Czy zmienia się kierunek polityki zagranicznej Litwy?

Polityka zagraniczna RP, sformułowana po przemianach politycznych w 1989, określa ją polska racja stanu. Podstawowe cele polityki zagranicznej w latach 90. pozostawały niezmienne mimo zmian politycznych w parlamencie i rządzie. Są to: członkostwo w NATO oraz Unii Europejskiej, współtworzenie stabilnego systemu bezpieczeństwa europejskiego opartego na współdziałaniu NATO, UZE, OBWE oraz ONZ, utrzymywanie dobrosąsiedzkich stosunków z państwami regionu, działanie na rzecz współpracy regionalnej, zrównoważona polityka wobec Zachodu i Wschodu, popieranie procesów rozbrojeniowych, ochrona tożsamości narodowej i dziedzictwa kulturowego, rozwinięte kontakty z Polonią.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Czy zmienia się kierunek polityki zagranicznej Litwy?

Post autor: Husarz » 13 kwie 2013, 05:52

Litewscy analitycy komentują prorosyjskie oświadczenie przewodniczącego parlamentu litewskiego.
Na fasadzie ratusza w Wilnie znajduje się tablica pamiątkowa z napisem: „Anyone who would choose Lithuania as an enemy has also made an enemy of the United States of America” (Każdy kto uzna Litwę za swojego wroga, będzie miał też wroga w Stanach Zjednoczonych Ameryki).

Te słowa zostały wypowiedziane przez 43-ego prezydenta USA George'a W. Busha w ratuszu w czasie oficjalnej wizyty w Wilnie 23 listopada 2002 roku. Także dwadzieścia lat po odzyskaniu niepodległości Litwa za swojego głównego zagranicznego partnera uważa właśnie USA. Nawet litewska waluta narodowa (lit) przywiązana jest do kursu dolara amerykańskiego.

Jednak po tym, jak jesienią zeszłego roku w wyborach parlamentarnych zwyciężyła centrolewicowa koalicja, na Litwie coraz częściej mówi się o potrzebie reorientacji polityki zagranicznej z Zachodu na Wschód.

Niedługo po Nowym Roku przewodniczący Sejmu Litwy Vydas Gedvilas, reprezentujący lewicową Partię Pracy, powiedział w wywiadzie przeprowadzonym przez radio „Svoboda”, że należy poprawić stosunki z Rosją i "zadbać o swoich obywateli”.

Marszałek parlamentu litewskiego, powiedział dosłownie tak: „Z Rosją mamy bardzo bliskie stosunki gospodarcze. Kupujemy gaz, bardzo dużo gazu, energii elektrycznej i ropy naftowej. Ta współpraca daje nam bardzo dużo. Z Ameryki gazu nie podłączymy”.

Uzasadniając swoją myśl Gedvilas uściślił: „Rosjanie wszędzie mają wpływowych ludzi, ponieważ oni mają potężne zasoby, duże przedsiębiorstwa z ogromnym kapitałem. Oni tutaj dużo inwestują w nieruchomości i inne projekty, ale jest to naturalne”.

„Nie mylić swojej skóry z państwową”

Oświadczenie przewodniczącego parlamentu przyciągnęło większą uwagę w litewskich mediach - zwłaszcza, że rozbrzmiało ono wkrótce po tym jak sekretarz stanu USA Hillary Clinton podkreśliła, że Stany Zjednoczone nie będą tolerować polityki Rosji, polegającej na „resowietyzacji” obszaru postsowieckiego pod pozorem integracji gospodarczej.

Litewski portal informacyjny Delfi cytuje słowa ministra spraw zagranicznych Litwy Linasa Linkevičiusa, wypowiedziane w pojednawczym tonie: „Jeśli dopatrujecie się tutaj próby lub pragnienia, by coś zmienić, lub jak to mówicie, oddalić Amerykę, przybliżyć Rosję lub na odwrót, to nikt doprawdy tego tu nie robi”. „Dla nas – podkreślił szef litewskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych - bardzo ważni są wszyscy partnerzy”.

A oto słowa szefa nowego gabinetu Algirdasa Butkeviciusa: „Bardzo aktywnie pracujemy w dziedzinie energetyki... Nie pędzimy, ale idziemy tą droga. Stosunki, na ile to możliwe, powinny być dobre z sąsiadującymi państwami i z USA. Myślę, że nie warto ani jednych, ani drugich ignorować”.

Inaczej oceniają sytuację konserwatyści, którzy przeszli do opozycji. „To USA były jednym z podstawowych gwarantów bezpieczeństwa Litwy” - stwierdza były minister spraw zagranicznych Litwy Audronius Ažubalis.

„W ciągu ostatnich kilku lat - kontynuuje Ažubalis – właśnie z pomocą USA, zabezpieczyliśmy plany obrony Litwy, ochrony przestrzeni powietrznej państw bałtyckich, otworzyliśmy w Wilnie Centrum Bezpieczeństwa Energetycznego NATO i zapoczątkowaliśmy serię projektów strategicznych i energetycznych, pomimo wysiłków jednego z sąsiadów, aby je zatrzymać. Albo marszałek tego nie rozumie, albo „dbając o swoich”, miał on na myśli nie wszystkich obywateli Litwy, tylko wąski krąg „swoich”, dla których ważniejsza od interesu państwa jest wygoda osobista".

"Stosunki z USA zawsze były przyjazne"

Jak oceniają kroki nowego rządu w dziedzinie polityki zagranicznej litewscy analitycy? Starszy ekspert Wileńskiego Centrum Badań Geopolitycznych Vadim Volovoi podkreśla, że polityką zagraniczną w pierwszej kolejności kieruje nie parlament i nie gabinet, ale prezydent kraju; w tym przypadku - Dalia Grybauskaite.

„Dlatego - kontynuuje Volovoi - opinia, że wszystko zmienia się z powodu początku prac nowego rządu, nie jest całkiem poprawna. Po drugie, możemy powiedzieć, że w stosunkach Litwy tak ze Stanami Zjednoczonymi, jak i z Rosją, utrzymuje się pewna bezwładność.

Co w zasadzie powinno być charakterystyczne dla każdego normalnego państwa - polityka zagraniczna nie powinna się drastycznie zmieniać po zmianie większość w parlamencie”.

„Stosunki między Litwą i Stanami Zjednoczonymi - przypomina politolog - zawsze były przyjazne i nawet sojusznicze. I mimo niektórych zmian w ostatnich latach, one nadal pozostają wystarczająco bliskie. W tym czasie „dialog” z Rosją zawsze był pełen konfliktów, a nie ma powodu, aby oczekiwać, że relacje Wilna z Moskwą radykalnie się zmienią”.

Politolog nie oczekuje przełomu w sferze litewsko-rosyjskich stosunków gospodarczych. Budowa gazociągu „Nord Stream” pokazuje, że Rosja chce ominąć kraje bałtyckie, jako niewygodnego dla siebie partnera - zauważa Volovoi. Potwierdza to stworzenie infrastruktury portowej w samej Rosji”.

Zdaniem ekspertów, na Litwie istnieje pewna obecność gospodarcza Rosji, ale wynika to głównie z interesów niektórych grup biznesowych, a nie Kremla.

„Litwa nie będzie już "bliską zagranicą"

Poseł Sejmu Litewskiej Partii Konserwatywnej i przedstawiciel Republiki Litewskiej w Parlamencie Europejskim Egidijus Vareikis nastawiony jest jeszcze bardziej kategorycznie.

"Oczywiście - podkreślił - my wszyscy jesteśmy za tym, że z Rosją trzeba się przyjaźnić. Ale trzeba powiedzieć szczerze, że Rosja nie jest krajem demokratycznym i jeśli my się z nią „targujemy”, to istnieje ryzyko, że nie możemy podpisać kontraktów długoterminowych i że przepisy mogą się zmieniać co sezon, a nawet co miesiąc”.

Niedawne oświadczenie marszałka Gedvilasa Vareikis ocenia on jako przykład populizmu. „Myślę, że zmiana ogólnej linii naszej polityki zagranicznej nie jest prosta - powiedział poseł. Jesteśmy członkami NATO i Unii Europejskiej, z definicji Litwa nie stanie się już "bliską zagranicą" Rosji”.

Dziedzictwo przeszłości

Przypomnimy, że stosunki Rosji z Litwą z w XX wieku układały się inaczej niż Łotwą i Estonią. Między Rosją i Litwą nie ma sporów terytorialnych. Moskwa nie ma pretensji do Wilna o marsz weteranów SS; dlatego, że na Litwie w czasie wojny takich legionów nie było.

Przy czym litewski antykomunistyczny ruch partyzancki ("Leśni Bracia") był najbardziej masowym w krajach bałtyckich, co w szczególności wyjaśnia skalę represji, o której świadczą dokumenty Muzeum Ofiar Ludobójstwa w centrum Wilna (Muzeum znajduje się w dawnym więzieniu NKWD-KGB).

Imigrantów z ZSRR w powojennej Litwie było niewielu, a do czasu upadku ZSRR etnicznych Rosjan w republice było mniej niż w Estonii i na Łotwie. Przypomnijmy, że walczący o niepodległość Litwy (głównie przedstawiciele „Sąjudisa”) wystąpili o przyznanie obywatelstwa litewskiego wszystkim mieszkańcom republiki, bez względu na pochodzenie etniczne.

Wykładowca w Instytucie Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego Nerijus Malyukyavichyus uważa, że najlepsze stosunki między Litwą i Rosją były na początku lat 90-tych.

„W tym czasie - uważa Malyukyavichyus - i Rosja i Litwa miały niejasne, ale wspólne projekty w stosunku do przyszłości, które oni wiązali z demokratyzacją społeczeństwa. I mieliśmy wspólnego wroga - starą ideologię sowiecką”.

Jednak Rosja i Litwa zaczęły zmierzać w przeciwnych kierunkach. Przy czym chodzi nie tylko o elity polityczne. „Teraz - uściśla Malyukyavichyus - znaleźć wspólny grunt jest bardzo trudno - i politykom, i społeczeństwom. Dlatego, że różnie postrzegamy samo pojęcia „normalnych stosunków” - z powodu różnicy w podejściu do wartości”.

Na Litwie, normalizację stosunków z Rosją, wielu wiąże z redukcją cen gazu. Ale według Nerijusa Malyukyavichyusa nie można tego oczekiwać w najbliższym czasie.

"W interesie nowego rządu, nie jest powtarzanie starych błędów"

W wywiadzie dla Radia „Svoboda” Vidas Gedvilas mówił o potrzebie „zresetowania” stosunków z Białorusią. Białorusini - „to nasi najbliżsi sąsiedzi - stwierdził marszałek parlamentu litewskiego.

„Oczywiście - zauważył on - są związane z Białorusią sprawy demokracji, praw człowieka, które muszą być rozwiązane. Ale gospodarcze, kulturalne, sportowe i biznesowe (relacje - AP) należy poprawić. Od tych stosunków zależy jak będą żyć na Litwie, nasi ludzie”.

Nerijus Malyukyavichyus podkreśla w tej sprawie, że jeśli Mińsk wyśle nowe wnioski o ujawnienie kont bankowych białoruskich opozycjonistów, którzy wyemigrowali na Litwę, to Wilno „skupi się bardziej na stronie prawnej takich zapytań. Żeby w przyszłości nie było takich incydentów politycznych, jak z panem Bialackim”.

(Przypomnijmy, że mówimy o aresztowaniu szefa białoruskiego Centrum Praw Człowieka „Wiesna” Aleksieja Bialackiego na podstawie danych dotyczących jego rachunków bankowych przekazanych stronie białoruskiej przez Ministerstwo Sprawiedliwości Litwy. Władze białoruskie oskarżają Bialackiego o ukrywane dochodów o wyjątkowo dużej skali).

23 listopada 2012 Grupa Robocza ONZ po dobrowolnym zatrzymaniu wydała decyzję, zgodnie z którą osadzenie Aleksieja Bialackigo (który został w tym czasie laureatem nagrody Lecha Wałęsy) „łamie art. 22. Międzynarodowego Kodeksu Praw Obywatelskich i Politycznych”.

Według Egidijus Vareikis, nowy gabinet dopiero co zdecydował się na odważne zmiany w polityce wobec Białorusi.

„W istocie „sprzedaliśmy” pana Bialackigo oraz zrobiliśmy wiele innych głupich kroków - i na pewno nie jest w interesie nowej litewskiej władzy dopuszczenie do tego, by to się powtórzyło - przekonywał polityk. Uważam, że nasz nowy gabinet będzie cicho i spokojnie śledził dyrektywy Brukseli i w rzeczywistości nic w tym względzie się nie zmieni”.

„Oczywiście - kontynuuje Vareikis - znajdą się tacy, którzy będą przekonywać nas, że musimy poprawić stosunki z Białorusią, że musimy zaprzyjaźnić się z reżimem Łukaszenki.

Ale wiecie, reżimowi jest wszystko jedno co mówimy o prawach człowieka. On nie liczy się z naszymi uczuciami. Oni chcą żebyśmy „handlowali” z nimi azylami politycznymi dla opozycjonistów. To wszystko”.

O tym, że centrolewicowy rząd Litwy nie będzie radykalnie zmieniać kierunku polityki zagranicznej świadczy uchwalony przezeń program działania. Program ten zakłada, że strategiczne partnerstwo Litwy, a także Łotwy, Estonii, Polski i Stanów Zjednoczonych w NATO jest „głównym gwarantem bezpieczeństwa narodowego”.

„Nasze państwo aktywnie i konsekwentnie będzie wspierać wzmacnianie transatlantyckiego partnerstwa UE i USA” - głosi dokument.

Anna Płotnikowa

Głos Ameryki

Tłumaczenie: Aleksandra Myszka

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polska polityka zagraniczna”