Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Polityka zagraniczna RP, sformułowana po przemianach politycznych w 1989, określa ją polska racja stanu. Podstawowe cele polityki zagranicznej w latach 90. pozostawały niezmienne mimo zmian politycznych w parlamencie i rządzie. Są to: członkostwo w NATO oraz Unii Europejskiej, współtworzenie stabilnego systemu bezpieczeństwa europejskiego opartego na współdziałaniu NATO, UZE, OBWE oraz ONZ, utrzymywanie dobrosąsiedzkich stosunków z państwami regionu, działanie na rzecz współpracy regionalnej, zrównoważona polityka wobec Zachodu i Wschodu, popieranie procesów rozbrojeniowych, ochrona tożsamości narodowej i dziedzictwa kulturowego, rozwinięte kontakty z Polonią.
Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Post autor: Adambik » 21 lut 2011, 05:31

"Mistyfikacja MAK: gen. Błasika nie było w kokpicie"
enerała Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych RP, nie było w kokpicie rządowego Tu-154M, który rozbił się na Siewiernym - podaje "Nasz Dziennik".

Jak ustaliła gazeta, w rosyjskich aktach śledztwa smoleńskiego nie ma dowodów potwierdzających moskiewską hipotezę.

Według "Naszego Dziennika" ta zaskakująca wiadomość to wynik pracy polskich prokuratorów ppłk. Karola Kopczyka i mjr. Jarosława Seja nad rosyjskimi aktami. Wyniki ich pracy mają zostać zaprezentowane na piątkowej konferencji prasowej w Warszawie, która odbędzie się w południe.



Polscy prokuratorzy wrócili z Rosji do Warszawy w czwartek. Celem wyjazdu było zapoznanie się ze zgromadzonym w toku rosyjskiego śledztwa materiałem dowodowym oraz udział w przesłuchaniach świadków - osób obecnych 10 kwietnia ubiegłego roku w wieży kontrolnej smoleńskiego lotniska.

(meg, mj)
Zorganizowana w czwartek rosyjska konferencja na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej miała charakter propagandowej presji mającej zmusić polskich ekspertów do zmian ich ustaleń - uważa szef zespołu parlamentarnego zajmującego się tą sprawą Antoni Macierewicz (PiS).

-
Mamy do czynienia ze strony rosyjskiej z niezrozumiałą propagandową agresjąAntoni Macierewicz (PiS)
Mamy do czynienia ze strony rosyjskiej z niezrozumiałą propagandową agresją - mówił w Krakowie Macierewicz. - Chciano przedstawić skrajny rosyjski punkt widzenia - oceniał. Jego zdaniem na taką sytuację można odpowiedzieć zaprezentowaniem "całemu światu, jakie jest stanowisko polskie".

W przekazanym później piśmie Macierewicz ocenił, że zorganizowanie wystąpienia rosyjskich ekspertów ma charakter zajęcia oficjalnego stanowiska przez Rosję. Według niego zapewne dlatego nie dopuszczono do udziału w tej konferencji polskich ekspertów.



Macierewicz stwierdza, że podczas konferencji nie uwzględniono żadnego z istotnych ustaleń polskich ekspertów przekazanych 19 grudnia 2010 r. stronie rosyjskiej i opublikowanych jako część raportu MAK.

Chodzi - podkreślił Macierewicz - przede wszystkim o ustalenia wskazujące, że lot TU-154 M 10 kwietnia 2010 r. miał charakter wojskowy. "Lotnisko i procedury lądowania regulowane były przepisami lotniczymi, kontrolerzy lotu wprowadzali systematycznie polską załogę w błąd, a przede wszystkim że kapitan Arkadiusz Protasiuk na wysokości decyzji 100 m wydał komendę odejścia na drugi krąg co oznacza ze TU-154 M nie lądował, lecz odchodził na drugi krąg w momencie kiedy doszło do katastrofy" - wyliczał poseł PiS.

Macierewicz uznał, że rosyjska konferencja miała charakter propagandowej presji mającej zmusić polskich ekspertów do zmian tych jednoznacznych ustaleń.

Polityk PiS napisał, że zespół, którym kieruje ma nadzieję, iż polska komisja "nie ulegnie tej bezprzykładnej presji i nie dopuści do zmiany ustaleń pod naciskiem politycznym Federacji Rosyjskiej".

W piśmie znalazł się też apel do posłów o przyjęcie przygotowanej przez PiS rezolucji, w której sejm domagałby się od rządu działań w sprawie katastrofy.

Przed południem podczas zorganizowanej przez RIA NOWOSTI w Moskwie i transmitowanej w Warszawie wideokonferencji trzej rosyjscy eksperci z dziedziny lotnictwa mówili o przyczynach katastrofy smoleńskiej. Według nich, są to: wady w przygotowaniu lotu, formowaniu i treningach załogi, brak treningów na symulatorze, nieznajomość lotniska oraz niski poziom przygotowania polskiego 36. Spec pułku.

(msz)

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Post autor: Adambik » 21 lut 2011, 05:31

B.Klich: Rosjanie nie powiedzieli nic nowego
To klasyczny zabieg propagandowy - tak rosyjską konferencję ekspertów lotniczych o katastrofie smoleńskiej ocenił szef MON Bogdan Klich. Dodał, że ze zdziwieniem przyjął jej zorganizowanie, skoro nie padło tam nic więcej niż ze strony MAK.

- Widziałem fragment tej wideokonferencji. Przyjąłem ją ze zdziwieniem, bo praktycznie nic nowego się nie dowiedziałem - mówił Bogdan Klich, który gościł w tym czasie na poligonie w Nowej Dębie, gdzie trwa ćwiczenie pk. SKORPION IX certyfikujące żołnierzy IX zmiany PKW Afganistan.

Zdaniem ministra, rosyjska konferencja była "improwizowana w ciągu minionej nocy". - Nie zostało na niej powiedziane nic więcej niż podczas tej sławetnej konferencji Tatiany Anodiny i Olega Morozowa przed miesiącem. Skoro nie zostało powiedziane nic więcej, pojawia się pytanie, po co została zwołana ta konferencja. Myślę, że to, co mieliśmy dzisiaj okazję oglądać, to klasyczny zabieg propagandowy - ocenił minister obrony.


REKLAMA Czytaj dalej



(msz)

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Post autor: Adambik » 21 lut 2011, 05:32

"To zastraszające działanie Rosji. MSZ musi zareagować"
Pełnomocnicy części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej apelują do szefa MSZ Radosława Sikorskiego o zdecydowane stanowisko służb dyplomatycznych w sprawie zatrzymania dziennikarzy "Naszego Dziennika", do którego doszło na początku lutego w Moskwie. Jak napisali w liście otwartym do szefa MSZ, zatrzymanie dziennikarzy to "działania, zastraszające i utrudniające wykonywanie zawodu dziennikarza", które "budzą niepokój nas wszystkich, którzy zajmujemy się katastrofą".

Dziennikarze "Naszego Dziennika" Piotr Falkowski i Marek Borawski, którzy pracowali w Rosji nad materiałem o rosyjskim śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej, zostali zatrzymani dwukrotnie: po raz pierwszy pod Moskwą w trakcie pracy nad materiałem, powtórnie - na lotnisku Szeremietiewo w Moskwie przed odlotem do Warszawy. Zatrzymała ich FSB. Dziennikarze - jak napisał "Nasz Dziennik" - byli przez pięć godzin przesłuchiwani, rosyjskie służby celne zarekwirowały im m.in. dwa aparaty fotograficzne, dwa laptopy, telefony komórkowe i nośniki pamięci.

"Pragniemy zauważyć, że zatrzymanie dziennikarzy i konfiskata ich sprzętu narusza standardy demokratycznego państwa prawa i mogło spowodować ujawnienie tajemnicy dziennikarskiej. Treści informacji, którymi dysponowali dziennikarze, a w szczególności dane osobowe, w przypadku ich rozszyfrowania, mogą stanowić realne zagrożenie dla osób udzielających informacji. Takie działania nigdy nie powinny mieć miejsca" - głosi list do szefa MSZ.


Pełnomocnicy apelują w nim "do władz państwa polskiego o szczególną uwagę wobec tych wszystkich, którzy w poczuciu obowiązku podejmują działania zmierzające do wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej".

"Wierzymy, że zdecydowane stanowisko służb dyplomatycznych uniemożliwi dalsze zastraszanie dziennikarzy oraz innych osób badających okoliczności katastrofy. W tym konkretnym przypadku zmusi do udzielenia szczegółowych wyjaśnień przez władze Federacji Rosyjskiej. Jeśli nie będziemy protestować przeciwko łamaniu standardów demokratycznych opisane działania mogą nasilać się w przyszłości" - napisano w liście.

Pod tekstem podpisali się mecenasi: Bartosz Kownacki, Rafał Rogalski, Piotr Pszczółkowski, Stefan Hambura, Zbigniew Cichoń, Wojciech Gawkowski.

Po zatrzymaniu dziennikarzy rzecznik MSZ Marcin Bosacki informował, że ambasada Polski w Moskwie już wystosowała do rosyjskiego MSZ "notę z żądaniem wyjaśnienia działań podjętych wobec tych dziennikarzy przez służby rosyjskie". - Oczekujemy wyjaśnień powodów tych działań oraz podania ich podstaw prawnych - mówił rzecznik.

Dodał też wówczas, że z pierwszych informacji rosyjskich wynikało, iż zatrzymanie dziennikarzy w spowodowane było tym, że weszli na teren zamknięty dla cudzoziemców, nie mieli akredytacji ani wizy dziennikarskiej, a - według Rosjan - posługiwali się wizami biznesowymi.

(db)

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Post autor: Adambik » 21 lut 2011, 05:37

"Polska chce więcej niż może dać"

Rosja i Polska nie chcą dzielić obwodu Kaliningradzkiego - pod takim tajemniczym tytułem "Niezawisimaja Gazieta" opisuje polsko-rosyjskie starania o wprowadzenie ruchu bezwizowego w strefie przygranicznej między Polską a Kaliningradem. Według dziennika Polska chce więcej niż może dać, a na przeszkodzie stoją unijne przepisy.

- W rozumieniu unijnych przepisów - strefa przygraniczna to 30 kilometrów, ale w przypadku Kaliningradu Bruksela zgodziła się na objęcie nią całego obwodu. Nie ma natomiast takiej zgody w stosunku do Polski. Oznacza to, że Polacy mogliby podróżować po całym obwodzie Kaliningradzkim, a Rosjanie tam mieszkający jedynie po części dwóch polskich województw - twierdzi Władimir Czyżow, stały przedstawiciel Rosji przy Unii Europejskiej.

"Niezawisimaja Gazieta" w rozmowie z Czyżowem zwraca uwagę na inicjatywę polskich władz, które chcą wprowadzenia ruchu bezwizowego między Polską i Kaliningradem, ale unijne przepisy ograniczają te działania.

Rozmowy trwają, ale na szybką zmianę nie ma co liczyć. Zniesienie wiz między całą Unią Europejską a Rosją jest wciąż odległą perspektywą - twierdzi rosyjski dziennik.

Gazeta z zadowoleniem odnotowuje jednak scenariusz, według którego, gdy Unia spełni warunki Moskwy, a Rosja warunki Brukseli, będzie już można podróżować bez wiz.
Sikorski chce uproszczenia ruchu granicznego z Kaliningradem

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zaproponował w środę na posiedzeniu Rady Państw Morza Bałtyckiego w Wilnie, by wszyscy mieszkańcy obwodu kaliningradzkiego mogli korzystać z uproszczonego trybu przekraczania granicy z Polską i Litwą.

Szef dyplomacji wyraził opinię, że podpisanie odpowiedniego porozumienia pomiędzy Rosją, Litwą i Polską posłużyłoby zbliżeniu tej części Rosji z UE, i zwrócił się do Komisja Europejskiej o poparcie swej propozycji.

Strona litewska nie spieszy się jednak ze wsparciem tej inicjatywy. Wilno przypomina, że uproszczenie trybu przekraczania granicy dla wszystkich mieszkańców obwodu kaliningradzkiego jest sprzeczne z prawem UE, które przewiduje, że taki tryb obowiązuje jedynie osoby mieszkające 30 km od granicy.

Podczas konferencji prasowej, która odbyła się na zakończenie dwudniowego posiedzenia Rady Państw Morza Bałtyckiego, minister Sikorski zapewnił, że Polska jest gotowa do dalszej współpracy z Litwą i Komisją Europejską w realizacji projektów transportowych i energetycznych.

- Potwierdzam poparcie dla współpracy z Komisją Europejską i Litwą w dziedzinie rozwoju infrastruktury: dróg kolejowych i autostrad, a także budowy łącza energetycznego pomiędzy naszymi krajami (Polską i Litwą) - powiedział.

Sikorski odmówił komentarza do sytuacji polskiej mniejszości narodowej na Litwie i ewentualnego wpływu tej sytuacji na stosunki dwustronne.

Minister podkreślił, że na posiedzeniu Rady Państw Morza Bałtyckiego reprezentuje premiera Donalda Tuska i "nie jest to odpowiednie miejsce na dyskusje na temat mniejszości narodowych".

Rada Państw Morza Bałtyckiego przyjęła deklarację, która kreśli wizję przekształcenia do 2020 roku regionu Morza Bałtyckiego w jeden z najbardziej nowoczesnych i konkurencyjnych na świecie.

Rada powstała z inicjatywy rządów Polski i Szwecji w 1992 roku. Jej celem jest wzmacnianie bezpieczeństwa i stabilności w regionie przez współpracę m.in. w dziedzinie ochrony środowiska, transportu, komunikacji, rybołówstwa i energetyki. Litwa przewodniczy Radzie do końca czerwca. Następnie przewodnictwo przejmie Norwegia.

Aleksandra Akińczo

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Post autor: Adambik » 21 lut 2011, 05:40

STOSUNKI POLSKO-RADZIECKIE W LATACH 1989-1991

24 sierpnia 1989 roku polski Sejm powołał na stanowisko premiera Tadeusza Mazowieckiego, pierwszego niekomunistycznego szefa rządu po II wojnie światowej. Moskwa była wówczas gotowa zaakceptować zmiany w Polsce, które mogłyby ustabilizować sytuację wewnętrzną, jednak pod warunkiem zachowania spójności bloku komunistycznego. W związku z tym dwa dni później „roboczą wizytę” w Polsce złożył szef rosyjskiego KGB Władimir Kriuczkow i po wydaniu przez niego pozytywnej opinii o Mazowieckim Moskwa złożyła gratulacje nowemu szefowi polskiego rządu. 12 września 1989 roku Mazowiecki wygłosił w Sejmie expose, w którym oświadczył, że Polska będzie respektować zobowiązania sojusznicze, ale też chce by układy sojusznicze dotyczyły bezpieczeństwa zewnętrznego, a nie ładu wewnętrznego oraz pragnie ułożyć stosunki z ZSRR „w myśl zasady równoprawności i poszanowania suwerenności.”
Przyjmując politykę pozostania w Układzie Warszawskim Mazowiecki niewątpliwie kierował się ogromnym potencjałem destabilizacyjnym spoczywającym w rękach Moskwy w sytuacji pozostawania wojsk radzieckich na polskim terytorium oraz zależności energetycznej Polski od sąsiada. Ponadto dobre stosunki z ZSRR warunkowały ewentualne uczestnictwo Polski w międzynarodowym procesie dochodzenia do zjednoczenia Niemiec, co było niezwykle istotne z punktu widzenia potwierdzenia nienaruszalności granicy zachodniej.
Rząd Mazowieckiego zażądał negocjacji w sprawie wycofania ponad 50 tysięcy wojsk radzieckich dopiero we wrześniu 1990 roku, kiedy pozycja komunistów w Polsce zdecydowanie osłabła, nabierał tempa proces rozpadu ZSRR oraz podpisano układ o zjednoczeniu Niemiec, gwarantujący nienaruszalność polskiej granicy zachodniej. Rozmowy rozpoczęły się w Moskwie 15 listopada 1990 roku. Polska szybko zaczęła naciskać na wycofanie wojsk radzieckich do końca 1991 roku, podczas gdy Moskwa chciała to uczynić dopiero po zakończeniu wycofywania swoich wojsk z Niemiec wschodnich, czyli po 1994 roku. Innym trudnym problemem były rozliczenia finansowe związane z obecnością wojsk radzieckich. Mimo że porozumienia nie osiągnięto, pierwsza jednostka radziecka rozpoczęła wycofywanie się z terytorium Polski 8 kwietnia 1991 roku.
W kolejnych miesiącach zanotowano jednak postęp w negocjacjach i 26 października 1991 roku w Moskwie wiceministrowie spraw zagranicznych obu państw parafowali porozumienie o wycofaniu wojsk radzieckich z Polski w terminie do końca 1993 roku (jednostki bojowe miały opuścić Polskę do 15 listopada 1992 roku ). 10 grudnia 1991 roku parafowano w Moskwie porozumienie o tranzycie przez terytorium Polski wojsk radzieckich wycofywanych z Niemiec. Równocześnie parafowano także układ o podstawach dobrego sąsiedztwa i przyjaznej współpracy, który nie zawierał ograniczeń polskiej polityki obronnej i bezpieczeństwa, na co wcześniej naciskała Moskwa.
Polska już wcześniej doprowadziła wraz z pozostałymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej do rozwiązania Układu Warszawskiego – najpierw struktur wojskowych z końcem marca 1991 roku, a następnie całej organizacji protokołem z 1 lipca 1991 roku. Reagując na procesy odśrodkowe w ZSRR Polska od 1990 roku prowadziła politykę dwutorowości: utrzymywania stosunków z Moskwą i równoczesnego ich nawiązywania z republikami związkowymi. W jej ramach w połowie października 1990 roku minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski odwiedził ZSRR, Ukraińską SRR i Białoruską SRR, podpisując 13 października w Kijowie deklarację zasad stosunków polsko-ukraińskich, a 16 października w Moskwie deklarację o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy polsko-rosyjskiej. Polski rząd starał się jednak unikać ingerencji w polityczne zaburzenia wewnątrz ZSRR, zajmując wyważone stanowisko wobec brutalnej interwencji sił radzieckich w państwach bałtyckich na początku 1991 roku, odrzucając wkrótce potem propozycję wizyty prezydenta Rosji Borysa Jelcyna i zwlekając z poparciem sił prodemokratycznych podczas nieudanego puczu Janajewa w sierpniu 1991 roku. Wraz z przyspieszającym po upadłym puczu procesem rozpadu ZSRR Polska szybko uznała niepodległość państw bałtyckich i Ukrainy.

STOSUNKI POLSKO-ROSYJSKIE W LATACH 1992-1999

W dniach 21-23 maja 1992 roku wizytę w Rosji złożył prezydent Polski Lech Wałęsa. 22 maja prezydenci obu państw podpisali traktat o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy, stanowiący podstawę stosunków dwustronnych w nowej epoce postradzieckiej. Stwierdzano w nim, że strony „kształtują swoje stosunki w duchu przyjaźni, dobrosąsiedzkiego partnerstwa, równouprawnienia i wzajemnego szacunku, opierając się na prymacie prawa międzynarodowego i na zasadach poszanowania suwerenności, nienaruszalności granic, integralności terytorialnej, nieingerencji w sprawy wewnętrzne oraz prawa narodów do decydowania o swoim losie.” Zobowiązano się do rozwiązywania sporów wyłącznie środkami pokojowymi i powstrzymywania się od użycia siły lub groźby jej użycia w stosunkach wzajemnych, a w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa – przeprowadzenia stosownych konsultacji. Również 22 maja 1992 roku podpisano serię porozumień dotyczących wycofania wojsk radzieckich z Polski i z Niemiec przez terytorium Polski oraz kwestii finansowych związanych z opuszczeniem kraju przez Armię Radziecką. Potwierdzały one termin 15 listopada 1992 roku dla jednostek bojowych oraz 31 grudnia 1993 roku dla pozostałych żołnierzy. Terminy zostały dotrzymane – ostatnia jednostka bojowa opuściła terytorium Polski 28 października 1992 roku, ostatni żołnierze rosyjscy – 18 września 1993 roku.
W 1993 roku zaczęły się rozważania na temat możliwego rozszerzenia NATO na Europę Środkowo-Wschodnią, co od razu wzbudziło sprzeciw Rosji, która zmierzała do zachowania wpływów na tym obszarze i proponowała wzmocnienie roli Północnoatlantyckiej Rady Współpracy (NACC) i Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE). Przykładowo w opublikowanym we wrześniu przez „Politykę” wywiadzie minister spraw zagranicznych Rosji Andriej Kozyriew określił polskie dążenia do przystąpienia do NATO „odgrzebywaniem pomysłów pachnących naftaliną.” Zaskoczeniem było więc wspólne oświadczenie Wałęsy i Jelcyna na zakończenie dwudniowej wizyty prezydenta Rosji w Polsce 25 sierpnia 1993 roku, w którym stwierdzano, że polskie stanowisko w sprawie wstąpienia NATO zostało przyjęte „ze zrozumieniem” przez Jelcyna, jako decyzja nie stojąca w sprzeczności z interesami innych państw, w tym Rosji. Polska odebrała to jako zielone światło dla swoich aspiracji i nasiliła kampanię na rzecz członkostwa w NATO, jednak Moskwa już w następnym miesiącu wycofała się ze słów Jelcyna i otwarcie przeciwstawiała się rozszerzeniu NATO. W tej sytuacji całkowicie rozbieżnych interesów w kwestii bezpieczeństwa stosunki polsko-rosyjskie uległy pogorszeniu, zwłaszcza po formalnym dopuszczeniu przez Radę Północnoatlantycką w grudniu 1994 roku debaty na temat przyszłego rozszerzenia NATO na wschód, mimo że od końca 1993 roku władzę w Polsce sprawowała koalicja SLD-PSL, która wysuwała pewne inicjatywy dotyczące odbudowy więzi z Rosją.
Pozytywnym aspektem stosunków bilateralnych w tym okresie był rozwój współpracy w zakresie energetyki. 25 sierpnia 1993 roku w obecności prezydentów Jelcyna i Wałęsy podpisano w Warszawie porozumienie o budowie biegnącego przez terytorium Polski gazociągu Jamał-Europa Zachodnia. W tym celu Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) i rosyjski Gazprom utworzyły spółkę EuRoPol GAZ. Uzupełnieniem umowy jamałskiej był protokół podpisany 18 lutego 1995 roku podczas wizyty w Polsce premiera Rosji Wiktora Czernomyrdina.
Na stosunkach polsko-rosyjskich w pewnym stopniu zaciążyła afera z udziałem premiera Józefa Oleksego, który ustąpił 24 stycznia 1996 roku po wszczęciu śledztwa przez prokuraturę wojskową w sprawie domniemanego szpiegostwa na rzecz Moskwy. Innym problemem była przedstawiona przez Jelcyna w lutym 1996 roku propozycja budowy korytarza transportowego biegnącego z Białorusi przez polską Suwalszczyznę do Obwodu Kaliningradzkiego, którą w Polsce odebrano jako żądanie eksterytorialnego korytarza. Kwestię tę omawiano podczas wizyty w Polsce rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Jewgienija Primakowa w marcu 1996 roku.
W dniach 8-11 kwietnia 1996 roku wizytę w Rosji złożył nowy prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski, który nie zmienił euroatlantyckiego kierunku polskiej polityki zagranicznej, w związku z czym kwestia NATO nadal była czołowym problemem w stosunkach dwustronnych. Rosja starała się tak ukierunkować ten nieuchronny już proces, by Polska nie stała się pełnoprawnym członkiem sojuszu, np. ze względu na ograniczenia w zakresie stacjonowania wojsk i rozmieszczenia broni; w ten sposób liczono na zmniejszenie atrakcyjności NATO wśród innych państw regionu ubiegających się o członkostwo. W efekcie po wizycie Primakowa w marcu 1996 roku przez kolejne 5 lat nie dochodziło do rosyjskich wizyt na tym szczeblu w Polsce. W dniach 12-15 listopada 1996 roku wizytę w Rosji złożył premier Włodzimierz Cimoszewicz. Podpisano wówczas umowę o ruchu bezwizowym, jednak jej wejście w życie opóźniło się wskutek nalegania przez Polskę na wynegocjowanie umowy o readmisji. Inne problemy w stosunkach polsko-rosyjskich stanowiły obawy Warszawy związane z integracją rosyjsko-białoruską a także wrogość Moskwy wobec partnerstwa strategicznego Polski i Ukrainy, traktowanego w Polsce jako gwarancja, że nie dojdzie do odrodzenia rosyjskiego ekspansjonizmu.
4 marca 1998 roku wizytę w Moskwie w charakterze przewodniczącego Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) złożył polski szef dyplomacji Bronisław Geremek. W dniach 29-30 czerwca 1998 roku nieoficjalną wizytę w Rosji złożył prezydent Kwaśniewski i spotkał się z Jelcynem, Primakowem i innymi czołowymi politykami rosyjskimi. Kwaśniewski zaprosił wówczas Jelcyna do złożenia wizyty w Polsce w grudniu, jednak nie doszło do tego wskutek kryzysu politycznego w Rosji i choroby Jelcyna. W styczniu 1999 roku wizytę w Rosji złożył minister Geremek i spotkał się z premierem Primakowem, ale do wizyty rosyjskiego szefa rządu w kwietniu także nie doszło. Wówczas to stosunki polsko-rosyjskie ucierpiały przejściowo w związku z interwencją militarną NATO przeciw Jugosławii, zbiegającą się w czasie z przystąpieniem Polski, Czech i Węgier do sojuszu w dniu 12 marca 1999 roku.
Przed 50. rocznicą agresji radzieckiej na Polskę z 17 września 1939 roku rosyjskie MSZ wydało oświadczenie zaprzeczające temu faktowi, co naturalnie spotkało się z wrogą reakcją Polski. W obliczu dużej ilości drażliwych kwestii jedyne spotkanie na wysokim szczeblu w 1999 roku odbyło się na początku lipca w Salzburgu przy okazji Europejskiego Forum Gospodarczego, gdzie spotkali się prezydent Kwaśniewski i premier Rosji Siergiej Stiepaszyn. Dodatkowo problemem był spadek obrotów handlowych z Rosją wynikający z kryzysu ekonomicznego w tym kraju; w 1999 roku o ponad połowę zmniejszył się polski eksport, w związku z czym (a także zwyżką światowych cen ropy naftowej) gwałtownie wzrósł deficyt w handlu z Rosją. Historycznymi kwestiami spornymi, które nadal obciążały stosunki dwustronne były m.in. polskie żądania wypłaty odszkodowań dla Polaków za pracę przymusową w ZSRR w okresie stalinowskim, zwrotu dzieł sztuki zajętych przez ZSRR po II Wojnie Światowej i doprowadzenia do końca śledztwa w sprawie katyńskiej.

STOSUNKI POLSKO-ROSYJSKIE W LATACH 2000-2003

Kolejne ochłodzenie przyniosło wydalenie z Polski 20 stycznia 2000 roku 9 dyplomatów rosyjskich za działalność szpiegowską, na co Rosja odpowiedziała następnego dnia wydaleniem 9 polskich dyplomatów. 23 lutego demonstrujący przeciw wojnie w Czeczenii wkroczyli na teren konsulatu rosyjskiego w Poznaniu i zniszczyli rosyjską flagę, co naturalnie wywołało protest Moskwy. Ten dołek w stosunkach polsko-rosyjskich był jednak krótkotrwały i wkrótce doszło do intensyfikacji kontaktów dwustronnych. 10 lipca 2000 roku jednodniową wizytę w Moskwie złożył prezydent Kwaśniewski, spotykając się z nowym prezydentem Rosji Władimirem Putinem. W listopadzie 2000 roku wizytę w Polsce złożył minister spraw zagranicznych Rosji Igor Iwanow, a w lutym 2001 roku z rewizytą w Moskwie przebywał szef polskiej dyplomacji Władysław Bartoszewski.
W styczniu 2001 roku doszło do zamieszania wywołanego publikacją "The Washington Times" o rzekomym rozmieszczeniu rosyjskich głowic jądrowych w bazach w Obwodzie Kaliningradzkim, ale szybko zostało ono rozładowane i nie zaciążyło na poprawiającym się stanie stosunków bilateralnych. W marcu w Polsce pojawił się sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Siergiej Iwanow, jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Putina. W maju 2001 roku z oficjalną wizytą w Warszawie przebywał Michaił Kasjanow – pierwszy rosyjski premier odwiedzający Polskę od 5 lat. W czerwcu drugą roboczą wizytę w Moskwie złożył minister Bartoszewski. 23 sierpnia Putin i Kwaśniewski spotkali się w Kijowie przy okazji obchodów 10-lecia niepodległości Ukrainy, a następnie 15 października w Moskwie podczas roboczej wizyty Kwaśniewskiego. Dalsza poprawa stosunków z Rosją miała być jednym z priorytetów rządu utworzonego przez Leszka Millera (SLD) w październiku 2001 roku. W grudniu Miller rozmawiał głównie o współpracy gospodarczej w Moskwie, natomiast w dniach 16-17 stycznia 2002 roku swoją pierwszą wizytę w Polsce złożył prezydent Putin.
Istotnym problemem w stosunkach polsko-rosyjskich stała się wówczas przyszłość rosyjskiego Obwodu Kaliningradzkiego w kontekście zbliżającego się rozserzenia UE. W marcu 2002 roku minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz rozmawiał o tym z Iwanowem w Swietłogorsku na ministerialnej sesji Rady Państw Morza Bałtyckiego. 6 czerwca 2002 roku powracający z Korei Południowej Kwaśniewski spotkał się w Moskwie z Putinem i jednoznacznie odrzucił możliwość utworzenia bezwizowego korytarza tranzytowego łączącego Kaliningrad z resztą Rosji; Kwaśniewski powiedział, że problem powinien być rozwiązany udostępnieniem mieszkańcom Kaliningradu łatwo dostępnych, tanich, długoterminowych wiz. Kilka dni później stanowisko polskie podtrzymał premier Miller na spotkaniu Rady Państw Morza Bałtyckiego w St. Petersburgu z udziałem Kasjanowa. Również w czerwcu doszło do spotkania w tej sprawie w Warszawie między ministrami spraw zagranicznych Cimoszewiczem i Iwanowem w ramach nowego Komitetu Strategii Współpracy Polsko-Rosyjskiej, powołanego na mocy decyzji podjętych podczas styczniowej wizyty Putina. Problem podróży obywateli rosyjskich z i do Obwodu Kaliningradzkiego rozwiązano na szczycie Rosja-UE w Kopenhadze 11 listopada 2002 roku, przewidując wydawanie "uproszczonego dokumentu tranzytowego" przejeżdżającym przez Litwę.
W lutym 2003 roku w Rosji przebywał minister Cimoszewicz, zapewniając że wprowadzenie 1 lipca w związku z akcesją do UE obowiązku wizowego dla obywateli Rosji odbędzie się możliwie najmniejszym kosztem. Również w lutym do Polski przybył premier Kasjanow. Ważnym tematem rozmów w owym czasie było zmniejszenie dostaw rosyjskiego gazu do Polski, gdyż istniejąca umowa o rurociągu Jamał przewidywała zbyt duży ich poziom jak na polskie zapotrzebowanie. 12 lutego 2003 roku PGNiG i Gazprom podpisały porozumienie o redukcji o 1/3 dostaw rosyjskiego gazu (z zaplanowanych wczesniej 218,8 mld m sześc. do 161 mld m szesć) w latach 2003-2022.
Pod koniec maja prezydent Kwaśniewski wziął udział w obchodach 300-lecia Sankt Petersburga, a pod koniec czerwca 2003 roku jako pierwszy prezydent państwa członkowskiego NATO wziął udział z prezydentem Putinem w obserwacji manewrów floty rosyjskiej w Bałtijsku. 18 września 2003 roku wiceministrowie spraw zagranicznych Andrzej Załucki i Siergiej Razow podpisali porozumienie o ruchu osobowym między Polską a Rosją, wprowadzające reżim wizowy od 1 października. Do darmowych wiz upoważniono jednak dzieci poniżej 16. roku życia, osoby powyżej 70. roku życia, studentów, nauczycieli, osoby prowadzące wymianę handlową. W listopadzie wizytę w Polsce złożył rosyjski szef dyplomacji Igor Iwanow.
W tym okresie na polepszający się stan stosunków polsko-rosyjskich wpływała prozachodnia polityka zagraniczna rządu Putina i zaakceptowanie przez Moskwę nieuchronności rozszerzenia UE na wschód. Polska i Rosja różniły się jednak zasadniczo w podejściu do wielu kwestii międzynarodowych, zwłaszcza rozszerzenia NATO i interwencji militarnej w Iraku. Moskwę irytowało stanowisko Polski wobec Czeczenii – Polska uważała, że należy wyjaśnić podejrzenia o zbrodnie wojenne w Czeczenii, udzielała azylu dużej ilości Czeczeńców, odrzucała wezwania Moskwy do zamknięcia czeczeńskich ośrodków informacyjnych, nasilone po ataku terrorystycznym w moskiewskim teatrze na Dubrowce w październiku 2002 roku.

STOSUNKI POLSKO-ROSYJSKIE W LATACH 2004-2007

Stosunki polsko-rosyjskie zaczęły się pogarszać pod koniec 2003 roku, kiedy obawy w Polsce zaczęły budzić coraz bardziej widoczne tendencje do centralizacji władzy w Rosji, a ponadto Polska wyraźnie poparła "rewolucję róż" w Gruzji, w efekcie której władzę objęła tam decydowanie prozachodnia ekipa prezydenta Michaiła Saakaszwiliego. Polska była rzecznikiem stymulowania zbliżenia państw WNP do UE, zatem popierała siły demokratyczne i reformatorskie, takie jak nowa ekipa gruzińska, co kolidowało z dążeniem Rosji do zachowania dominującego wpływu na obszarze WNP. Podczas kryzysu wokół wyborów prezydenckich na Ukrainie pod koniec 2004 roku Polska i Rosja stały po dwóch różnych stronach barykady; aktywne zaangażowanie najwyższych przedstawicieli państwa polskiego, w tym prezydenta Kwaśniewskiego oraz eks-prezydenta Wałęsy, w mediacje między skłóconymi siłami politycznymi na Ukrainie i w rezultacie zwycięstwo prozachodniego kandydata Wiktora Juszczenki zostały odebrane przez Kreml jako próba wypchnięcia Rosji z obszaru o strategicznym znaczeniu.
Wymownymi gestami obrazującymi pogorszenie się stosunków dwustronnych były zastąpienie w Rosji w grudniu 2004 roku rocznicy rewolucji bolszewickiej 7 listopada 1917 roku świętem 4 listopada na cześć wyrzucenia z Moskwy polskiego garnizonu w 1612 roku, a także wszczęcie przez Instytut Pamięci Narodowej śledztwa w sprawie mordu katyńskiego w dniu 30 listopada 2004 roku. Oficjalne kontakty polsko-rosyjskie uległy gwałtownej redukcji: w 2004 roku doszło jedynie do 2 znaczących wizyt w Moskwie - prezydenta Kwaśniewskiego pod koniec września i ministra Cimoszewicza w listopadzie. Jedynym pozytywem był szybki wzrost obrotów handlowych - do 9,2 miliarda dolarów z 6,7 miliarda dolarów w 2003 roku, aczkolwiek utrzymywał się deficyt handlowy Polski grubo przekraczający 3 miliardy dolarów. Zgrzytem w stosunkach handlowych było ograniczenie przez Rosję w lutym 2004 roku dostaw gazu ziemnego do Białorusi, równoznaczne ze zmniejszeniem dostaw do Polski, o czym strona polska nie została zawczasu poinformowana.
Rok 2005 upłynął pod znakiem obchodów 60-lecia zakończenia II Wojny Światowej i na tym tle uwydatnił jeszcze bardziej różnice między Polską a Rosją. 27 stycznia 2005 roku prezydent Putin przybył do Krakowa i Oświęcimia na obchody 60. rocznicy wyzwolenia nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, ale przy tej okazji doszło tylko do bardzo krótkiej rozmowy z prezydentem Kwaśniewskim. W kolejnych tygodniach miały miejsce liczne kontrowersje związane z kwestiami historycznymi: 12 lutego rosyjskie MSZ skrytykowało Polskę za rzekomą próbę "wypaczania wyników konferencji jałtańskiej", a 11 marca rosyjska prokuratura wojskowa zakończyła oficjalnie śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej, uznając że nie ma podstaw do traktowania ją jako zbrodnię ludobójstwa, a więc klasyfikując ją jako przestępstwo pospolite, które uległo już przedawnieniu. W Polsce natomiast gorąco debatowano nad tym, czy prezydent Kwaśniewski powinien pojechać do Moskwy na 60. rocznicę zwycięstwa nad nazizmem.
Dodatkowo do zaognienia stosunków dwustronnych przyczyniła się kwestia Czeczenii. Gdy na początku marca 2005 roku siły rosyjskie zabiły umiarkowanego czeczeńskiego prezydenta Asłana Maschadowa polskie ministerstwo spraw zagranicznych skrytykowało to jako "polityczny błąd" utrudniający rozwiązanie konfliktu w Czeczenii, co natychmiast spotkało się z protestem Moskwy. 17 marca przyjęty został przedstawiony przez prawicowych radnych Warszawy plan nazwania jednego z rond stolicy imieniem zabitego w 1996 roku przywódcy czeczeńskiego Dżochara Dudajewa, co wywołało ostry sprzeciw rosyjskiego MSZ.
Wizyta prezydenta Kwaśniewskiego w Moskwie w dniach 8-9 maja 2005 roku miała więc miejsce w okresie wyjątkowego napięcia w stosunkach dwustronnych i utrwaliła je jeszcze bardziej, gdyż Putin w swoim przemówieniu pominął udział Polski w walce z hitleryzmem, a zaproszonego również na uroczystości generała Wojciecha Jaruzelskiego odznaczył medalem 60-lecia Zwycięstwa. Następnie na początku lipca na obchody 750-lecia Kaliningradu nie zaproszono Kwaśniewskiego podczas gdy obecni byli prezydent Francji Jacques Chirac i kanclerz Niemiec Gerhard Schroder. Zbiegło się to w czasie z polskimi obawami co do planowanego przez Niemcy i Rosję gazociągu biegnącego dnem Morza Bałtyckiego, uznanego w Polsce za projekt godzący w bezpieczeństwo energetyczne kraju. 31 lipca doszło do nagłośnionego w Rosji incydentu, gdy w Warszawie napadnięto na dzieci rosyjskich dyplomatów. Kilka dni później w Moskwie pobito korespondenta "Rzeczpospolitej" Pawła Reszkę oraz pracowników polskiej ambasady.
Bardzo nieprzychylnie przyjęto w Rosji zwycięstwo prawicowego Prawa i Sprawiedliwości (PiS) w wyborach parlamentarnych i prezydenckich we wrześniu i październiku 2005 roku. Nowy prezydent Lech Kaczyński od razu uzależnił złożenie wizyty w Moskwie od przyjazdu rosyjskiego prezydenta do Polski, zaś rząd Kazimierza Marcinkiewicza był rzecznikiem współpracy z USA w budowie systemu obrony przeciwrakietowej. Za pewien gest dobrej woli pod adresem Rosji można było uznać powołanie na stanowisko ministra spraw zagranicznych Stefana Mellera, dotąd ambasadora w Moskwie, który już w listopadzie udał się tam z wizytą. Ale 10 listopada 2005 roku Rosja wprowadziła kontrowersyjne embargo na import polskiego mięsa, a 4 dni później również produktów roślinnych, uznane w Polsce za czytelny wyraz dezaprobaty wobec nowych władz i ich polityki.
W 2006 roku kontakty polsko-rosyjskie ograniczyły się do wizyty w Polsce Siergieja Jastrzembskiego, doradcy prezydenta Putina, w dniu 20 lutego, krótkiego spotkania ministrów spraw zagranicznych Anny Fotygi i Siergieja Ławrowa 28 czerwca podczas konferencji międzynarodowej w Moskwie oraz wizyty Ławrowa w Polsce na początku października i jego spotkań z polską głową państwa, szefem rządu Jarosławem Kaczyńskim i minister Fotygą. Mocno ciążyła na stosunkach polsko-rosyjskich kwestia rosyjskiego embarga na import polskiej żywności - Polska dość niespodziewanie postanowiła zaangażować w ten spór struktury Unii Europejskiej i ostatecznie 13 listopada zablokowała przyjęcie przez ministrów spraw zagranicznych UE mandatu na negocjacje nowego porozumienia o partnerstwie i współpracy z Rosją (tzw. PCA).
Utrzymywały się polsko-rosyjskie kontrowersje dotyczące polityki na obszarze poradzieckim, tym razem dotyczące głównie mocno popieranej przez Polskę Gruzji. Ponadto Polska stała się państwem, które najgłośniej podnosiło kwestię bezpieczeństwa energetycznego, rozumianego jako zmniejszenie zależności od importu paliw płynnych z Rosji. Gdy w styczniu 2006 roku Rosja odcięła dostawy gazu ziemnego do Ukrainy, co odbiło się też na zaopatrzeniu w surowiec Europy Zachodniej, Polska skłoniła partnerów z UE do intensyfikacji prac nad współną polityką bezpieczeństwa energetycznego. Polska była też głównym przeciwnikiem niemiecko-rosyjskiego projektu gazociągu „Północny Potok” (Nord Stream) - minister obrony narodowej Radosław Sikorski 30 kwietnia porównał go nawet do paktu Ribbentrop-Mołotow poprzedzającego II Wojnę Światową.
Mimo niekorzystnej ewolucji stosunków polsko-rosyjskich wymiana handlowa wykazywała dalszy szybki wzrost, osiągając w 2005 roku wartość już 12,9 miliona dolarów - o 40% więcej niż rok wcześniej, a w 2006 roku - 16,8 miliona dolarów, czyli o 30% niż rok wcześniej. Wzrost cen surowców energetycznych powodował jednak pogłębianie się deficytu w obrotach handlowych.
W 2007 roku zaostrzał się spór handlowy, określony przez minister Fotygę 17 maja, w przeddzień szczytu Rosja-UE w Samarze, "rodzajem wypowiedzenia wojny." W Samarze Polska uzyskała jednoznaczne poparcie w kwestii mięsa od przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso i kanclerz Niemiec (sprawujących prezydencję w UE) Angeli Merkel. Dalsze napięcia przyniósł plan instalacji w Polsce i Czechach elementów amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Rosja uważała to za krok wymierzony w jej bezpieczeństwo i odrzucała zapewnienia, że chodzi o odparcie zagrożenia rakietowego ze strony państw takich jak Iran czy Korea Północna. Gdy w czerwcu 2007 roku Putin oświadczył, że reakcją na budowę systemu byłoby wycelowanie rosyjskich rakiet w cele europejskie, premier Jarosław Kaczyński porównał tę groźbę do zachowania Nikity Chruszczowa podczas kryzysu kubańskiego w 1962 roku. Warszawa sprzeciwiła się również kontrpropozycji Putina dotyczącej wykorzystania obsługiwanego przez Rosję radaru w Azerbejdżanie, argumentując że Rosji chodzi tak naprawdę o uzyskanie potwierdzenia, że w Europie Wschodniej nic nie może być postanowione bez jej aprobaty.

STOSUNKI POLSKO-ROSYJSKIE ZA RZĄDÓW TUSKA

Szansę na poprawę stosunków polsko-rosyjskich przyniosło zwycięstwo Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych w Polsce w październiku 2007 roku. 27 listopada nowy premier Donald Tusk zapowiedział, że Polska nie będzie dłużej blokować negocjacji Rosji w sprawie członkostwa w Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). 7 grudnia minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski spotkał się w Brukseli z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem, który w imieniu Kremla zaprosił szefa polskiego rządu do złożenia wizyty w Rosji na początku przyszłego roku. 14 grudnia premier Tusk zapowiedział rezygnację przez Polskę z blokowania negocjacji nowego porozumienia o strategicznym partnerstwie między Rosją a Unią Europejską zaraz po zniesieniu przez Rosję ograniczeń importu polskiej żywności. W tej najbardziej irytującej kwestii szybko osiągnięto przełoma - 19 grudnia przedstawiciele weterynaryjni Polski i Rosji podpisali w Kaliningradzie memorandum formalnie znoszące 2-letni zakaz importu polskiego mięsa do Rosji.
Doszło też do rozpoczęcia dialogu w sprawie amerykańskiej propozycji budowy tarczy antyrakietowej w Europie Wschodniej: 10 stycznia 2008 roku wiceministrowie spraw zagranicznych obu państw Witold Waszczykowski i Siergiej Kisliak przeprowadzili w Warszawie pierwsze bezpośrednie rozmowy w tej kwestii. 21 stycznia 2008 roku minister Sikorski złożył wizytę w Moskwie i zapowiedział, że w sprawie tarczy antyrakietowej będą prowadzone konsultacje z Moskwą, a szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow powiedział, że Rosja nie będzie wywierać presji na Polskę w kwestii tarczy. Jednocześnie jednak z Moskwy płynęły niedwuznaczne groźby, np. 3 lutego ambasador Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin ostrzegł przed możliwością nowej konfrontacji między Warszawą a Moskwą w związku z instalacją proponowanej przez USA tarczy antyrakietowej, mówiąc że współczesna historia Polski „wskazuje, że próby przyjęcia konfrontacyjnej linii w Polsce zawsze prowadziły do tragedii.”
Podsumowaniem krótkiego okresu poprawy stosunków polsko-rosyjskich była wizyta Donalda Tuska, jako pierwszego premiera Polski od 2001 roku, w Rosji w dniu 8 lutego 2008 roku. Premier spotkał się ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Wiktorem Zubkowem a następnie prezydentem Władimirem Putinem i jego następcą Dmitrijem Miedwiediewem. W tym czasie negocjacje z Amerykanami w sprawie tarczy antyrakietowej przeciągały się, a nawet zdawały się załamywać, podczas gdy trwała wymiana poglądów między Warszawą a Moskwą, która argumentowała, że niezbędna jest „permanentna obecność” rosyjskich oficerów w instalacjach tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach. 2 kwietnia minister Sikorski w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” dopuścił możliwość wyrażenia zgody przez Polskę się na rosyjskie inspekcje i monitoring instalacji wchodzącej w skład proponowanej przez USA tarczy antyrakietowej.
Alarm w Polsce wywołała wojna gruzińsko-rosyjska w pierwszej połowie sierpnia 2008 roku. Polska udzieliła jednoznacznego poparcia Gruzji – 12 sierpnia solidarnościową wizytę w Tbilisi złożyli prezydenci Polski, Estonii, Litwy, Łotwy i Ukrainy, a Lech Kaczyński w najostrzejszych słowach skrytykował poczynania Rosji. W tej sytuacji 14 sierpnia przedstawiciele Polski i USA parafowali w Warszawie (formalnie podpisano je 6 dni później) porozumienie w sprawie instalacji w Polsce 10 pocisków przechwytujących będących częścią amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Natychmiast wywołało to ostrą reakcję Moskwy – generał Anatolij Nogowicyn 15 sierpnia powiedział, że Polska w ten sposób „uczyniła cel z samej siebie” i że „takie cele są niszczone jako pierwszy priorytet”, a minister Ławrow odwołał planowaną wizytę w Polsce. Rosyjski szef dyplomacji ostatecznie przyjechał do Polski 11 września i spotykając się z premierem Tuskiem i szefem dyplomacji Sikorskim raz jeszcze wyraził opinię Moskwy, że instalacja amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej nie może mieć innego celu niż rosyjskie siły strategiczne, ale też zaznaczył gotowość do dialogu w tej sprawie. 23 listopada 2008 roku do głośnego incydentu doszło koło Akhalgori w pobliżu de facto granicy Gruzji z Osetią Południową, gdzie ostrzelany został konwój wiozący prezydentów Gruzji i Polski, a Kaczyński natychmiast oskarżył Rosjan, podczas gdy Moskwa widziała gruzińską prowokację.
29 stycznia 2009 roku w Davos odbyło się spotkanie premierów Tuska i Putina, ale najważniejszym wydarzeniem roku w stosunkach polsko-rosyjskich był udział Putina w obchodach 70-lecia wybuchu II Wojny Światowej 1 września 2009 roku. Dzień wcześniej, 31 sierpnia w „Gazecie Wyborczej” zamieszczono „list do Polaków” autorstwa Putina, który uznał pakt Ribbentrop-Mołotow za godny potępienia i określił jako zbrodnię masakrę polskich oficerów w Katyniu w 1940 roku. Niemniej jednak wizyta Putina przebiegła pod znakiem sporów historycznych: w jej przededniu i w trakcie oburzenie w Polsce wywołały insynuacje wysuwane przez rosyjski wywiad, m.in. jakoby szef polskiej dyplomacji w okresie poprzedzającym wojnę Józef Beck był niemieckim agentem, a sam Putin domagał się potępienia wszystkich układów z nazistowskimi Niemcami, wskazując m.in. na polsko-niemiecki pakt o nieagresji z 1934 roku. Następnie niepokój Polski wywołały przeprowadzone we wrześniu duże manewry rosyjsko-białoruskie w pobliżu polskiej granicy, obejmujące m.in. symulację ataku rakietami jądrowymi; sprzeciw Rosji wzbudziło zaś ogłoszenie w styczniu 2010 roku, że spodziewana wkrótce bateria amerykańskich rakiet Patriot zostanie rozmieszczona w Morągu, około 100 kilometrów od granicy z rosyjskim Obwodem Kaliningradzkim. Natomiast bardzo pozytywnym, wielce symbolicznym akcentem w stosunkach dwustronnych było zaproszenie Tuska przez Putina (dotąd znanego raczej z gloryfikowania epoki stalinowskiej) do wspólnego wzięcia udziału w kwietniowych uroczystościach upamiętniających 70-lecie masowego mordu na polskich oficerach w lesie katyńskim; Tusk ogłosił przyjęcie tego zaproszenia 3 lutego.
7 kwietnia 2010 roku Tusk i Putin jako pierwsi w historii szefowie rządów obu państw wspólnie upamiętnili rocznicę masakry katyńskiej, ale wydarzenie to szybko przyćmiła katastrofa prezydenckiego samolotu podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku wojskowym w Smoleńsku 10 kwietnia – zginęło w niej w sumie 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką Marią, większość urzędników kancelarii prezydenckiej, ostatni prezydent polskiego rządu na wychodźstwie Ryszard Kaczorowski, najwyższe dowództwo sił zbrojnych i wielu parlamentarzystów. Ta niespotykana w skali światowej tragedia stworzyła jednocześnie szansę na przełom w stosunkach polsko-rosyjskich, w czym pomógł m.in. bezprecedensowy gest prezydenta Miedwiediewa – ogłoszenie 12 kwietnia dniem żałoby narodowej w Rosji. Miedwiediew był też jedynym z czołowych przywódców światowych, który wziął udział w pogrzebie prezydenta Kaczyńskiego i jego małżonki Marii w Krakowie 18 kwietnia (inni, np. prezydent USA Barack Obama nie dotarli na uroczystość z powodu zamknięcia europejskiej przestrzeni powietrznej zanieczyszczonej pyłem wulkanicznym z Islandii). 28 kwietnia na polecenie Miedwiediewa rosyjskie archiwum państwowe opublikowało w internecie odtajnione dokumenty w sprawie masakry w Katyniu; 8 maja na Kremlu doszło do spotkania Miedwiediewa z pełniącym obowiązki prezydenta Polski Bronisławem Komorowskim, na którym stronie polskiej przekazano 67 tomów dokumentów dotyczących zbrodni katyńskiej.
Pozytywnemu trendowi w stosunkach dwustronnych nie zaszkodziły kontrowersje wokół śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej (m.in. dłuższe niż oczekiwano w Polsce przekazywanie dokumentów przez stronę rosyjską czy też pozostawienie niezabezpieczonego wraku na miejscu katastrofy), ani też zorganizowanie we wrześniu w Pułtusku Światowego Kongresu Czeczenów, w którym udział wziął Ahmed Zakajew, szef czeczeńskiego rządu na emigracji, poszukiwany międzynarodowym listem gończym wydanym przez władze rosyjskie. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow odwiedził Warszawę 2 września i następnie 28 października, a dzień później wicepremierzy Polski i Rosji, Waldemar Pawlak i Igor Sieczin podpisali nowe porozumienie ws. dostaw rosyjskiego gazu do Polski. 26 listopada Duma głosując 342-57 przyjęła historyczną uchwałę "O tragedii katyńskiej i jej ofiarach" uznającą mord katyński za zbrodnię reżimu stalinowskiego, co stanowiło ważny pojednawczy gest przed dwudniową wizytą Miedwiediewa w Warszawie w dniach 6-7 grudnia - pierwszą wizytą rosyjskiego prezydenta w Polsce od prawie 9 lat.
Nasze artykuły na temat stosunków Polska-Rosja:

„Złoty wiek” na wschodzie? Geopolityczne przyczyny polsko-rosyjskiego „resetu” (Piotr Maciążek, 7 grudnia 2010):
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/ ... 2resetu%22

Rosja i Polska: przyjaźń, która nie może zawieść (Dmitri Trenin, 5 grudnia 2010):
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/ ... ze_zawiesc

Polska i Rosja: nowy start czy wszystko po staremu? (Rafał Wonicki, 2 sierpnia 2010):
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/ ... po_staremu

Stosunki polsko-rosyjskie – historyczne zaszłości i współczesne dylematy (Jędrzej Czerep i Piotr Kuspys, 28 maja 2010):
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/ ... e_dylematy

Polska i Rosja: tragedia smoleńska szansą na normalizację stosunków? (Tomasz Otłowski, 30 kwietnia 2010):
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/ ... _stosunkow

Polska roztrzęsiona rosyjskimi manewrami (Anna Dunin, 18 listopada 2009):
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/ ... _manewrami

Nowa strategia budowy systemu obrony przeciwrakietowej przez USA – q&a (19 września 2009):
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/ ... _?_q_and_a

Władimir Putin przywozi do Polski taktykę dżudo (Charles Crawford, 14 września 2009):
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/ ... tyke_dzudo

Stosunki polsko-rosyjskie w 70. rocznicę II Wojny Światowej (Łukasz Polinceusz, 7 września 2009):
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/ ... _Swiatowej

Polska polityka zagraniczna w 2009 roku (Komentarz Międzynarodowy Pułaskiego, 26 stycznia 2009):
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/ ... _2009_roku

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Post autor: Adambik » 21 lut 2011, 05:52

Polska i Rosja: nowy start czy wszystko po staremu? (Rafał Wonicki, 2 sierpnia 2010):

Sympatia Rosji po katastrofie polskiego samolotu rządowego w kwietniu 2010 roku dała realną nadzieję, że stosunki pomiędzy oboma państwami poprawią się. Opublikowanie tajnych radzieckich dokumentów dotyczących Katynia było dobrym początkiem, ale była tu też kalkulacja polityczna. Rosja wciąż gra w swoją starą imperialną grę, w której nie ma miejsca na działania Polski w UE i promocję demokracji na Białorusi.

10 kwietnia koło lasu katyńskiego rozbił się polski samolot prezydencki, zabijając wszystkich 96 czołowych urzędników na pokładzie, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego żonę. Była to największa tragedia polityczna w historii Polski, ale wielu ludzi uważa, że doprowadziła do otworzenia nowego rozdziału w stosunkach polsko-rosyjskich. Jednak sytuacja nie jest całkowicie oczywista: rosyjska sympatia dla wielkiej straty polskiego społeczeństwa była bardzo mile widziana, ale istnieje potrzeba przeanalizowania przyszłości stosunków polsko-rosyjskich. Rosja należy do kategorii państw, których zachowanie na arenie międzynarodowej jest determinowane ambicją bycia supermocarstwem. Tak więc głównym imperatywem rosyjskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej jest istnienie silnego państwa z twardym rządem, zwłaszcza po upadku Związku Radzieckiego i utracie jego przywództwa we wschodniej hemisferze.

Musimy być świadomi faktu, że Rosja chce odzyskać swoją byłą pozycję międzynarodową także w Europie Środkowo-Wschodniej. Zagrożone są niezależna polityka zagraniczna państw wschodnich oraz, w szczególności, ich polityka energetyczna i bezpieczeństwa. Pod tym względem Rosja odniosła duże sukcesy, na przykład kiedy udaremniła amerykańskie plany umieszczenia elementów ich tarczy antyrakietowej w Polsce i Republice Czeskiej.

Sprzeczne interesy strategiczne są główną przeszkodą do stworzenia dobrych stosunków polsko-rosyjskich. Głównym celem Polski jest ochrona jej suwerennej polityki i jedynym sposobem na osiągnięcie tego jest bliższa integracja i współpraca z państwami członkowskimi UE. Celem Rosji jest ochrona jej integralności przeciw zachodnim wpływom. Jednym ze sposobów osiągnięcia tego jest osłabianie polskiej polityki wschodniej.

Zachowanie władz rosyjskich po katastrofie w Smoleńsku prowadzi nas do konkluzji, że musimy uwzględnić geopolityczne czynniki determinujące rosyjską politykę wewnętrzną i międzynarodową. Gesty sympatii, takie jak współczujące objęcie premiera Polski Donalda Tuska przez premiera Władimira Putina na miejscu katastrofy są ważne, ale nie można tracić z oczu faktu, że rosyjska polityka zagraniczna prawie zawsze jest wyrachowana raczej niż dyktowana emocjami. Z tego powodu tragedia smoleńska może być traktowana jako nowy początek w stosunkach między narodami polskim i rosyjskim, ale jeszcze nie pomiędzy ich rządami. Dotychczasowa rosyjska polityka zagraniczna daje nam mało nadziei, że jej elity polityczne teraz dokonają redefinicji zasad kierujących stosunkami z Polską. Rosja traktuje swoich zachodnich sąsiadów (Ukrainę, Białoruś, Łotwę) jako swoją naturalną strefę wpływów. Dla Polski są one partnerami, państwami które powinny być wystarczająco silne i demokratyczne by stanowić przeciwwagę dla Rosji.

Oczywiście prawdą jest, że tragedia smoleńska tchnie nowe życie w stosunki pomiędzy społecznościami w Polsce i Rosji, nawet na szczeblu dyplomatycznym. Jednak ten nowy trend nie zmieni ani głównej polityki zachodniej Rosji ani jej geopolitycznego punktu widzenia i interesów. Nawet jeśli przyznamy, że po wojnie z Gruzją w 2008 roku relacje między UE a Rosją wyraźnie się poprawiły (Open Democracy, Europe and the Georgia-Russia Conflict, Katinka Barysch) i że Rosja stara się o zmianę zewnętrznego wizerunku i polityki wewnętrznej (Wielka gra w Europie Wschodniej, Katinka Barysch), nie zmienia to faktu, że Rosja gra z Polską w swoją starą imperialną grę. Strategia ta jest grą podwójnej polityki: miłego gestu by pokazać opinii międzynarodowej przyjazną twarz rosyjskich władz i w tym samym czasie działania osłabiającego i podporządkowującego sobie Ukrainę, Polskę i inne państwa wschodnioeuropejskie lub umniejszającego ich pozycję międzynarodową.

Nie ma wątpliwości, że po tragedii smoleńskiej rosyjskie władze były aktywne na najwyższym szczeblu. Film Andrzeja Wajdy Katyń został pokazany w rosyjskiej telewizji publicznej, a oryginalne, ściśle tajne dokumenty dotyczące zbrodni popełnionej w Katyniu 70 lat temu zostały upublicznione. Działania te były motywowane uczuciami solidarności i współczucia, ale był tu też element politycznej kalkulacji jako części większej strategii rosyjskiej. Celem tej strategii jest pokazać, że stosunki polsko-rosyjskie są dobre, i że antyrosyjska postawa Polski w UE jest nieuzasadniona. Polskie uczestnictwo w projekcie Partnerstwa Wschodniego UE, jej stanowisko w sprawie możliwego członkostwa Ukrainy w UE i wsparcie dla zmian demokratycznych na Białorusi - wszystko to jest sprzeczne z rosyjskimi interesami. Po tragedii smoleńskiej Rosja miała wyjątkową okazję do zneutralizowania, przynajmniej częściowo, polskiej polityki wschodniej. Przywództwo Rosji prawdopodobnie uważa, że jego przyjacielskie gesty mogą skłonić Polskę do zmiany jej polityki wschodniej.

Ponadto jest wyraźny kontrast w oczach publiki międzynarodowej między rozsądnym zachowaniem rosyjskich przedstawicieli a emocjonalnym zachowaniem głównej partii opozycyjnej w polskim parlamencie, Prawa i Sprawiedliwości, której przywódcy i członkowie pobudzają silnie antyrosyjskie uczucia. Polski rząd jednak reaguje rozsądnie i nie podsyca antyrosyjskich emocji w polskim społeczeństwie. Nawiązał też przyjacielskie stosunki z rosyjskimi przywódcami i wyznaczył rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy do zbadania przyczyn tragedii. Reakcja Prawa i Sprawiedliwości jest z pewnością ekstremalna, ale nie powinniśmy dać się zaślepić wrażeniu, że stosunki Warszawy z Moskwą są teraz lepsze. Nie ma oznak, że Rosja zmieniła swoje myślenie o Polsce i swoje plany dotyczące Europy Wschodniej. Polski rząd powinien być świadomy tego, że obecnie dobre stosunki między Polską a Rosją mogą być wykorzystane jako środek osłabiania polskiej polityki wschodniej i eliminowania polskich idei promocji ekspansji UE i NATO w kierunku wschodnim. Dobre stosunki z Moskwą są kluczowe, ale Polska nie powinna zaniedbywać swoich własnych interesów strategicznych. Powinna w dalszym ciągu utrzymywać swoje poparcie dla zdemokratyzowanej Białorusi i wpływać na wspólną politykę energetyczną UE.



Rafał Wonicki jest ekspertem od stosunków międzynarodowych i doktorem na Uniwersytecie Warszawskim.



Artykuł pochodzi ze strony openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.opendemocracy.net/od-russia/ ... s-as-usual

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Post autor: Adambik » 21 lut 2011, 05:53

Stosunki polsko-rosyjskie – historyczne zaszłości i współczesne dylematy (Jędrzej Czerep i Piotr Kuspys, 28 maja 2010)
Jędrzej Czerep

Rosja i Polska – historia nie przestaje ciążyć

Historia łączy, ale pamięć dzieli

Pierre Nora



W obliczu obchodów 70-tej rocznicy mordu popełnionego w Katyniu, Charkowie i Miednoje na polskich oficerach, także tych pochodzących z rezerwy – urzędnikach, lekarzach, nauczycielach, inżynierach, warto pochylić się nad niełatwym pytaniem o dziedzictwo stalinizmu. Spory wokół jego oceny do dziś wpływają na stosunki polsko-rosyjskie, czy na debatę publiczną w samej Rosji. W naszej części świata historia wciąż wywiera ogromny wpływ na to, jak opisujemy sami siebie, jak postrzegamy innych i jakie decyzje podejmujemy dziś. Rosja, a także stosunki polsko-rosyjskie wydają się być w szczególnie dużym stopniu obciążone bagażem historii. Okres stalinizmu stanowi wyjątkowo silne piętno, które nie pozwala definitywnie oddzielić historii od teraźniejszości. Inaczej kształtuje się w Polsce i Rosji pamięć zbiorowa. Gdzie indziej położone były i są akcenty tej pamięci, wreszcie odmienną funkcję spełniała pamięć historyczna w budowaniu relacji obywatel-władza w czasach komunizmu. Także współczesne zmaganie się z historią odbywa się w poszczególnych krajach postkomunistycznych inaczej.



Rozliczenie ze stalinizmem w Rosji

W grudniu 2008 roku odbyła się w Moskwie konferencja „Historia stalinizmu. Wnioski i problemy badawcze”, która zebrała zarówno radykalnych przeciwników jak i obrońców Stalina. Największym echem odbiło się wystąpienie przewodniczącego najbardziej zasłużonej w odkrywaniu ponurego oblicza okresu stalinizmu organizacji społecznej, stowarzyszenia Memoriał. Arsenij Rogiński zastanawiał się jak to się dzieje, że w czasach gdy ukazują się setki wydawnictw historycznych rzetelnie dokumentujących stalinowskie zbrodnie, gdy archiwiści docierają do kolejnych dokumentów i fakty historyczne nie są już skrywane, rynek rosyjski zalewany jest literaturą prostalinowską. Kioski i księgarnie wypełnione są gazetami, powieściami i różnymi publikacjami gloryfikującymi stalinizm. Podobnie w telewizji: świetnie przygotowane ekranizacje Sołżenicyna giną pomiędzy kiczowatymi serialami, których treść bezrefleksyjnie powtarza stalinowską propagandę. Zresztą sam Stalin wciąż zajmuje czołowe miejsce w popularnych plebiscytach na najwybitniejszą postać w historii Rosji. W zbliżonym tonie wypowiadała się ostatnio na łamach polskiej prasy publicystka Marietta Czudakowa pisząc o kondycji rosyjskiej pamięci w czasach nam współczesnych: Zjawiskiem, które wydaje mi się szczególnie niebezpieczne jest przepaść pomiędzy tysiącami opublikowanych morderczych dokumentów i rzetelnych analiz zbrodni sowieckiego reżimu a tym, że społeczeństwo w znakomitej większości nie przyjmuje do wiadomości tych publikacji. [1]

Skąd bierze się rozdźwięk pomiędzy dostępnością pogłębionej wiedzy na temat stalinizmu, do której każdy może sięgnąć, a niesłabnącym przywiązaniem do osoby Wodza, jaka udziela się znacznej części społeczeństwa, a która nie jest także obca części rosyjskich elit i aparatu władzy?

Memoriał skrupulatnie kompletuje, rozbudowuje i upublicznia w internecie listę rozstrzelanych, deportowanych, zesłanych do łagrów. W oparciu o informacje z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, dane z Ksiąg Pamięci a także własne źródła dziś ta lista obejmuje ogromną liczbę przeszło 2 milionów 700 tysięcy osób, co jest ilością imponującą, choć jest wciąż bardzo daleką od ogarnięcia wszystkich ofiar państwowego terroru. Pośród rosyjskich muzeów nie ma, jak np. w Estonii, centralnej placówki poświęconej stalinowskiemu terrorowi, choć w około trzystu muzeach dotyczą tego tematu poszczególne ekspozycje albo w inne kolekcje wplecione są odpowiednie nawiązania. Terror stalinowski jest głównym motywem w około dziesięciu, głównie lokalnych muzeach. Nieźle rzecz się ma z pomnikami – tablic, figur, kapliczek i innych symboli upamiętniających ofiary stalinizmu jest ponad 800. W zdecydowanej większości powstały one dzięki staraniom społecznym, władze praktycznie nie uczestniczą w upamiętnianiu ofiar stalinizmu. Co jest charakterystyczne i znamienne, przejawiająca się w ten sposób pamięć dotyczy praktycznie wyłącznie ofiar, nie przekłada się na nazwanie zbrodni wprost i wskazanie zbrodniarzy. Rogiński zauważa, że przejawem tego mogłyby być procesy sądowe zbrodniarzy stalinowskich, tych jednak w nowej Rosji nigdy nie było. Brakuje zresztą podstawy prawnej, która by takie procesy umożliwiła. Co ważniejsze jednak, brak wyraźnego połączenia ofiar ze zbrodniami i zbrodniarzami dotyczy nie tylko polityki historycznej państwa, ale i pamięci zbiorowej, nawet tej, która pochyla się nad niewinnie poszkodowanymi przez państwowy terror. Wspomniane Księgi Pamięci, jedno z najważniejszych świadectw rzeczywistości stalinowskiej, dokumentują historie, relacje, nazwiska, fakty dotyczące ofiar stalinizmu w danym regionie. Dziś to razem około 300 tomów wydawanych także lokalnie, spontanicznie. Różnią się metodologią i wyborem źródeł, trudno zatem traktować je łącznie. Nie obejmują całości Rosji, jako inicjatywy lokalne nie mają zresztą takich ambicji. Księgi Pamięci są zresztą zbyt słabo rozpowszechnione, żeby ich treść mogła przebić się do świadomości społecznej, z reguły (i to nie zawsze) zalegają na półkach bibliotecznych. Niedostatki w upamiętnianiu terroru dotyczą też cmentarzy, budynków publicznych (np. lokalnych siedzib NKWD), czy budowli i założeń, które powstały rękami zmuszonych do katorżniczej pracy więźniów. Nie wymagające wielu nakładów tablice informacyjne zawieszane na tych budynkach mogłyby pomóc w upowszechnieniu się pamięci o tragicznej historii z nimi związanej. Osobnym tematem jest treść szkolnych podręczników historii, jeden z papierków lakmusowych polityki historycznej państwa, a zarazem jeden z najważniejszych elementów kształtujących pamięć zbiorową. Dla wielu osób przygoda z historią w szkole jest jedyną okazją do zdobycia jakiejś wiedzy w tej dziedzinie. Rogiński podkreśla, że stalinizm w podręcznikach ujęty jest systemowo, sporo miejsca poświęca się współczuciu dla ofiar, co trzeba odnotować za sukces. Stalinowski terror przedstawiany jest jednak jako zdeterminowany historycznie i jedyny możliwy instrument wypełniania zadań w państwie. [2]

Zastanawiając się nad problemami z rozliczeniem stalinizmu szef Memoriału mówił o problemie rozróżnienia, kto był katem, a kto ofiarą. Ci sami sekretarze komitetów obwodowych partii, którzy podpisywali wyroki śmierci na początku Wielkiej Czystki z 1937-1938 roku, pod jej koniec często ginęli od kul plutonów egzekucyjnych. Jednocześnie lokalnie ci sami sekretarze pamiętani bywają jako organizatorzy szpitali, działacze zatroskani o los „zwykłego obywatela”. Przemieszanie się roli sprawców, wykonawców zbrodni i ich ofiar powoduje zamęt, przez który ciężko jednoznacznie wskazać, kto był „dobry” a kto „zły”. Utrudnia to odcięcie się od stalinizmu jako całości.

Gdy porównuje się niemieckie rozliczenie z nazizmem i rosyjskie ze stalinizmem, rzuca się w oczy szereg fundamentalnych różnic, które powodują, że procesy te poszły inną drogą. W Niemczech, państwie pokonanym, rozliczenie zostało po części wymuszone przez siły alianckie, jednak w społeczeństwie zadziałał mechanizm: ujawnić i zbadać całość zbrodni, przyjąć na siebie winy za ich popełnienie. W Niemczech system prześladował i zabijał przede wszystkim „obcych” – Żydów, Romów, Polaków. W doborze ofiar była pewna zbrodnicza konsekwencja. „Wrogów narodu niemieckiego” wskazywała doktryna hitlerowska i na podstawie ustalonych przez siebie kryteriów realizowała podjęty z góry plan. Łatwiej było zarówno w okresie nazizmu, jak i później, w procesie rozliczenia, o wyraźne rozgraniczenie „my – oni”. Wyznanie win i oczyszczenie odbywało się na zasadzie „tak, to byliśmy my, ale dziś jesteśmy już inni”.

W Związku Radzieckim system zabijał głównie własnych obywateli, w większości zresztą na podstawie absurdalnych, nieprawdziwych zarzutów. Ciężko wskazać na logikę kolejnych fal terroru, nie da się też pogodzić ich z oficjalnymi deklaracjami przywódców, ciężko o spójność teorii z praktyką. Wczorajsi bohaterowie stawali się następnego dnia zdrajcami. To wszystko powoduje, że dziś szalenie trudno jest wyraźnie określić, przeciwko komu występował system i dlaczego, kto był sprawcą Zła, a kto jego ofiarą. Podczas Wojny Ojczyźnianej wcieleniem Zła był hitleryzm, skoro zaś „występowaliśmy przeciwko hitleryzmowi to byliśmy po stronie Dobra”. Problem rozliczenia się Rosji z okresem stalinowskim w całej rozciągłości unaocznia złożoność fenomenu pamięci zbiorowej.



Pamięć zbiorowa a historia

Oddziaływanie historii na współczesność nie odbywa się tylko za pośrednictwem samych faktów historycznych, ale tego, jak chcemy je odczytywać, specjalnego filtra, przez który na fakty patrzymy. Wszystko, co wpływa na postrzeganie własnej przeszłości składa się na pamięć zbiorową. Gdyby spróbować ją zdefiniować, można za socjolog Barbarą Szacką powiedzieć o zbiorze wyobrażeń członków zbiorowości o jej przeszłości, o zaludniających ją postaciach i minionych wydarzeniach, jakie w niej zaszły, a także sposobów ich upamiętniania i przekazywania o nich wiedzy uważanej za obowiązkowe wyposażenie członka tej zbiorowości[3]. Na pamięć zbiorową składają się więc wszystkie świadome odniesienia do przeszłości, które występują w bieżącym życiu zbiorowym. Pamięć zbiorowa ma z historią związek tylko pośredni: oczywiście czerpie z niej, ale poddaje ją stale „twórczej obróbce”, przechowuje zarówno żywe wspomnienie przeszłości, jak i skazuje na zapomnienie niektóre jej części. W przywołanym wcześniej wystąpieniu Arsenij Rogiński mówił o „pamięci historycznej”, którą krócej i dobitniej definiuje jako retrospektywną formę świadomości zbiorowej. Pamięć taka zajmuje się, oczywiście, przeszłością: rzeczywistą lub wyobrażoną. Do niej dobiera fakty i porządkuje je według przyjętej zasady, budując z nich to, co chce uznać za genologię kształtowanej przez siebie zbiorowej tożsamości. Jak wylicza Lev Gudkov, w dziele kształtowania pamięci zbiorowej narodu, w tym przypadku rosyjskiego, na równych prawach z profesjonalnymi historykami funkcjonują i archiwa kronik filmowych, i środki masowego przekazu, i beletrystyka, i szkoła, i armia, demagogia polityczna, rytuały narodowe i wiele innych[4]. W sytuacji bujnego rozwoju nowych mediów, dostępu do różnych źródeł informacji, a także upowszechnienia się popkultury, pamięć ta może korzystać z różnych dopływów w sposób bardziej spontaniczny i oddolny niż w czasach sowieckich. Nie zmienia to jednak faktu, że proces jej formowania się jest bardzo długi i daleki od historycznego obiektywizmu.



Różne modele pamięci o komunistycznej przeszłości

W różnych częściach Europy da się wyróżnić dziś różne modele pamięci o komunistycznej przeszłości. Niektórzy naukowcy, jak Stefan Toebst, wyznaczają wręcz granice pomiędzy poszczególnymi regionami kontynentu, przyporządkowując im różne kultury pamięci. Państwa europejskie, które doświadczyły dominacji sowieckiej wyraźnie różnią się pod względem sposobów dźwigania tego bagażu. Kultury pamięci przekładają się z kolei na politykę historyczną państw, która wyraźnie różni się w poszczególnych krajach. Państwa bałtyckie – Litwa, Łotwa i Estonia to region, gdzie istnieje podstawowy konsensus wokół kategorycznego odrzucenia narzuconego z góry i określanego jako „obcy” reżimu komunistycznego[5]. Do drugiej kategorii Toebst zalicza Węgry, Polskę czy Czechy, gdzie taki konsensus nie istnieje, a wokół interpretacji autorytarnej przeszłości toczą się (lub toczyły – dop. J.C.) zażarte polityczne spory. Jeszcze inna sytuacja ma miejsce w Bułgarii i Rumunii, a także Macedonii, Serbii i Albanii (w tych ostatnich komunizm nie opierał się na obecności sowieckiej). W wymienionych krajach bałkańskich komunizm traktowany jest z jednej strony jako coś obcego, sprzecznego z miejscowym systemem wartości, jednak docenia się modernizację, jaką przyniósł, pamięta się, że „nie wszystko było takie złe”. W dyskusji nad przeszłością przebija ambiwalencja i apatia. Elity polityczne w równym stopniu są „stare”, co „nowe”. Ma to oczywiście daleko idące konsekwencje. Do czwartej, ostatniej kategorii kultury pamięci Toebst zalicza Rosję, a także Mołdowę i Republikę Naddniestrzańską. Autorytarne (lub wykazujące takie tendencje) struktury działają w nich na zasadzie kontynuacji, zaś elity pozostały w większości te same, co w czasach sowieckich. Trudno mówić o konflikcie pomiędzy elitami starymi a nowymi. Jeśli takowy daje się zaobserwować, to jest w dużym stopniu pozorny. W Rosji zachodzi też inny mechanizm, z którym nie mieliśmy do czynienia w krajach zdominowanych przez ZSRR: pomiędzy dawną „radzieckością”, a dzisiejszą „rosyjskością” często stawia się znak równości na polu pamięci zbiorowej. Toebst argumentuje, że mit założycielski oparty na zwycięstwie nad hitlerowcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, konsolidujący społeczeństwo radzieckie i jego pamięć, został płynnie przejęty przez państwo-sukcesora. Dziś więc występuje w roli mitu rosyjskiego.


Upamiętnianie przeszłości

Podziałowi Europy na Zachodnią, Środkową i Wschodnią odpowiadają nie tylko różne sposoby pamiętania, ale także państwowe strategie upamiętniania, a więc przykłady polityki historycznej. W jednoznacznie odcinających się od dziedzictwa stalinizmu i władzy radzieckiej państwach bałtyckich powstają wielkie projekty muzealne, które pamięć tę unaoczniają, konkretyzują. Na Litwie powstało Muzeum Ofiar Ludobójstwa. W łotewskiej stolicy wybudowano Łotewskie Muzeum Okupacji, a w Tallinie Muzeum Okupacji Estonii. Wyposażenie tego ostatniego podzielono na trzy działy: obejmujący okupację sowiecką z lat 1940-1941, okupację niemiecką 1941-1944 oraz drugą okupację sowiecką z okresu 1944-1991. Dyktatury nazistowska i stalinowska (czy radziecka w ogóle) zostały tu jednoznacznie zrównane w ocenie ich natury i w odniesieniu do ich relacji z państwem i społeczeństwem estońskim. Wypowiedzi w podobnym tonie, stawiających znak równości pomiędzy systemami stalinowskim i nazistowskim, można było usłyszeć miedzy innymi z ust Sandry Kalniete, łotewskiej minister spraw zagranicznych. Jej przemówienie z 2004 roku w Lipsku[6], w którym powiedziała to wprost, wywołało, zapewne nieświadomie, burzę. To, co oczywiste i przyjęte za pewnik w jednych częściach dawnego imperium, w innych wcale takim nie jest. W państwach rozdartych pomiędzy różne sposoby oceny przeszłości, takich jak Ukraina, ostry spór o pamięć wzbudza wiele emocji, rzadko kiedy jednak dochodzi do konstruktywnej dyskusji pomiędzy okopanymi na swoich pozycjach „obozami”. Dominująca na wschodzie kraju pamięć odwołująca się do tradycji radzieckiej funkcjonuje obok galicyjskiej tradycji narodowej ukraińskiej i rzadko kiedy komunikuje się z nią. Druga Wojna Światowa bywa więc zależnie od punktu widzenia „wspólną” Wielką Wojną Ojczyźnianą, wojną niemiecko-radziecką toczoną na ziemiach ukraińskich, ale bez udziału Ukrainy, czy wreszcie po prostu „konfliktem o Ukrainę”. Dziedzictwo radzieckie, w tym stalinowskie, przez część kraju uznawane jest za własne, podczas gdy inna część radykalnie się od niego odcina. Przedstawiony ostatnio przez komunistów projekt pomnika Stalina, który ma stanąć w 65 rocznicę Zwycięstwa w Zaporożu miałby być chroniony 24 godziny na dobę. Trudno o bardziej dobitny przykład braku porozumienia co do symboli, trudno więc o politykę historyczną, która zadowoliłaby wszystkich (lub przynajmniej większość). Sytuacja rozdarcia pamięci na Ukrainie pod pewnymi względami przypomina Polskę sprzed lat 1980-81. Lata te przyjąć można za cezurę, odkąd „nieoficjalna” kultura pamięci ostatecznie wyparła tę lansowaną przez władze PRL-u. W samej Rosji nowe państwo, które odziedziczyło pomniki upamiętniające radziecką przeszłość, z reguły akceptowało je w nowych realiach, tyle, że nadawało im rosyjski charakter. Ogromna statua Matki Narodu (Mat’ Rodina) z otwartego w 1967 roku kompleksu „Stalingrad” stała się po upadku ZSRR miejscem pamięci o rosyjskim charakterze. „Rusyfikacji” uległa sfera symboli drugiej wojny, zwłaszcza zwycięstwa. Zdarza się, że w debacie historycznej argumentacja „etniczna” jest na tyle wyraźna, że za złe strony reżimu sowieckiego obarcza się nie-Rosjan, dopasowując jedynie pozytywną pamięć do działań rodaków.



Pamięć oficjalna, pamięć prywatna

Jednym z problemów przywoływanych często w dyskusjach nad pamięcią w Rosji jest rozdźwięk pomiędzy pamięcią podbudowaną autorytetem państwa, współtworzoną przez państwo, a tą kultywowaną w przekazach rodzinnych. Kult zwycięstwa, „Pobiedy” zajmuje centralną pozycję w rosyjskiej pamięci o wojnie i okresie stalinowskim. Zwycięstwo przysłania koszty, jakie trzeba było (czy na pewno trzeba było?) ponieść, aby odeprzeć najazd niemieckiego agresora. „Pobieda” stawała się ponownym mitem założycielskim Związku Radzieckiego, a zarazem kulminacją jednoczenia się narodu wokół Stalina. Zwycięstwo po czasie dowodziło słuszności kierunku, jaki obrał Józef Wissarionowicz. Cytowany już Lew Gutkov twierdzi, że wobec dominacji pamięci o wielkich chwilach chwały praktycznie wypadła, wyparta ze zbiorowej pamięci warstwa przeżyć powszedniej, beznadziejnej wojny i powojennej egzystencji, niewolniczej pracy, chronicznego głodu i ubóstwa, przymusowej ciasnoty życia. Brutalny terror stalinowski oraz niesłychany koszt lat wojny, jaki był udziałem obywateli radzieckich, w dużym stopniu zawiniony przez Stalina, został nad wyraz skutecznie wyparty ze zbiorowej pamięci. Nina Tumarkin określiła pamięć o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej jako „radziecką religię świecką”[7]. Nie można przy tym ulegać pokusie jednoznacznego tłumaczenia tego stanu rzeczy wpływem państwowej propagandy. Zwycięstwo w wojnie dawało autentyczne oparcie, poczucie spełnienia, celowości dotychczasowych działań (państwa i własnych). Dawało też poczucie przynależności do wielkiego zwycięskiego obozu, bynajmniej nie alianckiego, tylko właśnie radzieckiego, który udźwignął ciężar pokonania Hitlera. Zwycięstwo potwierdziło imperialną potęgę radzieckiego państwa. Przy tym dziele bledną wątpliwości, dotyczące przebiegu wojny czy natury systemu, a także jego pomniejszych przewin. Ogromny wysiłek ludzki, jakim okupione było przeprowadzenie industrializacji, budowa kolei i innych wielkich projektów okazywał się być poniesiony w słusznej sprawie. Wobec liczby ofiar radzieckich (odkupionych zwycięstwem) niepoważne wydają się też być straty „uboczne”. To samo odnosi się do ofiar systemu sowieckiego wśród innych narodów. Do dziś bywa, że zbrodnia katyńska, która pochłonęła ogromną liczbę około 20 tysięcy ofiar, nie wzbudza wystarczająco dużego zainteresowania po stronie rosyjskiej, właśnie ze względu na radziecką skalę. Rosjanie bez problemu wskazaliby liczne przykłady bez porównania większych tragedii, jakie dotknęły obywateli radzieckich.

Badania socjologiczne dowodzą wyrywkowej i pełnej sprzeczności pamięci Rosjan o faktach historycznych związanych z wojną. Często mitologizuje ona historię zgodnie z „heroiczną” państwową wykładnią utrwaloną w czasach Breżniewa, i bywa, że kłóci się z kultywowanym jednocześnie innym obrazem wojny. Sfera rodzinna jest tą, w której najczęściej przechowywana jest pamięć alternatywna, dotycząca ludzkiej, jednostkowej strony wojny i życia w reżimie stalinowskim. To od rodziców i dziadków, czy częściej babć słyszy się o ludzkich tragediach, nieludzkich warunkach, w jakich przyszło im żyć, konfliktach, o których nie słyszy się przy okazji kolejnych rocznic Zwycięstwa. W przekazach rodzinnych na pierwsze miejsce wybija się często cena, jaką ponieśli najbliżsi podczas stalinizmu i wojny. Najważniejsze oddolne, lecz zorganizowane instytucje przekazicieli pamięci o kosztach wojny i śmiertelnym żniwie czasów terroru, stowarzyszenie Memoriał i czasopismo „Pamiat” powstały dopiero w czasach pierestrojki.

Zatrzymując się nad stanem pamięci, rozdźwiękiem pomiędzy „pamięcią oficjalną”, a „pamięcią prywatną” trzeba zauważyć, że rodzina nie jest jedynym miejscem, które kultywuje wspomnienie o ludzkim wymiarze i ciężarze wojny. Warto wskazać przykłady powstających współcześnie filmów, które niosą w sobie niestandardowe ujęcie realiów wojny i poprzez popkulturę zasilają pamięć zbiorową w alternatywne spojrzenie. Obraz „Błogosławcie kobietę” z 2003 roku w reżyserii Stanisława Govoruchina przedstawiając (czy uosabiając) historię Rosji na przykładzie gorzkich losów kobiety, żony żołnierza, na pierwszy plan wysuwa kobiecy punkt widzenia, często nieobecny w dyskursie wojennym[8]. Film „Nasi” Dmitrija Maschijewa z 2004 roku wskazuje, jak skomplikowane motywacje popychają ludzi do działania w czasie wojny (oprócz wielkiej polityki są to też uczucia, namiętności, historie osobiste). Bohaterowie o różnych biografiach i pochodzeniu niejednoznacznie odnoszą się do zarówno władzy radzieckiej, jak i do siebie nawzajem. Z kolei „Czerwone niebo, czarny śnieg” z 2005 roku (reż. Valerij Ogrodnikov), swoją dziwną narracją, wielością charakterów i nietypowym ujęciem samej wojny, która dzieje się bardziej w tle, niż na pierwszym planie, wprowadza świeże, twórcze spojrzenie na rok 1943. Najgłośniejszym ostatnio filmem w Rosji jest „Car” Pawła Łungina z 2009 roku. Film opowiada historię cara Iwana Groźnego odwracając o 180 stopni kanon, jaki wyznaczył odnośnie tej postaci film Siergieja Eisensteina z 1944 roku. Podniesienie Iwana Groźnego do jednego z symboli potęgi Rosji było osobistym życzeniem Stalina i jednym z symboli epoki jego panowania. U Eisensteina Iwan Groźny, podobnie jak Stalin podczas wojny, był bohaterem, któremu wybaczano największe zbrodnie. W filmie Łungina odwrotnie – car Iwan to bezduszny tyran, a współczucie widza wzbudza jego ofiara, metropolita Filip. Co ważne, film promowała rosyjska Cerkiew prawosławna, która pod przewodnictwem metropolity Kiryła coraz wyraźniej odchodzi od modelu sojuszu tronu i ołtarza[9].



ZSRR - pamięć legitymizuje system

Pamięć zbiorowa z reguły spełnia jakieś funkcje, jednoczy ludzi wokół danego celu. Może być nim samoakceptacja, potwierdzenie tożsamości, ale także przywiązanie do wspólnoty politycznej, związanie się z państwem. Państwo często podejmuje starania, żeby wzmocnić relacje z narodem; współkształtować pamięć tak, żeby pokierować ją na pożądane tory. W Rosji pod wieloma względami doszło do symbiozy pamięci zbiorowej i władzy radzieckiej, zwłaszcza, że przekształcenia społeczne w latach stalinowskich były tak głębokie, że pamięć o stalinizmie, chcąc nie chcąc, dotyka samych fundamentów założycielskich społeczeństwa. Zamysłem Stalina było zresztą ukształtowanie nowego „człowieka radzieckiego”. Wykorzenienie, zamęt, brak oparcia oraz doświadczenie głębokich zmian uformowały społeczeństwo radzieckie, co ma swoje konsekwencje do dzisiejszego dnia. Sergiusz Awierincew wspominał: W latach stalinowskich roztropnie było znajdować się możliwie najdalej od swojego naturalnego środowiska życiowego. Chłopi uciekali wówczas do miast, a stołeczni inteligenci – z Moskwy i Petersburga[10]. Władza Stalina jawiła się przy tym jako jedyny pewnik, punkt oparcia, co budowało szczególną i często autentyczną więź między obywatelem, a charyzmatycznym obrazem przywódcy. Jednocześnie Stalin umacniając swoją władzę na nowo budował aparat państwowy i partyjny, tak, żeby jedyną pamięcią, jaką uczestnik systemu znał była ta nowa, stworzona przez niego. „Krótki kurs historii Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików)”, wydana w 1938 roku pod redakcją Stalina jedynie słuszna wersja dziejów partii, stawała się oficjalną wykładnią procesów historycznych. Warto dodać, że po czystkach stalinowskich w 1940 roku partia w 60 procentach składała się z osób, które wstąpiły do niej po 1938 roku. Pośród etatowych pracowników partii współczynnik ten sięgał nawet 90 procent[11]. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że dziełem Stalina był demontaż społeczeństwa (i partii) wraz z jego pamięcią zbiorową, a następnie ponowne uformowanie go, czego kulminacją było zaopatrzenie go w mit założycielski. Zwycięstwo, dla którego ofiarę poniosła ogromna część społeczeństwa, a zarazem było udziałem milionów żołnierzy, dało ostateczną legitymację systemowi, potwierdziło jego potęgę i panowanie.









PRL – pamięć odbiera legitymację władzy

Zupełnie inaczej ukształtowały się relacje pamięć zbiorowa – władza – społeczeństwo w Polsce, odrodzonej po wojnie jako PRL. Mord w Katyniu i Powstanie Warszawskie w dramatyczny sposób pozbawiły społeczeństwo dużej części elit, które w innych okolicznościach mogłyby stanąć na czele odbudowy państwa po wojnie. Zwłaszcza w przypadku Katynia taka kalkulacja Stalina wydawała w swym okrucieństwie logiczna. Nowe władze zdominowanej przez ZSRR Polski starały się wymazać te niewygodne dla nich wydarzenia ze zbiorowej pamięci. Odsunięcie w niebyt dwóch największych współczesnych wydarzeń, w których ZSRR, państwo patron, występowało w złowieszczej lub nieszczerej roli było dla władz PRL koniecznością chwili. Społeczeństwo polskie przechowywało je jednak w pamięci z pełną mocą. Gdy dołączyć jeszcze pamięć o wojnie polsko-bolszewickiej z 1920 roku oraz utratę wschodnich terenów Drugiej RP i wynikające z nich powojenne przesiedlenia, również pomijane w oficjalnym dyskursie, okaże się, że tragedie te dotknęły bezpośrednio ogromną część społeczeństwa. Pamięć o nich miała siłą rzeczy mocny fundament.

W przypadku Polski nie można powiedzieć o dogłębnym przemodelowaniu społeczeństwa, które mogłoby znaleźć oparcie w jednoczącym charakterze przywództwa państwa. Poczucie budowy nowego świata, silne i pociągające we wczesnych latach powojennych z biegiem czasu słabło i kompromitowało się, co wzmacniało wydźwięk nieoficjalnych, niewygodnych prawd. Zwycięstwo wojenne nie przyniosło społeczeństwu poczucia spełnienia, ale przeciwnie, gorzkie rozczarowania, doznanie osamotnienia i bezsilności. Centralne miejsce w pamięci, odwrotnie niż w ZSRR, zajęły właśnie koszty wojny. Kultywowano pamięć o niewyobrażalnych ofiarach poniesionych nierzadko w wyniku decyzji politycznych zapadających ponad głowami Polaków, na które nie mieli oni wpływu. Spektakularny sukces militarny finału wojny ginął w obliczu ofiar poniesionych, jak się wydawało, bez potrzeby. Zwłaszcza, że głównej sile dźwigającej ciężar wojny w Polsce, Armii Krajowej, nie dane było cieszyć się owocami wygranej, do której się walnie przyczyniła. Rozpoczęcie nowego rozdziału zatytułowanego PRL było raczej dla cichej większości społeczeństwa koniecznością przetrwania, znalezienia sobie minimum miejsca do życia, podejmowaną bez entuzjazmu. Rozdźwięk pomiędzy przechowywaną pamięcią o Katyniu i Powstaniu, a oficjalną historiografią pomijającą je, na samym starcie postawił władze PRL-u i społeczeństwo po przeciwległych stronach barykady. Co więcej, podtrzymanie przez oficjalną Polskę Ludową sfabrykowanej przez NKWD w latach 1943-44 wersji o niemieckiej odpowiedzialności za Katyń, wielu określa mianem „kłamstwa założycielskiego” PRL[12]. Wysiłki władz w dziedzinie pamięci kierować się będą odtąd na poszukiwanie sposobów na uwiarygodnienie się. Początkowo wysiłki te kierowano na podkreślenie narodowego charakteru rządu.

W Manifeście PKWN z 1944 ponad 20 razy odwoływano się do „narodu”, zamiast „ludu pracującego” czy „proletariatu”. Potrzeba zdobycia legitymacji społecznej przez nowe władze odsunęła tymczasowo na boczny tor internacjonalistyczne hasła komunizmu. Dziedzictwem stalinizmu w Polsce było poczucie obcości wobec systemu i rządzących państwem, braku mandatu do sprawowania przez nich władzy. Dzierżycielem pamięci zbiorowej nie były władze, tylko społeczeństwo. Kluczowe miejsce w tej pamięci zajmowały wydarzenia, w których ZSRR występował w roli wrogiej Polsce. W Polsce nigdy nie doszło do symbiozy świętości kultywowanych przez władze, a tych zakorzenionych w pamięci zbiorowej. Rozdźwięk pomiędzy nimi podważał prawowitość sprawowania przez komunistów władzy w Polsce. Z czasem nawet tak spektakularne inicjatywy państwa jak odbudowa Zamku Królewskiego w Warszawie, czy pielęgnowany kult Mickiewicza, zaczęły tracić impet. Około lat 1980-81 szala zwycięstwa w zmaganiach o pamięć przechyliła się ostatecznie na stronę tej kultywowanej w „drugim obiegu”. W poszukiwaniu wiarygodności władzom pozostało dyskretnie czerpać z tej właśnie tradycji. Pamięć zbiorowa przeszła więc zupełnie inną drogę niż w Rosji, gdzie to właśnie głosy nawołujące do innego spojrzenia na stalinizm, demaskujące jego zbrodniczy charakter miały i mają trudności w zakorzenieniu się.

70-ta rocznica Zbrodni Katyńskiej i 65-ta rocznica zakończenia II wojny światowej to dobry moment na podjęcie trudnych rozliczeń z przeszłością. Rosji i Polsce dużo łatwiej byłoby budować wzajemne stosunki gdyby były one wolne od bagażu historii. Ważne jednak, żeby zamknięcie pewnego rozdziału wspólnych dziejów dokonało się w atmosferze oczyszczenia.





O AUTORZE



Jędrzej Czerep – Research Fellow Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. Absolwent Master In Euro Mediterranean Affairs (MEMA), międzynarodowego projektu akademickiego łączącego nauki polityczne, ekonomię i studia kulturoznawcze, organizowanego przez 16 uniwersytetów z 7 krajów basenu Morza Śródziemnego. Współpracował z brukselską organizacją lobbyingową Culture Action Europe, Amnesty International i telewizją Al-Jazeera English. Studiował i pracował m.in. w Barcelonie, Casablance, Brukseli. Specjalizuje się w analizach problemów międzynarodowych dotykających nowych procesów społecznych i zjawisk kulturowych. Publikował m.in. w wydawnictwach uniwersyteckich (Acta Albaruthenica), analitycznych (Komentarz Międzynarodowy Pułaskiego, EU Insider), jak i skierowanych do szerszego grona czytelników (Portal Spraw Zagranicznych).



























Piotr Kuspys



Stosunki polsko-rosyjskie



Stosunki polsko-rosyjskie nigdy nie były łatwe. Wielowiekowe sąsiedztwo wiązało się z nieustanną walką o miejsce w Europie. Do historycznych zaszłości i żalów doszły trudne doświadczenia z okresu drugiej wojny światowej. Zmiany, które nastąpiły na arenie międzynarodowej, nie sprzyjały rozwijaniu dobrej współpracy. Dominująca pozycja Rosji oznaczała dla Polski zależność polityczną, ukrytą pod pozorem „bratnich stosunków”. Dopiero po zakończeniu zimnej wojny polsko-rosyjskie kontakty zaczęły zmierzać w kierunku partnerstwa. Dotychczasowa współpraca państw socjalistycznych, daleka od dobrosąsiedzkiej, nie była już spoiwem i każda ze stolic miała swoją wizję przyszłości. Procesy demokratyczne w Polsce i przemiany w Rosji nie służyły zacieśnieniu stosunków dwustronnych. Kreml nie mógł się pogodzić z upadkiem imperium radzieckiego i wciąż poszukiwał swojego miejsca na arenie międzynarodowej. Federacja Rosyjska, jako spadkobierczyni ZSRR, zamierzała utrzymać pozycję silnego i samodzielnego centrum gospodarczego i politycznego na arenie międzynarodowej. Dla Polski nie było odwrotu. Demokratycznie wybrane władze postawiły na integrację z instytucjami zachodnimi. Była to historyczna szansa na zacieśnienie kontaktów z Zachodem i uniezależnienie się od Moskwy[13]. Z drugiej strony Polacy liczyli, że upadek komunizmu doprowadzi do demokratyzacji Rosji i przemian gospodarczych w tym kraju. Kierując się tym przekonaniem uważano, że budowanie partnerstwa i współpracy trzeba zacząć od pojednania obu narodów. Stąd też, na początku lat dziewięćdziesiątych, oprócz wypracowania bazy prawnej, dużo uwagi poświęcano negocjacjom w sprawie wyprowadzenia wojsk radzieckich z Polski oraz ostatecznemu wyjaśnieniu zbrodni katyńskiej[14].

Wszystko wskazywało na to, że stosunki polsko-rosyjskie pójdą w dobrym kierunku. Zdaniem Siergieja Stankiewicza, doradcy Borysa Jelcyna, początek tych kontaktów napawał optymizmem[15]. Rosyjskie media pozytywnie pisały o wizycie Lecha Wałęsy w Moskwie, która miała miejsce 22 maja 1992 roku. Jego otwartość spodobała się także Jelcynowi, co miało przyczynić się do szybkiego podpisania traktatu o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy[16] oraz pomyślnego przebiegu negocjacji w sprawie wyprowadzenia wojsk radzieckich z Polski[17].

Traktat o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy między Polską i Rosją stworzył podwaliny pod nowe stosunki, które miały być oparte na poszanowaniu suwerenności, partnerstwie i dobrosąsiedztwie. Ponadto Warszawa chciała nadać temu dokumentowi znaczenia symbolicznego, zamykającego miniony okres stosunków dwustronnych. W trakcie prac nad traktatem strona polska zaproponowała, aby potępiono w nim zbrodnie stalinowskie wobec Polski i Polaków. Warszawa chciała także, aby traktat przewidywał możliwość odszkodowań dla ofiar represji. Strona rosyjska nie zgodziła się na te propozycje[18].

Na początku lat dziewięćdziesiątych Polska dążyła do tego, aby jak najszybciej wycofano z jej terytorium oddziały wojsk radzieckich. Jeszcze we wrześniu 1990 roku rząd Tadeusza Mazowieckiego zwrócił się do władz ZSRR z propozycją podjęcia rokowań w tej sprawie. Negocjacje trwały trzy lata. Moskwy nie przekonywały polskie argumenty. Obydwie strony wysuwały wzajemne roszczenia finansowe, co utrudniało osiągnięcie porozumienia. Polska oszacowała swoje straty z tytułu pobytu wojsk radzieckich na 4,5 mld USD, zaś Rosja wystawiła rachunek za wyzwolenie Polski spod hitlerowskiej okupacji na 26 mld rubli[19]. Podpisany w maju 1992 roku Traktat o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy w żaden sposób nie odniósł się do tej kwestii i nie spowodował przełomu w negocjacjach[20]. Dopiero przyjęcie tak zwanej „opcji zerowej” umożliwiło osiągnięcie kompromisu. Obydwie strony nie wysuwały już wobec siebie żadnych roszczeń finansowych i do września 1993 roku wycofano sprzęt i jednostki wojskowe[21].

Poczyniono także symboliczne kroki w celu wyjaśnienia zbrodni katyńskiej. Jeszcze w kwietniu 1990 roku, prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow, u schyłku imperium radzieckiego, przekazał Polsce listę zawierającą 14589 nazwisk Polaków zabitych w Katyniu. W jego ślady poszedł Borys Jelcyn. Podczas moskiewskiej wizyty Lecha Wałęsy przekazał mu 18 teczek kserokopii dokumentów dotyczących tragedii katyńskiej[22]. W październiku tegoż roku przesłał do Warszawy kolejne akta w sprawie Katynia, w tym decyzje biura politycznego z dnia 5 marca 1940 roku o zabiciu polskich więźniów. Uczynił to, chociaż zdawał sobie sprawę z wagi tych dokumentów i ich ewentualnego wpływu na stosunki polsko-rosyjskie. Gdy w 1991 roku Gorbaczow osobiście przekazał Jelcynowi teczkę z aktami katyńskimi miał powiedzieć: Boje się, że mogą wyniknąć problemy w stosunkach międzypaństwowych. Decyzja jednak należy do ciebie[23].

Atmosfera zgodności i gotowości do rozbudowywania partnerskiej współpracy nie trwała długo. Gdy Warszawa wyraziła chęć wstąpienia do NATO, dla Kremla stało się jasne, że cele strategiczne obu państw różnią się. Warszawa nie chciała pozostawać w „szarej strefie” między Zachodem a Moskwą. Dla Rosji oznaczało to naruszenie porządku międzynarodowego. Świat miał nadal pozostawać dwubiegunowym, zaś Polska nie mogła opuścić rosyjskiej strefy wpływów. Zarówno prezydent Borys Jelcyn, jak i szef rosyjskiej dyplomacji Andriej Kozyriew dali do zrozumienia, że Rosja nie zgadza się na rozszerzenie Sojuszu Północnoatlantyckiego na Wschód[24]. Mimo to, gdy w sierpniu 1993 roku prezydent Rosji przyjechał do Warszawy, Lech Wałęsa robił wszystko, aby przekonać go, że Polska może sama stanowić o swoich interesach strategicznych. Ku zaskoczeniu wszystkich Borys Jelcyn przyznał mu rację. Po raz pierwszy Rosja publicznie przyznała Polsce prawo do kształtowania własnej polityki zagranicznej, w tym także w zakresie bezpieczeństwa. Korzystając z okazji Warszawa określiła członkostwo w NATO swoim celem strategicznym. Do polskich placówek dyplomatycznych wysłano pilną depeszę, informującą o rosyjskim stanowisku. Było to bardzo trafne posunięcie, gdyż za kilka tygodni Moskwa zmieniła zdanie, otwarcie i skutecznie przeciwstawiając się rozszerzeniu NATO na Wschód[25].

Według strony rosyjskiej wspomniana wizyta prezydenta Rosji doprowadziła do pogorszenia personalnych relacji między Wałęsą a Jelcynem. Powodem miała być „nieszczerość i podstępność” prezydenta Polski. W konsekwencji stosunki polsko-rosyjskie zaczęły tracić na intensywności, zaś gospodarz Kremla nie przyjmował kolejnych zaproszeń. W ten sposób była to pierwsza i zarazem ostatnia wizyta Borysa Jelcyna w Polsce[26].

Na początku lat dziewięćdziesiątych, obok polskich planów wobec NATO, kością niezgody w stosunkach między Warszawą i Moskwą były także kontakty z Ukrainą. Kreml sprzeciwiał się bliskiej współpracy polsko-ukraińskiej. Polska więc musiała prowadzić bardzo ostrożną politykę, gdyż narażenie się Rosjanom mogło negatywnie wpłynąć na proces wycofywania radzieckich wojsk. Tym bardziej, że trwał ukraińsko-rosyjski spór wokół Floty Czarnomorskiej na Krymie. Moskwa, natomiast działała bez skrupułów. Aby bronić swoich interesów nad Dnieprem Rosja posunęła się do dyplomacji niekonwencjonalnej. Podczas spotkania z prezydentem Ukrainy, Jelcyn odtworzył Leonidowi Krawczukowi nagranie ze spotkania z Lechem Wałęsą, podczas którego Wałęsa miał powiedzieć, że dla Polski priorytetem jest Zachód, a nie Ukraina[27]. Nie wpłynęło to jednak na współpracę między Warszawą i Kijowem.

We wrześniu 1993 roku w Polsce odbyły się wybory parlamentarne. Po zwycięstwie lewicy i ludowców, to właśnie do Moskwy zostały skierowane pierwsze kroki szefa rządu Waldemara Pawlaka i marszałka Sejmu Józefa Oleksego. Brakowało natomiast podobnych gestów z drugiej strony. Rosja borykała się z problemami gospodarczymi i politycznymi. Na dodatek Jelcyn wysłał wojsko na rosyjski parlament, co jeszcze bardziej umocniło Polaków w przekonaniu, że nie ma innej drogi, niż integracja z NATO. Przekreślało to nadzieje na szybką poprawę relacji na linii Warszawa-Moskwa. Dopiero w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych Rosja podjęła próbę ocieplenia tych stosunków. Borys Jelcyn zatwierdził program rozwoju współpracy polsko-rosyjskiej, który jednak nigdy nie doczekał się realizacji. Niemniej jednak ożywiły się kontakty polityczne. W marcu do Polski przyleciał premier Rosji Jewgienij Primakow, a w następnym miesiącu w Moskwie z wizytą przebywał nowy prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski. W konsekwencji pod koniec roku Kreml zaproponował powołanie strefy wolnego handlu. Przebywający w Moskwie Włodzimierz Cimoszewicz w listopadzie 1996 roku podpisał oświadczenie o strefie wolnego handlu. Po namyśle Polska jednak odrzuciła rosyjską propozycje, gdyż uznała ją za próbę storpedowania polskich planów integracji z Zachodem[28].

Gdy w 1997 roku władzę w Polsce przejęła koalicja AWS i Unii Wolności, współpraca z Rosją została odsunięta na dalszy plan. Stawiając na kontakty z Zachodem Polska robiła wszystko, aby wyraźnie odgraniczyć się od Rosji. Przyczyniła się do tego próba nawiązania bliskich kontaktów z Czeczenią. Kreml uznał takie działania za szkodzące polsko-rosyjskim stosunkom, co doprowadziło do zerwania dialogu politycznego między Warszawą i Moskwą. Dwukrotnie przebywający w Rosji (Miednoje i Katyń) premier Jerzy Buzek nigdy nie został zaproszony z wizytą do Moskwy[29].

Nie spełniły się słowa ekspertów, którzy zapowiadali poprawę stosunków dwustronnych po wejściu Polski do NATO. Wprawdzie rząd przyjął założenia polityki wobec Rosji, nie przyniosło to jednak oczekiwanego przełomu. Na dodatek pojawiły się nowe problemy w postaci skandali szpiegowskich. W 1999 roku Polska odmówiła udzielenia zezwolenia na zamieszkanie piętnastu rosyjskim przedsiębiorcom, co zostało uznane na Kremlu jako nieprzyjazny akt polityczny. Następnie polskie MSZ, pod zarzutem prowadzenia działalności szpiegowskiej, wydaliło z kraju dziewięciu rosyjskich dyplomatów. W odpowiedzi Moskwa uznała za personae non gratae dziewięciu pracowników polskiej ambasady[30].

Nie bez znaczenia była także demonstracja przeciwko wojnie w Czeczenii, podczas której uczestnicy protestu wkroczyli na teren konsulatu Federacji Rosyjskiej w Poznaniu, niszcząc rosyjską flagę. Niemniej jednak oficjalne kontakty polityczne nie zostały zamrożone: w lipcu 2000 roku z jednodniową wizytą w Moskwie przebywał prezydent Kwaśniewski; w listopadzie wizytę w Polsce złożył minister spraw zagranicznych Rosji Igor Iwanow. Dopiero po wizycie w 2001 roku Władysława Bartoszewskiego w Moskwie nastąpiło ożywienie przerwanego dialogu. Udało się także doprowadzić do wizyty w Polsce Sekretarza Rady Bezpieczeństwa FR Siergieja Iwanowa, przewodniczącego Dumy Gienadija Sielezniowa i premiera Michaiła Kasjanowa[31]. W 2001 roku doszło do kolejnego spotkania prezydentów Polski i Rosji w Kijowie.

Wybory parlamentarne w 2001 roku przyniosły zwycięstwo lewicy. Rząd Leszka Millera, obok integracji europejskiej, postawił na normalizację stosunków polsko-rosyjskich. Chociaż poprawiła się atmosfera, nadal nie brakowało problemów. Moskwa sądziła, że wraz z otwarciem polskich cmentarzy wojskowych w Katyniu i Miednoje rozdział historycznych roszczeń ze strony Polski zostanie zamknięty. Tak się jednak nie stało. Śledztwo w sprawie mordu katyńskiego i kwestia odszkodowań dla ofiar stalinowskich represji pozostawały na porządku dziennym[32].

W styczniu 2002 roku do Warszawy po raz pierwszy przybył prezydent Władimir Putin. Była to zapowiedź nowej jakości w stosunkach dwustronnych. �wczesny prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski zajął postawę dyplomatycznego wyczekiwania, nie wysuwając zagadnień historycznych na pierwszy plan, co zostało docenione przez Kreml. Polska jednak kontynuowała strategie pojednania historycznego. Podczas wywiadu dla rosyjskiej agencji informacyjnej Interfaks Aleksander Kwaśniewski, w sposób bardzo wyważony, dał do zrozumienia, że Polacy oczekują przeprosin za Katyń. Nie uzależniał jednak dalszej współpracy z Rosją od postawy Kremla w tej sprawie[33].

Wizyta Putina w Polsce miała być sprawdzianem na ile polscy politycy wywiążą się ze swoich obietnic dotyczących poprawienia stosunków polsko-rosyjskich. Uprzedzenia i pretensje z obu stron rzutowały na współpracę bieżącą. Mimo to poczyniono szereg działań, aby to zmienić. W latach 2002-2004 utworzono Polsko-Rosyjską Komisję Międzyrządową ds. Współpracy Gospodarczej[34]. Powołano także Radę Biznesu Polski i Rosji oraz Polsko-Rosyjskie Forum Dialogu Obywatelskiego. Pierwsze takie forum odbyło się w 2003 roku w Warszawie, a drugie – w następnym roku w Petersburgu. Później, z powodu ochłodzenia w relacjach polsko-rosyjskich, nastąpiła przerwa. Prace forum wznowiono w 2008 roku z inicjatywy szefów dyplomacji Polski i Rosji, Radosława Sikorskiego i Siergieja Ławrowa. W ubiegłym roku w Moskwie odbyło się już czwarte tego typu spotkanie[35].

W 2002 roku ruszyły prace Grupy ds. trudnych. Tematem przewodnim jej spotkań była tragedia katyńska i represje wobec Polaków. Brak postępów w tym zakresie zmusił do podjęcia działań na szczeblu krajowym. W 2004 roku Instytut Pamięci Narodowej wszczął śledztwo w sprawie mordu katyńskiego. W Moskwie wówczas dobiegało końca postępowanie prokuratorskie. Na wiosnę następnego roku rosyjska prokuratura wojskowa zakończyła oficjalnie śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej, uznając, że nie ma podstaw do traktowania jej w kategoriach ludobójstwa. Wydarzenia w Katyniu uznano za przestępstwo pospolite, które, zgodnie z rosyjskim kodeksem karnym, uległo przedawnieniu.

Pod koniec 2004 roku polsko-rosyjska współpraca została poddana kolejnej próbie. Przemiany polityczne na Ukrainie, która dla Polski jest strategicznym partnerem, wymagały poparcia ze strony demokracji zachodnich. Warszawa, podobnie jak w latach poprzednich, pośpieszyła z pomocą. Chociaż ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski starał się za wszelką cenę zachować bezstronność, polska opinia publiczna i establishment polityczny opowiedzieli się po stronie Wiktora Juszczenki, lidera „pomarańczowej rewolucji”. Z kolei Moskwa popierała namaszczonego przez Leonida Kuczmę prorosyjskiego Wiktora Janukowycza. W takim układzie polskie zaangażowanie w Kijowie zostało odczytane przez Kreml jako bezpośrednie wtrącanie się w sprawy „bliskiej zagranicy”, będącej przedmiotem szczególnego zainteresowania ze strony Rosji.

W obu krajach nadal panowała nieprzyjazna atmosfera. W Polsce doszło do pobicia dzieci rosyjskich dyplomatów, w Rosji zaś pobito korespondenta „Rzeczypospolitej”. Obydwie sprawy, nagłośnione przez media, posłużyły do wzniecania antyrosyjskich nastrojów w Polsce i antypolskich w Rosji. Jakby tego było za mało, pod koniec 2005 roku Kreml wprowadził embargo na polskie wyroby mięsne i produkty roślinne. Rządząca wówczas Prawo i Sprawiedliwość przeniosła te nieporozumienia na płaszczyznę europejską. Odtąd Warszawa uzależniała zawarcie nowej umowy o współpracy między UE i Rosją od zniesienia embarga na polskie produkty. Przyjazd Siergieja Ławrowa do Polski w październiku 2006 roku nie przyniósł poprawy. Do porządku dziennego doszły także problemy energetyczne. Polska sprzeciwiała się budowie gazociągu Północnego, a po rosyjsko-ukraińskim konflikcie gazowym, optowała za powołaniem wspólnej polityki bezpieczeństwa energetycznego UE. Na dodatek Warszawa zgodziła się na instalację na terytorium Polski elementów tarczy przeciwrakietowej, co jeszcze bardziej rozgniewało Moskwę.

Szanse na poprawę stosunków dwustronnych zapowiadało zwycięstwo Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych w październiku 2007 roku. Bezkompromisowa postawa polityków Prawa i Sprawiedliwości ustąpiła miejsca racjonalnej strategii przyjętej przez nowe władze. Rząd Donalda Tuska dał do zrozumienia, że jest gotowy do prowadzenia dialogu z Rosją. Zaszłości historyczne już nie decydowały o bieżącej współpracy. Z Warszawy popłynęły kompromisowe propozycje dotyczące rozwiązania sporu wokół dostaw polskich produktów do Rosji. Polska złagodziła swoje stanowisko w sprawie negocjacji nowego porozumienia o strategicznym partnerstwie między Rosją a Unią Europejską. W konsekwencji służby weterynaryjne obu krajów doszły do porozumienia i Rosja zniosła embargo na polskie produkty. Rozpoczęto także konsultacje w sprawie tarczy antyrakietowej.

Rosjanie zdawali sobie sprawę z polskiego przywiązania do spraw historycznych. Dlatego podczas telemostu zorganizowanego pod koniec 2007 roku doradca prezydenta Putina Siergiej Jastrzembski pytał o to, jakie miejsce będzie zajmować polityka historyczna w gabinecie Donalda Tuska. Reprezentujący w tych rozmowach Polskę wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski dał do zrozumienia, że trudna historia nie powinna mieć wpływu na stosunki dwustronne. Stwierdził także, że historię należy pozostawić historykom. W kontekście trwających rozmów na temat amerykańskiej tarczy przeciwrakietowej w Europie Niesiołowski wyraził przekonanie, że jest to problem nie tyle polsko-rosyjski, co rosyjsko-amerykański. To właśnie Waszyngton i Moskwa powinni porozumieć się w tej sprawie[36].

Rok 2008 to okres aktywizowania dialogu politycznego między dwoma państwami. W lutym do Moskwy przybył premier Donald Tusk, który spotkał się z premierem Rosji Zubkowem, prezydentem Władimirem Putinem i przyszłym gospodarzem Kremla Dmitrijem Miedwiediewem. Była to pierwsza wizyta polskiego premiera od siedmiu lat. Nikt nie spodziewał się przełomu w stosunkach polsko-rosyjskich. Sukcesem była już sama wizyta i podjęcie dialogu politycznego, tym bardziej, że tematów do rozmów nie brakowało. Należało uspokoić Rosję w sprawie tarczy antyrakietowej oraz zadbać o własne bezpieczeństwo energetyczne. Nie chodziło o przekonanie strony rosyjskiej do swoich racji, lecz o to, aby istniejące rozbieżności w zakresie bezpieczeństwa nie rzutowały na inne dziedziny współpracy dwustronnej[37]. Pod tym względem wizytę Donalda Tuska w Moskwie można zaliczyć do udanych. Wznowiono dialog polityczny i współpraca polsko-rosyjska zaczęła wracać do normalności. Wkrótce doszło do rozmów ministrów spraw zagranicznych Polski i Rosji, którzy spotkali się w tym roku dwukrotnie. Reaktywowano prace Komitetu Strategii Współpracy Polsko-Rosyjskiej, Polsko-Rosyjskiego Forum Obywatelskiego oraz Grupy ds. trudnych[38].

We wrześniu 2009 roku, w ramach obchodów 70. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej, w Polsce z wizytą gościł Władimir Putin. Było to ważne wydarzenie polityczne, gdyż po raz ostatni rosyjski przedstawiciel tak wysokiej rangi przebywał w Polsce siedem lat temu. Mimo prób podejmowanych przez rząd Donalda Tuska, nie udało się w pełni poprawić współpracy na szczeblu politycznym. Zdaniem niemieckiego politologa Aleksandra Rara stosunki polsko-rosyjskie w ciągu ostatnich lat znalazły się w ślepym zaułku. Brak politycznego dialogu i ciągłe pretensje historyczne rzutowały na kontakty bieżące. Premier Tusk chciał przełamać złą passę, czyniąc te stosunki pragmatycznymi. Wizyta Putina w Polsce miała być właśnie takim nowym początkiem starej współpracy. Podczas spotkania premierów podpisano kilka dokumentów międzyrządowych, między innymi na temat współpracy w sferze energii atomowej oraz porozumienie w dziedzinie kultury. Z tego też powodu rok 2009 można nazwać rokiem przełomowym dla stosunków polsko-rosyjskich[39].

W przededniu wizyty Putina w polskich mediach ukazało się wiele artykułów i prognoz dotyczących stosunków dwustronnych. W Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł Putina. Apel, nazwany Listem Putina do Polaków, miał charakter zachęty do pojednania. Powołując się na przykład kontaktów między Rosją i Niemcami, Putin wyraził nadzieję: że również stosunki rosyjsko-polskie wcześniej czy później osiągną tak wysoki, z prawdziwego zdarzenia partnerski poziom[40]. Z ust Putina wprawdzie nie padło słowo „przepraszam”, mimo to prezydent Rosji potępił Pakt Ribentrop-Mołotow.

Rzeczpospolita opublikowała wyniki badań społecznych, z których wynikało, że aż 76 proc. ankietowanych przez GfK Polonia oczekuje przeprosin ze strony Rosji za napaść sprzed 70 lat[41]. Rosyjska prasa, komentując te informacje ripostowała, że Polska też ma sporo na sumieniu, w tym chociażby napaść Józefa Piłsudzkiego w 1920 roku na zachodnie ziemie ZSRR. Wówczas do Polski zostały przyłączone część Ukrainy i Białorusi, które, po podpisaniu Paktu Ribentrop-Mołotow, wróciły do ZSRR. Rosyjska prasa, przy okazji polskich żądań wobec Katynia, zasugerowała, że Polska nie powinna zapominać o swoich grzechach wobec innych narodów, chociażby o obozach w Berezie Karuskiej i Tucholi[42].

Podsumowując wizytę Władimira Putina w Polsce rosyjski dziennik Prawda stwierdził, że oba kraje powinny pójść za przykładem Niemiec i Francji, dla których trudna historia nie jest żadną przeszkodą w budowaniu dobrych stosunków. Niekończące się przeprosiny to droga donikąd. W odpowiedzi na przeprosiny za Katyń Rosja może zażądać przeprosin ze strony Polski za obozy z 1920 roku czy też za okupację Moskwy w 1612 roku. W tysiącletniej historii stosunków polsko-rosyjskich powodów znajdzie się wiele[43].

Stosunki polsko-rosyjskie, z uwagi na różne priorytety w polityce zagranicznej, od początku lat dziewięćdziesiątych nie miały szans na to, aby stać się strategicznymi. Nie mniej jednak, gdy prezydentem RP był Aleksander Kwaśniewski, kontakty te cechował wysoki poziom wzajemnego zaufania. Chociaż zdarzały się różne incydenty, starano się je łagodzić bez odwoływania się do tematów historycznych, które wciąż kładą się cieniem na współczesne stosunki. Nie wyliczając ofiar, które miały miejsce po obu stronach, kwestie historyczne w Polsce niekiedy dominują nad sprawami bieżącymi i stąd, nie bez powodu, w krajach ościennych rozpamiętywanie się w historii jest uznawane za specjalność polskiej kuchni politycznej. Rosyjskie media, ilekroć komentują stosunki polsko-rosyjskie, piszą o „opętanych przez historię Polakach”. Wynika to z braku zrozumienia ze strony Rosjan, którzy albo nie znają wspólnej historii, albo nie chcą do niej wracać. Stąd też rozliczanie się z przeszłością jest obecnie poza kręgiem zainteresowań rosyjskiego społeczeństwa i polityków. Dla Kremla liczy się bowiem teraźniejszość, gdyż przeszłość nie stawia państwa rosyjskiego w najlepszym świetle. Z tego powodu trudno oczekiwać przeprosin ze strony Rosji. Ponadto kłóciłoby się to ze strategią przyjętą w Moskwie, według której Rosja jest mocarstwem światowym. Jak mówi rosyjski politolog Aleksiej Makarin dzisiejsza Rosja nie przeprasza, bo uważa to za przejaw słabości[44].







O AUTORZE

Piotr Kuspys – Research Fellow Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. Komentator polityczny BBC World Service. Doktor wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Absolwent Szkoły Praw Człowieka przy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Tłumacz dyplomatyczny języków ukraińskiego i rosyjskiego. Autor książki: „Współczesne stosunki polsko-ukraińskie 1991-2008. Polityka. Gospodarka. Wojsko. Sektor pozarządowy” (Instytut Studiów Strategicznych, Kraków 2009).





[1] Czudakowa M., Został nam Miedwiediew, „Gazeta Wyborcza” 27.03.2010.

[2] Rogiński A., Pamięć o stalinizmie, referat wygłoszony na konferencji „Historia stalinizmu. Wnioski i problemy badawcze” tłum: P. Mitzner, „Przegląd Polityczny” nr 95, Gdańsk 2009.

[3] Szacka B., Czas przeszły, pamięć, mit, Warszawa 2006.

[4] Gudkov L., Pam�t’ o vojne i massova� identičnost' rossi�n tłum: A. Bachórz, „Pam�t' o vojne 60 let spust�. Rossi�, Germani�, Evropa”, Moskwa 2005.

[5] Troebst S., Postkomunistyczne kultury pamięci w Europie Wschodniej: stan, kategoryzacja, periodyzacja, „Acta Universitatis Wratislaviensis” no 2788, Wrocław 2005.

[6] Kalniete S., Old Europe, New Europe, wystąpienie w Lipsku, 24.03.2004, za Troebst S., Postkomunisyczne…

[7] Tumarkin N., The Living & the Dead: The Rise and Fall of the Cult of Word War II In Russia, Nowy Jork, 1994.

[8] Bachórz A. Wielka Wojna Ojczyźniana we współczesnej rosyjskiej kinematografii. O nośnikach pamięci zbiorowej, „Przegląd Zachodni” nr 2, kwiecień-czerwiec 2009.

[9] 10 sprawiedliwych, wywiad W. Pięciaka z prof. A. Nowakiem, dodatek „Zbrodnia Katyńska”, „Tygodnik Powszechny” 12-21.03.2010.

[10] Inteligent po potopie, wywiad Elżbiety Sawickiej z Sergiuszem Awierincewem, „Przystanek Europa. Rozmowy nie tylko o literaturze”, Warszawa 1996.

[11] Baczko B., Stalin czyli jak sfabrykować charyzmę, „Przegląd Polityczny” nr 95, Gdańsk 2009.

[12] Mord założycielski, wywiad W. Pięciaka z Januszem Kurtyką, „Tygodnik Powszechny” 12-21.03.2010.

[13] Por. ?.?. ???????, ?????????-???????? ?????????, ?????? 2007, s. 56.

[14] Por. Ł. Polinceusz, Stosunki polsko-rosyjskie w 70. rocznicę II Wojny Światowej, Fundacja Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae, „Policy Papers”, nr 27/2009.

[15] Por. ?.?. ???????, ?????????-???????? ?????????, ?????? 2007, s. 59.

[16] Zob. Traktat między Rzecząpospolitą Polską a Federacją Rosyjską o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy, Moskwa, 22.05.1992, Dz. U. 1993, nr 61, poz. 291.

[17] Por. ???? ?????? ?????? ??????????? ??? ????????, „?????????”, 25.05.1992.

[18] Por. ?.?. ???????, ?????????-???????? ?????????, ?????? 2007, s. 60.

[19] Por. tamże, s. 62.

[20] Por. Traktat między Rzecząpospolitą Polską a Federacją Rosyjską o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy, Moskwa, 22.05.1992, Dz. U. 1993, nr 61, poz. 291.

[21] Por. P. Kuspys, Współczesne stosunki polsko-ukraińskie, Kraków 2009, s. 94.

[22] Por. ?.?. ???????, ?????????-???????? ?????????, ?????? 2007, s. 61.

[23] Katyn sin Auschwitz, “El Pais”, 22.10.2009.

[24] Por. ?.?. ???????, ?????????-???????? ?????????, ?????? 2007, s. 59.

[25] Por. Ł. Polinceusz, Stosunki polsko-rosyjskie w 70. rocznicę II Wojny Światowej, Fundacja Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae, „Policy Papers”, nr 27/2009.

[26] Por. ?.?. ???????, ?????????-???????? ?????????, ?????? 2007, s. 65.

[27] Por. ?.?. ???????, ?????????-???????? ?????????, ?????? 2007, s. 66.

[28] Por. tamże, s. 70.

[29] Por. tamże, s. 73.

[30] Por. ?.?. ???????, ?????????-???????? ?????????, ?????? 2007, s. 75.

[31] Por. P. Kuspys, Współczesne stosunki polsko-ukraińskie, Kraków 2009, s. 93.

[32] Por. Ł. Polinceusz, Stosunki polsko-rosyjskie w 70. rocznicę II Wojny Światowej, Fundacja Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae, „Policy Papers”, nr 27/2009.

[33] Por. ?????????-???????? ????????? ????? ?? ??????????? ????? ???????, ??????? ?????, NEWSru.com, 16.01.2002.

[34] Por. ?????????-???????? ???????????? ?????????, ???? ?????????? ?????????? ?????????, http://premier.gov.ru/visits/world/6130/info/8213.

[35] Por. Polacy i Rosjanie wspólnie o Katyniu, „Gazeta Wyborcza”, 14.05.2009.

[36] Por. ????????? ??????-???????: '?????????-???????? ?????????. ????? ?????' ("??? ???????", ??????), http://www.inosmi.ru/world/20071224/238634.html.

[37] Por. Tusk rozpoczął wizytę w Moskwie, „Gazeta Wyborcza”, 08.02.2008.

[38] Por. ?????????-???????? ???????????? ?????????, ???? ?????????? ?????????? ?????????, http://premier.gov.ru/visits/world/6130/info/8213.

[39] Por. ?????????-???????? ????????? - ??????? ? ???????, „??????”, 02.09.2009.

[40] List Putina do Polaków, „Gazeta Wyborcza”, 31.08.2009.

[41] Por. Polacy chcą przeprosin za napaść, „Rzeczpospolita”, 29.08.2009.

[42] Por. ?????????-???????? ????????? - ??????? ? ???????, „??????”, 02.09.2009.

[43] Tamże.

[44] Por. Polacy chcą przeprosin za napaść, „Rzeczpospolita”, 29.08.2009.

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Post autor: Adambik » 21 lut 2011, 05:54

Polska i Rosja: tragedia smoleńska szansą na normalizację stosunków? (Tomasz Otłowski, 30 kwietnia 2010)
W powszechnej opinii w Polsce, katastrofa polskiego samolotu z delegacją państwową na pokładzie, do której doszło w lesie niedaleko Katynia 10 kwietnia 2010 roku może paradoksalnie - wbrew całemu złu jakie z sobą niosła - stać się prologiem nowego, bardziej optymistycznego rozdziału w historii stosunków polsko-rosyjskich. Daleko idąca pomoc strony rosyjskiej w pierwszych dniach po tragedii oraz szczere gesty przyjaźni, sympatii i wsparcia - tak ze strony zwykłych Rosjan jak i najwyższych przedstawicieli władz Federacji Rosyjskiej - są w Polsce odbierane jako zaczyn nowej, lepszej jakości w relacjach między oboma państwami. Z pewnością cała sytuacja - w tym zwłaszcza symbolika miejsca, czasu i okoliczności tragedii, a także rosyjskie nań reakcje - stanowią bezprecedensowe wydarzenie w historii obu państw i narodów, niosąc potężny ładunek psychologicznych i politycznych emocji, których owocem może być przełom w relacjach międzypaństwowych. Warto jednak zastanowić się, na ile najbardziej nawet pozytywne bodźce emocjonalne mogą przeważyć nad grą twardych, geopolitycznych interesów i uwarunkowań, determinujących od wieków stosunek Rosji do regionu Europy Środkowej i Wschodniej, w tym zwłaszcza Polski.



Geopolityczne determinanty działania Rosji
w środowisku międzynarodowym

Rosja należy do tej kategorii państw, które swą mocarstwowość zawdzięczają głównie politycznej i militarnej agresywności w relacjach z sąsiadami oraz opresyjności swego reżimu politycznego wobec własnej ludności (tak autochtonicznej jak i mniejszości etnicznych). Rosja w swej historii w zasadzie zawsze była w mniejszym lub większym stopniu mocarstwem. Nigdy jednak, w żadnej z form ustrojowych w jakich Rosja funkcjonowała w historii, nie uzyskała i nie utrzymała tego statusu dzięki polityce promowania pokoju i dobrosąsiedzkich relacji w stosunkach międzynarodowych, ani też dzięki pełnemu respektowaniu praw swej rdzennej ludności czy mniejszości etnicznych tworzących społeczeństwo kraju. Zarówno jako monarchia absolutna w czasach caratu, "republika socjalistyczna" w okresie ZSRR czy też obecnie jako "demokracja suwerenna" - Rosja zawsze uzyskiwała i utrzymywała status mocarstwowy dzięki mniej lub bardziej zinstytucjonalizowanemu systemowi represji wobec własnej ludności oraz agresywności na polu międzynarodowym.

Rosja należy też do tej kategorii państw, których zachowanie na arenie międzynarodowej niezwykle wyraźnie zdeterminowane jest ich położeniem geograficznym oraz panującymi na ich terytorium warunkami geomorfologicznymi i klimatycznymi. Rosja, rozciągnięta na olbrzymim, surowym klimatycznie obszarze Eurazji, prócz północnych i północno-wschodnich peryferiów nie posiada oparcia swych granic o naturalne bariery geograficzne (akweny morskie, duże masywy górskie), będące - w ujęciu tradycyjnej, klasycznej geopolityki - przeszkodami (utrudnieniami) dla potencjalnego agresora. Chcąc utrzymać status mocarstwowy, Rosja była więc niejako zmuszona do nieustannego dążenia do tworzenia i utrzymywania szerokiego "geopolitycznego przedpola", czy też "bufora" u swych granic. Bufory te przybierały w historii różne formy i obejmowały zarówno "zwykłe" rosyjskie strefy wpływów politycznych i ekonomicznych, jak też - w idealnym dla Rosji ujęciu - bezpośrednią rosyjską okupację danego obszaru (ew. z jego administracyjnym włączeniem w granice Rosji) lub też co najmniej fizyczną rosyjską obecnością militarną i/lub z przyjaznymi Moskwie reżimami politycznymi (jak miało to miejsce np. przypadku państw Europy Środkowej w okresie zimnej wojny).

Bez względu na kształt i charakter, owo geopolityczne przedpole Rosji ma w założeniu chronić rosyjski "heartland" - rdzenne, historyczne domeny Rusów - przed ewentualną ingerencją potęg zewnętrznych, zwłaszcza z kierunku zachodniego. Im głębszy ów bufor, tym większe są szanse na wykrwawienie i osłabienie ewentualnego najeźdźcy zanim dotrze on do serca Rosji. Od strony wschodniej i południowo-wschodniej tradycyjne ziemie Rusów są, przynajmniej w teorii, chronione olbrzymimi połaciami niedostępnej Syberii, górskimi masywami Uralu, Hindukuszu, Tienszan oraz stepami Azji Środkowej. Tylko raz w historii Rosji, w pierwszych wiekach jej państwowości, bariery te okazały się nieskuteczne, umożliwiając najazd Złotej Ordy w XIII w. W tym kontekście warto zauważyć, że casus ten miał fundamentalne znaczenie dla ukształtowania się świadomości Rosjan i sposobu ich działań na arenie międzynarodowej także i w innym aspekcie. Jarzmo tatarskie - ten najdłuższy w historii Rosji okres podległości obcej, zewnętrznej potędze politycznej - zaistniało bowiem tylko dzięki wewnętrznej słabości państwa ruskiego, przechodzącego w chwili najazdu Ordy okres rozbicia dzielnicowego. Po dziś dzień jednym z filarów funkcjonowania państwowości rosyjskiej jest więc imperatyw istnienia silnego państwa, rozumianego jako siła i jedność władzy politycznej. Ten geopolityczny aksjomat, którego korzenie tkwią w mrokach ruskiego średniowiecza, wciąż jest w powszechnej opinii społecznej silniejszy niż potrzeba krzewienia wolności obywatelskich, praw jednostki i zasad liberalnej demokracji, które są niemal synonimami słabości międzynarodowej Rosji. Dobrze pokazuje to "stracona dekada"- okres demokratycznych i rynkowych reform prezydenta Borysa Jelcyna w latach 1990-1999, które jednoznacznie negatywnie kojarzą się Rosjanom z czasem biedy, kryzysu, chaosu politycznego i słabości potężnego jeszcze niedawno państwa.

Tę warunkowaną geopolitycznie filozofię rosyjskiej polityki międzynarodowej najlepiej widać właśnie w odniesieniu do Europy, skąd Rosjanie zawsze (obiektywnie bądź subiektywnie) spodziewali się największego zagrożenia dla swego bezpieczeństwa i interesów strategicznych. Chronologicznie, mamy na tym kierunku do czynienia najpierw ze strategiczną rywalizacją Rosji z Litwą i Polską (w XV-XVII w.), wojnami ze Szwecją o prymat we wschodniej części basenu Morza Bałtyckiego (w XVII-XVIII w.), następnie wojnami z napoleońską Francją, Prusami i koalicją mocarstw zachodnich (podczas wojny krymskiej) w ciągu XIX stulecia, a wreszcie agresją ze strony hitlerowskich Niemiec i późniejszym funkcjonowaniem NATO w wieku XX. Dziś, na początku XXI w., z zachodniego kierunku Rosjanie wciąż jako realne i uzasadnione zagrożenie postrzegają dalsze istnienie NATO i proces jego rozszerzania na Wschód, a także inspirowane (według Moskwy) przez Zachód "kolorowe rewolucje" w krajach postsowieckich.

Konsekwencją istnienia w Rosji takiej geopolitycznej optyki jest nieustanne postrzeganie i traktowanie przez nią obszaru Europy Środkowej i Wschodniej jako swojego naturalnego bufora. Jako strefy przejściowej między historycznym źródłem strategicznych zagrożeń dla rosyjskiego bezpieczeństwa tkwiących w Europie Zachodniej a rosyjską macierzą. Takie przedmiotowe traktowanie przez Moskwę regionu Europy Środkowej i Wschodniej implikuje niejako automatyczne postrzeganie przez Rosjan tej części naszego kontynentu i myślenie o niej jako o wyłącznej rosyjskiej strefie wpływów. Naturalnym tego efektem jest dążenie Rosji do uzyskania choćby minimalnego poziomu zdolności oddziaływania na sytuację w tej części kontynentu, w celu uzyskania jak największej "głębi geopolitycznego przedpola" na kierunku zachodnim.

Reminiscencje tego dawnego, klasycznego ujęcia geopolityki państwa rosyjskiego widać po dziś dzień w działaniach Moskwy, choć współcześnie - w dobie rakiet balistycznych, broni masowego rażenia i zaniku wojen z udziałem wielkich armii pokonujących pieszo olbrzymie odległości - racjonalność takiej percepcji własnego położenia jest oczywiście niewielka. Najwyraźniej jednak trudno w krótkim czasie (kilku dekad) porzucić schematy myślenia strategicznego utrwalone przez całe stulecia i podparte szeregiem negatywnych doświadczeń z przeszłości.



Stan obecny - Rosja w geopolitycznej ofensywie

Obecnie, po ponad 10 latach rządów ekipy prezydenta/premiera Władimira Putina, nie ma już w Rosji i w jej polityce śladów po jelcynowskiej "małej smucie". Moskwa zdecydowanie - a w wielu aspektach i regionach swej aktywności wręcz agresywnie - odbudowuje dawne wpływy i pozycje, utracone wraz z upadkiem Związku Radzieckiego. Należy przy tym pamiętać, że - biorąc pod uwagę wszelkie geopolityczne determinanty przytoczone powyżej - to właśnie w czasach istnienia ZSRR, a szczególnie w latach 1945-1991, Rosja cieszyła się posiadaniem największego (mówiąc precyzyjniej: najgłębszego) w swych dziejach "bufora" wokół swej rdzennej domeny etniczno-kulturowej. I to nie tylko na kierunku zachodnim - gdzie rosyjskie przedpole geopolityczne sięgało głęboko (niemal do serca Niemiec) w nizinny obszar równin środkowoeuropejskich, na południowej flance opierając się o naturalną barierę Karpat - ale też na innych, tradycyjnie ważnych dla rosyjskiego myślenia o bezpieczeństwie kierunkach (Azja Centralna, Daleki Wschód). Dezintegracja "przestrzeni sowieckiej" (czyli kręgu satelickich, zwasalizowanych krajów istniejących na obrzeżach państwa radzieckiego), a później także samego ZSRR w latach 1989-1991 oznaczała dla Rosji radykalną zmianę geopolitycznego status quo. W sensie geopolitycznym pozycja państwa rosyjskiego po 1991 roku jest jedną z najgorszych w całej historii Rosji. Świadomość takiego stanu rzeczy w bardzo istotny sposób kształtuje sposób myślenia obecnych rosyjskich elit politycznych o otaczającej Rosję rzeczywistości międzynarodowej.

Nie powinno więc dziwić, że głównym, strategicznym celem obecnej wielowektorowej aktywności rosyjskiej jest dążenie do w miarę szybkiej poprawy geopolitycznych uwarunkowań funkcjonowania Rosji w przestrzeni międzynarodowej. Z perspektywy rosyjskiej gra toczy się o zapewnienie bezpieczeństwa narodowego w najczystszym znaczeniu tego terminu, o wyjście z geopolitycznej defensywy w jakiej Rosja znalazła się po rozpadzie ZSRR. Ta strategiczna batalia rozgrywa się od lat na obszarze nie tylko Europy Wschodniej, ale też Azji Centralnej czy Zakaukazia. Najważniejszymi odcinkami tego frontu są dla Moskwy zarówno Ukraina, Białoruś i Mołdawia, jak też Gruzja, Armenia czy Azerbejdżan). Należy mieć przy tym świadomość, że ta Wielka Gra toczy się także o obszar Europy Środkowej, pozornie straconej już dla Rosji ze względu na przynależność położonych tu państw do Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej. Stawką w rozgrywce na terenie Europy Środkowej jest bowiem przyszła pozycja i realne możliwości działania jej krajów, w tym także ich zakres swobody artykulacji własnych interesów w zakresie bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. W głównym stopniu dotyczy to Polski - jako faktycznego politycznego i ekonomicznego lidera regionu. Jak pokazują wydarzenia minionych kilkunastu miesięcy, także i tu - pomimo przynależności krajów Europy Środkowej do NATO i UE - Rosja może pochwalić się znacznymi strategicznymi sukcesami, jak choćby utrącenie amerykańskiego projektu rozmieszczenia w Polsce i Czechach elementów systemu tarczy antyrakietowej czy faktyczna marginalizacja znaczenia Polski w polityce europejskiej USA.

O determinacji Rosji w jej staraniach na rzecz odbudowy choćby części dawnego przedpola strategicznego najlepiej świadczy wojna z Gruzją (sierpień 2008 roku). Kampania ta miała w istocie na celu zademonstrowanie Gruzji i innym państwom położonym na obszarach tradycyjnie uznawanych przez Moskwę za jej bufor (pośrednio także tym już należącym do UE i NATO), iż w istocie nie mają one pełnej swobody decydowania o swej pozycji strategicznej i wyborze środków zapewniających im bezpieczeństwo narodowe. Choć suwerenne, podlegają jednak faktycznym ograniczeniom narzuconym przez Rosję, która nie zawaha się użyć siły dla egzekwowania "należnych jej" praw do kształtowania rzeczywistości geopolitycznej tych regionów.



Rosja a sprawa polska

Tym samym dochodzimy do konkluzji, iż w rzeczywistości istota problemów w relacjach polsko-rosyjskich nie tkwi w przeszłości, w różnicach interpretacji wspólnej (i do tego tragicznej) historii. Tym bardziej źródłem problemów nie jest dotychczasowe wypieranie się przez Rosjan odpowiedzialności politycznej, moralnej i prawnej za Katyń, czy też szerzej wymordowanie przez NKWD 22 tys. polskich oficerów w 1940 roku. W istocie Katyń jest przecież jedynie symbolem, choć może najbardziej dramatycznym i relatywnie najświeższym historycznie, całego ciągu wydarzeń i faktów składających się na ponad dwa stulecia rosyjskich represji wobec Polski i Polaków.

To, co stanowi istotę problemów w naszych stosunkach z Rosją, to fundamentalna różnica w strategicznych interesach obu państw, determinowanych - w obu przypadkach - uwarunkowaniami geopolitycznymi. Celem Polski od ponad dwóch stuleci (jeśli nie dłużej!) jest bowiem przetrwanie (w rozumieniu utrzymania suwerennego bytu państwowego i odrębności etniczno-kulturowej, a nierzadko i biologicznego bytu narodu) w niekorzystnym położeniu geograficznym: na płaskim i pozbawionym naturalnych przeszkód geograficznych pasie równin między dwoma potężnymi sąsiadami. Celem Rosji zaś jest wykorzystanie polskiego terytorium jako elementu (jednego z wielu) własnego przedpola geopolitycznego na tradycyjnie niebezpiecznym dla Moskwy zachodnim kierunku strategicznym.

Tym samym istnieje poważna obawa, iż jak długo Rosjanie będą postrzegać główne zagrożenia dla swego bytu państwowego i bezpieczeństwa z Zachodu, tak długo Polska nie będzie dla nich prawdziwym i podmiotowo traktowanym partnerem, wartym długofalowego wysiłku w budowaniu równoprawnych i partnerskich stosunków. Dopóki Rosja nie zmieni w fundamentalny sposób swej geopolitycznej optyki, dopóty Polska będzie dlań wyłącznie potencjalnym "buforem". Ocena ta w mniejszym lub większym stopniu odnosi się zresztą do większości państw środkowo- i wschodnioeuropejskich. Oczywiście, dziś raczej trudno sobie wyobrazić dążenie Rosjan do zawładnięcia obszarem Europy Środkowej w drodze militarnego podboju i późniejszej okupacji. Obecnie strategiczny cel Moskwy - czyli budowa geopolitycznego przedpola w naszej części kontynentu - realizowany jest w bardziej subtelny, choć równie skuteczny sposób, m.in. poprzez kształtowanie polityki energetycznej państw regionu (czytaj: utrzymywanie, a nawet pogłębianie, ich zależności energetycznej od Rosji), osłabianie ich pozycji w Unii Europejskiej (poprzez bilateralne "specjalne stosunki" z najważniejszymi krajami wspólnoty, Francją i Niemcami), a także osłabianie zaangażowania i zainteresowania ze strony Stanów Zjednoczonych sprawami Europy Środkowej.

Warto zwrócić w tym miejscu uwagę, iż ważnym elementem sygnalizowanego tu problemu jest panujący w Rosji niedemokratyczny reżim polityczny. Rosyjska skłonność do preferowania rządów "silnej ręki" (jak wykazano wcześniej, także determinowana geopolitycznie) wpływa na jakość i charakter polityki tego kraju wobec regionów uważanych przezeń za buforowe. Ujmując rzecz oględnie, nie jest to polityka subtelna, prowadzona w "białych rękawiczkach", co wiemy z naszej własnej historii. Tymczasem Polska - o czym musimy pamiętać - w klasycznym ujęciu geopolitycznym stanowi też po 1990 roku bufor dla Niemiec (na ich kierunku wschodnim). Demokratyczny charakter obecnego reżimu politycznego w Berlinie sprawił jednak, że Polska nie tylko nie była poddawana negatywnej presji ze strony Niemiec, ale wręcz przeciwnie - to w dużej mierze dzięki niemieckiemu wsparciu zdołaliśmy szybko uzyskać członkostwo w NATO, a następnie w UE. Co ciekawe, odpowiedzią Rosji na ten stan rzeczy było szybkie skupienie wysiłków strategicznych na neutralizowaniu wschodniej polityki RFN, co częściowo odniosło skutek (np. kwestia Gazociągu Północnego). Innymi słowy, z samego faktu iż Polska jest przez któregoś z sąsiadów postrzegana jako bufor nie wynikają jeszcze automatycznie problemy we wzajemnych relacjach. W przypadku Rosji i jej relacji z Polską mamy więc do czynienia z kombinacją dwóch czynników: obiektywnych uwarunkowań geopolitycznych oraz (powiązanego z nimi) charakteru rosyjskiego reżimu politycznego.



Tragedia smoleńska i co dalej?

Oceniając rzeczywiście bezprecedensowe gesty i zachowania władz rosyjskich po katastrofie polskiego samolotu pod Smoleńskiem, z których każde z osobna mogłoby być uznane za przełomowe, należy pamiętać o obiektywnych, geopolitycznych uwarunkowaniach wpływających na politykę Rosji. Emocje, gesty są oczywiście w polityce międzynarodowej ważne (zwłaszcza w jej społecznym odbiorze), jednak mocarstwa - jeśli nadal chcą być mocarstwami - bardzo rzadko kierują się emocjami w swych działaniach na arenie międzynarodowej. A już Rosja z pewnością nie należy do tego typu państw. Czy więc faktycznie tragedia smoleńska może stać się tym "cudownym" czynnikiem, który zmieni rosyjskie podejście do relacji z Polską? Czy rzeczywiście istnieje szansa, że obecne rosyjskie elity polityczne odczują ciężar "traumy drugiego Katynia", która popchnie ich do zredefiniowania stosunków z naszym krajem i ich rozwoju w duchu partnerstwa i pełnego uznania podmiotowości Polski, jej interesów i aspiracji w regionie? Nie sposób udzielić tu kategorycznych odpowiedzi, jednak w świetle dotychczasowych doświadczeń i obiektywnie zdefiniowanych warunków geopolitycznych (opisanych wcześniej), prawdopodobieństwo takiego obrotu wydarzeń należy uznać za niewielkie.

Dramat smoleński z całą pewnością wnosi nową jakość do wzajemnych relacji politycznych i państwowych między Polską a Rosją (nie mówiąc już o relacjach na poziomie międzyludzkim, społecznym). Nie będzie to jednak nowa jakość zdolna odwrócić dotychczasowe trendy geopolityczne. To, z czym mamy do czynienia obecnie w stosunkach polsko-rosyjskich, niewątpliwie nosi wszelkie cechy politycznej (i - co równie ważne - psychologicznej) "odwilży". Trudno jednak zakładać, aby to ocieplenie we wzajemnych relacjach mogło być na tyle silne i długotrwałe, aby wpłynęło skutecznie (i w relatywnie krótkim czasie) na całkowitą zmianę rosyjskiej optyki geopolitycznej, w tym zwłaszcza na porzucenie przez Moskwę aksjomatu ciągłego poczucia zagrożenia z zachodniego kierunku strategicznego. Jak wykazano, optyka ta jest niemal tak stara jak historia samej państwowości rosyjskiej i skutecznie opiera się do dziś wszelkim zmianom zachodzącym wokół i w samej Rosji. Jest to jednocześnie czynnik, który warunkuje zakres i charakter rosyjskiej polityki m.in. wobec Polski.

Trudno oczywiście za nieszczere uznać ewidentnie spontaniczne gesty premiera W. Putina wobec premiera D. Tuska na smoleńskim lotnisku w kilkanaście godzin po tragedii. Nie ulega jednak wątpliwości, że szereg późniejszych działań najwyższych władz państwowych Federacji Rosyjskiej (w tym wizyta prezydenta D. Miedwiediew na pogrzebie prezydenckiej pary w Krakowie, emisja filmu "Katyń" w głównym kanale państwowej TV czy niedawne upublicznienie oryginałów tajnych dotąd materiałów archiwalnych dotyczących zbrodni sprzed 70 lat) było już podejmowanych w oparciu o chłodną, wyważoną kalkulację polityczną. Kalkulacja ta jest z kolei elementem szerszej strategii, która - jakkolwiek nie zabrzmiałoby to w Polsce cynicznie i brutalnie - ma "wykorzystać" wywołane smoleńskim dramatem ocieplenie z Polską dla realizacji rosyjskich celów strategicznych. Z perspektywy Kremla, poprawa stosunków z Polską akurat w chwili, gdy Rosja prowadzi zakrojoną na szeroką skalę (a do tego niezwykle skuteczną!) ofensywę geopolityczną wobec Ukrainy i Azji Centralnej (Kirgistan), jest niezwykle korzystnym zrządzeniem losu. Wszak to właśnie Polska jest architektem unijnego Partnerstwa Wschodniego (uważanego w Moskwie za antyrosyjskie), a także "adwokatem" Ukrainy w strukturach euroatlantyckich, największym w UE i NATO przyjacielem Gruzji i głównym orędownikiem prozachodnich zmian na Białorusi. Zbliżenie z Warszawą daje tym samym Moskwie unikalną sposobność przynajmniej częściowej neutralizacji dotychczasowej polityki wschodniej Polski. Rosjanie liczą najpewniej, iż wśród polskich elit politycznych i opinii publicznej zadziała klasyczny mechanizm psychologiczny: "skoro mamy wreszcie tak poważne i bezprecedensowe ocieplenie relacji z Rosją, to musimy teraz bardzo roztropnie i uważnie prowadzić naszą politykę zagraniczną na Wschodzie, aby nie urazić naszego rosyjskiego partnera i nie zepsuć tego, co udało nam się tak niespodziewanie uzyskać w ostatnim czasie". Presja chwili i wciąż jeszcze żywa pamięć o tragedii, wraz z rozpoczynającą się kampanią przed wyborami prezydenckimi, mogą uczynić taki scenariusz zachowania władz RP realnym.



Rekomendacje dla Polski

* Zarówno władze (elity polityczne) Rzeczypospolitej jak i opinia publiczna nie powinny ulegać złudnemu mirażowi całkowitej i do tego szybkiej normalizacji stosunków z Rosją na poziomie państwowym. Choć wzajemne relacje uległy w ostatnich tygodniach bezprecedensowemu ociepleniu, to należy pamiętać, iż zasadnicze geopolityczne uwarunkowania kształtujące stosunek Rosji do Polski (i szerzej do całego regionu Europy Środkowej) wciąż pozostają bez zmian. Sprawia to, że brak póki co podstaw do oczekiwania istotnych zmian w rosyjskim myśleniu o Polsce i roli naszego kraju w polityce międzynarodowej FR.

* Polska musi mieć świadomość, iż obecna odwilż w stosunkach z Rosją może być wykorzystana przez władze rosyjskie w sposób czysto utylitarny, jako środek na osłabienie impetu i wyrazistości polskiej polityki wschodniej oraz zmniejszenie roli Warszawy w promowaniu idei rozszerzenia UE i NATO na Wschód, które to działania odbierane są przez Kreml jako jednoznacznie wrogie.

* Władze RP muszą więc obecnie prowadzić politykę wschodnią w sposób niezwykle rozważny. Nie tyle po to, aby "nie drażnić Rosji" w dobie poprawy wzajemnych relacji, co dla uniknięcia wpadnięcia w swoistą pułapkę, polegającą na dążeniu do polepszania stosunków z Moskwą jako celu samego w sobie, kosztem realizacji polskich interesów strategicznych na Wschodzie (lub wręcz wbrew tym interesom).

* Proces poprawy naszych stosunków z Rosją jest oczywiście ważny i ze wszech miar korzystny, ale nie może wpływać na zmianę priorytetów polskiej strategii wobec Wschodu, nie mówiąc już o ich faktycznym odłożeniu do lamusa. Nadal więc musimy zabiegać o demokratyczne zmiany na Białorusi i występować w obronie tamtejszych Polaków. Nadal też musimy dążyć do utrzymania jedności Ukrainy i w miarę możliwości nie rezygnować z promowania jej zbliżenia z UE i NATO. Wciąż także powinniśmy zabiegać w Unii i Sojuszu o dalsze rozszerzanie tych struktur, także na kierunku wschodnim. Niezmiennie należy też sprzeciwiać się rosyjskim próbom dzielenia państw członkowskich UE i wygrywania różnic między nimi, np. w kontekście polityki energetycznej czy bezpieczeństwa.

* Ocieplenie na linii Warszawa-Moskwa nie może jednak oznaczać bezkrytycznego przyjmowania przez Polskę rosyjskich propozycji dotyczących europejskiej polityki energetycznej, jak też zmian w europejskiej architekturze bezpieczeństwa, których faktycznym celem jest marginalizacja roli i znaczenia NATO oraz dalsze osłabienie pozycji USA w Europie.

* Okres odprężenia i poprawy wzajemnych relacji państwowych to doskonały moment na podjęcie próby aktywnego dialogu strategicznego z Rosją. Obecnie dialog taki - prowadzony w lepszym klimacie - miałby na celu nie tylko przedstawienie przez Warszawę własnych wizji i koncepcji dotyczących najważniejszych spraw znajdujących się w zainteresowaniu obu stron, ale także "przetestowanie" prawdziwych intencji i celów Rosji wobec Polski. Dialog ten byłby okazją do "sprawdzenia" Rosjan, na ile obecne werbalne ocieplenie może przełożyć się na konkretne czyny i fakty.



* * *



Tomasz Otłowski - ekspert i analityk w zakresie stosunków międzynarodowych; specjalizuje się w problematyce bliskowschodniej i zwalczania terroryzmu islamskiego oraz geopolitycznych aspektach polityki międzynarodowej. Koordynator Zespołu Analiz Fundacji Amicus Europae, ekspert Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, publicysta tygodnika "Polska Zbrojna" i stały komentator działu Konflikty portalu internetowego "Wirtualna Polska".

W latach 1997-2006 kolejno ekspert, szef Zespołu Analiz, a następnie naczelnik Wydziału Analiz Strategicznych w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Post autor: Adambik » 21 lut 2011, 05:55

Polska roztrzęsiona rosyjskimi manewrami (Anna Dunin, 18 listopada 2009)
Największe po Zimnej Wojnie rosyjskie gry wojenne koło granicy z Polską, symulujące atak nuklearny przeciw mniejszemu sąsiadowi, wprawiły Warszawę w roztrzęsienie i skłoniły do poszukiwania nowych gwarancji bezpieczeństwa.


Wspólne rosyjsko-białoruskie gry wojenne, przeprowadzone w połowie września w Obwodzie Kaliningradzkim, rosyjskiej enklawie między Polską a Litwą nad Morzem Bałtyckim, były częścią największych gier wojennych jakie Rosja przeprowadziła u wschodniej granicy terytorium NATO od zakończenia Zimnej Wojny. Manewry te, pod kryptonimem operacja "Zapad-2009", obejmowały symulowany atak nuklearny przeciw Polsce, stłumienie powstania mniejszości polskiej na Białorusi, a także, pomimo zaklasyfikowania ich jako defensywne, zawierały wiele operacji natury ofensywnej. Owe gry wojenne przypuszczalnie były rosyjską demonstracją siły i kolejną próbą zastraszenia Polski by zrezygnowała z wszelkiej współpracy z USA w kwestii europejskiej obrony przeciwrakietowej.

Pomimo starań polskiego rządu o poprawę stosunków między oboma państwami, nowa seria politycznych konfrontacji między Rosją a Polską jest prawdopodobna w najbliższej przyszłości. Wielu Polaków, obawiających się postrzeganych imperialistycznych ambicji Rosji i jej percepcji Europy Środkowo-Wschodniej jako strefy wpływów Kremla, uważa niedawne manewry za kolejną próbę zastraszania przez wschodniego sąsiada.

Pomysł zainstalowania elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce i Republice Czeskiej ściągnął wiele rosyjskiej krytyki w ostatnich latach. W sierpniu 2008 roku, zaledwie w parę godzin po tym jak Polska i USA podpisały porozumienie o tarczy antyrakietowej, rosyjski wiceszef sztabu, generał Anatolij Nogowicyn ostrzegł Polskę, że uczyniła z siebie cel ataku nuklearnego.

Chociaż administracja Obamy postanowiła anulować początkowy plan obrony przeciwrakietowej zasugerowany przez administrację Busha, Polska zapewne i tak będzie odgrywać rolę w zrewidowanym projekcie europejskiej obrony przeciwrakietowej. Dodatkowo USA planują rozmieścić w Polsce rakiety ziemia-powietrze Patriot w 2010 roku i nowe rakiety SM-3 w 2015 roku.

Gry wojenne

Rosyjskie i białoruskie armie przeprowadziły swoje wspólne manewry wojskowe "Zapad-2009" (Zachód-2009) we wrześniu na terytorium białoruskim (koło Litwy i Polski) i w Obwodzie Kaliningradzkim. Równocześnie w trakcie były wyłącznie rosyjskie ćwiczenia nazwane "Ładoga-2009", które rozpoczęły się 10 sierpnia w leningradzkim okręgu wojskowym. Pomimo traktowania tych dwóch ćwiczeń jako osobne operacje, rosyjski sztab generalny uważał je za integralne elementy swojego operacyjnie i strategicznie istotnego cyklu treningowego "Jesień 2009."

Wobec tego, analitycy wojskowości traktują oba jako jednolite manewry i to największe manewry jakie rosyjskie siły przeprowadziły w ostatnich 2 dekadach. Oficjalne szacunki sugerują, że około 13 tysięcy żołnierzy wzięło udział w "Zapadzie", zaś 7 tysięcy uczestniczyło w "Ładodze." Jednak według Ośrodka Studiów Wschodnich ilość wojsk biorących udział w całych manewrach była większa niż 30 tysięcy. Manewrami kierowali najwyżsi rangą przywódcy wojskowi rosyjskiej armii, w tym szef rosyjskiego sztabu generalnego oraz głównodowodzący rosyjskiej marynarki i sił lądowych. Ponadto w manewrach udział wzięły wszystkie komponenty: powietrzne, lądowe i morskie.

Przeprowadzone tak blisko polskiej granicy, manewry te wywołały oburzenie w Polsce, zwłaszcza z powodu symulowanego ataku nuklearnego i ćwiczenia lądowania na brzegach "potencjalnego agresora", to jest Polski.

Znaczenie symboliczne

W tych ćwiczeniach wojskowych było wiele znaczących elementów symbolicznych, szczególnie widocznych z perspektywy zachodnich sąsiadów Rosji. Pierwszym był moment manewrów, dokładnie w okresie 70. rocznicy radzieckiej agresji przeciw Polsce 17 września 1939 roku. Uczestniczące siły ćwiczyły atakowanie rurociągu gazowego i tłumienie powstań mniejszości narodowej na Białorusi.

Polska mniejszość na Białorusi od dawna jest celem procesu rusyfikacji i jest prześladowana przez prokremlowskie władze. Gry wojenne, pomimo ich oficjalnie defensywnego charakteru, obejmowały szereg jawnie ofensywnych manewrów. Rodzaje ćwiczeń, zaangażowane uzbrojenie i wojska, a także ćwiczone scenariusze wskazują, że Rosja przeprowadzała próbę konwencjonalnej kampanii militarnej przeciw konwencjonalnemu przeciwnikowi. Nazwa ćwiczeń, "Zachód", jawnie odnosi się do dużych manewrów wojskowych pierwotnie zorganizowanych przez Związek Radziecki w 1981 roku, które były demonstracją siły pod adresem USA i NATO.

"Ładoga-2009" rzeczywiście przypomina przygotowania Armii Czerwonej do inwazji na Litwę, Łotwę i Estonię, oraz do ataku na Finlandię w 1939 roku. Na użytek manewrów granicę między Rosją a tymi państwami zaakceptowano jako hipotetyczną linię frontu.

Te niedawne manewry były największymi wojskowymi manewrami jakie Rosja przeprowadziła u granic państw bałtyckich od czasu Zimnej Wojny. Chociaż Kreml utrzymuje, że były one niezbędne dla celów kontrterrorystycznych, to rodzaje rozmieszczonych sił, ćwiczona taktyka i poziom priorytetu ćwiczeń niosły inne przesłanie - widocznej demonstracji siły.

Poczucie bezpieczeństwa

Na początku listopada polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski złożył oficjalną wizytę w USA w celu kontynuacji dialogu politycznego z administracją Obamy, z naciskiem na bilateralną współpracę bezpieczeństwa.

Podczas dyskusji panelowych w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) Sikorski powiedział, że po ostatniej rewizji przez Waszyngton planów obrony przeciwrakietowej, Polska potrzebuje "pewnych strategicznych gwarancji" od USA, sugerując że obecność wojsk amerykańskich na polskiej ziemi zapewniłaby większe poczucie bezpieczeństwa.

Obecnie w Polsce bazuje 6 amerykańskich żołnierzy. Sikorski wspomniał, że ta potrzeba stała się szczególnie oczywista kiedy Rosja i Białoruś przeprowadziły manewry wojskowe z udziałem 900 czołgów koło polskiej granicy, zaledwie 250 kilometrów od Warszawy. Kiedy Polska przystąpiła do NATO w 1999 roku, sojusz zapewnił Rosję, że w Polsce nie będą bazować żadne duże kontyngenty NATO. Jednak, jak twierdzi Sikorski, zapewnienie to nie oznaczało, że w Polsce nie będą obecne żadne siły.

Wiele rosyjskich mediów zinterpretowało słowa Sikorskiego w CSIS jako apel do USA o rozmieszczenie swojej armii w Polsce w celu obrony jej przed rosyjską agresją. Wielu rosyjskich dyplomatów, komentatorów radiowych i dziennikarzy czyniło uwagi o marnej kondycji umysłowej Sikorskiego, paranoi i "tradycyjnych" antyrosyjskich sentymentach w Polsce.

Polskie ministerstwo spraw zagranicznych szybko zareagowało, wzywając zainteresowane strony do zapoznania się z zapisem debaty. Chociaż interwencja ta zaskutkowała przeprosinami od rosyjskiej agencji prasowej Interfax, reakcja jaka została wywołana w rosyjskiej polityce i mediach jest oczywistą wskazówką napiętych stosunków między oboma państwami.

Znaczenie ostatnich rosyjskich manewrów nie uszło też uwadze NATO, które będzie omawiać ćwiczenia "Zachód" jak też ogólnie wzmożoną aktywność rosyjskiej armii podczas spotkania 18 listopada, po którym ministrowie spraw zagranicznych NATO poruszą tę kwestię podczas grudniowego szczytu.



Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affa ... &id=109702

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Polska a Rosja - stosunki międzynarodowe

Post autor: Adambik » 21 lut 2011, 05:57

Władimir Putin przywozi do Polski taktykę dżudo (Charles Crawford, 14 września 2009)
W swoim długim "Liście do Polaków" opublikowanym w przeddzień uroczystości w Gdańsku upamiętniających rocznicę ataku nazistowskich Niemiec na Polskę w 1939 roku, rosyjski premier Władimir Putin przedstawił jasne i (jak dotąd) ostateczne oficjalne stanowisko rosyjskie co do paktu Ribbentrop-Mołotow. (zobacz oficjalną wersję rosyjską tutaj i opublikowaną wersję polską tutaj) Jest ono charakterystycznie sprytne, zasługując na uważną lekturę by wyselekcjonować to, co Putin powiedział naprawdę.

Putin: "Nie ma takiego sędziego, który mógłby wystawić przeszłości absolutnie bezstronny werdykt."

Tłumaczenie: Nie ma rzeczywistej "prawdy" ani uczciwych standardów w tym wszystkim. Ci, którzy upominają się o takie standardy wcale nie żyją w zgodzie z nimi, więc to co mówią nie może się liczyć. Bądźmy wszyscy... odpowiedzialni.

Putin: "Czyż granic w Europie nie zaczęto burzyć znacznie wcześniej niż 1 września 1939 roku? Czy nie było anszlusu Austrii, nie było rozszarpanej Czechosłowacji, kiedy nie tylko Niemcy, lecz również Węgry i Polska w istocie rzeczy wzięły udział w nowym podziale terytorialnym Europy?"

Tłumaczenie: Niemcy zostały "upokorzone" przez Wersal, więc czego się spodziewaliście? Ponadto wszystko i tak zaczęło się sypać zanim my zaczęliśmy zagarniać nasze porcje. To znaczy was, Polsko. (Uwaga: Słuszna Racja.)

Putin: "Bez żadnych wątpliwości można z pełnym uzasadnieniem potępić pakt Mołotow-Ribbentrop zawarty w sierpniu 1939 roku. Ale przecież rok wcześniej Francja i Anglia podpisały w Monachium głośny układ z Hitlerem, rujnując wszelkie nadzieje na stworzenie wspólnego frontu walki z faszyzmem."

"Dziś rozumiemy, że każda forma zmowy z reżimem nazistowskim była nie do przyjęcia z moralnego punktu widzenia i nie posiadała żadnych perspektyw na realizację. Jednak w kontekście wydarzeń historycznych tamtych czasów Związek Radziecki nie tylko pozostał sam na sam z Niemcami (...), lecz także stanął w obliczu wojny na dwa fronty - przecież właśnie w sierpniu 1939 roku do maksymalnego stopnia rozognił się konflikt z Japończykami na rzece Chałchyn-Goł [trwająca od 11 maja do 16 września, wygrana przez ZSRR bitwa z Japończykami]."

Tłumaczenie: Pakt Ribbentrop-Mołotow był nieuchronną konsekwencją tego, co zrobili inni. "Można" go potępiać - ale ja tego nie robię. Rosja zawsze przeciwstawia się gdy jest otaczana. Wydarzenia o tysiące mil stąd nie zostawiły nam żadnego innego wyboru jak najechać Polskę. Dziwne, lecz prawdziwe.

Putin: "Odrzucić propozycję Niemiec o podpisaniu paktu o nieagresji - w warunkach, gdy ewentualni sojusznicy ZSSR na Zachodzie zgodzili się już na analogiczne porozumienia z III Rzeszą i nie chcieli współpracować ze Związkiem Radzieckim - samotnie zderzyć się z najpotężniejszą wojenną machiną nazizmu -ówczesna dyplomacja radziecka całkiem zasadnie uznała to za krok co najmniej nierozsądny (...) Szczególnie ważny jest etyczny aspekt polityki. W związku z tym chciałbym przypomnieć, że w naszym kraju niemoralny charakter paktu Mołotow-Ribbentrop został jednoznacznie oceniony przez parlament [24 grudnia 1989 r. Zjazd Deputowanych Ludowych ZSRR przyjął oświadczenie potępiające pakt z 1939 r.]."

Tłumaczenie: Pakt Ribbentrop-Mołotow został oceniony jako "niemoralny" przez radziecki parlament w 1989 roku. Ale byłoby "nierozsądnym" gdyby ZSRR nie podpisał tego paktu. Co jest niemoralnego w nie byciu nierozsądnym? Więc wy, głupi ludzie mediów na Zachodzie musicie powiedzieć, że potępiłem ten pakt jako "niemoralny", pomimo że tego nie zrobiłem. Łapiecie to?

Putin: "Niemożliwe jest stworzenie skutecznego systemu bezpieczeństwa zbiorowego bez udziału wszystkich krajów kontynentu, w tym Rosji."

Tłumaczenie: "Gdy nie jesteśmy zadowoleni, patrzcie co robimy. Tak to już po prostu jest. Wy, Amerykanie - reprezentowani w Gdańsku przez jakiegoś pomniejszego lokaja - wyluzujcie się i zostańcie u siebie w domu.

Putin: "Naród rosyjski, którego losy zniekształcił reżim totalitarny, dobrze rozumie uczulenia Polaków związane z Katyniem, gdzie spoczywają tysiące żołnierzy polskich. Powinniśmy wspólnie zachowywać pamięć o ofiarach tej zbrodni."

"Zarówno cmentarze pamięci Katyń i Miednoje, podobnie jak i tragiczne losy żołnierzy rosyjskich, którzy dostali się do niewoli podczas wojny 1920 roku, powinny się stać symbolem wspólnego żalu i wzajemnego przebaczenia."

Tłumaczenie: Bądź wdzięczna, uczulona Polsko, za wyzwolenie was przez nas, nawet jeśli zamordowaliśmy i uwięziliśmy w tym celu tysiące Polaków. I pamiętajmy o ofiarach zbrodni katyńskiej, ale nie mówmy o zbrodniarzach, którzy ją popełnili. Wy macie swoje ofiary masakr, Polsko, my mamy nasze. Bez podwójnych standardów.

Putin: "Naszym obowiązkiem wobec poległych, wobec samej historii jest dołożyć wszelkich starań dla uwolnienia stosunków rosyjsko-polskich od brzemienia nieufności i uprzedzeń (...) Musimy zamknąć tę stronę i zacząć zapisywać nową.

Tłumaczenie: Cała ta historyczna gadanina jest żmudna. Polska i Europa nie zdołają znużeniem zmusić Rosji do przeprosin za cokolwiek. Może w zamian jakieś umowy naftowe lub gazowe?

Polityczne fikołki

Władimir Putin jest mistrzem dżudo biegłym w przewracaniu przeciwników, używając ich siły przeciwko nim. Wiedział, że w Gdańsku Polacy nie będą chcieli wyjść na grubiańskich gospodarzy. Więc przejął retoryczną inicjatywę. Jego list uderzył w wyważony, rozsądny ton, zarazem nie ustępując ani trochę z twardogłowego, postsowieckiego poglądu na II Wojnę Światową.

Porozumienie z Monachium jest przedstawiane jako nie różniące się od paktu Ribbentrop-Mołotow, mimo że Francja i Zjednoczone Królestwo zawarły układ z Hitlerem aby uniknąć wojny, a nie wszcząć ją poprzez aneksję wielkich kawałków innych państw.

Katyń jest porównany do chaotycznych następstw sowieckiej inwazji na Polskę w 1920 roku (kolejnej próby zagarnięcia ziemi). Czy czołowi przywódcy Polski nakazali wówczas zamordowanie tysięcy więźniów Armii Czerwonej?

"Mężny" opór Warszawy jest wspomniany, ale nie ma nic o odmowie podjęcia interwencji przez Stalina gdy naziści burzyli to miasto w 1944 roku. Nie ma nic o powojennych zbrodniach sowieckich.

Putin śmiało ujmuje to wszystko w kontekście pojednania rosyjsko-niemieckiego. Polska ponownie została wciśnięta między Wielkie Niemcy i Wielką Rosję: kanclerz Niemiec Angelę Merkel, pragnącą osiągnąć rzeczywiste pojednanie na warunkach nowoczesnej Europy, i Putina, sztywno potakującego w tę stronę, ale w praktyce oferującego tylko rosyjskie warunki.

Więc jakie było przesłanie Putina? "Polsko i Europo, przybędę na waszą tak zwaną ceremonię - i zaznaczę mój pogląd na historię, nie ustępując w niczym. Ja jestem silny. Wy jesteście słabi."

A jaki jest morał tej historii? Uważajcie jakich VIP-ów zapraszacie na przyjęcie. Niektórzy z nich mogą się pojawić - a potem to już staje się ich przyjęciem.

Charles Crawford pełnił funkcję ambasadora Wielkiej Brytanii w Polsce w latach 2003-2007. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.

Copyright (c) 2009. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.



Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/Vladimir_P ... 16467.html

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polska polityka zagraniczna”