Baliśmy się Rosji, nie baliśmy się Ukrainy – teraz będziemy się bać i Rosji i Ukrainy

Polityka zagraniczna RP, sformułowana po przemianach politycznych w 1989, określa ją polska racja stanu. Podstawowe cele polityki zagranicznej w latach 90. pozostawały niezmienne mimo zmian politycznych w parlamencie i rządzie. Są to: członkostwo w NATO oraz Unii Europejskiej, współtworzenie stabilnego systemu bezpieczeństwa europejskiego opartego na współdziałaniu NATO, UZE, OBWE oraz ONZ, utrzymywanie dobrosąsiedzkich stosunków z państwami regionu, działanie na rzecz współpracy regionalnej, zrównoważona polityka wobec Zachodu i Wschodu, popieranie procesów rozbrojeniowych, ochrona tożsamości narodowej i dziedzictwa kulturowego, rozwinięte kontakty z Polonią.
historia Polski
Posty: 110
Rejestracja: 15 kwie 2014, 04:37

Baliśmy się Rosji, nie baliśmy się Ukrainy – teraz będziemy się bać i Rosji i Ukrainy

Post autor: historia Polski » 22 kwie 2014, 20:33

„Ukraina zrobi nam w przyszłości tyle kłopotów, że bez sojuszu z Rosją sobie nie poradzimy.” To nie moje słowa, przytoczył je prof. Bronisław Łagowski, w jednym ze swoich felietonów publikowanych w tygodniku "Przegląd" Wczoraj było referendum na Krymie, a ja przez cały dzień bałem się zaglądać do mediów, a w szczególności do polskich, obawiając się, czy przypadkiem nie pojawił się w nich w film w reżyserii ministra Sikorskiego pt. „Jak rozpętałem III wojnę światową”.

Ten strach zaczął mnie trapić od przedwczoraj, kiedy, przeczytałem gdzieś, że nasz bojowy minister ostrzegł Rosję, by nie ważyła się wkraczać do wschodniej Ukrainy. Bałem się, że teraz Rosja nam pokaże i nie tylko tam wkroczy, lecz również do Polski. Zastanawiałem się, co zrobi nasz rząd w takiej sytuacji, bo gen. Jaruzelski, żeby powstrzymać „Ruskich” miał możliwość wprowadzenia stanu wojennego, no, ale tego Tusk zrobić nie może, bo byłoby, to jeszcze bardziej absurdalne od wspierania Majdanu.

Z duszą na ramieniu, ale zasiadłem przed monitorem, powoli odsłaniając wieści , jak czynią, to pokerzyści z kartami. Uff– odetchnąłem z ulgą. Putin przestraszył się jednak, naszego ministra i wschodniej Ukrainy nie zajął. Krymu zresztą też.

Tak trzymać! I „kacapa” za mordę też trzymać! Dał nam przykład Lech Wałęsa, gdy na początku lat 90. postraszył szkopów. Powiedział wtedy: „Jak Niemcy będą podskakiwać, to wymażemy i z mapy Europy.”

I Niemcy przestali podskakiwać i po cichutku, grzecznie zaczęli wykupywać polskie media, polskie fabryki, polską ziemię. Dlatego brawo Panie Ministrze!

Ale nic, zajrzałem najpierw do tzw. mediów mainstreamowych i zgłupiałem, bo okazuje się, że nawet te „nie-mainstreamowe” stały się „mainstreamowe”. Już dawno nie widziałem takiej zgody. „Kochajmy Ukrainę, nienawidźmy Rosję.” - pod takim hasłem godzą się ze sobą publikatory z lewa, z prawa (nie piszę z „centrum”, bo czegoś takiego nie ma). Przeglądam tytuły i co widzę: „RWE sprzeda oligarchom z Rosji swoje złoża i koncesje w Polsce”. to tytuł z gazeta. pl.

Jakby ktoś nie wiedział - „RWE Dea, to niemiecki koncern zajmujący się eksploatacją złóż ropy naftowej i gazu.” albo” Włosi ułożą gazociąg z Rosji omijający Ukrainę, „Rosja napuszcza Europę na wieprzowinę z Polski i Litwy”, Rada Najwyższa Krymu, po podsumowaniu wyborów, w których prawie 100 proc. biorących udział, chce przyłączenia do Rosji, zgłosiła oficjalny wniosek o wstąpienie do Federacji Rosyjskiej. „Ambasadorowie krajów UE w Brukseli nie uzgodnili ostatecznej treści decyzji Unii w sprawie wprowadzenia sankcji wizowych i finansowych w związku z kryzysem na Krymie. Sprawę rozstrzygną w poniedziałek szefowie MSZ państw członkowskich.” - pisze gazeta.pl.

Minister Spraw Zagranicznych Francji Laurent Fabius, pokrzykuje, że to referendum jest nielegalne, ponieważ jest niezgodne z konstytucją Ukrainy. Jeśli tak dobrze zna ukraińską ustawę zasadniczą, to powinien też wiedzieć, że nielegalne było również obalenie legalnej władzy oraz podburzanie do obalenia, ale mógł chłopina nie doczytać. „Rosja musi uznać suwerenność Ukrainy i jej integralność terytorialną. - grzmi „francuski Sikorski”, widać napatrzył się na naszego, prawdziwego Sikorskiego i nabrał odwagi.

Zaglądam do "Washington Post" i widzę, że na czołówce spokojnie i nic nowego. Piszą o tym, że Biały Dom nie akceptuje referendum, bo było nielegalne. Półgębkiem wspomina coś o sankcjach, jeśli Rosja przyjmie Krym. Wyników nie podano, informując jedynie, że frekwencja w niektórych miastach Krymu wyniosła kilkadziesiąt procent. Odnotowano, że krymscy Tatarzy zbojkotowali wybory, tylko nieliczni głosowali. Zacytowano jeszcze Williama Hague'a, ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, ale on, to już kompletnie się nie wysilił, stwierdził, tylko, że krymskie referendum, to „kpiny z tradycji demokratycznej”.

Prawdę mówiąc, zmęczyło mnie już, to śledzenie newsów, ale wspomnę o jeszcze jednym – mam na myśli oświadczenie Prawego Sektora, który grozi, że będzie wysadzał rurociągi, którymi płynie gaz z Rosji m.in. do Polski.

Gdyby ktoś nie wiedział czym jest Prawy Sektor, to śpieszę donieść, że jest to radykalna organizacja nacjonalistyczna, która m.in. domaga się od Polski zwrotu „rdzennych ziem ukraińskich”. Tu godzi się dodać jeszcze pewien istotny szczegół, otóż panowie Ołeh Thiahnybok lider neo-banderowskiej partii Swoboda oraz wierchuszka Prawego Sektora: Ihor Mazur, Walerij Bobrowycz, Dmytro Korczynśkyj, Andrij Tiahnybok , Dmytro Jarosz i Wołodymyr Homyn , brali udział w wojnie czeczeńsko – rosyjskiej po stronie czeczeńskiej w oddziałach dowodzonych przez Szamila Basajewa. W owym czasie należeli oni do UNA-UNSO ukraińskiej organizacji neonazistowskiej.

W sprawie wyżej wymienionych panów, rozpoczęło się w Rosji śledztwo – zarzuca się, im tworzenie grupy zbrojnej (bandy, gangu) w celu dokonywania napadów, Nie jest to zresztą jakaś tajemnica, bo oni sami „walką o niepodległość Czeczenii publicznie się chwalili. Przypomnę jeszcze, że w latach 1991-94 przywódcą tej organizacji był Jurij Szuchewycz, syn Romana Szuchewycza, dowódcy UPA, na którym ciąży odpowiedzialność za rzeź wołyńską. UNA-UNSO ma na swoim koncie spalenie polskiej flagi, stało się to w nocy z 14 na 15 kwietnia, w Kijowie pod pomnikiem Sahajdacznego.

I właśnie neo - banderowcy, czyli Swoboda Tiahnyboka oraz Prawy Sektor , wspierane przez dziesiątki pomniejszych organizacji, które jednoczy duch Stepana Bandery, są największymi beneficjentami Majdanu. Pokonali Kliczkę, pokonali Jaceniuka i w rzeczywistości to oni biorą udział w rozdawaniu kart. Neo-banderowcy -jak pokazują statystyki nie mają znaczącego poparcia na Ukrainie, to nie można ich lekceważyć, a przyznać muszę, że jeszcze kilka lat temu sam wyśmiewałem tych, którzy mówili o zagrożeniu z ich strony. Sądziłem nawet, że to robota rosyjskich służb specjalnych, zainteresowanych tym, by między Polakami i Ukraińcami nigdy nie doszło do zgody. Zapewne, po części tak było i tak jest, albowiem takie służby zajmują się również konfliktowaniem narodów, itp.

Tu trzeba być bardzo ostrożnym, więc środowiska kresowiaków, zawsze rozgraniczają Ukraińców od Ukraińców-banderowców, podkreślając, że wielu przedstawicieli tego narodu ginęło z rąk banderowców, za to, że ratowali Polakom życie, ginęli też, bo nie chcieli wstępować do UPA i mordować swoich polskich sąsiadów, przyjaciół.

Musimy również pamiętać o tym, że słynna akcja „Wisła” była wielką tragedią dla ponad 140 tys. Ukraińców wysiedlonych z południowo-wschodniej Polski. Większość z nich, to ludzie prości, którzy nagle zostali wyrwani z ziemi przodków.Nie znali się na polityce,, często nie mieli świadomości narodowej, pytani o narodowość, odpowiadali: „tutejszy”. Żyli w zgodzie z Polakami, mieszane małżeństwa były zjawiskiem powszechnym.

Wrzucanie owych dziesiątków tysięcy ludzi do jednego worka z bandytami, jest wielką niesprawiedliwością. Pamiętajmy, że wielu mężczyzn zostało wcielonych do UPA przymusowo, a odmowa była równoznaczna nie tylko z natychmiastowym wykonaniem wyroku śmierci na odmawiającym, ale i na członkach najbliższej rodziny.

Nieprawdą jest również, że wysiedleni chętnie wspierali UPA – większość z nich pomagała z pistoletem przystawionym do głowy. - Rano przychodzili wasi i domagali się żywności, a w nocy nasi. - mówił w jednym z filmów o akcji „Wisła” mężczyzna wysiedlony z Łemkowszczyzny. Może jednak należałoby okazać, im, choćby zwykłe ludzkie współczucie, bo powód przecież jest.

Nie jest to łatwe, bo przez cały okres PRL ówczesna propaganda dbała o to, żeby obie nacje izolować od siebie, nic, więc dziwnego, że z czasem słowo Ukrainiec stało się synonimem krwiożerczego bandyty. Takie praktyki musiały przynieść efekt w postaci „syndromu oblężonej twierdzy”. Osamotnieni Ukraińcy, żyjący z odium „rezunów”, w wrogim otoczeniu, zostali zagospodarowani przez banderowskich niedobitków, którzy wiedzieli, jak skanalizować te negatywne i poniekąd słuszne uczucia. Mniejszość ukraińska okrzepła, wykształciła się, wytworzyła własną inteligencję, (mam tu myśli warstwę społeczną), jest świetnie zorganizowanym środowiskiem, stanowiącym monolit, a wszystko, to jest scementowane poczuciem krzywdy doznanej od Polaków. I tak jest do dziś.

Przy okazji polecam dwa bardzo interesujące, artykuły udostępnione przez Piotra Szelągowskiego dotyczące poruszanych przeze mnie spraw.

http://bezprzesady.pl/aktualnosci/jak-t ... -postulaty

http://bezprzesady.pl/aktualnosci/niewi ... el-rotfeld

Zastanawiam się, co można zrobić, żeby „zaimpregnowani” z jednej strony, zbliżyli się do „zaimpregnowanych”, z drugiej strony, ale -szczerze mówiąc – nie wiem jak to zrobić, tym powinny zająć się mózgi, które mają więcej zwojów niż mój.

Nieoceniony prof. Bronisław Łagowski napisał: „W nieprzewidywalnej Ukrainie jedno można przewidzieć, że mianowicie Swoboda będzie największą siłą wśród partii opozycyjnych, chyba że już jest. Ja się będę śmiał, gdy rządząca w Kijowie Swoboda zasiądzie do stołu negocjacyjnego z trzecim pokoleniem „Solidarności” w sprawie przyłączenia do Ukrainy województwa podkarpackiego, czego już się bynajmniej nie po cichu domaga.” No właśnie! Przecież od początku było wiadomo, kto obejmie władzę na Ukrainie, po obaleniu Janukowycza. Prof. Łagowski już może zacząć się śmiać, bo pierwsza część jego proroctwa się spełniła – polski minister Radosław Sikorski negocjował z banderowcem Tiahnybokiem, jak równy z równym.

Tak, więc wiemy już, kto obecnie rządzi Ukrainą i teraz niech mi ktoś powie, jakie Polska ma z tego korzyści. Niech ktoś wymieni przynajmniej jedną, a przestanę pyskować.

Tak sobie czytam różne komentarze różnych znanych publicystów, w tym, tych, których znam osobiście i...przecieram oczy. Przecież wiem, że to ludzie myślący, wiem jakie mają zdanie, bo nieraz rozmawialiśmy na „tematy ukraińskie” i co ja widzę: co innego myślą, co innego piszą. I teraz nie wiem, czy boją się o swoje posady, czy wstydzą się „nieeuropejskości” swoich prawdziwych poglądów, czy jeszcze są jakieś inne powody. Może boją się, że zostaną posądzeni o to, iż są ruskimi agentami wpływu, a może boją się banderowców albo ABW?

Znów rzuciłem okiem na najświeższe nowiny w wiadomej sprawie i oto czytam, że Sikorski zaleca wstrzemięźliwość w sprawie sankcji dla Rosji, że wyniki referendum na Krymie sfałszowano. I tak sobie myślę, że, gdyby banderowcy nie wmieszali się w Majdan, gdyby UE i USA trzymały łapy z daleka od Ukrainy, to pewnie nie byłoby sprawy Krymu, nie byłoby trupów w Kijowie, a nasi politycy nie musieliby eksportować swojej głupoty. Może Donald Tusk, jest dobrym premierem, a Radosław Sikorski dobrym ministrem spraw zagranicznych, ale nie dla Polski mającej za sąsiadów Rosję, Białoruś i nieprzewidywalną Ukrainę.

Może i nie mam racji, ale moje błędy w ocenie sytuacji nie mają takich skutków, jak nieprzemyślane, nieodpowiedzialne działania polityków Cdn.

Janusz Młynarski

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polska polityka zagraniczna”