Strategia narodowa Polski

Polityka zagraniczna RP, sformułowana po przemianach politycznych w 1989, określa ją polska racja stanu. Podstawowe cele polityki zagranicznej w latach 90. pozostawały niezmienne mimo zmian politycznych w parlamencie i rządzie. Są to: członkostwo w NATO oraz Unii Europejskiej, współtworzenie stabilnego systemu bezpieczeństwa europejskiego opartego na współdziałaniu NATO, UZE, OBWE oraz ONZ, utrzymywanie dobrosąsiedzkich stosunków z państwami regionu, działanie na rzecz współpracy regionalnej, zrównoważona polityka wobec Zachodu i Wschodu, popieranie procesów rozbrojeniowych, ochrona tożsamości narodowej i dziedzictwa kulturowego, rozwinięte kontakty z Polonią.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Strategia narodowa Polski

Post autor: Husarz » 13 kwie 2013, 06:52

Strategia narodowa Polski obraca się wokół jednego zagadnienia egzystencjalnego - jak ochronić niepodległość i tożsamość narodową? Położenie geograficzne na narażonej na częste inwazje Nizinie Środkowoeuropejskiej czynni byt Polski niezwykle podatnym na ruchy głównych euroazjatyckich potęg.
Z tego powodu jej historia jest nieregularna - Polska od niepodległości, a nawet dominacji w regionie, przeszła przez etap zniknięcia z mapy i przetrwała jedynie dzięki językowi i pamięci, aby w końcu pojawić się ponownie.

Geopolityka stanowi margines dla niektórych państw. Wygrywasz lub przegrywasz, a życie toczy się dalej. Ale dla Polski, geopolityka to sprawa życia i śmierci, a przegrana rodzi narodową katastrofę. Dlatego polska strategia narodowa tworzona jest nieuchronnie z podświadomym uczuciem strachu i desperacji. W polskiej historii nie znajdzie się nic, co mogłoby sugerować, że klęska jest niemożliwa.

Zaczynając myśleć o strategi Polski musimy wziąć pod uwagę, że w XVII wieku, Polska w sojuszu z Litwą, była jednym z głównych mocarstw w Europie. Jej obszar rozciągał się od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego, od zachodniej Ukrainy do terenów niemieckich. Ale w 1795 r. przestała istnieć jako niepodległe państwo, podzielona między trzy wyłaniające się mocarstwa: Prusy, Rosję i Austrię.

Niepodległość odzyskała dopiero po I wojnie światowej - na mocy Traktatu Wersalskiego z 1919 r. - po czym została zmuszona do obrony niepodległości w walce z Sowietami. Polska ponownie znalazła się pod panowaniem obcego mocarstwa po inwazji niemieckiej w 1939 r. Państwowość odzyskała w 1945 r., ale pozostawała pod dominacją Sowietów do roku 1989.

Pouczona przez historię, Polska rozumie, że musi utrzymać niepodległość i unikać obcej inwazji - ta kwestia przenika wszystkie inne, zarówno pod względem psychologicznym jak i praktycznym. Kwestie gospodarcze, instytucjonalne i kulturowe są ważne, ale analiza pozycji Polski musi zawsze powrócić do kwestii najistotniejszej.

Ulotne bezpieczeństwo Polski

Polska ma dwa problemy strategiczne. Pierwszy to geografia. Karpaty i Tatry stanowią rodzaj bariery od strony południowej. Ale obszary na wschodzie, zachodzie i południowym zachodzie to płaskie równiny, oddzielone rzekami, które zapewniają ograniczoną ochronę. Równina stanowiła naturalną linię ataku wielkich mocarstw, w tym napoleońskiej Francji i nazistowskich Niemiec.

W XVII wieku Niemcy było podzielone pod berłem Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, natomiast Rosja dopiero wyłaniała się jako spójne mocarstwo. Nizina Środkowoeuropejska była szansą dla Polski. Polska mogła tu ugruntować swoją pozycję. Mogła zabezpieczać się przed wyzwaniami rzucanymi, z którejkolwiek strony. Ale terytorium Polski stało się bardzo trudne do obrony, gdy z różnych stron zbliżało się klika mocarstw. Gdy Polska musi zmierzyć się z trzema przeciwnikami naraz, tak jak pod koniec XVIII wieku z Prusami, Rosją i Austrią, jest na pozycji bez wyjścia.

Istnienie potężnych Niemiec i Rosji to dla Polski problem natury egzystencjalnej, którego idealnym rozwiązaniem byłoby stać się buforem respektowanym zarówno przez Berlin jak i Moskwę. Drugie wyjście to sojusz z jednym z nich dla zapewnienia sobie ochrony. To ostatnie wyjście jest jednak niezwykle złożone, gdyż zależność od Rosji lub Niemiec otwiera drogę do wchłonięcia lub okupacji przez „protektora”. Trzecie wyjście to odnalezienie zewnętrznego gwaranta, mocarstwa które mogłoby chronić polskie interesy.

Tak właśnie Polska potraktowała Wielką Brytanią i Francją w latach 30-tych XX wieku. Mankamenty tej strategi są ewidentne. Po pierwsze, przyjście Polsce z pomocą może nie leżeć w interesach „protektora”. Po drugie, niesienne pomocy akurat w czasie, gdy Polska będzie tego potrzebować może okazać się niemożliwe. Wartość gwarancji udzielnych przez stronę trzecią ma jedynie znaczenie odstraszające, a w ostateczności, uwarunkowana jest chęcią i możliwością honorowania zobowiązań.

Od 1991 r. Polska starała się o rozwiązanie unikatowe i wcześniej niedostępne: członkostwo w wielostronnej organizacji, takiej jak Unia Europejska i NATO. Członkostwo miało na celu zapewnienie ochrony poza systemem bilateralnym. Najważniejszym efektem tych działań stało się to, że Polska i Niemcy weszły w skład jednego organizmu politycznego, rzekomo, gwarantującego Polsce bezpieczeństwo i usuwającego zagrożenie ze strony Niemiec.

To rozwiązanie było całkiem wydajne, gdy Rosja była słaba i skoncentrowana na sobie. Ale z polskiej historii można wyciągnąć lekcję, że w dynamice rosyjskiej zachodzą okresowe zmiany i Polska nie może założyć, że słabość bądź agresywność Rosji jest stanem permanentnym. Jak każdy naród, Polska musi bazować swóją strategię na najgorszym scenariuszu.

Problematyczność tego rozwiązania leży także w założeniu, że NATO i Unia Europejska są solidnymi instytucjami. W przypadku agresji ze strony Rosji, możliwości skierowania sił natowskich do odparcia ataku zależą bardziej od Amerykanów niż Europejczyków. Sednem Zimnej Wojny była walka o wpływy na Nizinie Środkowoeuropejskiej, opłacona 40 latami ryzykowania i kosztów. Ewentualne ponowne zaangażowanie Amerykanów w tego rodzaju batalię, nawet w ramach NATO, nie powinno być przyjmowane przez Polskę za pewnik.

Ponadto, Unia Europejska nie jest sojuszem militarnym, tylko strefą wolnego handlu. Jej prawdziwa wartość dla Polski leży w sferze rozwoju ekonomicznego. Nie należy tego lekceważyć. Ale to, w jakim stopniu Unia wiąże Niemców można w tej chwili kwestionować. Unia znajduje się obecnie pod dużą presją, a jej przyszłość jest niejasna. Według niektórych scenariuszy Niemcy, niechętnie ponoszący koszty utrzymania całej Unii, mogą rozluźnić nieco łączę z nią więzi i zbliżyć się do Rosji. Dla Polski najgorszym możliwym scenariuszem będzie właśnie wyłonienie się Niemiec niepowiązanych ścisłe z wielonarodową organizacją, za to rozbudowujących ekonomiczne relacje z Rosją,

Oczywiste jest, że dla Polski pierwszym wyborem strategicznym są bliskie związki z NATO i Unią Europejską, ale szanse powodzenia NATO jako siły militarnej są niepewne, a przyszłość Unii mroczna. Tu leży sedno problemu polskiej strategii. W okresie niepodległości w XX wieku, Polska zabiegała o sojusz wojskowy chroniący ją od zagrożenia ze strony Niemiec i Rosji. Jedną z opcji było Intermarium, międzywojenny koncept, któremu patronował gen. Józef Piłsudski. Idea zakładała przymierze państw Europy Ćentralnej, od Bałtyku po Morze Czarne, które wspólnie odpierałyby ataki Niemiec i Rosji. Idea Intermarium nigdy nie doczekała się realizacji, a żaden ze wspomnianych sojuszy w dostatcznym stopniu nie odpowiedział na polskie potrzeby.

Kwestia Czasu

Polska ma do wyboru trzy strategie. Pierwsza, dołożyć wszelkich starań, aby utrzymać szanse powodzenia NATO i Unii Europejskiej, i w ich ramach wiązać Niemcy. Samodzielnie Polska tego nie dokona. Drugie wyjście, to zbudowanie relacji z Niemcami lub Rosją, które gwarantowałaby polskie interesy. Oczywiście, szanse na utrzymanie takiej relacji w dłuższej perspektywie są ograniczone. Trzecie wyjście dla Polski to odnalezienie mocarstwa zewnętrznego, które mogłoby gwarantować jej interesy.

Tą siłą w tej chwili są Stany Zjednoczone. Ale po doświadczeniach w krajach islamskich USA dryfują w kierunku nieco większego dystansu do reszty świata, ukierunkowanego na równowagę sił. To nie znaczy, że USA są obojętne wobec wydarzeń w środkowej Europie. W interesie Waszyngtonu zdecydowanie nie leży rozrost rosyjskiej potęgi ani też potencjalna rosyjska ekspansja prowadząca do zachwiania równowagi w Europie. Jednak, wraz z dojrzewaniem w roli globalnego mocarstwa, od interwencji USA będę raczej preferować naturalne metody stabilizacji regionalnej równowagi, jeśli tylko konflikt okaże się możliwy do załagodzenia.

W latach 30-tych strategia Polski opierała się na znalezieniu gwaranta, do którego możnaby się odwołać w pierwszej kolejności. Słusznie zakładano, że polski potencjał zbrojeniowy nie wystarczy do obrony kraju w przypadku ataku Niemiec lub Rosji, a już na pewno w przypadku ataku z obu stron. Dlatego, zakładano, że bez gwaranta bezpieczeństwa Polska ulegenie jednej lub drugiej stronie. W tamtych okolicznościach Polska nie mogła sama przetrwać bez względu na to, jakim potencjałem militranym by dyspoznowała.

Dokonana przez Polskę analiza sytuacji była poprawna, ale przeoczono kluczowy element interwencji po stronie Polski: czas. Bez względu na to, czy niosąca Polsce pomoc interwencja nastąpiłaby na zachodzie, czy bezpośrednio w kraju, zorganizowanie jej zajęłoby więcej czasu niż Polska armia była w stanie wytrzymać we wrześniu 1939 r.

Tu można odwołać się do dwóch aspektów związków Polski ze Stanami Zjednoczonymi. Z jednej strony, klęska Polski będaca konkswekwencją odrodzenia Rosji pozbawiłaby USA koniecznej strefy buforowej na Niznienie Środkowoeuropejskiej. Z drugiej strony interwencja zbrojna jest nie do przeprowadzania w krótkim czasie. Najważniejszym elementem polskiej strategii musi się stać tworzenie militarnej zdolności do odstraszania lub opóźnienia rosyjskiego ataku, tak, aby dać USA - i innym potencjalnym europejskim sojusznikom dysponującym środkami i chęcią przystąpienia do koalicji - wystarczającą ilość czasu dla oceny sytuacji, zaplanowanie, a następnie odpowiedzi na atak

Polska może nie być w stanie bronić się w nieskończoność. Potrzeba jej gwarantów, których interesy będa zbieżne z polskimi. Ale jak pokazuje historia nawet posiadanie gwaranta, nie zwolni Polski z konieczności przeprowadzenia własnej operacji opóźniającej atak przynajmniej przez kilka miesięcy, aby zdobyć czas konieczny dla reakcji z zewnątrz. Połączonego ataku rosyjsko-niemieckiego oczywiście nie uda się przetrwać, a takie ataki z kilku frontów nie są w polskiej historii czymś wyjątkowym. Z tym nic nie można zrobić. Atak z jednej strony można natomiast odeprzeć, ale Polska musiałaby przeprowadzić obronę samodzielnie.

To kwestia ekonomii i woli narodowej. Sytuacja ekonomiczna Polski znacznie się poprawiła w ostatnich latach, jednak budowanie skutecznych sił zbrojnych wymaga czasu i środków. Polacy mają czas, ponieważ zagrożenie ze strony Rosji w tym momencie jest bardziej teoretyczne niż praktyczne, a Polska gospodarka jest wystarczająco stabilna, aby utrzymać znaczny potencjał.

Kluczowa jest wola narodowa. Upadek polskiego mocarstwa w XVIII wieku był spowodowany na równi sporami wewnętrznymi w wyższych sferach, jak i zagrożeniem płynącym ze zbyt wielu stron. Wola oporu była obecna w okresie międzywojennym, choć nie zawsze niosła ze sobą chęć poniesienia kosztów obrony. Zamiast tego panowało przekonanie, że sytuacja nie jest tak skrajna jak się to potem okazało. Dziś należy ustalić, czy w sprawach bezpieczeństwa polegać na Unii Europejskiej i NATO, czy ostatecznie ustalić, że bezpieczeństwo to kwestia, w której nalezy polegac na sobie.

Możliwe są pewne manewry dyplomatyczne. Włączanie się Polski w sprawy ukraińskie i białoruskie ma swoje strategiczne uzsadnienie - te dwa państwa są buforem chroniącym polskie granice wschodnie. Prawdopodobnie Polska nie wygra na tym gruncie pojedynku z Rosją, ale to rozsądny ruch w ramach szerszej strategii.

Polska może ochoczo przyjąć strategię stałego sojuszu z Niemcami i permanetnej słabości i braku agresji ze strony Rosji. To może być słuszne, ale na pewno też ryzykowne przedsięwzięcie. Polacy wiedzą, że Niemcy i Rosjanie są w stanie zmieniać władze i strategię z przerażającą szybkością. Strategia konserwatywna wymaga dwustronnej relacji z USA, opartej na przekonaniu, że USA polegają na równowadze sił i interwencją z użyciem własnych sił jedynie w ostatecznej sytuacji. To wymusza na Polsce utrzymywanie równowagi sił i opieranie się agresji, tak długo, aby dac USA czas na podjęcie decyzji i wysłanie wojsk. USA są w stanie zabezpieczyć Niznię Środkowoeuropejską na zachód od Polski i wejść w sojusz z najsilneiszą z sił na zachodzie. Obrona wschodnich obszarów wymaga siły ze strony Polski, a to dużo kosztuje. Ciężko wygospodarowac takie środki, gdy nie ma pewności, czy niebezpieczeństwo się kiedykolwiek zmaterializuje.

28 sierpnia 2012

George Friedman

Źródło: Stratfor

Przełożyła Katarzyna Sobiepanek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polska polityka zagraniczna”