Brak reformy walutowej błędem początku przemian gospodarczyc

W roku 1990 wszedł w życie plan Balcerowicza, w ramach którego podjęty został szereg działań o charakterze antyinflacyjnym i rozpoczęto proces zmian struktury własnościowej w gospodarce.
Plan Balcerowicza sprawdził się w części dotyczącej obniżenia inflacji i uzdrowienia sytuacji na rynku towarowym. Późniejsze posunięcia rządu, jak chociażby postawienie wszystkich PGR-ów w stan upadłości, niezależnie od ich indywidualnej kondycji finansowej, czy dyskryminacja przedsiębiorstw krajowych, preferowanie obcego kapitału i prowadzenie prywatyzacji bez względu na koszty społeczne, interes skarbu państwa czy wręcz rację stanu wzbudzały pewną nieufność społeczeństwa. Załamanie gospodarcze, szybko rosnące bezrobocie i liczne afery finansowe zdążyły w ciągu półrocza zmniejszyć poparcie społeczne, jakim cieszył się rząd Tadeusza Mazowieckiego na początku swojego istnienia.
Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Brak reformy walutowej błędem początku przemian gospodarczyc

Post autor: Artur Rogóż » 29 cze 2010, 05:34

Brak reformy walutowej błędem początku przemian gospodarczych?
Wprowadzenie ref. walutowej w 1989 r. zweryfikowałoby oszczędności Polaków. Jeżeli ktoś miał dochód pochodzący z nielegalnego źródła miałby problemy z wpuszczeniem tych pieniędzy na rynek po reformie, jeśli nie potrafiłby udokumentować ich pochodzenia. Efekt byłby tym lepszy, gdyby reforma do ostatnich chwil była utrzymywana w tajemnicy, co w Polsce byłoby zapewne awykonalne. Jedną taką ustawą zlikwidowano by prawie cały ówczesny czarny rynek.

Dlaczego nie podjęto decyzji o przeprowadzeniu rej reformy mimo głosów nawołujących do niej?

Awatar użytkownika
stach
Posty: 518
Rejestracja: 19 cze 2010, 03:48

Re: Brak reformy walutowej błędem początku przemian gospodar

Post autor: stach » 29 cze 2010, 05:35

czytając tego posta roześmiałem się, a gdyby net umiał przekazywać sposób mówienia to bym odpowiedzial takim tonem jak Daukszewicz czytał Listy Jana do Pana Hrabiego, gdzie w jednym z nich na pytanie Hrabiego o powrót Jan odpowiadał "A po co?" tonem zdziwienia i przerażenia w jednym...
1. Tak na dobrą sprawę walutę trzeba wymienić jeżeli stara nie jest nic warta i nie ma szans na zatrzymanie szalejącej inflacji, a w kraju nie funkcjonuje inna [nieoficjalna choć używana jako przelicznik], czyli patrz sytuacja z chwili kiedy wprowadzano złote zamiast marek polskich...
W 1989 roku w zasadzie nie wiadomo było co dalej - początkowe reformy wprowadzane już za M.F.R. a potem Balcerowicza ujawnily mizerię gospodarki a przy okazji realną stopę inflacji w Polsce. Balcerowicz popiwkiem [podatkiem o ponadnormatywnych wynagrodzeń] zachowmował spiralę płace - ceny. Wprowadzając realną stopę oprocentowania kredytów ustawił całość relacji finansowych w nowym punkcie równowagi. Inflacja malała powoli aż zeszła do wielkości jednocyfrowej. Tutaj rodzi się pytanie - co cóż zmieniać walutę - nowa waluta aby mogła pełnić rolę takiego przelicznika jak dolar - musiałaby miec jego pozycję, a tej by na pewno nie miała. By móc coś zmienić musiałaby być wyrażona w pewnej stałej niezależnej od kursów walutowych wielkości [n.p. przeliczenie w stosunku do jakiejś tam części złota, co oznacza konieczność jej zabezpieczenia albo w walutach wymienialnych albo twardych. Jak? W koncu nowa waluta jaiko jednostka stricte obrachunkowa, bankowa jest na nic...
2. Walutę przeliczeniową mieliśmy - i był nią dolar, wówczas o mocnej pozycji. To w dolarach wyrażano na rynku wtórnym albo i pierwotnym ceny mieszkań, samochodów czy czego tam. Do tej pory pamiętam jak w czasie exodusu Żydzi rosyjscy wykupywali w ZSRR wówczas jeszcze co się dało i u nas sprzedawali. Nikt się nie certolił w złotych - walutą obowiązującą byl dolar. Przelicznik vył po kursie dnia. Troszkę coś na kształt tego jak obecnie ściąga się samochody z Zachodu. Płaci się tam w EUR choć w zależności od kursy koszt auta może różnić się znacznie...
3. Wymiana jednej wauty na inną nie jest to proces przeprowadzany w ciągu kkilku dni czy tygodni, raczej miesięcy. Dodatkowo ludzie mieli w pamięci wymianę pieniędzy z bodajże '49 czy '50 r. kiedy władza zebrala z rynku nadmiar pieniądza, dławiąc inflację, lecz jednocześnie wyrabiając brak zaufania do wszystkich takich działań. Taka wymiana skończyła by się wywiezieniem Balcerowicza na taczkach...
Przy okazji przypomnij sobie ile było zamieszania z "obcinaniem czterech zer".
pozdr

thangel
Posty: 1
Rejestracja: 08 mar 2016, 10:03

Re: Brak reformy walutowej błędem początku przemian gospodarczyc

Post autor: thangel » 08 mar 2016, 10:05

No ja mam inne zdanie na ten temat. Gdyby nie przemiany gospodarcze to w sumie nic by się pewnie nie rozwinęło.

__________________________
Dobra praca licencjacka ekonomia - sprawdź sam

ODPOWIEDZ

Wróć do „Gospodarka, kultura i społeczeństwo”