Polska armia A. D. 2013 gorsza jak za Sasa?

Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej (SZ RP) inaczej Wojsko Polskie - siły i środki wydzielone przez państwo do zabezpieczenia jego interesów i prowadzenia walki zbrojnej.
SZ RP stoją na straży suwerenności Narodu Polskiego oraz jego bezpieczeństwa i pokoju. Mogą brać udział w zwalczaniu klęsk żywiołowych, działaniach antyterrorystycznych, akcjach poszukiwawczych, a także ratowania życia ludzkiego. Biorą też udział w oczyszczaniu terenów z materiałów niebezpiecznych pochodzenia wojskowego i unieszkodliwiają je.
Zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi sprawuje prezydent RP, a ogólne kierownictwo zapewnia Minister Obrony Narodowej.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Polska armia A. D. 2013 gorsza jak za Sasa?

Post autor: Husarz » 13 kwie 2013, 05:46

Porównanie epoki saskiej do Polski Anno Domini 2013 roku wypada dla nas, czyli Polaków żyjących w XXI wieku, fatalnie.
Epoka saska, to czasy anarchii i upadku. To czasy „egoistycznej szlachty, która nie chciała płacić na wojsko”. Tak ją dzisiaj zdecydowana większość Polaków postrzega. Tymczasem porównanie tamtej epoki do Polski Anno Domini 2013 roku wypada dla nas, czyli Polaków żyjących w XXI wieku, fatalnie. Pomijając wpływ techniki wojennej i innych czynników na jakość wojska, zestawię poniżej dwa kluczowe dla obronności kraju elementy:

potencjał mobilizacyjny państwa
liczebność sił zbrojnych.
Mamy czasy pokoju, więc porównanie dotyczyć musi stanu wojsk Rzeczpospolitej w latach pokoju, a nie wojny. Jako punkt odniesienia przyjmę rok 1750.

Szacunkowa populacja Rzeczpospolitej i jej najgroźniejszych sąsiadów w 1750 roku:

Rosja – około 20 mln
Cesarstwo Habsburgów – około 18 mln
Rzeczpospolita – około 10 mln
Prusy – około 6 mln
Populacja Rzeczpospolitej i jej najludniejszych sąsiadów w 2012 roku:

Rosja – 142,5 mln
Niemcy – 81,3 mln
Ukraina – 44,9 mln
Polska – 38,4 mln
Jak widać, jeśli chodzi o potencjał mobilizacyjny, nasza obecna sytuacja jest znacząco gorsza niż w 1750 roku. Dzisiaj populacja Polski stanowi jedynie 27% populacji Rosji (w 1750 roku było to 50%), lub też 47% populacji Niemiec (w 1750 roku było to około 166% populacji Prus i 56% populacji Cesarstwa Habsburgów).

Kraj, który ma niższą populację, powinien już w czasie pokoju utrzymywać liczniejszą (w stosunku do liczby swojej ludności) armię, niż kraje bardziej zaludnione. A tymczasem...

Siły zbrojne Rzeczpospolitej w 1750 i 2013 roku

Zanim przejdę do porównania, kilka słów wyjaśnienia. To, co dziś nazywamy żołnierzem, nie jest tym samym, czym było w 1750 roku. Tak dziś, jak i w połowie XVIII w. armia składała się z dwóch komponentów:

ludzi przeznaczonych do boju (dzisiaj ten komponent zwany jest żargonowo „kłami”)
ludzi zapewniających „kłom” możliwość walki (służby logistyczne itd.; zwie się go dziś „ogonem”)
W 1750 roku do grona żołnierzy zaliczano jedynie to, co dzisiaj nazywa się „kłami”. Zaś „ogon” do niego nie należał. W przeciwieństwie do roku 1750, dzisiaj do grona żołnierzy zalicza się i „kły”, i „ogon”. Porównując armię polską z 1750 roku do obecnej, należy więc porównywać odpowiednie wielkości. Albo same „kły”, albo też łącznie „kły” z „ogonem”.

Wojsko polskie w 2013 roku ma około 100 tys. żołnierzy. Ta liczba, jak zaznaczyłem, to „kły” i „ogon” łącznie. Same „kły” to około 30 tys. żołnierzy [1].

Wojsko państwowe Rzeczpospolitej w 1750 roku liczyło sobie około 24 tys. („kły”), lub też około 90 - 110 tys. („kły” + „ogon”). Innymi słowy, kraj niemal czterokrotnie mniej zaludniony (10 mln ludzi) niż Polska w 2013 roku (38,4 mln ludzi), utrzymywał podobnej wielkości armię państwową! Porównanie to będzie dla naszych czasów jeszcze gorsze, gdy zdamy sobie sprawę, że w połowie XVIII w. armia państwowa była tylko jednym z kilku członów, które w sytuacji zagrożenia mogły stanąć w obronie kraju. Równolegle do niej istniały wojska prywatne oraz Kozacy. Zdaniem Jędrzeja Kitowicza, ich łączna liczba, w czasach głębokiego pokoju, wynosiła około 60 tys. [2]. A liczył on tylko „kły”, pomijając „ogon”.

Rzeczpospolita i Rosja oraz ich siły zbrojne w 1750 i 2013 roku

Skoro dziś utrzymujemy znacznie mniej liczne wojska niż w epoce „anarchii i upadku”, to może choć mamy ku temu podstawy w postaci równie niskich stanów liczebnych wojsk sąsiadów? Niestety nie. Wystarczy jedno tylko porównanie – do Rosji. Pomijając już fakt, że jest to kraj posiadający broń masowego rażenia, której my nie posiadamy, przejdźmy do samej liczby żołnierzy.

W latach 1756-1760, czyli w okresie wojny siedmioletniej, Rosja posiadała armię około 330-tysięczną. Liczba ta obejmuje także wojska nieregularne, czyli między innymi Kozaków. Rzeczpospolita nie zaangażowała się w tę wojnę, więc dysponowała armiami na etacie pokojowym. Mimo to, posiadała wojsko jedynie około czterokrotnie mniej liczne (24 tys. wojsk państwowych + 60 wojsk prywatnych i Kozaków) niż Rosja (330 tys. wojsk regularnych i nieregularnych). Zaznaczę, że w obu przypadkach pomijam „ogony”.

Dzisiaj, w czasach pokojowych, Rosja utrzymuje około milionową armię, czyli dziesięciokrotnie liczniejszą niż armia polska. Posiada przy tym potencjał mobilizacyjny czterokrotnie wyższy niż potencjał Polski.

Ten kto dobrnął do tego miejsce artykułu wnioski wyciągnie sam. Dodam w tym miejscu tylko opinię historyków wojskowości, Jana Wimmer i Tadeusz Nowaka. Podsumowali oni problem aukcji (czyli podniesienia stanu liczebnego) wojska polskiego w XVIII w. następująco:

„Szlachta chętnie gardłowała o potrzebie aukcji, gdy przychodziło wszakże do wyszukania środków na utrzymanie wojska, zwyciężał jej egoizm i obawa przed większymi obciążeniami podatkowymi.”

Co o naszym społeczeństwie i obecnych politykach będą pisać przyszli historycy?

dr Radosław Sikora

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wojsko, technika i uzbrojenie”