Sytuacja Polaków na Litwie

Polityka zagraniczna RP, sformułowana po przemianach politycznych w 1989, określa ją polska racja stanu. Podstawowe cele polityki zagranicznej w latach 90. pozostawały niezmienne mimo zmian politycznych w parlamencie i rządzie. Są to: członkostwo w NATO oraz Unii Europejskiej, współtworzenie stabilnego systemu bezpieczeństwa europejskiego opartego na współdziałaniu NATO, UZE, OBWE oraz ONZ, utrzymywanie dobrosąsiedzkich stosunków z państwami regionu, działanie na rzecz współpracy regionalnej, zrównoważona polityka wobec Zachodu i Wschodu, popieranie procesów rozbrojeniowych, ochrona tożsamości narodowej i dziedzictwa kulturowego, rozwinięte kontakty z Polonią.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Sytuacja Polaków na Litwie

Post autor: Husarz » 13 kwie 2013, 05:34

Polakom na Wileńszczyźnie w ciągu ostatnich dwudziestu lat odebrano prawo do ziemi ojców i do mienia wypracowanego przez pokolenia.
Uderzono w samą istotę tożsamości każdego człowieka – zmieniono im pisownię nazwisk i imion. Odebrano prawo do publicznego używania własnego języka. Usuwa się język polski nawet z modlitw i liturgii. A teraz ostatecznie chce się, rzec można, odebrać im dzieci, wprowadzając przymusową lituanizację szkół polskich.

Na naszych oczach i przy naszej biernej zgodzie prowadzona jest postępująca walka kulturowa i ekonomiczna. W podobny sposób w okresie międzywojennym została zniszczona i doprowadzona do całkowitej lituanizacji polska mniejszość na Kowieńszczyźnie – istniejąca już tylko w literaturze sienkiewiczowska szlachta laudańska.

Walka kulturowa i ekonomiczna z polską grupą mniejszościową

Walka z mniejszością polską po odrodzeniu Litwy w 1990 r. przebiegała według podobnego jak w okresie międzywojennym scenariusza, choć na początku drogi odrodzenia państwa litewskiego wydawało się, że może być inaczej. Sama pierestrojka, pertraktacje z Moskwą o formę odzyskiwanej niepodległości i o kształt przyszłych granic skłaniały polityków litewskich na czele z Vytautasem Landsbergisiem do poszukiwania sojuszników.

Obawiając się wysyłanych z Moskwy pod adresem wileńskich Polaków obietnic mówiących o utworzeniu Polskiego Kraju Autonomicznego składającego się z ziem Wileńszczyzny i Grodzieńszczyzny, litewski sejm podjął w styczniu 1990 r. uchwalę o przyszłej, bliżej nieokreślonej, formie autonomii polskiej, jaka miała powstać na Wileńszczyźnie do końca maja 1990 roku. Znaczna część Polaków, w tym Związek Polaków na Litwie (ZPL), postawiła na tworzoną „od góry”, pod auspicjami litewskimi, autonomię polską i poparła niepodległość Litwy.

Autonomia

Jednak po uzyskaniu niepodległości przez Litwę, a szczególnie w 1991 r. po puczu Janajewa i rozpadzie ZSRS, gdy oddaliło się rosyjskie zagrożenie, obietnic dotyczących polskiej autonomii oczywiście nie zrealizowano.

W obliczu tego część radnych w rejonach, gdzie mieszkali Polacy, związanych często z dawnym, komunistycznym układem sił, postanowiła budować polską autonomię „od dołu”. Powołano do życia Polski Kraj Narodowo-Terytorialny. W odpowiedzi na to władze litewskie w 1991 r. rozwiązały samorządy polskie pod pretekstem sprzyjania Moskwie oraz wprowadziły na ich obszarze, na okres około dwóch lat, zarząd komisaryczny. Wspominam o tym dokładnie, ma to bowiem wieloaspektowe tragiczne następstwa dla mniejszości polskiej.

Wyroki

Bezpośrednim skutkiem dla pięciu polskich samorządowców: L. Jankielewicza, J. Jurołajca, K. Bilansa, A. Aluka i J. Kuncewicza, był wieloletni proces polityczny, w którym oskarżono ich o zdradę Litwy. Zmuszano też do publicznej samokrytyki w imieniu społeczności polskiej.

W pierwszej instancji wydano wyroki od 2 do 3,5 roku robót poprawczych w kolonii o zaostrzonym reżimie. W końcu po kilku latach, w czasie wizyty premiera Litwy Kubilusa w Warszawie, łaskawie zmniejszono kary: Kuncewicz został uniewinniony, Aluk, Bilans, Jurołajć dostali grzywnę – przez dwa lata odbierano im 20 proc. pensji. Natomiast Landsbergis, jak twierdzili komentatorzy procesu, żądał publicznego pokajania się byłego posła Jankielewicza, za to, że nie głosował za niepodległością Litwy.

Ziemia

Wykorzystując tę sytuację, gdy pod zarządem litewskim znalazły się rejony zamieszkałe przez Polaków, władze litewskie przystąpiły do zwrotu ziemi. Według prawa litewskiego zwrot ziemi mógł mieć miejsce w dowolnym rejonie Litwy. Zatem ziemię dla litewskich polityków, prokuratorów, urzędników, nauczycieli, wojskowych „zwracano” pod Wilnem.

Szczególnymi postaciami byli sprawujący władzę nad naszymi rodakami w rejonie wileńskim „gubernator” Arturas Merkys, a w solecznickim „gubernator” Arunas Eigirdas, pozbawiający Polaków prawa do ojcowizny i kolonizujący de facto Wileńszczyznę. Widząc tę niesprawiedliwość, gdy ziemie ich ojców i dziadów zasiedlali Litwini, Polacy starali się protestować, zabiegać o pomoc Warszawy.

Płacz i prośby wilniuków padające z trybun sejmowych na Wiejskiej nie wzruszyły posłów. Wręcz odwrotnie, w obliczu grabieży ziemi i mienia, rozwiązania samorządów i deptania praw mniejszości polskiej w 1992 r. minister Skubiszewski podpisał z litewskim ministrem Saudargasem deklarację o przyjaźni i współpracy polsko-litewskiej. Czy nie było to zgodą Warszawy na dalsze antypolskie działania?

Gudele

Do szczególnego symbolu oporu urasta przykład wsi Gudele, gdzie mieszkańcy z widłami i siekierami bronili swej ziemi. Przeciwko Polakom stanęła policja litewska i wojsko, użyto siły. Zamierzony przez władze litewskie efekt został jednak osiągnięty.

Pomimo reprywatyzacji dla ok. połowy podwileńskich Polaków ziemi zabrakło, ich ojcowiznę przejęli Litwini (szczególnym przykładem jest tu znany litewski polityk, który osiedlił się w okolicy Niemenczyna). Co również bardzo istotne, zmienił się układ etniczny rejonu wileńskiego.

Gdy w końcu zezwolono na wybory samorządowe w rejonach zamieszkanych przez Polaków, nowe rady rejonowe nie mogły już wpłynąć na zwrot ziemi i mienia, ustalono bowiem, że od tej pory zwrotem ziemi zajmować się będą władze powiatowe, mianowane przez władze państwowe.

Własność

Gdy zwrócono już, „komu co trzeba”, dalszym krokiem wyłączającym Polaków z prawa do zwrotu ziemi i mienia był realizowany od 1994 r. projekt powiększenia granic Wilna (tzw. Wielkie Wilno).

Polacy stanowiący większość w miejscowościach otaczających stolicę, po ich włączeniu w granice administracyjne Wilna tracili automatycznie prawo do pełnego zwrotu ziemi i niezależnie, czy dany Polak miał pięć czy kilkadziesiąt hektarów, to w ramach ustawy mógł otrzymać zaledwie 0,20 ha ekwiwalentu, a mienie, budynki, zakłady przemysłowe w ogóle nie podlegały zwrotowi.

W obliczu tak jawnej dyskryminacji ponownie strona polska nie zareagowała, wręcz odwrotnie, w trakcie wizyty prezydenta Lecha Wałęsy w Wilnie podpisano 26 kwietnia 1994 r. traktat o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy, który w artykule 15 zawiera stwierdzenie: „Strony w szczególności powstrzymają się od jakichkolwiek działań mogących doprowadzić do asymilacji członków mniejszości narodowej wbrew ich woli oraz zgodnie ze standardami międzynarodowymi powstrzymają się od działań, które prowadziłyby do zmian narodowościowych na obszarach zamieszkałych przez mniejszości narodowe”.

Wypowiadał się również ambasador RP w Wilnie, który twierdził, że wszystkie te zmiany są korzystne dla Polaków, wzrośnie bowiem cena ziemi i będą mogli się wzbogacić, zapomniał tylko, że oni nie posiadali własnej ziemi.

AWPL - wziąć los we własne ręce

Polacy na Litwie liczyć mogli już tylko na własne siły. W tym samym roku 1994 dzięki m.in. Waldemarowi Tomaszewskiemu powołali do życia polską partię – Akcję Wyborczą Polaków na Litwie (AWPL), ponieważ tylko partie mogły startować w wyborach, zarówno na szczeblu państwa, jak i samorządu. Warto przy tym pamiętać, że aby osiągnąć jakikolwiek sukces, AWPL musiała zmobilizować wręcz wszystkich Polaków. Próg dla mniejszości w wyborach parlamentarnych na Litwie ustanowiono na 5 proc., natomiast Polacy w społeczeństwie litewskim stanowią zaledwie 7 procent.

Szkolnictwo

Polacy na Wileńszczyźnie po wywózkach na Syberię, po ludobójstwie dokonanym przez oddziały litewskie (Ypatingas būrys) w Ponarach, a szczególnie w wyniku powojennych tzw. dwu fal repatriacji, gdzie stymulowano wysiedlenia głównie inteligencji, posiadała najniższe wskaźniki wyższego wykształcenia spośród wszystkich mniejszości. Dla zobrazowania – na ok. 5 tys. pracowników naukowych w 1991 r. ze stopniem doktora i wyższym Polacy stanowili zaledwie nieco ponad 1 proc. (grupa ok. 60 osób).

Kluczową sprawą do dziś jest odbudowa polskiej inteligencji, dalsze istnienie szkolnictwa na poziomie średnim oraz powstanie i utrzymanie polskiej szkoły wyższej.

Podobnie jak przed wojną, rozpoczęto planową lituanizację polskiej młodzieży i polskich szkół na Wileńszczyźnie. Piszę „na Wileńszczyźnie”, ponieważ tylko tu, w dwu zamieszkanych w większości przez Polaków rejonach (wileńskim i solecznickim), państwo litewskie finansuje litewskojęzyczne szkolnictwo na poziomie podstawowym i średnim. W innych rejonach Litwy obowiązek ten spoczywa na barkach samorządu terytorialnego.

Już w 1996 r. rząd Republiki Litewskiej rozpoczął działania na rzecz budowy szkół litewskojęzycznych w powiatach zamieszkanych przez mniejszość polską i wyasygnował wielomilionowe kwoty. Natomiast dla placówek polskojęzycznych, utrzymywanych przez samorząd, rząd litewski nie przewidział żadnych środków finansowych.

Konsekwentna polityka rządowa doprowadziła do specyficznej sytuacji, w której tylko w powiatach zamieszkanych przez mniejszość polską istnieje równoległy, finansowany przez rząd system oświaty wyłącznie w języku litewskim. W rejonach o zdecydowanej przewadze ludności polskiej rodzice i dzieci stanęli przed trudnym wyborem, gdy obok często przedwojennych, słabo dofinansowywanych przez samorządy szkół polskich powstawały nowe, dobrze wyposażone szkoły litewskie, dające ich dzieciom większe szanse na dalszą naukę na poziomie wyższym czy zawodowym. Przyniosło to wymierne efekty, obecnie w polskich szkołach uczy się zaledwie połowa dzieci z polskich rodzin.

Kolejnym krokiem było skreślenie języka polskiego jako obowiązkowego na maturze. Mniejszość polska zebrała 25 tys. podpisów przeciwko tej decyzji, Warszawa znowu milczała. Późniejsza uchwała rządu Litwy z 2008 r. doprowadziła do sytuacji, że podniesiono próg wymaganej liczby uczniów przy powstawaniu pierwszych klas polskojęzycznych, preferując de facto klasy litewskojęzyczne, które „z oczywistych względów” wymogów tych spełniać nie musiały, co doprowadzić miało do zamykania wiejskich szkół i klas z językiem polskim oraz kierowania dzieci z rozwiązanych polskich klas do szkół litewskich.

W 2011 roku, przy braku reakcji Warszawy, minister oświaty Litwy wydał w lutym rozporządzenie o wprowadzeniu języka litewskiego jako ojczystego do szkół polskich.

W marcu 2011 r. rząd litewski uchwalił ustawę oświatową, której jednym z efektów będzie wprowadzenie nauki części przedmiotów (m.in. historii, geografii) w szkołach mniejszości polskiej po litewsku. Walka z tymi postanowieniami była jednym z głównych haseł wyborczych AWPL.

Partia kierowana przez Waldemara Tomaszewskiego osiągnęła znaczący sukces wyborczy, weszła nawet w skład rządu litewskiego. Przed nią nie lada wyzwanie – walka z planową lituanizacją polskich szkół.

Dr Robert Wyszyński

„Nasz Dziennik”

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polska polityka zagraniczna”