Mróz, który przegnał Praską Wiosnę. O interwencji z roku 1968

Wszystko co nie pasuje do pozostałych sekcji, a dotyczy tego okresu.
Awatar użytkownika
ziomeka
Posty: 462
Rejestracja: 01 cze 2010, 03:37

Mróz, który przegnał Praską Wiosnę. O interwencji z roku 1968

Post autor: ziomeka » 24 mar 2013, 00:15

Doktryna przywódcy ZSRR Leonida Breżniewa zakładała ograniczenie suwerenności państw Układu Warszawskiego na rzecz interesów wspólnoty socjalistycznej, czyli w praktyce Związku Radzieckiego. W imię imperialnej polityki zniszczono cieszącą się poparciem mieszkańców Czechosłowacji ideę demokratyzacji życia społecznego, a dokonano tego także rękoma Polaków.
Zmiany w Czechosłowacji
Antonín Novotný, I sekretarz KC KPCz (1953-1968), prezydent Czechosłowacji (1957-1968) Czechosłowacja nie przeżyła swojej destalinizacji w latach 50., tak jak Polska. Co prawda od 1953 r. nie żył Klemens Gottwald, stalinowski namiestnik w Pradze, ale jego miejsce zajęli „starzy towarzysze”: Antonín Zápotocký (prezydent) i Antonín Novotný (I sekretarz Komunistycznej Partii Czechosłowacji). Po śmierci Zápotockiego w 1957 r. Novotný został także prezydentem Republiki, wykorzystując metody znane w Czechosłowacji od 1948 r.
Połowa lat 60. niosła jednak konieczność zmian. Plany gospodarcze zawiodły, dlatego też prezydent Novotný zmuszony został do podjęcia reform, których kierownictwo objął prof. Ota Šik. Postulował on decentralizację systemu planowania i zarządzania oraz wprowadzenie mechanizmów rynkowych. Efekty były widoczne – spółdzielnie rolnicze osiągnęły lepsze wyniki, poprawiały się zarówno warunki pracy, jak i dochody. Postępowała elektryfikacja i dokonywano inwestycji budowlanych. Wieś słowacka, biedniejsza niż czeska, uzyskała możliwość poprawy warunków bytowych. Jednak reformy Šika niosły jeszcze inny skutek – osłabiały autorytarny system oparty na sile i aktywie partyjnym. Społeczeństwo było zadowolone z reform, dlatego sprzeciwiało się próbom ich osłabienia, jakie podejmowała ekipa Novotnego.
W 1967 r. wrzenie osiągnęło punkt kulminacyjny, zwłaszcza w środowiskach inteligenckich. Wieczorem 31 października kolejna awaria prądu pozbawiła energii domy studenckie na Strahowie. Studenci wyszli na ulicę z pozornie zwykłym hasłem Więcej światła, jednak w kontekście politycznym było ono zwrócone przeciwko kierownictwu partii. Demonstracja została stłumiona siłami policyjnymi, co wywołało kolejne protesty. Osłabiony system represji zrzucił odpowiedzialność za akcję na jej wykonawców.
19 grudnia na Plenum KPCz na Novotnego spadła lawina krytyki. 5 stycznia 1968 r. zrezygnował on z funkcji I sekretarza, na którym to stanowisku zastąpił go Alexander Dubček, przywódca Komunistycznej Partii Słowacji (w Czechosłowacji jako federacji miały istnieć docelowo dwie sprzymierzone ze sobą partie, jednak ich struktury wykształciła tylko Słowacja). Ten 47-letni inżynier reprezentował w partii młode pokolenie działaczy o nastawieniu reformatorskim. Jego następcą w KPS został Vasili Bil’ak, przedstawiciel skrzydła konserwatywnego.
Socjalizm z ludzką twarzą
Ludvík Svoboda, prezydent Czechosłowacji (1968-1975) Ferment intelektualny narastał. Praktycznie znikła cenzura (formalnie istniejąca do czerwca), ożywiały się środowiska studenckie (obserwujące z zaciekawieniem polski Marzec ’68) i literackie. Powstawały ważne powieści i opracowania naukowe, szczególnie dotyczące międzywojennej historii Czechosłowacji. Przyśpieszyło tempo procesów rehabilitacyjnych, hamowanych przez ekipę Novotnego. Jednocześnie rozliczano stalinowski aparat represji: oficerów służby bezpieczeństwa, prokuratorów i sędziów. Wielu z nich pod presją społecznego potępienia popełniało samobójstwa.
28 marca, pod wpływem nacisków, Novotný zrezygnował z funkcji prezydenta Czechosłowacji. Jego następcą został emerytowany generał Ludvík Svoboda, bohater obydwu wojen światowych. Reformatorzy obejmowali kolejne stanowiska państwowe: Josef Smrkovský został przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego, a Oldřich Černík stanął na czele rządu, w którym wicepremierem był m.in. prof. Ota Šik. Jednak cały czas istniała w KPCz frakcja „twardogłowych”, reprezentowana przez Bil’aka.
Trwała dyskusja o przeszłości, ale także o przyszłości. Rodziła się koncepcja „socjalizmu z ludzką twarzą”, państwa opartego na zasadach demokracji i prawa, zrywającego z modelem stalinowskim. Hasło to zaczęło powoli robić międzynarodową karierę. Reformy, według zapowiedzi Dubčeka, miały jednocześnie nie zmieniać generalnej linii partii, ani wewnętrznej, ani zagranicznej. 9 kwietnia Komitet Centralny ogłosił Program Działania, który miał stanowić kompromis między różnymi frakcjami partii. Konserwatyści jednak drżeli przed kontrrewolucją.
Trwały dyskusje na temat pluralizmu politycznego. Zmierzano do zachowania wiodącej roli partii komunistycznej, chociaż pojawiały się głosy o konieczności powrotu do pełnego pluralizmu sprzed komunistycznego zamachu stanu w 1948 r. Jednocześnie powstawały organizacje stanowiące zaczątki partii politycznych. Wznowiono działalność partii socjaldemokratycznej. Powstał Klub Zaangażowanych Bezpartyjnych (KAN) oraz klub byłych więźniów politycznych (K-231, od ustawy nr 231/48, która stanowiła podstawę działania sądów stalinowskich). Rosła liczba członków partii czechosłowackiego Frontu Narodowego: partii socjalistycznej i ludowej. Wzrastał też autorytet Dubčeka i samej partii komunistycznej, która stanęła na czele reform i marszu ku „socjalizmowi z ludzką twarzą”. Pismo literackie „Literární listy” opublikowało deklarację Dwa tysiące słów krytykującą wypaczenia ekipy stalinowskiej i popierającą działania skrzydła reformatorskiego. Kończyła się ona słowami: Tej wiosny, podobnie jak wiosny powojennej, nadarzyła się nam wielka sposobność. Mamy znowu możność wziąć w ręce naszą wspólną sprawę, która się zwie socjalizmem, i nadać jej kształt, który by lepiej odpowiadał naszej dawnej dobrej sławie i dobremu mniemaniu, któreśmy o sobie mieli. Wiosna się skończyła i nie wróci. W zimie dowiemy się o wszystkim. Deklarację podpisało 40 tys. osób, chociaż Prezydium KC oficjalnie odniosło się do niej chłodno.
Alexander Dubček na trybunie pierwszomajowej w Pradze (źródło: Kwapis Robert, Praska Wiosna, Toruń 2003)
Zgromadzenie Narodowe pod przewodnictwem Smrkovskiego uchwalało ustawy zmieniające system polityczny. Zniesiono cenzurę, postanowiono rehabilitację ofiar stalinizmu, przygotowywano projekt ustawy o federacji, która zrównałaby w prawach ziemie czeskie i słowackie. Rozwijała się wolność słowa i podejmowano inicjatywy oddolne. Na 9 września zapowiedziano nadzwyczajny zjazd partii, na którym miano wypowiedzieć się o polityce kierownictwa. 26 sierpnia miał odbyć się zjazd KPS. Działania przedzjazdowe pokazały, że pozycja Bil’aka i całej grupy konserwatywnej jest zagrożona. Praska Wiosna rozwijała się dynamicznie i sprawnie...
Reakcja „bratnich narodów”
Leonid Breżniew, sekretarz generalny KC KPZR w latach 1964-1982 Właśnie ten rozwój budził zaniepokojenie wśród przyjaciół. Od 1964 r. na czele ZSRR stał Leonid Breżniew, który zrywał z dotychczasową polityką zagraniczną Chruszczowa, wprowadzając zacieśnienie stosunków z krajami bloku socjalistycznego. Polityka zagraniczna neostalinizmu doznawała od jakiegoś czasu pewnych niepowodzeń (konflikt z Chinami, klęska krajów arabskich w wojnie sześciodniowej), dlatego też kierownictwo ZSRR zwracało szczególną uwagę na swoją strefę wpływów w Europie. Czechosłowacja była o tyle ważna strategicznie, że stanowiła obszar graniczny, sąsiadujący z RFN. Dubček spotkał się z Breżniewem w dniach 29-30 stycznia w Moskwie oraz 21-23 lutego w Pradze. Początkowo strona radziecka była względnie zadowolona z jego postawy, z czasem jednak zaniepokojenie wzrastało.
23 marca w Dreźnie doszło do spotkania na najwyższym szczeblu kierownictwa partii i rządów państw socjalistycznych. Wzięli w nim udział: L. Breżniew i premier Aleksiej Kosygin (ZSRR), Dubček, Černík i Bil’ak (Czechosłowacja), Władysław Gomułka, Józef Cyrankiewicz, Edward Gierek (Polska), Janos Kadar (Węgry), Walter Ulbricht (NRD) i Teodor Żiwkow (Bułgaria). Spotkanie było faktycznie pierwszą rozprawą nad Dubčekiem i programem reform. Ulbricht w inauguracyjnym przemówieniu stwierdził: Żadna partia nie żyje sama i uchwały każdej partii mają wpływ na pozostałe partie. Breżniew twierdził, że w kraju rosną wrogie socjalizmowi siły i nie wiadomo czym to może się skończyć. Kosygin zapowiadał: Nigdy nie oddamy Czechosłowacji wrogom, a Gomułka wyrokował: Kierownictwo KPCz nie panuje nad sytuacją. Środki propagandy są w rękach wroga klasowego. Dubček starał się tłumaczyć sytuację i zapewniać, że wszystko jest pod kontrolą. Breżniew podczas przypadkowej rozmowy z Černíkiem tłumaczył obecność radzieckich wojskowych na spotkaniu: Obecność tych dowódców może oznaczać i to, że kiedy będziemy potrzebować pomocy w rozwiązywaniu czechosłowackich spraw, może być ona natychmiast udzielona. Czechosłowacka opinia publiczna nie poznała przebiegu narady drezdeńskiej.
Od kwietnia do czerwca politycy czechosłowaccy spotkali się z przedstawicielami Bułgarii, NRD i Węgier (Janos Kadar był wówczas najbardziej umiarkowanym przywódcą bloku, gdyż sam wprowadzał reformy decentralizujące gospodarkę). Jedynie Gomułka, który niedawno stłumił bunt studentów i toczył walkę o władzę, był nastawiony negatywnie do spotkania z Dubčekiem, zwłaszcza, że środowiska intelektualne, popierające reformy, zaprosiły do pracy w Pradze wyrzuconego z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Leszka Kołakowskiego.
8 maja przywódcy ZSRR, Polski, NRD, Bułgarii i Węgier spotkali się na naradzie w Moskwie. Kolejna narada miała odbyć się w Warszawie 14-15 lipca z udziałem delegacji czechosłowackiej. Kierownictwo KPCz wolało jednak tłumaczyć swoje stanowisko w formie spotkań z poszczególnymi partiami. Czeska opinia publiczna porównała zaproszenie do Warszawy do soboru w Konstancji, podczas którego spalono Jana Husa. Dlatego też w stolicy Polski spotkały się delegacje tej samej piątki co w Moskwie (ZSRR, Polskę, NRD, Węgry i Niemcy zaczęto nazywać „warszawską piątką). Ponowiono zarzuty rewizjonizmu i osłabienia socjalizmu w Czechosłowacji, Ulbricht kładł nacisk na zagrożenie strategiczne inwazją RFN. W ostatnim zdaniu swego przemówienia Breżniew stwierdził: Nasza delegacja oświadcza, że KPZR, rząd i naród radziecki całkowicie są gotowe, aby udzielić Czechosłowacji niezbędnej pomocy. Ustalono, że ową niezbędną pomocą może być nawet interwencja zbrojna wojsk „piątki”.
Efektem narady był „list warszawski”, który wyrażał obawy o stan socjalizmu w Czechosłowacji i krytykował działania KPCz. Kończył się oświadczeniem: Nie możemy jednak pogodzić się z tym, aby siły wrogie spychały wasz kraj z drogi socjalizmu i stwarzały groźbę oderwania Czechosłowacji od wspólnoty socjalistycznej. To nie jest bowiem tylko wasza sprawa, to jest wspólna sprawa wszystkich partii komunistycznych i robotniczych oraz państw złączonych sojuszem, współpracą i przyjaźnią. Jest to wspólna sprawa naszych krajów, które połączyły się Układem Warszawskim. Od dłuższego czasu w prasie „piątki warszawskiej” trwały ataki na reformatorów czechosłowackich. Nagłośniono sprawę znalezienia koło Karlovych Varów ukrytej broni amerykańskiej oraz zmniejszenia ochrony granicy z RFN i Austrią. Prezydium KC KPCz przygotowało rzeczową odpowiedź na „list warszawski”, popartą jednogłośnie przez plenum KC i aprobowaną przez całe społeczeństwo. Praską Wiosnę poparły także partie komunistyczne we Włoszech, Francji i Hiszpanii. Sekretarz generalny FKP Rochet spotkał się nawet z Breżniewem, oferując mediacje.
Breżniew i Dubček podczas spotkania „ostatniej szansy” w Czernej (źródło: Kwapis Robert, Praska Wiosna, Toruń 2003)
28 lipca do Czernej nad Cisą, miejscowości położonej tuż przy granicy z ZSRR, przybyła delegacja czechosłowacka, w której znajdowali się m.in. Dubček, prezydent Svoboda, premier Černík oraz Smrkovský i Bil’ak . Ten ostatni, jako przeciwnik reform, był sojusznikiem ZSRR. Kierownictwo czechosłowackie cieszyło się sporym poparciem społecznym. W Posłaniu obywateli do Prezydium KC KPCz rzucono hasło Swoboda, Sojusz, Suwerenność, Socjalizm, a samo przesłanie kończyło się wezwaniem: Rozmawiajcie, wyjaśniajcie, ale stańcie zgodnie w obronie drogi, na którą wkroczyliśmy, a z której żywi nie zejdziemy (...). Jesteśmy z Wami, bądźcie i Wy z nami! Na spotkanie ostatniej szansy przybyli m.in. Breżniew, Kosygin oraz sekretarz partii na Ukrainie Piotr Szelest, jeden z radzieckich „jastrzębi”. Od 29 lipca toczyły się ciężkie, pełne napięcia rozmowy pomiędzy obiema partiami. Ostatecznie towarzysze radzieccy zdecydowali, że dadzą Dubčekowi ostatnią szansę. Breżniew w pożegnalnej mowie zaznaczył: Daliście nam obietnicę i my wam wierzymy, że będziecie walczyć, jesteśmy w stanie udzielić Wam wszelkiej pomocy. Ale jeśli nas oszukacie, będzie trzeba zwołać nową naradę...
3 sierpnia w Bratysławie zwołano naradę na szczycie partii bloku socjalistycznego: ZSRR, Czechosłowacji, Polski, NRD, Węgier i Bułgarii. Rozmowy były nadal ciężkie, ale sprawiały wrażenie zażegnywania sporu. W końcowym oświadczeniu umieszczono jednak zdanie, które potem uzna się za dowód zgody na interwencję: Poparcie, ochrona i umocnienie zdobyczy, które narody osiągnęły dzięki swym bohaterskim wysiłkom, ofiarnej pracy ludu każdego kraju, stanowią wspólny internacjonalistyczny obowiązek wszystkich krajów socjalistycznych. W prasie czechosłowackiej pojawiały się nagłówki: Wygraliśmy, idziemy dalej z podniesioną głową i Zwycięstwo bratysławskiej szóstki nad warszawską piątką. Nie wiedziano o tym, że to podczas narady bratysławskiej Vasil Bil’ak przekazał konspiracyjnie (w toalecie) Piotrowi Szelestowi list do towarzyszy radzieckich z prośbą o „bratnią pomoc”.
W sierpniu Czechosłowację odwiedzili Josip Broz-Tito, przywódca Jugosławii oraz Nicolae Ceauşescu, przewodniczący Socjalistycznej Republiki Rumunii. Obydwaj politycy byli symbolami renegatów bloku socjalistycznego, którzy uniezależnili się od ZSRR. KPCz podjęła działania mające na celu złagodzenie najbardziej radykalnych nastrojów. Breżniew wiedział, że kierownictwo czechosłowackie nie będzie miało nawet możliwości wykorzystania swojej szansy...
Pochmurne lato po ciepłej wiośnie
Niezależnie od możliwości interwencji, plany do niej przygotowywano już przed spotkaniem w Dreźnie. Interwencja były popierana przez wojskowo-polityczne lobby w Moskwie, które chciało doprowadzić do rozmieszczenia Armii Czerwonej na terenie Czechosłowacji. Pojawiali się tam co i raz oficerowie radzieccy pod pozorem wykonywania czynności sztabu Zjednoczonych Sił Zbrojnych Układu Warszawskiego, chociaż zdarzały się inne sytuacje – w maju do Pragi przyleciała grupa 22 generałów i marszałków radzieckich z marsz. Iwanem Koniewem i marsz. Kiriłem Moskalenką na czele, by odwiedzić i pogratulować staremu frontowemu przyjacielowi gen. Swobodzie wyboru na prezydenta. Ta quasi–prywatna wizyta była przykrywką do inspekcji sił zbrojnych i instytucji państwowych CSSR. Dowódca ZSZ UW marsz. Iwan Jakubowski odwiedził Pragę i mimo protestów przekonał kierownictwo czechosłowackie do zgody na przeprowadzenie przewidzianych na 1968 r. ćwiczeń wojsk UW pod kryptonimem „Szumawa” już w pierwszej połowie roku, a nie na jesieni. Uzgodnił też rozszerzenie ćwiczeń o udział sztabów polskiego i węgierskiego.
Ćwiczenia „Szumawa” (jako kontynuacje ćwiczeń taktycznych na terenie NRD i Polski) przeprowadzono w dniach 18 czerwca – 2 lipca na terytorium Czechosłowacji, południowej NRD i Polski oraz zachodniej Ukrainy. Brały w niej udział radzieckie, czechosłowackie, polskie, enerdowskie i węgierskie sztaby wojskowe. Tematem ćwiczeń było prowadzenie działań bojowych siłami wojsk sojuszniczych w początkowym okresie wojny. Praktycznie była to okazja do przygotowania inwazji. Świadczy o tym identyczna dyslokacja sztabów i wojsk, dokładność pracy służb łączności i wyznaczenie tych samych przejść granicznych. Oficerowie chętnie korzystali z możliwości zapoznania się z obszarem działań. Ćwiczenia miały być też środkiem nacisku na kierownictwo czechosłowackie. Relacje oficerów Czechosłowackiej Armii Ludowej i pozostałych oficerów biorących udział w ćwiczeniach były napięte. Oddziały radzieckie i polskie zwlekały z opuszczeniem CSSR, ostatnia kolumna radziecka opuściła republikę w początkach sierpnia.
Lipiec i sierpień minęły wojskom Układu Warszawskiego na dalszych ćwiczeniach. Floty ZSRR, NRD i Polski na północnym Oceanie Atlantyckim i Morzach Bałtyckim i Norweskim przeprowadziły manewry o kryptonimie „Północ”. Radziecka Obrona Przeciwlotnicza przeprowadziła ćwiczenia „Niebieska Tarcza” sprawdzające możliwość działania w trójkącie Moskwa-Bałtyk-Morze Czarne – korytarzu powietrznym planowanym do użycia podczas interwencji. Na zachodnich terenach ZSRR służby kwatermistrzowskie odbywały manewry „Niemen”. W lipcu zaczęły się też przygotowania sił operacyjnych. Pod kryptonimem „Pochmurne Lato ‘68” przygotowywano siły interwencyjne na północy.
Gen. Florian Siwicki, dowódca polskich sił interwencyjnych w Czechosłowacji (opublikowano na licencji: GNU Free Documentation license, Version 1.2) Ludowe Wojsko Polskie brało aktywny udział w przygotowaniach do interwencji. Wiosną 1968 r., być może na skutek nacisków ZSRR, dokonano zmiany na najwyższych stanowiskach w armii. Gen. dyw. Wojciech Jaruzelski zastąpił marsz. Mariana Spychalskiego w pełnieniu funkcji ministra obrony narodowej. Wiceministrami zostali gen. dyw. Bolesław Chocha (nowy Szef Sztabu Generalnego) i gen. dyw. Tadeusz Tuczapski. Zastępcą Szefa Sztabu został gen. dyw. Edward Molczyk, a dowódcą Śląskiego Okręgu Wojskowego gen. bryg. Florian Siwicki. Przygotowania sztabowe do interwencji prowadził gen. bryg. Wojciech Barański. W wiosennych ćwiczeniach poprzedzających „Szumawę” planowano wykorzystać 10. Sudecką Dywizję Pancerną z Opola i 11. Drezdeńską Dywizję Pancerną z Żagania. W samych ćwiczeniach „Szumawa” wzięli udział gen. Tuczapski (zastępca kierownika ćwiczeń marsz. Jakubowskiego) i gen. Siwicki (jako dowódca 12. Armii) oraz sztaby ŚOW, 10. DPanc i 4. Dywizji Zmechanizowanej wraz z wydzielonymi oddziałami.
Wojsko polskie zbierało także informacje o ewentualnym rejonie działań i siłach czechosłowackich. Częściowo zdobyto je podczas „Szumawy”, jednak największym kłopotem okazały się dane wywiadowcze – polski wywiad nie zajmował się zbieraniem danych wywiadowczych o sojusznikach, a praski atachee wojskowy był po prostu reprezentantem polskiego MON. Informacje uzyskane przez wywiad były bardzo ogólnikowe, jego działania zintensyfikowały się dopiero w ostatnich tygodniach przed interwencją.
25 lipca gen. Jaruzelski otrzymał ze sztabu ZSZ UW dyspozycje co do udziału wojsk polskich w ćwiczeniach „Pochmurne lato ’68”. Szybko rozpoczęto wprowadzanie ich w życie.
Gen. Molczyk został szefem Grupy Operacyjnej Sztabu Generalnego przy dowództwie radzieckim w Legnicy. Gen. Siwicki został 27 lipca dowódcą ogólnowojskowej 2. Armii Wojska Polskiego, a jego szefem sztabu płk Tadeusz Bełczewski. Jej trzon stanowiły: 10. Sudecka Dywizja Pancerna ześrodkowana w rejonie Niemodlina i Opola, oraz 11. Drezdeńska Dywizja Pancerna w rejonie Legnicy i Złotoryi. Odwód stanowić miała 4. Pomorska Dywizja Zmechanizowna (bez niektórych jednostek) w rejonie Nowej Rudy i Ząbkowic Śląskich. Pozostałe jednostki przewidziane do „ćwiczeń” to: 15. Pułk Wojsk Obrony Wewnętrznej, 66. Pułk Artylerii Przeciwlotniczej, 10. Pułk Łączności, 6. Pułk Zabezpieczenia Stanowiska Dowodzenia, 49. Pułk Śmigłowców, 7. Pułk Radioelektroniczny Wojskowej Służby Wewnętrznej, 1. Batalion Szturmowy z Dziwnowa, batalion Wojskowej Służby Wewnętrznej, 11. Batalion Rozpoznania Radioelektronicznego, 14. Batalion Radiotechniczny, 62. Kompania Rozpoznania Specjalnego, 11. Eskadra Lotnictwa Łącznikowego. Wzmocniono także Wojska Ochrony Pogranicza.
W dniach 28-29 lipca 2. Armia dokonała przegrupowania poprzedzającego rozpoczęcie operacji „Dunaj”, internacjonalistycznej pomocy dla partii czechosłowackiej. Operacje jednak wstrzymano w związku z rozmowami w Czernej nad Cisą. Na mapach ćwiczebnych sytuacje operacyjne nie zakładały kierunku przegrupowania naszych wojsk na terytorium Czechosłowacji. Różne wiadomości przekazywane były na zasadzie plotki. Nikt z przełożonych oficjalnie z nami na ten temat nie rozmawiał – opowiadał Lechowi Kowalskiemu Ryszard Konopka, dowódca plutonu czołgów z 11. Drezdeńskiej DPanc. Mieszkańcy miejscowości, przez które przejeżdżaliśmy, witali nas przyjaźnie. Przynosili nam chleb, wpuszczali bez kolejki w sklepach. W Kudowie Zdroju krzyczeli „Nie dajcie się Pepiczkom!” Wmawiano ludziom, że jeśli powstrzymamy Niemców w Czechosłowacji, to nie wejdą do Polski – wspominał szer. Andrzej Kazimierski z 10. DPanc.
Cień „bratniej pomocy”
Vasil Bi’lak, przywódca czechosłowackich „twardogłowych” (źródło: Kwapis Robert, Praska Wiosna, Toruń 2003) 18 sierpnia w Moskwie zwołano specjalną naradę na szczycie „warszawskiej piątki”. Breżniew poinformował zgromadzonych o swoich kontaktach z frakcją konserwatywną w KPCz (Bil’ak, Indra, Kolder), o „prośbie o pomoc” wystosowanej przez tę grupę planującą przejęcie władzy w partii i o decyzji KC KPZR o udzieleniu poparcia „zdrowym siłom” partii czechosłowackiej. Wszystko miało rozstrzygnąć się w nocy z 20 na 21 sierpnia.
Siły interwencyjne były gotowe. Grupa Wojsk „Północ” dowodzona przez gen. armii Iwana Pawłowskiego (dowódcę operacji „Dunaj”) ze sztabem w Legnicy stacjonowała na terenie Polski i NRD. W jej skład wchodziły: 1. Gwardyjska Armia Pancerna w południowym NRD, 11. Armia Gwardyjska przerzucona spod Kaliningradu w rejonie Drezno-Goerlitz-Bolesławiec (tu stała 20. Dywizja Pancerna z Polskiej Grupy Wojsk Radzieckich) i 2. Armia Wojska Polskiego. GW „Północ” miała zająć północne i zachodnie Czechy.
Grupa Wojsk „Południe” dowodzona przez gen. płk Konstantina Prowałowa miała za zadanie zająć środkowe i wschodnie Czechy (z Pragą) oraz wyprowadzić pomocnicze uderzenie na Słowację. W jej skład wchodziła 20. Armia Gwardyjska na terenie NRD i 38. Armia z terytorium ZSRR i Polski z kierunkiem marszu na środkową Słowację. Z obszaru Węgier na Słowację wkroczyć miały 4 dywizje radzieckie z tamtejszej Grupy Wojsk Radzieckich oraz jedna dywizja Węgierskiej Armii Ludowej.
Do działań powietrznodesantowych przeznaczono 7. Kownieńską Dywizję Powietrzno-Desantową, 11. DPD z Leningradu i 103. Witebską DPD. Łącznie w pierwszym rzucie wystawiono dziewiętnaście dywizji radzieckich, dwie polskie, jedną węgierską i wzmocniony pułk bułgarski, razem 250 tys. żołnierzy i 4200 czołgów. Na terenie NRD w odwodzie stały dwie dywizje enerdowskie. Łącznie z drugim rzutem armia interwencyjna dysponowała 450 tys. żołnierzy i 6500 czołgami.
Termin interwencji wybrano z kilku powodów. Wspomniałem już o planach grupy Bil’aka. Na 26 sierpnia planowano zjazd partii słowackiej, a na 9 września nadzwyczajny zjazd KPCz. Trzeba było dokonać przejęcia steru w państwie przed tymi datami. Jednak akcja „twardogłowych” na posiedzeniu Prezydium KC wieczorem 20 sierpnia nie powiodła się. Zamiast doprowadzić do dyskusji i głosowania nad wezwaniem „bratniej pomocy”, kontynuowano dyskusje nad sprawami przedzjazdowymi. Działania radzieckie były skuteczniejsze. Od 18 sierpnia swoje zadania znał Viliam Šalgovič, wiceminister spraw wewnętrznych i agent KGB w rządzie republiki. Miał on siłami MSW wspomagać działania armii interwencyjnej. Minister obrony narodowej gen. Martin Dzúr poinformowany w nocy 20 sierpnia o interwencji przyrzekł powstrzymać ewentualny opór armii czechosłowackiej.
Żołnierze radzieccy przed budynkiem KC w Pradze (źródło: Kwapis Robert, Praska Wiosna, Toruń 2003)
Około godz. 22.00 na lotnisku Ružyni pod Pragą wylądowały pierwsze samoloty radzieckie z oddziałami 11. DPD. Niedługo potem w odstępach minutowych przybywały pod Pragę kolejne jednostki radzieckie z tej dywizji. O 2.00 i 3.00 w nocy 21 sierpnia 7. DPD wylądowała w rejonie Pilzna, a 103. DPD – w rejonie Brna. Wojska radzieckie około 23.00 przekroczyły granicę czechosłowacką i szybkim marszem zmierzały do swoich punktów docelowych. O 3.30 pod Pragę podeszły pierwsze pułki desantowe, a około 5.00 dołączyła do nich kolumna czołgów z 20. Armii Gwardyjskiej. W tym samym czasie kolumna z 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej wyszła nad granicę z RFN. W rejonie Cieszyna i Ostrawsko-Karwińskiego Zagłębia Węglowego operowała 24. Gwardyjska Dywizja Strzelców Zmotoryzowanych.
Rejon ten, zgodnie z sugestią Gomułki (reminiscencje historyczne), nie był przewidziany jako teren działania Wojska Polskiego. Z podobnych przyczyn na prośbę czechosłowackich „twardogłowych” nie użyto w interwencji wojsk NRD. Całość akcji nagłośniona była jako interwencja na prośbę władz partyjno-państwowych Czechosłowacji.
Na odcinku działania 2. Armii WP interwencja rozpoczęła się o 23.50. Grupy szturmowe z 1. Batalionu Szturmowego zajęły czechosłowackie przejścia graniczne. Dopadliśmy szybko do obiektu, w którym była strażnica. (...) Grupa rozsypała się na boki i każdy zaczął robić swoje. Ja wtargnąłem przez drzwi prowadzące do środka strażnicy. W pierwszym pomieszczeniu było zgaszone światło – to mnie trochę zbiło z tropu. Pomyślałem w pierwszej chwili, że się przyczaili i za chwilę buchną ogniem. Ale panowała cisza. (...) Po chwili usłyszałem jakiś głos dochodzący z sąsiedniego pomieszczenia, zapukałem, drzwi otworzył czeski wopista. Nie muszę mówić, że był zdziwiony naszym pojawieniem się. Moi chłopcy wiedzieli już co mają robić. Zaskoczyliśmy pozostałych, mieli broń, ale nie zdążyli z niej zrobić użytku, nawet nie próbowali, tak jak przewidywałem. Plut. Chojnacki zastał dowódcę strażnicy kąpiącego się w wannie – opowiadał Jerzy Wróbel, oficer z 1. Batalionu Szturmowego. Do akcji wkroczyli też wopiści, którzy rozbroili 16 jednostek granicznych. 10 pograniczników czechosłowackich przewieziono wraz z bronią na teren Polski, później na rozkaz gen. Siwickiego wrócili do kraju. Czechosłowacki dowódca jednego z przejść stwierdził, że Polacy postępują jak Niemcy w 1939 r.
Kolumna polska i radziecka podczas przemarszu w rejonie Szumperka (źródło: Pajórek Leszek, Polska a „Praska Wiosna”, Warszawa 1998)
Przez otwarte granice zaczęły napływać kolumny 10. i 11. Dywizji Pancernej. Dobre tempo marszu pozwoliło sprawnie pokonać pasmo górskie o głębokości ok. 60 km. Nie obyło się jednak bez wypadków. W pobliżu Mezimesti polski czołg T-54-A z 11. DPanc., próbując wyminąć obywatela CSSR spadł z wiaduktu drogowego, zginął dowódca czołgu kpr. Kucharczyk, a załoga została ranna. Tego samego dnia szer. Słaboń z tej samej dywizji zginął przygnieciony zwalonym na czołg drzewem.
Przed wkroczeniem podano zasady użycia broni, obchodzenia się z jeńcami itd. Zdawałem sobie sprawę, że jako dowódca kompanii mam prawo wydać komendę „ognia”, a moi żołnierze mają wówczas przystąpić do prowadzenia ognia do wskazanych przeze mnie celów – opowiadał Maciej Żytecki, wówczas dowódca kompanii w 10. DPanc.
Nad ranem, gdy zaskoczenie minęło, społeczeństwo czechosłowackie zaczęło podejmować działania skierowane przeciwko maszerującym wojskom. W miastach i wioskach wychodzono na ulicę blokując przejście, stosowano zapory ze starych maszyn, ciężarówek, cembrowin, głazów skalnych i drzew, rozsypywano na drodze kolce, przy drogach palono opony (niebezpieczne dla cystern z paliwem), rozbijano kolumny włączaniem w nie pojazdów cywilnych (np. kombajnów). Już pierwszego dnia interwencji pojawił się charakterystyczny dla operacji problem: usuwano i zamalowywano wszelkie drogowskazy, tablice z nazwami miejscowości i ulic, nie udzielano informacji o drogę (lub wskazywano błędnie). Z czasem poczęto nas obrzucać cegłami i kamieniami, trzeba było zamykać włazy w czołgach i mknąć do przodu – wspomina Żytecki.
„Powiedzcie mi, panie wachmistrzu, jak w takiej sytuacji mam trafić do Czeskich Budziejowic...”. Karykatura w piśmie „Dikobraz” (źrodło: Kwapis Robert, Praska Wiosna, Toruń 2003). Toć śmiechu warte, żeby błądzić na trasie, to wstyd dla sztabów dywizji, by nasi oficerowie byli wzywani na czoło kolumn tych kolosów i prowadzili je do rejonów ześrodkowania na terenie CSRS, bo ich rozpoznanie nie było w stanie dotrzeć do celu. Tak było z 10. i 11. DPanc. A może to były działania zamierzone? – tak skomentował problemy drogowe kolumn pancernych Kazimierz Bielecki, oficer w 1. Batalionie Szturmowym. Mimo tych trudności 11. DPanc. osiągnęła w późnych godzinach nocnych rejon miast Jicin i Hradec Kralove. 10. DPanc. poruszała się znacznie wolniej i dopiero 22 sierpnia osiągnęła rejon m.in. Litomyśla i Ołomuńca (który miała zająć pierwotnie opóźniona jednostka radziecka). Na zajętym terytorium zaczęto organizować polskie Komendy Garnizonowe.
Prezydium KC KPCz dowiedziało się o interwencji o godz. 23.40. W szybkim trybie przygotowano uchwałę potępiającą działania „warszawskiej piątki”. Stwierdzono w niej, że wojska weszły do Czechosłowacji bez wiedzy i zgody republiki, wzywano także ludność cywilną do zachowania spokoju, informowano, że armia nie otrzymała rozkazu obrony kraju. Mimo, że nad ranem budynek KC został zajęty przez oddziały radzieckie oraz siły Šalgoviča, a liderów (Dubček, Černík, Smrkovský, Kriegel, Špaček) internowano, czeskie radio i partyjny dziennik „Rudé právo” przekazały treść uchwały społeczeństwu. Praska organizacja partyjna miała zająć się zorganizowaniem nadzwyczajnego zjazdu w trybie przyśpieszonym. Internowani przywódcy zostali przewiezieni do Moskwy. Za granicą znaleźli się m.in. wicepremier Šik i minister spraw zagranicznych Jiŕí Hăjek. Podjęli oni działania przeciwko interwencji, m.in. Hăjek podjął próby działania na forum ONZ.
Prażanie zgromadzeni na Placu Wacława, 21.08.1968 (źródło: Kwapis Robert, Praska Wiosna, Toruń 2003) 21 sierpnia rano grupa Bil’aka konferowała w siedzibie ambasady radzieckiej. Nie powiodła się próba utworzenia „rządu robotniczo-chłopskiego”, który miałby wezwać pomoc bratnich narodów. Prezydent Svoboda, wiedząc o poparciu społecznym dla ekipy Dubčeka, odmawiał jakiejkolwiek współpracy. 22 sierpnia w zakładach ČKD „Sokolovo” na Vysočanach w Pradze udało się zorganizować zebranie delegatów na nadzwyczajny zjazd partii. Działania związane z tą inicjatywą były tajne, miejsce zaś chronione przez pracowników zakładu. Udało się zgromadzić 1219 delegatów na wrześniowy zjazd (79% całości!). Nie przybyło tylko wielu delegatów ze Słowacji i armii. Postanowiono, że to zebranie przejmie rolę XIV. Nadzwyczajnego Zjazdu Partii. Obrady miały trwać tylko jeden dzień przy założeniu, że po uspokojeniu sytuacji obrady zostaną wznowione. Zjazd wystosował trzy dokumenty: proklamację zjazdową, Apel do partii komunistycznych całego świata i odezwę do Słowaków. Popierano dotychczasową politykę reformatorską KC, wybrano także nowy Komitet Centralny i jego Prezydium. W zaimprowizowanych wyborach przepadli wszyscy partyjni konserwatyści, przez co stracili resztki mandatów do prowadzenia rozmów z ZSRR.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Historia PRL ogólnie”