Gwara bydgoska

Wszelkie zagadnienia dotyczące historii Polski obejmujące szerszy zakres niż dany dział.
Awatar użytkownika
ziomeka
Posty: 462
Rejestracja: 01 cze 2010, 03:37

Gwara bydgoska

Post autor: ziomeka » 02 kwie 2013, 03:09

Głównym celem lokacji Bydgoszczy było uczynienie
z niej przeciwwagi dla rosnącego w siłę krzyżackiego Torunia. Od samego początku, jako miasto przygraniczne, miała styczność z niemieckojęzycznym Zakonem i kilkukrotnie stawała się celem jego najazdów. Był to jeden z czynników warunkujących powstanie bydgoskiej gwary – drugim był zabór pruski i 150 letnie panowanie Niemców na tym terenie (1772- 1920, z krótką tylko przerwą 1806-1813 gdy znajdowała się w granicach Księstwa Warszawskiego), a trzecim okupacja hitlerowska (1939-1945), gdy powstały takie wyrażenia jak hajociarz (od HJ – skrótu Hitlerjugend) czy sztrajfa (patrol, obława, z niem. Streife).

Był też okres, gdy Niemcy stanowili ponad osiemdziesiąt procent mieszkańców miasta. Do użycia wchodziło co raz więcej germanizmów, zasłyszanych na ulicy, czy zapożyczonych od sąsiadów. I tak garnitur stał się ancugiem (niem. Anzug), a kąpielówki badejkami (niem. Baden). Można było zjeść worszta (niem. Wurst) albo umrzeć na herszlag (niem. Herzschlag).

Po pierwszej wojnie światowej Polacy zaczęli się z powrotem osiedlać na Kujawach i w Wielkopolsce. Dzięki przemieszczaniu się ludności, mogącej od teraz złapać panę (niem. Reifenpanne), a także względnej bliskości Poznania wiele określeń używanych w Bydgoszczy pochodzi właśnie z niego oraz jego okolic, czasem tylko w nieznacznie zmienionej formie (fyrtel = firtel, karmonada = karbonada). Śladem poznaniaków zaczęliśmy też „zakluczać” swoje mieszkania, czyli zamykać je na klucz.

Pamiętajmy, że gwara jest tworem na tyle elastycznym i pozbawionym ściśle wytyczonych granic, że za przynależne do niej słowo można uznać każde, którym posługuje się dana grupa społeczna czy też mieszkańcy określonego terenu. Część wyrażeń pochodzi bezpośrednio z dialektu wielkopolskiego, część jest tożsama ze słowami w dialekcie śląskim, część właściwa tylko Bydgoszczy. Niektóre zwroty mają tu inne znaczenie niż w pozostałej części kraju, niektóre mogły wejść do języka ogólnopolskiego, a niektóre pozostały tu jako jego archaiczne formy. Możliwe też, że jedno słowo mogło mieć kilka znaczeń (drachel - parasol i latawiec)

Tak czy inaczej, spory o przynależność jakiegoś słowa do gwary bydgoskiej, poznańskiej czy języka ogólnopolskiego mijają się z celem, bo rozgraniczenie czy zaszufladkowanie jest czasem niemożliwe.
Uznajmy więc, że poniższy słownik to największy słownik języka, jakim na co dzień posługiwali się Bydgoszczanie. Powstał przy współudziale wielu mieszkańców, a proces jego tworzenia był śledzony przez ponad tysiąc dwieście osób, co czyni go owocem jednej z największych tego rodzaju inicjatyw. Niezależnie od tego czy językoznawcy uznają naszą mowę za gwarę czy też nie, jest to słownictwo charakterystyczne dla naszego regionu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Historia Polski ogólnie”