Łupkowa rewolucja geopolityczna

Polityka zagraniczna RP, sformułowana po przemianach politycznych w 1989, określa ją polska racja stanu. Podstawowe cele polityki zagranicznej w latach 90. pozostawały niezmienne mimo zmian politycznych w parlamencie i rządzie. Są to: członkostwo w NATO oraz Unii Europejskiej, współtworzenie stabilnego systemu bezpieczeństwa europejskiego opartego na współdziałaniu NATO, UZE, OBWE oraz ONZ, utrzymywanie dobrosąsiedzkich stosunków z państwami regionu, działanie na rzecz współpracy regionalnej, zrównoważona polityka wobec Zachodu i Wschodu, popieranie procesów rozbrojeniowych, ochrona tożsamości narodowej i dziedzictwa kulturowego, rozwinięte kontakty z Polonią.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Łupkowa rewolucja geopolityczna

Post autor: Husarz » 13 kwie 2013, 06:02

W czasach, gdy bezpieczeństwo energetyczne jest dla wielu krajów czymś niepewnym, wydobycie gazu łupkowego prowadzi do nowego rozdania kart, bez wątpienia mile widzianego przez niektórych, ale jednocześnie nie mniej niebezpiecznego dla innych.
Konsekwencje „łupkowej” rewolucji są przeróżne i dotyczą zarówno ekonomii, jak i geopolityki czy środowiska naturalnego, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Chinach, dwóch głównych aktorach tego handlowego przedstawienia.

Kwestia niezależności energetycznej nie jest jedyną, która wyjaśnia zachowania państw posiadających obfite rezerwy.

Poszczególne punkty widzenia różnią się od siebie: począwszy od Polski, gdzie panuje zdecydowany konsensus co do wydobycia gazu łupkowego (aby kraj usamodzielnił się od Rosji), skończywszy na Francji, gdzie dominuje skupienie na problemach ekologicznych – co zapowiada ożywione dyskusje na forum Unii Europejskiej.

Motywy ekonomiczne są równie ważne, jeśli wziąć pod uwagę, że gaz jest od 50 do 70% tańszy w Stanach Zjednoczonych niż w Europie, dzięki eksploatacji gigantycznych złóż tego kraju.

Farby, rozpuszczalniki, plastiki, opakowania

Przewaga konkurencyjności przemysłu amerykańskiego jest o tyle niewątpliwa, że progres technologiczny pozwala dziś na użytkowanie gazu zarówno jako źródła energii, jak i surowca.

Farby, rozpuszczalniki, plastiki, opakowania i inne smarowidła są coraz częściej produkowane na podstawie gazu, nie samej tylko ropy. Jeśli chodzi o plastik, to liczne gałęzie przemysłu powracają do Stanów Zjednoczonych po kilku latach skupienia na kierunku chińskim. Dotyczy to np. przypadku przemysłu zabawek.

W konsekwencji amerykańskich działań tworzy się nowa równowaga energetyczna świata. Pozwalając Stanom Zjednoczonym zredukować własną zależność energetyczną, gaz łupkowy zmienia dotychczasowy priorytet w strategii USA polegający na stabilizacji dostaw ropy z krajów Bliskiego Wschodu.

Stabilizacja ta niesie za sobą konieczność zabezpieczenia dróg morskich, ale również rolę żandarma wśród państw zainteresowanych tą sprawą.

W kontekście ekonomicznym, usprawiedliwiającym przedkładanie centralizacji wewnętrznej nad interwencjonizm zewnętrzny, Stany Zjednoczone wydają się być predestynowane do wejścia w fazę izolacjonizmu w formie, jaką znają z przeszłości. Jest to cykliczna tendencja w polityce USA wobec drugiej strony Atlantyku.

Oczywiście, zapotrzebowanie na ropę u Amerykanów jest ogromne. Lecz Stany Zjednoczone to kraj, który chce być najdynamiczniej zwiększającym produkcję ropy i gazu państwem świata.

Kanada i Meksyk nie pozostają dłużne; niektórzy eksperci nie wahają się stwierdzać, że Ameryka Północna może dojść do stanu samowystarczalności w kwestii energetyki w ciągu kilku lat. Groźba zrzeczenia się przez Stany Zjednoczone ich kosztownej roli „stabilizatora” na Bliskim Wschodzie jest więc realna.

Słowo „groźba” to w tym kontekście właściwe określenie. A groźba ta dotyczy reszty świata, który od wielu lat korzysta z ropy pochodzącej z Zatoki, dzięki zabezpieczeniu tej strefy przez Stany Zjednoczone. Chiny są pierwszym beneficjentem tej polityki.

Ropa z Zatoki jest eksportowana do Azji

Ich zależność wzrasta każdego dnia, a od niedawna ropę z Zatoki eksportuje się do Azji. Sytuacja jest świeża, ale Chiny ryzykują wzięciem na siebie odpowiedzialności. Z jednym lotniskowcem, chińska flota wojenna nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa na morskiej drodze przesyłu ropy z Zatoki.

Rozbudowanie floty pozwalającej na wzięcie odpowiedzialności jest niewątpliwie tylko kwestią czasu. Ale zabezpieczanie takiego rejonu jak Zatoka to nie tylko kwestia floty wojennej.

Tak więc gaz łupkowy, który śmiało można określić mianem rewolucji, może stanowić problem dla Chin, paradoksalnie posiadających dosyć bogate złoża łupków.

Prawdziwy problem znajduje się i tak poza terenami Chin.

Siła negocjacji z Chinami

Mimo że amerykańska opinia publiczna jest przychylna ograniczeniu w najbliższych latach interwencjonizmu w polityce zagranicznej, można łatwo przewidzieć przyszłość, w której podtrzymana będzie obecności amerykańska na Bliskim Wschodzie.

Obecność ta nie opiera się, tak jak w przeszłości, na konieczności zabezpieczenia dostaw ropy. Można jednak znaleźć ich prawdziwe uzasadnienie w nawiązaniu na nowo negocjacji z Chinami.

Kontynuacja działań na rzecz stabilizacji w tej strefie nie będzie już tak kosztowna w świetle możliwości zażądania od Chin koncesji w zamian za wyświadczone usługi (nastawienie względem sojuszników Stanów Zjednoczonych w Azji Południowo-Wschodniej, negocjacje handlowe, dostęp do rzadkich surowców...).

Na pozór świat ryzykuje niezbyt wielką zmianą na planie geopolitycznym w następstwie rewolucji gazu łupkowego - Stany Zjednoczone będą dalej spełniać swoją rolę żandarma w Zatoce.

W rzeczywistości stosunek sił pomiędzy głównymi aktorami bez wątpienia przejdzie większą modyfikację. Europa, nie będąc potentatem energetycznym, ryzykuje zredukowaniem swojej pozycji do roli obserwatora.

Hugues Poissonnier

„Le Monde”

Autor jest profesorem z Ecole de management w Grenoble

Tłumaczenie: Aleksandra Kromp

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polska polityka zagraniczna”