jako
priorytetowy; pozostałe jednostki (w tym Wydział III) miały służyć mu
pomocąTP
13
PT.
Wydział III Departamentu I
Pracę Wydziału III Departamentu I MSW określało zarządzenie z 15 I
1971 r. W zakres jego zadań wchodziła penetracja wywiadowcza struktur
NATO, instytucji rządowych państw zachodnioeuropejskich, w tym Francji,
Wielkiej Brytanii, Włoch i Belgii, a także Watykanu. Podejmowane zadania
wywiadowcze miały prowadzić m.in. do:
„ (...) 6. ujawniania zamierzeń Watykanu wobec PRL oraz rozpoznawania
działalności polskiej hierarchii kościelnej prowadzonej na terenie Watykanu.
7. Zdobywania tajnych dokumentów i informacji z Watykanu nt. podstawowych
problemów polityki światowej, zwłaszcza zaś w odniesieniu do PRL i krajów
socjalistycznych.
8. Zdobywania informacji o powiązaniach i współpracy Watykanu z NRF w
akcjach wymierzonych p-[rzeciw]ko PRL”.
TP
13
PT AIPN, 01821/3, Zarządzenie nr 008 Dyrektora Departamentu I MSW płk M. Milewskiego, z dnia 15 I 1971 r.,
k. 284-287.
8
Wydział ten miał także wspierać działaniami operacyjnymi zadania
instytucji rządowych (np. MSZ) powołanych do oficjalnych kontaktów
bilateralnych. Stąd, w sposób szczególny Wydział III interesował się
„obiektami” centralnymi państwa watykańskiego (kuria rzymska, w tym
Sekretariat Stanu), a także władzami generalnymi wybranych zakonów, jak
również „ośrodkami kleru polskiego”. W przypadku tej ostatniej kategorii ich
liczba znacznie wzrosła za czasów pontyfikatu Jana Pawła II.
Bazą operacyjno-wywiadowczą, jak stwierdzano w instrukcji, były
rezydentury przy placówkach dyplomatycznych, w tym przy ambasadzie PRL
przy Kwirynale. Rezydenci wywiadu korzystali z agentury tkwiącej
bezpośrednio w „ośrodkach” przeciwnika (np. spośród zatrudnionych w
Sekretariacie Stanu), ale także mogli wykorzystywać „kontakty informacyjne
oraz tajnych współpracowników i kontakty operacyjne pozyskane spośród
obywateli PRL”TP
14
PT.
Należy stwierdzić, że wobec o. Konrada Hejmo funkcjonariusze MSW,
tak Departamantu I jak i IV, zastosowali cały wachlarz działań zgodnie z
obowiązującymi ich instrukcjami operacyjnymi.
Zakony w PRL
W okresie PRL zakon dominikanów, podobnie jak większość zgromadzeń
męskich i żeńskich nastawionych na aktywna pracę duszpasterską, był jednym z
najbardziej represjonowanych zgromadzeń przez władze komunistyczneTP
15
PT. W
aktach spraw obiektowych prowadzonych przez SB, a także w poufnych
analizach opracowywanych przez Urząd ds. Wyznań, zakon ten plasował się
TP
14
PT Tamże.
TP
15
PT Wstępna lista spraw obiektowych prowadzonych tylko przeciwko zakonom męskim w latach Polski Ludowej
obejmuje co najmniej 130 sygnatur (jedna może obejmować także więcej tomów), w tym dominikanów dotyczą
akta od sygn. AIPN, 01283/1086 do 01283/1096 (w sumie 11), jezuitom poświęcono („rekordzistom”) aż 30
spraw. Zob. Aneks, w: J. Żurek, Powtórna kasata placówek wychowawczych Kościoła katolickiego w Polsce
(1958 – 1963), w: „Nasza Przeszłość”, t. 102, 2004, s. 234-237.
9
zawsze w czołówce „wrogów antypaństwowych”TP
16
PT. W okresie wzmożonych
represji wobec ludzi Kościoła, w sposób szczególny komuniści inwigilowali o.
Bernarda Przybylskiego, pierwszego duszpasterza akademickiego z PoznaniaTP
17
PT.
Na początku lat 60-tych w środowisku DA w Poznaniu prowadzonym wówczas
przez o. Tomasza Pawłowskiego, SB przeprowadziła szeroko zakrojoną akcję, z
wkroczeniem do kaplicy akademickiej włącznieTP
18
PT. Od połowy tej dekady, w
sposób szczególny SB inwigilowała środowisko DA „Beczka” w Krakowie, w
tym jego twórców: o. Tomasza Pawłowskiego, i kolejnych duszpasterzy o. Jana
A. Kłoczowskiego, czy też o. Joachima Badeniego. W latach 70-tych tamtejsi
dominikanie włączyli się m.in. w działania Towarzystwa Kursów Naukowych,
co spotkało się z reakcją aparatu bezpieczeństwa. Z kolei, na przełomie lat 60-
tych i 70-tych powstał silny ośrodek DA w Gdańsku, przy dominikańskiej
parafii św. Mikołaja, kierowany przez o. Ludwika Wiśniewskiego. Spośród
uczestników tego DA wyrosła z czasem grupa założycieli Ruchu Młodej Polski
z Aleksandrem Hallem na czeleTP
19
PT.
W okresie „Solidarności” i stanu wojennego, obok ośrodka krakowskiego,
to właśnie DA w Poznaniu cieszyło się największą popularnością wśród
młodzieży akademickiej, co z kolei powodowało wzmożone działania
represyjne ze strony SB. Szczyt tych represji przypadł na okres pracy w
Poznaniu o. Honoriusza Kowalczyka. W kwietniu 1983 r. uległ on wypadkowi
samochodowemu. Powszechnie przypisywano ten wypadek działaniom SB. O.
TP
16
PT Zob. m.in. Sprawa krypt. „Pingwini” i „Pingwini – 2” (takie kryptonimy nadawała SB sprawom dotyczącym
Dominikanów). A. Pietrowicz, P. Zwiernik, U Pingwinów za metalową bramą, „Biuletyn IPN”, nr 6, Warszawa
2003, s. 41 – 48. Np. w załączniku do instrukcji nr 001/77 dyrektora Departamentu IV MSW z dnia 15 III 1977
r. wyodrębniono zakony, które „pozostają w pierwszoplanowym zainteresowaniu Departamantu IV MSW i
wydziałów IV KW MO”. Wśród 10 wymienionych znalazł się także zakon dominikanów: „Departament IV
prowadzi na te zakony sprawy obiektowe, kierując przedsięwzięciami operacyjno-politycznymi w skali
ogólnokrajowej. Wydziały IV KW MO zakładają i prowadzą jedną sprawę obiektową na placówki każdego z
tych zakonów znajdujące się na terenie województwa” – pisano w instrukcji. Zob. Metody pracy operacyjnej, s.
532-533.
TP
17
PT Plan rozpracowania o. Bernarda realizowano w latach 1952-1961.
TP
18
PT AIPN, 01283/1089 (mkf V14-51D-4, nr 12). „W listopadzie 1961 r. przeżyliśmy szok niespodziewanego
wkroczenia do kaplicy akademickiej milicji – wspominał o. Tomasz – Usłyszeliśmy twarde uderzenia butów.
Ktoś wchodził po schodach. Wejście do kaplicy zaniebieściło się...”. T. Pawłowski, Stopem przez życie, Poznań
1991, s. 57-58.
TP
19
PT Zob. więcej, P. Zaremba, Młodopolacy. Historia Ruchu Młodej Polski, Gdańsk 2000.
10
Honoriusz zmarł nie odzyskawszy przytomności 8 maja 1983 r., a jego pogrzeb
stał się manifestacja religijno-patriotycznąTP
20
PT. Represje, w tym stałą inwigilację,
stosowano także wobec innych dominikanów, szczególnie aktywnych i
kontaktujących się z opozycją demokratyczną od lat 70-tych do końca istnienia
PRL, w tym zwłaszcza wobec o. Ludwika WiśniewskiegoTP
21
PT.
Dopiero pamiętając o tym szerokim tle, można lepiej zrozumieć losy
o. Hejmy, szczególnie w pierwszym okresie jego kontaktów ze Służbą
Bezpieczeństwa.
I . Lata 1975 - 1980
Pierwszy numer miesięcznika „W drodze” ukazał się wprawdzie dopiero
w 1973 r. , ale jego początki należy wiązać z ociepleniem się stosunków
państwo – Kościół po grudniu 1970 r. Nowa ekipa, na czele z Edwardem
Gierkiem, podjęła subtelniejszą grę z Episkopatem Polski oraz z
duchowieństwem katolickim niż jej poprzedniczka. Jej elementem stało się –
jak czytamy wielokroć w dokumentach SB – dążenie do „lojalizacji kleru”.
Proces ten należy widzieć w szerszym kontekście społecznym, opisanym np.
przez Andrzeja Krajewskiego w odniesieniu do środowiska literatówTP
22
PT, czy też
przez Marcina Zarembę w skali ogólnospołecznejTP
23
PT. W pracach tych opisano
proces legitymizacji władzy przez przejęcie przez nią symboli narodowych,
zmieszanych z dotychczas dominującymi w propagandzie, czyli
komunistycznymi (marksistowskimi i „internacjonalistycznymi”) oraz proces
dostosowania ówczesnych elit społecznych. I sekretarz KC PZPR
TP
20
PT Dusz Pasterz. Ojciec Honoriusz Stanisław Kowalczyk OP (1935-1983), Poznań 2000.
TP
21
PT Literatura przedmiotu, zob. J. Żaryn, Dzieje Kościoła katolickiego w Polsce 1944-1989, Warszawa 2003, s.
583-607. Na marginesie, warto podkreślić, że SB od lat 70-tych w sposób szczególny podejmowała działania
represyjne wobec DA oraz ruchu „oazowego” ks. Franciszka Blachnickiego. Tamże, s. 359-400; Beczka nasz
dom. Dominikańskie Duszpasterstwo Akademickie Beczka 1964-2004, Kraków 2004.
TP
22
PT A. Krajewski, Między współpracą a oporem. Twórcy kultury wobec systemu politycznego PRL (1975-1980),
Warszawa 2004.
TP
23
PT M. Zaremba, Komunizm, legitymizacja, nacjonalizm. Nacjonalistyczna legitymizacja władzy komunistycznej w
Polsce, Warszawa 2001, s. 357 i nast.
11
rozpoczynający swe przemówienia od słowa: „Rodacy” i godzący się na
odbudowę symbolu suwerenności Polski – warszawskiego Zamku
Królewskiego, stawał się w szerszej opinii publicznej jednocześnie gwarantem
ciągłości prosowieckiej władzy, jak i polskich tradycji narodowych.
Następowała także wymiana pokoleniowa. Powoli odchodziło pokolenie II
Rzeczypospolitej, lepiej przygotowane na odpieranie propagandy
komunistycznej niż jego sukcesorzy – wychowankowie szkół Polski LudowejTP
24
PT.
Relatywizm sytuacyjny rodził szereg nowych pułapek, z których trudno było
wyjść także ludziom Kościoła.
Stosunki państwo-Kościół w latach 70-tych
Ponieważ ważne miejsce w informacjach przekazywanych SB przez o.
Konrada Hejmę zajmowały kwestie związane z relacjami między władzami PRL
a Stolicą Apostolską, warto przypomnieć międzynarodowy kontekst w jakim
prowadzona były rozmowy z kandydatem na tajnego współpracownika, a
później tw „Dominikiem”.
Zmiana ekipy rządzącej w Polsce w grudniu 1970 r. otworzyła nową
perspektywę dla rozmów ze Stolicą Apostolską. Niewątpliwie ekipie Gierka
bardziej zależało na ułożeniu stosunków z Kościołem aniżeli jego
poprzednikowi. Stanowiło to także element budowy międzynarodowego prestiżu
grupy rządzącej, co było jednym z istotnym elementów tworzenia nowego
wizerunku PRL na arenie międzynarodowej TP
25
PT. Gierek mógł także liczyć na
szybkie uregulowanie problemu tymczasowej administracji kościelnej na
Ziemiach Zachodnich i Północnych. Układ między PRL a RFN o podstawach
normalizacji i wzajemnych stosunków, podpisany w Warszawie 7 grudnia
1970r. otwierał drogę do rozwiązania tej bardzo ważnej kwestii ponieważ
oznaczał ostateczne uznanie polskich granic zachodnich przez rząd RFN. Co
TP
24
PT Pisała o tym, m.in. H. Świda-Ziemba, Człowiek wewnętrznie zniewolony, Warszawa 1997.
TP
25
PT A. Dudek, R. Gryz, Komunizm i Kościół w Polsce 1945-1989, Kraków 2004, s. 257.
12
ważne, działania te były zbieżne z długoletnimi staraniami Prymasa Polski,
który 15 grudnia 1969 r. złożył w Watykanie obszerne Memorandum,
przygotowane przez Episkopat Polski, uzasadniające potrzebę szybkiej
stabilizacji organizacji kościelnej na zachodnich i północnych ziemiach Polski.
W styczniu 1971 r. Sejm podjął decyzję przyznającą Kościołowi w Polsce tytuł
własności na nieruchomości poniemieckie, które zostały mu przekazane w
użytkowanie po II wojnie światowej. Kolejnym pozytywnym gestem było
anulowanie kościelnych długów podatkowych, wynikających z prowadzonej
przez ekipę Gomułki walki o tzw. „księgę inwentarzową” . Odnotowano też
zanik agresywnego języka antyreligijnego w propagandzie.
Powyższe decyzje i gesty w istotny sposób poprawiły klimat rozmów
wstępnych, jakie między przedstawicielami rządu PRL (na czele stał Aleksander
Skarżyński, kierownik Urzędu ds. Wyznań) oraz Stolicy Apostolskiej (abp
Agostino Casaroli) toczyły się w Rzymie i Watykanie w kwietniu i maju
1971r. Natomiast 28 czerwca 1972 r., kilka tygodni po ratyfikacji układu z
grudnia 1970 r. przez parlamenty w Bonn i Warszawie, opublikowana została
konstytucja apostolska Pawła VI „Episcoparum Poloniae Coetus”, nadającą
pełnoprawny kanoniczny status organizacji kościelnej na Ziemiach Zachodnich i
PółnocnychTP
26
PT.
Czynnikiem mającym znaczący wpływ na dalszy bieg wydarzeń były
ogólnoeuropejskie negocjacje, zmierzające do stworzenia warunków bardziej
pokojowej koegzystencji między blokami w Europie. W 1972 r. rozpoczęła się
Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Aktywny udział brała w
niej zarówno delegacja PRL, jak i Stolicy Apostolskiej. W sierpniu 1973 r.
miało miejsce spotkanie ministra spraw zagranicznych PRL Stefana
TP
26
PT P. Raina, Rozmowy biskupa Dąbrowskiego z władzami PRL. Stolica Apostolska reguluje organizacje kościelną
na Ziemiach Zachodnich i Północnych Polski, Olsztyn 1998, s. 13-23.
13
Olszowskiego z abp A. Casarolim. W trakcie kilku nieoficjalnych spotkań
zdecydowano, że wkrótce podjęte zostaną rozmowy robocze TP
27
PT.
W lipcu 1974 r. podjęta została decyzja o nawiązaniu stałych kontaktów
między rządem PRL a Stolicą Apostolską. Na czele Zespołu ds. stałych
Kontaktów Roboczych ze Stolicą Apostolską stanął min. Kazimierz Szablewski,
który stale rezydował w Rzymie, jako członek polskiego przedstawicielstwa
dyplomatycznego. Natomiast współprzewodniczącym po stronie watykańskiej
został abp Luiggi Poggi, który miał swą misję realizować z Watykanu.
Niewątpliwie takie rozwiązanie było kompromisem przyjętym przez Stolicę
Apostolską ze względu na stanowisko Episkopatu Polski oraz kard. Stefana
Wyszyńskiego. W czasie kilku wizyt w Watykanie przekonywał on gorąco
swych rozmówców, m.in. papieża Pawła VI, aby rozmowy z Warszawą
prowadzić z dużą ostrożnością.
Dalsze rozmowy z władzami PRL prowadził abp Luiggi Poggi, który jako
szef zespołu roboczego Stolicy Apostolskiej odbył kilka podróży do Polski. Po
raz pierwszy przybył tu 25 lutego 1975 r. Celem misji było ustanowienie
przedstawicielstwa Stolicy Apostolskiej przy Episkopacie Polski, a w
przyszłości nawiązanie stosunków dyplomatycznych między PRL a Stolicą
Apostolską. Prymas Polski oraz biskupi także byli zwolennikami zbudowania
stosunków dyplomatycznych z Watykanem, jednocześnie jednak chcieli, aby
towarzyszyło temu rozwiązanie zasadniczych problemów Kościoła w Polsce.
Dla komunistów z kolei rozpoczęła się subtelna gra, której celem było przede
wszystkim wyeliminowanie prymasa Polski (czy szerzej Episkopatu Polski) z
udziału w rozmowach, w imię zasady, że z dalekim od pełnego rozumienia
kwestii polskich Watykanem będzie je łatwiej prowadzić TP
28
PT.
W okresie „pogrudniowej odwilży” na porządku dziennym stanęła także
kwestia poszerzenia pola dla aktywności Kościoła w sferze szeroko pojętej
TP
27
PT A. Casaroli, Pamiętniki. Męczeństwo cierpliwości. Stolica Święta i kraje komunistyczne 1963-1989,
Warszawa 2001, s. 227.
TP
28
PT P. Raina, Cele polityki władz PRL wobec Watykanu. Tajne dokumenty 1967-1989, Warszawa 2001.
14
kultury katolickiej. Władze państwowe – poprzez Urząd ds. Wyznań – godziły
się na utworzenie nowego pisma skierowanego do inteligencji katolickiej. W
kolejkę do otrzymania koncesji ustawiły się także zakony, w tym jezuici i
dominikanie, a zatem najbardziej aktywne w sferze duszpasterskiego
oddziaływania na świeckich, oceniane przez władzę jako wrogie, a jednocześnie
rywalizujące ze sobą.
Koncesję na miesięcznik ostatecznie otrzymali dominikanie poznańscy.
Jak pisał pierwszy redaktor naczelny „W drodze”, o. Marcin Babraj: „Kiedy
wróciłem do Poznania, do pracy w naszym akademickim kościele i w
<Przewodniku Katolickim> [piśmie archidiecezji poznańskiej], głównym
duszpasterzem był ojciec Konrad Hejmo, bardzo otwarty na wszelkie inicjatywy
i nowości. Był też entuzjastą stworzenia czasopisma. Gdy Gierek doszedł do
władzy, zaczęliśmy robić starania. Ojciec Konrad doskonale wykorzystał tu
swoje umiejętności negocjacyjne. […] Byliśmy nastawieni na dialog ze światem
i pismo adresowaliśmy także do ludzi poszukujących. Kardynał Wyszyński w
swoim wstępnym słowie do pierwszego zeszytu w 1973 roku nawiązywał do
<Szkoły Chrystusowej> [przedwojennego pisma dominikanów]”TP
29
PT.
Zgodnie z otrzymaną koncesją, pismo wychodziło w 3,5 tys. egzemplarzy
i przechodziło przez sito cenzury państwowej. O. Konrad Hejmo został
sekretarzem redakcji i , sądząc po zawartości akt IPN-owskich oraz
wspomnieniach o. Babraja, delegatem do trudnych rozmów z przedstawicielami
władz państwowych. Negocjacje, wchodzenie w kompromisy i starania o lepszą
kondycję pisma, toczyły się z przedstawicielami instytucji, które pozostając pod
nadzorem tzw. Zespołu ds. Polityki Wyznaniowej przy Wydziale
Administracyjnym KC PZPR realizowały politykę antykościelną państwa:
Urzędem ds. Wyznań, cenzurą i w końcu IV Departamentem MSWTP
30
PT.
TP
29
PTPoznańscy dominikanie, opr. T. Dostatni, Poznań 1997, s. 209.
TP
30
PT W latach 70-tych Zespołem kierował Stanisław Kania, odpowiedzialny w BP KC PZPR za sprawy
wewnętrzne, w tym politykę wyznaniową państwa. Ponadto w skład Zespołu wchodzili: W. Kraśko, A. Werblan,
T. Jaroszewski, Z. Kurowski, W. Ociepka, B. Stachura (MSW), H. Garbowski, K. Korzeniecki, B. Gołębiowski,
15
Przedstawiciele władz byli traktowani przez ludzi Kościoła, z jednej strony jako
wyłączni dysponenci koncesji, z drugiej jako sprawdzeni w okresie Polski
Ludowej wrogowie katolicyzmu. W I tomie akt tajnego współpracownika ps.
„Dominik” – „Hejnał” można prześledzić drogę, która zawiodła o. Hejmę od
negocjatora dominikańskiego wydawnictwa do informatora Służby
Bezpieczeństwa.
Początki kontaktów o. Hejmo ze Służbą Bezpieczeństwa
Episkopat Polski wydawał instrukcje wewnętrzne przestrzegające
duchowieństwo przed niejawnymi kontaktami z funkcjonariuszami SB i Urzędu
do spraw Wyznań (dalej: UdsW). Po raz kolejny, w 1965 r. Konferencja
Episkopatu Polski (dalej: KEP) uchwaliła, by „przełożeni zakonni na
zaproszenie USW [Urzędu do Spraw Wyznań – AG,PM,JŻ] nie reagowali –
dopiero, gdy otrzymają wezwanie urzędowe – mogą iść na spotkanie”; kapłani
zaś „nie maja obowiązku odpowiadać na zaproszenia władz”, a jeśli zdecyduje
się na kontakt powinni „zachować postawę wyznawcy”TP
31
PT. Kapłani mieli także
informować swoich przełożonych o odbytych spotkaniach. Instrukcje te
obowiązywały do końca lat 80-tych.
Wobec pojawiających się sygnałów o stałym nękaniu duchowieństwa, w
tym o wzywaniu kapłanów na rozmowy, w styczniu 1975 r. biskupi zabrali w tej
sprawie publicznie głos pisząc w komunikacie z KEP: „Konferencja rozpatrując
problemy pracy kapłanów w naszej Ojczyźnie zaniepokoiła się występującymi
faktami wzywania księży, zarówno diecezjalnych, jak i zakonnych, przez
funkcjonariuszy bezpieczeństwa na <poufne> rozmowy i spotkania, bez podania
podstaw faktycznych oraz prawnych i bez dopełnienia formalności wymaganych
przez obowiązujący kodeks postępowania administracyjnego. Mając na uwadze
interes społeczny i dobro duchowieństwa Konferencja przypomina wszystkim
S. Kosicki, I. Łopatyński, S. Morawski (MSW), A. Skarżyński (UdsW), S. Staniszewski, J. Wołczyk. Tajne
dokumenty Państwo-Kościół 1960-1980, Londyn 1996, s. 350-351.
TP
31
PT cyt. za: J. Żaryn, Dzieje Kościoła katolickiego w Polsce, s. 213.
16
osobom duchownym i zakonnym, że nie powinni stawiać się na takie
spotkanie”TP
32
PT.
Komunikat KEP stanowił pewnego rodzaju drogowskaz, w praktyce
trudny do realizacji. Jednocześnie, każde odstępstwo kapłana od „instrukcji”
dawało funkcjonariuszom SB wstępny materiał do ewentualnego, często nie
werbalizowanego wprost szantażu. Pewność siebie kapłana mogła go
zaprowadzić na manowce, podobnie jak i zbytnia otwartość na dialog z wrogimi
Kościołowi służbami. Pryncypialność EP wobec reżimu Gierka konfrontowana
z codziennością, w której władza jawiła się często bardziej otwartą na dialog
mogła też prowadzić do „ześlizgnięcia” się kapłanów z pozycji niezachwianych
strażników solidarności i dyscypliny wewnątrzkościelnej. A zatem dekada lat
70-tych przyniosła nowe niebezpieczeństwa dla stanu duchownego
(diecezjalnego i zakonnego), tym razem wynikające z polityki pozornej
normalizacji w stosunkach państwo – Kościół. Skrótowe przedstawienie
zagrożeń z pierwszej połowy lat 70-tych pozwoli lepiej zrozumieć losy o.
Hejmy i przebieg jego rozmów z funkcjonariuszami SB.
Trudno dziś odtworzyć historykom ówczesny pogląd o. Hejmy na
rzeczywistość stosunków państwo – Kościół w pierwszych latach epoki Gierka.
Pewną wskazówkę przekazał w swoich wspomnieniach pierwszy redaktor
naczelny „W drodze” o. M. Babraj pisząc o inicjatywach o. Konrada
dotyczących uatrakcyjnienia pracy z młodzieżą w ramach DA: „To ojciec
Hejmo wprowadził wtedy <Trybuny Duszpasterskie>. Wzięły nazwę od
telewizyjnych <Trybun Obywatelskich> towarzysza Jana Szydlaka. (...) Trochę
denerwowało mnie to nawiązanie przez Konrada do partyjnej nazwy, ale były to
spotkania cieszące się dużą frekwencją w kościele. <Trybuny> poświęcone były
między innymi problemowi hippisów, seksu, ekumenizmu”TP
33
PT. Spotkania te
cieszyły się olbrzymią popularnością.
TP
32
PT Tamże, s. 317.
TP
33
PT Poznańscy dominikanie, s. 210.
17
Podobne cechy, pewnej otwartości, dostrzegali także u o. Hejmy
funkcjonariusze SB, którzy po trzeciej z nim rozmowie – z listopada 1976 r. –
podjęli decyzje o założeniu kwestionariusza osobowego na kandydata na tajnego
współpracownika (tw). Pisano o nim w rubryce: „Walory osobiste i cechy
ujemne”: „miła powierzchowność, dużo mówi, podtrzymuje rozmowę, jako b.
duszpasterz akademicki ma szerokie kontakty z młodzieżą i inteligencją”. W
kolejnej rubryce pt. „Ocena osobistego zetknięcia z kandydatem do pozyskania”
można przeczytać słowa zapisane przez oficera prowadzącego z Wydziału V
Departamentu IV MSW mjra mgr Wacława Głowackiego: „Chętnie rozmawiał
na interesujące SB tematy, przekazywał ciekawe informacje, chociaż o treści
raczej ogólnej. Chętnie godzi się na dalsze rozmowy, obiecał skontaktować się
ze mną podczas pobytu w Warszawie, nie uczynił tego jednak. W rozmowie jest
wylewny, mówi obszernie, chętniej na tematy problemowe niż poszczególnych
zakonników”TP
34
PT.
Pierwsza rozmowa o. Hejmy z oficerami V Wydziału IV Departamentu
MSW (a zatem z funkcjonariuszami centrali, a nie Wydziału IV w Poznaniu)
miała miejsce 12 listopada 1975 r. Kolejne dwie: 9 września 1976 r. oraz 11
listopada 1976 r. Z ramienia SB prowadził je mjr mgr Wacław Głowacki, nadto
w pierwszej z omawianych brał udział ppor. mgr Bogdan Rypiński, inspektor
Wydziału VTP
35
PT. Rozmowy te zostały nagrane bez wiedzy o. Hejmy, jak
stwierdzono w raportach, a odbyły się na terenie klasztoru: „w mieszkaniu
zakonnika”. Trzecie spotkanie zostało poprzedzone rozmową telefoniczną.
Biorąc pod uwagę realia życia klasztornego, spotykano się zapewne w
rozmównicy.
TP
34
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Kwestionariusz osobowy o. Konrada Hejmo, k. 3.
TP
35
PT Tytuły naukowe z akt; funkcjonariusze ci byli zapewne pierwszymi absolwentami powołanej rozporządzeniem
Rady Ministrów z 11 sierpnia 1972 r. Akademii Spraw Wewnętrznych. Uczelnia miała prawo wydawania
dyplomów magisterskich, a następnie doktorskich. Jej absolwentami byli m.in. oficerowie IV Departamentu
MSW, w tym m.in. jeden z zabójców ks. Jerzego Popiełuszki – Waldemar Chmielewski. Zob. więcej o
powołaniu szkół wyższych obsługujących funkcjonariuszy MSW, H. Dominiczak, Organy bezpieczeństwa PRL
1944-1990. Rozwój i działalność w świetle dokumentów MSW, Warszawa 1997, s. 244-245.
18
Niewiele wiadomo na temat okoliczności podjęcia przez SB tej
inicjatywy. Wcześniej, jak pisano w materiałach operacyjnych, „były
prowadzone sporadyczne rozmowy” z o. Hejmo przez Wydział IV KWMO w
Poznaniu. W terenie zorientowano się zapewne co do jego roli w poznańskim
DA, a następnie w piśmie „W drodze”. Jako sekretarz redakcji, o. Hejmo
kierował oficjalne listy do UdsW, w których stale wysuwał postulat zwiększenia
nakładu (w sumie do stycznia 1978 r. wysłał, jak pisał do prymasa Polski, 10
listówTP
36
PT).
W rozmowach z funkcjonariuszem SB o. Hejmo prowadził swoistą grę.
Jak się wydaje, głównym celem podjęcia jawnych de facto spotkań w klasztorze,
była chęć uzyskania jak najlepszych warunków pracy dla redakcji „W drodze”.
Podkreślał zatem lojalną postawę wobec państwa: „komunizm, mimo wszystko,
jest bliższy kościołowi niż wszystkie dotychczasowe formacje społecznoekonomiczne”
– miał stwierdzić podczas drugiej rozmowy.
Zdaniem mjr Głowackiego o. Konrad chciał podtrzymywać te kontakty.
Także oficer SB prowadził grę ze swoim rozmówcą. Podczas kolejnych rozmów
odmawiał zwiększenia nakładu, uznając, że pismo nie realizuje przyjętych –
rzekomo – zobowiązań. W kolejnych rozmowach przypominano te
zobowiązania, co stawiało SB w roli współredaktora pisma.
Nacisk był czytelny a przewrotność wyjątkowa. Podczas pierwszej
rozmowy funkcjonariusze SB z troską dopytywali się, czy „W drodze” nie
podzieli losu zbyt „postępowego” „Concilium” wstrzymanego przez cenzurę
kościelną. Następnie dawali do zrozumienia, że nakład pisma będzie zależny od
podjęcia tematów, które właśnie narażały je na konflikt z władzami kościelnymi.
O. Hejmo, w ramach swoistej gry, dzielił się swoimi niepokojami, bardziej
broniąc suwerenności pisma od wpływu hierarchii kościelnej niż SB. Podczas
drugiej rozmowy, o. Konrad przyznał się do swoich obaw, żeby cenzorem
kościelnym z ramienia kardynała Wyszyńskiego nie został jego współbrat,
TP
36
PT AIPN, 2320/188, t. 1, List o. Hejmy do S. Wyszyńskiego, 19 I 1978 r. k. 109.
19
zasłużony dla zakonu, o. Bernard Przybylski: „jest człowiekiem
niezrównoważonym” – stwierdził, dając za to do zrozumienia, iż dominikanin
ten nie akceptuje porządku socjalistycznego państwa. Informował także swych
rozmówców, że kuria rzymska nie zezwoliła na pozostawienie kwestii czystości
doktrynalnej pisma tylko w gestii zakonu: „Watykan stara się dowartościować
polski Episkopat” – stwierdzał zdaniem rozmówcy, z żalemTP
37
PT. Ubolewał, że
podczas 147 KEP z 11 marca 1975 r., kardynał Wyszyński zaapelował do
biskupów (a zatem także do abp Antoniego Baraniaka, metropolity
poznańskiego), by „śledzili, czy nie ma odstępstw w sprawach doktrynalnych”TP
38
PT.
O. Hejmo podkreślał także, że jest gotów pójść na dalsze ustępstwa w
sprawie pisma. Wyrażał zgodę na umieszczenie „W drodze” artykułów, które
mogły narazić redakcję na konflikt z biskupami, np. w cyklu o współczesnej
parafii, czy też o posoborowych dyskusjach. Funkcjonariusze SB, otrzymawszy
takie zapewnienia ciągnęli ten temat dalej, naciskając, by pismo podjęło z kolei
wątki par excellance polityczne: o zagospodarowaniu ziem zachodnich i
północnych, a zatem – w domyśle – by pisano o osiągnięciach PRL, dalej by
podjęto tematy polonijne - w celu „lojalizacji’ wychodźstwa, a także by redakcja
z większą odwagą kontynuowała wątki społeczne, w tym temat tzw. „teologii
pracy”, w nawiązaniu do dominikańskiej tradycji księży-robotnikówTP
39
PT.
Podczas trzeciej rozmowy, z 11 listopada 1976 r. o. Hejmo skarżył się, że
wypełnił zobowiązania wobec SB a także – płynące równolegle naciski ze
strony ministra, kierownika UdsW Kazimierza Kąkola. Z kolei, w numerze
czerwcowym z 1977 r. o. Hejmo zamieścił – jak sam twierdził podczas kolejnej
rozmowy - artykuł redakcyjny odcinający się od poczynań niektórych braci
TP
37
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Notatka z rozmowy z o. Konradem Hejmo, 11 XI 1976 r., k. 14.
TP
38
PT Tamże, k. 14. Zdaniem o. Hejmy kontrowersję w łonie EP wzbudził artykuł ks. Michała Czajkowskiego
„Zmartwychwstanie”. Autor „wzorował [się] na lewicy francuskiej, m.in. na Congarze”. Tamże, k. 15. W
oficjalnym komunikacie ze 147 KEP brak informacji o domniemanej niechęci EP do pisma dominikanów.
Biskupi wydali wówczas specjalny Komunikat Biskupów „O wychowaniu do życia w rodzinie” z 11 III 1975 r.,
w którym EP poddał krytyce program i tendencyjny dobór literatury, pomijający chrześcijańską wizje człowieka,
do przedmiotu szkolnego „Przysposobienie do życia w rodzinie”.
TP
39
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Notatka z rozmowy z o. Konradem Hejmo, 11 XI 1976 r., k. 22.
20
dominikanów. (W domyśle, mogło chodzić konkretnie o o. Aleksandra Hauke-
Ligowskiego, który brał udział w majowej głodówce w kościele św. Marcina w
Warszawie). O. Hejmo zgadzał się także z sugestiami SB, że postawa innych
dominikanów (m.in. chodziło o o. Jana Kłoczowskiego, w kontekście zbrodni na
Stanisławie Pyjasie i uroczystości pogrzebowych odprawianych przez
krakowskich dominikanów, a także o o. Jacka Salija i o. Ludwika
WiśniewskiegoTP
40
PT), osłabia pozycję zakonu wobec czynników oficjalnych. O.
Konrad zaznaczał jednak: „Tym artykułem [z czerwca 1977 r.] naraziłem się
wszystkim po kolei, miałem liczne zarzuty, zarzucono nam współpracę z
władzami”.
Mimo ugodowego nastawienia sekretarza, redakcja pisma „W drodze”
nie otrzymała zgody na zwiększenie nakładu. Funkcjonariusze SB, zgodnie
zapewne z instrukcjami mieli zadanie skłócać i „lojalizować” rękami sekretarza
redakcji członków zakonu, a w zamian jedynie obiecywać. Mjr Głowacki
stwierdził zatem w trakcie trzeciej rozmowy, że tylko dzięki postawie o.
Konrada „W drodze” jeszcze wychodzi, „ale tolerowanie niektórych
dominikanów podejmujących antypaństwową działalność, zmusi władze do
podjęcia przykrych dla prowincji decyzji”TP
41
PT.
Wobec stosowania przez funkcjonariuszy SB zasady „odpowiedzialności
zbiorowej”, za „antypaństwowe” wystąpienia choćby jednego zakonnika, mieli
odpowiadać wszyscy członkowie zakonu. Szantaż stosowany przez SB-eka był
jednoznaczny i czytelny: „Ze względu na potrzebę lojalizacji prowincjała i
zakonu, odpowiedziałem [ na prośbę o. Hejmy o zwiększenie nakładu pisma z
3,5 tys. do 5 tys., a z czasem do 6-7 tys.], że sprawa ta leży w rękach
dominikanów. Zaniechać muszą negatywnych czy wręcz wrogich wystąpień. O.
Konrad zgodził się z moją argumentacją, ale starał się jednocześnie bronić
TP
40
PT Te trzy nazwiska pojawiały się w doniesieniu tw „Walenty”, w związku z rozmową o. Hejmy w UdsW i
listem, w którym informowano zakon, że pismo „W drodze” zostanie im odebrane i przekazane ks. Jezuitom.
AIPN, 2320/188, t. 1, Wyciąg z doniesienia tw „Walenty”, 24 XI 1977 r., k. 105.
TP
41
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Raport z rozmowy z o. Konradem Hejmo, 12 X 1977 r., k. 45.
21
prowincjała, który zwracał uwagę niektórym zakonnikom, np. o. Janowi Górze
na ich niestosowne wystąpienia”TP
42
PT.
Od samego początku funkcjonariusz SB rozszerzał listę zagadnień
poruszanych w rozmowach, wykraczając poza sprawy pisma „W drodze” i
dominikanów. O. Konrad dzielił się chętnie swoimi informacjami i domysłami
związanymi z wewnętrznym życiem Kościoła. Lista poruszanych tematów była
bardzo szeroka, od spraw personalnych, w tym charakterystyk poszczególnych
biskupów, po analizę napięć obecnych w Kościele polskim, a także na terenie
Kościoła powszechnego. Wartość tych analiz, czasem plotek, była różna,
zawsze jednak koncentrowały się one wokół wad i słabości, a nie zalet Kościoła
i jego reprezentantów: „Abp Baraniak jest bardzo poważnie chory, cierpiał na
półpasiec, obecnie męczą go nowotwory, ma zniekształconą twarz, z tego
powodu nie pokazuje się. Jego dni są policzone, również będzie wakować
stolica [arcybiskupstwa poznańskiego]” – mówił podczas drugiej rozmowyTP
43
PT.
Rozwodził się szeroko na temat sporów miedzy dominikanami a kardynałem
Karolem Wojtyłą, który chciał podporządkować Wydziałowi Teologicznemu
PAT Studium Dominikańskie w Krakowie. O. Michał Mroczkowski, prowincjał
zakonu, z kolei dążył do emancypacji Studium, czyli do podporządkowania jej
rzymskiej uczelni zakonu, zwanej popularnie, Angelicum.
Informowanie o tym sporze było wyjątkowo nielojalne, tak ze względu na
osobę kardynała krakowskiego, jak i temat, stanowiący element całego frontu
walki EP z władzami o autonomię wyższych uczelni katolickich (szczególnie
ATK) i powoływanie nowych fakultetów teologicznych, w tym Papieskiej
Akademii Teologicznej. W trzeciej rozmowie z o. Hejmo, do której doszło 11
listopada 1976 r. po raz pierwszy poruszono wątek rzymski. Rozmowa odbyła
TP
42
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Raport z rozmowy z o. Konradem Hejmo, 11 XI 1976 r., k. 34.
TP
43
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Raport z rozmowy z o. Konradem Hejmo, 9 IX 1976 r., k. 15. Podajemy ten cytat z
nazwiskiem osoby abrcybiskupa, gdyż przykład ten pokazuje nie tylko nieroztropność o. Konrada, ale także
niestosowność zachowania z racji ujawniania informacji natury intymnej, z życia prywatnego zasłużonego
kapłana, więźnia czasów stalinowskich. Zob. E. Nawrot, biogram A. Baraniaka, w: Leksykon duchowieństwa
represjonowanego w PRL w latach 1945-1989, t. 1, pod red. J. Myszora, Warszawa 2002, s. 7-8.
22
się bowiem po miesięcznym pobycie o. Konrada zagranicą, na zaproszenie bp
Władysława Rubina, wówczas sekretarza generalnego Synodu Biskupów, od
1979 r. kardynała.
„Stopniowe pozyskiwanie”
Po trzeciej rozmowie z o. Hejmo mjr Głowacki założył kwestionariusz
osobowy na kandydata na tajnego współpracownika. Uznał, że o. Konrad
wykazuje chęć podtrzymanie dialogu operacyjnego z funkcjonariuszami, a
powodem dalszego pozyskiwania do współpracy była pozycja dominikanina w
zakonie, celem zaś możliwość uzyskania ciekawych informacji na temat
współbraci, nadto pozyskiwanie informacji z „jego styków z biskupami”, a także
wpływanie przez SB na kształt pisma „W drodze”. W zależności od dalszych
losów o. Konrada, czyli ewentualnego przeniesienia się do Rzymu, miał być on
także wykorzystany przez Departament I (wywiad). W rubryce 3
kwestionariusza: „Motywy pozyskania” zapisano wówczas, że o. Konrad ma
świadomość prowadzenia dialogu z władzami państwowymi dla obustronnych
korzyści; dla SB zaś motywem pozostawała chęć lojalizacji dominikanów
„rękami’ o. Konrada. W rubryce „sposób pozyskania” zapisano: „droga
stopniowego pozyskiwania”TP
44
PT. W innym miejscu, stwierdzono zaś, że o. Hejmo
jest zwolennikiem negocjowania i podejmowania dialogu z władzami w celu
uzyskania większego nakładu dla pisma. Przeciwstawiano go zwolennikom
prowadzenia walki z SB (dotyczyło to o. Ludwika Wiśniewskiego) i stosowania
stałego nacisku wobec władz, prowadzącego do tego samego celu, czyli
zwiększenia nakładu „W drodze”. Mjr Głowacki, za zgodą swego szefa ppłk
Stefana Ostapińskiego naczelnika Wydziału V Departamentu IV MSW, podjął
decyzję o założeniu „kandydatowi” podsłuchu telefonicznego (PT) oraz o
perlustracji korespondencji, w celu pełniejszego rozpoznania o. Konrada i jego
najbliższego otoczenia. Były to typowe metody działania SB.
TP
44
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Kwestionariusz osobowy o. Konrada Hejmo, k. 3-8.
23
Do początku 1980 r. mjr Głowacki przeprowadził z o. Konradem kolejne
rozmowy, w sumie od 1975 r. dziewięć. Obok poprzednich wątków, pojawiały
się w nich nowe tematy, służące lojalizacji zakonu, w tym „sprawa o. Ludwika
Wiśniewskiego”. Ten znany duszpasterz akademicki, po wyjeździe z Gdańska
rozpoczął pracę w ośrodku dominikańskim w Lublinie. W ciągu kilku lat
utworzył kolejne DA, a od 1976 r. związał się z opozycją demokratyczną (KOR,
ROPCiO, także działacze chłopscy z Januszem Rożkiem na czele i inni). Jego
ordynariusz, bp Bolesław Pylak, podobnie jak wcześniej ordynariusz gdański,
bp Lech Kaczmarek, dzielił się na forum Rady Głównej EP swoimi krytycznymi
uwagami na temat politycznego zaangażowania się o. LudwikaTP
45
PT.
O. Hejmo z jednej strony informował funkcjonariusza SB o konflikcie
istniejącym na tym tle także wewnątrz zakonu, a także o kulisach podejmowania
decyzji o ewentualnym przeniesieniu o. Wiśniewskiego do innego klasztoru,
gdzie miałby mniejsze możliwości angażowania się w działalność opozycyjną .
Z drugiej strony przyjmując punkt widzenia SB o konieczności lojalnej postawy
Zakonu, w imię doraźnych zysków dla redakcji pisma „W drodze” o. Konrad
naciskał de facto na prowincjała o. Michała Mroczkowskiego, by ten śmielej
dyscyplinował „niepokornego” dominikanina z Lublina. Jednocześnie, w
rozmowach z SB wskazywał na słabości decyzyjne Kościoła czy też odkrywał
zakulisową grę prowadzoną przez bp Pylaka i o. Mroczkowskiego. Jeden i drugi
bowiem, wobec władz państwowych, zasłaniali się niekompetencją w kwestii
ewentualnego przeniesienia o. Ludwika z „akademickiego” Lublina na inne
stanowiska (np. magistra kleryków). O. Hejmo swoimi doniesieniami dawał
dodatkową amunicję w ręce SB: „[o. Ludwik] jest indywidualistą, bardzo trudny
we współżyciu, nie liczy się z otoczeniem. Na ogół chce dobrze, ale daje się
ponosić emocjom” – mówił podczas czwartej rozmowy z SB. Prowincjał
dominikanów, „też załamuje ręce”; przeor lubelskiego domu o. Gołąb wniósł –
TP
45
PT J. Żaryn, Dzieje Kościoła katolickiego, s. 359-363, 378-400; A. i A. Anusz, Samotnie wśród wiernych. Kościół
wobec przemian politycznych w Polsce (1944-1994), Warszawa 1994, s. 65-66.
24
jak twierdził kandydat na tw – o przeniesienie o. Ludwika, ale nie był
konsekwentny, „bo [o. Ludwik] pracuje w Kościele najbardziej ofiarnie z całego
składu, pozostali migają się jak mogą”TP
46
PT.
Hejmo na prośbę SB zobowiązał się do osobistego przekonywania o.
Wiśniewskiego (z którym był zaprzyjaźniony jeszcze z czasów studiów) o
bezsensie jego opozycyjnego zaangażowania. Na próżno. W rozmowie z SB z
kwietnia 1978 r. Hejmo przytaczał słowa o. Wiśniewskiego, że czuje się
„osamotniony w prowincji”, ale mimo to nie zrezygnuje. Relację o. Hejmy
zapisaną w SB-ckim raporcie można uznać za mimowolny hołd oddany
odważnemu dominikaninowi. „Argumenty Hejmy o bezsensowności postawy
Wiśniewskiego spotykały się z repliką: jestem chłopem, mam 42 lata i swój
rozum mam, nie zmienię się, tylko taka droga jaką obrałem jest skuteczna i
słuszna. Wiśniewski uważa, że wszyscy skapitulowali, tylko on jeden broni
obecnie honoru zakonu.”
W kolejnej rozmowie z SB (z grudnia 1978 r.) Hejmo sam nawiązał do o.
Wiśniewskiego, mówiąc o coraz większej izolacji tego ostatniego w zakonie.
Podał także „przykład dobrego rozwiązania” podobnego problemu - wysłania
zagranicę jezuity, Huberta Czumy.
Formułowanie negatywnych opinii o współbraciach i odsłanianie
wewnętrznych spraw zakonu i Kościoła zachęcało SB-eka do zadawania
kolejnych pytań i uzyskiwania opinii na temat innych duchownych: „Hejmo
zgodził się ze mną, że [o. Jan Andrzej] Kłoczowski w wypowiedziach swoich
pozwala sobie na niewybredne epitety pod adresem władz państwowych”, bo –
jak twierdził o. Konrad, zakonnik ten „szybciej mówi niż myśli”. Hejmo, w tej
samej rozmowie, kontestował także fakt, że prymas Polski Stefan Wyszyński
nadal posiadał pełnomocnictwa na czas wojny państwa z Kościołem w epoce
stalinowskiej, a przecież w dekadzie Gierka „nie ma potrzeby aby prymas
zachowywał <szczególniejsze> uprawnienia wobec zakonów nadane mu przez
TP
46
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Raport z rozmowy z o. Konradem Hejmo, 12 X 1977 r., k. 46.
25
Stolicę Apostolską”TP
47
PT. Kwestia ta wiązała się ściśle z chęcią uzyskania większej
samodzielności przez niektóre zgromadzenia, w tym prawa do swobodnego
wyboru władz Prowincji, a także do podejmowania zdecentralizowanej,
samodzielnej polityki kościelnej wobec państwa.
Pod wpływem pytań Głowackiego, o. Konrad opowiadał także o ludziach
Watykanu; plotki mieszały się z faktami: „[abp Luigi Poggi] kiedyś był u nas w
redakcji w Poznaniu. Wypił, nawet nie mało, rozbawił się. Robi wrażenie
zagubionego, taki wiejski proboszcz, ale sprytny, wszystko chwyta, nic nie
uchodzi jego uwadze. Jest bardzo elastyczny, nikomu jeszcze się nie naraził” –
mówił o. Konrad 15 XII 1977 r. TP
48
PT W tym czasie, minister Kąkol prowadził
robocze rozmowę z arcybiskupem, stałym delegatem Stolicy Apostolskiej do
kontaktów roboczych z władzami PRL. Swoiste negocjacje polegały m.in. na
próbie skompromitowania w oczach gościa prymasa Polski i jego polityki
Kościoła wobec PRL.
Dla SB ważne mogły być także pozornie nieistotne informacje, dotyczące
„szeregowych” duchownych. Jeszcze w jednej z pierwszych rozmów (w
listopadzie 1976 r.) o. Hejmo opowiedział SB-kowi o konflikcie z przełożonymi
pewnego dominikanina z Krakowa, który kolejno odmówił zgody na
przeniesienie do Wrocławia i do Gdańska. „Sprawa oparła się o generała
zakonu, który pozostawił ją do ostatecznego rozstrzygnięcia przez prowincjała –
mówił Hejmo - Dominikanie z zainteresowaniem oczekują na epilog tej sprawy,
komentuje się ją tak: nie należy szukać sprawiedliwości we władzach
generalnych, bo generał zawsze stanie po stronie prowincjała, a nie
zakonnika”.TP
49
PT Jednym z wniosków, jakie w wyniku tego spotkania formułuje
mjr Głowacki, jest konieczność „podjęcia rozmów” ze wspomnianym ojcem
przez Wydział IV KW MO w Krakowie.TP
50
PT Nie wiemy czy do takich rozmów
TP
47
PT Tamże, k. 47.
TP
48
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Notatka z rozmowy z kandydatem na tw o. Konradem Hejmo, 17 XII 1977 r., k. 59.
TP
49
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Notatka z rozmowy z o. Konradem Hejmo, 30 XI 1976 r., k. 33
TP
50
PT Tamże, k. 35
26
doszło i czy doprowadziły do próby wykorzystania rozgoryczonego
dominikanina przeciwko zakonowi i Kościołowi. Ta sytuacja dobrze jednak
pokazuje, jaki użytek SB mogła robić nawet z cząstkowych i pozornie
neutralnych informacji.
W lutym 1980 r. W. Głowacki, awansowany już na podpułkownika, uznał
iż po 9 spotkaniach kandydat na tajnego współpracownika sprawdził się a zatem
postawił wniosek o przekwalifikowanie go na tajnego współpracownika o
pseudonimie „Dominik”. Sam zainteresowany nie został, rzecz jasna, o tym
poinformowany. Trzeba jednak sobie zdać sprawę, że decyzja Głowackiego była
oparta na dotychczasowych rozmowach i w ramach tychże budowania całej sieci
zależności. Typowym sposobem na „wiązanie” z SB było obdarowywanie
„kandydata na tw” okolicznościowymi upominkami. O. Hejmo w latach 1977-
1980 otrzymał ich kilka, m.in. butelkę winiaku luksusowego za 300 zł, następnie
koniaku za 840 r., a w końcu „panoramę Warszawy w metaloplastyce” za 1300
zł. Kolejnym, równie tradycyjnym jak i prymitywnym sposobem na
pozyskiwanie kandydata na tw było zbieranie materiałów dotyczących spraw
obyczajowych. W tej materii jednak funkcjonariusz SB zebrał mało
przekonujący materiał, i sam – sądząc po aktach – nie widział szans, by go
wykorzystać. Nie widziano zresztą potrzeby by sięgać po tzw. materiały
„kompromitujące”, skoro – jak oceniało SB – „Dominik” nie zamierzał zrywać
kontaktów.
Sukcesem Głowackiego było wyrażenie zgody przez kandydata na tw, by
spotkania – począwszy od piątego – odbywały się na neutralnym terenie, w
kawiarniach, a nawet w pokoju hotelowym, co było typową formą spotykania
się z tajnymi współpracownikami. Od pewnego momentu „Dominik” wysyła
listy do mjr Głowackiego na konspiracyjny adres (fikcyjne imię i nazwisko, w
tym przypadku kobiety), a nawet sam „wywołuje” - czyli inicjuje - spotkanie (w
grudniu 1978 r. w Warszawie).
27
Miało to wszystko swoje znaczenie, zarówno w procesie zbierania
kompromitujących materiałów, jak również stopniowego wciągania do
współpracy („oswajania” i „wiązania” z SB, jak mówiono w resortowym
żargonie) co najmniej z dwóch powodów. Funkcjonariusz SB mógł
przypuszczać, że rozmówca nie informował przełożonych o fakcie odbycia
rozmowy, nadto nie podporządkowywał się zaleceniom Episkopatu Polski, który
– jak pisaliśmy - m.in. w połowie lat 70-tych oraz w 1980 r. kilkakrotnie
wypowiadał się przeciwko nieoficjalnym kontaktom kapłanów z
funkcjonariuszami państwa.
Te tradycyjne formy „urabiania” kandydata na tw nie doprowadziły do
podpisania formalnego zobowiązania do współpracy czy też przyjęcia
jednoznacznej roli „agenta”. Zresztą w przypadku duchownych podpisywanie
formalnych zobowiązań o współpracy nie było regułą. Jeśli Głowacki uzyskał
zgodę przełożonych (w lutym 1980 r.) na zarejestrowanie o. Hejmy jako tajnego
współpracownika, to dlatego, że w ciągu lat 1975-1980 potrafił wpłynąć na jego
zachowanie i oddziaływać – za jego pośrednictwem – na ważne miejsce w
Kościele katolickim. Podobnie jak i w innych przypadkach z lat 70-tych,
pozyskiwanie tw Dominika stanowiło efekt żmudnej pracy, stałego kontaktu i
dialogu operacyjnego. Do większych sukcesów Głowacki mógł zaliczyć stałe
„temperowanie” współbraci dominikanów poznańskich przez o. Hejmo, tak
wyraźne, że sam zainteresowany skarżył się, iż jest pomawiany o zbytnią
uległość wobec władz.

Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Re: Raport Sprawa ojca Konrada Hejmo. Działania Służby .....

Post autor: Warka » 10 kwie 2011, 20:17

„Lojalizowanie” dominikanów to nie jedyne osiągnięcie ppłk
Głowackiego. Kolejne to zdobywanie ciekawych informacji na temat
istniejących napięć w łonie zakonu i EP, a także – w związku z wyjazdami o.
Konrada do Rzymu i obsługą prasową pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego do
Polski – znalezienie przez SB ważnego informatora na terenie polskim w
Watykanie. O. Konrad zdawał relację z wydarzeń, w których uczestniczył,
przekazywał charakterystyki znanych dostojników kościelnych, w tym
28
biskupów. W lutym 1980 r. tw „Dominik” został oceniony pozytywnie przez
prowadzącego go SB-eka: „Pozytywny proces stopniowego wiązania ze Służbą
Bezpieczeństwa doprowadził do realizacji stawianych sobie założeń
operacyjnych i uzyskano taki stopień jego zaangażowania, ze spełniał on
wymogi stawiane tajnym współpracownikom, a mianowicie:
- przekazuje szeroki zestaw informacji interesujących SB, nie razi
go fakt robienia przez pracownika notatek w czasie jego relacji;
- przyjmuje do realizacji nasze sugestie będące formą zadań;
- wyraża zgodę na kolejne spotkania oraz złożenie relacji z
wykonania przyjętych na siebie zobowiązań;
- rozmowy z pracownikiem układa na płaszczyźnie
konfidencjonalnej, na spotkania przychodzi w określone przez
pracownika miejsce, w ubraniu cywilnym, zachowuje w dyskrecji
fakt kontaktu;
- przyjmuje wynagrodzenie za współpracę w formie
okolicznościowych upominków.”TP
51
PT
Przy analizie powyższej charakterystyki trzeba oczywiście pamiętać, że
wyszła ona spod pióra funkcjonariusza SB, który zdawał relację zwierzchnikom
ze swojej kilkuletniej „pracy” i wystąpił o uznanie swojego „podopiecznego” za
tajnego współpracownika. Z drugiej strony, podane fakty znajdują
odzwierciedlenie w dokumentacji znajdującej się w teczce. Rozmowy z o.
Hejmo są relacjonowane w sposób bardzo szczegółowy, w oparciu o notatki
robione za przyzwoleniem „Dominika” oraz nagrania magnetofonowe.
Zastanawiając się nad przyczynami, dla których o. Hejmo zgadzał się
rozmawiać z SB i prowadził te rozmowy w taki a nie inny sposób, należy
zwrócić uwagę na ewolucję jego stosunku do prowincjała dominikanów, o.
Michała Mroczkowskiego. Początkowo Hejmo broni swojego przełożonego,
przekonuje SB-eków o jego pozytywnym nastawieniu wobec władz
TP
51
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Charakterystyka t.w. Dominik nr rej. 47865, k. 9
29
państwowych. Z czasem pojawiają się coraz silniejsze akcenty krytyczne. W
grudniu 1977 r. mówi wprost, że prowincjał „nie potrafi bądź nie chce” podjąć
działań, które zapobiegną angażowaniu się kilku znanych dominikanów w
działalność opozycyjną.TP
52
PT
W kolejnych rozmowach informuje SB kto stanowi wewnętrzną opozycję
w zakonie wobec Mroczkowskiego, jak i o napięciach między prowincjałem a
generałem zakonu. Wymienia kandydatów, którzy w wyborach na prowincjała,
mogliby być rywalami o. Mroczkowskiego, nie ukrywając, że jednym z nich jest
on sam. Twierdzi, że cieszy się poparciem tych wszystkich w zakonie, „którym
nie podoba się bierność Mroczkowskiego wobec tych, którzy przysparzają
kłopotów prowincji”.TP
53
PT W listopadzie 1977 r. od tajnego współpracownika
„Walenty” (ze środowiska lubelskiego) SB uzyskuje potwierdzenie opinii o
szansach Hejmy oraz, że jest postrzegany jako ten, który będzie potrafił lepiej
ułożyć stosunki między dominikanami a władzami państwowymi. SB szybko
podejmuje ten niezwykle ważny z jej punktu widzenia wątek. W listopadzie
1978 r. mjr Głowacki otwarcie przedstawił Hejmie sugestię „kształtowania
obozu przeciwnego Mroczkowskiemu, który w działalności swojej nie zawsze
troszczy się o dobro dominikanów.”TP
54
PT
Materiały dotyczące tw „Dominika” z lat 1975-1980 niewątpliwie
obciążają o. Konrada, pomimo iż nie był on w tym czasie świadomym agentem
SB. Zachowane rozmowy o. Hejmy z Głowackim trafiały, z racji zawartych w
raportach informacji, m.in. do Wydziału VI Departamentu IV MSW (do 1977 r.
tzw. Grupa „D”) kierowanego przez płk Tadeusza GrunwaldaTP
55
PT. Wydział ten,
zajmujący się dezinformacją i dezintegracją ludzi Kościoła katolickiego, m.in.
odpowiedzialny za zbrodnie (to funkcjonariusze tej komórki zamordują w kilka
lat później księdza Popiełuszkę), pomówienia wobec ludzi Kościoła na tle
TP
52
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Notatka z rozmowy z kandydatem na tw o. Konradem H., 17 XII 1977 r., k. 60
TP
53
PT Tamże, k. 61
TP
54
PT AIPN, 2320/188, t. 1 , Notatka z rozmowy z kandydatem na tw „Dominik”, 14 XI 1978 r., k. 72
TP
55
PT AIPN, 2320/188, t. 1, Notatka z rozmowy z kandydatem na tw o. Konradem H., 17 XII 1977 r., k. 62.
30
obyczajowym (np. abpa Henryka Gulbinowicza na łamach „fałszywki”
produkowanej przez SB pt. „Ancora”)TP
56
PT - był zatem wspierany dokumentami
wytworzonymi do spółki przez tandem Głowacki-Hejmo.
II. Lata 1980 – 1988
W raporcie mjr Głowackiego z 21 II 1980 r. pojawiła się informacja o
wyjeździe, co najmniej na dwa lata, o. Konrada do Rzymu. Okoliczności
otrzymania paszportu świadczyły o tym, że SB zamierzała nadal korzystać z
jego informacji. W ramach dalszego wplątywania w sieć SB: „Na prośbę
<Dominika> spowodowałem – pisał Głowacki 18 II 1980 r. – wydanie mu w
krótkim czasie paszportu za co wyrażał mi podziękowanie. W czasie spotkania
wręczyłem „Dominikowi” okolicznościowy upominek” (wspomnianą już
metaloplastykę – za 1300 zł). Z jednej strony o. Konrad – konstatował Głowacki
„chce być osobą znacząca w zakonie i Kościele”, z drugiej zaś ma kłopoty
finansowe. A zatem, postulował Głowacki, by udzielić o. Konradowi pożyczkę
„w ramach wiązania z SB”TP
57
PT. Z dokumentów wynika, że rada ta nie spotkała się
z akceptacją; świadczyła jednak o znajomości przez SB rzymskich realiów.
W raporcie z 18 lutego 1980 r. Głowacki stwierdził, w związku z
informacją o wyjeździe o. Konrada do Rzymu, że powinien zostać przejęty
przez innego oficera SB, w domyśle z Departamentu I (wywiad): „<Dominik>
do sugestii mojej ustosunkował się ogólnikowo i sceptycznie, dając odpowiedź
wymijającą”. Dawał do zrozumienia, że chętnie się spotka z Głowackim po
przyjeździe do Warszawy. Być może, to właśnie ta rozmowa spowodowała, że
na gruncie rzymskim SB zastosowała wobec o. Konrada kilka wariantów
współpracy, w tym bardzo skomplikowaną „grę operacyjną”.
TP
56
PT zob. więcej, „Biuletyn IPN”, nr 1/2003, w tym M. Lasota, O raporcie sejmowej komisji poświęconym
samodzielnej grupie „D” w MSW.
TP
57
PT AIPN, 02320/188, t. 1, Raport w sprawie pozyskania do współpracy, 21 II 1980 r., k. 83.
31
O. Konrad wyjechał do Rzymu, gdzie podjął studia doktoranckie w
uczelni dominikańskiej Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza (Angelicum).
Został zatrudniony w Delegaturze Biura Prasowego Episkopatu Polski, u ks.
dyrektora Bogumiła Lewandowskiego. Miał również pracować w sekcji polskiej
Radia Watykańskiego, do czego jednak – na stałe - nie doszło. Za to, został
współpracownikiem ks. Ksawerego Sokołowskiego, opiekuna Domu Polskiego
im. Jana Pawła II przy via Cassia, gdzie m.in. redagował „Kronikę Rzymską”.
W sierpniu 1984 r., po dymisji ks. Kazimierza Przydatka TJ, otrzymał
nominację na dyrektora Polskiego Ośrodka Corda Cordi w Rzymie przy ul.
Pffeifer 13, w centrum miasta blisko bazyliki św. Piotra.
Utrzymanie i inne bieżące wydatki obciążały jego skromny budżet, a
większość z wyżej wymienionych zadań o. Hejmo pełnił bez wynagrodzenia. W
1983 r. miał już poważne długi, o których sam mówił w trakcie rozmów
pracownikiem ambasady PRL w Rzymie: „<Hejnał> przydzielony jest obecnie
do pomocy [ks.] B. [ogumiłowi] Lewandowskiemu, który wypłaca mu
miesięcznie 200-250 USD pensji. W ocenie <Hejnała> jest to suma
niewystarczająca i przez to popadł w długi – głównie zadłużenie obejmuje
sprawy mieszkaniowe i wyżywieniowe”- czytamy w raporcie z czerwca 1983r.TP
58
PT
W latach 1981-1983 informacje od o. Hejmo napływały do SB trzema
równoległymi, niezależnymi od siebie „kanałami” , które odpowiadały trzem
formom kontaktów dominikanina ze służbami specjalnymi PRL. W pierwszych
miesiącach pobytu o. Konrada w Rzymie, prowadzenie jego osoby formalnie
przekazano z Departamentu IV MSW do Departamentu I (wywiadu), nadając
mu jednocześnie nowy pseudonim: „Hejnał” (w okresie „watykańskim” stosuje
się w odniesieniu do Hejmy jeszcze trzeci pseudonim „Vox” – w ramach
kontaktów z rzymskim rezydentem wywiadu). „Wyrażamy zgodę na
przekazanie t.w. <Dominik> na czas jego pobytu za granicą na Wasz kontakt.
Po powrocie <Dominika> na stały pobyt w kraju, prosimy przekazać go na
TP
58
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Raport dot. przebiegu spotkania z „Hejnałem” KO nr 14844, 14 VI 1983 r., k. 100.
32
kontakt Dep. IV MSW” – pisał zastępca dyrektora tegoż departamentu, płk mgr
Adam Pietruszka do swego kolegi, dyrektora Departementu I MSW, 29 XII
1981 r.TP
59
PT.
Z kolei w Departamencie I w latach 1981 – 1983 o. Hejmo był równolegle
prowadzony przez dwa Wydziały, działające na różnych obszarach pracy
wywiadowczej. Wydział III Departamentu I, kierowany przez płk Stanisława
Kwiatkowskiego, dotarł do niego za pośrednictwem swej rzymskiej
rezydentury (pion „R”).
Rezydentura w Rzymie
Rezydent wywiadu w Rzymie, w raportach pisanych do centrali
używający pseudonimu „Pietro”, po raz pierwszy z o. Konradem spotkał się 11
listopada 1981 r. Dało to początek kontaktom, które trwały ponad rok.
Spotkania odbywały się w miejscu pracy „Hejnała” lub na lotnisku, w czasie
oczekiwania na przylot np. delegacji EP do Watykanu, a najczęściej w
rzymskich kawiarniach bądź restauracjach. Rozmówca „Hejnała” – „Voxa”
występował jako pracownik ambasady PRL przy Kwirynale. „Cieszy się Pan
dobrą opinia w Watykanie i wśród księży polskich, a więc, aby porozmawiać
spokojniej pójdźmy gdzieś na kawę” – zaproponował o. Konrad podczas
pierwszego spotkania z „Pietro” – „W tej sytuacji oświadczyłem mu, że
zapraszam go <nie na kawę, ale na obiad>. Chętnie na to się zgodził”TP
60
PT.
„Pietro” w swoich raportach podkreślał łatwość uzyskiwania informacji
od Hejmy: „W trakcie swobodnej rozmowy na tematy stanowiące przedmiot
naszych zainteresowań „Vox” bardzo chętnie i szeroko wypowiadał się na znane
mu tematy. UDo tego stopnia, że odniosłem wrażenie, że nie ma sensu zbytniego
forsować sprawy ewentualnego mojego <odkrycia się> w przyszłościU. [czyli
ujawnienia rozmówcy jako funkcjonariusza wywiadu PRL; fragment
TP
59
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Pismo płk A. Pietruszki do Dyrektora Departamentu I MSW, 29 XII 1981 r., k. 17.
TP
60
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Notatka operacyjna dot. odbycia rozmowy z „Voxem” w dniu 11 XI 1981 r., w godz.
11.00-13.00, 11 XI 1981 r. , k. 24.
33
podkreślony w oryginale - AG, PM, JŻ]. Wydaje się, że jego <otwartość>
obecna gwarantuje w pełni dobre informacyjne jego wykorzystanie. Wydaje mi
się też, że możliwości <Voxa> są zbliżone do możliwości <Tevere>, a w
niektórych sprawach mogą być jeszcze szersze”TP
61
PT.
Po kolejnej rozmowie, z 19 IV 1982 r., „Pietro” raportował: „Rozmowa
odbyła się w wyjątkowo dobrej atmosferze. <Vox> bez najmniejszego oporu i
skrępowania relacjonował znane mu fakty i nie unikał podawania nazwisk i
szczegółów. (Odniosłem wrażenie, że klimat tej rozmowy był lepszy niż z
niektórymi źródłami, z którymi pracuje się dłużej. Stwierdziłem, że nabrał do
mnie dużo zaufania. Warto sprawę tę kontynuować na dotychczasowej
zasadzie)”TP
62
PT.
Główna część informacji przekazywanych przez Hejmę w trakcie rozmów
z „Pietro” dotyczyła z jednej strony polskich duchownych pracujących w
Watykanie, relacji między nimi, w tym i napięć i konfliktów, z drugiej strony –
polskich biskupów przybywających do Rzymu. Informował m.in. o spotkaniu
Jana Pawła II z ministrem spraw zagranicznych RFN Hansem-Dietrichem
Genscherem, jak również charakteryzował poglądy ks. Orszulika i bp (od 1982
r. arcybiskupa) Dąbrowskiego na sytuację w kraju. Mówił o polityce wschodniej
Watykanu, o tym jak kuria rzymska ocenia zaangażowanie Papieża w polskie
sprawy.
Niektóre z dostarczonych informacji „Pietro” oceniał bardzo wysoko.
„Podczas spotkania uzyskałem od „Voxa” – pisał w raporcie sporządzonym po
rozmowie z 20 X 1982 – informacje na temat oceny Sekretariatu Stanu
aktualnej sytuacji w Polsce, w jej różnych kontekstach, a także na temat ustaleń
co do nowej polityki kierownictwa episkopatu polskiego, która ma być
zasugerowana abpowi Glempowi podczas jego najbliższego przyjazdu do
TP
61
PT Tamże, k. 27. Nie wiemy, do kogo odnosił się wymieniony pseudonim „Tevere”.
TP
62
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Notatka operacyjna dot. rozmowy z „Voxem”, 19 IV 1982 r., k. 30.
34
Rzymu. Powyższą informację uważam za b. istotną, rzeczową i tłumaczącą
postawę episkopatu polskiego w ostatnim czasie.”TP
63
PT
Mimo dobrego kontaktu „Pietro” z o. Hejmo w centrali podjęto decyzję o
„ograniczeniu”, a następnie „zamknięciu” tego kanału informacyjnego.
10 I 1983 r. o. Hejmo odbierał paszport konsularny w ambasadzie i tam spotkał
się z „Pietro” (było to ich szóste spotkanie). U dołu notatki z tego krótkiego
spotkania znajduje się odręczny dopisek jednego z przełożonych rezydenta w
centrali Departamentu I: „Pietro nie podtrzyma kontaktu zgodnie z
poleceniem”.TP
64
PT
4 maja 1983 r. „Pietro” przypadkowo spotkał o. Konrada na ulicy, a
następnie 19 maja 1983 r. na lotnisku w drodze do Polski. Notatkę z tych
rozmów rezydent przekazał do centrali: „B. zadowolony z otrzymania paszportu
konsularnego. Znalazło to wyraz m.in. w spontanicznym relacjonowaniu
wczorajszych (18 V 83 r.) uroczystości na Monte Cassino. (Ocena generalna
uroczystości: rezygnacja Glempa z wyjazdu na Monte Cassino spowodowała b.
obniżoną frekwencję (do 100 osób) i być może rezygnację ze strony
<Solidarności> prowokacyjnej manifestacji. O to są pretensje do kard. Glempa
ze strony działaczy zagranicznych <S>)” – pisał „Pietro” do centraliTP
65
PT.
Zawieszenie kontaktów „Pietro” z o. Hejmo było potwierdzone kolejnymi
dyspozycjami płynącymi z Warszawy. „Szyfrogramem z dnia 21 VI 1983 r.
ograniczyliśmy zainteresowanie rezydentury odnośnie <Hejnała>” – pisał por.
Ryszard Emczyński zajmujący się sprawą Hejmy w centrali Departamentu I TP
66
PT.
TP
63
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Raport operacyjny dot. odbytego spotkania z „Voxem” w dniu 20 X 1982 w godz. 13.30-
15.00, k. 33
TP
64
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Notatka operacyjna dot: rozmowy z „Voxem” w dniu 10. I 1983 w godz. 11.50-12.OO,
k. 36
TP
65
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Notatka dot. „Voxa”, nap. of. “Pietro” na podstawie krótkiego zetknięcia się z
“Voxem” na lotnisku w Rzymie w dniu 19 V 1983 r., k. 50.
TP
66
PT AIPN, 2320/188, t.2, Analiza sprawy KO Nr. 14844 krypt. „Hejnał” na dzień 1 XII 1983 r, k. 117.
35
Szyfrogram ten brzmiał następująco: „Dot. Voxa. Ograniczcie kontakty do
oficjalnych. Po jego powrocie do Rzymu 23 bm. [czerwca] obserwujcie rozwój
jego kariery”TP
67
PT.
Powodem takiej decyzji miało być – według centrali – „bezpieczeństwo”
Hejmy oraz inna perspektywa wykorzystania goTP
68
PT. Data podjęcia decyzji nie
była przypadkowa. SB po spotkaniu w Warszawie w czerwcu 1983 r. – będzie o
nim mowa niżej – najwyraźniej oceniła, że Hejmo dostarcza wartościowych
materiałów dwoma innymi kanałami informacyjnymi, a utrzymywanie przez
niego kontaktów z pracownikiem ambasady PRL może zostać zauważone przez
Polaków w Watykanie i Rzymie i w konsekwencji skompromitować cennego
informatora.TP
69
PT
Spotkanie w Warszawie w czerwcu 1983 r.
Drugim „kanałem informacyjnym” było utrzymywanie przez Hejmę
kontaktów z funkcjonariuszami SB w kraju – z pełną świadomością ze strony
tego pierwszego, z kim ma do czynienia. Od wyjazdu w 1980 r. z „Hejnałem”
nie tracił kontaktu Departament IV MSW w Warszawie, a konkretnie ppłk
Głowacki, a także podjął z nim kontakt Wydział XIV Departamentu I MSW.
W lutym 1981 r. w liście do ppłk Głowackiego o. Konrad : „zapowiada
przyjazd na Wielkanoc i spotkanie, przy okazji prosi o pomoc w przedłużeniu
ważności paszportu. Mimo takiej pomocy i zapowiedzi przyjazdu do kraju,
„Dominik” nie przyjechał”TP
70
PT.
Doczekali się go SB-ecy w stolicy dopiero w początkach czerwca 1983 r.,
w związku z przygotowaniami do II Pielgrzymki Ojca Świętego do Polski (16 –
TP
67
PT AIPN, 2320/18, t. 2, Szyfrogram nr 2251, przyjęto w Wydziale Szyfrowym dn. 21 VI 1983 r., godz. 13.10, k.
51. Skreślono dopisek: „Dziękujemy za realizację naszych zadań przez Pietro”.
TP
68
PTAIPN, 2320/188, t. 2, Raport dot. przebiegu spotkania z “Hejnałem” KO Nr. 14844, 14 VI 1983, k. 104.
TP
69
PT Warto podkreślić, że początkowo kontakty utrzymywane przez rezydenturę (Wydział III Dep. I) odbywały się
bez wiedzy Wydziału XIV tegoż Departamentu, który, w tym samym czasie gdy rezydent „Pietro” spotykał się
w rzymskich kawiarniach z o. Hejmo, uzyskiwał od tego ostatniego informacje przez swojego agenta „Lakara”,
o którym będzie mowa niżej.
TP
70
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Charakterystyka tw. Dominik, nr rej. 47865, 8 VII 1981 r., k. 12. O. Konrad był w tym
czasie w Kolonii, u agenta SB „Lakara”, o czym w dalszej części raportu.
36
23 czerwca 1983 r.). „Hejnał” spotkał się - i to pierwszego dnia pobytu w
Warszawie (5 czerwca) - z prowadzącymi go oficerami: „Miałem rozmowę
jedną z dwoma panami pułkownikami, byli bardzo mili – służba
bezpieczeństwa. Przez 5 godzin”TP
71
PT.
Funkcjonariusze SB czekali na o. Hejmę już na lotnisku, „jednak z uwagi
na nadmiar zajęć służbowych „Hejnała” zasadnicze spotkanie odbyło się o godz.
13.00 w restauracji „Bazyliszek” i trwało do godz. 15.00. Później spotkanie
odbywało się w L[okalu] K[onspiracyjnym] i trwało do godz. 18.00”.
W trakcie czerwcowego spotkania uzyskano od Hejmy informacje m.in.
na temat „polskiego lobby w Rzymie”, „watykańskich ocen programu wizyty
J.Pawła II w Polsce”, perspektywy „nawiązania stosunków Warszawa-
Watykan”, „sprawy przyjęcia L. Wałęsy przez papieża podczas wizyty”, jak
również „działalności rzymskiego Biura NSZZ „Solidarność” ze szczególnym
uwzględnieniem powiązań z A.[damem] Bonieckim i B.[ohdanem]
Cywińskim”.TP
72
PT
W spotkaniu – obok znanego „Dominikowi” mjr Głowackiego - wziął
udział por. Ryszard Emczyński, faktycznie oficer prowadzący go z ramienia
wspomnianego Wydziału XIV Departamentu I: „Ten pan zaprezentował mi
doskonałą znajomość sytuacji w Rzymie, ale rzeczywiście była błyskotliwa, bo
pasowała do rzeczywistości” – mówił „Hejnał” „Lakarowi”, agentowi
działającemu „pod flagą” BND, a de facto (lub równolegle) agentowi I
Departamentu MSW i autorowi raportów z rozmów z „Hejnałem” kierowanych
do tegoż Emczyńskiego. Znajomość realiów rzymskich u tego ostatniego była
zatem zrozumiała.
TP
71
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Stenogram z rozmowy „Lakara” z „Hejnałem” odbytej w dniu 11 VII 1983 r., k.131.
TP
72
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Raport dot. przebiegu spotkania z “Hejnałem” KO Nr. 14844, 14 VI 1983, k. 99-104
37
„Lakar”
Rzeczywiste powody „wyciszenia” kontaktów przez rezydenturę w
Rzymie były związane właśnie z działalnością wspomnianych „Lakara” oraz
por. Emczyńskiego. „Jako tw [o. Konrad] zarejestrowany przez Dep. IV w
lutym 1980 r. Przez nas zabezpieczony w Wydz. XIV Dep. I MSW został w
dniu 25 XI 1981 r.”TP
73
PT - pisał Emczyński w czerwcu 1983 r. A zatem, w tym
samym czasie kiedy pozostawał w Rzymie w kontakcie z „Pietro” (czyli z
Wydziałem III Departamentu I) „Hejnał” był prowadzony przez jeszcze inny
wydział Departamentu I MSW.
Przypomnijmy, do zadań Wydziału XIV należało prowadzenie wywiadu
nielegalnego (prowadzonego w oparciu o zakonspirowanych agentów – jak
„Lakar”), czyli niezależnego od działań rezydentów wywiadu działających w
przedstawicielstwach dyplomatycznych.
Trzecim i najbardziej owocnym „kanałem informacyjnym” okazał się
właśnie ten ustanowiony przez „Lakara” i prowadzony z centrali przez por.
Emczyńskiego. „Lakar” dysponował szerokimi kontaktami w środowisku
polskich duchownych w Rzymie, wobec których występował w roli doradcy
biskupów niemieckich. Ojciec Hejmo w publicznych wypowiedziach
wygłoszonych po ujawnieniu jego współpracy wymieniał osobę „Andrzeja M.”,
jako tego któremu przekazywał informacje. Dostępne dokumenty potwierdzają
jego słowa. Z raportów „Lakara” na temat wizyty o. Konrada u niego w domu
oraz z listów pisanych przez o. Konrada do „Andrzeja” wynika jednoznacznie,
iż „Lakar” mieszkał w Kolonii. Osoby, które mieszkały w latach 70- i 80-tych
na Zachodzie, bądź często tam jeździły, także potwierdziły nam jego tożsamość
(ks. Adam Boniecki, Maciej Morawski, Zdzisław Najder, Janusz Zabłocki).
Jednakże w aktach sprawy osoba „Lakara” funkcjonuje tylko pod pseudonimem,
TP
73
PT Tamże, k. 104.
38
stąd nie ujawniamy jej nazwiska. TP
74
PT „Lakar” niewątpliwie odgrywał kluczową
rolę w sprawie o. Konrada Hejmo, o czym staramy się przekonać w następnej
części raportu.
Pod obcą flagą
Wobec ojca Hejmo wywiad MSW zastosował skomplikowaną grę
wywiadowczą, nazywaną czasami działaniami „pod obcą banderą”, lub „pod
obcą flagą”. W terminologii wywiadowczej określa się w ten sposób
postępowanie służby wywiadowczej ( jej agenta, rezydenta, czy oficera
wywiadu) które pozornie jest działaniem innego wywiadu. W praktyce dzieje się
tak podczas werbowania informatora lub tajnego współpracownika, gdy ten, na
przykład z powodów ideowych, nie chce współpracować z jedną służbą, ale nie
ma zastrzeżeń do współpracy z inną. Czasami werbowana osoba w ogóle nie ma
świadomości, że współpracuje z jakąkolwiek służbą wywiadowczą, gdyż w
czasie werbunku nabrała przekonania, że przekazuje informacje zaprzyjaźnionej
instytucji. Osoba, z którą agent stara się wejść w bliższe stosunki, może udzielić
cennych informacji w przekonaniu, że ma do czynienia z sojusznikiem, a nie
agentem obcego wywiadu. Werbowanie pod obca banderą stosowane jest przez
wszystkie służby wywiadowcze świata, ale szczególnie znane były podobne
operacje realizowane przez radzieckie służby wywiadowcze TP
75
PT. M.in. taktykę
werbunku „pod obcą banderą” stosowano często w ramach operacji „Progriess”,
prowadzonej przez KGB po 1968 r. na terenie wielu krajów Europy
Wschodniej. Przykładem takiej operacji może być inwigilowanie ks. Andrzeja
Bardeckiego, osoby bliskiej kard. Karolowi Wojtyle. W jego otoczeniu pojawił
się Gienadij Blablin ( pseudonim Bogun) oficer wywiadu KGB, tzw. „nielegał”,
który przedstawił mu się, jako fotoreporter prasowy z RFN. Z informacji
Wasilija Mitrochina, b. archiwisty KGB, który przekazał część materiałów
TP
74
PTTeczka „Lakara” nie została odnaleziona w zasobie IPN. Nie wiemy, czy została zniszczona, czy też znajduje
się w zbiorze zastrzeżonym.
TP
75
PT Norman Polmar, Thomas B.Allen, Księga szpiegów. Encyklopedia, Warszawa 1997, s. 453.
39
operacyjnych tej służby wywiadowi brytyjskiemu, wynika, że ks. Bardecki mógł
nieświadomie informować „Boguna” o sytuacji Kościoła w Polsce oraz o
kardynale Wojtyle TP
76
PT. Później jego misję kontynuował inny radziecki
„nielegał”, pochodzenia ukraińskiego Iwan Bunyk, używający pseudonimu
„Filozof”. Udając francuskiego pisarza, od 1977 r. zdobywał informacje z kręgu
Karola Wojtyły, a po 1980 r. także wśród działaczy „Solidarności”, m.in.
Tadeusza MazowieckiegoTP
77
PT. Inny „nielegał”, wysłany do Polski już po wyborze
kard. Wojtyły na papieża, Oleg Burien , o pseudonimie „Dieriewlow”, podając
się za przedstawiciela kanadyjskiej oficyny wydawniczej wszedł w bliski
kontakt z ks. Józefem Tischnerem TP
78
PT.
Jak wynika z ujawnionych dokumentów, jednym z priorytetów operacji
zagranicznych SB w czasie pontyfikatu Jana Pawła II stało się rozbudowywanie
agentury wśród Polaków w Rzymie i w Watykanie. 16 czerwca 1980 r.
warszawska rezydentura KGB meldowała Centrali: „Nasi przyjaciele (SB)
dysponują silną pozycją operacyjną (agenturą) w Watykanie, co umożliwia im
bezpośredni dostęp do papieża i do kongregacji rzymskiej. Oprócz
doświadczonych agentów, do których Jan Paweł II jest osobiście dobrze
nastawiony i którzy mogą uzyskać audiencję w dowolnym momencie, nasi
przyjaciele pozyskali zasoby agenturalne wśród przywódców katolickiego ruchu
studenckiego, którzy są w stałych kontaktach z kołami watykańskimi i mają
możliwości operacyjne w Radiu Watykańskim oraz w sekretariacie
papieskim”TP
79
PT.
W przypadku o. Hejmy, oficerowie Departamentu I MSW ( nie znamy
wszystkich okoliczności podejmowania decyzji w tej sprawie, winny się one
znajdować w teczce „Lakara”) najwyraźniej uznali, że jego opory będą mniejsze
w przypadku, gdy nabierze przekonania, że utrzymuje kontakty z
TP
76
PT Ch. Andrew, W. Mitrochin, Archiwum Mitrochina. KGB w Europie i na Zachodzie, Warszawa 2001, s. 496.
TP
77
PT Tamże, s. 894.
TP
78
PT Tamże, s.897.
TP
79
PT Tamże s. 899.
40
zachodnioniemieckim wywiadem, a nie służbami PRL. Było to tym istotniejsze,
że w czasie pracy w Rzymie, wywiad MSW miał znacznie mniejsze możliwości
nakłonienia o. Hejmę do współpracy aniżeli w kraju. Otwartym pozostaje
pytanie, czy informacje uzyskiwane przez SB od o. Hejmy były przekazywane
KGB. W świetle ówczesnych relacji między tymi służbami taką możliwość
należy uznać za wysoce prawdopodobną zwłaszcza, że jedną z osób, która
uczestniczyła w tej grze operacyjnej był gen. Jan Słowikowski, w resorcie
odpowiedzialny za kontakty z KGB TP
80
PT.
„W październiku 1981 r. „Lakar” via „Lew” i „Hrabia”TP
81
PT zapoznał się z
<Hejnałem> i wykorzystując jego sytuację materialną zaproponował mu
współpracę pod <flagą BND>. Po otrzymaniu wynagrodzenia od <Lacara> za
przekazane informacje <Hejnał> samorzutnie dążył do dostarczenia
dokumentów i informacji <Lakarowi>. Celem bliższego ich poznania się i
związania <Lakar> za zgodą Centrali zaprosił <Hejnała> do RFN na święta
wielkanocne”TP
82
PT. W pierwszym okresie współpracy, do 1 XII 1983 r. włącznie, o.
Konrad „dostarczył szereg dokumentów wewnętrznych Biura Prasowego EP [w
Rzymie], przekazywał pisemnie bądź ustnie (posiadamy nagrania) informacje na
tematy watykańskie oraz opinie na temat stosunków Episkopat – rząd Polski –
Watykan. Przekazał w w/w okresie 17 informacji o zawartości 115 stron
maszynopisu. Informacje oceniono jako dobre i dostateczne w Wydziale XVII
Departamentu I MSW” – charakteryzował w grudniu 1983 r. pierwszą fazę
współpracy z „Hejnałem” via „Lakar” por. Emczyński.TP
83
PT
TP
80
PT Tamże, s. 897. Por. zał. 1.
TP
81
PT „Lew” i „Hrabia” , a także – być może zamiennie – „Bombelek” i „Rajfur”, to prawdopodobnie pseudonimy
innych informatorów tkwiących w środowisku – szeroko pojętym – rzymskim i polskim jednocześnie.
Dokumenty, do których udało się dotrzeć, nie dają pewności pozwalającej zidentyfikować ich tożsamość.
Według dostępnej dokumentacji byli zapewne elementami „ogniwa” prowadzonego w Rzymie przez „Lakara”,
traktowani byli przez Departament I jako „kontakty operacyjne” (tak jak o. Hejmo - „Hejnał”) bądź „kontakty
informacyjne.” W niektórych dokumentach pseudonim „Hrabia” może się odnosić do „Lakara”. Nie jesteśmy w
stanie wyjaśnić tej wątpliwości.
TP
82
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Analiza sprawy KO Nr. 14844 krypt. „Hejnał” na dzień 1 XII 1983 r, k. 117.
TP
83
PT Ibidem, k. 117
41
Z dokumentów Departamentu I wynika, że „Hejnał” mógł być
nieświadomy, że na terenie rzymskim nadal i to przez cały czas (co najmniej do
1988 r.) pozostaje współpracownikiem SB. Nie musiał znać prawdziwego
umocowania w Departamencie I MSW występującego w roli dyplomaty,
„Pietra”; być może nie znał także faktycznego mocodawcy „Lakara”. Z drugiej
strony „Hejnał” świadomie i bez żadnego nacisku spotkał się w Warszawie w
czerwcu 1983 r. z dwoma funkcjonariuszami SB i udzielił im wielu informacji.
„Zachowanie <Hejnała> oraz przekazane informacje świadczą o
zaakceptowaniu przez <Hejnała> współpracy z wywiadem MSW” – pisał
inspektor Wydziału XIV MSW, por. Emczyński w konkluzji raportu z
czerwcowego spotkania TP
84
PT
Sprawa jest wyjątkowo skomplikowana i wielowątkowa, bardzo trudna do
interpretacji dla historyków, którzy muszą się opierać głównie na kilku tomach
zachowanych dokumentów. Należy jednak zauważyć, że charakter informacji
dostarczanych przez Hejmę w dużej przynajmniej części był typową wiedzą,
którą pragnie zdobyć wywiad czy służba bezpieczeństwa. Hejmo, który miał
długie doświadczenie rozmów z SB prowadzonych jeszcze w latach 70-tych, nie
mógł nie zdawać sobie sprawy, że nie mogą służyć żadnej dobrej sprawie
drobiazgowe pytania pod jego adresem, dotyczące relacji między ludźmi, napięć
i konfliktów między nimi, ich słabości, jak również zakulisowych i często
drażliwych spraw związanych z kurią rzymską, otoczeniem Jana Pawła II czy
wreszcie polskim Episkopatem.
Nad intencjami Hejmy zastanawiała się także Służba Bezpieczeństwa, nie
będąc pewna czy „Hejnał” zdaje sobie sprawę, że poprzez kontakt z „Lakarem”
dostarcza informacji Warszawie. Po czerwcowym z 1983 r. spotkaniu „Hejnała”
z Głowackim oraz Emczyńskim, a następnie po otrzymaniu raportu „Lakara” ze
spotkania z Hejmą 11 lipca 1983 r., szefostwo I Departamentu zastanawiało się
TP
84
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Raport dot. przebiegu spotkania z „Hejnałem” KO Nr. 14844, 14 VI 1983 r., t. 3, k.
104.
42
nad warunkami dalszej współpracy z „Hejnałem”. W czerwcu 1983 r. „Hejnał”
przyjechał do Polski, gdzie spotkał się, jak pisaliśmy, z oficerami SB.
Departament I opracował wówczas plan przewerbowania o. Konrada poprzez
poinformowanie go o rzeczywistej roli „Lakara”. Departament I MSW nie
zdecydował się jednak wtedy na powiadomienie „Hejnała” o zmianie jego
„flagi” z zachodnioniemieckiej na „flagę PRL”. W piśmie z 10 czerwca 1988,
zamykającym kwestie finansowania „Hejnała”, płk A. Maronde pisał:
„Niezależnie od tego, że <Hejnał> jest jednym z bardziej wartościowych źródeł
informacji <Lakara> to wystawione przez niego pokwitowania stanowią
materiał kompromitujący, mogący w przyszłości być podstawą do przyjęcia
<Hejnała> na bezpośredni kontakt Centrali [czyli Departamentu I – A.G., P.M.,
J. Ż.]”TP
85
PT.
Utrzymywanie kontaktu „Hejnała” z centralą za pośrednictwem „Lakara”
miało - obok swoich zalet – także niedogodności. Por. Emczyński był skazany
na raporty „Lakara” i sporządzane przez tego ostatniego – za zgodą Hejmy –
nagrania magnetofonowe, bez możliwości wpływania bezpośrednio na
„Hejnała”. Po rozmowie w kraju, z czerwca 1983 r. i po otrzymaniu raportu od
„Lakara” z lipca 1983 r., por. Emczyński konstatował: „Wiele treści, które nam
Hejnał przekazał, zataił przed <Lakarem>”.
Wydaje się, że MSW nie do końca było też pewne lojalności „Lakara”. W
aktach znajdują się w kilku miejscach ślady kontrolowania go przez inne źródła
informacji, m.in. poprzez rozmowę z Hejmo w czerwcu 1983 r. w Warszawie.
W jednym z dokumentów Departamentu I znajduje się fragment, z którego
wynika, że współpraca „Lakara” z BND nie była tylko fikcją na użytek o.
Hejmy. „W razie definitywnego zerwania współpracy z <Lakarem> przez BND
TP
85
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Raport, 10 VI 1988 r., k. 212.
43
wytypujemy pracownika Centrali lub kuriera do obsługi <Hejnała>” – pisał w
styczniu 1983 r. por. Emczyński.TP
86
PT
Na podstawie dostępnych akt nie sposób przesądzić, czy „Lakar” był
„wtyczką” PRL-owskiego wywiadu w BND czy też agentem pracującym
jednocześnie dla obu wywiadów. Być może początkowo pracował dla BND, a w
którymś momencie został dopiero przewerbowany przez MSW. Nie da się
wykluczyć, że przynajmniej część informacji uzyskanych od o. Hejmy
przekazywał także do BND – Bundesnachrichtendienst (Federalna Służba
Wywiadowcza)
W centrali zakładano, że „Hejnał” mógł się stać cenniejszym źródłem
informacji, gdyby był prowadzony bezpośrednio przez I Departament. Według
wstępnego planu, ostatecznie porzuconego przez Centralę, przed o. Hejmo miała
być ujawniona – jak pisaliśmy - rzeczywista rola „Lakara”. Proponowano by na
najbliższym spotkaniu (nie wiadomo czy w kraju, czy poprzez rezydenturę)
„zaproponować współpracę z wywiadem MSW na bazie jego zainteresowań
materialnych”. „Hejnał” miał otrzymywać od 100 do 200 USD kwartalnie.
Należało rozpocząć z nim „szkolenie wywiadowcze, co pozwoli na podniesienie
jakości i bezpieczeństwa współpracy <Hejnała> z wywiadem MSW”TP
87
PT.
Planu tego – sądząc po zachowanej dokumentacji – nie podjęto. Wydaje
się, że argumentem decydującym za utrzymaniem „flagi BND” i przebijającym
pozostałe <pro> i <contra> w tej materii, było dobre osadzenie „Lakara” w
Rzymie i niechęć do dekonspiracji ważnego agenta przed człowiekiem, znanym
ze swego gadulstwa (szkolenie wywiadowcze musiałoby się zacząć po, a nie
przed ujawnieniem umocowania „Lakara”). Ponadto, o „Hejnale” pisano w
raporcie zbiorczym dotyczącym dotychczasowej z nim współpracy do 1 grudnia
1983 r.: „Obecnie jest on ważnym składnikiem <ogniwa> Lakara”. Wspomniane
„Ogniwo” składało się z co najmniej trzech agentów lub kontaktów
TP
86
PT AIPN, 2320/188, t . 2, Raport dot. wykorzystania ks. Konrada Stanisława Hejmo jako kontaktu
informacyjnego ogniwa wywiadowczego <Lakara> na terenie Rzymu, k. 96
TP
87
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Analiza sprawy KO nr 14844 krypt. „Hejnał” na dzień 1 XII 1983 r., k. 118.
44
operacyjnych bądź informacyjnych., oznaczonych w raportach zbiorczych
„Lakara” nadsyłanych do centrali numerami: 13963, 4072, 14844. Tylko ten
ostatni numer oznaczał „Hejnała”. Udostępniona nam dokumentacja nie
pozwala w sposób nie budzący wątpliwości na zidentyfikowanie pozostałych
osobowych źródeł informacji.
Dekonspiracja „Lakara” mogła prowadzić zatem do upadku całego
„ogniwa” – szczególnie jeśli przyjmiemy za prawdziwą hipotezę, że pozostała
dwójka była przeświadczona o podjęciu współpracy z doradcą Episkopatu
Niemiec Zachodnich ds. Kościoła w Polsce. Nadto, sądząc po zachowanej
korespondencji o. Konrada z „Lakarem”, ich znajomość przeradzała się z wolna
w przyjaźń: „jeszcze raz bardzo a bardzo dziękuję za wszystko co mnie u
Ciebie, może lepiej, u Was, spotkało! Wspominam z wdzięcznością te wspólnie
spędzone chwile. dziękuję z serca Żonie za życzliwość i dobre rzeczy! Niech
żyje Pani Domu! Również bardzo serdecznie dziękuję Przemiłym Córuchnom,
że mnie potraktowały życzliwie. Bardzo jestem wdzięczny za wszystko Tobie. „
– pisał w liście z 19 lutego 1982 r., po powrocie z Kolonii. – „Posyłam Ci
mnóstwo <prasy podziemnej> Solidarności – może masz już, to najwyżej
wyrzucisz”TP
88
PT.
Sumując ten wątek rozważań trzeba stwierdzić, że cała gra operacyjna,
którą zastosowano wobec „Hejnała”, przynosiła na bieżąco pozytywne skutki,
czyli raporty i załączone dokumenty od „Lakara”. Jednocześnie, ta gra nie
pozwalała odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, czy sam o. Hejmo jest
lojalnym współpracownikiem służb specjalnych PRL, czy też – wręcz odwrotnie
– równie lojalnym (przynajmniej we własnym mniemaniu) agentem wrogiego
ośrodka wywiadowczego (BND). Być może nawet, mimo iż podpisywał
rachunki (od 30 września 1983 r. występuje na nich wprost sformułowanie, że to
wynagrodzenie za informacje przekazane BND ) za wykonaną pracę na rzecz
wywiadu zachodnioniemieckiego, nie był do końca świadomy gry, w której
TP
88
PT AIPN, 2320/188, t. 2, List o. Konrada do “Andrzeja”, 19 II 1980 r., k. 74, 76.
45
jednak uczestniczył: „Oczywiście w stosunku do Hej. [nała] opowiada się
historyjki o współpracy z instytutem w Köln [Kolonia] podlegającym MSZ w
Bonn” – pisał „Lakar” do centrali w grudniu 1983 r.TP
89
PT.
Ten fragment również nastręcza trudności interpretacyjne. Sugeruje, że
jeszcze w drugiej połowie 1983 r. o. Hejmie być może nie mówiono wprost, że
dostarcza informacji wywiadowi zachodnioniemieckiemu. W innych jednak
dokumentach, cytowanych tutaj, pisano, ze werbunku jesienią 1981 r. dokonano
„pod flagą BND”, co sugerowałoby, że o. Hejmo powinien od początku być
przekonany, że pracuje dla wywiadu zachodnioniemieckiego.
I jeszcze jedna niejasna okoliczność. W raporcie z grudnia 1983 r.
„Lakar” donosił do centrali, iż „przy podpisywaniu <Hejnał> zwracał tylko
uwagę na sumę”TP
90
PT. Wydaje to się wysoce nieprawdopodobne, ale chyba nie
można tego wykluczyć całkowicie: być może o. Hejmo nie czytał dokładnie
rachunków, które sam podpisywał.
Dyskomfort centrali, wynikający z niejasności co do intencji o. Hejmy,
był widoczny szczególnie w okresie, gdy po spotkaniu w czerwcu 1983 r.
zastanawiano się nad dalszym scenariuszem współpracy „Hejnała” z SB.
W jednym z dokumentów dyrektor I Departamentu (w notatce odręcznej)
zastanawiał się, czy „Hejnał” był tak naiwny, że nie wiedział kto de facto go
prowadzi, czy też informując „Lakara” o swych kontaktach z SB de facto
sprawdzał rzeczywistego mocodawcę swego rozmówcy.
Według szefostwa I Departamentu MSW, „Hejnał” nie informował
funkcjonariuszy SB podczas rozmowy w Warszawie w czerwcu 1983 r. o
swych kontaktach z „Lakarem”: „Tłumaczenie, że nie był o to pytany, sprawy
jeszcze nie wyjaśnia”. A przecież: „H. związał się z <Lakarem> jako
przedstawicielem BND i za informacje pobiera pieniądze. Jest to postawa co
TP
89
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Wyciąg z raportu źródła nr 4072 z dnia 5 XII 1983 dot. współpracy z <Hejnałem>, k.
125
TP
90
PT Tamże.
46
najmniej wroga, bo nie można posądzać go tylko o pazerność na pieniądze i
głupotę” – pisano w centrali w kolejnej notatce w grudniu 1983 r.TP
91
PT.
Jeśli powyższa analiza jest poprawna, należy postawić pytanie o motywy,
dla których o. Hejmo spotykał się tak często z „Lakarem”. Jednym z motywów,
o czym świadczą narzekania „Hejnała” na trudną sytuację materialną oraz
podpisane rachunki, były kwestie finansowe, a raczej permanentny brak
gotówkiTP
92
PT. Być może, motywacji należy szukać także w sferze szantażu – np. –
na tle obyczajowym (w jednym z raportów „Lakara” znajduje się informacja, o
tym, że te kwestie są za zgodą obydwu stron, traktowane jako „tabu”).
Analiza zapisów nagrań świadczy o zainteresowaniach „Lakara”. Do
najczęściej poruszanych tematów należą stosunki w polskim środowisku w
Rzymie (zarówno kościelnym, jak i emigracji „solidarnościowej”), a także
napięcia istniejące wewnątrz Episkopatu Polski (m.in. w kontekście stosunków
państwo – Kościół w PRL) wreszcie polityka Watykanu wobec Polski,
szczególnie po wprowadzeniu stanu wojennego.
A zatem, w ślad za pierwszym pytaniem należy postawić następne:
dlaczego BND lub MSZ w Bonn miałaby interesować się wewnątrz polskimi de
facto problemami i napięciami? Czy „Hejnał” zadawał sobie to pytanie? Czy w
ogóle interesował się losem przekazywanych informacji?
Pewną wskazówkę znajdujemy w „Informacji dotyczącej lobby polskiego
w Watykanie oraz wpływu jego działań na podziały w Episkopacie Polski” z 14
VI 1983 r. podpisanej przez Dyrektora I Departamentu MSW, płk Fabiana
Dmowskiego: „Widoczne konflikty w środowisku polskich księży stały się
źródłem zainteresowań CIA oraz BND celem osiągnięcia korzystnego dla nich
uplasowania księży z RFN i USA w Watykanie oraz takiego wpływania na
wystąpienia papieża, aby były one przeciwstawne dążeniom rządu polskiego”TP
93
PT.
TP
91
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Analiza sprawy KO nr 14844 krypt. „Hejnał” na dzień 1 XII 1983 r., k. 119.
TP
92
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Raport dot. przebiegu spotkania z „Hejnałem” KO nr 14844, 14 VI 1983 r., k. 100.
TP
93
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Informacja dot. lobby polskiego w Watykanie oraz wpływu jego działań na podziały w
Episkopacie Polskim, 14 VI 1983 r., k. 120.
47
Czy zatem, od pewnego momentu o. Konrad podjął – w swojej ocenie -
współpracę przeciwko PRL-owi, co musiało wprowadzać w dodatkowy
dyskomfort świadomych swej gry operacyjnej funkcjonariuszy I Departamentu?
Faktem pozostaje, że po czerwcu 1983 r. SB nie miała już z nim bezpośredniego
kontaktu, a wobec „Lakara” o. Konrad ujawniał coraz śmielej swe
„antykomunistyczne oblicze”. W czasie swoich kolejnych przyjazdów do Polski
w latach 1984 i 1986 skutecznie unikał spotkań SB, mimo usilnych starań tej
ostatniej.
W tym kontekście być może inaczej należy interpretować jego donosy na
prymasa Polski, oskarżanego – dodajmy, że niesprawiedliwie – niemal o
kolaborację z ekipą generała Jaruzelskiego. Płk Stanisław Kwiatkowski,
naczelnik Wydziału III Departamentu I, który m.in. nadzorował pracę
rezydentury rzymskiej, pisał 1 XII 1984 r. do zwierzchników por. R.
Emczyńskiego z Wydziału XIV tegoż Departamentu, iż pielgrzymi
przyjeżdżający do Ojca Świętego wznoszą wrogie transparenty z hasłami
„solidarnościowymi”, skandują nazwy miast z których pochodzą zapraszając w
ten sposób papieża do kolejnego odwiedzenia Polski: „Aktywnym inspiratorem
takich zachowań jest ks. Hejmo” – kończył raport płk KwiatkowskiTP
94
PT.
Informacje przekazywane przez o. Hejmę
Niezależnie od tych dylematów, trzeba stwierdzić, że współpraca
„Lakara” z o. Hejmo prowadzona od końca 1981 r. co najmniej do lipca 1988 r.
była dla MSW niezwykle owocna. Wszyscy rozmówcy o. Konrada („Lakar”,
por. Emczyński i „Pietro”) podkreślali jego łatwość w nawiązywaniu kontaktu i
„brak oporów do podejmowania rozmów na tematy kościelne i rzymskie”. Jak
pisał por. Emczyński w czerwcu 1983 r., „ze względu na predyspozycje osobiste
<Hejnał> będzie cennym źródłem wywiadu na terenie Rzymu”TP
95
PT. A zatem i
TP
94
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Pismo płk S. Kwiatkowskiego do płk T. Dyrcza, 1 XII 1984 r., k. 157.
TP
95
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Raport dot. przebiegu spotkania z „Hejnałem” KO nr 14844, 14 VI 1983 r., k. 103.

Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Re: Raport Sprawa ojca Konrada Hejmo. Działania Służby .....

Post autor: Warka » 10 kwie 2011, 20:18

48
szkodliwość o. Konrada jako „kontaktu operacyjnego” I Departamentu MSW
na terenie rzymskim należy ocenić na wysoką. Jednocześnie, w zależności od
rozmówcy, „Hejnał” ujawniał swoje poglądy: lojalnego obywatela PRL bądź
antykomunisty.
Tematyka rozmów była przebogata. Na potrzeby niniejszego
sprawozdania można jedynie wymienić najistotniejsze, a omówić jedynie
wybrane wątki. Większość informacji pochodziła z nagrań dokonywanych przez
„Lakara” (za zgodą rozmówcy) i przez niego spisywanych.
Podczas rozmów z „Lakarem” o. Konrad charakteryzował kapłanów
polskich pracujących w Wiecznym Mieście. O ks. Stanisławie Dziwiszu,
osobistym sekretarzu papieża, donosił, iż spotyka się z Dominikiem Morawskim
i Bohdanem Cywińskim, którzy doradzają papieżowi w kwestiach polskich. Na
temat ks. Adama Bonieckiego, wówczas redaktora polskiej edycji „Osservatore
Romano” mówił, że kapłan ten posiadał dobre kontakty z opozycją , że
przewoził nielegalną literaturę, że kontaktował się także z ośrodkami
emigracyjnymi, przede wszystkim z „Biurem Solidarności” w Rzymie.
Wielokrotnie donosił na ks. Bogumiła Lewandowskiego, swego bezpośredniego
zwierzchnika w Biurze Prasowym EP w Rzymie: „Poza listem, K.[onrad]
H.[ejmo] przysłał szereg dokumentów <prasy podziemnej>, jak to zapowiada w
liście. – pisano w raporcie do centrali 28 IV 1984 r. - Wszystkie nielegalne
wydawnictwa, które docierają do Watykanu kolportowane są przez dwa kanały
[ks. Boniecki i ks. Lewandowski] [...] dokumenty tego rodzaju docierają do
Radia Wolna Europa, CIA, prasy zachodniej, wywiadów itp. zainteresowanych
osób i ośrodków”TP
96
PT.
Kolejnym ważnym tematem rozmów była analiza postaw i poglądów
Polaków – duchownych i ludzi emigracji „solidarnościowej” – mieszkających
na stałe w Rzymie lub często odwiedzających Wieczne Miasto. W tym
kontekście kilkakrotnie padło nazwisko B. Cywińskiego, który jednak – wedle
TP
96
PT AIPN, 2320/188, r. 2, Wyciąg z raportu źródła nr 4072, 28 IV 1982 r. , k. 16.
49
słów „Hejnała” - „po wylewie krwi do mózgu wycofał się z życia politycznego i
przeniósł się z Rzymu do Szwajcarii jako wykładowca Uniwersytetu w
Freiburgu”TP
97
PT. W raportach „Lakara” pojawiały się także informacje o Karolu
Wagnerze („Pan z laseczką”) z RWE, informacje – także o innych
współpracownikach RWE (Dominiku Morawskim) - odnajdujemy również w
raporcie por. Emczyńskiego z bezpośredniej rozmowy z „Hejnałem”.
„Lakar” wypytywał „Hejnała” , a następnie przekazywał do centrali
informacje na temat dyrektora polskiej sekcji RWE Zdzisława Najdera : jego
relacji z polskimi duchownymi w Rzymie, tego jak abp Glemp oceniał „Wolną
Europę” (szczegółowo opisywał wycofanie się prymasa Polski z uroczystości w
Rzymie, w których miał wziąć udział Najder), wysiłków podejmowanych przez
tego ostatniego, aby przekonać zarówno polskich hierarchów, jak i
amerykańskich przełożonych w RWE, że polska sekcja pod jego kierownictwem
nie jest krytyczna wobec linii Kościoła w Polsce. Był to wówczas istotny spór
na emigracji, bowiem „Kultura” Jerzego Giedroycia zarzucała polskiemu
Episkopatowi, zwłaszcza prymasowi Glempowi, ugodowy stosunek wobec
ekipy stanu wojennego.
Sądząc z często pojawiających się w rozmowach wątków RWE i
„Kultury”, jak i zadań stawianych wprost „Lakarowi’ przez centralę, można
wnosić, że uzyskiwanie informacji o polskich środowiskach emigracyjnych było
– obok rozpracowywania Watykanu i polskiego Kościoła – główną jego misją
na Zachodzie.
Doniesienia o. Konrada dotyczące środowisk „solidarnościowych” oraz
kontaktów przedstawicieli duchowieństwa z pozostającymi na Zachodzie
działaczami NSZZ „Solidarność” niewątpliwie służyły wywiadowi PRL także
do wyrobienia sobie opinii na temat poglądów Jana Pawła II odnośnie sytuacji w
Polsce. Z tego też powodu por. Emczyński dopytywał się podczas rozmowy z
TP
97
PT AIPN, 2320/188, t. 3 , Informacja dot. lobby polskiego w Watykanie oraz wpływu jego działań na podziały w
Episkopacie Polskim, 14 VI 1983 r., k. 119.
50
czerwca 1983 r. „o sprawę przyjęcia przez J. Pawła II L. Wałęsy na audiencję”.
W ślad za tym, „Lakar” z kolei, instruował „Hejnała” prosząc o bliższe
informacje: „Możliwie wszystkie szczegóły dotyczące Jerzego Turowicza w
Rzymie, a szczególnie jego kontakty z Najderem, Ludwiczakiem, K. Wagnerem
itp.”TP
98
PT.
Charakter niektórych fragmentów doniesień „Hejnała” zbliżał się do
kategorii pomówień, a na pewno plotkarskich i niesprawdzalnych
pseudowiadomości. „Lakar”, zgodnie z instrukcjami otrzymywanymi od
centrali, interesował się wadami a nie zaletami osób pozostających w
zainteresowaniu SB: „W Rzymie mówi się bardzo krytycznie o dotychczasowej
działalności Sz.[czepana] Wesołego.” – „Lakar” dopytywał się o szczegóły w
liście do „Hejnała” – „Wszystko co możliwe o <Małgosi> /ile lat, panna czy
mężatka, zawód, gdzie pracowała, dokąd, kiedy przyjechała z PRL itp. ?
Powody usunięcia znamy [z pracy w „Corda Cordi”, za rzekome kontakty z SB
– AG, PM, JŻ], może są jakieś pikantne szczegóły?” . Takie też – jak widać -
zadawał pytania swojemu rozmówcy. O. Konrad wytykał zatem wady, rzekome
lub prawdziwe, ks. Kazimierza Przydatka TJ, szefa ośrodka „Corda Cordi” do
1983 r., jego poprzednika na tym stanowisku. Mówił o interesujących SB
szczegółach z życia np. ks. Janusza Bolonka, który w pewnym momencie
zmienił mieszkanie, co interpretowano jako konsekwencję utraty zaufania w
Watykanie TP
99
PT).
W co najmniej jednym przypadku o. Hejmo przekazał „Lakarowi”
materiał o charakterze osobistym, który następnie został skopiowany i
przesłany do Departamentu IV. Był to list ojca Jacka Salija wystosowany
(„celem zwalczania insynuacji”) do o. Hejmy, ks. Bolonka i ks. Dziwisza, w
którym dominikanin wyjaśniał dlaczego nie przyjechał w 1983 r. do Rzymu,
mimo wcześniejszych starań o otrzymanie paszportu. „Ponieważ prymas
TP
98
PT AIPN, 2320/188, t. 2, List o. Konrada do “Stasia”, maj 1984 r., k. 136.
TP
99
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Rozmowa „Hejnała” z „Lakarem”, 17 IV 1983 r., k. 123-128; Rozmowa z 11 VII 1983
r., Tamże, k. 131-133.
51
wystąpił z tym żalem do Jacka Salija, więc Jacka poniosło i napisał list...” –
objaśniał „Lakarowi” Hejmo.TP
100
PT
Obok tych spraw pozornie drugorzędnych czy nawet błahych (o których
wiedza była jednak niezbędna SB dla identyfikowania słabych punktów i
konfliktów w rozpracowywanych środowiskach), „Hejnał” poruszał także wątki
dużo poważniejsze. Mówił m.in. o reakcjach na stan wojenny w Watykanie, o
sporach w środowiskach, w których przebywał, a także o rzeczywistych – jego
zdaniem – wpływach i pozycji polskich kapłanów oraz biskupów w strukturze
Kościoła katolickiego. „Hejnał” przedstawiał także charakterystyki członków
EP, podając m.in. informacje na temat istniejących - rzekomo lub naprawdę –
konfliktów między członkami Episkopatu przybywającymi z Polski do Ojca
Świętego w ramach kanonicznych wizyt „ad limina apostolorum” w okresie
stanu wojennego (1982-1983). Część tych informacji ma charakter plotek
korytarzowych, większość jest utrzymana w tonie pretensji, np. że ktoś
skrzywdził ks. Zenona Grocholewskiego (dziś kardynała), a inny kapłan
zatrudnił sekretarkę, która zapewne była agentem SB itd.
„Hejnał” określał także sympatie wspomnianego kleru polskiego w
Rzymie wobec poszczególnych biskupów, członków EP. Podstawowy podział w
EP i wśród duchowieństwa polskiego miał przebiegać, wg „Hejnała”, wzdłuż
linii geograficznej: „krakowiacy i górale” oraz „linia zmarłego Prymasa
Wyszyńskiego” (i jego kontynuatora prymasa J. Glempa), a także według klucza
taktycznego: zwolenników walki z władzą, wspieranych rzekomo przez Ojca
Świętego, i – z drugiej strony – zwolenników miękkiej postawy wobec
komunistów, dialogu a nie konfrontacji.
„Hejnał” podaje także masę szczegółowych informacji, trudnych do
weryfikacji historycznej bądź błędnie podanych przez „Lakara”, jak np. tę, że
Jan Paweł II chciał by następcą Prymasa Tysiąclecia został bp Stanisław
Szymecki z Kielc, „który konsekrował w Rzymie K. Wojtyłę na biskupa”. W
TP
100
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Stenogram rozmowy <Lakara> z <Hejnałem> z dnia 5-6 I 84 r, . k. 218
52
rzeczywistości chodziło agentowi o to, że to bp Szymecki otrzymał sakrę
biskupią w Rzymie 12 IV 1981 r. z rąk papieża. Takich dezinformacyjnych
„kwiatków” jest zapewne więcej, co wynika z faktu, iż podstawą raportów były
rozmowy, nagrywane na taśmy magnetofonowe.
Jedną z osób, które systematycznie znajdowały się w kręgu
zainteresowania SB i na temat których o. Hejmo miał zbierać informację był ks.
Franciszek Blachnicki. Ogłoszenie stanu wojennego zastało twórcę ruchu
oazowego w Rzymie, gdzie przebywał na zaproszenie ks. Luigi Giussaniego,
lidera włoskiego ruchu charyzmatycznego Comunione e Liberazione, m.in. jako
gość I Międzynarodowego Kongresu – Ruchy w Kościele. Po krótkim pobycie
w Rzymie, ks. Blachnicki wyjechał do Marianum w Carlsbergu, gdzie założył
drukarnię oraz ośrodek formacyjny, a także Chrześcijańską Służbę Narodów
Europy Wschodniej, organizację, która skupiała Polaków i przedstawicieli
innych narodów Europy Środkowo-Wschodniej wokół idei suwerenności
wewnętrznej i jedności narodów w walce o wyzwolenie. Działała na rzecz
porozumienia Polaków z Ukraińcami oraz Niemcami. Budowała solidarność
wszystkich zniewolonych narodów w tzw. obozie socjalistycznym.
Jednocześnie ks. Blachnicki krytycznie ustosunkowywał się do niektórych
działań hierarchii katolickiej w Polsce w stanie wojennym. M.in. opublikował
krytykę tez Prymasowskiej Rady Społecznej w dokumencie „Refleksje nad
Tezami Prymasowskiej Rady Społecznej” w sprawie ugody społecznej z 5
kwietnia 1982 r. ( Dokument został dostarczony przez o. Hejmo, rezydentowi
wywiadu PRL w Rzymie). Ks. Blachnicki był przez propagandę komunistyczną
oceniany, jako jeden z najbardziej nieprzejednanych krytyków komunizmu oraz
wszelkiej ugody z władzami PRL. Już w lutym 1982 r. w liście do „Lakara” o.
Hejmo informował „O Blachnickim tutaj ... ucichło – działa u Was. Słyszałem
tylko, że coś mu się kilka rzeczy już nie udało i niektórzy ludzie go opuścili, a
inni mocno krytykują – postaram się o konkrety”. W następnej korespondencji
wraca do tego tematu pisząc: „Sprawa Blachnickiego się zaogniła. Poślę
53
wszystko co mam. W tej chwili dwie sprawy konfliktowe: Episkopat niemiecki
wysłał do Prymasa „zaniepokojenie” aktywnością Blachnickiego – szczególnie
artykułami w duchu teologii wyzwolenia... Nadto bp Wesoły dał zgodę
Blachnickiemu na działalność. Druga sprawa: w Tivoli klerycy Blachnickiego
narobili jakichś kradzieży przechowywanych rzeczy polskich emigrantów –
sprawa się powiela na kilka osób. Dosyłam jedną dla przykładu: do tego
dochodzi prawdopodobieństwo istnienia przy Blachnickim w Tivoli księdza,
który przesyła raporty do SB do kraju – podobno nie jest księdzem – nazywa się
Łukomski. To są sprawy bardzo tajne!” TP
101
PT. W sprawie Blachnickiego o. Hejmo
był także indagowany w czasie rozmowy, którą odbył 25 lutego 1984 r.
Powiedział wówczas, że ks. Blachnicki ma kłopoty finansowe oraz „występuje
nieodpowiedzialnie na zebraniach ziomkostw: śląskich, karpackich. Zabiera głos
itd. Były zażalenia do Rzymu na niego” TP
102
PT. W kolejnej rozmowie informował
„Lakara” o kontrowersjach między Prymasem Polskim a ks. Blachnickim
powstałym w skutek opublikowania przez ks. Blachnickiego wspomnianej już
krytyki dokumentu Prymasowskiej Rady Społecznej. W dokumentacji tej
sprawy znajduje się także list, jaki Prymas Polski wystosował 14 lipca 1984 r. z
Rzymu do ks. Kazimierza Latawca z Mannheim, wyrażając swoje krytyczne
sądy o działaniach ks. Blachnickiego w Carlsbergu TP
103
PT. Nie wiadomo, czy list
został dostarczony SB także przez o. Hejmę.
W rozmowach z Lakarem często powracały także różne sprawy, aktualnie
dziejące się w Polsce. M.in. o. Hejmo przekazywał mu swoją wiedzę na temat
sytuacji ks. Popiełuszki. Z informacji tych wynikało, że ks. Jerzy, po
zatrzymaniu i przesłuchaniu w związku z rewizją , jaka miała miejsce w jego
mieszkaniu, miał się rzekomo załamać i deklarował chęć wycofania się z pracy
TP
101
PT AIPN, 2320/188, t. 3, List o. Konrada Hejmo do „Andrzeja”, 28 VI 1983 r. , k.100.
TP
102
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Stenogram z rozmowy z 25 II 1984 r., k. 176
TP
103
PT AIPN, 2320/188, t. 2, List Prymasa Polski z 14 VII 1984 r.
54
duszpasterskiej wśród hutników. O. Hejmo informował także o zatargach, jakie
miały miejsce między kapelanem „Solidarności” a Prymasem Polski TP
104
PT.
Wiele uwagi o. Hejmo poświęcił także informowaniu o sytuacji w
otoczeniu biskupa Szczepana Wesołego, odpowiedzialnego za opiekę
duszpasterską nad Polonią. M.in. donosił o konfliktach w jego otoczeniu, np. z
księdzem Banaszkiewiczem oraz ks. Ryszardem Karpińskim, późniejszym
biskupem pomocniczym w diecezji lubelskiej TP
105
PT.
Jednak najważniejszym kierunkiem, na który o. Hejmo był
systematycznie „zadaniowany” od początku pobytu w Rzymie było zdobywanie
informacji dotyczących pracy polskiej sekcji Sekretariatu Stanu, a zwłaszcza
materiałów dotyczących reakcji Stolicy Apostolskiej oraz Papieża na posunięcia
polityczne władz PRL TP
106
PT. O. Hejmo obszernie charakteryzował polskich
duchownych, którzy wówczas byli pracownikami sekcji polskiej m.in. księży
prałatów: Józefa Kowalczyka (obecnie nuncjusza apostolskiego w Polsce),
Tadeusza Rakoczego (obecnie biskupa), a zwłaszcza ks. prałata Janusza
Bolonka, pracującego jako audytor Nuncjatury w Radzie do Spraw Publicznych
Kościoła. O. Hejmo był dość dobrze zorientowany w bieżącym stanie rozmów
toczonych między Stolicą Apostolską a władzami PRL, zarówno ze strony
czynników watykańskich, jak i referował stanowisko przedstawicieli Kościoła
w Polsce, uczestniczących w rozmowach Komisji Wspólnej. O wszystkim
obszernie i szczegółowo informował „Lakara” TP
107
PT. Dla centrali MSW w
Warszawie był to materiał wartościowy, o czym świadczy fakt, że informacje o.
Hejmy były wykorzystywane następnie przy pisaniu dalszych notatek oraz
informacji. Były tym cenniejsze, że pozyskiwane bezpośrednio z Rzymu, gdzie
o. Hejmo nie był wprawdzie jedynym, ale za to wartościowym i pracującym z
dużym oddaniem informatorem.
TP
104
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Stenogram z rozmowy z 28 II 1984 r., k. 164-165.
TP
105
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Stenogram z rozmowy z 25 II 1984 r., k. 175.
TP
106
PT AIPN, 2320/188, t.3, Notatka z rozmowy mjr W. Głowackiego z „Dominikiem” w dniu 15 II 1980 r., k. 6.
TP
107
PT AIPN, 2320/188, t.3, Stenogram z rozmowy z 18 III 1982 r., k. 110, a także, Stenogram z rozmowy
„Lakara” z ks. Pseud. „Dominik” z dnia 16 VI 1982 r.
55
Materiały dostarczane przez o. Hejmę służyły także do sporządzania
notatek informacyjnych dotyczących wschodniej polityki Watykanu TP
108
PT. Władze
w Warszawie nie zarzuciły myśli zbudowania stosunków dyplomatycznych ze
Stolicą Apostolską, wychodząc z założenia, że w ten sposób zdobędzie się
dodatkowe możliwości wpływania na sytuację Kościoła w Polsce, a także
działania na forum międzynarodowym, co zresztą było zgodne z założeniami
radzieckiej polityki, zwłaszcza w okresie debat prowadzonych na forum
międzynarodowych konferencji KBWE w Madrycie, a później w Belgradzie.
Strona kościelna domagała się jednak najpierw uregulowania podstawowych
problemów Kościoła w Polsce, a zwłaszcza uzyskania podmiotowości prawnej,
skłonna była natomiast nadal prowadzić dialog, traktując go jako formę nacisku
na władze w Warszawie nie tylko w sprawach kościelnych, ale także szeroko
rozumianej tematyce praw człowieka. Było to szczególnie istotne w okresie
stanu wojennego, gdzie troska o represjonowanych powracała jako stały temat
rozmów Zespołu Stolicy Apostolskiej do Spraw Stałych Kontaktów Roboczych
z Rządem PRL. Zespołem nadal kierował abp Luiggi Poggi, ale ważną w nim
rolę pełnił wówczas ks. prałat Janusz Bolonek. Działania te jednak nie miały
doprowadzić do zawarcia stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską,
czemu wówczas był przeciwny także Jan Paweł II. Po 12 latach, w 1986 r.
zakończył swoją misję kierownik Zespołu Stolicy Apostolskiej abp Poggi. Jego
następcy, pomimo nalegań ze strony Warszawy, nigdy nie wyznaczono.
Stosunki z Watykanem niewątpliwe miały dla władz PRL ważne
znaczenie, zarówno ze względu na sytuację wewnętrzną, jak i możliwość
uczestniczenia w debacie międzynarodowej. Dlatego jednym z ważniejszych
zadań, jakie „Lakar” powierzał o. Hejmo, było systematyczne gromadzenie
informacji na temat działań i zamierzeń Sekretariatu Stanu wobec władz PRL.
Jak napisano w jednej z instrukcji, dla osób zajmujących się prowadzeniem o.
TP
108
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Notatka informacyjna dot. Wizyty Ministra Spraw Zagranicznych CSRS B. Chnoupka
w Watykanie. Warszawa, 30 I 1984 r.
56
Hejmo w Rzymie, jego zadaniem miało być informowanie o zmianach
personalno-organizacyjnych zachodzących w Episkopacie oraz kontekście tych
zmian w Watykanie, „oczywiście na ile to będzie dla niego informacyjnie
osiągalne” TP
109
PT. Większość przekazywanych materiałów była na tyle
wartościowa, że trafiała do warszawskiej Centrali. Znajdujemy bowiem i takie
zapisy, z których wynika, że notatki informacyjnej nie sporządzono „ gdyż
uzyskane informacje nie zawierały ważnych elementów wywiadowczych” TP
110
PT.
Świadczy to o tym, że wywiad PRL nie podchodził bezkrytycznie do wszystkich
informacji przekazywanych przez swego informatora. Wnioskować z tego
należy, że wszystkie pozostałe informacje, przekazywane przez o. Hejmę miały
istotną wartość operacyjną i były użyteczne przy rozpracowaniu struktur Stolicy
Apostolskiej. Trzeba podkreślić, że o. Hejmo świadomie zdobywał informacje o
których zdobycie prosił go „Lakar” bądź „Pietro”. Nie znajdowały się one
bowiem w zakresie jego normalnych obowiązków duszpasterskich. Oprócz
przekazywanych informacji o. Hejmo dostarczał także dokumenty, na przykład
poprawioną przez Sekretariat Stanu wersję wystąpienia papieża na audiencji
generalnej z 13 stycznia 1982 r. ( Jak zanotowano „ zostawił chętnie
dokument”).
Było to szczególnie ważne w okresie, gdy toczyły się rozmowy w sprawie
przygotowań do papieskiej pielgrzymki do Polski w czerwcu 1983 r., jak i w
czasie przygotowań do wizyty gen. Jaruzelskiego w Watykanie, do której doszło
w grudniu 1986 r. Władze chciały, aby rozmowy przygotowawcze przed wizytą
posłużyły do wywarcia presji na Episkopat Polski. Jak powiedział w czasie
jednego ze spotkań Mirosław Milewski, członek Biura Politycznego i sekretarz
KC PZPR: „ Rząd oczekuje, że kierownictwo Kościoła w Polsce ukróci i
wyeliminuje z życia kościelnego wystąpienia niektórych księży, biskupów i
administratorów parafii lub ich wikariuszy, które są powielaniem enuncjacji
TP
109
PT AIPN, 2320/188, t.2, Wyciąg z rapotu źródła nr 4072 z 28 III 1982 r. , k. 14.
TP
110
PT AIPN, 2320/188, t.2, Raport operacyjny dot. odbytego spotkania z „Voxem” w dniu 19 IV 1982 r., k. 30.
57
głoszonych przez podziemie „Solidarności”, KPN i KOR” TP
111
PT. Dla władz PRL
bardzo cenne były więc wszystkie informacje, jak do wizyty przygotowuje się
strona kościelna. O. Hejmo nie szczędził w swych relacjach wielu, ważnych
szczegółów, jak np. gdy mówił o kontrowersjach między sekcją polską
Sekretariatu Stanu a kierującymi jej pracami kard. Agostino Casarolim,
sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej oraz kard. Achille Silvestrinim,
sekretarzem Rady ds. Publicznych Kościoła, a później prefektem Kongregacji
ds. Kościołów Wschodnich TP
112
PT. O. Hejmo relacjonował także szczegółowo
wizyty ks. Alojzego Orszulika, wówczas pracownika Sekretariatu Episkopatu
Polski, który często przyjeżdżał do Rzymu w sprawie zarówno problemów
Kościoła w Polsce, jak i przygotowań do kolejnych wizyt papieskich w naszym
kraju.
Jednym z głównych tematów rozmów była analiza polityki Watykanu, w
tym najbliższego otoczenia Jana Pawła II, na wybuch stanu wojennego w
Polsce: „Tutaj w Rzymie odwołanie [przez prymasa] komunikatu [uchwalonego
podczas posiedzenia Rady Głównej EP 15 XII 1981 r.] przyjęto ze zgorszeniem,
uznano decyzję Prymasa za słabość. Tak Sekretariat Stanu. Wydaje się, że i
Poggi przyjął odwołanie komunikatu z niepokojem. Jego stanowisko od samego
początku było jednoznacznie mocne i antyreżimowe”. We wspomnianym
komunikacie RG EP pozostającej pod przewodnictwem prymasa Polski zawarto
ostrą krytykę twórców stanu wojennego. Jak dziś wiemy, odwołanie czytania
tego dokumentu w kościołach w najbliższą niedzielę było podyktowane obawą
prymasa przed powtórzeniem się tragedii w kopalni „Wujek”, do której doszło
już po zredagowaniu dokumentu.
W tym kontekście „Hejnał” informował m.in. o okolicznościach wysłania
słynnego listu papieża do gen. Jaruzelskiego. List ten przesłany za
TP
111
PT Pro memoria Urzędu do spraw Wyznań z 4 IX 1982 r., w: P. Raina, Wizyty Apostolskie Jana Pawła II w
Polsce. Rozmowy przygotowawcze Watykan – PRL – Episkopat, Warszawa 1997 r. , s. 146.
TP
112
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Rozmowa „Lakara” z „Hejnałem, k. 72-73. , a także Stenogram z rozmowy „Lakara” z
„Hejnałem” odbytej w dniu 11 VII 1983 r.
58
pośrednictwem ks. Janusza Bolonka i abp Luigi Poggiego przybywających 20
grudnia 1981 r. do Polski został wręczony natychmiast generałowi. Znalazły się
w nim mocne stwierdzenia, przyrównujące „stan wojenny’ do okupacji. Pismo
nie zostało oficjalnie przyjęte, podobnie jak i wspomniana delegacja
watykańska. Do Rzymu pojechał natychmiast sekretarz EP, by – w imieniu
prymasa Polski – wpłynąć na Ojca Świętego i uprosić zmiany w redakcji listu.
Misja została uwieńczona powodzeniem. Zdaniem bp Dąbrowskiego, czego o.
Hejmo nie wiedział lub nie był zainteresowany by informować o tym „Lakara”,
umiarkowana polityka prymasa spotkała się ze zrozumieniem ze strony Ojca
Świętego. Papież „Prosił , aby Księdzu Prymasowi za nie [przemówienie
wygłoszone 13 grudnia w kościele Matki Boskiej Łaskawej w Warszawie] w
sposób szczególny podziękować, odpowiadało Jego stanowisku”- relacjonował
bp Dąbrowski swą wizytę w Rzymie podczas konferencji biskupów
ordynariuszy 29 I 1982 r. TP
113
PT
Bardzo istotnym wątkiem rozmów była analiza postaw i poglądów
członków EP przyjeżdżających do Ojca Świętego w okresie stanu wojennego.
Sądząc po raporcie zbiorczym z 14 VI 1983 r. opartym na donosach trzech
źródeł informacji (13963, 4072, 14844), w tym o. Konrada, to właśnie od niego
otrzymano najcenniejsze informacje. Wg „Hejnała” prymas Polski nie posiadał
autorytetu wśród biskupów, a także w Watykanie; konflikt „Warszawy” z
„Krakowem” po 13 grudnia 1981 r. tylko miał się umocnić. Papież
niezadowolony z postawy zwolenników Prymasa, miał ostro strofować
niektórych z nich (abp Jerzego Strobę), a zdecydowanie faworyzować
zwolenników polityki twardej ręki; przykładowo kard. Fr. Macharski został
przyjęty pierwszego dnia po swym przylocie do Rzymie, a prymas Polski
dopiero następnego.TP
114
PT. Mimo dobrej woli ludzi Kościoła, strona komunistyczna
TP
113
PT Archiwum Prymasa Polski (APP), Protokoły RG EP, Konferencja Biskupów Ordynariuszy, 29 I 1982 r., s. 8.
TP
114
PTJak jednostronne i niesprawiedliwe były to oceny dotyczące prymasa Polski niech świadczy przykład listu abp
Glempa do gen. Jaruzelskiego z czerwca 1982 r. w sprawie ewentualnego przyjazdu papieża do Polski, w którym
czytamy: „W swoim patriotycznym patrzeniu Kościół widzi w wizycie Papieża ogromne korzyści nie tylko dla
wierzących, ale i dla Państwa. [...] Wizyta Ojca św. potrzebna jest przede wszystkim ludności, która zmęczona
59
nie zdecydowała się na podtrzymanie terminu wizyty papieża w sierpniu 1982
r.; Jan Paweł II przyjechał dopiero w czerwcu 1983 r.
Wątkiem, w pewnym sensie wiodącym, w rozmowach „Lakara” z o.
Konradem była zatem szeroko pojęta problematyka dotycząca relacji Kościół –
państwo w Polsce oraz polityka Jana Pawła II i Watykanu wobec „kwestii
polskiej”. Opinie „Hejnała” były w tej materii dokładne; mówił o wspieraniu
przez papieża podziemia „Solidarności”, o tzw. „rozpolitykowanych księżach”,
których liczba wzrosła po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, o reakcjach
Watykanu na śmierć kapłana z żoliborskiego kościoła: „Mówi się coś o
beatyfikacji ks. J. Popiełuszki”; w tym kontekście o solidarności papieża z
kapłanami polskimi, którzy podjęli walkę o obecność krzyży w szkołach
polskich w latach 1983-1984 (Miętne, Włoszczowa): „Papież zabrał głos na
temat obu procesów, że się niepokoi. Wiem, że jest przygotowany protest
Episkopatu w porozumieniu z Watykanem. Biskupi orzekli, że będą bronić
księży na co były naciski z Watykanu” – relacjonował „Hejnał”TP
115
PT.
Wiadomości te i opinie pozwalały komunistom rozpoznawać przeciwnika
ideologicznego i politycznego, budować przypuszczenia na temat wpływów
„jastrzębi” z Watykanu na „gołębią” politykę części EP, w końcu wygrywać
ewentualne napięcia powstałe na linii Watykan – Pałac Prymasowski w
WarszawieTP
116
PT.
psychicznie kryzysem, niepokojem i niepewnością jutra, jest bliska desperacji. potrzebna jest młodemu
pokoleniu, bo ono – przez przeżycie wizyty Papieża – ma uwierzyć, że Państwo, w którym żyje jest jego
Ojczyzną. [...] W imię dobra społecznego i państwowego nikomu nie wolno tej szansy zmarnować”. List J.
Glempa do W. Jaruzelskiego, 19 VI 1982, CAMSWiA, URM BPR, sygn. 377, k. 3.
TP
115
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Stenogram rozmowy „Lakara” z „Hejnałem”, z dnia 17 i 18 VI 1985 r., k. 170 - 171.
TP
116
PT Warto przypomnieć, że EP w latach 1984-1986 wydał co najmniej kilkanaście komunikatów KEP, w których
– sądząc po zapisach z posiedzeń RG EP – bez nacisku Watykanu jednoznacznie potępił represyjną politykę
władz wobec Kościoła katolickiego i wiernych (w tym rodziców, uczniów i nauczycieli), m.in. w związku z
zabójstwem ks. Jerzego (antykościelnym wydźwiękiem procesu toruńskiego), {Zob. Komunikat RG EP z 21 XI
1984 r.; Komunikat KEP z 14 II 1985 r.} jak i aresztowaniami ludzi „podziemia” oraz – przede wszystkim – z
powodu podjęcia przez reżym agresywnej ateizacji młodzieży szkolnej (walka o krzyże, próba wprowadzenia
religioznawstwa). Co oczywiste, biskupi polscy wspierali się nauczaniem Jana Pawława II. „{Biskupi] wzywają
rodziców, wychowawców, katechetów i duszpasterze do wspólnego z młodzieżą przyjęcia listu Ojca Świętego
<Do młodych całego świata>, jako programu kształcenia młodego pokolenia do przyjęcia odpowiedzialności za
przyszłość. Biskupi wypowiadają swoja głęboką troskę o nią wobec wszystkich istniejących zagrożeń. Biskupi
wyrażają uznanie wobec kościelnych ruchów młodzieżowych, które zdobyły już u nas swoje własne miejsce”. –
czytamy w Komunikacie KEP z 4 V 1985 r. (mps, wł. J. Żaryn).
60
Informacje dostarczone przez o. Hejmę na temat wewnętrznych
problemów Kurii Rzymskiej miały różną wartość informacyjną. Obok
materiałów o charakterze plotkarskim, przekazywał wiele istotnych szczegółów
dotyczących prac i zamiarów dyplomacji Stolicy Apostolskiej, relacji pomiędzy
poszczególnymi pionami Kurii Rzymskiej, a także oceny pracujących w niej
osób TP
117
PT. Dla służb wywiadowczych PRL były to informacje ważne, dodatkowo
mogły być wykorzystywane przy prowadzeniu innych gier operacyjnych, czego
ślady znajdujemy także w tych materiałach. Niewątpliwie wszystkie te materiały
o. Hejmo zdobywał świadomie, starając się odpowiadać pozytywnie na pytania i
zamówienia „Lakara”. Wykorzystywał w tym celu zarówno swe kontakty
służbowe, jak i sądzić wypada z charakteru wielu notatek, osobiste przyjaźnie z
polskimi duchownymi, pracującymi w Watykanie, którzy nieświadomie
informowali go o wielu ważnych kwestiach dotyczących relacji Kościół –
państwo.
Spośród informacji i materiałów przekazanych przez źródło 14844 na
uwagę zasługuje kserokopia opracowania pt. „Relacja o sytuacji nauczycieli
polskich w latach 1982-1984” opracowana przez prof. Annę Sucheni-
Grabowską (a nie przez mec. Walentynę Markowską-Gałachową - jak twierdził
autor notatki z 21 V 1984 r. powstałej na podstawie doniesień „Hejnała”). Tekst
ten powstał w czasie pobytu Pani Profesor w Rzymie i został przekazany
papieżowi Janowi Pawłowi II. „Był następnie przedmiotem mej rozmowy na ten
temat z Ojcem Świętym dnia 14 marca 1984 r.” - pisze prof. A. Sucheni-
Grabowska. Jeden egzemplarz został zdeponowany w PISE (Papieski Instytut
Studiów Kościelnych) w Rzymie, skąd zapewne trafił do ks. Lewandowskiego,
kierownika Biura Prasowego EP w Rzymie i bezpośredniego zwierzchnika o.
Konrada. Kolejna kserokopia miała trafić także do sekcji polskiej RWE.
TP
117
PT AIPN, 2320/188, t.3, Informacja dot. lobby polskiego w Watykanie oraz wpływu jego działań na podziały w
Episkopacie Polskim, 14 VI 1983 r. , k. 117.
61
Przekazanie „Lakarowi” informacji dotyczącej okoliczności przekazania
raportu, a także jego treści zagrażało pracy prawników i nauczycieli
zaangażowanych w prace Sekcji Pomocy Nauczycielom przy Komitecie
Prymasowskim. Powstała przy kościele św. Aleksandra w Warszawie („na
pięterku”), z inicjatywy prof. Anny Sucheni-Grabowskiej oraz Anny
Mizikowskiej. W dokumencie autorka wymieniła m.in. Antoniego Fedorowicza
– nauczyciela, a także Tadeusza Kostewicza - prawnika, przewodniczącego
sekcji prawnej, szczególnie zaangażowanych w prace na rzecz nauczycieli. „W
punkcie prowadzono spis represjonowanych, udzielano pomocy prawnej
usuniętym z pracy i prześladowanym, rozdzielano też paczki z pomocą
zagraniczną. Przychodzili tu nauczyciele usunięci z pracy, których sprawy
toczyły się przed Komisjami Dyscyplinarnymi; często, gdy dowodów
potrzebnych do zakończenia sprawy nie było, przewlekano ją by nękać
nauczyciela. Do takich spraw należała sprawa Honoraty Kępkiewicz, po
zwolnieniu z internowania pozbawionej możliwości nauczania przez cały rok
szkolny 1982/83 (zmarła w 1983).” – pisała Teresa Bochwic, autorka
monografii o Solidarności Oświaty i WychowaniaTP
118
PT.
Jak wynika z lektury innego raportu, o. Hejmo obsługiwał maszynę do
fotokopiowania, dzięki czemu – zapewne – mógł powielać o jedną kopię więcej
dla celów wywiadowczych. Podczas wcześniejszej rozmowy z „Lakarem” z 17
kwietnia 1983 r. „Hejnał” ujawnił, że był w posiadaniu stenogramu posiedzenia
Komisji Wspólnej (w donosie nazwanej Mieszaną) między rządem PRL i EP,
który otrzymał do powielenia od sekretarza EP bp Bronisława Dąbrowskiego.
Zrobił trzy kopie i wszystkie – jak twierdził – oddał właścicielowi: „Mogłeś
ukraść. Ty jesteś mało rozgarnięty (na wesoło)” – pouczał „Lakar” swego
rozmówcę. „Chodzi o to, czy by to się udało. Mu [bp Dąbrowskiemu] się bardzo
spieszyło” – odpowiedział „Hejnał”. Musimy wiele czasu na te rzeczy
poświęcić, bo ty nie umiesz tych rzeczy robić” – stwierdził „Lakar”. Czy
TP
118
PT T. Bochwic, Narodziny i działalność Solidarności Oświaty i Wychowania 1980-1989, Warszawa 2000, s. 206.
62
„przejęcie” raportu prof. Anny Sucheni-Grabowskiej było pierwszym efektem
swoistego szkolenia, przez które przeszedł „Hejnał”?
Specyficznym zadaniem „Hejnała” – co wykonywał zapewne w sposób
nieświadomy – było dezinformowanie przedstawicieli Episkopatu Polski przez
SB. Za pośrednictwem „Lakara” „Hejnał” otrzymywał bowiem zestaw
informacji m.in. prasowych (pochodzących z prasy niemieckiej) na tematy
interesujące ks. Lewandowskiego i biskupów polskich. SB zakładała, że wobec
bezrefleksyjnej postawy o. Konrada, „wydaje się, że warto się zastanowić nad
możliwością takiego kanału dezinformacyjnego” – pisał „Lakar” do Centrali w
grudniu 1983 r. Zdanie to zostało podkreślone przez odbiorcę pisma, a zatem
ewentualność taka była brana pod uwagęTP
119
PT.
Kilka razy pojawia się w dokumentach bardzo interesujący i ważny trop.
MSW wiązało z o. Hejmo długofalowe nadzieje, a nawet planowało umacniać
pozycję dominikanina w Watykanie. Mówił mu o tym wprost „Lakar”:
„Dotyczy to jeszcze sprawy, żeby wspierać ciebie w stosunku do Glempa i
środowiska Episkopatu. Ja już teraz zacząłem to realizować – mówił otwarcie
agent Departamentu I podczas spotkania w styczniu 1984 r. (...) - Będę Ci
dawać tylko takie rzeczy tłuste, ale one będą cię budować. Co ty dostaniesz, to
nie wie nikt i nikt nie widział w Watykanie”.TP
120
PT Chodziło o opracowywania i
dokumenty (m.in. na temat Kościoła w Niemczech), które „Lakar” dawał
Hejmie, a które ten ostatni przekazywał swoim kościelnym zwierzchnikom jako
rezultat swojej własnej pracy. Wydaje się, że MSW realizowało w ten sposób
dwa cele: „budowało” pozycję Hejmy oraz dezinformowało Episkopat.
TP
119
PT W zachowanych materiałach nie ma przykładów wspomnianych wycinków prasowych, co umożliwiłoby
interpretację tego źródła z punktu widzenia problemu „dezinformacji”, np. poprzez analizę doboru artykułów
przekazywanych przez „Lakara” „Hejnałowi”.
TP
120
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Stenogram rozmowy <Lakara> z <Hejnałem> z dnia 5-6 I 84 r., k. 156, 219
63
Wynagrodzenie
Pierwsze pieniądze „Hejnał” otrzymał w sierpniu 1981 r., po raz ostatni
zaś prawdopodobnie w drugiej połowie 1988 r. - za okres od 1 stycznia 1988
do 30 czerwca 1988 r. Otrzymywał je za pośrednictwem „Lakara”z funduszu I
Departamentu MSW. A aktach znajdują się pokwitowania o. Hejmy , w formie
odręcznie napisanych oświadczeń , bądź podpisów na formularzach rachunków
w języku niemieckim ( na części z nich widnieje adnotacja, że jest to
wynagrodzenie od BND: za udzielanie informacji dotyczących Watykanu , czy
też Kościoła katolickiego – jak umieszczono na rachunkuTP
121
PT). W sumie, według
zachowanych rachunków i notatek, „Hejnał” otrzymał w latach 1981 – 1988,
blisko 20 tys. DM (dokładnie: 19. 355).
O okolicznościach przyjmowania pieniędzy pisano do Centrali w 1982 r.,
przy okazji drugiej wypłaty: „Konradowi jako zaliczkę na postawione zadania
wypłacono 300, - DM co pokwitował <in blanco>. Przejście na tę formę
umotywowano tak – suma którą otrzymał pierwszy raz, a za którą prawie nic nie
zrobił zmieściła się w kosztach podróży [z Rzymu do Kolonii w RFN i z
powrotem]. Obecnie jednak, za konkretne informacje muszą być wystawiane
konkretne kwity, gdyż takie są normalne przepisy i formalności. Pokwitował bez
specjalnych wahań, wątpliwości czy też wyrażania obaw”TP
122
PT. W innym raporcie,
z 22 XII 1983 r., „Lakar” stwierdził, że „przy podpisywaniu Hejnał zwracał
tylko uwagę na sumę”TP
123
PT.
Zamiast zakończenia
Sprawa „Dominika” – „Hejnała” nie ma w dostępnych aktach swego
epilogu. Na końcu tomu 3-ego znajduje się notatka odręczna z 14 lipca 1988 r. i
TP
121
PT Przykładowo, rachunek z 9 V 1986 r. wystawiony na 1000 DM i podpisany przez „St. Hejmo”: „Honorarium
fur Informationen betr. den Vatican geliefert an den Bundesnachrichten – dienst – BND in der Zeit v. 18.06.85 –
28.1. 86“. AIPN, 2320/188, t. 3, Rachunki, k. 207.
TP
122
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Wyciąg z raportu źródła nr 4072, 28 III 1982 r., k. 14.
TP
123
PT AIPN, 2320/188, t. 2, Wyciąg z raportu źródła nr 4072 z dnia 5 XII 1983 r. dot. współpracy z „Hejnałem”,
22 XII 1983 r., k. 125.
64
dotyczy rozliczeń finansowych z o. Konradem za okres od 1 VII 1987 r. do 30
VI 1988 r. Rozliczenie, według autora notatki kpt L. Machalskiego, miało
nastąpić 12 lipca 1988 r.TP
124
PT Nie wiemy, czy ta ostatnia data była końcem
rzeczywistej współpracy o. Hejmo z „Lakarem”, a za pośrednictwem tego
ostatniego z MSW.
Sądzimy, że ojciec Hejmo stanowił dla MSW jedno z najcenniejszych
źródeł informacji o sytuacji w Watykanie i w polskim Kościele w latach
osiemdziesiątych. Trzeba jednak zaznaczyć, że ocena ten ma charakter
hipotezy, która powinna być zweryfikowana poprzez dalsze badania
dokumentów pozostawionych przez służby specjalne i władze PRL. Raport
niniejszy nie ma charakteru opracowania całościowego i ostatecznego. Opiera
się przede wszystkim o trzy tomy dokumentów bezpośrednio dotyczące
kontaktów o. Hejmy z MSW w latach 1975-1988. Wiele wątków i faktów
wymaga dalszych, żmudnych badań i poszukiwań, w tym konfrontacji z innymi
źródłami historycznymi (nie wykluczając relacji o. Konrada).
W naszym raporcie staraliśmy się unikać formułowania ocen moralnych
(choć oczywiście cały czas taka refleksja była obecna podczas naszej pracy),
pozostawiając je czytelnikom. Staraliśmy się zrekonstruować najważniejsze
fakty, a także wskazać te interpretacje, które wydają się nam najbardziej
uprawnione i prawdopodobne. W wielu przypadkach – wobec braku pewności -
musieliśmy ograniczyć się do sformułowania hipotez czy jedynie pytań. Raport
ma ułatwić lekturę całej zachowanej dokumentacji, która stwarza wiele
trudności interpretacyjnych nawet dla historyków od kilku lat pracujących na
aktach wytworzonych przez służby specjalne PRL.
Zdaniem autorów raportu analizowane przez nas dokumenty winny być
udostępnione innym historykom (także spoza IPN) oraz dziennikarzom (w
trybie przewidzianym przez ustawę o IPN). Otworzy to możliwość
TP
124
PT AIPN, 2320/188, t. 3, Notatka kpt L. Machalskiego, 14 VII 1988 r., k. 209.
65
zweryfikowania przez opinię publiczną naszej pracy, jak i tej całej, wyjątkowo
zawikłanej sprawy.
Andrzej Grajewski
Paweł Machcewicz
Jan Żaryn
31 maja 2005
Załącznik nr 1:
Szefostwo Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz funkcjonariusze
resortu, których nazwiska znajdują się w aktach tw „Dominik” – „Hejnał”
(1975-1988)TP
125
PT:
Szefostwo MSW
Gen. Stanisław Kowalczyk – minister (1973-1980)
Gen. Mirosław Milewski – minister (1980 – 1981)
Gen. Czesław Kiszczak – minister (1981-1989)
TP
125
PT Autorzy dziękują Pawłowi Piotrowskiemu z OBEP IPN we Wrocławiu za pomoc przy ustalaniu danych
personalnych funkcjonariuszy MSW.
66
DEPARTAMENT I MSW (1980 – 1988)
Gen. Józef Osek – dyrektor (1974)
Gen. Jan Słowikowski – dyrektor (1981)
płk Fabian Dmowski – dyrektor (1982-1983); wicedyrektor (1980 –
1982); rezydent w Rzymie (1975-1980)
gen. Zdzisław Sarewicz
płk Roman Medyński – z-ca dyrektora (1984-1988)
Wydział III
płk Jerzy Porowski – naczelnik (1979-1982); rezydent w Rzymie (1982-
1983)
płk Stanisław Kwiatkowski – naczelnik (1982-1984)
płk Eugeniusz Spyra – naczelnik (1986-1987)
Wydział XIV
Płk Roman Medyński – naczelnik (1983 - 1984 r.)
Płk Tadeusz Dyrcz – naczelnik (1984 - 87)
płk A. Maronde – z-ca naczelnika (1988)
płk S. Flak – z-ca naczelnika (?) (1984)
kpt. Władysław Chraniuk – z-ca naczelnika (1983)
kpt. L. Machalski – st. inspektor (1986 - 1988)
por. Ryszard Emczyński - st. inspektor (1985-1988); inspektor (1982 –
1985)
por. A. Janowski – inspektor (1982 – 1984)
por. Andrzej Kafarski – inspektor (1982 – 1986)
DEPARTAMENT IV MSW (1975 – 1980)
gen. Konrad Straszewski – dyrektor (1974 – 1981)
płk Adam Pietruszka – z-ca dyrektora (1981-1984)
67
ppłk Eugeniusz Mirowski – z-ca dyrektora (1984-1987)
Wydział V
płk Stefan Ostapiński – naczelnik (1976 – 1990/?/)
płk Eugeniusz Mirowski – naczelnik (1981-1982)
płk Wiesław Ciupiński – naczelnik (1986)
ppłk Wacław Głowacki – z-ca naczelnika (1983); inspektor (1975 -)
mjr Bogdan Rypiński – inspektor Wydziału V (1976)
Wydział VI
Płk Zenon J. Płatek – st. Inspektor Samodzielnej Grupy „D” (do 1977 r.)
Płk Tadeusz Grunwald – naczelnik (1977-1982)
Kpt Grzegorz Piotrowski – naczelnik (1982-1983)
Mjr Wiesław Fenicki – naczelnik (1983-1984)
Romuald Będziak – naczelnik (1984- )
Bogdan Karlicki – zastępca naczelnika (1980-1984)
Departament Techniki MSW
gen. Stanisław Łyszkowski – dyrektor (1974-1978)
płk Stefan Stochaj – dyrektor (od 20 XII 1978)
mjr Maria Kubiak – inspektor Wydziału II (od 1989); inspektor sekcji 4
Wydziału I (od 1976)
INNI
płk Jerzy Rybkowski – szef Wydziału Ewidencji i Techniki Operacyjnej
Zarządu Zwiadu WOP
Derlaczyński – Zarząd Zwiadu WOP
ppłk Konstanty Tembłowski – naczelnik Wydziału XVIII Departamantu I
(1983)
Jan Serafin – Departament I
68
mjr Zb. Krzywiński – st. inspektor przy z-cy Komendanta
Wojewódzkiego ds. SB KWMO w Zielonej Górze
Załącznik nr 2:
W latach 1975 – 1980 oficerem prowadzącym o. Konrada Hejmo, tw.
„Dominik” byłTP
126
PT :
Wacław Głowacki, s. Józefa i Józefy z d. Łuczak, urodzony 18
października 1934 r. w Marywilu, gm. Bielawy, pow. Łowicz. Został „przyjęty
do pracy w Org. B.P. i skierowany na szkołę” dnia 1 sierpnia 1953 r. Ukończył
„przeszkolenie zawodowe roczne” w szkole Ministerstwa Bezpieczeństwa
Publicznego w Czerwińsku. Opinie wystawiono mu pozytywną. Był członkiem
TP
126
PT AIPN, Teczka personalna W. Głowackiego, sygn. IPN 0604/927. Z kolei, oficerem prowadzącym o. Konrada
w okresie rzymskim, był por. Ryszard Emczyński. Jego teczka personalna nie została odnaleziona. Zachowały
się jedynie teczki niektórych funkcjonariuszy SB, których nazwiska występują w aktach (np. Marii Kubiak;
Stefana Ostapińskiego). Stąd zdecydowaliśmy się na szczegółowe przedstawienie jedynie sylwetki osoby
bezpośrednio prowadzącej o. Konrada w latach 1975-1980, ppłk Wacława Głowackiego.
69
Związku Młodzieży Polskiej od 1949 r. , a członkiem PZPR został w 1954 r.
Miał „pozytywny stosunek do rzeczywistości”, a „objawów religianctwa nie
stwierdzono”. „Do pracy operacyjnej nadaje się bez żadnych zastrzeżeń” –
podsumowano okres czerwiński.
Początkowo, od 11września 1954 r. został zatrudniony na stanowisku
referenta sekcji IV w PUBP w Radomsku: „daje się u niego zauważyć pewną
opieszałość, a szczególnie na odcinku pracy z agenturą” – stwierdzał w opinii
jego bezpośredni zwierzchnik, kpt M. Jakubik, kierownik Powiatowego Urzędu
ds. Bezpieczeństwa Publicznego w Radomsku.
Dlatego zapewne jego kariera początkowo nie była zbyt błyskotliwa. Dnia 1
lutego 1956 r. przeszedł do pracy w Powiatowej Delegaturze UB (od 1957 r.
Powiatowa Komenda MO) w Pajęcznie, gdzie pozostał do 1959 r. Następnie
został przeniesiony do Komitetu Dzielnicowego MO w Łodzi, gdzie z kolei
szybciej awansował. W lipcu 1960 został mianowany zastępcą ds.
Bezpieczeństwa Publicznego w tamtejszej komendzie. Już jako starszy
inspektor, w 1967 r. znalazł się w Piotrkowie Trybunalskim, w tamtejszej
Komendzie Miejskiej i Powiatowej MO. Studiował: „Tow. Głowacki w roku
1968 zdał wszystkie egzaminy na Wydziale Prawa Administracyjnego przy
Uniwersytecie Łódzkim” – pisano w kolejnej opinii. W tym samym roku obronił
pracę magisterską pt. „Bezpieczeństwo ruchu na drogach publicznych
województwa łódzkiego w latach 1965-1967”, za którą otrzymał wyróżnienie w
1970 r. w konkursie organizowanym przez WRN w Łodzi. Nie była to jedyna
nagroda: „za wzorową dającą duże korzyści operacyjne pracę i zachowanie jej
konspiracji nagradzam” Wacława Głowackiego kwotą 1000 zł – pisał w
rozkazie z 22 grudnia 1970 r. I zastępca Komendanta Wojewódzkiego MO ds.
Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi płk St. Mrożek.
Nadal udzielał się w tzw. pracy społecznej, był aktywnym członkiem
partii, lektorem szkolenia partyjnego. Kolejna opinia, zastępcy KM i P MO ds.
BP w Piotrkowie Tryb. ppłk A. Perliceusza miała znamiona proroctwa: „posiada
70
perspektywy rostu [tak w tekście – A.G., P.M., J. Ż.] w aparacie Sł. Bezp. ” –
pisał. I rzeczywiście, w grudniu 1974 r. został przeniesiony rozkazem płk
Konrada Straszewskiego do Warszawy: „W związku z trudnościami kadrowymi
w Departamencie IV , zachodzi konieczność uzupełnienia etatu
doświadczonymi pracownikami operacyjnymi”.
W. Głowacki przeniósł się z całą rodziną do stolicy (żona, córka i syn);
otrzymał mieszkanie służbowe przy ul. Blacharskiej. Od 2 stycznia 1975 r.
zaczął pracować w Wydziale V Departamentu IV MSW. Szybko awansował.
We wrześniu 1975 r. został awansowany do stopnia majora, w czerwcu 1979 r. –
ppłk SB. Jednym z powodów była dobra opinia o jego pracy z agenturą. W
grudniu 1976 r. miał w swojej sieci 7 TW i 4 kandydatów na TW (w tym o.
Konrada): „Ponadto – pisano w opinii służbowej – utrzymuje kontakty
operacyjne z czterema osobami pełniącymi kierownicze funkcje w zakonach,
poprzez które z powodzeniem realizuje długofalowe zadania operacyjne”.
Dnia 16 lipca 1987 r. ppłk W. Głowacki złożył podanie do swego
zwierzchnika, gen. Czesława Kiszczaka z prośbą o zwolnienie na emeryturę, po
34 latach pracy w SB. Oficjalnym powodem był słaby stan zdrowia. Jednak
zdaniem bezpośredniego przełożonego, płk Eugeniusza Mirowskiego powody
zwolnienia były inne: „Przedkładam z wnioskiem o zwolnienie ze służby z
dniem 31 VII 1987 r. Wyjaśniam, że p-ko ppłk W. Głowackiemu prowadzone
jest postępowanie dyscyplinarne w związku ze spowodowaniem ciężkiego
uszkodzenia ciała u por.[ucznik] G. D. [nazwisko kobiety, którego nie
podajemy w tekście – AG, PM, JŻ] 87.07.16”.
Od początku swej kariery bezpieczniackiej ppłk Wacław Głowacki wraz z
kolejnymi awansami otrzymywał coraz wyższe wynagrodzenie. W momencie
przejścia na emeryturę, w 1987 r. jego miesięczne uposażenie zasadnicze
wynosiło 25.550, nadto otrzymywał dodatek kwartalny w wysokości 400 zł
oraz dodatek specjalny - 6900 zł. W oświadczeniu o zarobkach z sierpnia 1987
r., co stanowiło podstawę wyliczenia emerytury, czytamy:
71
07 grupa uposażenia oraz wysługa – 25.550 zł
stanowisko służbowe - 4.100
dodatek operacyjny kat. VIII - 5.700
dodatek do stopnia - 17.800
dodatek kwalifikacyjny - 400
dodatek specjalny - 6.900
Razem 60. 450 zł.
Na podstawie powyższych danych ppłk W. Głowacki otrzymał prawo do
emerytury milicyjnej w wysokości 70.080 zł (m.in. do emerytury wliczono 3000
zł za otrzymany w 1979 r. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski; w
sumie w jego kolekcji znajdowało się 7 odznaczeń). Przy zwolnieniu z pracy
ppłk W. Głowackiemu wypłacono 6-miesięczną odprawę, czyli w sumie 362.
700 oraz dodatek za niewykorzystany urlop – 66. 495, czyli w sumie 429.195
zł.TP
127
PT
Jedyną negatywną konsekwencją pracy w aparacie była decyzja
szefostwa SB ograniczająca jego możliwość wyjazdów do „krajów
kapitalistycznych, Jugosławii, Albanii oraz Kuby” do 5 sierpnia 1989 r.:
„Pracując operacyjnie w Departamencie IV MSW wszedł w posiadanie
wiadomości o charakterze tajemnicy państwowej i służbowej”. Natomiast już w
1988 r. uzyskał zgodę od resortu na wyjazd w celach zarobkowych do
Węgierskiej Republiki Ludowej. Miał pracować „na budowie el.[ektrowni]
Oroszlany”, jako główny specjalista ds. kadrowo-paszportowych, od 1 marca
1988 r. Nie wiemy, czy wyjechał z kraju, ani jakie były jego dalsze losy.
TP
127
PT W tym samym, 1987 r. wynagrodzenie roczne profesora zwyczajnego IH PAN wynosiło 163,2%
przeciętnego wynagrodzenia, czyli – wg wskaźnika GUS – 350.208 zł. Biorąc pod uwagę staż pracy, dodatki i
inne pochodne, profesor zwyczajny mógł otrzymywać rocznie nawet 666.200 zł, czyli miesięcznie zarabiał ok.
55 tys. zł. Profesor nadzwyczajny zarabiał rocznie 160,5% przeciętnego wynagrodzenia, docent – 128%, a
adiunkt (czyli pracownik naukowy po doktoracie) – 106% przeciętnego wynagrodzenia.
Errata

Dnia 28 czerwca 2003 r. autorzy raportu wprowadzili następujące poprawki do tekstu podstawowego:

[s. 19, ostatni akapit; zmiana polega na poprawkach stylistycznych, skróceniu zdania, o tę część w której znalazł się błąd:]
"Z kolei, w numerze czerwcowym z 1977 r. o. Hejmo zamieścił – jak sam twierdził - artykuł redakcyjny odcinający się od poczynań niektórych braci dominikanów. (W domyśle, mogło chodzić konkretnie o o. Aleksandra Hauke-Ligowskiego, który brał udział w majowej głodówce w kościele św. Marcina w Warszawie)".

[s. 61 - w środku strony. Zmiana dotyczy skreślenia nazwiska rzekomej autorki raportu w sprawie nauczycieli represjonowanych, mec. Gałachowej i konsekwentnym wprowadzeniu właściwego nazwiska, czyli prof. Anny Sucheni-Grabowskiej, wraz z dodatkowymi informacjami :]
"Spośród informacji i materiałów przekazanych przez źródło 14844 na uwagę zasługuje kserokopia opracowania pt. „Relacja o sytuacji nauczycieli polskich w latach 1982-1984” opracowana przez prof. Annę Sucheni-Grabowską (a nie przez mec. Walentynę Markowską-Gałachową - jak twierdził autor notatki z 21 V 1984 r. powstałej na podstawie doniesień „Hejnała”). Tekst ten powstał w czasie pobytu Pani Profesor w Rzymie i został przekazany papieżowi Janowi Pawłowi II. „Był następnie przedmiotem mej rozmowy na ten temat z Ojcem Świętym dnia 14 marca 1984 r.” - pisze prof. A. Sucheni-Grabowska. Jeden egzemplarz został zdeponowany w PISE (Papieski Instytut Studiów Kościelnych) w Rzymie, skąd zapewne trafił do ks. Lewandowskiego, kierownika Biura Prasowego EP w Rzymie i bezpośredniego zwierzchnika o. Konrada. Kolejna kserokopia miała trafić także do sekcji polskiej RWE."

[oraz niżej:]
konsekwentnie, zamiast mec. Gałachowa: "W dokumencie autorka wymieniła m.in."

ODPOWIEDZ

Wróć do „Historia PRL ogólnie”