Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgonu Z

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgonu Z

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:30

Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgonu Zygmunta I-go

Autor :
Orzechowski, Stanisław Okszyc (1513-1566)
WYBOR
PISARZOW POLSKICH.
Historya.



STANISŁAWA OKSZYCA
ORZECHOWSKIEGO,
Kroniki Polskie.
OD ZGONU ZYGMUNTA j£
Edycya Tadeusza Mostowskiego.
w WARSZAWIE, w Drukarni Nro 646.
przy Nowolipiu,
i8o5.
Stanisław Orzechowski, żył pod panowaniem Zygmunta Augusta Jagellończyka. O roku
urodzenia i śmierci iego pewności niema. Ściągnął uwagę powszechną, gdy będąc
kanonikiem Przemyskim, pod czas rozterek religiynych w kraiu, wspierany od możnieyszych
Dyssydentów,. Magdalenę córkę Jana Chełmskiego, publicznie za żonę poiął: za co przez
Dziaduskiego biskupa Przemyskiego, z którym długie wiódł spory, od kapłaństwa odsądzony
i wyklęty został. Po śmierci iednak żony, uczyni- wszy wyznanie wiary, na synodzie
Piotrkowskim roku 1552., od Dzierzgowskiego Prymasa, z cenzur kościelnych uwolniony, a
na seymie 1561. był posłem. Zył ieszcze około roku 1570. Pisał naywięcey w łacińskim
ięzyku , mianowicie Annales Poloniœ, od śmierci Zygmun-
ta I; które z Zurowic wioski oyczystey w
Przemyskim, roku 1554, Zygmuntowi
Augustowi przypisał. Te późniey przez
Zygmunta Alexandra Włyńskiego w Aka-
demii Krakowskiey filozofii doktora, po
Polsku wyłożone, tu daiemy. Zostawił takie
Orzechowski niektóre drobnieysze pisma w
rodowitym ięzyku, a między innemi
Policyą Rzeczypospolitey Polskiey, na wzór
ksiąg Arystotelesowych; która , za
świadectwem Krasickiego, w rękopismie
pierwotnym z podpisem Autora , w
bibliotece Heilsbergskiey ma się
znaydować.


7

STANISŁAWA OKSZYCA
ORZECHOWSKIEGO,
KRONIKI POLSKIE
OD ZGONU ZYGMUNTA PIERWSZEGO.

Na to są potrzebne Kroniki, ażeby czyny pamięci godne,
z życia ludzkiego w zapominek nie poszły; tudzież ,
ażeby przepisanie dzieiów zachęcało potomków do
strzeżenia się, lub starania się o toż samo; a tak
przyszłych rzeczy nadzieię, przeszłych pomnażało
potwierdzenie.

Aczkolwiek znaydowało się w Polszcze wielu,
którzy od początku naszego Polskiego narodu,
przodków sprawy podawali potomnym i one aż do
czasów Zygmunta gruntownie wywiedli, z których
wielka obfitość przykładów do przepędzenia życia,
obostronnie powziąść się może, ponieważ



8

KRONIKI


iednak ci, bądź odumarszy dzieła, bądź folguiąc
sobie, tey pracy poprzestali, zdało mi się na ich
mieysce nastąpić, i zostawionemu od nich przybyć
na pomoc dziełu; lubo nie z takim dowcipem, z
iakim oni byli, z wiernością przecież podobną i
chęcią , ażeby dzieła w Polszcze ich usilnym nabyte
staraniem i wielkie pamiątki nie ucichły, a w
zapomnieniu , niby w iakowym zagrzebane cieniu ,
nie leżały odłogiem. Od tego tedy, na czym oni
stanęli, dzieie Polskie opisywać będziem , i nie
tylko ie wydamy dla potomstwa pamięci, ale też dla
przemysłu piszących, aby od nas mieli, coby za
dołożeniem większego wyrażenia mowy, inaczey
przestawić, mieyscami, czasami, radami, dzieiami i
przygodami poprzeplatać i przykształcić mogli: w
czym i my chcieliśmy się przysłużyć , lecz nie
wiem, czyliśmy potrafili? przestaiąc na tym; żeśmy
osnowę, rzeczy cale pamiętnych, w iedno złożyli i
zebrali, zkądby ci, którzy potym zechcą, zrąb
postawili z tych rzeczy Dzieiopiski. Temi tedy na to
pismami, postanowiłem wszystkiego , co się tylko
za Zygmunta Augusta króla przytrafiło w Polszcze ,
krótko a wiernie, iako na poczciwe-



9

ORZECHOWSKIEGO.


go dzieiopisa przystoi, pamiątkę zawrzeć: co że też
starzy Rzymianie czynić zwykli byli, doczytuiemy
się w Cyceronie. Naywyżsi biskupi, wszystkie
każdego z osobna roku dzieie spisowali, w reiestr
zbierali, i w domu wywieszali tablicę, ażeby
poznać mogło pospolstwo, co? i którego roku dziać
się mogło w Rzymie ? Za tym ia poydę zwy-
czaiem, abym obywatelom moim rzeczy same
przełożył porządkiem, na które, abom sam patrzył,
lub o którychem, na ten czas gdy się działy,
doskonale słyszał. W których przełożeniu, to mi
naypierwszym i naywiększym zostanie prawem;
ażebym czego opacznego nie pisał, a potym, co
prawdziwego, nie opuścił; tudzież, ani przyiaźnią ,
ani nienawiścią nie narabiał.
O czym nieco namieniwszy , zaskoczył nas rok
Chrystusa Boga naszego tysiączny pięćsetny
czterdziesty osmy, którego Zygmunt król w
Krakowie umarł w samę Wielkanoc, roku
panowania czterdziestego pierwszego, wieku zaś
swego ośmdziesiątego drugiego. I o tymci to
zaiste królu pisało wielu nie tylko dzieiopiskim, ale
nawet krasomowskim kroiem. Był ten pan przy-
kładny , i król wszelką chwałą znakomity,


10

KRONIKI ORZECHOWSKIEGO.


ale nie wiem, czyby się wynaleźli tacy, ktorzyby tak, iak
potrzeba wyciąga, wyłuszczyć mogli, coby to był za
naród, Polacy? u których ow król panował.
Ponieważ iednak sprawiedliwa iest: ażeby ci którzy o
Zygmuncie królu pisali, pisali także o królestwie iego,
któregoby było narodu? i nie dozwalali błądzić ludziom,
którzy o pochodzeniu Polaków pewności nie maiąc,
podłym Polaków być mniemaią narodem, tych ażeby
uprzątnąć omyłkę, rzecz zdami się, pożyteczną
uczynię, gdy na początku Kronik moich pokażę, co to
iest za rodzay ludzi ? albo z którychby kraiów przyszli
Polacy ? a w tych tu stronach osiedli, w których teraz
posiadaią królestwo bogate, i z oręża dzielne.





POCZĄTEK POLAKOW.


Wielu, że Polacy od Tatar; niektórzy, że od Niemców;
drudzy zaś, że od Sławiań pochodzą, rozumieią. Atoli iż
Polacy Tatarami nie są, ani Niemcami, zbiia to Polaków
oyczyzna i rodowita mowa, w którey żadnego zgoła nie
znać Tatarskiego i Niemieckiego mówienia szlaku. Nie
masz albowiem pomiędzy narody, nic tak wko-
rzenionego i właściwego, iak ięzyka istota i spółka,
który, lubo się wielą sposobami nadwerężyć może,
wykorzeniony iednak z nas być do szczętu nie może, aby
nie miał zawsze pokolenia i zawziątku swego zatrącać.
Wiemy dobrze, iż Włosi, Francuzi, Hiszpani, są różne od
siebie narody, nie tylko granicami, ale nawet
obyczaiami, i wszelkim miedzy sobą różniące sie
obrządkiem;
ich postaremuż mowa i słowa, iż z łacińskiego początek
zabieraią zrzódła, i na rozmaite nieiako rospływaią się
strumienie, oczywiście poznać.


12

KRONIKI


Zkad pierwiastkowego ich zawziątku dorozumieć
Się można. W któren sposób, gdy w Polskim iezyku i
Tatarskiego , i Niemieckiego plemienia, żadnego nie
znayduiemy śladu, przełożemy za prawdę: iż Polacy,
ani są Niemcy, ani Tatarzy. Są tedy Sławianami
Polacy, którym nazwiskiem, od rozległości sławy, te
wszystkie rzeczono narody, które tylko pomiędzy
Illirykiem w Macedonii i Dalmacyi mieszkaią.
Aponieważ lud ten, za naybitnieyszy nad innych miano,
ile że ci pod Filipem i Alexandrem Wodzami, świat cały
podbili byli, przeto sami siebie Sławianami to iest sławą
słynącemi i zaszczytu pełnemi, ojczystym nazywali
ięzykiem, sława bowiem toż samo u Iliryków znaczy co
u Łacinników gloria, i temuć nazwisku aż po te czasy,
wspaniały i waleczny Stawianów naród zgodnym się
czyni. Nie innym bowiem żołnierzem Soliman Cesarz
Turecki świat cały gromi i gasi, tylko Sławiańskim,
którego z Macedonii iDalmacyi i z innych Państw
Iliryckich dostaie. Od tych więc Sławianów poszli
Polacy, co i sam ięzyk pokazuie, którego się
podziś dzień za skazowkę trzymamy; który u
Czechów, Polaków i Rusi, lubo poniekąd odmiennym
sposobem, wraz z Sławianami, to iest Macedonami i
Dalmatami, iak i z innemi tegoż rodzaiu Ilirykami, za
pospólny zostaie, który oznacza, iż te wszystkie narody
od Sławian poszły. Tych gdy oyczyste obiąć nie mogły
siedliska, bądź dla niedostatku ziemi, bądź dla
woiennego rozruchu, który po śmierci Alexandra trwał
niezmierny u Sławian, z Sławiańskiego narodu, niby
ziednego rozmożyły się plemienia; te wszystkie z domów
wyniósłszy sie na północ, część zaszła na owe mieysca,
które do


13

ORZECHOWSKIEGO.


rzeki Tanais i do morza Lodowatego należą, gdzie teraz
iest Moskwa: część po nad morzem Bałt ckim i górą
Krępakiem, tudzież po nad "Wisłą rzeką za
wodzostwem Lecha osiadła, która niegdyś poprostu
Lechią, teraz zaś Polską nazwano; nie od pola to iest
murawy, iak niektórzy plotą, ale od tego, co ponieważ
przy cięższe do wymówienia było, miasto Polachią
snadnieyszym imieniem Polską rzeczono. Naostatek
część Sławian za Czechem Lecha bratem puściwszy się
wodzem, Morawy i cale osiągnęła Czech : tym samym
przypadkiem Rusini, których Roxolanami Dzieiopisowie
zowią, wybrawszy się od Sławian, naycelnieysze w
Europeyskiey Sarmacyi trzymali kraie.
Wszakże nieieno nam skazowka, ięzyk,nasz
początek wytyka, ale też Alexandra Macedona przywiley
w starodawnych Kronikach Czeskich potomności
podany, którym zaiste przywileiem Alexander nadaie za
wierność i zwycięstwa przodkom naszym te wszystkie
kraie, które teraz z Czechami, podzieliwszy się miedzy
sobą powiatami, dzierżemy. A ponieważ z tego, cośmy
iuż pokazali, widzieć się daie, źe przodkowie nasi ze
Sławian,za Czecha, tudzież Lecha iRussa wodzów w te tu
kraie przyszli, przyznaymyż; że Czech, tudzież Lech i
Russ, za Alexandra króla, mężnemi i sławnemi w sztuce
woienney wodzami byli, i te tu pokolenia w Sarmacyi
Europeyskiey zostawili, którym Macedonia z Dalmacyą,
iest naypewnieyszym i najprawdziwszym gniazdem. Ci
wodzowie, że z przewyborney dzielności u potomnych
znaiomi byli, nie tylko sobie krainę, ale nawet nazwisko
Sarmatów przywłaszczyli, aby ich nie tylko Polakami,
lub Rusią, od Lecha i


14

KRONIKI


Russa, ale i Sarmatami po zawoiowanym od siebie
Tatarskim narodzie zwano: podobnym sposobem,
Czeskie podbiwszy kraie, tak pod rządem , iąk
imieniem trzymali.
A przeto panowanie Zygmunta, tudzież królestwo
iego (gdyż o nim teraz mowa) nader okazałe i obszerne
było; takiey prawie wielkości, że sie żadne z nim
Chrześciańskie państwo porównać, co do granic, nie
może, które z Dnieprem rzeką, Hypanem i Dniestrem
wodami; z górą Tatrami i Odrą rzeką tak graniczy, że
Dniepr na północ, Dniestr i Hypan na wschód, góry
Tatry na południe, a Odra na zachód słońca , są
królestwa Polskiego kresami, co się роkаzuie, z
Polaków, Litwy, Rusi i Prussów. Że się tedy w ten
sposób Sławiański naród w stronach północnych
zaplemił, iawno iest : Polski zaś, iż nietylko od Sławian
poszedł, ale też że z pomiędzy Sławian,
naywybornieyszym iest całey ziemi Sławiańskiey
celem, w którym Macedonów żywność i Dalmatów
dzielność na oko widzieć się daie. O czym, iako
prawdziwie piszę, tego niezwyciężonego ludu okazuią
dzieie. I teć są pierwiastki narodu Polskiego, iż Polacy
do Sławiańskiego, to iest Macedońskiego i Dalma-
ckiego zacnego należą rodzaiu.
Atoli nie iest dosyć na tym: bo i Polacy nie kładą
Sławian za naypierwszych swoiego pokolenia
rodziców; maią bowiem i oni wyższy ieszcze, do
którego należą rodzay, i ich oycowie, i oni sami,
przodków uznawaią swoich, do których, tenże sam
ięzyk, który nam teraz za skazowkę obstoi, i Sławiany
pociąga. Albowiem, gdy nam w samego nawet
Chrystusa Boga naszego napisie, który on na sobie
odniósł, trzech ięzyków na


15

ORZECHOWSKIEGO.


krzyżu gatunek wystawiaią przed oczy, Hebrayski,
Grecki i Łaciński, iż te trzy iezyki wszystkie
powszechnie w sobie zawieraią ięzyki, które Chrystusa
wszech narodów cudownie obwieszczaią królem;
słusznie spytać się przychodzi, do którego z tych trzech
ięzyków Sławiański przyłączyć ięzyk? Ażeby tym
torem prawdziwego i naypierwszego rodzaiu Polacy
doszli, wszyscy na to przystaną, którzy umieią po
Grecku, że Sławianie, a naypierwey Polaków
przytaczam, słowa Greckie, słowom Polskim podobne,
wymawiaią, lecz nie poprzekrącane, nie ucinki, nie
pozmnieyszane, niesykocące; prawem niby brzmieniem
i trybem płynące. Z tych zapewrne lubo nieznacznych ,
pewnych przecież tropów, Grecki ięzyk poszlakuią w
Polskim, że ztąd snadno domniemać się można, iż
Polacy są Sławianie rodem, pokoleniem zaś Grecy. Już
to dowcip, iuż obyczaie, iuż wszystek tryb życia Po-
laków, z kimże porównać łacniey? iak z Greczynami.
Taż bowiem iest wrodzona oboyga pokolenia dobroć,
taż sama dowcipność, taż sama rozumu bystrość,
zarówna ludzkość i podobna podczas z płochością
obyczaiów złączona powolność; nuż znowu
bankietowania i ów zwyczay spełniania kielichów,
tudzież podczas picia, zdrowia życzenia, ziawiony
w Grecyi, a ztamtąd od Sławian, wniesiony do Polski: co
oczywiście dowodzi, że Grecya Sławian, i od nich
idących iest oyczyzną Polaków; nie Tatarska i nie Nie-
miecka ziemia, iak omylnie niektórzy mniemali. Tatarzy
albowiem do Murzynów należą, którzy się z
początkiem swoim, do przodka Izmaela odnoszą:
Niemcy także, w których ięzyku, lubo nieznacznie, iak
w łomaninie za zwyczaj bywa,


16

KRONIKI


Łacińska przecież odzywa się mowa; iako ięzyka, tak
pokolenia iednego z Polakami nie maią. Tatarów więc
do Hebrajczyków, Niemców zaś do Łacinników
odeszliymy: my, co naszego, przypisuiemy Grekom,
których iako złe nosiemy na sobie przymioty , tak
wzaiem naśladuymy cnoty, abyśmy na wzór Greków
wyćwiczeni w naukach, cnotami nagradzali przysady; a
do tey rostropności w rzeczach, i męstwa zaszczytu,
któremi nasz naród słynie, przydaymy pomiarkowania,
wspaniałości i rady; iżby się zdawało, żeśmy
umieiętność i wymowę z Aten, a wspaniałość i statek ze
Sparty sprowadzili do Polski.
I tymci sposobem przodków swoich wynayduie
Polska, w którey gdy przez czas długi panował
Zygmunt, schodząc ze świata, zdał królestwo Synowi
Zygmuntowi Augustowi, który na ten czas licz ł rok
dwudziesty ósmy: ten aczkolwiek z dziecięcia znaczył
się być królem, postaremuż za żywota oyca,
nayninieyszey państwa nie dostąpił cząstki; po którego
śmierci obiął królestwo, które na niego po oycu i po
dziadu spadło. A ponieważ, rzeczy osobliwie pamięci
godne, które się za tego króla wkrótce, iak na królestwo
postąpił trafiały, opisować mam ; rzecz mnie napomina
sama, abym co nieco ze zbioru życia iego wybrał, a
osobliwie to, coby tym Kronikom przyczynić mogło
zrozumienia i światła.
Zygmunt August urodził się z Bony Sforcyi
Xiężniczki Baru, Zygmuntowi oycu, dnia pierwsze
go Sierpnia, roku Chrystusa Boga naszego tysią-
cznego pięćsetnego dwudziestego , od którego
także miesiąca, za dobrą, rodziców otuchą imię
powziął. Był za pilnością matki z dziecięcia uczo-
ny


17

ORZECHOWSKIEGO.


ny i w przyzwoitey dzieciom wyćwiczony nauce, miał
zaś wyśmienitego nauczyciela Jędrzeia z Sycylii, który
go w tych ćwiczył naukach, iakim ów wiek zdolny. Lecz
zabałamucono czas sposobienia dowcipu Augustowi.
Matka bowiem to dziecię pieszczenie chowała i nie
snadno pozwoliła kiedy, ażeby od iey boku odchodził,
chociaż iuż był i sporszy. Zkąd w niemałey zwyczaynie
nienawiści zostawał, że gdy w nim, wielką królestwa
nadzieię pokładali ludzie, i iuż na ten czas, naprzod
xiążęciem Litewskim, potym znaczył się królem
Polskim, przydłużey iednak przy białogłowskiey wieszał
się zgrai. O co się i na seymach przez Senatorów , i na
wyprawie przeciw Wołoszanom pod Lwowem u Zygmunta oyca dopraszano, wskórać iednak
niemożono,
aby z opieki Macierzyńskiey przed siedmnastą lat
wyszedł. Dopiero bowiem na ten czas, oddalony od
Matki, żył pod dozorem człowieka rostropnego i zacnie
urodzonego Piotra Opalińskiego, Kasztelana
Gnieźnieńskiego, którego on za nauczyciela maiąc, w
poznaniu się na Rzeczypospolitey i przepatrzeniu
w obyczaiach ludzkich, wielką nadzieię po sobie i oycu i
królestwu czynił, a gdy i w nadzieię i w lata postępował,
senatorowie Litewscy, za sprawą i staraniem Mikołaia
Radziwiłła , usilnie się domagali, żeby mu ociec spuścił
xięstwo Litewskie, rząd przy sobie zupełny zostawiwszy.
Zaczym Zygmunt August otrzymawszv od oyca Litwę, i
Elżbietę Ferdynanda króla Rzymskiego córkę, za żonę
poiąwszy; pięknie i nieskażytelnie żył, i z wielkim
sprawiedliwości zaszczytem Litwą rządził: ale iako to
dobra ludzkie są nie trwałe i słabe, Elżbieta w Wilnie
umiera z niezmiernym wszystkich żalem i


18

KRONIKI

smutkiem. Zadnego bowiem króla w Polszczę nie
pamiętaią wesela, ani z samego rodu chwale-
bnieyszego, ani w pieniądze obfitszego, ani z ludzkiey
życzliwości przyiemnieyszego, iako to było z Elżbietą
Zygmunta. Sama Panna z lica barzo piękna, z
obyczaiów nader uczciwa, a z Karola cesarza stryia i
króla Ferdynanda oyca wielce zaszczycona była. A gdy
ią wszyscy niezmiernie kochali, postaremuż u świekry,
iż one właśnie synowych nie lubią, naymniey, iak
powiadano, niebyła przyiemną. Tak tedy Elżbieta gdy
się król u oyca w Krakowie znaydował, w Wilnie
umarła; a od króla, za przybyciem do Wilna z nader
wspaniałym wyniesiona pogrzebem po królewsku
pochowana.
Atoli tedy król będąc z małżeństwa rozwiązanym i
wolnym , iak to zwyczaynie u młodych, nie trudno o
wiele i rozmaitych przypadków, nie mógł się ustrzec,
ażeby w owe zbrodnie, które wiek dorosły niesie, nie
zabrnął. Gdy bowiem oyca w Polszczę nie czuł, a nie
zbronno mu było żyć bespieczniey w Litwie, łacno na
nim, przy naywyższym dostoieństwie i spokoyności
wymogła młodość, że się wdał w miłość, która mu się
pierwsza pod ten czas nawinęła w Wilnie. Była w
Litwie wysokiego urodzenia Pani, w starodawnym
Radziwiłłów Domu, z Grzegorza kasztelana
Wileńskiego spłodzona, imieniem Barbara , ze składu i
twarzy tak piękna, że z zazdrości urody, o iey
niewinności tarchano. Ta za Stanisława Gasztołda
Woiewodę Trockiego w pierwsze poszedłszy zamęście,
wkrótce po iego śmierci, zostawała czas nieiaki młodą i
znakomitą wdową; w którey, gdy wszystko znaczne by-
ło, i ród, i wiek, i dorodność, i dobre mienie,


19

ORZECHOWSKIEGO.


tudzież obyczaiów układność i łaskawość, siłu mark
maiących na siebie zalotników miała: tych ona
pogardziwszy zamęściem, nie tak łatwo upatrzyć mogła,
któremu sobie życzyła za żywota oyca, za mąż być
wydana od matki.
Tym czasem sam także król młodym będąc,
gładkością i laty udatny, posłyszawszy o Barbarze, że
mieszkała w Wilnie, i że ią wszystkich usta pospolicie
chwaliły, naprzód wzbudzony sławą, potym uięty
weyzrzeniem, kochać się w niey począł, i usilnie
pragnąć. Lecz gdy wstydliwa białogłowa, przez złe
podeyzrzenia sławy swoiey naruszyć nie chciała , dał się
król uiąć miłości, a zwyciężonym będąc, sam się
dobrowolnie poddał, i pokryiomu przed oycem za żonę
ią poiął. Ten królewski uczynek, póki tylko żył ociec ,
naprzód utaiono , a potym tak mocno zamilczono , że się
mało co ludzie tey sprawki dorozumieć mogli, póki
oczywiście nie poznali ramoty. Skoro ociec umarł, król
Barbarę wobec za żonę ogłasza , do królewskiego przy
wszystkich przyimuie małżeństwa, i prawego łoża
towarzyszką czyni. Co mu za naganę stanęło, iż pospo-
licie tego nie chwalili ludzie, aby królowie żony, za
własną swoią chucią, nie za powszechną poimowali
powagą. Było iednak wielu przy przychylnieyszvch
królowi co Samsona , Dawida i Salomona przykłady,
królewski ogradzali uczynek, których były zwoiowały
Niewiasty, i pod moc podbiły.
Lecz na tym mieyscu iakoby rozpędzone w biegu
Tamuię pioro, aui daley życia tego króla rozstrząsać nie
będę. Co mi zaiste wzorem Kronikarzów wielu, których
mam po sobie, uczynić wolno , którzy o żywych
królach, albo nie pi-


20

KRONIKI

sali, albo iak nayszczupley pisali, żeby im się abo nie
lizali bezecnie, abo nie sprzeciwili ciężko. Którzy
będąc wyniesieni przez władzę i szczęście, większych
by się ieszcze nad ludzką dostojność od dzieiopisów
nabierali pochwał, iakim był na Kalistena Alexander
Macedo. Zaczym tey użyię mierności, iż co się
dobrego , i co złego, w tvm wynaydzie królu, to innym
do podania pamięci zostawię po sobie; tego mi się
przecież opuszczać nie zdaie , zkądby się pisarzom
domyślenia się o całym iego życiu podała sposobność.
Jam postrzegł, iż w tym królu dwie chwalono pospolicie
cnoty, a dwie wzaiem ganiono przywary. Powiadano
bowiem , iż te dwie w tym królu, zacne były i wyborne
cnoty : cierpliwość ku wierzeniu trudna, a potym
łaskawość tak użytna, że i obelgi i krzywdy
potwarców, iak gdyby królem nie był, ponosił i cierpiał;
i tych nad któremibv się mógł był zemścić, obrażonym
będąc, dobrodzieystwy obdarzał: ale też przeciwnie tym
cnotom dwie w żywe oczy narażały się przywary. Z
których pierwsza była, bezprzestanne w iednym zdaniu
trwanie, a druga, większe własney swoiey rady, niżeli
powszechney poważanie. Z tym wszystkim iednak,
nastał ten król po oycu dobry i łaskawy : gdyby on był
dłużey panował, przy rozumie i wspaniałości swoiey,
nie według mniemania zauszniczków, których
królewskie maią aż nadto dostatki, ale według
rostropności senatorów rządził królestwem; snadnoby
był oycowskiey i dziada swego dostąpił sławy: ile że
codziennie lata, coś potrosze z wrodzonego uymuią
nałogu, i Katarzyna żona, wtóra Ferdynanda córka, -
lubieżności, zarazie młodzieży, do wstydliwey myśli
zabraniała przy-


21

ORZECHOWSKIEGO.


stepu; o którey to żonie, swoie dopisania zostawiliśmy
mieysce: żeśmy ie od tego mieysca słusznie odłączyli, a
na inne porządnie przenieśli, sam przyznasz, gdy do iey
wesela przystąpisz. To my mimo wszelkiey pragnienia
chluby, o żyiącym Zygmuncie Auguście królu, po
długim namyśleniu się, tak piszemy; abyśmy się przed
nikim nie świecili, przed nikim nie przechwalali , a
samey przysłużyli potomności. Będą, rozumiem, inni o
iego pisać śmierci ; i ostatka życia iego, co mu się za
żywota z ludzkiey ułomności trafić mogło, dokończą:
my się swego przedsięwzięcia trzymaymy.
Gdy tedy takie życie było króla, przyzywa go do
siebie z Litwy z senatorami matka, na sprawienie za
oyca pogrzebu. Więc do Krakowa zieżdza, około dnia
pierwszego Maia, ustroiwszy się w żałobę; któremu
miasto, w niezmiernym żalu z senatem zaszedłszy drogę
powitało go, iako króla przed Miastem , a idącego na
zamek z proźbą i z życzliwym poprowadziwszy
oświadczeniem, do oycowskiego zawiodło ciała : to
stało na sali , na rozportartym czarnym całunie, gdzie
Bona matka z, trzema córkami i zacnych Pań gronem,
przychodzącego oczekiwała króla. Wkroczywszy król
wprzysionek, który w siłu świecach woskowych i
świetle iaśniał, przyięty był od Matki i od sióstr z
niewieścim szlochaniem, których osierocenie dziwnie
było użalenia godne, dla świeżey na oyca pamięci;
nadto ieszcze, iż iednego żywo przytomnego, a drugiego
trupem leżącego w oczach widziały, który był ozdobą
dla swoich i szczegulnym kochaniem. Przeto opłakiwały
śmierć Zygmunta, poschodziwszy się żona i dzie-


22

KRONIKI


ci, i ci nawet którzy przy tym byli zarówno płakali,
widząc iż Bona słynąca niegdyś sławą męża królowa,
stała przed synem, pozostawszy wdowa; trzy także
siostry, iuż na wydaniu będące, postradawszy oyca u
nóg braterskich leżały, postroione w żałobę. Widząc na
koniec, że król młody, a iuż na ten czas w nienawiści z
przyczyny postanowienia zostaiący, po wielce sławnym
oycu i naypoteżnieyszym nastaie królu. Tak tedy gdy
żałość matce i dzieciom pozamykała usta, Samuel
Macieiowski biskup Krakowski, oraz kanclerz wielki
koronny, w żałobney mowie, zwyczaynie iak w żalu
pomieszany, sióstr i matki imieniem, winszuie
przybycia królowi, iemu owdowiałość matki i sióstr
osierocenie poleca. Na tę wielce żałosną mowę,
odpowiedział od króla Mikołay Grabia podkanclerzy:
rozszedłszy się potym, że się iuż nadmierzchało, smutni,
każdy w domu przez ten dzień u siebie spoczywał.
Po kilku dniach znowu król przyzwawszy
senatorów, czas pogrzebowi naznacza, i na dzień
Świętego Jakóba, Karola cesarza, tudzież Ferdynanda
króla, i pograniczne xiążęta na pogrzeb zaprasza: tym
czasem, gdy się około pogrzebu krzątaią, zaięło się w
wieczór, na tey samev ulicy, tuż pod zamkiem leżacey,
która z Świętego Idziego kościołem, z wielkim gorzała
niebeśpiestwem zamku ; a ieszcze prędzey przysionku,
gdzie podług zwyczaiu , pogrzebne umarłemu Panu
śpiewano piosnki; który tak bvł barzo blisko ognia, że
król porwawszy z dworzanami oyca, ztamtąd wyniósł; a
potym, go za ugaszeniem pożaru, na t omieysce zaniósł z
krórego był wzięty. Kiedy iuż czas nadchodzi pogrze-


23

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:31

ORZECHOWSKIEGO.


bu, zieżdżaią senatorowie, i od cesarza tudzież
Ferdynanda króla zesłani przybywaią posłowie. Xiążę
także Pruski i Woyciech margrabia Brandeburski, o
którym powiadano, że się o iednę ze trzech siostrę, miał
u króla starać. Zbiegaia się zewsząd ludzie wszelakiego
stanu i wieku, pełne miasto xięży rozmaitego gatunku,
każdy, by też ostatni, za grzechby to był sobie poczytał,
gdyby się tam był nie stawił. Pod wieczór na-
znaczonego pogrzebu, prowadzono Zygmunta na wielce
wspaniałey trunnie, szły przed nim zapalone pochodnie,
które w wielkiey liczbie nieśli w kir przybrani ubodzy.
Senatorowie szli około trunny w żałobie, niosący
królewskiego dostoieństwa znaki. Szedł za niemi
smutny syn, pomiędzy cesarza i Ferdynanda posłami,
po nim żona, którą po prawey, xiążę Pruski, polewey
stronie margrabia, prowadzili. Za temi szły córki,
tudzież Pań niemiara, potym chorągwie. Co wszystko
Marcin Wolski szczerze opisał w Polskim dzieio-
piśmie. Skoro przyszli do kościoła Świętego Stanisława,
uroczystym obrządkiem ciało do grobu senatorowie z
królem po sznurach spuścili, w kaplicy złożyli, którą
sobie sam był Zygmunt sporządził i ów grób wspaniałą
wystawił robotą.
Nazaiutrz z wielką okazałością szli do kościoła
wszystkich Świętych, S. Franciszka, Szczepana, Panny
Maryi, i Swiętey Troycy, gdzie się za zmarłego króla
wszędy MszeSS. odprawiały, pod czas których, król i
inni szli zwyczaynie na ofiarę z darami. Na tym
mieyscu opuszczać nie należy, co, będąc żartem
popełnione, obraziło duchownych. Gdy bowiem
Woyciech xiążę Pruski, sam także ofiarował iałmużnę
za króla, ia-


24

KRONIKI

kо swego wuja; nie przeto, aby on trzymał, iż to co
umarłemu pomoże, (dalekim bowiem ten Pan od tey
wiary zostawał) ale aby się królowi zmarłego synowi,
daiącemu na ofiarę przypodobał; Jan Ocieski człowiek
żartobliwy i pocieszny, śmiechem do xiążęcia
przychodzi, raz i drugi przestrzega, aby xiążę uważał co
czyni? ponieważ mnichy pieniądze od xiążęcia
ofiarowane zapieczętowali, a zapieczętowawsz do Rzymu ie do papieża chcą posłać, iakoby
oni dowodzić chcieli, iż xiąże Pruski podczas tego pogrzebu był na czyściec hoyny. Xiąże to
sobie wziął za prawdę, co przez żart powiedziano, i odpowiedział: iż więcey tego nie uczyni,
aby się xiążęta Pruscy zdawać mieli, dusze w
czyscu wspomagać, i wstrzymał się, ani go przywieść nie można było, aby potym co dał na
ofiarę. Trzeciego zaś dnia, po odprawioney Mszy świętey na zamku u S. Stanisława, przez
Mikołaia Dzierzgowskiego, Arcybiskupa Gnieźnieńskiego, Samuel Maciejowski
biskup, miał mowę, w którey i domowe i woienne Zygmunta króla zabawy, krótko przełożył,
ród także i obyczaie, nie bez osobliwszego całego zgromadzenia wzruszenia; w czym iednak
to za przykrą rzecz miano, że ią Samuel po Polsku odprawił, iak gdyby owa mowa do samych
tylko Polaków, a nie do innych także, którzy
na niey byli, należała. Lecz tak się na ten czas Samuelowi
podobało, ażeby Polskiego u Polaków króla, Polskim chwalił ięzykiem. Nie zbywało
iednakże i na tych, którzyby pogrzebowe pochwały dla Zygmunta pisali po łacinie, iako to:
Marcin Kromer, rodem z Biecza i Stanisław Okszyc Orzechowski, który na pogrzeb iego
napisał mowę.


25

ORZECHOWSKIEGO.


Ostatnią król oycu uczyniwszy usługę, we Srzodę dla posłów, xiążąt i innych panów bankiet
suty sprawił; na którym bańkiecie, pierwszy raz na ten czas, na królewskim stole poiawiło się
mięso, co się przedtym nigdy nie trafiło w Polszczę. Obeszło to wielu, ile że Polacy,
oyczystym zwyczaiem, we Srzody nie iadaią mięsa, na pamiątkę, że Chrvstus za grzechy
nasze był od Judasza w ten dzień zaprzedany. Z czego dał król z siebie wymówkę, iż to
uczynił przez wzgląd siedzących przy stole, rodem z Niemiec gości, u których, iako dni, tak i
wszystkie równo idą potrawy, i żadna we Srzodę u
Niemców, między rybą a zwierzyną nie zachodzi różnica; do których iednak tak się stosował
zwyczaiu, że i dla tych którzy w ten dzień pościć obowiązani byli, stoły pozostawiał rybami,
aby każdy zkądby mu się podobało, pożywał: w ten sposób omawiaczów
bankietu uspokoił.
Rzecz potym miano, względem powydania za mąż sióstr królewskich, z pomiędzy których o
iednę, starał się xiążę Pruski, a o drugą, margrabia Brandeburski. Około którey rzeczy w
senacie nie wszyscy zaiednako sądzili. Niektórzy bowiem mniemali, iżby ich można słusznie
za nich wydać, ile że i staraiący się o ich
przyiaźń byli zacni ludzie, i zpokrewnienie się z niemi,
być miało dla królestwa zaszczytem. Przeciw któremu
rozumieniu żwawo na odwrót odezwali się biskupi,
upieraiąc się, iż córki królewskie nie mogą być
sprawiedliwie wydane za wiary Rzymskiey odstępców,
zaczym niechby oni wprzód na Rzymską przystali
wiarę, a potym ieśliby im się podobało, w małżeństwo
poważyli się o królewny. I to zdanie wygrało: ile


26


KRONIKI


że do tego zmierzały umowy pewne i przymierza Zygmunta króla, w których to także
przepisane było, aby ani Zvgmunt ociec, ani syn, królewien za mąż, za nikogo nie wydawał,
bez porady Karola cesarza.
Po odprawionym pogrzebie, posłowie i inni xiążęta od króla hoynie udarowani, z Krakowa
popoieżdżali, i nie długo potym, Woyciech xiążę Pruski , poiął za
żonę xiążęcia Brunświckiego córkę, która, gdy ią z Saskiey ziemi, w Prussy, dworno do niego
prowadzono, przyjęta była dostoynie w Poznaniu od hrabi Jędrzeia
Górki kasztelana Poznańskiego, oraz starosty Wielkopolskiego, a przez trzy dni będąc u niego
częstowana po pańsku, do męża poiechała. Bona także królowa
wkrótce po pogrzebie męża z Krakowa z córkami wyiechawszy, do Warszawy w Mazowsze
pospieszyła, aby owo woiewodztwo, które iey był mąż na posag zapisał, wiak nayprędszym
pod moc swoię odebrała czasie. Gdy bowiem, markotni byli Polacy, iż tak wielką krainę
Bonie puszczono w posagu; o przeniesieniu iey zapisu gdzie indziey często z królem
Zygmuntem mówili, obawiaiąc się aby iakowym
przypadkiem, Mazowsze od Polski nie odpadło, gdyby całe w posagu u Bony zostawało.
Królowa tedy Bona pochowawszy króla, porozumiawszy iż wiele na
tym zależy, aby czymprędey obiąć Mazowsze, zwłaszcza że często pod czas państw odmiany,
z małych bagatel do wielkich przychodzi przypadków, nie odłożyła czasu, ale w te tropy z
trzema córkami do Warszawy poiechała co rychley, ażebv w czym iey zapisowi nie
zaszkodziła odwłoka. Tak więc Polacy, czego za życia Zygmunta potężnie zabraniali Bonie,
te-


27

ORZECHOWSKI


go iey po śmierci iego, bez ciężkości pozwolili: tak wiele u Polaków ważyła częścią na króla
zmarłego pamięć, w którego opatrywaniu pod czas choroby z osobliwszą Bona popisowała się
usługą i szczerością, częścią sameyże królowy rostropność, z którą sobie zawsze w
obchodzeniu się z Polskiemi pany niezmiernie poczynała, że iey tego potym pozwolono
zostaiącey wdową, czego przedtym na proźby mężowskie uporczywie przeczono. Z tym
wszystkim król sam mieszkał w Krakowie, gdzie względem ustanowienia Rzeczypospolitey,
która się mocno była zachwiała, naradzać się począł. Lecz ponieważ w Polszczę około
Rzeczypospolitey, mimo senatu i mimo rycerskiego stanu, król nic czynić nie może; dlatego
król seym walny w Piotrkowie naznacza, nadzień S.Łukasza: a lubo w dzień naznaczony i
król, i inne królestwa stawiły się stany, postaremuż przeciągano czas aż do dnia. pierwszego
Stycznia następuiącego roku, którego o R.P. z wielkim rzeczy i umysłów zamieszaniem
sprawa się toczyła.

Koniec Kroniki pierwszey.


28

KRONIKA DRUGA.

Skoro seym złożył król Zygmunt August, posłowie i
liczny senat, do Piotrkowa za wyrokiem zieżdzaią, a
ponieważ to wzwyczay było weszło, że nowych królów
w obec witano, Janowi Sierakowskiemu posłowi
woiewodztwa Sieradzkiego zdano urząd powitania króla
: ten w kole posłów, miał do króla mowę, którey tu treść
położę, gdyż że trochę przydłuższa, kłaść mi się iey tu
słowo w słowo nie zdało.
Zygmunt August niewymuszonym, ale wolnym
głosem dla tego od Polaków obrany za króla , iż
Jagellońskie pokolenie dobrą zawsze miało o sobie
otuchę; sprawiedliwości i woienney sławy, którey
trzymaiąc się Polacy, i plemienia i pana
doświadczywszy, iego także nad innych do rządu nad

sobą, po śmierci Zygmunta oyca upodobali, ażeby do
tego rozsądku i woli, wszech rzeczy a nayszczegulniey
obrad wróciła się władza, któryby z dzielnych owych
mężów, i mądrych królów, w tymże samym był urodzo-
ny pokoleniu. Przetoż do iego ma należeć urzędu,
starać się aby na swoiey nadziei nie


29

ORZECHOWSKIEGO.


ósychali Polacy, czegoby mógł dokazać snadno, gdyby
tym iak naypodobnieyszym być zechciał, od których
zabrał początek. Niechby więc był pamiętnym na to, i po
którychby następował, i coby za państwo zdane sobie od
przodków odbierał: iak bogate w dostatki, iak w ludzi,
broń i zwycięstwa możne? i niechby nierozumiał iż dla
czego inszego do tak wielkiey przyszła wspaniałości
Polska, tylko że w niey królowie nigdy więcey nad
prawa nie mogli; których takoweby być powinny rządy,
ażeby nie mniey sami byli posłusznemi prawom , iako
nad ludźmi panowali. Z tą serca łaskawością, rządy nad
Polakami oddawności trzymali, iak owi starodawni
królowie o których starożytność wspomina, tak i ci
Jagellonowie teraźnieysi, którzy wszyscy pokazali
przykład, dobrze i mądrze rządzenia królestwem.
Niechby tedy w ich król wstępował ślady , ieśliby sobie
życzył naypierwszą w Polszcze na siebie piastować
osobę, i nic takowego nie popełnić coby na niego
samego, albo na państwo nie przystało. Upominał także
króla, aby pamiętał, iż nie jakiegokolwiek ale Polskiego
został królem narodu, którego ponieważ iest
nieporównana wolność, niechżeby się więc o to starał i
do tego naybarziey przykładał, ażeby Polakom wolności
pod czas woyny i pokoiu dochował. Do czego wytknął
mu barzo wiele pośrzodków. Pokazał bowiem, coby za
mądrością senat, co za powagą stan rycerski, i iak
wielkiemi obdarzone bogactwy, dnia dzisieyszego od
Polaków odbierał królestwo. Naostatek coby były za
skarby królów Polskich, i co zasiły ich? odkrył; które,
nie na pieniądzach, ani na iakowych niepewnych dostat-
ków dobrach zawisły, ale na owych niezmier-


30

KRONIKI

nych i niewyrównanych bogactwach, to iest: na
wierności i przychylności swoich Temi dwiema
sposobami utrzymawszy się królowie Polscy, wszystko
sobie zawsze za rzecz łatwą i przekonaną sądzili. Aże
wkrótkich słowach tę mowę zamknę, ku temu zmierzała
cała, by król nowy wiedział że iest sługą powszechney
w Polszcze wolności, a nie panem; tudzież aby królował
podług przepisu prawa, nie podług swoiey namiętności
chuci; która, aby więcey w Polszczę nie mogła nad
prawo, ieżeli wszelkim innym obowiązkiem,

także poprzysieżeniem i wiernością królów, Polacy sobie
ustanowili i ostrzegli. W tym rozumieniu ów pan zawarł
mowę, któremu król przez Samuela Maciejowskiego
biskupa i kanclerza odpowiedział: iż w żadney rzeczy
nie odstąpi od obyczaiów i przykładów przodków, i
owszem przyłoży starania, aby się w każdym iego
królewskim urzędzie, sprawiedliwość iego, łaskawość i
szczerość ku Rzeczypospolicie tak wydawała , iżby się
nikomu nań słusznie żalić nie było potrzeba. To od
króla Samuel, iako człowiek mądry, nader poważnie
powiedział. W ten sposób powitawszy króla, gdy on o
Rzeczypospolitey namieniać począł i iakimby
sposobem teraz sobie o niey radzić życzył, przez tegoż
kanclerza oznaymił; posłowie nie pozwalali, ażeby
wprzód o czym innym wzmiankę czynić, pókiby
wprzód o wszelkim stanie królewskim nie uczyniono
wiadomości: od którego gdyby król odstąpił,
przedewszvstkim zapobieźeć należy, aby ta rzecz nie
wyszła na uszczerbek państwa. Tak tedy przykrą owę i
niespodzianą względem żony zaczepkę wtrącili
posłowie, należałoliby takowey niewiasty małżeństwo
uznać za ważne, któ-


31

ORZECHOWSKIEGO.


rąby król bez porady senatu potaiemnie przed stanami
poiął? Ani bowiem dopuszczać należy, aby bez
senatorskiey powagi królowie poimowali żony. Jest to
rzecz niebespieczna Polszcze, tych mieć powinowatych
i pobliskich, niektórychby ona sobie życzyła, lecz
którychby za ożenieniem się królów mieć przymuszona
była. W tym rozumieniu przywodzono na pamięć przy-
kłady, któremi dowodzono, iż królewskie wesela za
własną chucią swoią sporządzone, częstokroć
wychodziły królestwu na zgubę, i nie możemy
torownieyszey do ostatniego mieć upadku drogi, nad
postanowienia królów, kiedyby oni mimo powagi, albo
z chciwemi panowania, albo z podłemi ludźmi w
powinowactwo i pokrewieństwo wchodzili. A przeto z
wielką usilnością domagali się posłowie, aby przez
seym owo spełzło małżeństwo, że i żona nie była
królowi równą, i żadney z sobą nie przynosiła korzyści.
Polakom zaś takiegoby postanowienia potrzeba, któreby
ich w nieszczęściu pieniędzmi zapomoc, i nowym
zaszczycić mogło pokrewieństwem; z czego
wszystkiego, nic się w owym nie znaydowa-
ło małżeństwie, ile że białogłowa, lubo prawda wysoko
urodzona i wielkiego pokrewieństwa w Litwie, będąc
iednak podległą królowi, równego wspaniałości
królewskiey przynieść nie mogła pokrewieństwa.
Domawiało się o to częstokroć wielu imieniem
poselskim u króla, z tak wielkim rzeczy i głosów
zamieszaniem, że pod czas mowy Piotra
Boratyńskiego, posła Ruskiego, do nóg królewskich
rzucili się posłowie i łaski iego żebrali, oraz go na
dostoyność królewską tudzież na całość państwa prosili
i zaklinali, ażeby tę opuścił


32

KRONIKI


żonę, a o inney równey sobie myślił. Na pokorną proźbę
tak się król wzruszył, że i z mieysca powstał, i
zdiąwszy czapkę odpowiedział, iż sobie dzień do
namyślenia się obierze. Co on na ten czas (powiadaią)
uczynił, nie dla tego aby nie miał wiedzieć, coby od
razu odpowiedział; ale widząc iż mu się tak pokornie
proszono, że mu aż posłowie (czego za ludzkiey pamięci
nie widziano w Polszcze) u nóg leżeli, sądził, iż
trzeba było raz i drugi pomyśleć, iakimby sposobem, tak
pokornym ich proźbom mógł zadość uczynić? Tak tedy
naradziwszy się ztemi, którym się w naywiększych
zwykł był zwierzać rzeczach, to mu się zdanie lepszym
być zdało, aby poprzysieżoney żonie dochował wiary.
Zaczym na dzień naznaczona do ułatwienia sprawy, sena-
torowie i posłowie przybywaiąc na zamek , niezmiernie
wszyscy wyglądali, coby więc król na owe wielkie
posłom odpowiedział proźby , który nie przez tłumacza,
iak zwykli królowie, ale sam przez siebie rzekł: iż
mu nie iest milsze życie, iako Rzeczpospolita ;
lecz ponieważ wam, za moią (rzecze) przysięgą,
Rzeczpospolita w całości stoi, iakże taż sama przysięga
stałą dla was będzie, ieżeli żonie nie dotrzymam wiary?
Nie masz czegobvście się spodziewać mieli, iż
wiernym dla was będę królem, ieżeli mąż żonie stanę
się wiarołomcą. Przetoż iako
sobie życzycie, abym wiary przysięgą stwierdzoney
dochował, tak nie powinniście żądać, abym tey wiary
świątość, któram żonie przed Bogiem poprzysiągł, przez
moc i zdradę miał gwałcić, zwłaszcza gdy P. Jezus
oczywiście mówi, i tak napisano czytamy: dopieroż
otworzywszy książkę przeczytał owe słowa: Na co
się przyda czło-
wie-


33

ORZECHOWSKIEGO.


wiekowi, choćby świat cały pozyskał, duszy zaś swoiey
uszczerbek poniost? A przeto ponieważ prawe mam z tą
żoną małżeństwo, życia pierwey, niź żony postradam. A
ieżelim co w tym przewinił, żem bez waszey porady żonę
teraźnieyszą poiął, to zaiste waszą ku mnie przy-
chylnością poprawić, i aby się nie działo na potym,
poradzić się może; teraz zaś to czyńmy, po cośmy się
tu ziechali, a tych względem małżeństwa sporów
poniechaymy, gdyż ia wszystkie rzeczy mniey po żonie
ważę; którey nie opuszczę, póki nie tylko tey sukni, w
którey teraz chodzę, ale samego nawet starczać będzie
życia.
Przykra była ta królewska mowa senatowi i posłom
Nie miła: że rospaczy pełni, wszyscy z pałacu poiechali.
Senat poprawdzie na wzgardę swey powagi utyskiwał, że
król sam sobie chce porządzać i radzić. Poważa się tedy
coraz oto senat, stawała posłowie, daią poważne zdania ,
zanoszą proźby, i xiąźę Mikolay Dzierzgowski
arcybiskup Gnieźnieński, spytany, z tym się zdaniem
odezwał: iż mu się ta odpowiedź królewska wolnego
być godną nie zdaie królestwa, iż przykład w Polszcze do
naśladowania podaie na zgubę godzący, za którymby
królowie podług własnego ducha, sprawy któreby chcieli,
na siebie brali, aby ie przez moc utrzymali. Sądził tedy,
aby ową panią porzucić, którą iż pokryiomu przed
Rzeczypospolitą za pokątnym poięto ślubem, nie mogła
przeto być królewską żoną; a ieśliby się co grzechu w po-
rzuceniu owey niewiasty zaciągnęło na króla, to go rozda
na podział, aby każdy w Polszczę do ostatniego
męszczyzny, poniósł na sobie grzechu królewskiego
cząstkę, za dobro pospolite.


34

KRONIKI


Za tym zdaniem sam ieden z biskupów poszedł Jan
Dziaduski biskup Przemyski, który owo małżeństwo
pokryiomu i pocichu zabrane, pokątnym nawet, przez
ostatnia nazwać ważył sie zniewagę; i dlatego za
nieważne ie sadził, iż musie tak Boskie iak ludzkie
sprzeciwiało prawo. W ostatku, by też i ów ślub był
ważnym u króla, postaremuż złomaćby go dla królestwa
należało, choć za samego Euripidesa Rymopisa
świadectwem. Ponieważ, ieżeli ma być gwałcone
prawo, ma być gwałcone dla królestwa : w innych
rzeczach pobożności przestrzegay. Przez te wiersze
radził ów biskup rozwód, które zdanie, lubo powiadano,
że było Eteokla srogiego okrutnika, iednakowoż go
ów biskup, ile że domyśli pospólstwa wyrzeczone
było, z powszechna użył pochwałą , właśnie iak
gdyby kiedy z iakowey przyczyny, rzecz była godziwa
królom przestepować prawo, albo iakby się toż samo
godziło Polskiemu i chrześciańskiemu królowi, co
bezbożnemu człowiekowi i okrutnikowi Eteoklowi.
Aleć maią to do siebie pospolite rozruchy, że się
omylnych i bezbożnych zdań, byłe tylko były
zamieszane w gminie, snadno za prawdziwe i pobożne
chwytaią. Za tych biskupów zdaniem, poszła część
nzywiększa senatu, z którvch naypierwszemi byli Piotr
Kmita, Krakowski, Jan Tęczyński, Sandomirski,
Marcin Zborowski, Kaliski, Mikołay Brudzowski, Łę-
czycki, Rafał Leszczyński, Brzeski, woiewodowie;
tudzież Górka kasztelan Poznański, oraz starosta
Wielkopolski. Ci bowiem opróoz innych , rzecz do
rozwodu przywieść usiłowali, z taką zawiętością
umysłów i rzeczy, że Jan Tęczyński dał się z tym
słyszeć, iż mu się widzi,


35

ORZECHOWSKIEGO.


żeby chetniey wolał Solimana Turczyna w Krakowie
oglądać, niż tę mieć za królową w Polszcze. Był to cale
ten pan mądry, i wielkiey powagi, ale, iakby to mądrze
powiedział, krom mego rozsądku, wszystkim
sprawiedliwie sądzącym zostawiam na placu.
Z przeciwney strony Samuel Macieiowski biskup
Krakowski z mieysca swego powiedział. „Nie podoba mi
się poprawdzie uczynek królewski, z tym wszystkim nie
wiem, iakby się mógł ten uczynek odmienić ? zwłaszcza
że się król za uczynkiem pisze, i wręcz wyznaie, iż ma
prawe z tą żoną małżeństwo. Wiem (rzecze Samuel) żem
wszystko winien Pizeczypospolitey, atoli iednak więcey
winien iestem Bogu o którego idzie teraz Sakrament.
Jeżeli bowiem narusza się przez małżeństwo
Rzeczpospolita, pomyśleć rozumiem trzeba, abyśmy
barziey za zniesieniem iego nie obrazili Boga , który
małżeństwa królów, z małżeństwem pospolitszych ludzi
czcią iednaką porównał, i takie u królów, iako u po-
spolitszych ludzi, chciał mieć za ważne. A zatym , tej ia
niegodziwości radzić królowi nie mogę, aby tę prawą
porzucał żonę, którey, że dozgonną przed Bogiem
poprzysiągł wiarę, dobrowolnie przyznaie. Biskupem
iestem, pomnę, któremu się nie godzi grzechów
królewskich na głowy dzielić, których by się zawsze
dopuszczali królowie, nie bez zguby powszechney.
Dopieroż gdy my biskupi, dla tego na tey zasiadamy
radzie, abyśmy wiary świętey w Polszcze bronili, nie
powinniśmy być ani królowi, ani komu podleyszemu
powodem, ażeby cześć Sakramentów w Polszcze podług
upodobania ludu, być miała gwałcona. Zaczymże iuż
temu ulegaymy,


36

KRONIKI

со się odmienić nie może, a pobłądzenie królewskie ,
którego nie chwalemy, poprawiaymy iako możemy,
wszyscy. Ani go za tak wielkie mieymy, abyśmy
rozumieć mieli, że iuż po dobru i całości
Rzeczypospolitey. Jam nie był przyczyną królowi, aby
się z nią żenił, lecz że ią iuż poiął, niechayże z nią żyie,
gdy mu się spodobała: byleby zarówno sprawiedliwość
czynił, a mocno bronił królestwa, dla mniei zaiste z tą
królową ten król dosyć dobrym będzie. Tak tedy, nie o
wiele inaczey postąpićby sobie należało , sadzę gdy o
tym królewskim uczynku rozmawiam, iakobym sądził,
gdyby mi o wywinioney nie tak dawno mówić przyszło
nodze. Rzekłbym albowiem: nie byłem przyczyną
królowi, aby on z konia miał wywinąć nogę, lecz że się
to iuż stało, sądziłbym goić królewską nogę, a nie ucinać
iey. Podobnież teraz o żonie królewskiey mówić będę, iż
raz wstąpiwszy w małżeństwo, rozrywać go nie należy,
tego bowiem broni wiara i Sakramentów prawo,
szczegulnie nam go umiarkować trzeba: czego, iakimby
można dokazać sposobem? powiem, gdy wtey mierze
spytany będę.” Za tym zdaniem pośli, z przednieyszych
panów, Jędrzey Zebrzydowski, Kujawski, Jan
Drohojowski, Chełmski, i Leonard, Kamieniecki,
biskupi; tudzież Jan Tarnowski, kasztelan Krakowski,
pan pierwszego w Polszczę po biskupach zdania. A
kiedy ani król nie opuścił żony, ani większey części
senatu w tey mierze nie usłuchał, dopraszali króla
posłowie, aby się mogli z senatorami pocichu, za
ustępem króla rozmówić. Król naprzód odmawiać
począł, iż nie masz przyczvny, czemuby się na tey ro-
zmowie znaydować nie miał? potym dawszy się


37

ORZECHOWSKIEGO.


uprosić, senatorom ustronia z posłami pozwolił, na
którym narzekali na nieszczęście i ogołocenie
Rzeczypospolitey, że iey tak naradzie senatorskiey i
powadze zbywa; iż król, sam przez siebie, około
całego stanu królewskiego, co chce stanowi, iak gdyby
albo sam dla siebie żył, albo był królem iedno władnym
w Polszcze; któremu, ponieważ się nie zastawiali z
początku senatorowie , czynili przeciw poprzysiężoney
wierności królestwa, i przeciwko owey przysiędzie,
do którey każdy z nich, ścisłym wielce obowiązany
związkiem. O tym mówił Jan Sierakowski, ( o którym
namieniliśmy wyżey ) z tak wielkim mowy
bespieczeństwem, że się z tym odezwał: „ iż mu się w
tym posiedzeniu, senatorowie nie zdaią których
powaga nic nie waży u króla. Polacy, nie na iednego,
i nie na samego króla Rzeczpospolitą zdali, lecz i na
senatorów poczciwość; którzy, ponieważ są
towarzyszami i pomocnikami Rzeczypospolitey
sprawowania, rzecz się niegodziwa widzi , aby
król co powszechnie czynił, mimo senatu. Przeto
niechby powiedzieli senatorowie posłom, gdzieby się
podziała owa senatorska powaga? albo ieżeli ieszcze
w całości zostaie, czemuż iey, na dobro
Rzeczypospolitey, w tak wielkim iey nie używaią
niebespieczeństwie? aby się z początku mógł król
nowy nauczyć, że król w Polszcze, powinien być
podległy prawom i powadze stanów. Senat posłom
dał z siebie rosprawę, iż nigdy Rzeczypospolicie, ani
na radzie, ani na wierności iego nie schodziło. Ze
zaś król względem żony uporczywie trwa w swoim
zdaniu, to sie dzieie winą samego króla, któremu
trudno wydrzeć żonę; a gdy iuż wszelkiemi sposoby
za-


38

KRONIKI


chodzono na króla i nic im nie zostało czynić, okrom proźb
pokornych, tych ieszcze użyć przyobiecał senat.
Tak tedy po wielu a daremnych pracach, Jędrzeiowi
Gorce, kasztelanowi Poznańskiemu , zlecono urząd imieniem
senatorów dopraszania się króla, aby sam chętnie i
dobrowolnie, to małżeństwo złożył, a o innym pomyślił;
który, po przegrodzeniu dni kilku, w licznym wszech stanów
zgromadzeniu , godną posłuchania miał do króla mowę.
Wezwał bowiem naprzód Boga, aby królewskie zdania i
myśli, do żądz i proźb poddanych swoich nakłonił, potym
wiele o wolności Polskiego narodu pomowił. Nakoniec wielą
przykładami dowodził, iak wielkiey było zawsze dzielności i
przezorności Polskie plemię w strzeżeniu wspaniałości
państwa, i upominał króla, aby na przeszłe pamiętał rzeczy, i
nad teraźnieyszemi miał litość; oraz chciał wiedzieć o tym, że
w odmiennych osobach, toż samo w senacie znayduie się
plemię, którzy do bronienia Rzeczypospolitey toż samo serce
i ochotę maią. Ani go ieszcze przecie tak nie przymusza senat,
iak niegdyś, przodkowie nasi przymusili byli do poięcia teyże
samey żony, Kazimierza dziada iego, ale sobie z nim
uniżonością i proźbą postępuią, żebrzą naostatek i błagaią,
aby tak pokornemi proźbami i senatu i posłów, którzy mu u
nog leżeli, nie pogardzał, i aby tak być uporczywym nie
raczył, a krótkiego czasu roskoszy, nad wiekuisty nie
przekładał zaszczyt. Wie dobrze i pomni senat, iak żwa-
wemi byli zawsze Polacy za dostoyność swoiego państwa, na
których gdy Władysław Jagełło pradziad królewski,
przywiley przeciwny chciał


39

ORZECHOWSKIEGO.


włożyć, oni wydobywszy szabel, w senacie, w oczach go
króla posiekali. Tych przodków przykładów nie zażywaią
ieszcze przeciw królowi, lecz sobie z pokorą poczynaią i
proźbą a nie groźbą narabiaią, aby król Polskie plemię z
niesławy otarł, o którąby go nierówne ożenienie królewskie
przyprawić mogło. O tym Górka barzo pięknie i do rzeczy
mówił, i była mowa iego nader miła, bo wielą była rzeczami
przyozdobiona: lecz co czynić miano, czyniono. Król
bowiem przestawał w uporze, tak dalece że gdy Piotr Kmita woiewoda
Krakowski, marszałek koronny, pan niezmierney powagi, z
mieysca także swego , dobrze w krószył w sprawę i
powiedział: iż błądzący królowie są podobni do ćmiącego się
słońca; iako bowiem słońce zaćmieniem, wszech, rzeczy
przyrodzenie miesza, król swym błędem pomieszać może
Rzeczpospolitą. Co gdy mówił Kmita, król mu przerywa
mowę, by mu się zgoła naprzykrzać przestał, gdyż tak ostrego
dłużey nie chce cierpieć karcenia : za którym okrzykiem, i
Kmita umilkł, i inni ucichli, i okrutnym żalem to ofuknienie
nabawiło wszystkich : mniemali bowiem, iż gwałt cierpią
senatorskie głosy, i brali to sobie za podobieństwo naymniey
wolnego królestwa. Dla czego Rafał Leszczyński woiewoda
Brzeski, człowiek ieszcze młody, od którego niczego więcey
tak na ten czas nie wyglądano, iak owego pełnego powagi
zdania, które zawierało w sobie poufałe wynurzenie żalu i
skargi; utyskiwał z mieysca swego na to: „iż w wolney
Rzeczypospolitey, senatorom tamuią mowę; dopieroż znowu
panu i naypierwszemu senatorowi zabraniać głosu, rzecz to
nowa i cale nieznośna. Przepomniałeś


40

KRONIKI

bowiem (rzecze) podobno, nayiaśnieyszy królu!
nad co za ludźmi panuiesz; nad Polakami, mówię,
ieśli może nie wiesz. Zacnym ludziom przerywasz
mowę, właśnie iakby nam podług upodobania
twego o Rzeczypospolicie mówić i sprawy
należało kartować. Za oyca twego mieliśmy wolne
głosy, abyśmy ie także i za twego panowa-
nia mieli, Rzeczpospolita starać się będzie.” Obe-
szło to ciężkie żalenie się króla, częścią że troszkę
było bespieczne, częścią znowu, że król owym
żaleniem się tak młodego człowieka, sadził się być
naruszonym a nie wzbudzonym. Przetoż
natychmiast począł się z uczynku wymawiać i
odpowiedział: iż nie dla"fego przerwał mowę
Piotrowi Kmicie, żeby nie chciał aby wolne da-
wano zdania, ale kiedy się iuż tylekroć oświad-
czył, iż go przywieść do tego nie można aby się od
żony oderwał, a w inną opasał; cóż to potym ,
przeciwnie się nadaremno kąsać i słowy zaprzątać,
do którychby się żaden skutek nie wiązał?
Z tak wielką to powagą wymówiwszy król,
sprawę którą był zaczął zakończył; i na ten czas,
nie tak się zatrudniał sądami i Rzeczypospolitą,
iako możnemi pany którzy się nowemu okazuiąc
królowi, coby za możnemi byli? pod pokrywką
żony, rzecz do bezkrólewia przywieść usiłowali i
ten płaszczyk burd stroienia mieli: ponieważ gdyby
się było nie tak stało, nigdyby była ta w takiey
nienawiści zostaiąca żona, która tak wielkiey na
tym seymie narobiła wrzawy, w następuiącym
roku za iednostaynym sprzeciwiaiących się sobie
przed tym zezwoleniem, nazwiska królowy i
królewskiey nie dostąpiła korony. Co mym
wprawdzie zdaniem le-


41

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:31

ORZECHOWSKIEGO.


piey było cale tę żonę pominąć, niż albo powa-
żywszy się o nie, opuszczać ią potym ; albo z iey
przyczyny , serca ludzkie do przyszłych nawet
zapalać rosterków; którzy tak się na ten czas byli
zapalili gniewem, że gdyby nie Samuela Ma-
cieiowskiego biskupa, a nie Jana Tarnowskiego
kasztelana ( którzy się naypierwsi za królem uięli
) powaga i pieniądze zastąpiły były, przez owe
kłótnią przyszłoby było do domowey woyny;
gdyż i senatorowie z zagniewanym sercem na
zamek przychodzili, a pospolicie posłowie z
bezkrólewiem wyieżdzali.
Król sam zaiste, lubo go poniekąd wiele i
potaiemnych, i iawnych, z przyczyny żony trapiło
przykrości, tak się iednak swego przedsięwzięcia
trzymał, izby był wolał predzey z żona z Polski
ustąpić, niż tam bez niey zostawać i miał (
powiadano) na myśli, złożywszy koronę na sey-
mie, do Litwy poiechać; czego żeby był nie czynił,
za usilnym Samuela biskupa i Jana Tarnowskiego
kasztelana, staraniem, ciężko było u niego
uprosić; coby się było bez ostatniego Polskiey
upadku obeyść nie mogło. Nie małey też zdała
się dodać podniety do tego sporu królowa Bona,
gdy sądząc się za wzgardzoną, nasadziła w senacie
ludzi możnych, którzyby owo małżeństwo,
wszelkiemi iakiemiby ieno mogli sposobami
rozerwać i zagrodzić mogli; ale dawnym
przysłowiem, trudno co z mocnym poradzić:
ponieważ król częścią znoszeniem, częścią nie-
zważaniem, częścią datkiem, snadno potym do-
kazał, że hurmem oni zawzięci ludzie, owę panią
(niewielu wyiąwszy) nie długo potym i
Opiekunką Polski nazywali, i królewską na nię
włożyli koronę, tak wielka była u niektórych


42

KRONIKI


w tym sporze Rzeczypospolitey piecza, tak wielkie
staranie! lecz my się do założenia wróćmy. Posłowie
trwałością króla zwyciężeni i owa część senatu,
która za posłami z wielką usilnością obstawała,
zakrawali na to ażeby król około Rzeczypospolitey
niczego swoią nie mógł czynić mocą, żeby ani nie
odprawiał sądów, ani nie podnosił woyny, ale żeby
wszystko w Rzeczypospolitey czynił za powagą
teraźnieyszego ziazdu, pokiby senat i stan rycerski o
Rzeczypospolitey nie pomyślił. Czego ażeby słusznie
domagać się zdali, przytaczali te warunki, pod ktoremi
Zygmunt ociec, synowi Augustowi zdawał po sobie
królestwo, między ktoremi ten także był przepisany,
aby nie pierwey Zygmunt August miał nad Polakami
władzę, niżby w przód Litwę, Prussy i xięstwo Zatorskie
do Polski przyłączył. Temu warunkowi ponieważ ieszcze
nie uczynił zadosyć krol, powinien według swoiey przy-
sięgi, zatrzymać się od wszelkiego królewskiego rządu. I
to zagadnienie cięższe daleko było, niż owo o żonie; tamto
bowiem krolowi żonę, to zaś samo odbierało królestwo.
Miała zaś ta sprawa tychże samych w senacie obrońców,
którzy stawali
byli przeciw postanowieniu krolewskiemu,i na ktorych
zdanie oburzyli się ci sami co przeczyli, aby
postanowienie królewskie być miało na przeszkodzie
Rzeczypospolicie. Z pomiędzy których naypierwszy
kasztelan, Jan Tarnowski nayżwawiey na tę sprawę
powstał. „Dziwno mi (rzekł) iakimby sposobem
Zygmunta Augusta Polacy mianowali królem, ieżeli
żadney nie ma nad Polakami władzy. Taklito wzdy,
wszystkim kłócić będziem? żętego któregośmy za
żywota oyca pomienili i powitali krolem, i któregośmy



45

ORZECHOWSKIEGO.


po śmierci tegoż samego, na mieyscu własnych posadzili
przodków, ba i za którego tuśmy się ześli słowem, nie
rzeczą za króla mieć chcemy aby się za oddaleniem iego
narobiło niesnasek, ażeby wielu w Polszcze za iednego
zostawało króla, aby nam się wszystko tak pod czas po-
koiu iak woyny, ni tak, ni sak, działo. Albowiem,
pytam się tych, którzy odsaczywszy króla, powagą
tuteyszego zgromadzenia Rzeczpospolitą zamyśiaią
sprawować. Co za stan królestwa? co za kształt pokoiu?
co za tryb u nas będzie woyny? I w senacie na iednego
zdania zawarciu trzymać się należy, i na woynie kogoś
iednak słuchać potrzeba. Któż się proszę, wyiąwszy
króla, ieden taki znaydzie , na ktoregobyśmy powadze
i u siebie, i indziey polegali? Za prawdę , na to
widzę idzie , iż ani senat głowy, ani woyna mieć
nie będzie wodza; za czym coby innego nastąpić miało,
iako zamieszanie wszystkiego, prawdziwie nie
rozumiem cale. Przetoż ia sądzę, nieodwłocznie to
porzucić zdanie, i żadną miarą nie dopuszczać aby
królewska władza i na chwilkę czasu, swego miała
poprzestać urzędu. Co się zaś warunków królowi
przepisanych tycze, ia ie tak tłumaczyć radzę, iako
potrzeba Rzeczypospolitey; co, ażeby kroi mógł wypełnić,
potrzeba mu na to sposobnego do wykonania czasu. Nie
znagła powstaią królestwa, i w iedno nieiako
obróciwszy się ciało, wzrastaią : potrzeba do tego i czasu,
i roboty, nie mniey pilney, iak długiey. Trzeba się
pierwey ziachać, trzeba zazwać Litwy, znieść się z
Prussami, Zatorzanow zwabić, dopiero błagać,
napominać, i wszelkim sposobem do tego namawiać, aby
zezwolić na powszechne do-


44

KRONIKI


bro z Polakami chcieli, a iednym z niemi tchnąć narodem i
prawem: co ani iest rzecz iednego dnia, ani iednego razu,
ani tego naszego posiedzenia: takowych zaś rzeczy,
prędzey nad opowiedzenie miałby krol dokazać? Zaiste,
tym umysłem postanowienia one od Zygmunta oyca, za
wyrokiem senatu Augustowi (pamiętam) dane były, iż
gdyby on nie chciał tego brać na siebie starania, aby iego
na części rozebrane państwo, iednym niby zostało ciałem;
to na ten czas dopiero do niegoby sobie krzywdę rościć
potrzeba: atoli kiedy on z wielką usilnością, tego czego
się podiął pilnuie, i o czas do tey rzeczy prosi, któż
tedy sadzić może, aby go pod warunku pokrywką od
Rzeczypospolitey oddalać, i na czas inny zatrzymować ?
Jest to poniekąd, przyznaię; w zakładach przepisano, aby
krol przedewszystkim państwa podpierał, ale to iednak
tak rozumieć trzeba, aby mu do tego posłużyła nie tylko
wola, lecz i możność. Wolna bowiem iest Litwa, maią
swoie prawa Prussy, xięstwo też Zatorskie swoim prawem i
zwyczaiem żyie. Które to narody z powiatami
tudzież zwierzchnościami, i od nas, i miedzy sobą się
rożnią; i tak poprzysiężonego, iako i my, prawom swoim
Augusta króla maią. Nie można ich do tego poniewolnie
przymusić, aby złożywszy z siebie oyczyste obyczaie i
prawa, do naszych się praw i obyczaiów wprawiać mieli:
dobrocią to u nich i proźbą, a nie postrachem i groźbą
wyrabiać potrzeba; które zaiste rzeczy oczywiście
pokazuią , iż aby kroi mógł wypełnić warunki, długiego
mu potrzeba czasu i pracy przydłuższey: jeżeli my
zaś, skorą skwapliwością. po krolu ustanowienia
wymagać będziem, i ie-


45

ORZECHOWSKIEGO.


goż tym czasem pókiby ich nie wypełnił od-
strychniemy, w niezmierne się sami zamieszania
pograżemy i Rzeczpospolitą wdamy. Niech tego Bóg
najwyższy nie dopuszcza, abym przez me zdanie
Rzeczpospolitą dosyć iuż, dosyć zamieszaną, bez króla i
bez prawa pewnego zostawiał. Za tym ia królem w każdym
razie poydę, któremu Bóg w rękę dał prawa i berło, aby
za iego rządem, całość i spokoyność w Polszcze w swoiey
stanęła porze. Ja, nayiaśnieyszy królu, znam się być
senatorem twoim, w żadney ci mierze Rzecząpospolitą
rządzącemu na mnie schodzić nie będzie , ciebie
głową powszechney rady i woyny wodzem uznaię,
w sądzie twoim przytomnym będę; ani tu, ani indziey
tobie na mnie nie zeydzie; i toż samo, sądzę, ci czynić
powinni , którzy sobie życzą Rzeczpospolitą w całości
zachować. „To zdanie szczere i pożyteczne, poważnie
powiedziane było, które ponieważ w brew żądaniom
posłów, i w brew pospolitszymi ludziom wyrzeczone było,
dla tego nie miłym się stało. Atoli Piotr Kmita spytany o
zdanie, daleko inakszą miał mowę. Powiedział bowiem, „
iż mu się niebespieczna widzi, aby co krol czynił przeciw
uczynioney przysiędze. Zaczym dopraszał się, aby krol
podług swoiey sprawiedliwości, tych obowiązków
dotrzymał, pod ktoremi się królestwa od Polaków danego
podiął; których gdyby zaniedbał, cożby więc za nadzieia
została, gdyby królewska wątleć miała wiara? która aby
trwałą i stateczną była, trzeba się krolowi oglądać na
przysięgę, a według niey iak według prawidła, wszelką
porę królestwa miarkować. Prócz tego, byłaby to
rzecz złego przykładu, gdyby tylko słowy i
przywodzeniem trudności,


46

KRONIKI


przysięga krolow odbywać się miała. Ja bowiem
wszystkie nieszczęścia prędzey przeniosę na sobie, niż
albo bezprzysiężcę, albo krzywoprzysiężcę krola.
Polska, nieszczęścia któreby na nie przyiść mogły,
snadniey naprawić może, niżeli raz utraconey wolności
ktoraby się na wierności krolow utrzymywać miała,
powetować. Zaczym, zdaie mi się, aby Rzeczpospolita
zapowiadała sądy, tudzież aby krol pokiby obo-
wiązków nie wykonał, do niczego się względem
Rzeczypospolitey nie wtrącał; a gdyby on za dołożeniem
starania i pilności spełnić obowiązków nie mógł,
postaremuż niechby się starał o Rzeczpospolitą i z
wiernością się swoią popisował, że się to nie przez niego
dzieie, iż się nie ziściło co przyrzekł. „ To zdanie, z
wielkim wszystkich posłów zezwoleniem Piotr Kmita
powiedział. Gdy się tak z sobą ucierali panowie, krol się
odezwał, iż mu się zdanie Jana Tarnowskiego słusznym
i sprawiedliwym zdaie, podług którego królować, prawa
stanowić i o Rzeczypospolitey myśleć będzie. Aby i na
chwilkę nie zostało czasu do zamieszania i wznawiania
rzeczy, przeto przez woźnego dzień sądom naznacza, ze
zgrzytem posłów i powiększey części oburzeniem się se-
natu. I tak w dzień sądów powszechnych przybywa krol i
senat. Marszałek także Kmita królowi przodkuie,
zasiadaią , uciszaią się na głos owego marszałka Kmity,
który cześć oświadczywszy królowi, o przebaczenie
prosił, aby mu wolno było na owych nie być sądach, na
ktorych że się rwie stan Rzeczypospolitey, twierdził.
To powiedziawszy laskę spuścił, i pokłoniwszy się
krolowi wyszedł z sądów, za którym wyszła część wielka
senatu i posłowie wszyscy.


47

ORZECHOWSKIEGO.


Załosna cale rzecz była iż się tak rozszedł senat, że co
znacznieysi tego stanu panowie, od seymu porzuciwszy
krola, z Piotrkowa uiechali smutku i żałości pełni. Krol
iednakowoż iako umyślił, za posłużeniem mu do tego
wierności i pracy Samuela Maciejowskiego biskupa, i
Jana Tarnowskiego kasztelana Krakowskiego, wielce
pracowicie i nader ściśle sądy odprawiał, i pilno
przestrzegał aby iakowa niecnotliwa sprawa i na chwilkę
nie uchodziła bez kary.
Skoro za takim roziechaniem się ziazd w rozsypkę
poszedł, kroi uwiadomia Polską szlachtę, wszystkim
innym przez list donosi, iak sie z nim posłowie ich
niegodziwie na seymie obeszli, którzy podburzeni od
owych którymby się z zamieszania Rzeczypospolitey co
zawiązać mogło, potrzebę sobie urościli i do tego rzecz
przywieść chcieli, aby żadney królewskiey powagi w
państwie nie znano. W czym tak się uparli, że gdy
krolowi własne przyznawaią imię, czci mu iednak
królewskiey zabraniaią, która się z poprzysiężenia
naybarzicy wydawać powinna. Przetoż, ponieważ
Rzeczpospolita tak iest zakłócona przez seym, dosyć
temu zabiegamy mądrze, aby niebyła ogołocona z obrony
przeciw potędze tych, którzy się nad uboższemi brać górę
nauczyli; którzy aby sami oddaliwszy krola, w
Rzeczypospolitey wszyskim władali, to względem żony,
to względem zwierzchności wszczynali zaczepki, na
czymby czas wycieńczali i zabierali. Atoliśmy oboie
statecznie utrzymali, i żonę, i zwierzchność; ile że oboie
sprawiedliwie do sumnienia królewskiego należy: co aby
się dobrze i szczęśliwie powiodło, wszyscy sobie tego
życzyć i żądać powinni. Napominał tedy


48

KRONIKI

wszech stanów ludzi, a osobliwie rycerstwo Polskie, aby
iedno tchnęli i dobrze trzymali po sprawiedliwości i
łaskawości iego, iż nie dopuści aby w iakowey rzeczy na
poczciwości i powinności iego schodzić miało. Ta treść i
wvrażenie listu owego było, który król cale udatnemi
słowy i zdaniami zapisany, po powiatach rozesłał, aby
się z sprawy i z przyczyny swoiey przed wszystkiemi
wywiódł. Otóż seym tegoroczni ten otrzymał koniec,
którego cała owa robota prędka i przytrudna nic nie
zawiera w sobie, krom okropney pamiątki zamieszaney
Rzeczypospotey.
Za tym seym rozruchem nastąpiło pamiętne owo
studentów Krakowskich porąbanie, około dnia
pierwszego Czerwca; które, że się na całą rozsławiło
Polskę, powiem o nim porządkiem, iako się
(powiadano) stało. Albowiem, gdy pod wieczor
trefunkiem prowadzono komuś nierządnicę, od Juliany nie
prostey rospustnicy mimo owego domu który w
Krakowie do wszystkich Swiętych należy, szkolna
młodzież z owego pobudynku szkoły, która o proszonym
chlebie żywności szukać zwykła , poczęła się z tego
urągać i owę niewstydnicę nagabować. Niewstydnica
obruszywszy sie na lżenie i potwarze, zwłaszcza że iey
to często owi studenci wyrządzali, uskarżać się miała
przed służącemi Jedrzeia Czarnkowskiego, który że
był proboszczem owego domku miał podle niego
mieszkanie; Słudzy iego wzruszeni na żale bezecni-
cy, porywaią się do broni; a bezbronnych studentów na
śrzód szkoły uciekaiacych dogoniwszy, iednych
zabiiaią , drugich poranionych prawie bez duszy
zostawuią. Nazaiutrz rano,
gdy


49

ORZECHOWSKIEGO.


gdy się to rozgłosiło , zbiegaią się do domku, przybywaią
ze szkół i z Klasses wszyscy studenci, uczynek niegodziwy
obwołuią, wszyscy się do krola obcez na zamek garną, i
iuż nie służących, ale samego Czarnkowskiego winnym
zabóystwa czynią. Wszczyna się na zamku hałas, iako
bywa w ciżbie, i na mieysce i na krola nieprzystoyny,
gdyż sobie był każdy przewodnikiem i ięzyka panem.
Tych wrzaskiem przerażeni, Mikołay Grabia podkanclerzy
i Stanisław Macieiowski, brat Samuela , wychodzą
naprzeciwko z sali, zgiełk czyniących studentów tłumią i
karcą, o powinność napominaią, aby raczyli pomnieć że
się król u siebie znayduie, od którego , ieżeliby czego
żądali, lepiey by z uszanowaniem i skromnością prosili.
Będąc zbitemi z przedsięwzięcia studenci, wracaią do
zabitych; podniósłszy ich z ziemie, na ramiona biorą i
przed sąd zanoszą , oświadczaią zaboystwo i przez
woźnego zwyczaynie, obwołuią za sprawcę zaboystwa ,
samegoż Jedrzeia Czarnkowskiego. Pełno tego było po
całym mieście z żałosnym narzekaniem. Naostatek pod
wieczór zamordowanych grzebią i zaraz po pogrzebie do
domu Mikołaia Szatkowskiego seniora, uderzaią, nale-
gaia proźbą i pogróżkami, aby z kollegami zechciał owę
sprawę na siebie przyiąć, i nie dopuszczał aby tak
szkaradne zaboystwo uysć miało bez kary. Jest tuż sędzia,
zbrodzień, krol, Samuel wtąż biskup, szkoły obrońca pod
bokiem, niechby się tylko śmiało uięli, a Bog sam płazem
tego nie puści zaboystwa; ieśliby zaś ociągać się mieli,
albo na łaskę Czarnkowskiego spuszczać, radzić o sobie
będą i z Krakowa poydą, nauki i szkoły porzuciwszy.
Senior sprawę przed kolle-


4


50

KRONIKI


gi zanosi, o poradę prosi, coby sobie miał począć? lecz
gdy oni w odwlokę puszczaią, krol iawnym
przypozwaniem studentów na zamek przywołuie , i
mowić im przed sobą pozwala. Skarżą się po iednemu
wszyscy, iak niegodziwym sposobem, przed dniem
trzecim zbyci , do króla przypuszczonemi nie byli.
Dopieroż proszą i żebrzą, aby krol podług sprawiedliwości
swoiey, za prawem wolności szkolnego bespieczeństwa
uiąć się raczył. Był przy tym Czarnkowski, który się
barzo sprawiał królowi i świadków na to przywodził, iż
go nie było w domu pod ten czas, kiedy się to zaboystwo
stało, że wieczerzał gdzieindziey u pewnego xiędza, że
się nic nie stało z iego wiadomością i rozkazem. Był to ten
Czarnkowski w zacnym urodzony domu i pokrewieństwa
wielkiego, łaskawy przytym i mądry, tudzież wielką z
biskupem Samuelem przyjaźnią spoiony, a w pięć lat
potym został biskupem Poznańskim. Ten tedy, gdy mu
dokuczało podeyrzenie, i w nienawiści pospolitey u xięży
zostawał, prosił króla aby mu wyrozumicielow do tey
sprawy naznaczył, i sprawę za pewnym doniesieniem
rozsądził. Dał odpowiedź studentom krol, iż mu się
postępek ich nie podoba, że go, uszanowania
zapomniawszy, z takim wrzaskiem naszli, u którego, by
też naypodleyszym ludziom, nietrudno o przystęp. Zkąd
poszło, że ich nie przyjęto i nie przypuszczono. Teraz
dopiero wiem i uznaię sprawę, i aby bez kary nie była,
wielce o tym myślę. Ale ponieważ Jędrzey
Czarnkowski zostaie w zgromadzeniu xięży, do sądu
królewskiego nie należy. Dla czego całe tey sprawy
roztrząśnienie zlecam przytomnemu tu, teraz Samuelowi
biskupowi, do


51

ORZECHOWSKIEGO.


którego zwierzchności Jędrzey Czarnkowski należy.
Przyimuie Samuel rozeznanie tey sprawy, stawać
studentom rozkazuie. Przybywaią z seniorem kolledzy, ze
studentów zaś żaden; którzy listownie niebytności swoiey
przyczynę daią : z tym wszystkim powiadano, że dla tego
nie przyszli, że im się przyjazny winowaycy sędzia nie
podobał. Samuel iako człowiek stateczny i cierpliwy,
oświadczył się, że to daruie nierostropney młodzi, iż się
na czas naznaczony nie stawiła. A tym czasem uznawcow
sprawy na Jędrzeia Czarnkowskiego naznacza, i prawnie
sobie we wszystkim postępuie. Rozstrząsaią sprawę, we
wszelkie rzeczy arcyściśle wglądaią, świadków i sędziów
stawiaią, tudzież mieysce i czas z poszlakami zgadzaią;
prezydent także z mieyskim urzędem, zaboycy szukaią i
do przysiegi świadkow przynaglaią; zgoła nic, coby do
iak nayściśleyszego rostrząśnienia należało, nie
opuszczono. Co doniósłszy się do Samuela, pewność mu
na sumnieniu uczyniło, iż Jędrzey Czarnkowski zostawał
bez winy; szczegulnie służący iego po owymże
rostrząśnieniu winnemi się znaleźli. Za ktorym
doniesieniem zaboycow od króla połapano, i pod straż
oddano, aby za pewnym oskarżeniem karę za zaboystwo
odnieśli. Postaremuż studenci, ponieważ raz winnym
zaboystwa Czarnkowskiego ogłosili, na opacznym
wyrozumieniu przestając, owych więzionych od króla
winować nie chcieli; a że im się po ich woli nie działo, do
opuszczenia miasta, akademii i szkół, wszyscy się na
iedno zmawiaią. Był to wielki ten rozruch i nierówna
Czarnkowskiemu człowiekowi maiętnemu, z owym
ubóstwem utarczka. Im barziey on bowiem celował
urodzeniem, bogactwy, i


4*


52

KRONIKI


dobrym zachowaniem, tym mu większa dopiekała nienawiść;
studentom zaś, owa politowanie sprawowała nędza. Gdy
tedy w wielkiey nienawiści został nie tylko Jędrzey
Czarnkowski, ale nawet Samuel biskup, i gdy studenci iuż
opuszczali miasto ; Janowi Tarnowskiemu, kasztelanowi
Krakowskiemu, który na to szczęście bawił we wsi pobliskiey,
zdaie krol urząd uspokoienia rozruchów, i zatrzymania
studentów, którzy się iuż z miasta zabierali uiechać. Zwołuią
studentów do kościoła świętego Franciszka; za wyrokiem,
stawaią z seniorem i kollegami wszyscy. Zaczyna Jan
Tarnowski poważną mowę, którą ich namawiał, aby uporu
poprzestali, tudzież ich upominał, aby w takowe nie
wchodzili rady, ktoremiby się wspaniałość krolewska obrazić
mogła. Nie będzie płazem puszczone zaboystwo, siedzą
zaboycy, tylko sobie prawnie począć i uspokoić się, a o to się
starać, dla czegoście tu od rodziców do Krakowa przysłani.
Już się nakłaniać zdawał młodych umysły Tarnowski, że do
ich upomnienia pochwałę z naganą rostropnie pomieszał.
Lecz skoro Samuel po mowie Tarnowskiego nastąpiwszy,
rozwodzić się w mowie z zaboystwem począł, dodał im
żalu, iż iak oparzeni z kościoła pierzchneli , i do domu! po szkolnemu pokrzykuiąc, wyiazd
nazaiutrz sobie ułożyli.
Barzo tedy rano, iak ieno świt, stawaią, wspólnie się z sobą
umawiaią i w drogę gotuią. Mieszczan nawet, gdzie który
miał znaiomych i przyiaznych sobie, odwiedzaią z płaczem,
witaią i wraz żegnaią; naostatek w wielkiey gromadzie
wychodzą za miasto , owe uroczystą piosnkę zaśpiewawszy
— Idźcie na cały świat. — Pełne było miasto narzekania i
płaczu, uczciwi nawet


55

ORZECHOWSKIEGO.


mieszczanie, białogłowy i ludzie przystoyni po przyiaźni i
zachowaniu, uboższym na drogę dawali, których z
tłomoczkami, torbami i owemi garczkami, z ktoremi
pożywienia żebrali,pełno idących po drogach napatrzyć się
było. Dawnieysi się zbywaią, że się nic załośnieyszego za
ludzkiey pamięci nie trafiło w Polszcze. Ucichły szkoły, w
żalu zostały kollegia, umilkły świątnice, i wszystkie miasta
strony trapiły się na ich odeyście; i iednego bowiem podobno
z owego mnóstwa nie zostało, coby albo w kościele kapłanowi
do mszy posłużył, albo w Akademii i w szkołach pod
nauczycielem czego słuchał. Wyszedłszy więc z Krakowa,
przyszli do świętego Floryana, którego kościół na Kleparzu
stoi, gdzie wysłuchawszy mszy S. z wielką gorącością, i ów
rytm prześpiewawszy — Duch Święty napełnił okrąg ziemi —
z tamtąd wyszli. W początku podroży padłszy krzyżem na
ziemię, owo także iednostaynemi wykrzyknęli głosy: —-
Skrusz Panie potęgę nieprzyiacioł kościoła twego — Potym z
płaczem z oczow zniknąwszy, zabrawszy się w drogę, każdy w
swoię poszedł stronę, i oyczyste odwiedził progi. Część także
do Niemiec, część w Prussy i do Czech puściwszy się , na
Luterską wiarę przystali, i błędy iey, wróciwszy się znowu do
Polski, utwierdzili. Było bowiem wielu po miedzy niemi
dobrze uczonych, i w naukach wyćwiczonych.1. Nie miłe
i przykre to było wi-


1. Takowego początku zaplemienia się kacerzów żaden
więcey z prawowiernych dzieiopisów nie pisze. Xiądz
Kwiatkiewicz Soc: Jesu w dzieiach swoich rocznych, pod
rokiem 1557- składa go na Polską młódź uczącą się wcudzyeh
kraiach, lecznie na tych stu-


54

KRONIKI


dowisko królowi, któremu nieszczęście nadało patrzyć
na tak wielką klęskę i na taką sprosność. Zaczym
uieżdzaiących iuż z gościńca, dawszy rozkaz, niektórych
z nich popowracał, lecz nie wielu za dzień powrócono:
inni wszyscy z wielkim sercem w rospoczętą szli drogę,
owo krwi niewinney przelanie, na Boską spuszczaiąc
pomstę, pewni będąc, iż owa za zaboystwo zemsta nigdy
w Polszcze nie minie. Jakoż iako pamiętam, powiadaią,
iż się żadna sprawa szczęśliwie i dobrze po owym
zaboystwie nie udała, i że ma kiedyś za to zaboystwo
odpowiedzieć Polska, mądrzy ludzie rokuią; których
wróżkę iak ustawiczne nieszczęścia które ponosiemy,
dowodzić mogą, tryb rzeczy pokaże. Atoli gdy i studenci
popochodzili; i owi którzy będąc zapozwani, stanęli by-
li, spuszczeni z prawa do swych braci wrócili;
połapanych także za zaboystwo król wypuścić, i wolno
im iść kazał. Tu opuszczać nie należy, iako na schyłku
drugiego roku iuż kończącego się, dał się widzieć gniew
i kara Boska. Regina bowiem Strelimussy Corka
(ponieważ nierządnica owa, z którey łaski to poszło
zaboystwo, takie miała Imię) matkę za namową niecnoty
zabiła za to; że iey matka umizgow patrzyć zabraniała, i
tak gdy ią przekonano o zaboystwo matki, zaszytą w
sko-


dentów. Paweł Piasecki biskup Przemyski, w kronice
swoiey na karcie 41. i 42. na ludzi z Niemiec rodem na
dworze Zygmunta Augusta zostaiących. Sam
Orzechowski nie pisze tego za pewną rzecz, ale tylko
iak słyszał: przyznaiąc się do cudzego, podobnie iak
Hartknoch w księdzie I. o Rzeczypospolitey w Rozdz:
20. na karcie go. Stanisław nawet Sarnicki, który żył za
czasów Zygmunta Augusta, nic nie wspomina o tym.



55

ORZECHOWSKIEGO.


re, zwyczaynie iak matkoboyczyną na łeb wrzucono do
Wisły; psotnicę także, udarszy z niey pasów, w teyże
samey rzece utopiono. Tak to Bog ze zbrodniow, tym
okrutnieyszey wymaga kary, im barziey na nich patrzą
przez szpary ludzie. I ten ci pożytek z czytania
dzieiopisma być iak naywiększy powinien , abyśmy z
przemiany czasów, roźliczności złego i niestatku rzeczy,
poznawali gniew mściwey Boga ręki; tudzież, abyśmy
upomnieni strzedz się i popełnione opłakiwać grzechy
umieli, ponieważ Bog iest sędzią, za świadectwem
Pienia. Za tym zaboystwem, tuż zaraz nastąpiło
pogorzelisko Zamku, którego połowa ku południowi
gorzała. Tym zaiste zaięciem w niebezpieczeństwie był
cały zamek z Kościołem Świętego Stanisława, białą
blachą pokrytym, przy patrzącym na to królu, i okrutnie
z żoną swoią Barbarą, w duchu od boiaźni drżącym; lecz
za zbiegnieniem się odźwriernych, i obecnością króla,
która do tym prędszego nagliła ratunku, ugaszono
płomień i zbroniono zamek. Niepociesznym się to zda-
wało być przyszłych rzeczy znakiem, widząc zwłaszcza
ludzie, że się ciągną za sobą nieszczęścia, i iedne po
drugich nastaią i rosną, gdyż i przeszłoroczny pożar, i
seymu zamieszanie, i studentów pobicie, dawały znać, że
i tym nawet zamkowym przypadkiem Bog nas
napomina: Nuż znowu po tylu nieszczęśliwych razach,
podobne nastąpiwszy rzeczy, domyślenia się podawały
pochop, iż z tylu przypadków oczywiste się stało dla
Polski nieszczęście. Tegoż samego bowiem roku
Tatarzy, na ostatku Września, Ruś naieżdzaią, rozbiiaią,
i wszystko mieczem i ogniem pustoszą : a gdy
Rzeczpospolita w ów


56

KRONIKA


rok bez obrony była, iż ani żołdu ani wyprawy na woynę,
podczas seymu, dla rzeczypospolitey nie obmyślono,
niebyło żadnego ratunku przeciw owemu wtargnieniu, na
pogotowiu będącego. Nie zeszło przecie na odważnych
mężach, którzyby z ochoty garstkę woyska zebrawszy,
Tatarskiey urywali i zastępowali zgrai. Z pomiędzy
których wodzami byli Bernard Przetwicki, Jan
Herbult, Alexander i Prokop Sieniawski, Bracia. Lecz
gdy ci, ani potęgą, ani woyskiem, nieprzyjaciołom równi
nie byli, ostać się nie mogli. Azatym Tatarzy, gdy im
nie zastępowano orężem, Peredmirek zamek oblegaią, w
który się był Wiśniowiecki z żoną, i z inszym pospolitym
tłumem, umykaiac schował. Broniło z początku
cożywo, ale gdy oblężeni nadziei poratowania nie mieli,
Wiśniowiecki zwątpiwszy o sobie, poddać się obiecuie; a
gdy mu wyniść kazano, na przeciw nim wychodzi, i
siebie i swoię żonę obładowaną złotem, chcąc im się
przypodobać zchwytany, Tatarom oddaie, którego oni
zaraz iak się poddał, w kaydany okuli, żonę zaś na
lubieżność sobie zostawili. A tym czasem, kiedy się
Wiśniowiecki poddaie, pozostali ze wszystkich stron
zamek zamykaią, i szturmowanie potężnie
wytrzymuią. Ale Tatarzy porozumiawszy z poymanego
Wiśniowieckiego , że w całym obszernym zamku
mało się twierdz i słabych znayduie, nadzieią zdobyczy
uwiedzieni, rwali się na zamek, a gdy go dobyć niemogli,
słomy i suchego chrustu podłożywszy, zamek podpalaią,
i wielką część zdobyczy, która po pogorzelisku pozostała,
otrzymuią. Z czego wzbili się w nadzieię spustoszenia i
splądrowania całey Rusi. I zapewneby byli dokazali


57

ORZECHOWSKIEGO.


tego, gdyby był Jan Tarnowski kasztelan Krakowski, ze
starostwa swego Sandomirskiego, za powzięciem
wiadomości o wtargnieniu nieprzyjacielskim, w te tropy
woyska nie zebrał z zaciągnionych przyiacioł i
obowięznych swoich, i gdyby z tą siłą do Tarnopola
miasteczka swego nie przybył, który, przybyciem i
pogłoską swoią rospustnego nieprzyiaciela z wygraną
odegnał, i daley mu się rozpościerać nie dał. Ani też Piotr
Kmita woiewoda Krakowski, który na tenczas, także
szczęściem, w swoim Przemyskim starostwie przebywał,
od rzeczypospolitey stronił. Coprędzey bowiem i on
zebrawszy rotę, z Przemyśla chcąc przybyć na pomoc,
puścił się był za Janem Tarnowskim, lecz gdy się w
Wilnie dowiedział, że nieprzyiaciele odpędzeni tak do
domu z łupem popowracali, że umykanie ich podobne do
ucieczki było, słuszną miał przyczynę zatrzymać się. I
tak Ruś w owym roku od klęski i spustoszenia przez Jana
Tarnowskiego wybawiona została, który acz był sędziwy
i łaty obciążony, nic sobie iednak d!a prędszego
pośpiechu niefolgował, aby nie miał dniem i nocą dążąc,
w niebeśpieczeństwie zostaiącey ratować
rzeczypospolitey.
O tym nieszczęściu posłyszawszy stan rycerski,
ubolewał na to i mocno się żalił, że Wiśniowieckiego
poymano i Peredmirek spalono, i od zdobyczy
odpadniono; tudzież uskarżali się poczęści ludzie
wobec, iż żadnego niebyło rządu, nic się pewnego, ani
swoim trybem nie działo; że rzeczpospolitę bez obrony
na rozszarpanie i z ziemią zrównanie wydano. Dla
których przyczyn dopraszano się o zgromadzenie i seym,
przez któryby rzeczpospolita kiedyżtedyż do swo-


58

KRONIKI


bodnieyszey wróciła się pory, kiedy ią i zewnątrz
nieprzyiaciele trapią, i ona u siebie bez wszelkich praw
żyie. Gdy bowiem posłowie na niedawnym seymie,
iakom wyżey pokazał, ani względem żony, ani
względem sprawiedliwości, nic nie mogli wskurać; z
tym się oświadczeniem roziachali, iż sobie życzą żeby
ani król ani sędziowie iego po powiatach, nie sadzili;
zkad poszło że sędziów, gdy iuż pozasiadali, szlachta z
sęskiego mieysca ruszyła. Jakoż Stanisław Mateusz
Stadnicki ze Zmigroda, w nadzieię owego odpisania się
w miasteczku Lelowie uczynionego, gdy nań sędzia z
woiewodztwa Krakowskiego Piotr z Piotrkowic
Dębiński zasiadł, ową prawną złożył się sądowi
uchroną, że ieszcze krolewskiey powagi stan rycerski nie potwierdził; pełno
było takowych odpisów po Polszcze, gdy mieyscami po
powiatach sędziów nie dopuszczano w sądzie, pod
którym płaszczykiem wielu zostawało winnemi
zniewagi dostoieństwa królewskiego, a naypierwey
samże Stadnicki, choć przecież, za obroną Marcina
Zborowskiego woiewody Kaliskiego świekra swego,
uwolnionym został. Gdy się tedy tak zachwiała rzecz-
pospolita, wszyscy seymu żądali; ale król nie chciał ani
ziazdu czynić, ani seymu składać, iż na nim rady
królewskie podług upodobania w żart sobie obracali, i
seym za iedno mieysce widowiska mieli, na którym się
chełpić i okazywać zwykli byli; z tych przyczyn król
odpowiedział, iż ani ziazdu, ani seymu nie pozwoli. A
gdy się w niezmiernych rzeczypospolitey nie-
beśpieczeństwach krol opuszczać począł, Mikołay
Dzierzgowski arcybiskup Gnieźnieński naypierwszy w
królestwie xiążę, przyjeżdza do Krako-


59

ORZECHQWSKIEGO.


wa, przychodzi do króla, przestrzega i napomina, ażeby
ziazd złożył i seym odprawił. Jeżeli się zaś ociągać
będzie, albo za innym poyść zechce zdaniem, on ma na
myśli, stanąć za rzeczapospolitą; któremu król grubo
słyszę odpowiedział, iż niedopuści tego, aby bez woli ie-
цо miał sie seym odprawiać. Arcybiskup postrzegłszy,
iż uporczywiey król w swoim uwziął się zdaniu, z
Krakowa poiachał, ani seymu, iako się dał słyszeć, pod
imieniem swoim nie odprawił, czy na królewską
oglądaiąc się łaskę, czyli obawiaiąc się zawichrzenia
królestwa, któreby było zapewne nastąpiło, gdyby on był
cokolwiek bez pozwolenia króla około rzeczypospolitey
chciał co poczynać. Te były początki panowania
Zygmunta Augusta.


Koniec Kroniki Drugiey.


60

KRONIKA TRZECIA.


Przeszłoroczny rozruch ostrzegał króla, aby czas
seymu odwłóczył, ile że się obawiał aby się podobne
kłótnie na drugim seymie nie wszczęły, iakie były na
pierwszym. Tym zaś którzy się seymu dopominali,
odpowiadał, iż nie chciał ziazdow na szyderstwo
składać, na którychby niektórzy ludzie sławę sobie u
ludzi z nieszczęściem ogólnym iednać zwykli byli.
Trwał tedy w swoim uporze król i przywieść się nie dał,
aby seym zapowiedział. Atoli Jan Tarnowski kasztelan
Krakowski, któremu król we wszystkim pod ten czas
wiarę dawał, widząc upadaiącą rzeczpospolitą, narabiał
w tym powiadaią z królem, i radził mu, żeby tyle sobie
nie pozwalał, a taiemnych krzywd swoich, nad iawne
królestwa dolegliwości nieprzekładał. Zdaie się ten król
być błahego i słabego umysłu, któryby się dał prze-
zwyciężyć krzywdzie i oney z powszechną chciał ścigać
szkodą. Jeżeliby zaś co z owego wolnego poczynania
sobie, przykrości król na sobie


61

ORZECHOWSKIEGO.


uczuł, cieszyćby go to powinno, częścią z miłości
oyczyzny, częścią z dostoieństwa wolnego narodu, nad
którym w Polszcze panuie, a na potym mógłby się
spodziewać, iż wszystko dla niego spokoynieysze
będzie, gdy obaczą Polacy iż nie tylko mądrego lecz i
cierpliwego maią króla, któryby i co pożytecznego
obmyślał, i co przeciwnego, cierpliwie znosić umiał.
Tego nader łagodnego upomnienia sposobu zażywszy
Tarnowski, odwiódł od uporu króla , i wymógł na nim,
że król będąc młodym, nie pomału się zmiękczył, i za
poradą Tarnowskiego, na dzień czwarty Maia czas
seymu zapowiedział, który zwyczaynie powiatowe
seymiki poprzedziły, na których zwyczay iest, że
szlachta Polska i posłów na seym obiera, i żądania
podaie. Odprawiły się tedy seymiki daleko inszym
trybem, niż w przeszłym roku, nic bowiem z
zamieszaniem posłowie na nim nie czynili, i owszem
owa żona dla którey dawnieysze zawichrzenia były, w
ostatnie po wszystkich seymikach zapomnienie poszła.
Treść owych uchwał powiatowych była, aby wszystkie
prawa król wykonał, których większa cześć przez
zadawnione złe używanie z uszczerbkiem powszechnym
zarzucona była: Ztemi zleceniami sobie, posłowie do
Piotrkowa zieżdzaią, a w dzień pierwszy seymu król
przez Samuela kanclerza, zwyczaynie przekłada, w iak
wielkim niebeśpieczeństwie zostaie królestwo Polskie,
ponieważ co inszego na seymie robić się zwykło, nie to
czego rzeczpospolita potrzebuie; napomina tedy a nawet
prosi, aby się wszyscy równo do rzeczypospolitey
przyłożyli, którą dla domowego niepokoiu bez obrony
zostawiać, iakoby rzecz szkodliwa była , świeżo
poniesio-


62

KRONIKI

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:31

Na na Rusi klęska nauczyć może. Król iest tego umysłu,
iż w żadnym razie nie odstąpi rzeczypospolitey, na
którą ieno tylko stronę senat go pociągnie. Według tego
królewskiego zamysłu proszono senatorów o zdanie, z
których naypierwszy Mikołay Dzierzgowski arcybiskup
z zdaniem się swoim od tegoż przedsięwzięcia odpisał,
a do owego pisma urazy skoczył, którym iakośmy w
wyższey kronice pokazali, Król się przed wszystkiemi
oczyszczał z seymowego rozruchu; którego pisma
bodziec że się zdawał powagi senatorskiey tykać,
arcybiskup z mieysca swego spytany odpowiedział: iż
mu się ten postępek w rzeczypospolitey nie podoba,
który okrom uszczerbku, o iawną nawet niesławę przy-
prawia królestwo. Mało się być na tym widziało, iż na
przeszłym seymie naymnieyszey rzeczy względem
rzeczypospolitey nie uradzono, ażby się ieszcze listem
królewskim senat w niesławę podał, który iż połacinie
napisany był, obcych nawet ludzi , domowey niezgody
wiadomemi uczynił. Napominał tedy Króla, aby ta-
kowych pism na potym poprzestał, a innym po-
trzebnieyszym pismem, pierwszego pisma surowość
ułagodził; czymby się i przyiaźń roziątrzona uleczyła w
domu, i indziey Polskiemu uwłaczać imieniu żadney nie
było przyczyny. Poszło za nim z senatu wielu, a
naypierwey Jędrzey Górka kasztelan Poznański, który
bez ogródki w głosie swoim na Samuela powstał, ia-
koby niby z iego warsztatu owe pisma wyszły, z
których oczywiście skwapliwość iego do zawziętości
poznać się dała. Na które obwinienie, krótko Samuel

odpowiedział, którego też i Król sam podparł, a siebie
samego sprawcą pisma


63

ORZECHOWSKIEGO.


wyznawszy, z potwarzy Samuela otarł, i na siebie zlał
winę, co tak prawdziwą rzeczą być miało, że iey sobie
innym listem bynaymniey poprawiać nie myślił. Jan
także Tarnowski w swoim odezwaniu się, wdzięczność
za to oświadczył królowi , że nie innym lekarstwem, iak
owym pismem przeszłego seymu raczył leczyć rany,
którego pisma treść i osnowa bvła, że pokoy i
spokoyność obiecuie wszystkim pod królewskie
panowanie i władzę podpadającym, które to pisma
sądził, iż być powinny miane za dowód dobroci i
łaskawości królewskiey. Zatym , że nie tylko owego
króla nienależało było winić, ale owszem chwalić, który
owe Rzeczypospolitey szkody nie mocą królewską, lecz
łagodną mową chciał ucalić. Tak tedy będąc wsparty i
obroniony Samuel, owych pism nienawiści uszedł,
które bez wrątpienia za sprawą Króla, on sam był
popisał, czego dowodem była sama mowa; walny
bowiem był ten pan do piorą, i miał wyśmienitą do
łacińskich mow łatwość.
Uprzątnąwszy ów zarzut pisma, wrzucili kość
potym posłowie, względem owychże samych
wypełnienia warunków, o których też na przeszłym
Seymie rzecz miano, aby się Król tym czasem od sądów
zatrzymał , pókiby ich nie wypełnił. Którym Król
odpowiedział: iż mu się nie koniecznie rzecz potrzebna
zdaie, aby dla owych warunków sprawiedliwość
ustawać miała, zwłaszcza w tak wielkich krzywdach
ludzi; przetoż zechce z urzędu swego odnoszące się do
dostoieństwa swego rozsadzać sprawy; z tym wszystkim
iednak znosić się będzie z senatem względem
wykonania warunków. Posłowie widząc że ich
domagania się, ani na te-


64

KRONIKI


raźnieyszym, ani na przeszłym seymie, nic nie mogą wskórać
u Króla, tudzież mniemaiąc iż się to przez niedozor i
niedbalstwo senatu dzieie, chcieli się o tę krzywdę,
wyłączywszy Króla, senatorów popytać. Król zrazu na skrytą
nie zezwalał rozmowę, lecz skoro potym barziey nalegali
posłowie, ustąpiwszy z Izby, łatwości pomówienia z Senatem
pozwolił. Podczas którego oni przez Mikołaia Siennickiego z
woiewodztwa Chełmskiego posła, żalili się, iż senatorowie
ile od powinności ustąpili, tyle też postradali powagi. Niechby
się obeyrzeli panowie, na państwa sąsiedzkie, które w krótkim
czasie, za nadwieruszoną senatorską powagą upadły, których
Królowie, gdy mimo senatu wszystkim władli, rzeczpospolitą
utrapili. Wielka to iest i niebeśpieczna rzecz, iednemu
człowiekowi, wielu powierzyć zdrowie, wtąż znowu iednego
w rzeczypospolitey cierpieć, któryby sam ieden więcey mógł,
niż wszyscy, Rzecz to iest ludzi nie myślących o całości
powszechney, ponieważ z tey przyczyny namnożyłoby się o-
krutnikow, którzy rzeczpospolitą swoim być nazywaią
łupem, czego wieleby się wziąść mogło przykładów choć z
pobliskiego sąsiedztwa; w którym, gdy Królowie krom
senatorskiey powagi, pokazywali się być starannemi o
rzeczpospolitą z wielkich poczynili małe. O czym ponieważ,
wie i pamięta prześwietny senat, czyni niepomiarkowanie, iż
się nie zastawia Królowi podług upodobania królować
chcącemu. Jakoż ile zapamiętać możem, przykłady powziąść
się daią, iak ieden człowiek, który rząd nad imiemi trzyma,
staie sie drugich nieprzyiacielem wolności. Tak się to miedzy
ludźmi zepsowanym przyro-
dze-


65

ORZECHOWSKIEGO


dzeniem dzieie, że ten przy którym moc wszystka zostaie,
czasem w rzeczypospolitey chce rey prowadzić, ani na
równey nie chce przestać cząstce. Co ieżeli tak iest,
niechby się z sobą senatorowie uięli za ręce, i senatorską
powagę utrzymowali w całości przeciw potędze króle-
wskiey, którą gdyby tylko raz Król z siebie zrzucił ,
nigdyby potym, by też i senat zechciał, nie doczekali tego,
aby miał w mocy senatorskiey zostawać. W ten sposób
mówił Mikołay Siennicki, którego mowa spodobała
się barzo bo się do rzeczy stósowała, dopieroż barziey Czeskie i
Niemieckie przykłady, które poselskie wytknęły mowy
nastraszyła senat. Zaczym za powszechnym senatu zdaniem
dano odpowiedź posłom : Zyczy sobie senat ażeby w każdey
mierze nie schodziło na nim rzeczypospolitey, o to iedno
przecież doprasza się posłów, aby Królowi nie zabraniali
sądzić, ani z owemi przepisanemi dawno ustanowkami nie
wyieżdzali przeciw niemu, ani sądom iego przeszkadzali.
Będzie czas inny do wypełnienia obowiązkow sposobnieyszy,
teraz zaś niesłuszna się zdaie w tak wielkich krzywdach,
którymby mógł Król sadząc poradzić, ludzi z obrony o-
bierać. To od senatu odpowiedział Piotr Kmita woiewoda
Krakowski, tenże sam, który na przeszłym seymie przeciw
sądom królewskim nader ostro bił, że i posłowie za iego
duchem odpisawszy się nic nie sprawiwszy, roziechali się z
seymu i dla tenże samey przyczyny królestwo Polskie mało
się od Bezkrólewia różniło. Dla czego wszyscy, którzy
przy tym byli, szemrali i ciskali się na ów uczynek, iż ów
sam Piotr Kmita, w prętce się odmienił że tęż same rzecz nа
seymie barzo stręczył, którą na przeszłym z

5


66

KRONIKI


iak naywiększym usiłowaniem rozradzał. J za-
pewneć(gdyż tego zamilczeć niepotrzeba), wiele z
dawnego o sobie rozumienia tą odmiennością zdania
utracił, co poznać można było, iż on to dla tego uczynił,
aby się znowu wkradł u Króla w łaskę, który gdy
oczywiście o niego, iż przedtym bił na żonę, nie stał, i
dla tey przyczyny w łasce iego podupadł, zdanie raczey
odmienić , niź powagę utracić Kmita sobie obrał, którey
mu iuż na ten czas za poróżnieniem się z Królem mało
ca zostawało. Przetoż ażeby odzyskał powagę, przez
którąby mógł nad uboższemi dworować, wszelkim
sposobem, na tym seymie Królowi się lizał i iemu
nadskakiwał. Postrzegłszy posłowie, iż iednostaynym
zezwoleniem senat sądów Królowi pozwala,
znieważonemi się być przez Jana Sierakowskiego
uskarżaią , i nadaremnie toż samo w senacie powtarzaią.
Naostatek gdy sami szczegulnie zostali byli i nic
wskórać nie mogli, przestali się prosić, i nie wiele się
potym mową Królowi około sądów naprzykrzali.
Po pozwoleniu za powagą senatu Królowi sądów,
posłowie na nowe sprawę wzniecili, nowego
rostrząśnienia godną; rzecz bowiem mieli o wykonaniu
praw,którey rzeczy nazwisko,ponieważ nie mniey
wątpliwe iak zdradliwe było, rożni rożny wykonywania
wymyślali sposób. Jednym się bowiem podobało
wykonanie samych praw od Jana, Woyciecha, i
Alexandra Królów ustanowionych, drudzy zaś sądzili, iż
wszystkie ogólnie być wykonane powinny. Z
niezmierną, sprzeczką posłów i senatu ucierano się,
któryś by z tych był lepszy wykonywania sposób? Gdyż
to zapewne każdy sądził, co po swoiey widział


67

ORZECHOWSKIEGO.


być stronie. Ci bowiem którzy zaczęli wykonywania
sposób od Jana, Woyciecha, i Alexandra praw,
(powiadaią) iż na to nasamprzod wzgląd mieli, żeby
Samuela biskupa z pieczętarstwa, Jana zaś
Tarnowskiego z Sandomirskiego starostwa wysadzili,
z tey przyczyny, iż tym dwiema, wielka u Króla łaska
i wielka powaga, wielką pospolicie nienawiść
sprawowała. A tak ponieważ prawo w Polszcze za
owych Królów stanęło było aby kanclerz koronny z
pomiędzy wyższych nie zostawał biskupów, sądzili
posłowie, iż się Samuelowi nie należało z biskupstwem
Krakowskim oraz trzymać kanclerstwa, przeciw owemu
prawu, które prawo, zdamisię, iż się na żadnym nie
zasadza gruncie, bo ieżepieczętarski urząd
naypoważnieyszy iest w państwie, rozumiem iż potrzeba
do niego nie tylko godności, ale też i mienia, którym
będąc wsparty, do tak wielkiego urzędu stałby się
zgodnieyszym. Nic bowiem inszego nie iest
podkanclerstwo, tylko straż rzeczypospolitey, albo
szkoła nie iaka dowcipu i nauki, do którey sprawowania
wielu potrzeba kanclerzowi posiłków nie tylko
rozumu, ale też i maiątku, aby sobie do tak wielkiego
urzędu, iak naywięcey zdolnych ludzi, uymuiąc ich
łaskawością i datkiem, mógł chować. Boć w szczupłym
obeyściu, iako o przyiaźń skąpo, tak i zdolność
sprawowania urzędu staie się przysłabsza. A gdy tyle
na kanclerzu zależy; słusznie w Niemczech,
naypierwszy do naywyższey rady arcybiskup
Moguncki, Rzymskiego państwa zostaie kanclerzem,
toż samo dzieie się w Rzymie, toż we Francyi i Anglii,
tudzież w inszych dobrze się rządzących rzeczach-
pospolitych. Za pamięci nawet naszey w Pol-


5*


68

KRONIKI


szcze w brew temu prawu, kanclerzami było wielu nader
zncnych panów, iakoto: Piotr Tomicki, i Jan Choynicki,
którzy na biskupstwie Krakowskim zostaiąc, z wielkim
Króla zaszczytem i z wielkim państwa pożytkiem
pieczętarstwo trzymali, czego iednak w nich ludzie nie
mieli sobie za przykre. Na ten czas bowiem rze-
czypospolitey prawa, nie prawom rzeczpospolita
służyła, lecz teraz dzieie się opacznie, gdy wnie-
przerwanym państwa pokoiu, przedłużeniu odpoczynku,
burzliwe zawichrzenia, i ięzyczne spory iak na urząd się
żalą, co się widziemy Samuelowi trafiło, w którym gdy
się wszystko znaydowało na wybór, przecież tylo w
pokoiu wymogła zazdrość, iż niektorzy ludzie,
woleliby byli, żeby się był do iakiego niezgrabnego i po-
dłego człowieka ów nayznacznieyszy dostał urząd, niż
przenieść na sobie, że go ów wielki człowiek i do
wszystkiego wyśmienity na sobie piastował. Zaczym
gdy Samuel z ożenienia się Królewskiego, za którym na
przeszłym był obstawał seymie, miał wielką nienawiść i
ludzie nie życzyli sobie , by tak wiele ważył, owym pra-
wem względem kanclerstwa mniey potrzebnym, i tak
wielą przykłady poniechanym, od kancierstwa go
odsądzić chcieli.
Podobne złych ludzi niesnaski na Janie Tar-
nowskim w tenże sam seym widzieć się dały, który gdy
wielką woyną Wołoszanow uśmierzył, i Moskwę o
wielkie klęski i szkody przyprawił, Zygmunt w nagrodę
wygraney, tudzież w zadatek dobroczynności swoiey
starostwo mu Sandomirskie w dożywocie puścił, co
lubo się stało przeciw owemu prawu, które ostrzega, aby
owo starostwo od wszelkiego obowiązku wolne z woli


69

ORZECHOWSKIEGO.


królewskiey otrzymowane było; postaremu, że Jan
Tarnowski od wielkich nieprzyiacioł i nader
niebespiecznych woien wielekroć razy oyczyznę
wybawił, zdaie się iż za samym oyczyzny zezwoleniem
mógł sprawiedliwie i sumiennie przeciwko prawu owo
trzymać starostwo, ażeby ow pan iedyna nadzieia w
zwątpionych królestwa czasach za tym przywileiem i
oycowiznę swoie uciemiężoną , tudzież ustawicznemi
woynami zubożoną pokrzepił i szkody iey ponagradzał, a
tym samym iak ochotnieyszym tak też uczynił się
możnieyszym do ponoszenia niebespieczeństw za
oyczyznę. Atoli zazdrość nie ma na to oczu co
dobrego i sprawiedliwego, która gdy Janowi
Tarnowskiemu z przyczyny owego starostwa dopiekać
barziey poczęła, Tarnowski będąc nie tak nad innemi,
iako sam nad sobą zwycięzcą, niby ow drugi
Epaminondas Tebański, krótko przed królem w kole
wyłożył swoie przeciw Rzeczypospolitey zasługi, dla
których mu owo starostwo od króla Zygmunta nadane
było, ieśli zaś co w tym przewinił, od kary surowego
prawa nie odchodzi, iednakże doprasza się Jego
Królewskiey Mci, senatu i rycerskiego stanu, aby tak
wykroczenie iak zasługi wspólnie z sobą porównać
raczyli, zkądby wiedzieć można więcey li złego w otrzy-.
maniu Sandomirskiego starostwa niż dobrego,
zwyciężywszy nieprzyiacioł tylu, z owego starostwa dla
oyczyzny przyniósł? Tak tedy Tarnowski
podobniutyńki do owego Epaminondy Tebańskiego,
którego przykładu był na ten czas użył, dowodził iż nic
przeciwko prawu nie wykroczył; z tym wszystkim żeby
się w czym nie zdał sprzeciwiać prawu , złożył
Starostwo, które bez wątpienia za zupełną Króla wolą
mógłby był trzy-


70

KRONIKI


mać, które w drugi rok po tym Janowi synowi
powracającemu z Niemiec od Ferdynanda Króla,
wolnym wypuszczono głosem, aby część przynależyta
oycu, synowi się przynaymniey z dobroczynności
królewskiey dostała, w ten sposób nienawiść
powszechna od Jana Tarnowskiego uspokoiona została.
Wcale pamięci godny dla wielkich panów przykład, aby
z pogardy raczey niż z dobiiania się godności w
rzeczypospolitey zaszczycać się starali. Samuel także
biskup bronił pieczętarstwa przywileiem którym mu
Zygmunt przez seym kanclerstwa z biskupstwem Krako-
wskim pozwolił.
Gdy Samuel biskup i Jan Tarnowski kasztelan zadosyć
uczynili prawu, i pokazali iż nienawiść nic im wypiec nie
może; do wykonania na początku praw, z wielką
usilnością przystąpić chcieli. Za ich powagą
poszedłszy Król przeciwney stronie odpowiedział, że
gdy obiął królestwo nie przysiągł na te lub na owe
prawa, lecz ogólnie na wszystkie, podług którey
przysięgi iż zechce wykonywać prawa, oświadczył.
Poszło to po nosie barzo owey stronie która niby w sidło
złowić sobie wykonanie chciała, iż aby Król wykonania
poprzestał wielu sobie tego życzyło. Znaydowało się
bowiem nie mało senatorów i posłów którzy pod dawne
podpadali prawa, które gdyby był Król wykonał,
musieliby byli przeświadczeni prawem przypłacić,
skoroby oszpeceni zostali, taką bowiem karę przepisuią
prawa dla tych którzyby na seymie co przeciw prawom
otrzymawszy opowiedzeni będąc zaraz złożyć nie
chcieli. Wszakże albowiem stare owe i przedawne prawa
gdyby Król w Polszcze wykonać zechciał, całeby
królestwo koniecznie z gruntu przewrócić po-


71

ORZECHOWSKIEGO.


trzeba, bo iako innych wieków inne są zwyczaie, tak
prawa innych czasów inne się być zdaią, a iako
zwykliśmy się śmiać z dzieci gdy oycowskie obuwie na
swoie przyzuwaią nogi, tak słusznie śmiać się z tych
potrzeba którzy starożytne prawa do naszego stosuią
czasu, które częścią długie używanie pobiia, częścią
iakowa rzeczypospolitey pora w niepożyteczne obraca.
Wprawdzieć Jan Tęczyński woiewoda Sandomirski, pan z
przyrodzenia przebiegły i rostropny, bił na to wykonanie
okrutnie żwawo, który w krześle dla sędziwości
przyniesiony na zamek, gdy w tey mierze na
następuiącym seymie mówić także poczęto , to prócz
innych rzeczy miał powiedzieć: otom iuż iedną nogą w
grobie, weźcie mnie póki żyię i żywo pochowaycie, ieżeli
wy tego wykonania któreście sobie ułożyli początku
iakiego przed końcem tego seymu doydziecie. Alboż nie
wiesz nayiaśnieyszy panie! iż dawne prawa z obyczaia-
mi precz poszły dawnemi, a nowe zwyczaie nowemi
prawy rządzić się maią? Chcemy wykonywać dawne
prawa? chcieymyż też bynaymniey od dawney nie
odbiegać kary którą prawa wkładaią na tych, którzy
przeciw nim wykroczyli. Ale ponieważ wielu nas za
takową rzeczypospolitey wolą, wiele przez zadawniony
zwyczay któremu ustępuie prawo przeciwko prawu
otrzymało, iuż nie zostaie więcey wątpliwości przyczyny.
Wierzę ia temu iż musiał być kiedyś ten w Polszcze czas,
kiedy owo dawne prawo o zwierzchnościach i
maiętnościach królewskich w państwie pożyteczne było,
lecz przypadki nadeszłe które w rzeczypospolitey nie
mało dokazować zwykły, nieznacznie owo prawo
zniosły, a inne przez zwyczaie ustanowiły, tudzież
uchwaliły iż aniby to


72

KRONIKI


być miane nie powinno za zdradę, gdybym ia lub kto
inszy w iakowym woiewodztwie w którym obywatelem
nie iestem, zwierzchność przeciw prawu trzymał, lub
gdybym królewszczyzny od dawnych Królów przodkom
moim zapisane dzierżył dobrym sumnieniem i za swoie
pieniądze. A przeto gdy zawzdy czasowi ustępuie
prawo, i zwyczay prawo zatraca, moie zdanie abyś się
do Jana, Woyciecha i Alexandra stryiow swoich sto-
sował, i od ich praw wykonywania początek zabierał.
Temi słowy pan bystrego rozumu wykonywanie w
powszechności praw rozradzał, a do praw od Jana,
Woyciecha i Alexandra, na prawach ustanowionych
pisał się. Ta mowa iego była ostatnia, bo gdy na seymie,
iakom powiedział następuiącego roku, toż samo będąc
bliskim śmierci powtórzył, w kilka dni potym z światem
się pożegnał. Tak owo wykonanie praw którego się z
początku domagali wszyscy, pod wątpieniem
zawieszone zostało, że któreyby się można chwycić
strony? nie wiedziano. Posłowie poprawdzie więcey
sobie przez nie i rycerskiemu stanowi niż senatorom
mieć ostrzeżono chcieli, że się obawiali, aby przez owo
praw przyprowadzenie do skutku na niepewieństwie ich
dobra nie zostawały. A ponieważ, iak mnie się coś
widzi, nie tak powszechnego iak szczególnego dobra
owym ucieraniem się między sobą szukano, dla tego to
wykonanie na tym staneło iak uciął, ani w którąby
stronę uderzyć miano nie znaleziono, tak dalece że
mądry Jana Tęczyńskiego wyrok sam czas uiścił, a
względem wykonania i względem innych potrzeb tak na
ten czas na tym seymie wyrabiano, że wiele
pozaczynano, a nic nie skończono, gdy sprzeczania się
przyczyny w namiętnościach


73

ORZECHOWSKIEGO.


osób utaione, pospolitą korzyść od walney obrady
odięły. Pomiędzy sporów wielkich walne zatargi
weszła rzecz poniekąd do opowiedzenia mała, lecz taka
która potym za usadzeniem się stron na wielką wyszła
sprawę, z wielkim uszczerbkiem i szkodą powszechną.
Gdy albowiem z przyczyny kacerstwa w niezmierney
nienawiści zostawał stan duchowny, na tym znowu
seymie ów nagły nienawiści płomień wybuchnął. Bo
gdy ani zrzędy niektórych księży, ani potęgi wszy-
stkich ścierpieć ludzie pospolicie nie mogli, od
dawnego czasu zdarzenia się sobie sposobności
szukali, przez którąby i moc owego stanu osłabić i do
dawnego życia trybu naprowadzić mogli, czego gdy za
sprzeciwianiem się temu Zygmunta, który owemu
stanowi osobliwie ulegali z przyczyny bogactw mocno
w niego dufał, ludzie wykonać nie mogli, dopiero za
Zygmunta Augusta zdarzoną sobie łatwość uderzenia na
ów stan upatrzyli. Do czego dał wielki pochop Jan
Jelito Dziaduski biskup Przemyski który będąo chci-
wym chwały, a niemogąc do niey przyiść innemi
sztukami, tę sobie powziął do zaszczytu drogę, aby z
Luterskiey sprawy iak u prostych księży, tak u papieża
urósł. Za tym on zaiste u siebie ułożeniem wielu
uczonych ludzi w biskupstwie obwinił, niektórych z
kapłaństwa wyzuł, a niektórych wyklął, z pomiędzy
których Stanisława Orzechowskiego rodem z Rusi za
naygorszego sobie postawił, którego uciemiężął i z
biskupstwa Przemyskiego wyrzucił.
Był to ten Orzechowski od młodości w nauce
poznawania rzeczy ludzkich i Boskich wielce
zatopiony, wiary także nie obłudney, ale prawdziwey i
nie naruszoney potaiemnie i iawnie


74

KRONIKI


przestrzegał i nauczał. Czego Jan Dziaduslu niemogąc
zcierpieć, częstokroć na Orzechowskiego krzywo patrzył,
i ostrym się stawiał. Orzechowski tedy i biskupa, i
bezżeństwo księdzem będąc, sprzykrzywszy sobie, za
namową przyiacioł porzuciwszy kapłaństwo, w którym
wiele lat przy kościele Przemyskim trawił, umyślił się
żenić, aby pozbawiwszy się natrętnego człowieka towa-
rzystwa, czysto żył w małżeńskim stanie. Z czym on się
nie taił, tak dalece; że w Wiśnie pod czas Soboru spytany
od biskupa, chciał li by poiąć żonę? Odpowiedział: iż ią
nie naydłużey poymie. za tą odpowiedzią, tak się biskup
gniewem rozpalił, że ostatnią chłostą przez sługę
sądowego na owym Soborze, wręcz Orzechowskiemu
zagroził, gdyby on żonę przeciwko zakazaniu, miał się
ważyć poiąć. Orzechowski, zycząc oczywiście sobie za
żonę odedworu Piotra Kmity Zofii Strasza córki, a
biskupa dla tego samego mocno na siebie urażonego
maiąc, sprawę tę na seym walny zanosi, i w izbie
poselskiey zakaz biskupi czyta, oraz żebrze, aby owę
sprawę przyjąć na siebie raczyli posłowie, i
niedopuszczali biskupom, na dobra i życie ludzkie tak
okrutnemi srożyć się klątwami. Posłowie równie tak z
krzywdą Orzechowskiego, iak z niebezpieczeństwem
wszystkich, sprawę na siebie biorą, idą do Króla,
domawiaią się i proszą wszyscy, aby Król biskupom w
Polszcze, królewskiey sobie władzy nie pozwalał
przywłaszczać, że samemu ieno wolno Królowi
przeświadczonych o wielkie bezprawia, wywoływać z
ziemi, i dobra ich na skarb odbierać. Nad to ieżeliby
Król tak wielkiey biskupom potędze zapobieżeć nie
chciał, każdemu z rycerstwa Polskiego przeciw bisku-


75

ORZECHOWSKIEGO.


pow sile nie zeydzie. To mowiłi do Króla w licznym
zgromadzeniu posłowie, z których znacznieysi byli
Piotr Boratyński,Mikołay Krzycki i Jan Sierakowski, na
których skargę i żalenie się zamilkli biskupi, z
podziwienia podobno, tak beśpiecznego oskarżenia. Na
ten czas bowiem dopiero posłowie Polscy ośmielili się
przeciwko stanowi duchownemu beśpiecznie i iawnie
odzywać, czego przed tym nigdy w Polszcze nie bywało.
Prosili także Króla, aby Orzechowskiego, swoię sprawę
z żalem opowiadaiącego raczył słuchać, co z
ciężkością, iż się temu sprzeciwiali biskupi, u Króla
uproszono, któremu gdy pozwolomo mówić , iak
za małżeństwem mówić począł, za wysłuchaniem i
łaskawością Króla , dobrze by był wygrał, lecz iak do
owey części przvstąpił, w którey mu o bezżeństwie po-
trzeba było mówić, biskupi porwawszy się, wypadaią z
krzeseł, mowę mu przerywaią, i żeby go Król nie
słuchał, proszą. Zdawała się rzecz niegodziwa, w
wolnym królestwie, głos tamować bez wszelkiey
uczciwości, Króla i bez względu na wolność, przeto
wszyscy którzy przy tym byli szemrali, tak dalece,
że do dawney nienawiści, więcey zaiątrzenia, za owym
przerwaniem mowy, stanowi duchownemu przybyło. Gdy
tedy przerwali mowę biskupi, i Orzechowskiemu mówić
zabronili, Król zdał się na radę i z uchwalenia rady, przez
Piotra Kmitę ogłasza, aby Orzechowski tak sprawę
swoię opowiadał, żeby ani słowkiem biskupów nie uraził.
Usiadł na koszu Orzechowski, przyszedł bowiem gotowy,
lecz za przerwaniem mowy, nic nie mógł z gotowego
powiedzieć, a tak zamilkł i niewiedział, co począć. Ale
gdy blisko stoiący


76

KRONIKI


przyjaciele, poczęli go pobudzać aby przyszedł do
siebie, ani w tak wielkim zgromadzeniu tak się
zapamiętywać raczył, on nabrawszy za upomnieniem
ducha, na nowo mowie zaczął, w te stropy wyciął
mowę, w którey krotko życie i i zabawy, któremi się w
swoim zaprzątał życiu przełożył, tych wszystka rzecz
była na tym, iak
pod dobrym królem, on też dobrym obywatelem
zostawał, iż słusznie niepowinien go był biskup ową
klątwą sromotną ohydzać. Prosił wiec Króla aby on
swoim wyrokiem znieść raczył ów zakaz biskupi.
Lecz Król z rozsądku senatu, tym czasem owego
zakazu roztrzaśnienie odwlokł, gdyż insze także
sprawy, które przeciw biskupom zarzucano, roztrząsał.
Za tym biskupi obawiaiąc się żeby się zaniesieniem
przez Króla zakazu, ich nie zmnieyszyła powaga, Orze-
chowskiego do rozmowy zazwali i onemuż w sześć osob na
pałac arcybiskupa Gnieźnieńskiego przyiść pozwolili.
Atoli gdy mu gatunku Osob nie przepisali, Orzechowski
wsparty Jędrzeia Górki powagą i łaską, przybrał sobie za
towarzyszów barzo zacnych ludzi, iako to: Mikołaia
Radziwiłła, Wileńskiego, Marcina Zborowskiego,
Kaliskiego, Mikołaia Brudzowskiego, Łęczyckiego,
Rafała Leszczyńskiego, Brzeskiego, Woiewodów; i
samego Jędrzeia Górkę, z którym poszło dwóch synów,
Łukasz i Jędrzey, ci w luźnych ludzi ubiorze, iako im
podszepniono, na pokoie arcybiskupie wraz z
Orzechowskim na rozmowę przyszli. Rzecz była
podziwienia godna, iż tak zacni ludzie z
Orzechowskiego przyczyny, podłych ludzi postać na
siebie wzięli, tak wielką mu łaskę u nader godnych ludzi
zadawniona na stan duchowny ziednała zawziętość.
Tym cza-


77

ORZECHOWSKIEGO.


Sem tamteyszy arcybiskup z biskupami i z licznym xięży
rożnego rodzaiu gminem, zgromadzili się byli, nic o
przybyciu owych panów nie zbieliwszy, ale tylko
samego Orzechowskiego z równ-mi sobie przyść
maiącego czekając, którego, gdy nad spodziewanie
przychodzącego z wielce zacnemi pany biskupi
obaczyli, zdumiawszy się nad niespodzianym trefunkiem
i zaledwo wzdy wydobywszy głosu, przemówili: iż nie
chcą nic w owym gminie z Orzechowskim o rzeczach do
duchownych należących mówić. Ten Górka iako był w
wielkiey skromności pan arcy żwawy, coż tedy (rzecze )
zawadza? Czemubvście przy nas nic czynić niechcieli,
których sześciu tylko iakoście rozkazali, z
Orzechowskim przychodzących widzicie. Dopieroż
arcybiskup, nie takim ( rzecze ) rozkazałem, iakimże zaś
znowu? (rzecze Górka) alboż wam się nie zdaiemy zdol-
ni, abyśmy za przyiacielem stanąć mogli? izaliż wam
będzie wolno bywać na naszych sprawach? a nam na
waszych nie? To gdy się działo zbiegali się pospolicie
ludzie i gwałtem się na pokoie cisnęli, że
im odźwierni poradzić nie mogli, którego zaiste czasu
dziwnym się pokazał Jan Dziaduski, który poufałości
pełny, sprzeczającemu się Górce powiedział owo Pawład:
godne uszanowania małżeństwo u wszystkich, u ducho-
wnych mieysca nie znayduie. Lecz gdy biskupi do
niczego przystąpić z Orzechowskim niechcieli,
przychodzący mocno się uraziwszy bez wszelkiego
pożegnania odieżdzaią i przed wszystkiemi się żalą, iż
niegodziwie byli od biskupów przyjęci. Posłowie tę
biskupów wolą zrozumiawszy, przednieyszych osób
dwanaście z koła swego do arcybiskupa wysyłają z
oznaymieniem, iż


73

KRONIKI


na szlachcie Polskiey Orzechowskiemu przeciw
biskupów sile nie zbędzie, ani tego ścierpią, aby w
Polszcze biskupi życia i dobrego mienia być mieli
panami. Wielkie to zamieszanie było, że z bagatelney
sprzeczki wielka sprawa urosła, z wielkim nie tylko
wiary, ale też i rzeczypospolitey uszczerbkiem, iako się
da widzieć. Na koniec Jan Tarnowski kasztelan,
postrzegłszy iż ustawicznie wstawiaią się do Króla za,
Orzechowskim Posłowie, tak według swego. zwyczaiu ,
iak po przyiaźni , która miał: barzo wielka z biskupem
Samuelem, z ramienia królewskiego przywołuie sprawę
do siebie i przybrawszy Piotra Kmitę woiewodę,
odstrychnąwszy mnostwo, u Samuela na pałacu miedzy
Orzechowskim a Janem biskupem, pod takowym zakła-
dem pokoy zawiera, aby Orzechowski nie wprzód
poymował żonę, niźliby Ociec święty na iey pojęcie
pozwolił , i tak się roziachali z zupełnym oboiey strony
pogodzeniem. Atoli biskupi aby nadzieię żony z gruntu
Orzechowskiemu odieli , prosili Piotra Kmity , aby
panny od dworu żony swoiey zamąż Orzechowskiemu
nie dawał, co się też tak stało. Na tey nadziei
oschnąwszy Orzechowski, gdzie indziey myśl i miłość
swoię obrócił, co mu sie nadspodziewanie szczęśliwie
udało. Albowiem gdy sie Jędrzey Górka i Marcin
Zborowski woiewoda na to usadzili, aby Orzechowski
swoiego co zapoczął, dopiął, pilno z Janem Chełmskim
woiewodztwa Krakowskiego uczciwym i zacnym szla-
chcicem listownie narobili, aby owemu Orzechowskiemu
córkę swoię iedynaczkę Magdalenę dał za żonę, co też i
otrzymał; ale że to


79

ORZECHOWSKIEGO.


do następuiacego należy roku, w następuiącym też
wywiedzie się roku.
Król rospuściwszy ziazd żadney rzeczy nie
ustanowiwszy, z Piotrkowa iadąc, drogę do żony obrocił,
za którym dla przysłużenia się puściło się wielu
senatorów, z których pierwszy był Piotr Kmita
woiewoda Krakowski, gdzie skoro zaiachali, Barbara
żona przeciw Królowi z ochotą wychodzi, przybycia mu
w kościele S. Stanisława winszuie, daleko weselsza niż
przedtym że mu i na seymie wszystko szczęśliwie po-
szło i że przed sobą z Królem obaczyła owych którzy mu
się przedtym naybarziey sprzeciwiali. Onęż wzaiem
Król, iak może nayuczciwiey wita, po nim, cześć iey
oddaią biskupi, dópieroż Piotr Kmita swoie ku niey
wyraża chęci, i w łaskę się iey i w opiekę wprasza, toż
samo czynią i drudzy. Wdzięczno i miło było patrzeć na
to oświadczenie Królowi, gdy uyrzał żonę swoę wtak
wielkiey uczciwości u tych, któ-
rzy iey przedtym i za żonę niemieli. Taż sama
wszystkich senatorów strona, króra w niepewnym
szczęściu okrutnie się brzydziła Barbarą, w pomyślnym
iey powodzeniu pochwałami ią wtedy wynosiła. Owych
nawet, których że wiey pokrewieństwie byli, iako iakiey
zarazy unikano, na ten czas na mieyscu opiekunów
miano, że niższym od siebie wyżsi zarówno
przyiaciołmi byli. Tyle to mogą królewskie dostatki, iż
łatwo odmieniaią ludzi, że rozeznać trudno, by ciż sami
byli. Dopieroż Bona królowa, która iey sobie nigdy nie
życzyła, rzecz dziwna, obaczywszy, iż iuż za
dozwoleniem wszystkich ubeśpieczone było
postanowienie synowskie, sama także z Warszawy do
Krakowa wysłała na po-


80

KONIKI


witanie synowy i za synową ią uznała, przychylność iey
macierzyńską obiecuiąc, przy tym staranie i miłość,
tudzież to wszystko, co tylko dzieciom rodzice
oświadczać zwykli. W ten sposób naprawiło się owey
pani szczęście a nie tylko iey samey, ale nawet całemu
domowi, naypierwey zaś Mikołaiowi Radziwiłłowi,
bratu iey stryiecznemu, który, że go owego małżeństwa
być rozumiano swatem, w niezmierney u Polaków
nienawiści zostawał, lecz gdy owa burza przeszła, w tak
wielkim potym ów pan był w Polszcze poważaniu, że
wielu z przednich panów za opiekuna go sobie
przybierali, niektórzy nawet tak mu usługowali, że go na
konia wsiadaiącego podsadzali, iako słudzy pana. Przeto
, gdy czas wszystek owey nienawiści przeszedł, a
Barbara w wielkiey łasce u Króla, i w wielkim
uszanowaniu u wszystkich była , iż przez nie łatwo
było o przystęp w mówieniu i o łaskę Króla, każdy za
sobą z swoiemi do niey ubiegał się usługami. Piotr zaiste
Kmita z Wiśnicza z żoną na powitanie Króla i Barbary
do Niepołomic przyiachał, gdzie się łowami Król
zabawiał. Miłe było Królowi przybycie Kmity, tym
poniekąd milsze, im bliższą królowy Barbarze żona iego
była, pod czas iednakowego zawichrzonego czasu
według woli męża, z sercem od niey oddalonym była.
Trzy albowiem córki swoie, zacny pan, Kola z Dalkowa,
woiewoda Ruski oraz hetman koronny, za mąż podawał.
Jednę za Radziwiłła, która królową Barbarę, drugą za
Herbulta Dobromilskiego, która oyca Barbary także Her-
bultowny, żony Kmitowey, ztąd Kmitowa żona była
brata ciotecznego królowy corką, trzecią za
Sieniawskiego, która tego który teraz żyie, wo-
iewo-




81

ORZECHOWSKIEGO.


iewodę Ruskiego urodziła. Więc łaskawie przyięty od
Króla Kmita, zaprasza Króla do Wisnicza i prosi aby z
żoną przybył. Umawia się Król, i przybycie swoie na
dzień S. Bartłomieia obiecuie. Na umówiony tedy dzień
Król z żoną do Wiśnicza przyieżdza, był wraz z nim
Mikołay Radziwiłł królowy (iako się powiedziało) brat
cioteczny. Którego to wspominaią czasu że sobie po
pańsku począł Kmita , bo gdy przez całe trzy dni hoynie
Króla u siebie częstował, i gdy go wspaniale z żoną i
Radziwiłłem udarował, nadto ieszcze z ludzi
królewskich żaden prawie od niego bez podarunku nie
wyszedł, którą zaiste szczodrotą, wszystkie dawne
urazy zatrzeć usiłował, i aby ieszcze lepiey pokazał i
oświadczył Królowi swoie przeciw niemu
poszanowanie, wszystkiego co na stronę Króla i ku czci
żony iego należało, nie żałował. Ale gdy Król, niczego
tak barzo nie żądał, iako aby kiedyż tedyż w koronie
mógł obaczyć żonę, do tego mu Kmita mocno chęci i
starania przykładał, a gdy nie śmiał seymu na owo
koronowanie składać, inszy sposób wynalazł. Zwyczay
iest w Polszcze że xiążęta należący do Polski, na nowe, z
nowym Królem czynią przymierza, i wierność swoię
ztwierdzaią przysięgą, i pod pewnemi wymowami rząd
obeymuią. Z pomiędzy których owe są szczegulnieysze:
aby tychże samych za nieprzyiacioł i przyiacioł z
Królem Polskim trzymali , tudzież aby się i sami znali
do tego, iż pod bokiem Króla Polskiego mięszkaią, i pod
opieką tudzież obroną rzeczypospolitey prawem
przymierza zostawaią , którego prawa gdy od śmierci
Zygmunta, ani Pomorscy, ani Ruscy xiążęta od Augusta
Króla nie byli powzięli, tego

6


82

KRONIKI


pochopu uchwyciwszy się Król naznacza dzień
na ponowienie przymierza , aby przyzwawszy
wielkoradzców, nie tylko przymierza zawarł ale
też i żonę przy ich oczach ukoronował. Naten
dzień część wielka wielkoradzców ziachała;
niektórzy iednak przeczuwszy, iż co innego czy-
nią, a co innego knuią, wymyśliwszy sobie przy-
czynę , nie przybyli, ani sie znaydować na owym
koronowaniu chcieli, aby się przy swoim utrzymali.
Kiedy iuż czas koronowania ułożono, i żadna w
tey mierze uchwała wielkorady nie zaszła , Jan
Tęczyński woiewoda Sandomirski i Jędrzey
Górka kasztelan Poznański, wieczni tey pani
nieprzyiaciele, nie ziechali, z xiążąt zaś hoł-
duiących nikogo nie było, gdyż przez posłów
dzień naznaczony obchodzili. I tak tedy w dzień
dziewiąty Grudnia bez wszelkiego wyroku i u-
chwały walney , żonę królewską w Krakowie, w
kościele S. Stanisława w licznym wielkoradców
zgromadzeniu Mikołay Arcybiskup ukoronował.
W ten sposób ów arcybiskup, który na
przeszłorocznym seymie Barbarę w swoim głosie
oddalał, i grzechy iey, któreby były przez rozwód
zaciągnione, na głowy dzielił, w tym roku też
same nie tylko żoną królewską mianował, ale
nawet na Królową Polską namaścił, ukoronował,
i ogłosił. Tym torem do nazwiska Królowy i do
Polskiey korony przyszła Barbara, która lubo iuż
na ten czas na siłach upadała, słabość iednak ciała
pociechą tak wielkiey dostoyności krzepiła,
mawiać także zwykła była, że o nic nie stała, byle
tylko iednym dniem więcey po koronowaniu
żyła, która iey mowa znakiem była śmierci, ani
się zawiodła. W szósty bowiem po ukoronowaniu
miesiąc, na ciężką


83

ORZECHOWSKIEGO.


chorobę którą nazywaią Rakiem umarła. Po tym
dniu nazaiutrz Król do miasta ziechał i na stolicy
przed ratuszem zwyczaiem królewskim zasiadł,

tudzież przymierza z xiążąt posłami uczynił w
oczach przypatruiącey się Królowy z pałacu na
przeciwko zamku stoiącego, Jordana z Zakliczyna
Spytka podskarbiego koronnego, zkąd na miasto
spoyrzenie z góry na doł łatwe. Gdy się to w
Krakowie dzieie, Król przypozvwa Mikołaia
Oleśnickiego pana w Polszcze urodzonego, o błąd
Zwingliański, iż nieopłakaną w Rzeczpospolitą
wprowadził wiarę. Był on urodzony w pokoleniu
Siennickich, zkąd wielu sławnych ludzi
znaydowało się w Polszcze, z pomiędzy których
Zbigniew biskup Krakowski oraz Rzymski
kardynał (że innych pominę),za pamięci oycow
naszych wyszedł był człowiek bystrego dowcipu i
wielkiey nauki, w bronieniu zaś pospolitego dobra
tak wielkiey odwagi, że Kazimierzowi Królowi
tegoż samego Augusta dziadowi, coś nowego na
zgubę Rzeczypospolitey knuiącemu, nie iak
Wielkoradzca, ale iak ociec królestwa dał odpór;
którego ow uczynek nad inne być godnym
pamięci twierdzą. Gdy bowiem Kazimierz przez
woyny zubożony, z świątnicy świętego Stanisława
skarb kościelny chciał zabrać, i iuż sie zbliżał do
zakrystyi, Zbigniew wdziawszy rokietę i ubiór
kapłański , z zakrystyi przeciw niemu wychodzi i
wpadaiącego zatrzymuie. Dokądże się to
zapędzasz Królu! święteli naczynia zabierać
idziesz? nie dopuszczę. Bo ieżeli ty dla tego
chcesz Bolesławem zostać, otóż ia tobie stawam
Stanisławem, lecz od naczynia się wstrzymay.
Temi słowy zbił z przedsięwzięcia ow biskup
mocno rozgniewanego Króla, i od pieniędzy o-


6*


84

KRONIKI


weyże świątnicy odwrócił. Wiele powydawali o tym
Mężu do zbudowania przykładów, nie tylko Polscy lecz
i Rzymscy pisarze. Ten tedy Zbigniew był owego
Mikołaia pradziad, zostawił potomkom pokolenie, iak
w dobre obfituiące przykłady, tak równie w dostatki
kwitnące, w którym urodziwszy się Mikołay i pięknie
wychowawszy , na niczym mu do rodowitego zaszczytu
nie schodziło. Ale ponieważ on miał także ochotę do
nauki, podostawszy nauczycielow, wpadł był w błąd
Zwingliański, którego błędu te są ustawy: że w ofierze
Mszy S, nie ciało i krew Zbawiciela Chrystusa, ale chleb
i wino szczere zostaie, że nie masz żadnego kapłaństwa,
że Msza iest bałwochwalstwem, że obrządek chrztu
obeydzie się bez wody śmiechu godney, nuż z postów
zakonnych i świętych, nie mniey bezbożnie iak głupie
szydzili, i z innych rzeczy tym podobnych. Do takowych
niegodziwych ustaw Mikołay Oleśnicki pod
nauczycielami Zwinglianami skłonił się był. Gdy
albowiem Franciszek Stankar rodem Włoch na złość
robić począł, skazany o te naukę na Lipowiec, gdzie się
na xięży znayduie więzienie, od Samuela biskupa wię-
ziony zostawał, ztamtąd zaś wydobywszy się po
powrozie od Stanisława Lasockiego podkomorzego
Łęczyckiego, tudzież od Jędrzeia Tryceskiego młodziana
zacnie urodzonego, z obronną ręką pod Zamkiem
przyięty był, do Mikołaia Oleśnickiego do Pińczowa
sprowadzony, gdzie obaczywszy się z biedy, począł
błąd Zwingliusza wszczynać, i o to się starać, aby
odwiódł Oleśnickiego od wiary oyczystey, a wniewolił
weń wiarę obcą. Podług którey przepisu obrazy z ko-
ściołów wyrzucać, zazwyczayną Wieczerzą Pań-


85

ORZECHOWSKIEGO.


ską, cudzoziemską stanowić, nabożeństwa, które
zakonnicy w owego miasta kościele w staroświeckiey
odprawiali wierze, z gruntu niszczyć każe. Był to ten
kościół z przyłączonym zakonnikow mieszkaniem z
szczodrobliwości Zbigniewa, o którym namieniliśmy
wyżey, kosztownie wystawiony i hoyniey opatrzony,
który Stankar usiłował zgwałcić, którego rada gdy się
Oleśnickiemu być niebespieczną zdała, by czego nie-
rostropnie nie uczynił, wzywa przyiacioł i rady zasiąga,
na którey po rozmaitych zdaniach, owo się nakoniec
utrzymało, aby obrazy z innym sprzętem nienaruszone
w kościele zostały, aby zakonnicy podług dawnego
ułożenia, nabożeństwa odprawiali, ponieważ nicby się z
tęgo odmienić mogło było bez kary. Król się w pobli-
sku znaydował, biskupi ieszcze także z Krakowa nie
wyiechali, będzieinny czas na odmienienie tych rzeczy
sposobnieyszy. Teraz niechay ustanowiona będzie
wieczerza i niechay się to odprawia na zamku pokątnie
nie w kościele iawnie, który w mieście zostaie pod
zamkiem. Podług tego zdania pozwalaią Stankarowi
nowey wieczerzy przepisać sposób i iey używania
nauczać. Dopiero niecnotliwy człowiek równie
Boskiemi iak ludzkiemi pogardzaiąc rzeczami, począł
owych młodzieńców myśli bałamucić, z których wielu
było możnych i szlachty, a nowotek pragnących , którzy
że nieprzyiaźni byli Rzymskim Kapłanom, za namową
Stankara na Zwingliańską wiarę przystali. Tym
sposobem po Chrystusowey wierze od Polaków
przyiętey na to mieysce naypierwey cudzoziemska
wiara do Polski weszła, i tak się błąd ten pospolitym
stał, że nie tylko skrycie pomiędzy ściany i pokoiami
poką-


86

KRONIKI


tnemi dawnemi obrządkami gardzono, ale oczywiście
nawet po rynku i pałacu wobec niemi potrząsano, ani
temu choć zakazywali Biskupi, gdy ich powaga od
sprawy Orzechowskiego lubo daleko inakszey,
pospolicie drobnieć poczęła, zabronić mogli, aby się
daley ten błąd nie szerzył i serc ludzkich nie zaprzątał z
wielkim całego państwa niebespieczeństwem. Gdy tedy
wrodzone owo plemieniu domu Oleśnickiego dobro w
Pińczowie Stankar zaraził, nayprzód po cichu słyszeć
się dały poczciwych ludzi sarkania, рotym do
poróżnienia stron i do iawney rzecz przyszła skargi.
Skarżyli się na Biskupów mocno wielkoradzcy iż
błędami dopuścili zarażać królestwo, których powinność
była zabiegać takowemu złemu, i od niezbożnych wiar
lud oswobadzać. Już był umarł Samuel, Jan zaś Prze-
rembski był na mieyscu biskupim w Krakowie, któremu
arcybiskup Gnieźnieński zleca urząd, aby Mikołaia
Oleśnickiego zapozwał i dzień sądu naznaczył.
Przybywa i na czas z wielką stawa przyiacioł i
spokrewnionych zgraią. Dworzanie także licznie mu
służą, na którego gdy biskup z duchowieństwem iako
sędzia zasiadł, i mnóstwu które przy nim było z sądu
ustąpić kazał, po wielu wyrzuconych na oczy zbro-
dniach, o mało do tego nie przyszło, że się na niego nie
targniono. Skoro się zaś iuż biskupowi mocnieyszą w
oczach owa uczyniła nieprawość, iak aby przez niego
uspokoiona być mogła, dał pokoy sądom i całą z
biskupami sprawę do Króla odesłał. Skarżą się przed
Królem biskupi, iak niegodziwie przyzwoitemi
pogardził sadami, iak się nieskromnym przed sądem bi-
skupim Mikołay Oleśnicki stawił. Jedrzey tak-


87

ORZECHOWSKIEGO.


że Zebrzydowski biskup Kujawski okrutnie się na niego
żali, prosi i zawięzuie Króla, aby podług wspaniałości
państwa niedopuszczał oyczystey pobożności w
szkaradną zamieniać się wiarę. Niechby obrócił oczy na
państwo Niemieckie, które póki się tylko Rzymskiey
trzymało wiary, poty żadney nie znało domowey
woyny; lecz iak takową skalane zostało wiarą, dawną
na stronę odrzuciwszy, gdy w Niemczech ani
pospólstwo xiędza, ani xiądz biskupa, ani biskup
papieża roskazowi być posłusznym nie chciał, ani też
cesarskiego Niemcy słuchać wyroku nie chcieli. Tak to
Bóg sporządził, że Królewska władza od władzy
duchowney zawisła, za którey zniesieniem rzeczy i
państwa utrzymać się nie mogą, bo dla zuchwalstwa
żaden się Króla ani xiędza nie wystrzega. Zaczym
upraszali Króla, aby do szczętu czymprędzey tę niepra-
wość zgładził, czego ieżeliby zaniedbał, niechże się
barziey o swoy boi upadek nie o biskupów: Wiara
bowiem za obietnicą Boską w każdym
państwa stanie , przy ludziach do zbawienia
przeznaczonych nienaruszona zostanie, ale królestwa
przez złe uroienia raz z siedlisk swoich wzruszone,
nigdy się nie dadzą naprawić, ani do dawney
przywrócić pory. Stanęła po stronie domawiaiącego się
Jędrzeia Zebrzydowskiego powaga biskupia i
wielkoradzcow sprzyianie, którzy z mowy iego nad
wielkim państwa boleli nieszczęściem. Wyliczał

bowiem w wielkim uciszeniu się Zebrzydowski
wszystko, co przeciw Bogu i przeciw iego Kapłanom
Oleśnicki popełnił, iako sposób odprawiania Mszy od
Stankara przepisany utrzymował, że ani nabożeństwa
nie odprawiał, ani się po oyczystemu nie modlił. Ja-


86

KRONIKI


ko święte naczynia z kościoła pobrał, iak xięży owego
kościoła ciemiężył, iako na mieyscu ich nabożniczkow
zbiegow zkąd inąd wygnanych przyimował, i iako do
wzgardy praw i zwierzchności w państwie był dla
innych powodem. Słuchał tego pełen boiaźni Oleśnicki,
za którym miał mowę Mikołay Oxa Rey, ile w tak
wielkim Oleśnickiego razie dosyć iako się zdawało, do
rzeczy. Składał bowiem ten występek na zakonników,
których niecnotliwego i sprośnego życia gdy ludzie w
mieście cierpieć nie mogli, nie masz dziwu chociaż
ztamtąd uszli, gdzie się zostać przed świadkiem
sumnienia nie mogli. Kazano Oleśnickiemu ustąpić,
Król po wszytkich zdania zasiąga, a ponieważ
wszytkim się prawie iedno być zdało, na owe zgadzaią
się karę, którą Jan kasztelan pan staroświeckiey żwawo-
ści miał był naznaczyć; w niey bowiem pokaże się i
innych zezwolenie. Sądził albowiem iż zabieżeć
czymprędzey potrzeba temu tak wielkiemu
zuchwalstwu, a naypierwey przez poskromienie tych
ludzi, którzy złym nabożeństwem zmamione serca iak na
powrozie prowadzą do wszelakiego bezeceństwa. Jest
to rzecz złego przykładu zgromadzenia pokryiomu
czynić i schadzki pokątnie składać, tudzież nabywać
rzeczy przeciw Boskiemu i ludzkiemu prawu. Co ażeby
się nie było działo, przodkowie (mowi) nasi prawami
ostrzegli, którzy ani seymow, ani rad żadnych, ani
zgromadzeń przypuszczać nie chcieli bez królewskiego
wyroku: ile że nie masz żadnego występku, któryby się
w rozwiozłym motłochu nie znaydował. Widzisz
nayiaśnieyszy Królu do czego przychodzi zuchwałość,
młodzikowie się schodzą, o rzeczach cichaczem sami


89

ORZECHOWSKIEGO.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:33

przez siebie pokryiomu radzą, wiary nowe wzniecaią,
stare odrzucaią, i pod udatnym płaszczykiem złeywiary,
prawdziwemi biskupami gardzą. Jeżeli nato przez
szpary patrzysz, czekay równego iak w Niemczech
upadku, które teraz tych błędów przypłacaią , które zła
Luterska wiara i krwią i woyną obywatelow napełniła.
Jak żywo w nieiednakiey wierze stałey dla siebie Kró-
lowie nie znaydą wierności, bo wierności ku królom
gruntem iest pobożność ku Bogu, która kędy ustaie, tam
też i wierność dla królów nie pewna. Obawiaiąc się tego
ociec twoy, i sam się starał i innym zlecał
zwierzchnościom , aby obcych sprawować obrządków
zabraniali, świętaszkow i kacerzow do królestwa nie
dopuszczali, ich xiążek nabywali i palili, i wszelaką
czczenia Boga naukę, krom zwyczaynego używania
zarzucali. Przenikał bowiem nayrostropnieyszy pan, iż
nic tak sposobnego nie masz do rozerwania
Rzeczypospolitey, iako gdy kędy nie oyczystym lecz
cudzoziemskim obrządkiem cześć Bugu oddaią. Masz
przykład domowy, któryby cię napominać powinien,
abyś nam wiary którąśmy z rąk przodków podaną
odebrali, wszelkim sposobem dochowywał. A ieśliby
się naleźli tacy, którzyby od niey odstępowali, i
schadzki na obce nabożeństwa czynili, masz na nich
prawa, któremi kacerze karani bywaią i ich błędy
któremi się imię Boskie kali, zemstę odnoszą. Temi
przyciśniey i powściągniey zuchwalstwo , i nie
dozwalay mu, aby sił nabierać miało i tobie i państwu
twemu szkodliwych. Toż samo zdanie, iakom iuż
powiedział, było Piotra Kmity woiewody i innych. Lecz
gdy zbyt było ostre, naypierwsi Wielkoradzcy przeciw
Mikołaiowi Oleśnickiemu dawali zdania. Walenty


90

KRONIKI

Dembiński kasztelan Biecki łaskawy i rostropny pan,
wiedząc iak prawa które Tarnowski o kacerzach
przywodził wielce były żwawe, sądził, aby to Król
darował dla tak zacnego imienia, wybaczył błędowi, i
miał politowanie nad młodym wiekiem, a nie prawem,
lecz zwykłą łaskawością z Oleśnickim sobie
postępować raczył; tudzież aby znakomitego
Siennickich pokolenia w ochydę nie podawał, i aby mu
w Polszcze za pierwszą razą przez owe prawa hańby nie
czynił. Tak ow kasztelan mnieyszy surowe Jana
Tarnowskiego zdanie ułagodził, Król śrzedniego
chwycił się zdania, które przez Jana Tarnowskiego
ogłosił. Ten przywoławszy Mikołaia Oleśnickiego,
bynaymniey po sobie nie pokazuiąc łaskawości, pocznie
mu przekładać, na co zasłużył i iakieyby był godzien
kary, gdyby Król na łaskawość swoię pamiętać nie
raczył. Nuż do tey surowości przyłącza prawa przeciw
którym pokawił, które otworzywszy xięge przeczytał: a
luboby na iego zbrodnią należało baczyć, przecież teraz
Król na łaskawość swoię pomnieć raczy, na potym aby
się strzegł narażenia się, aby Franciszka Stankara od
siebie oddalił, Boga chwalił oyczystym trybem, nabo-
żeństw cudzoziemskich poprzestał, zakonnikom i
nabożeństwu ich nie przeszkadzał, i aby tego pod
zakładem tysiąca czerwonych złotych dotrzymał. Dodał
potym więcey o Kacerzach Król, nakazał bowiem, aby
ieżeliby iakowi męszczyżni, albo które niewiasty w
iakowym związku postrzeżone były, aby ich podług
przepisu praw, powiatowi urzędnicy karali. Jakoż
Mikołay Oleśnicki natychmiast iak mu roskazano,
Stankara od siebie wyprawił, który wziąwszy nogi za
pas, do Królewca uszedł, gdzie że się wielu znaydo-
wało rozsiewaczow błędów, którzy się żadną


91

ORZECHOWSKIEGO.


miarą w wierze nie zgadzali, a pomiędzy niemi Jedrzey
Ozyander swey obrońca wiary, zawziął się był z
przyczyny różney wiary na Franciszka Stankara, będąc
przestrzeżony od xiążęcia żony, ztamtąd umknął dla
tego, że xiężna Ozyandrowa i żona Stankara trzymały
się kacerstwa. Przeto gdv Ozyander stał Stankarowi
na zdradzie, sam siebie ratował przez ucieczkę. Z tym
wszystkim iednak po wypędzeniu z Pińczowa Stankara,
nastąpili na iego mieysce włoczęgi, za których
staraniem ów błąd przez Stankara wprowadzony coraz
daley się szerząc, po wielu zacnych rozmnożył się
domach. Z pomiędzy nich znacznieyszym był
Krowicki, który przez wiele lat zawiadywał dobrami
Piotra Kmity woiewody. Ten xiędzem będąc, gdy w
biskupstwie Przemyskim kościołem Wiskim porządzał,
w tenże sam czas, kiedy się to w Krakowie działo, we
wsi Żurowicach u Stanisława Orzechowskiego, ożenił
się z Magdaleną Stanisława Pobiedzyńskiego corką, dla
czego od Jana Dziaduskiego biskupa wygnany, do
Pińczowa uciekł, a będąc obieżyświatem i wygnańcem,
odstąpiwszy wiary którą trzymał w Wiśnie miasteczku
Ruskim, do Zwinglianow przystawszy,
Sakramentarzow błędu, według ustawy Stankara w
Pińczowie nauczał, i nigdy owo nasienie Zwingliańskie
w Polszcze nie zaginie. Gdy bowiem Papież czym
innym zabawny, a biskupi straciwszy nieiako powagę
nie zastępuią błędom, nie masz czegoby się spodziewać
można, że w inakszym będzie Polska stanie, tylko w
takim, w iakim teraz zostaie Niemiecka ziemia.
Alećmy w tym dzieiow przeciągu zapominamy
niby o śmierci Samuela biskupa, męża go-


92

KRONIKI


dnego pamięci; a ponieważ dzieie naszego wieku
różnego gatunku zbieramy, wróćmy się do owego pana,
który w wszelkim i większym i mnieyszym urzędzie
stanąć może za przykład. Aby więc mąż pamięci godny
nie był wyłączony od części naszego dzieiopisma-
krótko sobie przywiedźmy na pamięć iego rod i życie.
Ten więc urodził się w pokoleniu Ciołków z Domu zaś
Macieiowskich, w woiewodztwie Lubelskim, z oyca
Bernarda, który to ociec (powiadaią), iż w tę noc, w
którą żona zległa, nie znayduiac się w domu, miał być
napomniony we śnie, aby owo dziecię, które porodziła
żona, Samuelem nazwał. Wybiwszy się ze snu ociec, i
wspomniawszy sobie o żonie zostaiącey w ciąży i bli-
skiey połogu, czymprędzey do niey posyła z ob-
wieszczeniem: aby ieżeliby powiła syna, dała mu imię
Samuel. Żona wraz powiia syna, słucha od męża
posłańca, i z iego roskazu syna Samuelem mianuie. Tom
ia o nim od oyca Bernarda, któregom w sędziwości
zaznał, kilka razy słyszał. Jakoż widzę iż do tego z
ducha prorockiego imienia , życie tego pana stosuie się
we wszystkim, który skoro z dziecięcia za pilnością
oyca Bernarda wyćwiczony dorósł, udał się do Piotra
Tomickiego biskupa Krakowskiego, u którego zostaiąc,
gdy wielką codziennie po sobie obiecywał nadzieię, i
znacznie rówienników swoich przepisował, był posłany
do Padwy, w którym mieście pod Romulusem
Amuzeusem krasomowstwa pilnował, i pod innemi
nauczycielami filozofii słuchał, pod któremi
wyuczywszy się do Polski powrócił, i za dotuszeniem
owego Tomickiego uiął się dworu, i u Zygmunta Króla,
według zwyczaiu w Polszcze, zostawał sekreta-


93

ORZECHOWSKIEGO.


rzem wielkim koronnym. A gdy żadney takowey
rzeczy u Zygmunta nie było, któreyby on swoią powagą
utrzymać i radą nakierować nie mógł, nayprzód uczynił
go Król kościoła Krakowskiego dziekanem, potym
biskupem Chłemskim. A gdy postępował w lata, a
biegłość iego w wyrabianiu wielkich rzeczy słynęła,
uczynił go Król podkanclerzem koronnym, którego
urzędu nazwisko różniące się słowem, rzeczą samą w
Polszczę iedno iest z kanclerstwem. Który on urząd
podług okazałości Królewskiey, i podług godności
królestwa sprawowawszy, godnym większych
dostoieństw był uznany od Króla. Tak tedy z biskupstwa
Chełmskiego zostaie biskupem Płockim, a do tego
przydaie mu Zygmunt kanclerstwo przeciw prawu za
iednostaynym wszystkich stanów zezwoleniem, zkąd
po śmierci Piotra Gamrata, od owegoż Króla biskupem
Krakowskim uczyniony został. Wstąpiwszy tedy na tak
wielką dostoyność Samuel, tak się sprawował, że
świątobliwością między biskupami, dostatkami zaś
między kanclerzami celował. Życie albowiem iego
nadewszystko było wstydliwe, spokoyne i
wstrzemięźliwe; do tego ieszcze przydawały mu ozdoby
piękne i kształtne obyczaie, w których żadnego w mo-
wie naprzykrzenia , żadney zapalczywości , żadnej nie
było srogości; przy tym cierpliwie znosił obelgi,
wytrzymował a nie mścił się zawziętości, którą
odebrawszy, choć mu doymowała, tak w sobie ukrywał,
że z temi którzy go obrazili byli, łaskawie iak gdyby od
nich obrażony nie był rozmawiał, a pod czas im
dobrodzieystwa świadczył. Ta dobroci i dowcipu spra-
wność, ieżeli po inne czasy częstokroć, tedy nay-


94

KRONIKI


bardziey na ten czas w owey zawziętości na po-
stanowienie królewskie w oczach stanęła, gdy
rozumiano, iż przyczyną iego był Samuel, co ie-
dnakowoż za świadectwem samego Króla inaczey się
miało. Przeto gdy go niewinnie złośliwi ludzie dla owey
rzeczy słowy i pismami szarpali, a on wiedział którzy,
nigdy iednak na żadnego z nich z tey przyczyny
zawziętości nie miał: tak ten pan wszystkie pospolitey
zarazy przygody zwyciężał, cierpliwością i skromnością
unosił. To było iego własne, a owo pospolitego dobra.
W mowach poważnym, w sądach łaskawym, w cudzych
występkach wyrozumianym był, ludzi luterskiego
związku barziey ustraszał groźbą, aniżeli trapił
karaniem, zkąd niektórzy twierdzili, że niedowiarstwo
Lutra w swoim biskupstwie przechowywał, czego
iednak nie było, ani tego kiedy dowieść było można, bo
mu się nic z tego wszystkiego nie podobało, co daleko
od prawowierney odchodzi wiary; zgoła był to ten pan
na biskupstwie świątobliwy i pamięci godny. Na
Kanclerstwie także tak się popisował, iż nie wiem,
miałali kiedy kogo dawnieyszego równego iemu na
tym urzędzie Polska. Czy iego sumnienie czy
rostropność, czy wymowę uważać zechcę, któremi
pośrzodkami tak wiele dokazował, iż niektórzy zwykli
byli mawiać: gdyby w zgromadzeniu Bogow chciał
mowie od Jowisza Merkuryusz, nie inszym kształtem, i
nie inszym mówiłby ięzykiem, tylko Samuela
Macieiowskiego. Był bowiem z oblicza i ruszenia i z
wszelkiego ułożenia w wymowie gładki i miły.
Lepszego cale od Królów tłumacza nigdybyś me żądał,
gdybyś iego posłuchał. Zaprawdę w pismach i mowach
łacińskich tak wygoro-


95

ORZECHOWSKIEGO.


wał, że Hieronim Giuncy kardynał Seneński, człowiek
pięknego dowcipu i rozsądku, który na ten czas w
Rzymie przełożonym (iak zowią) Pieczęci zostawał,
godną twierdził wiarą, iż zkąd inąd listy tak piękne bydź
nie mogą do Rzymu przysyłane, iakie przysyłane
bywaią od Polskiego Króla, które bez wątpienia tenże
sam kanclerz pisował. Nie ważyłbym się tego kłaść opi-
suiąc dzieie, gdybym był tego od niego, w któregom
domu zostawał w Rzymie, na swe uszy nie słyszał. Z
tym wszystkim iednak choć tak bardzo stanem i
urzędem celował, nie wynosił się, ani owego dostatku
na wyrządzenie złości nie używał, i u Zygmunta i u
Augusta Królów w naypierwszy położony będąc
powadze i łasce, tak dalece iżby był łatwo mógł za
owym wyniosłości pochopem brać sobie przed innemi
pierwszeństwo, od tego iednak tak dalece stronił, że
wszelaką swoią u Dworu łaską z innemi się
dzielił tegoż stanu panami, których wszystkich do
zgody zachęcał. Z pomiędzy których dwóch wielkiey
powagi panów Jana Tarnowskiego kasztelana, i Piotra
Kmitę woiewodę Krakowskiego , w głownych na ten
czas stroniących od siebie nienawiści z wielką
usilnością do przyiaźni przywodził, na co ubolewał, że
się z tak wielką Rzeczypospolitey szkodą między sobą
kłocili, którzy z tym uszanowaniem przeciw niemu
trzeciemu byli, że za iego rozsądkiem zaczętey od-
stępowali nienawiści, i z sobą się nie raz iednali. Jeżeli
mu zaś kiedy do pogodzenia się z sobą przy trudnieysi
byli, Samuel ani do tey, ani do owey przychylaiąc się
strony, w mierze się trzymał, bez narażenia się oboiey
stronie. To coby zac było, łatwo rozezna ten, który
sądzić



96

KRONIKI


potrafi iak wielkiey to iest mądrości między takowemi się
mieścić, a zachowania i przyiaźni u obydwóch nie
stracić , którzy iak gdyby w potyczce nieprzyiacielskim
w Rzeczypospolitey potykają się orężem. A przeto że
Samuel u oboiey strony barzo wziętym był, ulegaiąc i
dogadzaiąc dopiął tego, że owych dwóch panów z tego
świata schodząc, mocno sobie przyiaźnemi i ściśle z
sobą żyiącemi zostawił. Tą tedy cnot sławą do wiary
niepodobną słynąc Samuel i imie swoie z
przecudownych pochwał godne podziwienia maiąc,
tegoż roku w Piotrkowie na seymie zachorował, a gdy
ztamtąd słaby do Krakowa powrócił, z choroby w
puchlinę wpadłszy, gdy mu nic nie mogli poradzić
lekarze, Sakramenta nabożnie i prawowiernie
przyiąwszy, umarł roku Chrystusowego tysiącznego
pięćsetnego pięćdziesiątego , wieku swego
pięćdziesiątego drugiego, pochowany w Krakowie w
tey kaplicy, którą sobie sam w kościele świętego Stani-
sława za żywota obrał, i którey przyiaciel iego Jędrzey
Przesławski kanonik Krakowski dokończył. Tak tedy
Samuel Macieiowski życia dokonał, któremu ażebyśmy
podobnych biskupów i kanclerzow mieli, wcale sobie
powinniśmy życzyć. Po nim na biskupstwo postąpił
Jedrzey Radwan Zebrzydowski, na kanclerstwo zaś Jan
Jastrzębiec Ocieski. Urodził się ten Ocieski w domu
szlacheckim i nieznacznym, i między pospólstwem
nawet nie barzo znaiomym, z ubogiego oyca, któremu

gdy na świetności rodu brakowało , na cnocie całą
swoię założył nadzieie, w którey tak mocno postąpił, że
dostoieństwem swoim wielu w Polszcze urodzenie
przyćmił. Albowiem był wielkiego dowcipu i tak
wielkiey
wymo-


97

ORZECHOWSKIEGO.


wymowy, czy to łacińskiey, czy polskiey potrzeba było
, iż naycelnieysze poselstwa , Tureckie, Włoskie i
Niemieckie, z zaleceniem rozumu i wyrazów odprawiał.
Ten (iakom powiedział) z małych urodzenia i szczęścia
poszedłszy początków, w domu i ćwiczeniu Krzysztofa
Szydłowskiego kasztelana Krakowskiego, osobli-
wszego pana, tak przyszedł do swoiey pory i tak się
udał, iż żadney nie było ludzkiego urzędu cząstki, w
którey by innych nie przepisał. Albowiem był między
młodemi powolnym , między sędziwemi poważnym,
między piśmiennemi uczonym, między wymownemi
wymownym, między żartobliwemi uciesznym,
naostatek między wieyskiemi prostakiem; iż
sposobnością obrotu, owego Greckiego Alcybiadesa, po
większey życia części w Polszcze nam po sobie udawał.
Ten tedy do wszelkiey życia pory sposobnym, naprzód
u Zygmunta oyca, potym u syna iego Augusta, tak w
oyczyźnie iak u postronnych z wielu rozumu dowodow
doświadczony będąc, po śmierci Samuela . na
tegorocznym seymie na kanclerstwo postąpił; Janowi
Przerembskiemu Proboszczowi Krakowskiemu
podkanclerstwo ustąpiwszy, dobremu także
człowiekowi, uczonemu i obrotnemu, żebyś go był mógł
uznać za ucznia Samuela. Tak ta zarówna na
pieczętarstwie para, zmarłego Samuela ulżywała
żałości, gdy baczyli ludzie , że dwiema wielkiey
przezorności mężom ow pieczętarstwa urząd po
Samuelu był od Króla zlecony.


Koniec Kroniki trzeciey.


7


98

KRONIKA CZWARTA.


ROKU CHRYSTUSOWEGO I55I.


Ten rok niebespieczeństwami szczególnych osób
będzie znakomitym: gdy bowiem dla spraw
Rzeczypospolitey i dla pogrzebania małżonki Król do
Litwy odiechał, seymu nie było, o którym bym coś w
tey Kronice namienił. O prywatnych wnęc dzieiach
mówić będę, ale o tych tylko, które powszechność
dotknęły i onę oburzyły, a tych powodem byli papieże
Rzymscy: mniemaiąc albowiem że we wszystkich
rzeczach tyczących się kościoła, władza stanowienia
przy nich była , wiele praw trudnych i uciążliwych na
ludzi włożyli. Do tego przyłożyły się sztuki dla
wyczerpania bogactw wymyślone , przez które
Rzymianie ku pożytkowi swemu kościół Boży mieli.
Chciwość kraiowi uciążliwa, pobudziła Polaków do
zaniedbania władzy Rzymskich papieżow, kiedy iuż
przeciwnych Boskim i ludzkim prawom Rzymu ustaw,
powszechnie znienawidzonych , znieść daley nie mogli.
Tak tedy


99

KRONIKI ORZECHOWSKIEGO.


gdv obrzydłym łakomstwem i gorszącemi zbytkami
duchowieństwa zarażone było, i odięcie kielicha 1.
pobudzało chęć powrotu do, pierwszych wiary ustaw;
a Polacy życia wstrzemięźliwego wraz z obyczaiami
dawnych chrześcian od kapłanów wymagali, ci
zaięci łakomstwem i nadzieją, niedbali na to, co w tey
mierze przeciw Rzymskiemu kościołowi mówiono i
czyniono. Do wykonania tych rzeczy wiele wzór
Niemcow się przyłożył, którzy małżeństwo woyną
domową, a kielich wielkim krwi wylewem odzyskali.
Takiemi przykładami pobudzeni Polacy, iak
zwierzęta długo zamknięte, tego nakoniec roku przeciw
papieżom i przywłaszczeniom Rzymu wybuchnęli;
a gdy w seymie przeszłorocznym niechęć ta umysłow
przeciw papieżowi rozgłoszona odkryła wszystkich
mniemania, różne fakcye i sekty powstały, i
zruciwszy wszelką boiaźń. władzy papieskiey, bez
różnicy złe i dobre na iaw się pokazało. Temu złemu
był wielką podnietą oprócz innych Jan Dziaduski
Jelitko biskup Przemyski , który prześladowaniem
Stanisława Orzechowskiego , iako wyżey
wspomnieliśmy, dał powód szlachcie Polskiey do
pogardy władzy papiezkiey, którą się zgoda i pokoy
utrzymuie. Aby więc okazać iak iest rzecz szkodliwa,
ustawami ludzkiemi Boskie prawa znosić, i biskupom
przeciw prawu ludzi uciskać, przytoczę tu całą tey
rzeczy osnowę, a naypierwey sprawę Stanisława
Orzechowskiego, na którym to się nayiaśniey okazało.
Ten umyśliwszy poiąć żonę, i tę chęć na seymie
Piotrkowskim świeżo ogłosiwszy, gdy mu odmówiono
panny o któ-


1. Branie kommunii pod postacią wina.


7*


100

KRONIKI


rą Piotra Kmity woiewody prosił; w zapusty tegoż roku
poiął tę, o którą się dla niego Jędrzey Górka z
Marcinem Zborowskim woiewodą Kaliskim u Jana
Chełmskiego obywatela Krakowskiego postarali,
Magdalenę tegoż Chełmskiego córkę imieniem i rzeczą
pannę. Ta Orzechowskiemu zaślubiona była w
małżeństwo w Leszczynie wsi bliskiey Jędrzeiowa, w
domu Remigiana brata. To małżeństwo iakoby
umyślnie dla umnieyszenia władzy papiezkiey
zawarte, wiele powagi mniemaniom przeciw
bezżeństwu przynosiło: sądzono bowiem powszechnie,
że bezżeństwo księżom od papieżow dumnie
nakazane, albo okrutnie narzucone, czyniło władzę
papieżow srogą i do zniesienia iuż niepodobną. Wielką
wszkże iest niesprawiedliwością, chcieć prawa natury
zmieniać ustawami ludzkiemi, a większą
srogościa,żadze tworzenia potomstwa księżom pod karą
śmierci zakazywać. Żona więc Orzechowskiego
okazała się iakby narzędzie zwycięstwa nad tą
przemocą gwałcącą Boskie i ludzkie prawa , która była
takiego rodu, że między familiami Polskiemi, mało
obcych liczyła : z matki bowiem pochodziła z
Zarembow szlacheckiey i dostoyney, a z oyca
Chełmskich , rycerskiey familii. Orzechowski przy
własnym imieniu, wsparty pomocą krewnych swoiey
małżonki, tak wstrząsł duchowieństwem, że to, iego
małżeństwem zachwiane być się zdawało. Gdy w całey
Polszcze sława tego małżeństwa była głośną, to go nay-
barziey w oczach duchownych czyniło nienawisnym,
że każdy im nierządy i rozwiozłość wyrzucał, a
postępek Orzechowskiego na wzór wystawiał i
pochwałami go wynosił; iż pierwszy w Polszsce
ośmielił się przeciw bezżeństwu pa-


101

ORZECHOWSKIEGO.


piezkiemu i głośno mówić, i czynem poczciwym
dowodzić, że sprawcą złego i nierządnego życia iest
Rzym. Tym sposobem powszechnie na ziazdach i
mieyscach publicznych naygrawano się z
duchowieństwa i papieżow. A gdy postępkiem
Orzechowskiego zdziwieni byli xięża, nakoniec
Dziaduski Jelitko biskup Przemyski długo i mocno od
nieprzyiacioł namawiany, dzień mu do stawienia się
przed sądem swoim naznaczył we Srodę po
Przewodniey niedzieli, (dla lepszego wytłómaczenia
rzeczy przytaczam słowa i nazwiska dni używane w
prawie). Barzo krótki był przeciąg czasu, bo tylko
trzydniowy; do tego mieysce w pozwie wyrażone
nie było, co tak biskup uczynił, aby
Orzechowskiemu nie stawało czasu do naradzenia
się własnego i swoich patronów, iako też do
przyprowadzenia na sąd przyiacioł; gdyż i o mieyscu
gdzia miał się stawić nie wiedział, i dla krótkości czasu
wielu z sobą przyiacioł nie zdołałby przywieść. Lecz
Orzechowski wiedząc z iak nieubłaganym i ostrym
sędzią rzecz miał, na wszystkie iego kroki baczny,
ostrzegł przychylnych sobie których wielką miał
liczbę, aby gdzie o bytności biskupa się dowiedzą,
tam na ten dzień się stawili. A gdy biskup w dzień
wyznaczony z Radimowa wyiechawszy do Brzozowy
wielkim traktem iechał, spodziewając się, że
Orzechowski i względem mieysca oszukany, i czasu nie
maiący do sądu się nie stawi; ten od szpiegów uwiado-
miony, dążył za nim i do Dynowa miasteczka na nocleg
ziechał, dokąd wielu przybyło, którzy z ięzykow o
drodze wykrętnego biskupa uwiadomieni, na tamtym
mieyscu Orzechowskiego czekali. Tu nie trzeba
zamilczeć iak swoich w ka-


102

KRONIKI

żdym losie Bóg wspiera i pociesza. Gdy albowiem
Orzechowski z przyiaciołami swoiemi u Stanisława i
Jędrzeia Wapowskich zacnych młodzieńców miasteczka
owego panów wieczerzał, i ztamtad pod noc wyszedłszy
pełny troskow położył się i z sobą rozmyślał, na iak
wielką i niebespieczną rzecz się odważył, wiedząc o
mocy którą biskupi maią w Polszcze, gdy im podlegaią
Królowie, senat i stan rycerski się ich obawia, gdy wielu
z tvch, którzy się na to odważyli, ustąpić im musieli, a
naypierwszy Jan Łaski, który dla żony w Niemczech
poiętey, z Polski wyiść był przymuszony. To wszystko
w myśli rozbieraiąc niespokoyny usnął, i uyrzał we śnie
biskupa w okropney postaci, który blisko stoiąc wiele
kamieni rzucał na głowę śpiącego; a gdy wszystkie
pociski były próżnemi, i nic strasznego tylko postawa
groźna biskupa, Orzechowski uniknąwszy razów,
widokiem brzydkiey i straszney postaci przestraszony,
z łóżka się porwał, i na pół uśpiony uciekać ztamtąd
począł: ale go stoiący na około przyiaciele
zatrzymawszy, póty nie puścili, aż się ocucił. Tym on
przyszedłszy do siebie, sen którym był przestraszony
opowiedział; wszyscy do dobrey myśli go zachęcaiąc,
próżne groźby biskupa za sen poczytać, i że wszystko
nad nadzieię dobrze się skończy, myśleć kazali. Przez
trąbę dawszy znak tym, którzy się po innych domach
zatrzymali, powsiadano na konie, i ze świtaniem udano
sie do Brzozowy. Biskup w oczekiwaniu przybycia
Orzechowskiego z boiaźni mosty podnieść, bramy
zamknąć, i wszystkie weyścia do pomieszkania
biskupiego zatarasować kazał; nie można z pewnością
wiedzieć, czyli to uczynił dla oddalenia Orzechowskiego,


103

ORZECHOWSKIEGO.


aby rzecz udawszy, iak o nieposłusznego i nieprzy-
tomnego potępił, czyli też przez brak dobrey rady.
Przybywszy do Brzozowey Orzechowski, w obliczu
przyiacioł, których było pełne miasto,
niesprawiedliwości biskupa opowiadał i przydał, iż on
żadney nowey wiary nie wnasza, ale tey się trzyma,
która wszystkim chrześcianom iest powszechna; a w tey
gdy mianowicie małżeństwo iest sakramentem, do
niego się udał, aby nic niegodnego czystości
chrześcianina nie popełnił: okrucieństwo biskupa a
cierpliwość swoią okazywał, gdy od dawnego czasu
krzywdy i prześladowania sobie czynione znosił, a że
biskup chcąc go wszelkich urzędów i honorów pozba-
wić, gdy tego dokazać nie mógł, małżeństwo iego wziął
za powód, aby go iakoby heretyka z dyecezyi swoiey
wyrugował: krzywdy swoie w hańbiących wyklęciach i
okrucieństwo w tak krótkim czasie wyznaczonym
przekładał. Dla tego prosił i błagał, aby mu przeciwko
gwałtowności biskupa opiekę dać raczyli, i ażeby mu bez
boiaźni i przemocy w sądzie odpowiadać i z niego
odeyść wolno było. Zawołali wszyscy, że gotowi są
własnego obywatelstwa praw bronić, i gdyby gwałt
miał być użytym, dać mu schronienie. Gdy tak do
swoich mowił Orzechowski, nadeśli księża od biskupa z
edyktem wysłani, z których ieden Stanisław,
Strachocina proboszcz, Orzechowskiemu rzekł:
„rozkazuie ci biskup, abyś opuściwszy zgraię do sądu
przyszedł, i pamiętał że iesteś księdzem biskupiemu
prawu podległym.” Na ten edykt, głos powszechny
powstaie: „że żadney zbroyney siły nie masz, że
wszyscy w duchu pokoiu przychodzą, ale że nie iest
rzeczą sprawiedliwą pokryiomu sądy w wa-


104

KRONIKI

żnych oskarżeniach składać. Niech biskup iawnie
czyni, i widoku się ludzkiego nie chroni.” Po tym
wszyscy do biskupa się udali, zostawiwszy
Orzechowskiego, a to dla tego , iżby przez
poprzedzaiącą rozmowę uprzedzili biskupa umysł,
aby się w sądzie łagodnieyszym okazał. Biskup, który
tego tylko pragnął, aby Orzechowskiego zgubił,
żadnego na nich względu nie miał, wszystkich oddalił,
słowa nawet hańbiące wyrzekł, i pytał czego chcą od niego? Iaką maią do niego sprawę? Aby
swoiey rzeczy patrzyli i do tego się nie wdawali. Po nieużyteczney
rozmowie, Orzechowskiego z miasta wzywaią, i przed
podwórzem biskupiego domu stawią; zaświadczaią, że
obwiniony się stawił, i że bez towarzysza do biskupa
przyiść chce. Sam także Orzechowski wołał, że będąc
osoba swoią, iako
nieprzytomny potępionym być nie może: ale gdy
niepomogły ani świadectwa, ani proźby, wieczorem do
miasteczka się wrócili, gdy od trzeciey godziny próżno
wszystkich sposobów weyścia próbowali. Nazaiutrz
rano wysłani byli Herburtowie i Duninowie, Jan także
Starzechowski z Mikołaiem Orzechowskim bratem
rodzonym, którzyby pismem zaświadczyli, że Stanisław
Orzechowski na dzień naznaczony się stawił, i nie-
posłusznym nie był; a ieżeliby iako nieprzytomny od
biskupa był potępiony, odwołuie się do wyższej władzy.
Lecz gdy wpuszczonemu nie byli , i zaświadczenia na
piśmie nie przyięto, Orzechowski za zdaniem
przyiacioł, do Sanoka się udał, a przed miasta tego
starostą Piotrem Zborowskim kasztelanem
Sandomirskim , całey rzeczy świadków postawiwszy,
gwałt i niesprawiedliwość biskupią zaskarżył, i
wszystko do akt


105

ORZECHOWSKIEGO.


zapisał. Co dla tego uczynił, aby sąd biskupa nie był
mu w czym szkodliwy. Biskup iak postanowił,
Stanisława Orzechowskiego wyklął, za heretyka ogłosił,
skonfiskował, od czci odsądził, i z dyecezyi wywołał.
Niemożna wyrazić , z iakim na ow czas obruszeniem
powstał stan szlachecki. Po ogłoszeniu tego biskupie-
go wyroku , iakby w całego królestwa pożarze, i w
niebespieczeństwie powszechnym poruszeni wszyscy,
rady składali, i nikt nie był, któryby ten cios za obcy
sobie uznawał. Gdyby albowiem to prawo w Polszcze
biskupów było , aby potępieni od nich i zaocznie surowe
kary ponosić mieli, na wszystko raczey odważyć się
gotowi byli, iak w takiey żyć niewoli i ucisku. Już nie
o Orzechowskim, ale o sobie i o fortunach swoich
wszyscy myśleli. Orzechowski uwiadomiony, iż wyrok
biskupa Przemyskiego ogłoszony był, w Niedzielę w
dziewięć dni po wydaniu, do kościoła z gronem
przyiacioł na nabożeństwo przyszedł, na którym
wyklętym znaydować się nie godziło. Skoro go
księża uyrzeli, zamilkli i nabożeństwa zaniechali, a z
nich iakiś Marcin Gallus, którego było powinnością
wyklętych z kościoła wypędzać, wystąpiwszy rzekł:
aby się z kościoła oddalił i nabożeństwu nie
przeszkadzał, bo te przy iego bytności odprawiać
niegodziło się. Orzechowski iakoby niewiadomy, co to
była za klątew i na kogo? zapytuie. Ksiądz ogłasza że
była biskupią, i onę z formuły klątew powtarza, W tedy
Orzechowski niebawnie na mieysce wyższe wstępuie,
a naprzód prosi Boga o przebaczenie że iego świątyni
nayświętszy obrządek zgwałcił, otaczaiący lud prosi,
aby to co uczynił nie wzię-


106

KRONIKI


to za umyślny uczynek, wiedział bowiem, że klątwy choć
nayniesprawiedliwsze szanowane być maią; lecz gdy o
żadną, nigdy zbrodnię żadnym sądem nie był przekonany,
mniemał, iż mu wolno było weyść do kościoła i być przyto-
mnym nabożeństwu; oraz wiele powiedziawszy o
niesprawiedliwości biskupa , o powszechnym,
niebespieczeństwie, i apellacyą o krzywdę sobie uczynioną
ogłosiwszy , wyszedł z kościoła i do zamku się udał, gdzie
przy woźnych i świadkach rzecz tę całą opisawszy do akt
podał. Pod ten sam czas Mikołay Dzirgowski arcybiskup
Gnieźnieński w Piotrkowie zbór księży złożył, i z temi wielką
siłą przeciwko kacerzom się związał, tak dalece, że oprócz
zwykłey biskupiey przysięgi, nową im przydał; albowiem
między samemi biskupami wielu było podeyrzanych o sekty:
do innych przysiąg przyłączone były takowe; „ty
wierzysz w święconą wodę, w wezwanie świętych, i
poświęcenie dzieci skuteczne? wierzysz w czyściec, w
papieża i mszą , w posty, śluby i bezżeństwo?" na te słowa z
przysięgą odpowiadali biskupi „ wierzę." Tych rzeczy i przy-
siąg książka wyszła wydana od Mikołała arcybiskupa, lecz
napisana od Stanisława Hozyusza Warmińskiego biskupa. A
że na tym ziezdzie uradzono i ustanowiono było, iż woyna od
biskupów heretykom głośnie iest wydana , i pieniądze wielkie
na duchowieństwo nałożone; postanowiono naprzód
pozyskać sobie Króla, aby gdy kogo biskupi za sektę potępią
i karę mu naznaczą, tę Król podług praw kraiowych wykonał.
Do tego tak zapalonego niechęcią i tak nieprzyjaznego
heretykom zboru, Stanisław Orzechowski wysyła z apellacyą
krewnego swego Jo-


107

ORZECHOWSKIEGO.


zefa Slepowrońskiego, który tak niewcześnie do rady
przybywszy, znalazł arcybiskupa i innych (nie wielu
wyiąwszy) niechętnych Orzechowskiemu. Ta apellacya
nietylko przeczytaną nie była, ale arcybiskup nieprzyiąwszy
źadney obrony, za zdaniem zboru ogłosił, iż słusznie i
sprawiedliwie Orzechowski od Jana biskupa potępionym był, i
ażeby przez zwłokę czasu Orzechowski kary nieuszedł,
biskupowi rozkazał, aby go iako heretyka Królowi doniosł.
On sam nawet z urzędu listem Króla naglił, aby osądzenie
Orzechowskiego potwierdził, i na niego karę wymierzył.
Król przyiął oskarżenie, i z Litwy listownie Piotra Kmitę
woiewbdę Krakowskiego i starostę Przemyskiego do
czynienia z winnym przeznaczył. Nieuchronna była wtedy
Orzechowskiego zguba, bo i arcybiskup po koronacyi Barbary
do łaski królewskiey powrócił, i Piotr Kmita osobiście
Orzechowskiego nienawidził za niektóre wolnieysze przeciw
sobie mowy i pisma; a biskup sam naywiększy nieprzyiaciel
nieustannie na Kmitę nalegał, aby iak nayrychley na
Orzechowskim według zlecenia Królewskiego karę
wykonał, Podstarostę także Kmity, Władysława
Diebuskiego iakiemi mógł sposobami pobudzał, aby pod
niebytność Kmity w Krakowie , ow iego imieniem według
prawa działał, i żadney przewłoki w ukaraniu
Orzechowskiego nie czynił. Gdy to się dzieie, Orzechowski
nie wiedząc o edykcie i o tak okrutnym rozkazie królewskim,
znaydował się na uczcie u zacnego człowieka Jana Pieniasko
szlachcica , bardzo uprzeymie od niego przyięty. Tam kopia
edyktu królewskiego rozkazuiącego karę wymierzyć na niego
od podstarosty przysłana oddaną mu była. Orze-


108


KRONIKI


chowski tak dufal w swoiey sprawie, ze gdy wszyscy tak srogim i niespodziewanym edyktem
przerazeni byli, on sam maiac twarz pogodna, nic ani z dobrego umyslu, ani z zabaw nie
zmienil, i tak podstaroscie natychmiast odpisal: „Ze nic przez poiecie zony takiego nie
popelnil, dla cze-goby sie tego wyroku mial obawiac, a bez winy nie mial sie czego lekac ;
aby wiec Kmita starosta dzialal wedlug sprawiedliwosci swoiey, i srogiego biskupa pytal, czy
slusznie i prawnie z obwinionym postapil: te&ll to dowiedzie, w ten czas Kmita bedzie mógl
slusznie winnego ukarac. Gdy tak mala nadzieia do zycia zostawala Orzechowskiemu, i gdy
biskup na Kmite staroste dzien i noc nalegal, aby Orzechowskiego zgubil, Kmita iednak czyli
niesprawiedliwoscia rzeczy, czyli milosierdziem ku oskarzonemu powodowany,
zapomniawszy uraz, codzien rzecz puszczal w odwloke, i cala te sprawe do nadchodzacego
seymu odwlókl. Byl Kmita iak ostry nieprzyiaciolom, tak razem przebaczaiacy, i nigdy tego
meza niecheci inaczey tylko zapomnieniem sie konczyly; dosyc na tym maiac gdy pokazal
iakby sie zemscic potrafil, rzadko inney kary zadal. Kiedy Jan biskup tym sposobem
przesladuie Orzechowskiego, iakby iakim szalenstwem niesiony, dwoista na siebie nienawisc
sciagnal, tak dalece, ze nietylko osobista wzie-tosc, ale i wladze swoie biskupia zmnieyszyh
A gdy przez niegodziwy sad, którym Orzechowskiego uciskal, powaga iego w dyecezyi
codzien slabsza sie stawala ; pomimo wielkiey iego surowosci i zakazów, sekty szkodliwe
zaczely w dyecezyi Przemyskiey nagle wybuchac, a z nich ta nayglownieyszi byla, która z
Marcina Lutra Łrió*


109

ORZECHOWSKIEGO


del wyszla, a potym z Zwingliana bledami pomnozona w Niemczech, psula co tylko bylo w
tym narodzie prawa Boskiego i ludzkiego. Te do Polski przyniósl Franciszek Stenkarus
Wloch, z Mantuy zbieg, która takze w Pinczowie u Mi--kolaia Olesnickiego rozsiewal z
wielkim dawrney •wiary uszczerbkiem. Po wygnaniu tego czlowieka edyktem królewskim,
Marcin Kiiowicki pa Franciszku Stenkarze nastapiwszy u Olesnickiego, tez herezya wspieral,
i ztamtad ona iak zaraza szkodliwa, winne znakomite domy przechodzila ; a rozkrzewiwszy
sie gdy sil nabrala, na Rus nigdy zadna herezya niedotknieta dostala sie, i do Dubiecka
miasteczka za sprawa Alberta iednego nieznanego heretyka wplynela. Ten prot&kcva
Stanislawa Stadnickiego owego miasteczka dziedzica przeciw biskupiey wladzy okryty, bledy
sakramentaryuszów bezkarnie i smialo rozsiewal, i dokazal ze Stadnicki dzieci swoie z
prawey malzonki narodzone, ochrzcic dal wedlug sakra inentaryuszow obrzadku. Tenze
wedlug przepisów nauczyciela Alberta ofiare powszechna na wieczerza Helwecka zamienil,
papieza, biskupów, posty, swietych, i co bylo dawnym obrzadkiem potepial, a to wolnie w
miasteczku dzialal, pod okiem prawie w bliskiey Brzozowie mieszkaiacego Jana biskupa, i do
niego wielu nie tak dla odprawienia nabozenstwa, iak dla naygrawania sie z biskupa,
zjezdzalo na te sakrameutarskie wieczerze; biskup zas ani powaga, ani wladza swoia w
dyecezyi swoiey tego nie bronil: na Stadnickiego iednak iakimby sposobem mógl nastapic
postanowil, który nic zlego od biskupa sie niespodziewaiac, z Dubiecka do Proszowic na
seymik za edyktem królewskim


110

KRONIKI


wyiechał był. Na tego w niebytności biskup następuie,
i edyktem nieprzytomnego na kazaniu przez kapłana
pozywa, onemu na dzień od owego trzeci stawić się w
Brzozowie nakazuie. Nadzwyczayny takowy pośpiech
był dla tego, ażeby człowiek szlachetny, urodzenia
zacnego i pan, maiąc czas dłuższy naznaczony, z drogi
przywołany, do prawa osobiście nie stanął, i na zapytania
przed nim samym nie odpowiedział. Gdy dzień sprawy
nadszedł, przywołać biskup nieprzytomnego
Stadnickiego rozkazał: okazuie się podły oskarżyciel,
Instygatora wołaią, ten wprowadza sprawę, i
obwinionego przed sąd powołuie. Na co gdy
rządzca miasta Dubiecka odpowiedział, iż Dziedzic dla
spraw Rzeczypospolitey nieprzytomny był, na krótkość
się żalił, i że w tak szczupłym ograniczeniu czasu stawić
sie me może, oświadczył; prosił i mowił, że nie masz
żadnego w przewłoce niebespieczeństwa , gdyby biskup
do przybycia iego rzecz odłożył: biskup odpowiedział,
że z heretykami krótko postępować należy, że są niegodni
aby im dogadzać, i czy przytomni czy nieprzytomni,
powinni być potępieni, zniszczeni i wywołani. Rządca
wyraził podziwienie: iak pan iego szlachetnego rodu,
biskupa sądem w zakątach Brzozowy wydanym,
sławę, oyczyznę i maiątek miał utracić? Na to biskup:
milcz, nie znasz naszych uchwał (Decretales). Ja rzekł
rządca, nie wiem co są uchwały księże, ale co iest
niegodziwego wiem. Idź precz , rzekł biskup , my
prawnie działamy: kazał więc przywołać winnego, i tego
że się nie stawił, za krnąbrnego heretyka potępił, wyklął,
bez czci ogłosił, od urzędów odsądził, i z dóbr wywołał.
Sądem tak smutnym


111

ORZECHOWSKIEGO.


i srogim przeięty rządca, do żony dziedzica swego udaie
sie, i ostrzega ią, w iakim rzecz była niebespieczeństwie.
Kobieta okrutnym wyrokiem strwożona, dla pospiechu z
przemianą koni męża o sądzie biskupim uwiadomia.
Dognany w drodze mąż do Proszowic iednak doieżdza, i
z listu żony, donosi na seymikacb, iak podstępnie i
zdradziecko biskup z nim postąpił, dodaiąc: „w iak
wielkim niebespieczeństwie wolność iest powszechna,
która gdy iuż od wszystkich biskupów gwałt cierpi,
niezostałoby zadney nadziei, gdyby sam Król
wykonawca sądów ich stał się. Jest wielu podobną
sztuką potępionych w dyecezyi Przemyskiey, iako to,
Marcin Oksoczyński, Marcin Krowicki, w roku
przeszłym, teraz zaś Stanisław Orzechowski , którzy za
wymyślone barziey iak popełnione występki od tegoż
biskupa na utratę głowy skazani: i mnie tenże los
spotkał, i w nieprzytomności iestem potępiony. I ty to
zniesiesz stanie rycerski? także podłemi w oczach
biskupow za naszym własnym zezwoleniem iesteśmy,
że na sławę i życie nasze samowładnie następować
będą? Nie dość zdaie się księżom zarażać wsie i
miasteczka nasze cudzołostwami i niegodziwemi
postępkami, trzebaż żeby i na uczciwość i honor nasz
nastawali, aby nas ze czci i maiątkow odartych
wypędzali i katom w ręce oddawali. O odparciu
zewnętrznych nieprzyiacioł na następnych obradach
ostatnich Piotrkowskich naradzaliśmy się , właśnie
iakbyśmy nieprzyiacioł nie mieli daleko uciążliwszych
w domu, których we wnętrznościach naszych
chowamy; nie są takiemi żadni obcy, ani Turkcy, ani
Tatarzy. Dobrami i dostatkami nasze-


112

KRONIKI


mi nasyceni, iakby zbytnim pokarmem rozpastwione
drapieżne zwierzęta wpadaią na nas żywicielow
swoich, i imię nasze pogardą i hańbą okrywaią. Temu
oprzeć się należy wszelkimi iakie mieć możemy
sposobami i siłami. Niech będzie u nas większey wagi
potrzeba zachowania sławy, a która, nam zdradą
biskupi chcą wydrzeć, niż to co nam do rozwagi od
Króla iest podane. Gdyż tak od przodków nauczeni
iesteśmy, abyśmy niesławę za gorsze od zniewoli, od
śmierci samey złe poczytali: bo niewola iest stanem
nędznym człowieka, a niesława ostatnią zgubą. Co
mądrzy przodkowie nasi wiedząc, sąd na śmierć i na
zhańbienie ani
Królowi nawet samemu , ale starszym królestwa na
publicznym sądzie seymowym pod przewodztwem
Króla powierzyć chcieli , ażeby nikt prywatnym sądem
życia lub sławy w Polszcze nieutracił. Do tego
przodkow zwyczaiu w tak wielkiey biskupów
zuchwałości, mieymy ucieczkę obywatele, a posłom
naszym według przywileiu Jagellońskiego , żądania
nasze wyprażmy , aby pilnie obwarowano , iżby żaden
szlachcic Polski nie mógł dóbr, życia i sławy utracić,
chybaby na publicznym seymowym sądzie, pod
prezydencyą królewską, prawnie od Króla był
potępionym; aby tym przywileiem biskupi
powściągnieni byli, i w granicach się swoiey władzy
trzymali, a wyroki ich przeciw tym przywilejom wy-
dane, za nieważne poczynane zostały. Tą mową
Stadnickiego trwoga w zgromadzeniu powstała, która
baczność wszystkich pobudziła, i do tey ustawy
przywiodła: iżby posłowie o niczym wprzódy na seymie
nie radzili, iak o zachowaniu bespieczeństwa i wol-
ności,


113

ORZECHOWSKIEGO.


ności, która wyrokami biskupiemi zniszczoną być się
zdawała. Co tym mocniey obywatele Krakowscy
posłom swoim zalecili, że w przeszłym Listopadzie (bo
to się działo w Grudniu) podobny wyrok na Konrada
Krupkę Jędrzey Zebrzydowski biskup Krakowski z
przyczyny kacerstwa wydał; ale iednak w sposobie
daleko różnym: wyznaczył albowiem
Zebrzydowski Krupce do sprawy dzień pewny, czas
słuszny, i sąd prawny, w którym żadnego nie było po-
śpiechu, żadney przemocy, ani żadney gwałtowności.
Do rady Zebrzydowski kapłanów urzędowych,
filozofów, teologów i prawników przyzwał, dwa razy
pozwanego za trzecią razą potępił, w gronie uczonych
ludzi otaczaiących sąd biskupi; przydał Zebrzydowski
łzy z któremi rzekł, że niechętnie takowy wyrok wydać
musiał. Nic z tego wszystkiego w sądzie Jana
Dziaduskiego nie było: dom zasępiony samotnością,
trybunał pusty, sąd ogołocony z wszelkiego
zgromadzenia ludzi, kilku źle ubranych sług
sądowych, a z niemi niektórzy xięża, którzy sprawę
popierali, i obwinionych oskarżali. A że w tym
biskupie wielka była chęć szkodzenia, dla tego w
sądzie wszystko nagle i bez porządku czynił, nie
żeby błędnych naprowadził, ale żeby tych, których
nienawidził złapał i potępił. Dla tego oskarżonym o
herezyą, ani do odwrócenia niebespieczeństwa, ani do
powrócenia z błędów, ani nawet do odwołania się
do wyższego sądu czasu nie zostawiał, ale zawsze trwał
w iednym, i chociaż Jędrzey Zebrzydowski prawnym
sądem Konrada Krupkę potępił, iednak to wszystkim
niegodne zdawało się, iżby winnych nawet ludzi,


8


114

KRONIKI


biskupi swoiemi wyrokami bez czci ogłaszali. W tęż
samę nienawiść ów biskup za sąd Krupki u wszystkich
popadł, a to ią ieszcze powiększało ku
Zebrzydowskiemu, że swoy dwór biskupi w Krakowie,
mocą zbroyną otoczył, i drzwi zamknąwszy iedne tylko
mieysce wolne zostawił, którym miał Krupka
pozwolenie z niewielą przyiaciołami się stawić. Ten gdy
z sobą wielu znakomitych ludzi na sąd prowadził, a
między innemi Marcina Zborowskiego woiewodę Kali-
skiego ostrego i gorącego w czynieniu męża, nie-
przyzwoitą rzeczą wszystkim się zdawało, że z pośrzod
tylu znakomitych osób, biskup wybór czynił. Mówiono:
iż albo wszyscy albo nikt nie wnidzie. Stoiąc przed
podworzem błagali; Marcin woiewoda przez Hieronima
Ossolińskiego i Stanisława Stadnickiego swoich zięciów
mocno napominał biskupa, aby oddaliwszy moc zbroy-
ną, wolny stawił sąd Krupce: prócz tego, aby sobie co z
władzy Królewskiey nie przywłaszczał; sąd albowiem
na utratę głowy i uczciwości, iest tylko prawem Królowi
własnym, a ieżeli on sobie co takiego pozwoli, będzie to
z iego własną szkodą i całego duchowieństwa. Ze-
brzydowski, ponieważ na synodzie Piotrkowskim
pomiędzy biskupami tak umówione było, wysłuchawszy
woiewodę, Konrada Krupkę gdy na oskarżenie nie
odpowiadał, rady zdaniem za krnąbrnego heretyka
ogłasza, wyklina, konfiskuie i z dyecezyi wypędza.—
Toż uczynił Mikołay Dzierzgowski arcybiskup
Gnieźnieński ze szlachetnym młodzianem Krzysztofem
Lasockim i Jakubem Ostrorogiem z naydawnieyszey
familii urodzonym, którego niedopuściwszy dla
znacznego towarzystwa szlachty, iako winnego tegoż


115

ORZECHOWSKIEGO.


kacerstwa potępił. Tak tedy biskupi na szlachtę Polską
iakoby za danym znakiem razem nastąpiwszy,
niesłychanym zamieszaniem Polskę zaburzyli; tak
dalece, że gdy Król do Piotrkowa na pierwszy Lutego
seym zwołał, a wprzódy seymiki po prowincyach
według zwyczaiu przez posłów swoich zgromadził, nie
było żadnych takowych, na którychby o uniżeniu xięży
żądania posłom wydane nie zostały. Snuli się bowiem
od biskupow uciśnieni, wsparcia szlachty wzywaiąc.
Stanisław Orzechowski, który nieszczęściami był
znakomitszy od innych , w Wiśnie na seymiku gdzie
się znaydowął i Piotr Starzechowski arcybiskup
Lwowski (do niego prowincya Przemyska należy) , z
płaczem przyszedł, stan rycerski wzywał, i aby go na
pomstę biskupowi nie wydawali zaklinał. Nadszedł
mówił rozkaz Królewski, którym moc odebrania mi
życia, Kmicie staroście w ręce oddana; ieśli spiesznie
nie poratujecie mnie, iuż iest dany miecz katom dla
wykonania niegodziwego wyroku. Temi słowy do łez
pobudzony arcybiskup, iako starzec i ludzki człowiek
odpowiedział: „Że lubo takowych sądów biskupich
nie pochwala, iednak znosić to, co od wyższey iuż
władzy potwierdzonym iest iemu nie wolno; przecież przyłoży się do tego, aby
Orzechowskiego sprawa
do seymu całego królestwa była odesłana." Znaydował
się posłaniec od Jana Dziaduskiego biskupa z listami i
mandatem na seymiki przybyły, gdyż on sam
obawiaiąc się nienawiści nie przybył. Stanisława także
z Strachocina proboszcza dla wymówienia swoiey
nieprzytomności na seymiki wysłał. Ten
zakrzyczany głosami wszystkich i ledwo nie obelżony,
z trudnością


8*


116

KRONIKI

uchroniwszy się taiemnie uszedł. Szlachta Ruska
wybranym posłom pilnie Orzechowskiego zaleciła, i
aby o niczym wprzody na seymie nie radzono, iak o
umnieyszeniu sądom biskupim władzy. Podobne
zlecenia na innych seymikach od szlachty Polskiey
wydane były, i przy tym zapale umysłów seymu
czekano, 1.
Cokolwiek w tym roku z przyczyny wiary
zamieszania było, na iedno złożyliśmy mieysce, teraz o
innych tego roku rzeczach mówić będziemy
porządkiem: pomiędzy któremi naypierwsza iest
śmierć Królowy Barbary. Ta wkrótce po koronowaniu
swoim począwszy chorować, z długiego dręczenia ,
które nazywaią rakiem , od pępka aż po samo łono
zkancerowaną będąc, ledwo dożyła do osmego dnia
Maja: w ten dzień Sgo Stanisława u Polaków święcą,
którego zaiste czasu, wielka pilność Zygmunta w
dochowaniu wiary małżeńskiey była. Gdy bowiem żonę
zaraźliwa dręczyła choroba, i wielka iey część nagniła,
on w nocy i we dnie przeciw owey wielkiey i ciężkiey
chorobie nigdy nie przestał dobrego męża sprawować
urzędu; a gdy iey się cknęło na owym mieyscu, kazał
Król powoz szeroki zrobić, na którymby mógł chorą do
Niepołomic zawieść, a gdy ten się w bramach
mieyskich zmieścić nie mógł, umyślił ie kazać
rozburzyć, i takby był uczynił, gdyby go była
zamyślaiącego o tym śmierć żony nie uprzedziła: która
gdy ciężką chorobą złożona, iuż poczęła cuchnąć, a
wszyscy oprócz Króla mierzili się chorą, w zamku
Krakowskim wielkością

1. Ten początek Kroniki czwartej, przez Włyńskiego opuszczony; tu dla zupełności iest
wytożonv i do dodany.


117

ORZECHOWSKIEGO.


bolu ściśniona, w samo południo umarła, o którą z tąż
samą przychylnością starał się Król po śmierci, z iaką ią
za żywota szanował. Chować się iey w Krakowie
niepodobało choć wielu takie zdanie było, z tey
przyczyny iż umieraiąc pogrzeb sobie naznaczyła w
Wilnie, bądź dla tego, że niektórzy za pobożność maią
w oyczystey chować się ziemi, bądź naostatek dla
tego, że pogrzebu nie chciała mieć w Polszcze
nieprzyiazney sobie. Król podług tego, iako go prosiła,
dnia dwudziestego piątego Maja, w pośrzod między
Piotrem Kmitą i Spytkiem woiewodami, samym ią
wieczorem, z iak naywiększą okazałością z Krakowa do
Wilna wywiozł, i różnym stroiem umarłą przyozdobił.
Takie zaś uszanowanie ciała w podróży było, że Król
nigdzie od trunny nie odstąpił, i tuż zawsze za nią
iachał, smutny, a ieżeli do iakiey wsi albo miasta
doieżdżał, z konia zsiadał, iw żalu szedł za ciałem
pieszo, ani go żadna od tey posługi nie odwodziła słota.
Nakoniec z niezmierną żałością z wielkim dworem
pobożnie i po chrześciańsku do Litwy ciało przywiozł,
i w Wilnie w kościele świętego Stanisława, w
oyczystym grobie żonę pochował. Znakomitym iest
dla Królów dowodem ta pani, iak i im przystoi za
marne rzeczy wieczne podeymować zmartwienia. Z
iak wielką bowiem usilnością Król tę utrzymował żonę
pokazało się wyżey, postaremuż, z tak wielkim
dobiianiem się rzecz nabytą dzień mu ieden wydarł,
wiele nasienia kłótni zostawiwszy w Polszcze.
W tenże sam rok Eliasz wyższych Wołoch (iak ie
teraz zowią) woiewoda, syn Piotra, od Chrystusowey
odstąpił wiary, a do Machometa


118

KRONIKI


bezbożnego przystał. Ten bowiem żadnego w
Wołoskiey ziemi dla siebie bespieczeństwa nie czuiąc, iż
wielu z przednieyszych Wołoszanow pomordował,
wielu powyganiał; tak się dusz umarłych, iako też
odgrażania żywych okrutnie obawiał. A gdy go strach
dręczył, udaie, że go Soliman Turecki okrutnik, do
siebie przyzwał, nikomu się coby miał na myśli, nie
zwierzaiąc, zagrabiwszy wszystkie po oycu pozostałe
skarby, pod pokrywką podległości do Konstantynopola
do okrutuika zieżdża, Wołosz Stefanowi bratu
młodszemu zostawiwszy. Był przyięty mile od Solimana
Eliasz, a gdy przybycia swoiego przyczyny które był na
początku utaił odkrył, ucieszył się Soliman z iego
przybycia, że przed owym dniem tak wielkiego imienia
żadnego nie było xiążęcia, któryby chętnie Chrystusa
odstąpił, i dobrowolnie Machometowi imię swoie
zapisał. Tak tedy rozkazuie go po licznym dworze ob-
wodzić, i przed wszystkiemi na wyszydzenie Chrystusa
wytykać: naostatek z przysionku okrutnika między
dwiema baszami, którzy obok niego szli, wychodzi, i w
pośrzod dziedzińca, przy niezmierney radości
żołnierstwa, wyprzysięga się Chrystusowego Imienia, a
Machometańskie na siebie bierze, i za Eliasza,
Machometem go przy wykrzyknieniu żołnierskim
witaią. Aby się zaś nie zdawał Turkom oboiętney i nie
pewney wiary, na krzyż drewniany pod nogi podrzucony
po trzy razy plunął, i tyleż razy nadepnąwszy, nogą go
od siebie iak gdyby przeklęty odepchnął. Powiadaią, że
po wyrzeczeniu się Chrystusa, do pomieszkania
poszedłszy, w duchu się trapił, i rzewliwie na ustroniu
płakał. Co że uczynił, mocno temu wierzę, bo iakże on
w tak


119

ORZECHOWSKIEGO.


szkaradnym grzechu mógł zapomnieć o owey wierze, o
którey wiedział iż była oyczysta. Dopieroż niespokoyne
sumnienie iąkiemiż wzdy bodźcami nie przeszywało
człowieka bezbożnego myśli? która tak wielką
zaślepiona zbrodnią, gdy na wszelkie zakamiała
pobudki, oślep go, choć się nawet opierał, na wszelkie
pędziła szaleństwo. A że się Eliasz samochcąc
Solimanowi poddał, przeto Sachmate urząd w nagrodę
odstąpienia wiary otrzymał, która to godność aby mu
była sprawiedliwie służyć mogła, zebrawszy z
Tatarskich żołnierzy woysko, zbiegłego za przewodnika
dostawszy (który się zwał Mormura), przez
niezwyczayne drogi szpiegom zamydliwszy oczy,
Bracław opasał. Znaydowali się w tym mieście arcy-
odważni dawni żołnierze , którzy nieprzyiaciela
wprzód zoczywszy niż zasłyszawszy, potrwożeni
porwali się do broni, i wypadaiących tłumem
Tatarów między wałem wstrzymuią: w ostatku wielu na
placu z obu stron położywszy trupem, iako nie wielu od
wielu, tak niegotowi od gotowych zwyciężeni będąc, co
do iednego wszyscy pobici zostali , miasto zaś Tatarzy z
kretesem spalili. Szpetny przykład sromoty naszey,
wielką bowiem klęskę przez ospalstwo nasze w tym
roku poniosła Polska, nie tak miasta, które iuż był Zy-
gmunt August odnowił, iako żołnierzy, którym nie łatwo
Rzeczpospolita w prędce mieć będzie równych. Byli
bowiem owi rycerze odważni, i w sztuce woienney i w
wielkich zwycięstwach Tatarskich sławni, których za
tak doświadczonych w sztuce woienney miano, że
każdemu z nich całego woyska w naywiększych
potyczkach mógłbyś był bespiecznie powierzyć.
Tatarzy ode-


120

KRONIKI

brali miasto i z otrzymaney ucieszyli sie wygraney,
Ruś albowiem bez obrony zostawała, Król się też w
Litwie znaydował, któryby przytomnym będąc,
przeciw owemu nagłemu wtargnieniu mógł był na
ratunek przybyć, i gdyby się był na domysł przyszłych
rzeczy pan mądry Spytek z Zakliczyna Jordan podskarbi
koronny, za potuchą Jana Tarnowskiego kasztelana,
pieniędzy na woysko nie zapożyczył, a z tego żołdu,
woyska z natrafiaiących się żołnierzy nie zaciągnął;
Tatarzy zwycięstwem będąc zachęceni, tyło dwoieby
byli narobili szkody, i daley się ieszcze zapuściwszy,
też sameby byli znowu ponowili. Ten początek
odstępstwa od wiary, Eliasz w błąd Machometański
wpadłszy, na nieszczęście nasze uczynił, co mu iednak
nie długo uchodziło bez kary, bo gdy Soliman
postrzegł, iż podeyrzana iego była przeciw
Machometowi wiara, wkrótce tak go ze świata w
Carogrodzie sprzątniono, że ani żywego, ani umarłego
nie zostało znaku. Tym sposobem w tym roku Polska
uciśniona była, tak wewnątrz iak zewnątrz. Do tego
nieszczęścia przymieszał się także głód nieznośny, który
wielu ludzi w Polszcze i Litwie umorzył, a tak wielka
była drogość zboża, że ćwiertnia żyta w Krakowie do
trzech czerwonych złotych przyszła. Tegoż samego
roku Jędrzey Gorka kasztelan Poznański oraz starosta
Wielkopolski w miesiącu Październiku w Poznaniu
umiera, pamięci godny, w którym rozlicznym
przyrodzenia darom zaszczyt chwały wyrównał.
Pokolenie iego zdawna szlachetne było, z Uryela
Przodka, który naypierwszy z owego domu był bis-
kupem Poznańskim, miedzy zacne policzone
rodzeństwa z wielkim szczęścia powodze-


121

ORZECHOWSKIEGO.


niem wzrosło. Skoro bowiem Uryel biskup, Łukasza
brata biskupiemi pieniędzmi założył, łatwo żądaniu iego
do woiewództwa Poznańskiego dopomogł. Temu,
tegoż samego imienia rodzi się syn, Łukasz ociec
Jędrzeia, który oycowskich dostąpiwszy godności,
oyczystych przyczynił skarbów dziwnym szczęścia
sprzyianiem. Poiąwszy bowiem z Szamotulskich domu
zacnego i starodawnego , za żonę iedynaczkę woiewody
Poznańskiego córkę, ieden dom ze dwóch uczynił,
tudzież Szamotulskich rodzay w Gorkow plemię ze
wszystkim dostatkiem i nazwiskiem przeniósł. A gdy
do szczęścia przyłożył swoiego przemysłu,
przysposobiał dobrego mienia , częścią przystoynym o
gospodarstwo staraniem, częścią ożenieniem się syna
Jędrzeia, z którym córkę Kurozwęckiego iedynaczkę,
wielkiey oycowizny dziedziczkę postanowił. A że mu
wiecey żądzy przybywało mienia, po śmierci żony
uczyniony od Zygmunta biskupem Kijowskim,
wielkiemi pieniędzmi i oycowskie, i stryiowskie, i
synowskie, i swoie dawne napełnił skarby, które po
zeyściu z świata Jędrzeiowi synowi zostawił: ten ich
umieiętnie i skromnie zażywaiąc, na wielką wyszedł
Polszcze ozdobę; i po oycu na kasztelaństwo
Poznańskie i Wielkopolskie starostwo nastąpiwszy, ów
cały bieg wielkoradzki odprawił, bez którego żaden w
Rzeczypospolitey mąż, za wielkiego być nie powinien
miany. Był bowiem naprzód pan mądry, potym
oyczyznę kochający, tudzież wymowny, naostatek
bogaty; dlaczego w całym domowym iego i
urzędownym życiu, wydawał się zaszczyt, uczciwość,
sława i godność: z temi się łączyła łatwo ludzka
życzliwość, nie tylko skry-


122

KRONIKI

temi dobrodzieystwy, ale nawet iawnemi datkami
zaskarbiona, do których on rzeczy na wszelkie
nawinienie się zaszczytu swoich i obcych ludzi miał
wielkie do siebie przywiązanie; ponieważ i u obcych
zachowaniem, i u swoich wiele ważył zdaniem, tak
dalece, iż rozumiano, że on o nowych iakich zamyśla
rzeczach. Wzrostu był śrzedniego, urody przystoyney
i mierney, i w każdey wieku porze nadobney, płci
białey, twarzy wesołey i miłey, oczy miał siwe, w
których postaremuż znaydowała się nieiaka
wielkoradzka żywość: głowę golił, brodę zapuszczał,
którą wiele siwych zdobiło włosów; w sukniach i we
wszelakim stroiu pięknie i czysto się nosił, że żadnego
piększenia się w stroiu, które tylko na męszczyznę
przystało, nie opuścił. Wyzwolonemi naukami chętnie się
bawił, dowcipnych i uczonych tudzież woiennych ludzi
wszelkiemi sposobami przy sobie chował, zgoła
wspaniałością i okazałością wielkorządzkiego życia
wszystkich przewyższał. Umiera roku wieku swego
mniey lub więcey pięćdziesiątego, wiele po sobie w
Polszcze zostawiwszy żalu. Zostawił trzech synów:
Łukasza, Jędrzeia i Stanisława, wszystkich w młodym
wieku, którym godzi się życzyć, ażeby młodości ich,
mimo powziętey o nich nadziei, bogactw dostatek w
czym na przeszkodzie nie był. Król na mieysce zmarłego, Czarnkowskiego kasztelanem
Poznańskim, Jana zaś
Kościeleckiego starostą Wielkopolskim postanowił.
Lubo na początku podiętey pracy nie miałem
przedsięwzięcia cudzych opisować dzieiów, gdy i na
własne niestarczaią siły, postaremuż kiedy się nawiiaią
w przeciągu co się tycze Pol-


123

ORZECHOWSKIEGO.


ski, tego przynaymniey opuszczać nie należy iakowa iest
nędzna i okrutna śmierć Jerzego biskupa Waradyiskiego;
który podło urodzony będąc, znaczną część wieku w
zakonie świętego Pawła pustelnika przepędził, zkąd
gdy go do większych rzeczy prowadziło szczęście,
wystąpiwszy, na dworze Jana podskarbim zostaiąc, nay-
większe urzędy sprawował ; któremu ów Król tak wielką dawał we wszystkim wiarę, że
umieraiąc i Izabellę
żonę, i Jana Zygmunta syna w iego zdał i polecił
opiekę: o których on miał pilne staranie i tego dokazał,
że pod Solimana i Ferdynanda zostaiący bronią, wielkiey
części w Węgrzech tyle klęskami poszarpanych i w
niwec obroconych, synowi Jana i żonie iego dochował, i
zdradzcy przezwisko dla wierności odniosł; że dwiema
arcyzawziętym między sobą nieprzyiaciołom
Solimanowi i Ferdynandowi, dotrzymuiąc zmarłemu
Królowi słowa, raz sie temu, drugi raz owemu poddanym
udawał, będąc potaiemnie głównym nieprzyiacielem;
rozumieiąc iż nic więcey prócz wiary ku żonie i synowi
zmarłego Króla do niego nie należy, któremi opiekuiąc
się uwodzić obietnicami Ferdynanda , a Solimana
przez zdrady oszukiwać, za rzecz słuszną i sprawiedliwą
sądził. Zkad do opowiedzenia rzecz dziwna, iaką
sztuką podług danego Janowi Królowi słowa obydwuch
zażywał, i iak trudności zaspokaiał raz tey drugi raz owey
trzymaiąc się strony; które to iego do wiary niepodobne
frantostwo iak skuteczne było, w ten czas się naylepiey
pokazało, kiedy Ferdynand w mieście Budzie
zamkniętą Izabellę z synem przez rok w oblężeniu
trzymał. Gdy bowiem Jerzy wraz z niemi zamknięty,
Ferdynandowe-


124

KRONIKI


go szturmowania wytrzymać nie mógł, a daremnoby obrony Zygmunta Polskiego Króla
Izabelli oyca, był wzywał; uciekł się do Solimana Turka, którego i godziwemi i niegodziwemi
umowami do siębie przeciąga, i wielkiemi obietnicami do dania pomocy przywodzi: tego
przyiściem ustraszeni Niemcy od oblężenia ustępuią, i z Budy miasta uchodzą, za których
uysciem wybawił poniekąd Jerzy Królową i Królewica od szturmu, ale Budę z ostatkiem
Węgier utracił. Soliman bowiem gdy żadney inney nagrody , prócz miasta Budy za
uwolnienie Królowy nie chciał, do otrzymania iey ten sposób wymyślił. Roskazuie sobie syna
Jana podług zachowania i przyiaźni z oycem do obozu przywieść i wraz z nim tamteyszym
wielkoradzcom stawić się, aby przytomnemu w woysku, które otrzymało wygraną i iego
obroniło, powinszowali utrzymania się przy zdrowiu. Matka niebożątko z płaczu ledwie
żywa, długo daremnie zbraniaiąc się Węgrom, iednakże nieużytością czasu przymuszona,
okrutnikowi syna, niby owieczkę wilkowi, przez Jerzego do obozu posyła; obawiaiąc się, aby
mu tego nie odmówiła, coby on iey w krotce mógł wydrzeć. Jerzy, tudzież inni wielkoradzcy,
którzy dla młodości dziecięcia zawiadywali państwem , wielki i pożądany upominek do
okrutnika przynoszą, i maleńkiego królewica z łona mamki odebrawszy, w ręce Solimanowi
oddaią; który wyciągnionemi przeciw niemu przytuliwszy go do siębie rękami, roskazawszy
wszystkim z pod namiotu ustąpić, z mamką wiele łaskawie i iak na okrutnika przvstało o
rzeczach Królowy rozmawiać się miał. Po rozmowie, zostawiwszy nad spodziewanie w
całości dziecię,


ORZECHOWSKIEGO.

125


mamkę przez poszanowanie przełożonemu nad nałożnicami (którego Aga Turcy zowią),
odprowadzić do miasta rozkazuie, przytrzymawszy wielkoradzcow w obozie, którzy (iako się
wyżey pokazało) poszli byli z miasta za Królewicem do obozu: z pomiędzy nich iednego
Walentego Turkusa, który daleko wszystkich Węgrów woienną sławą i cnota przewyższał, do
Turek zawieziono, gdzie w kilka lat potym w okowach siędząc, biciem (iak piszą) zamęczony
został. Aga iako mu nakazano z pułkiem Janczarów do smutney i w boiaźni zostaiącey matki
zanosi syna, która go iuż opłakiwała, i niczego się tak nie spodziewała, iak aby syn iey od
okrutnika miał wrócić. Aga za iedną drogą, iak szedł, miasto pod straż bierze, a za wielkie
dobro-dzieystwo syna matce żywego oddaie, ale iey natychmiast z miasta ustąpić imieniem
Solimana roskazuie; z przyczyny, że go ona przeciwko Ferdynanda sile obronićby nie mogła,
Soliman zaś iako opiekun się roty do swoiego należeć sądzi urzędu, że powinien podług
danego oycu słowa, nie tylko Budy miasta, ale i całych Węgier ze wszystkim się rocie
dochować. Królowa iako iey roskazano ustępuie z Budy i iedzie do Lipy. Temi sztukami ów
poczciwy opiekun Budę sobie przywłaszczył; i takieć zawsze maią szczęście zdrady. Któremi
bowiem wykrętami Jerzy Budę chciał w całości utrzymać, temiż samemi iey pozbył. A nie
tylko Węgry, ale insze także kraie odziedziczył. Atoli otrzymawszy Budę Soliman , gdyż
przyszedł do osiągnienia Węgier, i sięrocie z nich ustąpić nie chciał, Jerzy żałuiąc uczynku,
począł się kręcić i naradzać,


126

KRONIKI

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:34

iakoby znowu za wypędzeniem Solimana mogł Węgry
odzyskać. Tedy udaie się do Ferdynanda łaski, i
otrzymawszy odpuszczenie zachodzi z nim w rady,
zmawiaią się i do tego zmierzaią , aby Izabella Królowa
koronę państwa Ferdynandowi oddała, z Węgier z
synem wyszła i osiadłości syna po oycu pozostałych,
które znaczne były ustąpiła, a za to i za posag swoy
xięstwo Opolskie od Ferdynanda otrzymała: w czym
gdyby się tak z sobą umowili, iż dawszy z obustron
słowo, Izabella z synem z Siedmiogrodzkiey ziemi do
Koszyc wyiechać ma; aby iako się umowią, słowa
dotrzymała. Co i tak czyni, ponieważ w Koszycach w
przytomności Jerzego i koronę Janowi Chrzcicielowi
Ferdynandowego woyska wodzowi oddaie, i z Węgier
ustępuie; a ztamtąd do Polski, aby do Opola na czas
przyiechała, do Zygmunta Augusta brata w drogę się
gotuie. Ale postrzegłszy Jerzy, że i w tym razie na
swoiey osechł nadziei , że ani Ferdynand przymierza nie
dotrzymuje, ani woyska podług obietnicy do Węgier
przeciw Solimanowi nie posyła, tudzież na swego także
towarzysza Jana Chrzciciela Gaształda równaiącego się
z sobą w woysku krzywo patrząc, wraca się do wykrętu
i wszystko na wspak przewraca; znowu się ucieka do
Solimana łaski, którego na nowo przeciw Ferdynandowi
wielkiemi ułudzeniami i obietnicami namawia, rady
Ferdynanda wyiawia, i o wybaczenie za dawne prosi.
Poszlakowano naprzód Jerzego z poznakow a potym z
listu, który będąc przeięty, dostał się do Włocha
współtowarzysza iego , co pod Unitium był w woysku
równey powagi: miasto to


127

ORZECHOWSKIEGO.


od Białey Juliyskiey w Siedmiogrodzkiey ziemi o milę
zostaie. Włoch porozumiawszy rzecz i mocno ią
utaiwszy, daie znać Ferdynandowi, i w iak wielkim
rzecz się ma niebespieczeństwie donosi. Ferdynand
boiąc się o siebie, daie moc Janowi Chrzcicielowi,
Jerzego zabić po cichu, który w chytrości Węgrzynowi
równym będąc, trzech Hiszpanów naysposobnieysze do
takiego uczynku popełnienia plemię, na zabicie Jerzego
potaiemnie przepuszcza : ci pięknie Jerzego
przywitawszy, i z owym uszanowaniem Hiszpanom
zwykłym wyprowadziwszy na śrzód pokoiu, zabiiaią,
potym głowę od karku odcinaią i Ferdynandowi
przynoszą; kadłub orężem poraniony tamże porzucaią i
przez kilka dni nie pochowany zostawuią. Dwóch
pokoiowych rwących się za panem do broni, kalecząc
przytrzymuią; żołnierzy, aby iakiego nie uczynili gwał-
tu, niespodzianie obsacaią, i przystawieniem im od
Włocha straży nie dopuszczaią, który tym czasem pod
czas nocy dawszy hasło (na iakie się umówił) kulą
wystrzeloną z działa, stał w gotowości na pomoc z
Pułkami. Takowy koniec był owego męża, którego
szczęście z podłego stanu do Królewskiey prawie
wyniosłszy godności, w tym roku przed narodzeniem
Pańskim wielce ciężkim skołatanego przypadkiem,
nagle z naywyższego czci i władzy strąciło stopnia. Po
wszystkie wieki dla naywyższych i nayniższych ludzi
ma bydź dowodem, iak się sama odkrywa i sama sobie
szkodzi zdrada, i iak się sama w swoie wikle i łapie
sidła. Z tym człowiekiem zaraz upadła nadzieia
odzyskania Węgier, że po wygładzeniu przednieyszych
pa-


128

KRONIKI ORZECHOWSKIEGO.


now żadnego z imienia i zasług nie zostało męża tak poważnego, z którymby się ostatek
pospólstwa do poratunku i nadziei przyszłego czasu, mógł uiąć za ręce. To się u nas i w
pograniczu w tymże roku działo.

Koniec Kroniki Czwartey.


129

KRONIKA PIĄTA.


Już się czas seymu przybliżał, gdy Król około dnia pierwszego Stycznia do Piotrkowa z
Wilna iako był obiecał przyiechał, wiedząc iak wieleby się zamieszania w państwie pod
niebytność iego zaciągnęło. Przeyrzał wiec w duchu coby się za rozruchy pod czas seymu
wszcząć miały, zwłaszcza że wiedział, iż na wszystkich seymikach po wszystkich państwa
woiewodztwach szlachta Polska wielce przykre podawała żądania. Tak tedy do Piotrkowa
zieżdża, tegoż samego dnia na czas naznaczony wielkoradzcy i posłowie ziezdżaią: wielka
ciekawość była, przy któreyby w roztargnionym państwie Król chciał zostać stronie. Chodzili
wedle siebie biskupi względem zwierzchności; szlachta względem wolności; do
któreykolwiekby był Król przystąpił strony, taby była z uszczerbkiem drugiey strony wygrała.
Biskupi w pobożność, a szlachta dufała w wolność, z których obiedwie strony sądziły, iż
sobie to maią ostrzeżono, tak zwyczaiem iak prawem. Pod czas tak gniewem zapalonych serc


9


130

KRONIKI

prześwietnych Stanow, Król seym zaczyna, i
nabożeństwo zwyczaynie za całość i iedność państwa
Biskupom zaleca: ci opatowi Witowskiemu mszą świętą
odprawiać rozkazuią, który w nabitym i pełnym ludzi
kościele, w dzień Oczyszczenia Nayświętszey Maryi
Panny mszą przy Królu odprawił. Którego zaiste czasu
pokazało sie, iakoby też nayświętsze rzeczy powsze-
dnieć zwykły, przez wzgardę samychże ludzi. Gdy
bowiem podług zwyczaiu i pobożności dawney
prawdziwe i niepokalane Chrystusa ciało pod czas mszy
opat podnosił, i na podniesienie iego Król z
wielkoradcami i z całym gminem z uszanowaniem na
kolana upadł, wielu w żywe oczy odwracało twarze;
nadto Rafał Leszczyński, który na przeszłym seymie
złożył był woiewodztwo Brzeskie, przez ostatnią
Boskiey taiemnicy wzgardę, stał przed Królem w
czapce, co obraziło wielu i żalili się pospolici ludzie,
że w obecności wszystkich królestwa stanów lży się i
gwałci Boskie imie. Król w ten sposób zacząwszy,
przez Jana Ocieskiego kanclerza przekłada na seymie,
któremi przywiedziony przyczynami seym naznaczył;
wymienia w sąsiedztwie zostających Tatarów, Turków
i Wołochow, przeciwko którym, iak iest ogołocone z
obrony królestwo, dowodzi; przytacza także Bracław,
którego z dymem do nieba puszczonego ochydę z
przeproszeniem, na poróżnienie stanów winę domową
składa. Nakoniec to na uwagę brać radzi, czymby
przeciw sile i nieprzyiacielskim wycieczkom państwa
obronić można, aby według tego przedsięwzięcia
namyślali się posłowie i o wszystkim radzili; którzy
wziąwszy czas do uwagi, uznawaią, że nie tak o
wypędzeniu nieprzy-


131

ORZECHOWSKIEGO.

iacioł postronnych, iak o uspokoieniu domowych
rozruchów myśleć należy: przeto wprzód o domowych
potrzebach z królem poczynać, niż o iakich obcych. A
ponieważ od założenia Polski naycięższa owa była
sprawa, przez którą się prześwietnego stanu wzruszała
wspaniałość; by tym większą rzecz miała powagę, za
iednostayną posłów zgodą Rafała Leszczyńskiego owey
sprawy obrońcą wysadzaią: który że nad innych
zwyczay, prawom posłusznym będąc z wielkoradzkiego
stanu do szlacheckiego powrócił, trzymano o nim, iż był

cnotliwy , i twierdzono, że był nad innych kochaiącym
oyczyznę i poczciwym człekiem: ten z karty (iak się na
radzie poselskiey namyślono) za dozwoleniem
wszystkich prosi i zaklina Króla, aby pamiętać raczył, iż
opiece iego powierzono królestwo , którego wolność gdy
od możnieyszych panów gwałt cierpi, powinien dla
ocalenia iego wszystkich poniechać rzeczy. Nie potrzeba
się Polakom obcey obawiać siły, lecz wpośrzod iest to
złe zawarte, które w samych Rzeczypospolitey utknęło
wnętrznościach, co gdyby od króla zaniedbane było,
siłby nabrało, i wolność powszechną zgwałciwszy, wielu
okrutnikow na mieyscu iednego postawiłoby Króla; a ci
zasadziwszy się na śmiałości , królewskąby sobie
przywłaszczali władzę. Opuścić więc należy wszelkie
naradzenie się o innych rzeczach, a do tego się przyłożyć
potrzeba, aby za powagą seymu domowe bezprawie do
szczętuiako nayprędzey zgładzone zostało. A ponieważ
wielką sobie w mowie ściągnął uwagę i ziednał przez
rzecz nadzwzczayną i nową posłuchanie, wiele odważnie
i dotkliwie z wielkim mowy bespie-


9*


133

KRONIKI

czeństwem wynurza: „Myśmy cię nayiaśnieyszy
Auguście wolnemi głosy za Króla obrali, wszystko na
twoie zdaliśmy sumnienie; cożkolwiek Boskiego i
ludzkiego prawa znajdowało się w Polszcze, pod
panowanie twoie i pod rząd Królewski, życie, dobre
imię i dostatki nasze, poddaliśmy. Tey władzy
królewskiey żadnego z ludzi prócz ciebie mieć nie
chcieliśmy uczestnikiem i dotąd nie chcemy, i tego za
twoią pomocą, i powodem dokażemy. Z tą tu nadzieią
i ufnością od braci naszych wysłani przychodziemy,
abyś nam władzy twoiey królewskiey w całości
dochował niepodzieloney z nikim, tudzież aby
możnieyszych panów potęga za powagą stanów miedzy
swoie przed ciebie na tym seymie wprawiona granice i
poskromiona została, która dla całości i zachowania
ludzi postanowiona będąc, w prędce się na iey zarazę i
zgubę zamienia. Ta iest treść poselstwa naszego, aby
ciebie samego słuchali Polacy a nikogo więcey, te
żądania nasze wprzód uspokoić trzeba, niż się do
którey inney Rzeczypospolitey części posięgniemy.”
O toż samo Tarnowski za całością ludu domawiał się
nie po stronie pospolstwa. Był to bowiem człowiek
barziey rzeczą niż chełpieniem się trzymaiący za ludem,
rzadko on co dawał na mnostwo i sprzyianie ludzi, i
miał wzgląd nie na to, co się podobało ludziom, lecz
co było pożytecznego ludowi, i wołał na ludzkiey
szwankować przyiaźni, niż przy dobrey o sobie sławie,
źle stronę ludu utrzymować: przeto dalekim będąc od
wszelkiey nieszczerości i chluby, częstokroć za dobrem
ludu przeciw samemu pospólstwu sądził i mowił; wiele
tego zostaie przykładow na obiedwie strony, lecz dla
lepszey pamię-



133

ORZECHOWSKIEGO.


ci naiednym i drugim przestaniemy. Na wyprawie
przeciwko Wołoszanom pode Lwowem nie podobnym
do wiary buntem rzecz na wierzch wybuchła przeciw
Zygmuntowi, tak dalece że go posłowie nieiako z
powagi złożyć chcieli, co wiedząc być szkodliwe
państwu Tarnowski, tak się ucierał, tak się pospolstwu
od niektórych podburzonemu opierał, iż owego czasu
nawałnośc sam na sobie przeniosł z niebespieczeństwem
wielkim. Gdy się bowiem żwawiey tymże posłom
opierał, i na niesposobnym do potyczki placu mężnym
sercem nie tak królewską iak rzeczypospolitey
utrzymował stronę, o trochę nie zginął za zbiegnieniem
się i rozdrażnieniem zgrai żołnierskiey. Podobny także
przykład pokazał cnoty i stateczności na Zygmuncie
Auguście. Gdy mu bowiem mnostwo o żonę
zagniewane, wszelką moc i władzę królewską odiąć
chciało, iako się wyżey pokazało, ów zamach gniewu
z wielkim na siebie oburzeniem gniewu wytrzymał, nie
tak za żoną, którą bez wiedzy iego Król był poiął,
iako za samym obstaiąc Państwem, które upaśćby
było musiało przez domową woynę, gdyby on był na ten
czas nie wstrzymywał pospolstwa, i za stroną ludu
przeciw upieraiącemu się przy swoim
przedsięwzięciu Królowi nie obstawał. Tak to ten pan
gdy całość pospolstwa utrzymował, przyiaźń sobie
pospolstwa z życia uszczerbkiem tracił, ale gdy znowu
wyciągała potrzeba, iedno tchnął z pospolstwem i na
niczyią uważaiąc łaskę, tak bronił ludu, że się na niczym
inszym znać bardziey nie zdawał, iak na dobru
pospolstwa. Co się zaraz z pierwszego razu w tey
sprawie okazało, na którey się lud Polski z biskupami o
wolność i wiarę,


l34

KRONIKI


dwa rzeczypospolitey grunta, na tym seymie ucierał.
Znaczny dla wielkich panow przykład, aby się nie
obłudą, nie przechwalaniem, nie zmyśloną mową i
twarzą, ale prawdą, szczerością, sprawiedliwością i
korzyścią przed ludem zalecali; aby lud częścią rączo
sobie poczynaiący, za dobrem pospolitym hamowali;
częścią boiaźliwie odstępuiący, niby przez hasło do po-
winności nawracali, to iest aby się pospolstwo ani nie
wybiiało z posłuszeństwa przez pychę, ani nie ulegało
krzywdzie przez podłość.
Gdy tak ostro i przykro wielkoradzcy z posłami
nagabali biskupów,ci barzo żałowali, iż na sądy ziechali.
Widzieli bowiem, iż inaczey poszły niźli się
spodziewali. Jeden przecież Jan Drohojowski biskup
Kujawski słynął, gdy inni biskupi zostawali w ochydzie.
On bowiem na seymie Piotrkowskim, o którym mówiło
się przed tym, sam ieden z biskupów był tego zdania,
aby sobie łaskawiey poczynać ze szlachtą, i owych tak
surowych sądów, do których na, ten czas przystępowano
poprzestać. Dla czego z wielkim dla niego była
poszanowaniem szlachta i dziękowała mu , iż
utrzymował powagę owego stanu, z którego i sam
pochodził. Innych biskupow pospolicie obelgami
karmiono, a naypierwey samego biskupa Przemyskiego ,
któremu Jan Tarnowski przychodzącemu na powitanie
iego w domu swoim, nie iak senatorowi i przyiacielowi,
lecz iak nieprzyiacielowi i człowiekowi podłemu
wzgardę uczynił, i potężnie go przy wszystkich złaiał,
że w biskupstwie Przemyskim ludziom wolnym
niewolą, cnotliwym potwarz, uczciwym ostatnią
wyrządzał biedę, i więcey sobie w tym pozwalał, niż na
ró-


135


ORZECHOWSKIEGO.


wnego z równemi przystoi. Biskup słuszną na-
karmiony obelga, do Mikołaia Dzierzgowskiego
Arcybiskupa prosto spieszy, który się na ten czas u
siebie z biskupami zabawiał, żali się, iak niegodziwie
od Jana Tarnowskiego poczęstowany został, i przydał
iż te niegodziwości on sam ieden za wszystkich
cierpi. Któremu otrząsnąwszy się arcybiskup rzecze:
ty zaś za nas to cierpisz, któryś nam tak wiele złego
narobił, zkądże się przeciwko nam te wzięły zamachy ?
To gdy się dzieie, Stanisław Orzechowski Rusin
dowiedziawszy się, że Jan Biskup Przemyski , iawne za
sądy w Piotrkowie ponosi krzyże, i że z nim wraz inni
biskupi w wielkiey zostawali nienawiści,
porozumiawszy, iż mu się podała sposobność do
dobrego rozpoczęcia sprawy, nie zaspał tego, i tkwiącey
przeciwko biskupom zawziętości na swoie ocalenie
zażywa, w podroż się do Piotrkowa gotuie, i aby wie-
dzieli biskupi że on z odważnym sercem i z gotowością
do rozprawy przybędzie, list wprzód do biskupow
przesyła poufale pisany, w którym iak go niegodziwie
biskup Przemyski podszedł, skarży się i oświadcza, iż
od Biskupów do ich przeciwników nie przystanie,
chyba żeby był przymuszony. W tym rozumieniu
napisany po łacinie ow list do Piotrkowa przesyła, sam
się potym za nim dni kilka przetrzymawszy puszcza, ale
gdy wyiazd iego wiele rzeczy trudziło, i zagrodzoną
miał przez zasadzki drogę, łączy się z Herburtami,
których niezawodney szczerości i osobliwszey ku sobie
przychylności w wszelkich niebespieczeństwach
doznawał. Byli to zaś ci, Stanisław kasztelan, Jan
podkomorzy Lwowski, Walenty także kanonik
Krakowski, tudzież Mi-


136

KRONIKI


kołay bracia; było z niemi i innych wielu szlachty,
którzy na seym do Piotrkowa iechali. W tych obronę
przeciw skrytey biskupa Przemyskiego zasadzce
dufaiąc Orzechowski, z Janem stryiecznym bratem
przychylnym sobie , obawiając się i unikaiąc zasadzek,
do Piotrkowa iedzie, z tym umysłem, żeby go albo
biskupi z osławienia sądowego otarli, albo żeby ostatni
wyrok w oczach Króla na seymie odebrał.
Przybywszy do Szulciowa pobliskiego Piotrkowu
miasteczka, za radą przyjacioł obraca drogę do
Wolborza i do Jana Drohoiowskiego brata
ciotecznego biskupa Kujawskiego wybocza, do
którego do Piotrkowa pisze, o swoim przybyciu
uwiadomia, prosi i żebrze , aby podług związku i
pokrewieństwa, zostającego w złym razie przyjąć
raczył, a pomocą swoią i radą w tak potrzebnym czasie
ratował. Herburtow także do Piotra Kmity woiewody
Krakowskiego posyła, ile że za nim była Herburtow
siostra, i list do niego z proźbą napisany oddaie. Wnet
się to rozgłosiło i wieść gruchnęła, że Orzechowski
ziechał i nie małą podnietę do ninieyszego
zamieszania podaie. Przekładaią rzecz przed posłami
Piotr Boratyński, Hieronim Ossoliński, Jan Pieniążek, i
Adam Siemuszowski, którzy sprawę samochcąc wznie-
ciwszy , między posłami tym barziey podpalaią.
Tym czasem widząc Jan Drohoiowski biskup , że się
iuż dosyć narobiło licha, przychodzi do
Mikołaja Dzierzgowskiego arcybiskupa i oświadcza mu,
iż za iego roskazem Orzechowski do Wolborza zboczył
tym końcem, aby czego na nowe znienacka przybywszy
do zamieszania nie przydał. Arcybiskup
pochwaliwszy Drohoiowskiego biskupa, radzi aby się
łaskawie u sie-.


137

ORZECHOWSKIEGO.


bie z Orzechowskim obchodził, i do Piotrkowa
przywabił. Otrzymawszy pozwolenie Jan Dro-
hoiowski, Orzechowskiego sprowadza i po bratersku
przyimuie, któremu arcybiskup z uchwalenia rady
dobrowolnie ubespieczenie wszelakie przez Jana
Drohoiowskiego na piśmie przesyła, przebywania w
Piotrkowie i wolnego sobie poczynania pókiby
arcybiskup nie rozporządził inaczey. To
ubespieczenie Stanisław Orzechowski obawiaiąc się
naprzód dobrego o sobie rozumienia uszczerbku, potym
aby nie pokazał po sobie domyślenia się iakowey trwogi
w odebraniu iego, przez Jana brata stryiecznego i przez
Jana Pieniążka arcybiskupowi odesłał, z tym do niego

wskazaniem: iż dufaiąc niewinności swoiey do
Piotrkowa ziechał, i nic takowego nie popełnił, dla
czegoby się albo zwierzchności lękać, albo ich sądów
miał wzdrygać. Owo ubespieczenie z odpowiedzią w
zgromadzeniu biskupów arcybiskupowi oddaią, gdzie
Jędrzey Zebrzydowski biskup Krakowski, którego
sobie był listownie Orzechowski poskarbił , sprawę
Orzechowskiego mocno popierał , i upomniał bi-
skupów wielą przytoczonemi przykładami, aby
Orzechowskim udaiącym się w pokorze nie gardzili.
Przywiódł do tego na pamięć , iak wieleby on mógł
szkodzić stanowi, gdyby się z ową sprawą przeniósł do
przeciwney strony. Na którą mowę pobudzili się biskupi
i tego dniaby był Zebrzydowski zakończył, gdyby byli
niektórzy z niższego stopnia xięża nie przeszkodzili
robocie, i za niegodziwy postępek przed arcybiskupem
nie ogłosili z przyczyny Orzechowskiego znosić
bezżeństwo, i tak wielkie okno do zuchwalstwa
otwierać; gdzie iaki taki zdeptawszy


138

KRONIKI


przyzwoitą władzę, puszczałby się na takowe życie, na
iakieby zechciał. Takowemi zdaniami
zabałamucono i odwleczono mu sprawę.
Orzechowski widząc iż się nic nie odmienia biskupa
Przemyskiego wyrok, ale wszyscy xięża na zgubę iego
czuwaia z licznemi przyiacioły, a naypierwey z Janem
biskupem Kujawskim do Jana Tarnowskiego
przychodzi, któremu sprawę i ucisk przekłada, i żali się
przed nim, iż w Polszcze gorszym iak nocni złoczyńcy
zostaie, z których żaden nie będąc potępionym nie od-
nosiłby kary, on zaś nie mógł sobie u biskupów uprosić,
aby przewiedziony prawem mógł ginąć. Nie doprasza
się żadnego zbrodni odpuszczenia, ale tylko
sprawiedliwości i sądu, aby ieżeli w czym przez poięcie
żony przewinił, tę w przyzwoitym sądzie mógł odnieść
karę, którąby nakazały prawa. Prosi tedy i zawięzuie
Jana Tarnowskiego, aby go podług swoiey sprawiedli-
wości i dobroci do łaski swoiey i opieki przyiąwszy,
przeciw srożeniu się biskupów bronić raczył.
Tarnowski dobrey każe mu być myśli, rozpaczać
zabrania i pełnego nadziei od siebie wypuszcza : on
do wszczętey powraca utarczki, który gdy całemi
siłami na biskupow następować począł, spytał go w
sprzeczce Jędrzey Zebrzydowski biskup Krakowski,
czymże więc ( rzecze ) Tarnowski! w Polszcze będę
? ieżeli około kacerstwa biskup zaradzać nie mogę.
Woźnymli czy biskupem? któremn Tarnowski:
przyzwoicieyby zapewne było Jędrzeiu Zebrzydowski!
tobie w Polszcze być woźnym, niż mnie niewolnikiem.
Tę tak wielką w uymowaniu się Jana Tarnowskiego
usilność i stateczność popierało wielu naystarszych
wielkoradzcow, a mię-


139

ORZECHOWSKIEGO.


dzy niemi Jan Latalski woiewoda Poznański człowiek
sędziwy i wielkiey w wielkoradzie powagi. A gdy wiele
rzeczy do tego zdania powiedział, to także z niemałą
przydał powagą. „Przyszedł był (rzecze) pod czas
sejmu przeszłego na skargę do ciebie Orzechowski,
gdzie zaledwie trzy wymowił słowa umilknąć musiał;
nad co, coż nieszczęśliwszego nazwać się może? iako
gdy twoiemu poddanemu sprawy przed tobą Królem w
ucisku opowiedzieć nie wolno. Nie iest to polskiego
zwyczaiu Nayiaśnieyszy Panie! ani to są dawne
sprawowania królestwa Polskiego sposoby, ale to są
sztuki Włoskich wykrętow i cudzoziemskiey
przewrotności. Król u Polaków dla równości praw i
sądów postanowiony iest, aby wszystkich zarówno
słuchał, a za roztrząśnieniem sprawy w przyzwoitym
grodzie, albo potępiał albo uwalniał. A gdy równo z
nami pod iednym prawem i pod iednym zostaią
Królem; w tym sobie iednak przywłaszczaią więcey, że
nad równemi panować i rząd nad nami obiąć pragną.
Co ponieważ wolność i iedność królestwa znosi, masz
temu zabiegać, abyś iakiego uczestnika prawa twego
królewskiego nie dostał i władzy twoiey królewskiey z
kim inszym nie podzielał, abyśmy tobie rządzcy
wszyscy zarówno podlegali, którzy nie tylko
granicami, ale nawet temiż samemi prawy w Polszcze
okryśleni iesteśmy."
Widząc biskupi, że im do żywego doymuie
wdanie się w to, co naycelnieyszych panów; różnych
rad zasiągali do utrzymania powagi swoiey, która przez
owo poróżnienie bardzo drobniała. Tak tedy
troskliwości i boiaźni pełni, ani utrzymania, ani
utracenia zwierzchności sposobu nie


140

KRONIKI


mieli, w którey ich chorobie Jędrzey Zebrzydowski
biskup Krakowski wziął pochop iuż nie do
napominania, ale do strofowania śmieley biskupów , iż
Stanisława Orzechowskiego umyślnie na pomoc
przeciwnikom podali, któryby przez uciśnienie swoie
był pobudką wielkoradzie i ludowi Polskiemu do
uciemiężenia biskupiey godności. Zaczym radził
Orzechowskiego iak nayprędzey przyiąć, czego
ieżeliby uczynić nie chcieli ,radziby go potym
przyięli po niewczasie. Wielką wagę miała
Zebrzydowskiego u bisku-
pow mowa, bo się barzo zręcznie stosowała, tudzież
służyła do czasu i do rzeczy samey. Za którą gdy poszła
Piotra Kmity powaga, pociągnęła potym do tego
biskupów, aby na Orzechowskiego łaskawszemi byli.
Kmita częścią wrodzoną łaskawością, częścią proźbami
przywiedziony Herburtow, których do niego, iakośmy
wyżey namienili, Orzechowski posyłał, ile powagą
swoią dokazać mógł, tyle u arcybiskupa, dawnych
zapomniawszy uraz, przykładał starania i przestrzegał
go, aby Orzechowskiego żoną rzeczypospolitey
mieszać i stanu duchownego w niebespieczeństwo
podawać nie raczył. Przydał, że on sam na początku
postrzegł, iakieby miała zamieszanie sprawić
Orzechowskiego żona, dla tego się za swoiey
zwierzchności z nim łaskawie obchodził, ani sobie
według oskarżenia biskupiego z nim postępował, ani
podług królewskiego wyroku kary po Orzechowskim
wymagał; częścią, że człowieka z przyczyny mał-
żeństwa zabiiać w którymby żadnego innego nie było
występku, za okrucieństwo sądził; częścią że miał sobie
za ludzką uczynność zachować go przy zdrowiu dla
Rzeczypospolitey. Toż samo


141

ORZECHOWSKIEGO.


więc czynić arcybiskupowi radził., mowiąc: że mu się
to przyda tak do różnych kościoła usług, iako też do
uspokoienia ninieyszych królestwa rozruchow. To za
Orzechowskim pan na utrapionych łaskawy, i na
pokornych miłosierny z wielkim dołożeniem się mówił
Kmita. A ponieważ on na tym seymie za biskupami
przeciw kacerzom mocno trzymał, przeto wdanie się
iego za Orzechowskim wiele u biskupów ważyło. Tak
tedy gdy i Jędrzey Zebrzydowski za Orzechowskim
pracował, a do tego przystąpiła powaga Piotra Kmity,
zdaią na seymie moc Janowi Drohojowskiemu
biskupowi przywrócenia Orzechowskiego i
sprowadzenia na sobor; a lubo on po szukaniu tyle razy
przystępu, zarzekł się więcey nie wracać do biskupow,
iednakże za namową Jana Drohojowskiego ciotecznego
brata, na słowa arcybiskupa Gnieźnieńskiego powrócił.
Na dzień tedy naznaczony w licznym zgromadzeniu
przybywa Orzechowski do biskupow koła, a
otrzymawszy mówienia pozwolenie, wiele o swoim
uszanowaniu przeciw Rzymskiemu biskupowi pomo-
wiwszy, wyznanie wiary uczynił, w ktorey iak pobożnie
czcił Boga, i z iaką wiernością przeciw Rzymskiemu
kościołowi zostawał, wszystko z osobna okryślił.
Gdy z pilnością Orzechowskiego słuchano, barzo się
spodobał biskupom, że w tak okropnym czasie i
zamieszaniu wiary, przykładnie się poddał pod
biskupią władzę. A gdy on nad spodziewanie swoie
większą sobie ziednał u biskupów łaskę, na iutro został
odłożony. Tym czasem tameczny arcybiskup na
soborze biskupow , bierze na uwagę Orzechowskiego
winę równo z biskupią karą: z wielu miar zdawało się,
iż kara przechodziła winę. Nadte


142

KRONIKI


wyznanie wiary od Orzechowskiego uczynione
czytaią, i pilno ie wszyscy podług ustawy kościoła
roztrząsaią, nic w nim zdrożnego od powszechney
wiary nie znayduią, za samym nawet Jana
Dziaduskiego biskupa Przemyskiego świadectwem ,
którego spyta Jędrzey Zebrzydowski, coby więc miał za
przyczynę w sądzie do tak surowego wyroku? on
odpowiedział, iż żonę. Nicli iuż więcey? nic wcale,
rzecze biskup. Dopieroż Zebrzydowski, gdy inni także
na tak niegodziwy postępek markotni byli, a wszakże
(rzecze) żonę poiąć xiędzu iest prawda grzech, ale nie
iest kacerstwo, ani ci nie należało tąż samą karą xiędza
żonatego karać, którą człowieka kacerza. Naostatek
gdy się żaden znak iakowego błędu w Orzechowskiego
wyznaniu nie pokazał, biskupi z naradzenia się miedzy
sobą Orzechowskiego uwolnić umyślaią, oraz mu na
zgromadzeniu przez Jędrzeia Zebrzydowskiego biskupa
łaskawą odpowiedź daią; który iako nie trudno u niego o wymowę
było, wyrok oznaymił wybornemi słowy, wiele
przywodząc na pamięć,
co się za dobre przymioty urodzenia, dowcipu
i nauki w Orzechowskim znajdowały, które tak
wiele arcybiskup z biskupami poważał, iż podług
swoiego prawa z nim sobie poczynać nie
raczył, i owszem zuchwały iego postępek, starał
się zatrzeć, iakim tylko mógł w tym czasie
sposobem. Aze zaś naywyzsze rozeznania spraw takowych
prawo zostaie w mocy biskupa Rzym-
siego, nad to więcey teraz arcybiskup potrafić
nie może, iako mu szczególnie pozwolić czasu do wyrobienia sobie u biskupa Rzymskiego
odpuszczenia;
co życzyłby sobie, aby wykonane było w roku.
Sam zaś aby rano do arcybiskup-


143

ORZECHOWSKIEGO.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:34

pa przyszedł, maiąc nazaiutrz zostać rozgrzeszonym.
Oznaymił tę uchwałę Zebrzydowski poważnie i pięknie
z wielkim wymowy zaszczytem: był przy tym Jan
Dziaduski biskup Przemyski, na którego wszyscy
obrócili oczy, iakąby on to przyiął twarzą, iż w tak
łaskawe wyroki surowe iego zdania zamienili biskupi.
Jak potym Orzechowski widzi, iż się z nim nad
spodziewanie obchodzą, arcybiskupowi i innym
biskupom iako naywiększe czyni i oddaie dzięki, oraz
się oświadcza, iż dobrodzieystwa ich wdzięcznym i
pamiętnym będzie, i przyłożyć do tego obiecuie
starania, aby obaczyć mogli, że ie na pewnym złożyli
mieyscu, a mianowicie za przewinienie swoie, ieźli się
iakowego przez ten czas sporu dopuścił. Jana
Dziaduskiego przeprasza, który smutnym będąc,
spuściwszy głowę, oczy w ziemię wlepiwszy, nic na
pokorną Orzechowskiego mowę nie odpowiedział, lecz
w tymże samym trwał smutku, czyli dla tego, że wolał
żal i zawziętość milczeniem pokrywać, iak przez mowę
na sztych wydawać; czyli dla tego że za tak wielką
w oczach wszystkich powagi uymą, nie mógł znieść na
sobie wstydu. Nazaiutrz rano iak było naznaczono, z
licznemi przyiacioły Orzechowski do arcybiskupa
przychodzi, i do nóg mu na wzór poddających się w
pokorę w pośrzód zgromadzenia upada, którego
arcybiskup wdziawszy na siebie rokietę i ubiór
kapłański rozgrzesza i inne obrządki czyni, iakie do
niego należały. Nakoniec iegoż samego, iuż poiedna-
nego z kościołem do obiadu wzywa, i hoynie
uczęstowanego od siebie wypuszcza. Po obiedzie
Orzechowski wesoł z niespodzianego swych przygód
powodzenia, aby się niepokazał niewdzię-


144

KRONIKI


cznym świeżego dobrodzieystwa, prosto do domu
Piotra Kmity z Herburtami i innemi swemi przyiacioły
dąży, którego pan wielkiey grzeczności Kmita z
całym domem przyiął: temu Orzechowski w
obszernych dziękuie słowach, iż nie stał na życie i
maiątek iego, tak dalece iż mogąc prawem sobie
począć, postaremuż wstrzymał się od tego, i folguiąc
mu, on mu naywięcey pozwolił czasu do wybrnienia z
tak wielu sideł; że na ostatek u arcybiskupa i u innych
biskupów raczył być życia iego zastępcą. W głos
przeto wyznawał, że z iego żyie łaski, i starać się
przyrzekł, aby po całe życie swoie iako sprawiedliwa
iest, czcił Piotra Kmitę z zdrowia swoiego obrońcę.
Mówił to Orzechowski w zgromadzeniu nie bez wielu
łez tych, którzy przy tym byli i tego słuchali. Godny
pamięci przykład dla wszystkich niesprawiedliwym sądem
obarczonych ziawił się w Orzechowskim, aby nie rozpaczali niewinnie potępieni, aby to
zawsze na pamieci trzymali i na pogotowiu
mieli: nie widziałem sprawiedliwego opuszczonego. Nikt za pamięci oycow i dziadow
naszych, w większym niebespieczeństwie i zwatpieniu o życiu nie był, iak
Orzechowski w Polszcze, a iednakowoż tylo nieszczęściami umiotany bedąc, za Boskim za-
Chowaniem, nad spodziewanie wszystkich z niezmierney burzy na ląd spokoyny na końcu
wyniesiony został, i z wielką pomyslnoscią do dawnego życia przychodził zaszczytu. Gdy
albowiem biskup Przemyski nie tylko z dobr i życia, ale nawet z xięstwa Orzechowskiego
wyzuł, iako się przed tym pokazało, arcybiskup przecież trzeciego dnia po rozgrzeszeniu,
Orzechowskiego do stanu przywrócił, na swoiego go mieyscu między
xiężami


145

ORZECHOWSKIEGO.


xiężmi posadził, i rozkazał mu na owey znaydować
się radzie, na którey wchodzono w rzecz u-
trzymowania prawa duchownego, co im sie barziey
nad Orzechowskiego żądanie i nad mniemanie biskupa
wydarzyło, tym barziey wszystkich być powinno
uwagi i pamięci godne.
Gdy wielką pospólstwo złością przeciw biskupom
pałało, Mikołay arcybiskup radę składa- w wielkim
uciszeniu się zamknąwszy arcybiskupi pałac, na uwagę
bierze, coby się więc mogło szlachcie ze zwierzchności
ustąpić? którzy na to zakrawali, aby żadnego
winowaycy za kacerstwo w sądzie biskupim nie
sądzono, gdzie ponieważ gra idzie o życie i dobrą sławę,
więc aby ie Król z wielkoradzcami sądził, według praw
owych, które na gardło szlachcica Polskiego samemu
Królowi w Polszcze sądzić każą, a że te prawa się
prawom biskupim sprzeciwiają, nie tylko z
przegadywaniem się, ale i z wielkim swarem oboia
strona za swoim mocno się i długo przy Królu ucierała.
Gdy tedy biskupi ułożyli sobie na radzie wszelkim
sposobem bronić zwierzchności, zdaią urząd Jędrzeiowi
Zebrzydowskiemu biskupowi Krakowskiemu
wyprowadzenia u Króla owey sprawy, który zacnością i
dowcipem celuiąc, dość sie bvć widział zdolnym według
ich żądania do tey sprawy obrońcą: ten za pozwoleniem
królewskim duchowieństwu głosu, „naprzód utyskiwać
pocznie na nieszczęśliwe czasy, które iak niebespieczne
być miały, bardzo to dawno przepowiedział Paweł, iż
takową mieć miały moc, że i Chrystusowa wiara przez
złość ludzką uciemiężona być miała, w czym toby
nadewszystko za rzecz nayprzykrzeyszą być powinno ,
że przez


10


146

KRONIKI


samo ludzi obmierżenie, by też nayświętsze rzeczy powszednieią oraz, na czym gdy całe
zawisło życie, nie masz wątpienia,że za zniesieniem ich, świeckie także rzeczy niszczeć i
marnie ginąć muszą. Niemasz bowiem żadney nadziei, że się za obaleniem wiary, iakowe w
Polszcze utrzyma prawo, bo za zniesieniem obrządków świętych , świeckie także rzeczy
upadać muszą. Kto bowiem nie zważa na Boga, świętych rzeczy sprawcę , ten nie da nic na
wodza świeckich rzeczy Króla, ani się zwierzchności iego lękać będzie-ten, który się Boską
pogardzać nauczył. Jeżeli zaś dla złych Kapłanow chcielibyśmy porzucać rzeczy Boskie,
iakże się zostaią rzeczy świeckie przed ziemi Królmi? kto bowiem kapłanami pogardza, że są
złemi, ten pogardza Królmi iż nie są dobremi. Nie chciał bowiem Bóg, aby zwierzchność
mieli Aniołowie, ale ludzie nad ludźmi, częstokroć wszelką moc złym nad dobremi daiąc. I
tać to iest grzechowa między ludźmi kara, że częstokroć niesprawiedliwi nadsprawiedliwemi,
nad mocnemi niedołężni, nad skromnemi bezecni górę biorą. Zaczym ieżeli na występki
uważać będziesz ani xięży, ani Królów za zdolnych osądzisz, którymbyś zgromadzenia ludzi,
i Państwa mógł powierzyć: i ci bowiem i tamci bez przywary, winy i oszukania obeyść się nie
mogą. Luboć nie rozumiem (rzekł Zebrzydowski) aby nad innych ludzi za naygorszych w
Polszcze być mieli xięża. Jeżeli bowiem na urodzenie dasz oko? równi są w urodzeniu z
drugiemi. Jeśli na życie? na tym Król powinien przestać, gdy tyło czynią, ile ludzie mogą.
Jeśli na obyczaie? dość się popisuią z niemi, gdy się w nich nie znayduie zbrodnia, ostatek za
pospolite życie w nich znosić potrzeba. Co się zaś


147

ORZECHOWSKIEGO.


tycze nauki, nią nie podług Królów i nie podług nieświadomego pospolstwa woli, lecz podług
upodobania kościoła, biskupi szafować powinni. Do biskupiego to rozeznania należy, co się
ma w kościele zażywać, a co znowu zarzucać." A ponieważ nie mowy, ale kroniki piszemy, w
które z wielu rzeczy dzieiopiskim trybem małe się zbierać zwykły, co z większą wprzód
przełożywszy, nie od rzeczy będzie położyć ostatek owey mowy , którą ów biskup miał z
pomiarkowaniem i bez wielkiey urazy.
„Sprawa się toczy przed tobą Nayiaś: Królu! nowym sądem, nowym w prawie postępkiem.
My bowiem biskupi w sądzie się twoim rosprawiamy, którzy sędziami innych od Boga
postawieni iesteśmy. Ale iakże nas oskarżaią? słyszałeś, że żadnego w uskarżęniu uczczenia
wspaniałości twoiey, żadnego uszanowania dostoieństwa naszego, ludzie twoiemu panowaniu
podlegli, i naszemu powierzeni staraniu w swoiey nie uczynili mowie. Jeżeli puścić w
zapominek chcieli, że ich iesteśmy biskupami, alec przecie pomnieć powinni byli, że twoiemi
wielkoradzcami zostaiemy, którzy znacznieyszą częścią twoiey naywyższey liczemy się rady.
Lecz kiedy ani tak iak na wielkoradzcow, ani tak iak na biskupów przystoi, z nami się nie
obchodzą, widzisz iak wielką w swey mowie popełnili winę, naprzód niesprawiedliwości, że
się rzucili na dostoieństwo nasze, potym zuchwałości iż obrazili wspaniałość twoię, gdy nas
biskupów swoich a twoich wielkoradzców iuż obłudnikami, iuż wilkami śmieli przy twych
uszach nazywać. Jeżeli im to wolno czynić z nami będzie, żałosny to wprawdzie bezkarności
przykład na nas się oprze, ale niko-

10*


148

KRONIKI


mu barziey'straszniejszy iak tobie. Nasza bowiem
sprawa choćby się i nam powinęła noga, stać przez
siebie będzie,bo się zasadza nie na żadney ludzkiey
potędze, ale na szczerey Boga opatrzności , który kościół
swoy z całym iego rządem na trwałey Opoce to iest
na samym sobie ugruntował. O sobie naywięcey myśleć
ci potrzeba, i mocno na czas dalszy zabiegać, aby
okazałość twoia, która na ludzkiey także zależy woli, nie
była znieważona od tych, którzy uszanowanie przeciw
kościołowi Bożemu i przeciwko nam sługom iego w
obecności twoiey do szczętu wyrzucili: Niech ci przykła-
dem będzie na wszelkie takowe przypadki Niemieckie
państwo, w którym nie pierwey wybuchła wojna
domowa, nie pierwey ruszać ztamtąd i wyganiać
poczęto cesarza, aże z serc Niemcow Wszelką ku
biskupom uczciwość wykorzenił Luter, za którey
zniesieniem szerzyło się daley to licho, które nachylone
do zguby wraz z samym, upada cesarzem. Sroższe coraz
przypadki o nasze obiiaią się uszy, ze w Niemczech, to
dobywają miast, to urzędowne, to domowe na szańc
biorą buntownicy rzeczy, łupią kościoły, zewsząd się
sprzysiegaią, a mieyscami rzucaią do broni. Zkądże ta
w Niemczech nowa rzeczy postawa ? nie zkąd inąd,
tylko z przewrócenia wiary i z pogardy biskupiey
godności; która dla zgody i pokoiu miedzy ludźmi
postanowiona od Boga, którey że iuż w owym zacnym i
Chrześciańskim niegdyś narodzie niiakiey niemasz,
iakiegoż przez te lata Niemieckie państwo nie doznało
złego, iakichże pospolitych i własnych nie postradało
dóbr, któregoż Boskiego i ludzkiego dochowało
prawa? iakąż nakoniec pomyślności swoich ma lepszą
dla siebie nadzieię? Straszne to są rzeczy, o


149

ORZECHOWSKIEGO.


których namieniam, ale tego samego, tobie ieżeli
niezabieżysz, spodziewać się trzeba. Założono
podobnych nieszczęśliwości grunt w Polszcze na
tym seymie, rozbierz poselskie mowy i roztrzaśniy ie
pilno, iakąż wzdy boiaźń Boga, alboli iakowy wstyd
ludzi w nich znaydziesz? Wspomniy sobie także, czego
się pewny nie tak dawno (mówił zaś o Rafale
Leszczyńskim) pod czas mszy świętey dopuścił, kiedy
uroczystym obrządkiem Zbawiciela Chrystusa Boga
naszego Ciało wystawiono, i tyś z uszanowaniem przed
nim na kolana upadł , on sam przez ostatnią imienia
Boskiego zniewagę stał przed Ołtarzem w oczach
twoich w czapce. Znieważył on za iedną razą i
Chrystusa Króla nieba, i ciebie króla ziemi, tudzież
Aniołów nie widomie przy Ołtarzu służących, i ludzi
owo ciało święte w obec wraz z.tobą szanuiących. I teć
są początki w Polszcze nieszczęśliwości wszelakich,
których ieżeli nie uprzątniesz, królestwo twoie w niwec
się obróci. Aleć w tym mieyscu staie przeciwko nam
słodkie samey wolności wspomnienie, iak gdyby ona
wolnością była, a nie raczey ostatnim zuchwalstwem, w
którey żadnego pomiarkowania nie masz, która
ludzkich za nic nie ma sobie rzeczy, a Boskie przez
obmierzenie i ochydę obala, w którey się mieszczą
swary, złorzeczenia, potwarze, bunty i woyny domowe.
Owa bowiem prawdziwa i doskanała wolność, nie iest
rospustna, ani sroga, ani dumna, ale iest skromna,
obyczayna i cicha, przetoż nie wolności tacy szukaią,
lecz szkodliwej rozpusty. Bo czegoż sobie innego życzą
gdy biskupią chcą odiąć władzę, tylko aby Rzymskiego
biskupa i nas od siebie oddaliwszy, nie mieli nikogo
któ-


150

KRONIKI


ryby świętych obrządków bronił, i nie dopuszczał
błędami zarażać się królestwu. Naostatek, aby ci
którzy się tego domagała uciążliwemi dla innych, dla
siebie zaś samych na wszystko wolnemi i
skwapliwemi byli, aby nakoniec w państwie twoim
pomnożyciela świątobliwości i pokoiu żadnego nie
było. Jeżeli bowiem nas za granicę wyszlą, ani ty sam
zaiste bespiecznie się tu zostoisz. Albowiem ieżeli stan
ten, który cię na Króla namaścił, i który cię obrządkiem
królów między Króle Chrześciańskie policzył, swoje
utraci prawo, nie spodzieway się, aby co bespiecznego
w Polszcze dla ciebie zostać miało. Chcą aby do
twoiego sądu należało kacerstwo , na coż proszę innego
godzą? tylko abyś i od swoiego królewskiego urzędu
odpadł, i przy naszym się biskupim nie utrzymał.
Podobną namową owego żydowskiego Króla do
zapalenia na ofiarę kadzidła przywiedziono, a przecież
go Bóg sam z bezbożną odrzuciwszy ofiarą trądem
obsypał. Tego Króla przypadku racz się prosiemy
obawiać, a obawiaiąc się owego królewskiego trądu,
sąd względem trądu przy kapłanach zostaw, między
iakiemi owym naywyższym zostaje kapłanem biskup
Rzymski, którego powagę Bóg pod wieczną ustanowił
karą, aby ten, któryby iego nie chciał być posłuszny
rządom, bądź że on urzędnik, bądź że podleysza osoba,
wyklętym został, za świadectwem samego Moyżesza o
ludu Bożym; z którym ieżeli w Polszcze podzieloną
dzierżyć będziesz zwierzchność, i z urzędu iego
niczego sobie przywłaszczać nie zechcesz, a sam siebie
w karbie władzy i urzędu twego zachowasz, szczęśliwie
i dobrze panować będziesz. O tym ci myśleć i to mieć
zawsze przed


151

ORZECHOWSKIEGO.


oczyma trzeba, z urzędu dostoieństwa twego kró-.
Lewskiego i z pobożności twoiey chrześciańskiey."
Przydłuższa była Zebrzydowskiego mowa, tudzież
wielą dowodami i przykłady nabita, ile. że od niego w
zgromadzeniu uczonych ludzi przedtym powiedziana
była, miał ią zaś po polsku, lecz ponieważ ia dla
łacinników przysługę czynię , treść iey na łaciński ięzyk
krociuteńkom zebrał.
Postrzegłszy król, że się
wielkoradzcy naypierwszego zdania nie zgadzaią w
radzie, wielką mu sprawowało trudność, iakiby miał
ogłosić wyrok, ponieważ gdyby był niepozwałał, aby
biskupi o kacerstwo sądzili, zdawałby się wydzierać
przywiley nader znakomitemu stanowi, tak przysięgą,
iak obietnicą swoią zaszłą stwierdzony, i stanowi temu

z roskazu Boskiego nadany. Gdyby zaś był dopuścił,
aby naywyższy o kacerstwa sąd przy biskupach został,
ponieważ w kacerstwie wszelakie główne mieszczą się
bezprawia, obawiał się, aby albo czci swoiey z bi-
skupami pospół nie dzielił, albo oyczystym prawom
jakowego ubliżenia nie czynił, które tego chcą , aby
nikt w Polszcze oprócz Króla nie sądził gdzie idzie o
głowę, o majętności, i o dobre imię rycerstwa
Polskiego. Gdy tedy w obraniu sobie rady mocno się
mieszał i ważył ;zwłoczył,czas i rozmysłu pozwalał,
aby jakowym sposobem strony do zgody dobrowolnie
przyiść mogły, i dwiema miesiącami prawie spoczynku
pozwolił, aby przez tę zwłokę poróżnienie stron
zaspokoił : tak szukaiąc sposobu wstrzymował
zezwolenie i z zdaniem się taił, strony nawet do zgody z
niezmierną serca powolnością zachęcał; lecz gdy
bardzo i długo uwodząc się z myślami i zwłocząc , ani
biskupi co z prawa swoiego ustą-


152

KRONIKI


pić szlachcie, ani szlachta biskupom nic więcey oprócz
prawa nad sobą pozwolić nie chciała, Król ledwie nierychło
potym , przez Jana Ocieskiego kanclerza obwieszcza, iż sąd
w sprawach kacerstwa do biskupów należeć ma, i że mu się
to podług świątobliwości i podług starodawnych praw
Polskich słuszna być zdaie. Po ogłoszeniu tego zdania z
uszanowania poniekąd Króla zamilkli posłowie, i ci którzy z
niemi trzymali wielkoradzcy, z tym wszystkim iednak tak
wielki żal padł na wszystkich serca, że nieinaczey, tylko iak
zmyci z posiedzenia wszyscy wyiechali, i skarżyli się
poczęści ludzie, iż Król biskupom polskę na zgubę i
rozszarpanie podał. Posłowie bowiem wszyscy w obec poszli
byli z proźbą, aby podług wyroku królewskiego sądów zaraz
zaczynać nie raczyli , lecz aby posłom pozwolili czasu do
naradzenia się względem ugody. O to się z pokorą domawiałi
posłowie na pałacu arcybiskupim przez Piotra
Boratyńskiego, których prośbami zniewoleni biskupi, rok
ieden bez używania zwierzchności, aby za ten czas nikogo ze
szlachty nie obwiniono o błąd, i do naradzenia się czas wolny
mieli; aby zniosłszy się z posłami na walnym seymie z
drugiemi na uwagę wzięli, iakimby sposobem prawa Polskie
z biskupiemi prawami pogodzić można, aby bez ubliżenia
oyczystvm prawom, Polacy biskupiey władzy posłusznemi
być mogli. Co lubo wyrobili, daleko iednak z zawziętszemi,i
barziey zaiątrzonemi sercy roziechali się z seymu, niż gdy
nań przybyli. Owa zaś zadawniona duchownych wzgarda tak
się szerzyła z żalem, że po seymie i nauki błędne na
ochydzenie xięży kacerze rozsiewali, i biskupi patrzeć na to
przez szpary musie-


153

ORZECHOWSKIEGO.


li, pomiarkowawszy, że się ani nawet wyrokiem
królewskim naruszonemu mnóstwu dość bespiecznie
oprzeć nie mogli. Tak tedy gdy powaga biskupia do
ostatniego w Polszcze poniżenia przyszła, naprzód dawna
pobożność poczęła się kazić, a potym psuć owa uczciwość,
przez którą Królów nawet samych bywaią trwałe między
ludźmi skarby. Na końcu seymu pieniądze na żołd
naznaczono , i nic więcey podczas tego seymu godnego
pamięci nie zrobiono.
W tychże samych czasiech Królowa Izabella ,
spuściwszy Ferdynandowi podług umowy królestwo (o
czym się wyżey namieniło) ustąpiła z Węgier, i do Krakowa
z Janem Zygmuntem synem w miesiącu Styczniu
przyiechała, którą Zygmunt August, iako na rodzoną siostrę
należało, przez Jana Bonera kasztelana Chełmskiego oraz
starostę Krakowskiego przyiął, i przez kilka dni nader
wspaniale częstował i znacznie udarował; do którey Król iak
ztamtąd do Krzepic ku Opolowi poiechała, opuściwszy w
Piotrkowie ziazd, na ostatki zawitał i ustnie iey iż z tylu
niebespieczeństw do Oyczyzny wróciła, zdrowia
dobrego powinszował. A gdy iey Opolskiego powiatu
urodzay na dochód od Ferdynanda naznaczony nie
wystarczał i szczupleyszym był, iak aby mógł tak wielkiego
imienia Królową wraz z synem wyżywić; Król niedostatek
siostry ze swoiey zakładał kieszeni, i kilka kluczów na
potrzebne iey wyżywienie nadał, iako to: Sanok na Rusi,
Krzepice w Sieradzkim. Bona też matka przydała iey ze
swego Wieluń, i tym zapomożeniem żywności, osierocenie
córki i wnuczka żywiła. W niey tedy można się było
przypatrzyć tak nagłey szczęścia królowy


154

KRONIKI


odmianie: będąc bowiem dana w małżeństwo Janowi
królowi Węgierskiemu od Zygmunta oyca, nie długo
potym i męża i państwa postradała, i do tego ubóstwa
przez umowy Ferdynanda Króla, tudzież Jerzego swego
podskarbiego przyszła, iż gdyby iey był Król brat nie
podał ręki, będąc z wszelkiey ogołocona pomocy na
wzór nędznego człowieka, i potrzebnegoby była
wyżywienia nie miała. To iey nieszczęście
wprzód niż z Krakowa do męża poiechała, pospolicie w
duchu przewidzieli ludzie, tak dalece że gdy Zygmunta
oyca wszyscy ganili za to, iż w takim wieku, w takiey
urodzie i godności córkę, za niepewnego Króla w
niepewne wydał małżeństwo; pewny krótofilnik Polski,
zniestatku rozumu będąc wyuzdany w mowie, który
także dla ohydy życia nazywał sie Stańczyk,
przymawiaiąc uczynkowi Króla , ostrzegał Zygmunta,
aby niźli córkę do Węgier wyprawi, szynkowny iey
dom wprzód kazał wystawić, w którymby za powrotem
wkrótce szynk prowadzić mogła. Atoli ten
krotofilnika żarcik był wróżką nieszczęścia: albowiem
Król Jan długo i w wielkich Ferdynandowey broni
zostaiac obrotach, nie długo żył po owym małżeństwie, i
żonę z małym syneczkiem zostawił bez posagu i
państwa. Ta od wszystkiego odpadłszy, udała się
owego roku do Polski wraz z synem godnym owego
politowania wuiowskiego u Króla, o którym owey
rzeczy pamięci godney nie sadziliśmy opuszczać. Gdy
bowiem z umowy, iako się wyżey powiedziało,
Królowa koronę królestwa Janowi Chrzcicielowi
woyskowemu Ferdynanda wodzowi oddawała i one
wywiiała, krzyż z wierzchu korony nie wiedzieć iakim
przypadkiem, gdy


155

ORZECHOWSKIEGO.


tego wszyscy nie zważali spada, i tak się zawierusza, iż
go szukaiący wynaleść nie mogli; tak tedy do
Ferdynanda przynoszą koronę z oderwanym krzyżem,
tego syn maleńki podostawszy, gdy z gości nikogo nie
było, przychodzi z uśmiechaniem do matki, iczemuby
smutną była? pyt. Któremu rzecze matka: bom i tobie
niebożęciu królowi, i sobie samey strapioney matce
Węgierskiey nie dochowała korony. Ow na to rze-
cze: uspokoy się proszę, moia matusinku! i poprzestań
płakać, mamy bowiem ieszcze i my korony cząstkę, a
w tych słowach schowanego z zanadrza dobywa
krzyża i przydaie: nie racz rozpaczać matko, do tego
krzyża inne wszystkie poprzychodzą cząstki, że u kogo
się ten krzyż znaydować będzie, do tego się zeydą i
części do tego krzyża należące, które przy nim były.
Osobliwsza była w tym dziecięciu do cnoty sposo-
bność, którego gdybyśbył obaczył, i z twarzy, i z urody,
i z stąpienia, i z innego wszelkiego ułożenia,
snadnobyś powiedział, że to iest syn królewski,
wielkie iakieś rzeczy i podziwienia godne obiecuiący
po sobie; iakoż zdaie się, iż to dziecię utrzymuie Bóg
na iakowąś nieuchron-
ną potrzebę. Lecz daymy pokoy , niech losy
królewskie utaione będą, ani na domysł po rzeczach w
wyrokach Boskich ukrytych nie szperaymy, ani o nich
sądźmy przed czasem.
Po zakończonym seymie z wielu przyczyn Król
sobie umyślił odwiedzić Gdańsk, z których owa
naysprawiedliwsza była, że widział, iż owo miasto
państwa Niemieckiego skarb iawnie przenamawiał, i
dawną przypomniawszy urazę, nie znacznie podburzał,
Przeto temu zapobieżeć umyślił, aby tak wielkie i tak
barzo nam przy-


156

KRONIKI


ległe miasto, za iakowym podburzeniem, nowych
rzeczy i rządów nie knuło. Przybył także do tego
spór radzców z pospólstwem: wiedząc tedy, iak wielkie
z kłótni nieszczęścia wszczynać się zwykły, tam
pospieszyć umyślił. Lecz gdy z samą dworzan
garstką do tak obszernego ludnego miasta iachać ani to
sobie być bespieczno rozumiał, ani z swoią być sądził
powagą, zazwał z sobą w podróż cozacnieyszych ludzi
i w wyborną się iazde opatrzył. Około dnia szóstego
Czerwca, z tą obronną ręką z Gostynia do Gdańska
poiechał, które woysko, luboby nigdy być tak zdolne
nie mogło, ażeby w niego przeciw mieyskiey sile
można było dufać, trzymaiąc iednak, iż wielkie
królewskie imię u swoich znayduie dla siebie
powagę, odważył sie iechać, choć z przysłabszą mocą,
i w całym dla siebie mieście być bespieczno sądził,
iakoż tak się stało. Gdy się bowiem zbliżał ku miastu,
wszystko się pospólstwo na powitanie wysypało, miey-
ski także urząd z pewną konnych i piechoty liczbą, z
wielkim uszanowaniem J. K. Mci złożywszy
zwyczaiem poddanych klucze, i siebie samych i miasto
pod władzę i łaskę królewską oddali, a przyiąwszy go,
w wielkiey uczciwości mieli, porozstawiawszy
naprzeciw pospolitym tłumom straże po mieście, do
których przydano stanowiska nadwornych; nad temi
postawiono radźców, którzy nocne straże z osadą
koleyno odprawiali. Zboczył zaś Król pominąwszy ra-
tusz do domu Jana a Werden, który na ten czas był
nierównie zacnieyszy i naybogatszy między
Gdańszczanami. Jednakowoż gdy niemaiące pewności
trwożyło sobą miasto, że i na dawne pomniałą
przypadki, i z przeświadczenia umysłu


157

ORZECHOWSKIEGO.


strachem zdięte było; Jan Tarnowski kasztelan, Jana a
Werden do siebie dostawszy, z iakoweyi znaiomości
przychylnego sobie,z nim potaiemnie mówi, a przezeń
wybić z boiaźni miasto usiłuie, ażeby iakowa lub przez
wieści, lub przez obietnice , lub przez zmyślonych
posłów nie nastała, chęci odmiana. Tak tedy wielką
ludzkością uiąwszy sobie człowieka, przekłada mu na
ustroniu iak powolnością obdarzonego maią Gdań-
szczanie Polskiego Króla , w którym ani się srogość
przeciw poddanym, ani marne nie znayduie słowo.
Nuż znowu przydaie, iako zawsze Królowie Polscy
Gdańszczan utrzymywali miastowi wszelakiemi zdobili
zaszczyty, tudzież w równey z Polską mieć chcieli
wolności. Ztąd poszło , że za ich wiernością i
wspołecznością z Polską , maią w królestwie Polskim
nayokazalsze i naybogatsze miasto, którego dostatki z
którymżeby wzdy w Niemczech miastem porównać
chcieli? Ani bowiem kłaść w porównanie potrzeba
wolności Gdańszczan z ninieyszą państwa Nie-
mieckiego klęską, ani teraźnieyszey pory z tamtą
należy równać. W tamtym bowiem stanie nazywaliby
się poddanemi i ieńcami, w tym wiernemi,
ukochanemi, równością prawa i pospólnością dobra z
Polakami złączeni, z któremi do równey prawa i
swobód iedności raz przypuszczeni będąc, nigdyby ich
inaczej ieno za braci i przyiacioł miano. Co się
Niemcom inaczey powodzi, na których wszelkie
naysurowsze kary i morderstwa wydaią, gdyby czego
na iedno skinienie albo na wolą starszych nie uczynili.
Słusznie więc mogliby się poszczycić, iż w nader
dobrey Rzeczypospolitey żyią, w którey zostaiąc nic
nie czynią z musu. Co kiedy tak iest,


158

KRONIKI


niechby się nie trwożyli, i na cudze zamysły albo na
ludzi nie zapatrywali, a uporu poprzestali, i
sprawiedliwości królewskiey przez zuchwalstwo raczey,
iak przez posłuszeństwo doświadczać nie chcieli,
wielka to moc, wielkie imię w mieście i za miastem
bronią i prawami uzbroionego Króla. Dopieroż miasto
w pośrzod postawione, tak pod królewskim zostaie
rządem, iż się nigdy przeciw królewskiey władzy
oburzać nie może. Przetoż lepieyby odrzucili niespo-
koynych ludzi sprośne i buntownicze rady, a do tego się
przyłożyli wszyscy iakimby sposobem pod dobrym i
sprawiedliwym królem w wolnym mieście pokoiu i
spoczynku zażywać mogli, gdyż prócz tey nie masz
inszey królewskiego do nich przybycia przyczyny. Od
tych dowiedziałem się tego, którzy przytomni na tey
mowie byli. Tą mową upewniony ów radzca, Janowi
Tarnowskiemu dzięki czyni i przyrzeka, iż to co od
niego usłyszał, innym chętnie opowie: to zleciwszy od-
ieżdża, i po tey rozmowie miał Król powolnieysze
miasto. Przedtym albowiem lubo w oczy wydawała się
przeciw królowi życzliwość, postaremuż krom oczu
wiele codziennie od nich do naszych donoszono
zaczepek i zamachów, z ktorvch z iakimby oni sercem
byli, można było poznać, gdy ani co dziesiąte domostwo
nie było zostawione bez zbrojnego żołnierza, ani do ich
osady bespiecznego nasi nie mieli przystępu, tak dalece,
że gdy trefunkiem Anzelm Gostomski nayznacznieyszy
dworzanin z wieczerzy powracaiac, napadł na
stanowisko Niemieckie, utraciwszy wielu, sam zaledwie
naprzód się broniąc, potym ciekaiąc umknął, którego to
czasu gdyby był Piotr Boratyński przełożonego nad
pułkiem Pio-


159

ORZECHOWSKIEGO.


tra Kmity, który był marszałkiem nadwornym, bunt
podnoszącego nie zgromił, wieleby była złego owa noc
narobiła. Ponieważ przełożony nazaiutrz za to do
Króla przywołany i spytany, iakąby to wzdy śmiałością
przeszłey nocy uczynił? śmiało odpowiedział: iż nocne
miasta strzeżenie miał sobie od urzędu zlecone, z tym
dokładem, aby ieżeliby sam podołać nie mógł dał
znać po stanowiskach przez dzwonek, aby się miasto
samo na ratunek zbiegło. Co aby się było nie trafiło,
powiedział iż podczas samego naywiększego
tłumu,który dworzanie w nocy uczynili, chodził do
domu Piotra Kmity marszałka i iego przez Piotra
Boratyńskiego wcześnie ostrzegał aby dworzanow
poskromił, i miasto od ich zelżywości i napaści obronił,
aby oburzywszy się miasto, prawa swoiego orężem
bronić przymuszone nie było. To wyznawszy poszedł,
i za owę sprawkę nie odniósł kary, z którego wyznania
poznać było, iż Gdańszczanie tey byli myśli, żeby się
byli orężem bronili, gdyby od Króla bespiecznemi nie
byli. Wszystko to złe Jan Tarnowski przez rozmowę
obrócił w dobre, i tyle dokazał, iż Król arcyspokoynie
spórki mieyskie rozsądził. Gdy bowiem radzcow
powaga przeważyła pospólstwo, a miasto życzyło sobie
aby zbyteczna urzędów władza pomnieyszona była,
urząd dobywszy przywileiow, które zdawien przeciw
pospolstwu radnych powagę warowały, sprawę wygrał.
Król za wyrokiem zaszłym urzędowi podług
przywileiów władzą obiąć kazał, i nowym
przywileiem około teyże samey władzy urzędowi
ostrzegł; z wielkim utyskiwaniem i gniewem
pospolstwa, słusznieli czy nie słusznie? nie wiem.
Król rozsądziwszy sprawy,


160

KRONIKI


i cła mieyskie rosporządziwszy, tudzież weyrzawszy w
skarbowe dochody, o tyra także zaradzał, iakimby
sposobem miasto od Niemieckiego państwa i od
podatku cesarskiego wolne być mogło, i aby okrom
Polskiego Króla, niczyiemu innemu panowaniu ani
rządowi podległe nie było. Tym czasem zaś, gdy Król

Gdańskie sprawy układa, niezmierne rozmaitych
Narodów do miasta przybyło mnóstwo. Przybył także
Woyciech xiąże Pruski , i Mikołay Radziwiłł xiąże
Ołyki woiewoda Wileński, który na Galarach z Janem
Tarnowskim kasztelana synem, szczęśliwie przypłynął:
temu dobiiaiącemu do lądu , drogę zaszła pieszo, tak
wielkorada królewska, iak i mieyski urząd, a będąc
przyięty arcywspaniało, wprowadzono go w miasto z
powszechnym oświadczeniem. A gdy miasto nad
morzem leżące ludźmi wszelkiego gatunku pełne i
napchane było, dał się Król poznać na różnych widowi-
skach, na których pokazywano dawną owe Troiańską
gonitwę, którą przed miastem odprawował we dwóch
szeregach nader zacnych młodzianów, z pomiędzy
których w iednym Król się sam po stroiu, po koniu i
mnóstwie ludzi znacznym wydawał, a gdy się po
trzydzieści koni z obu stron z sobą starło, sam Marcina
Herbulta szlachcica z Rusi za przeciwnika miał, którego
po całey uganiał równinie, i w otwarte gracko wypędził
pola, nie bez rycerskiey pochwały i wykrzyknienia
wysypanego gminu, którego zwolna od wierzchu
idącego na ukoś widać było po nadgłowami w
igrzysku, i w szerz się ukazuiąc, plac mieyscu
widowiska czynił. Ułożywszy potrzeby Gdańszczan,
podług myśli upomniał mieszczany, aby sobie wolno z
okazałością iego po-
czyna-


161

ORZECHOWSKIEGO.


czynali, i aby wolności pomiernie używali, aby iey dla
siebie niebespieczną, a dla innych obywatelów
uciążliwą nie uczynili. Ztąd zabrawszy się na
rozporządzenie spraw Litewskich, poiachał około
dnia ośmnastego Sierpnia, będąc od Woyciecha
xiążęcia Pruskiego zaproszony do Królewca z
gościńca wyboczył, do którego miasta przystepuiąc,
gdy mu przed miastem xiążę woyskowym trybem
przybycia winszować począł, przytrafiło się, że z
moździerza beczkę smolnemi szczapami i smołą
nakładzioną wystrzelono i w górę wyrzucono na
pokazanie sztuki-, która i sztukę i oczy wszystkich
zawiódłszy, ani się ogniem od moździerza zaiawszy ,
rzadkim na doł lecąc spadkiem, co się tylko troszkę
Król na bok usunął, na żołnierza królewskiego padła,
tak blisko Króla stoiącego, że głowa roztrzaśniona na
dwoie, Króla mózgiem oprysła; a tak dziwnym
szczęściem Król niebespieczeństwa uszedł. I ten
przypadek tak wielki postrach na Polaków rzucił, że
gdyby wielka tak ku wszystkim ludziom , iako
szczegulniey ku Królowi Polskiemu owego xiążęcia
życzliwość, wszelkich od porozumienia poszlakow nie
odeymowała była, możnaby było rozumieć, że co się
stało trefunkiem, uczyniono umyślnie. O który
przypadek ów xiąże był okrutnie markotny, i śmiercią
sztukmistrza błąd, gdyby był Król temu nie zastąpił,
poprawiać chciał. Aby iednak czego z owey
uciechy i powinszowania nie zdawało się było
nieszczęście ubliżać, ludzkością Króla pokryte zostało,
który aby pokazał,iak wielką we wszystkim przeciwko
xiążęciu miał wiarę, z wielką chęcią do Królewca
wiechawszy nader hoyną i


11


162

KRONIKI


wielce przyiemną u xiążęcia gościną przez trzy dni się
cieszył.
Kiedy się Król w głębszych Prusiech znaydował, i nie
był ieszcze z Królewca wyiechał, dano mu znać przez list
Mikołaia Sieniawskiego woiewody Bełskiego, który nad
woyskiem miał władzę, że wszystkich Wołoszanow w
poddaństwo i moc swoię odebrał. Ci się byli z Włochów i
Rzymian zaplemili, którzy za Hetmaństwa Lucyusza
Waleryusza Flakkusa opanowawszy Wołoską ziemię, w tych
się tu kraiach pożeniwszy i postarzawszy, tych Wołoszanow
zostawili; ci swoim ięzykiem Romini a Romanis, po
naszemu nazywaią się Wołochy od, Włochow, bo u Polaków
Włoszy iedno iest , co Itali u Łacinnikow, których kraу
Multańską ziemią niby wyższemi Wołochami pospolicie zo-
wią. Ci przyrodzeniem, obyczaiami i ięzykiem nie wiele sie
od kroiu Włoskiey ziemi różnią. Są to ludzie ogromni i
wielkiey dzielności, i niemasz innego narodu, któryby z
woiennym zaszczytem i męstwem przyszczupleysze maiąc
granice, tak wiele poblisku nieprzyiacioł miał, z któremi bez
przestanku albo wypowiada woynę, albo wypowiedzianą
toczy. Ma od wschodu Mezyą, od zachodu Ruś, na południe
Siedmiogrodzką, a na północ Tatarską ziemię. Tak wielkiey
zaś są odwagi, że często o iednym czasie, z temi wszystkiemi
narodami, z których się granicami ztykaią, walkę wiodą i
zwycięzcami zostaią. Stefan albowiem, który za pamięci oycow naszych pierwszeństwo
trzymał w ziemi Wołoskiey,
iednego prawie lata i Baiazeta Turka, i Macieia Węgrzyna, i Jana Woyciecha Polaka, wielką
woyną zbił, i okrutney klęski zwyciężo-


163

ORZECHOWSKIEGO.


nych nabawił. Ci iednak dla niezliczonych nieprzyiacioł i
dla szczupłości granic, nie tak dzielnością, iak zdradą bitwę zwodzą i sztukami, narabiaią.
Żadneqo u nich nie masz zachowania przysięgi, żadnego obietnic ani umów dotrzymania,
których oni sposobów barziey na pozór niż na
iakową potrzebę używaią., i do tegoż się sposobu kiedy z
niemi ciasno ubiegaią, aby czas do wycieczki mieli, w
którymby od zdrady zasiągnąć, mogli pomocy. A tak,
częstokroć doświadczono, iż oni dla tego z pogranicznemi zobopolne przymierze i umowę
zawieraią, aby zprzy-siężonemi
ich przyiaciołmi i nieprzyiaciołmi byli. I nie tylko oni z obcemi takowego zażywaią
przewrotu, ale z domownikami
nawet podobnym przeniewierstwem chodzą na udry, które
owemu rodzaiowi ludzi iest naywłaściwsze. Nie dochowują
oni wierności panom, ani panowie niemi po sprawiedliwemu
rządzą: wszystkie u nich rzeczy są wątpliwe, niepewne i
podeyrzane, dla którey przyczyny za naszey wielu, za
oycow naszych pamięci więcey ów naród liczył, ani
znośnieyszych, ani litościwszych nad starodawnych
Sycyliyskich okrutników, u których nad innych było
naywytwornieyscze okrucieństwo. Pomiędzy niemi
Szczepan owego Piotra syn, którego Jan Tarnowski pod
Obertynem zwyciężył, a Eliasza brat, co iak pokazało się
wyżey, do Machometa przystał; był osobliwszym
mordercą: ten po bracie otrzymawszy rządy, wnet się na
wszelki rodzay okrucieństwa rozpasał, żadnego powodu i
sposobności do okrucieństwa nie opuszczaiąc , którego w
szczegulności srogie wyliczać postępki, długaby; rzecz
była; niech to dosyć będzie, poło-


11*


164

KRONIKI

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:35

żyć w powszechności , iż tak wielkiey był ten okrutnik
srogości, że pomiędzy ukarania sposobami, śmierć
za naylekszą poczytował karę. Albowiem, że
pominę nayniewinnieyszym ludziom poodcinane
uszy i nosy, wyłupione oczy, powyrzynane ięzyki,
poodmawiane i poplątane członki, i inne niesłychane
dla dłuższego bólu męki; wymyślił także po między
udręczenia gatunkami, ołów wrzący, któryby w nadsta-
wione wlany usta, mógł dręczyć ludzi z tak wielką
dolegliwością wewnątrz uczutą, żeby ani umrzeć nie
mogli chociażby i radzi. A gdy codziennie surowości
przydawał i natężał, i żadney miary okrucieństwu w
mękach nie założył, ani czasu na próżno bez męczenia
nie przepuszczał, uchodzić poczęli po trochu ludzie z
Wołoskiey ziemi , i wielu barzo wielkoradzkiego
stanu wymknąwszy się przez ucieczkę przyszło do Pol-
ski, i w woysku królewskim służyło; których
wszelkim sposobem starał się odebrać morderca, aby się
ich katuszami nasycił do woli. Wysłano było w ten rok
na odnowienie przymierza od Króla do Solimana Turka
człowieka zacnego i rozumnego Walentego
Dembińskiego kasztelana Bieckiego; ten lubo mu
rozradzało wielu, umyślił sobie zwyczaynym posłom
naszym do Turek gościeńcem przez Wołochy iachać, że
i tamtędy krótszą być wiedział drogę, i mniemał, iż samo
poselskie znamię czci godne i nienaruszone u
wszystkich , zwłaszcza u sprzymierzonych narodów,
swoię także powagę i u mordercy mieć będzie. Tego
sobie Szczepan, rozumiejąc iż mu go szczęście
zdarzy, w podroży zapaść i zabrać umyślił, i poty go nie
puścić, pókiby mu Król nie wydał wszystkich co do
iedne-


165

ORZECHOWSKIEGO.


go zbiegów. A że zaś żadnego niemasz u okrutnika
taiemnic dochowania, te iego zamysły rozeszły się po
ludziach, i do uszu samego nawet doszły posła, który
widząc takowym czatowaniem bydź sobie zagrodzoną
drogę, natychmiast przedsięwzięcia odstąpił, i do
Krakowa w zdrowiu, poselstwo na czas zatrzymawszy
powrócił. Szczepan postrzegłszy iż mu się nie
poszczęściło, straciwszy nadzieię, ułożył sobie
nakoniec po zamordowaniu ostatka wielkoradzcow
którzy pozostali byli, porzuciwszy Katolicką wiarę przy-
kładem brata swego, na błąd Machometański
zezwolić, i Turkom Wołoską ziemię pod moc oddać :
na tę bezbożność i utratę zbawienia , pewnych z
Turek mistrzow i dwie Tureckie nałożnice

ustawicznie przy sobie trzymał, przez które zepsowany i
odwrócony od Chrystusa, z okrucieństwa lgnął snadno
na Machometańską wiarę. Atoli wielkoradzcy i inni
porozumiawszy na domysł o zamysłach okrutnika, do
Mikołaja Sieniawskiego nad woyskiem na Rusi zwierz-
chność maiącego przychodzą; przez owych, którzy
iakośmy wyżey pokazali, pouciekali byli z Wołoskiey
ziemi, a w woysku się królewskim za iego starszeństwa
dosłużyli, upraszaią go o ratunek aby w
nayprzygodnieyszym czasie Wołochom przybyć na
pomoc, i bliżey z woyskiem nad rzekę Niestr, która Ruś
dzieli od Wołoskiey ziemi,postąpić raczył: obiecuiąc że
zgładziwszy nie zadługo mordercę , całe Wołochy
przyidą pod panowanie i władzę Polskiego Króla, byleby
Sieniawski lub wdaniem się swoim i woyska, lub
Królewskim imieniem innych Wołoszanow ustraszył,
aby innego procz tego, któregoby im Król Polski dawał ,
przyiąć nie chcieli pana, a



166

KRONIKI


Królewskie utrzymywali imie i powagę. Proszą i
skamlą, aby ich proźbami nie gardził, i aby tak bitnego
kraiu, za który Polacy tak wiele i ciężkich stoczyli
woien, nie porzucał, któryby teraz bez odniesienia rany
mógł do Polskiego przywłaszczyć państwa. O iedno
tylko upraszaią, że ieżeliby sobie ułożył podług
dobroci i łaskawości Króla swego, Wołoszanow pod
swoię przyiąć opiekę, aby im inszego na kark nie wsa-
dzał Pana okrom owego Piotra Cześnika Wołoskiego;
którego miał przy sobie w obozie, pokoleniem i rodem
Wołocha. O to wygnani Wołoszy, potaiemnie
rzuciwszy się do nóg z wielkim płaczem na ustroniu
prosili. Sieniawski lubo dobrze znał iż do niego należy
wszystko podług przepisu czynić, i że w rzeczach
wielkiey wagi radzić Królewska była a nie iego powin-
ność, postaremuż ponieważ z tak daleka trudno było
przystąpić do Króla, obawiaiąc się, aby przez odwłokę
iakowa u Wołochów woli nie nastała odmiana, i aby
sam sobie zdatności do dobrego rzeczy sprawunku nie
opuścił; zwierzywszy się tego na radzie przed
Rotmistrzami pierwszey chorągwi, uczynić wszystko
podług wspaniałości swoiego Króla, coby tylko po ich
stronie być mogło obiecuie: sam zaś z owego mieysca,
które się Jarmolińce nazywa, w nadzieię szczęśliwego
powodu z obozem rusza, i nad Niestrem na sposobnym
placu obóz rozkłada. Tym czasem dowiedziawszy się
od swoich o Sieniawskiego woli Wołoszanie, z temi
Wołochami którzy się w naszym obozie znaydowali,
czas zatracenia mordercy układają, iak nayskryciey na
śmierć iego godzą i oney mu przyspieszaią, aby się
przez iakowe wieści nie wydali na sztych.


167


ORZECHOWSKIEGO.


Takowym zamysłom posłużyło szczęście. Okrutnik
bowiem, ten sobie do zagubienia Wielkoradzców
ułożywszy sposób, ażeby zaprosiwszy ich na bankiet na
dzień ósmy Września, wszystkich pozabiiał, oni dzień
ubiegaią i zamysł iego uprzedzaią. W nocy zatym nad
rzeką Prut samego iednego zastawszy okrutnika, który,
iako się z swemi miłośnicami dla rozrywki woził; tak
przy teyże samey rzece pod rozbitym namiotem z niemi
spoczywał i z Kozakami siedmnastą, których dla
bespieczeństwa swoiego trzymał. Około dnia trzeciego
gdy sobie roskoszniey buiać począł, napadaią nań i z
pociskami obces na okrutnika lecą, który strażników
krzykiem wybiwszy się ze snu, natarczywość od łuku i
strzał Wołoskich z pod namiotu mężnie wytrzymał, i tak
się żywo gdy pouciekali strażnicy bronił, iako się
należało bronić dzielnemu rycerzowi w ostatniey
przeciw mnóstwu życia nadziei. A gdy mu namiot wiele
do życia ochrony pomagał, trzydziestu
naydzielnieyszych Wołochow z koni zsiada, pieszo
namiot rozrywaią i mordercę nachodzą. Ten okrutnik
gdy nań uderzono, żałosnym zmiłowania wołaniem z
gniewu udawszy się w proźbę, z pokorą prosił o da-
rowanie życia, i często gęsto wołaiąc: przepuścicie!
przepuśćcie! darujcie winę! przy życiu mnie zostawcie!
złoto sobie które się tylko znayduie zabierzcie! lecz gdy
nic proźbą wskórać nie mogł, a Wołochy go na pół
umarłego dobiiać poczęli, w tych słowach skonał: to
zabiycie do licha! Głowę iego ucięta od karku znowu
do kadłuba przyprawiaią i tak do własnego grobu
spuszczaią, gdzie go ułożywszy bez wszelkiey
pogrzebowey wspaniałości, iak na okrutnika przy-



168

KRONIKI


stało grzebię. Zabiwszy mordercę i wybawiwszy ludzi z
tak wielkiego nieszczęścia, trzysta przednieyszych
Wołoszanow do obozu Sieniawskiego przyszlo, i
prosili go aby ich pod swoię raczył przyiąć opiekę,
tudzież cała. Wołoszczyznę pod rząd i władzę królewską
poddali, o iedno się tylko co i przedtym uczynili byli
dopraszaiąc, aby im nie kogo innego za pana wsadził,
oprócz owego Piotra Cześnika, który się przy nim w
obozie znaydował. Sieniawski widząc, że iuż rzecz
dokonana do szczętu, aby iakiego czasu niestatecznemu
narodowi do inakszego rozmyślania się nie zostawił,
umyślił zaraz Wołoską ziemię odebrać, która ma
szczęściem prawie z nieba w ręce się tkała. Tak tedy
stawia w pośrzód owego o którego prosili Piotra, oraz go
w obecności naszego woyska za xiążęcia Wołoskiego
ogłasza, i iemu naywyższą władzę nad Wołoszany zdaie.
Tego Wołoszy tak ci którzy przybyli, iak owi którzy w
obozie żołnierską służyli, rzuciwszy się mu do nóg,z
niezmiernym weselem i płaczem za pana i xiążęcia
Wołoskiego witaią, i iemu się w łaskę pod moc
wpraszaią. Był to bowiem za samego Sieniawskiego
świadectwem człowiek poczciwy,sprawiedliwy i pobo-
żny, tudzież taki, który był zdolnym z nayszka-
radnieyszey niewoli, na pożądaną Wołoską ziemię
wyprowadzić wolność. Tym czasem wielkoradzcy w
Wołoskiey ziemi pozostali, z których naypierwszemi
byli Sturdza podskarbi wielki Wołoski, Mogiła rotmistrz
konnych, za owemi trzemaset ludźmi, którzy
naypierwey do obozu przybyli, sami także nadciągli, aby
się nie zdawali na ostatku przybyć na powitanie nowego
xiążęcia; do Sieniawskiego dążyli i o swoim



169

ORZECHOWSKIEGO.


znać mu dali przybyciu. Sieniawski aby podług
wspaniałości swoiey tak woyska iak Króla wszystko
sporządził, Pawła Secygniowskiego znarczney
dzielności młodziana z iednym pułkiem, konnych dla
uczczenia naprzeciw nim wysłał, przydawszy mu
trzysta koni Wołochow, którzy pouciekawszy od
okrutnika, służbę byli w naszym obieli woysku, nad
któremi starszym czyni Mozocha naydzielnieyszego
z Wołoszanow. Zatym gdy Sturdzy z Mogiłą i innych Wołoskich wiel-
koradzcow przybycia u Sieniawskiego wyglądają; matka
zabitego mordercy, czy zaboystwem syna zdięta, czy
upodobanie w okrucieństwie maiąca, psuie ich i od
drogi odwodzi, a na to przenamawia, ażeby
pominąwszy Piotra, Zołdę nieiakiego za którym była
Mordercy siostra xiążęciem Wołoskim obrali, owego
zaś Piotra którego im Sieniawski dawał nie
przyimowali; co też i czynią, ile że Wołoszanow serce
do przeniewierstwa łacno nakłaniać się zwykło, i Zołdę
xiążęciem Wołoskim postanawiaią: w wielkie
rzecz zaszła korowody, których uspokoić nie można
było, chyba uwinieniem się barzo prędkim.
Secygniowski postrzegłszy, iż się czego innego
spodziewał, a co inszego go potkało, zastanawia się z
Mozochem , ani do owych naprzeciw którym był
wysłany, nieprzystępuie, i owszem czterech do nich
zacnych Wołoszanow posyła dla wywiedzenia się
przyczyny, zkądby się wzięła tak nagła chęci odmiana,
że wkrótce z gości nieprzyiaciołmi zostali; abo
czemuby w obieraniu xiążęcia, żądaniu raczey iedney
niewiasty dali się powodować skrycie, a nie iawnie za
powagą Polskiego udawali się Króla: przydaie i
więcey, co się do uspokoienia ich myśli służyć


170

KRONIKI


zdawało: których oni u matki okrutnika we wsi rzeczony
Schipor co tylko zoczyli, krzyczeć poczęli,iż do nich na
szpiegi przyszli, chcącym mówić nie pozwalaią, i do
więzienia wtrącaią. Secygniowski, tudzież i ów, z
nim będący Mozoch, kiedy widzą iż ci których byli
posłali nie powracaią z odpowiedzią, domyślili się tego co
się święciło, że posłów ich połapano i zatrzymano. A
żeby im był przez odwłokę czego więcey ów przypadek
nie odiął, skoro iuż dnieć poczęło na wieś i pałac
wyśmienicie i sztucznie opatrzony, ostatnią siłą nacieraią.
Którego że się w nim znayduiący potężnie bronili, gdy
dobyć nie można było, Paweł Secygniowski przyległe
gumna zapalić rozkazuie, tym pożarem wszystkim,
którzy się w nim znaydowali nie pochybnie spłonąć było
potrzeba, gdyż o iednym czasie i od ognia i od szturmu,
bronić się dostarczyć nie mogli. Tak tedy świeżym
nieszczęściem przymuszeni będąc, pierwey niż płomień
mieszkanie ochłonął, na dwór wyszli, i sami siebie wraz
z Zołdą Secygniowskiemu poddali ; których pod straż
wziąwszy i w kaydany pokuwszy, do Sieniawskiego ku
obozowi zamiast przyiacioł, nieprzyiaciołmi
poprowadził z zwycięztwem. Tym czasem Sieniawski
w oczekiwaniu przybyć maiących Wołoszanów, biiąc się
z myślami, i coby za przygoda Secygniowskiego z Mo-
zochem potkała, o niczym nie wiedząc, z Piotrem
obranym xiążęciem za Dniestr się przeprawił.
Albowiem przybrawszy sobie do rady naprzód mądrego i
pobożnego człowieka Leonarda biskupa Kamienieckiego,
którego przez ten cały czas stanowiska letniego w
obozie przy sobie trzymał, potym Macieia Włodka
podkomorzego


171

ORZECHOWSKIEGO.


Kamienieckiego, którego za wielce biegłego w sztuce
wroienney miano, tudzież innych Rotmistrzów, przepis
układa, podług któregoby Piotr xiąże obrany z całą
Wielkoradą swoią Polskiemu Królowi wierność i
przysięgę wykonał, wprzód niżeliby xięstwo obiął.
Układy były te: aby pokoiu i wierności , tudzież
posłuszeństwa Polskiemu Królowi dochował; aby
tychże samych wraz z Królem za przyiaciół i nieprzyia-
ciół miał; aby osobą swoią, ieżeliby cięższe iakowe
przypadły woyny, posiłkami i pieniądzmi popierał; aby na
wszelką boiu potrzebę siedm tysięcy konnych Królowi
dostawiał; aby żądnych pokątnych i iawnych
umów,tudzież przymierzów bez porady Króla Polskiego
nie zawierał; aby obietnice zdawna przyrzeczone od
Wołoskich xiążąt, za ważne przyznawał; aby zaraz po
objęciu rządów przed posłem Królewskim tym końcem
wysadzonym,na toż samo poprzysiągł; do tego ieszcze
przydaie zaklęcie nader ciężkie, że ieżeliby tey przysięgi
nie dotrzymał, aby przy całości i zdrowiu z dziećmi, z
rodzicami i z żonami własnemi nie zostali. Napisany ten
układ z ustanowienia rady w obecności woyska naszego,
Piotrowi i innym Wołoszanom przeczytano z karty,
którzy spytani będąc, ieżeliby na te słowa przysiądz
chcieli? odpowiedzieli wszyscy, iż przysięgą; iakoż przed
wystawionym uroczystym obrządkiem Krzyżem świętym,
wszyscy z xiążęciem Piotrem przyklękaią, i w oweż
same słowa przysięgaią. Tę naymniey niepodeyrzaną
poprzysiągłszy wierność, Piotr xiążę Sieniawskiego
uprasza, aby go iako poprzysiężonego Polskiego Króla
hołdownika, z Polską obroną do


172

KRONIKI


Wołoskiey ziemi iak nayprędzey wyprawił; co
uczyniwszy i Piotraby powagę u wszystkich Wo-
łoszanow powiększył, i Polskiegoby także Króla sławę
tym barziey utwierdził: to iest, iż tak wielkie są iego
dostatki, że nie tylko na swoię porękę hołdowników
przyimować, lecz i przyjętych bronić może. Sieniawski
pan wielkiego rozumu i wielkiey sprawności, aby się na
nim we wszelakiey mierze w tak przygodnych rzeczach
schodzić nie zdało, z całego woyska nay-
dowodnieyszych rotmistrzow z konnemi chorągwiami
zbiera, którym nakazuie, ażeby Piotra zaprowadzili i
iemu do Wołoch na odsiecz służyli. Byli zaś ci,
Stanisław Tarło, Zamoyski, Bernard Pretwicki, Mikołaу
Sieniawski syn: do tych przyłącza Antoniego Morę
Hiszpana z wybornym piechoty orszakiem. Z tą obroną
Piotr za otrzymanym pozwoleniem zapuściwszy się do
Wołoch, obrócił podróż do Sokawy, kędy się
naygłownieysza stolica narodu znayduie. W gościńcu
spotyka się z Pawłem Secygniowskim i z Zołdą
swoim przeciwnikiem , tudzież z owemi obywatelami,
naprzeciw którym wyszedł był za rozkazem, i których po
dobyciu zamku poimanych, na iedno szczegulnie
wyszydzenie ich losu prowadził: bo ich iako przyiacioł
uczciwie z gościny poprowadzić miał, tak sromotnie iako
nieprzyiacioł przywiodł, a w tey mierze z rycerską się
sztuką przed Rzecząpospolitą popisał. Tych pod moc
oddaie Piotrowi, których on udających się w pokorę,
podług pobożności i łaskawości swoiey życiem darował.
I ten ci początek wstąpiwszy do Wołoskiey ziemi,
dobroci swoiey pokazał, samego tylko Zołdę na ochy-


173

ORZECHOWSKIEGO.


dę, iż się piął na xięstwo oszelmowawszy; przeto iż tak
szelmow u Wołoszanow znaczą, aby się do
naypierwszego urzędu posiągać nie ważyli. To
podbicie od Mikołaia Sieniawskiego do Królewca
Królowi doniesione, nie zbyt miłe było, gdy sam z sobą
rozważać począł, iak na wszelaką szczęścia odmienność
ów naród porywczym zostawał, który potrzebą
przyciśniony a nie żadną szczerą chęcią na iego
wolą przystał; tudzież znowu wiedząc, iż ów narod
Turkom hołdował, obawiał się aby za przyjęciem iego,
Tureckiey sobie woyny samochcąc nie przyspieszył, a
złotey na ryby wędki nie zapuszczał, przez iaką według
przysłowia Augusta Cesarza , naganne bywaią małe
pożytki które z wielkim niebespieczeństwem
przychodzą. A nie tylko Król sam za tym był zmie-
szany poselstwem, ale niektórzy wielkoradzkiego stanu,
z któremi zgodziło się całe pospolstwo nie przywykłe
do woyny dla długiego pokoju. Tak tedy słyszeć się
dały owe głosy, iż trzebа będzie wydać Turkom
Mikołaia Sieniawskiego,. jeżeliby co przykrego, z iego
przyczyny na królestwo przypadło , i przywodzono z
Rzymskiey starożytności Spuryusza Postumiusza i K.
Mancynusa, za których wydaniem podobne zuchwalstwo
w Rzymie zaspokoione było. Przeciwnie zaś sądzili
inni, a naypierwey mąż woyną zalecony Woyciech xiąże
Pruski, który ucieszywszy się nowiną, powiadaią iż
dodawał Królowi ducha; aby uznał szczęścia łaskawość,
któreby mu choćby sobie nawet tego życzył, tak
wielkich nie sporządziło rzeczy i tak wielkiego pod
władzą iego me podbiło narodu, co go


174

KRONIKI


przodkowie iego nigdy podbić orężem nie mogli:
wynidzie to Polszcze na dobre i na obronę przeciw
wszelkiey potędze Tureckiey. Radził tedy Bogu uczynić
dzięki, który raczey po naszey stronie niż przeciwko
nam, tak dzielny z oręża naród mieć zechciał.
Przeniewierzenie także narodu wymawiał
okrucieństwem srogim i szkaradnym, które gdy z
samego przyrodzenia żadney nie ma wiary, nie masz
dziwu, ieżeli w nim zostaiący ludzie wszelka usilnością
do wolności się biorą, tey wszyscy w upragnieniu
iesteśmy, stanem zaś niewoli pogardzamy, z którey
abyśmy uwolnieni zostali, podeyście i siła iedno u nas
ważą. Będą (rzecze) Wołoszy pod dobrym i łaskawym
panem wiernemi i statecznemi poddanemi. Naostatek
wszystkie skarby i dostatki swoie, nakoniec i samego
siebie na wszelkie przygody bronienia i utrzymowania
Wołoskiey ziemi Królowi ofiarował, byleby tylko Król
nie tracił serca, i na pamiątkę starodawnego przodków
swoich męstwa baczyć raczył, a Wołoskiey ziemi od
Boga sobie użyczoney, iak naypotężniey bronił, i miał
nadzieię, iż te dobra tenże sam Bóg który mu ie nadał,
w całości zachowa. Tom ia tak położył, iakom słyszał z
powieści dworskich , co pospolicie ztwierdzało
żołnierskie poświadczenie. Jan wprawdzie Tarnowski,
który się z tym narodem potykał i otrzymał był wygraną,
przyznał, iż ten dar Polskiemu Królowi dostał się z Bo-
skiego sporządzenia. Z tym wszystkim Mikołay
Sieniawski i woysko iego martwieli od żalu, widząc iż
ich pracę za niewdzięczną Król przyiął; i tym barziey
na to boleli,im barziey


175


ORZECHOWSKIEGO.


ich właśni potwarcy przed Królem udawali, iak gdyby
iakową szkodę albo co złego uczynili. Nakoniec
powiadano iż Król z Królewca tym umysłem do Litwy
poiachał, iakoby Wołoskiey ziemi pod swoią władzę
poddaney mieć nie chciał.


Koniec Kroniki piątey.


176

KRONIKA SZOSTA.


Przestroga wydawcy edycyi 1611. roku.


Czytelniku! gdybyśmy poyść chcieli za porządkiem
czasu, ta Kronika szósta wprzód się była powinna
połażyć ; iey bowiem dzieie poprzedziły zgon Zygmunta
Igo na lat iedenaście, od którego Orzechowski
pierwszych pięć Kronik zaczął. Gdyż to działo się w roku
Chrystusowym tysiącznym pięćsetnym trzydziestym
siódmym , Zygmunt Iszy zaś na tamten świat poszedł
tysiącznego pięćsetnego czterdziestego osmego. Ale że
wydawca to co się przed zaczęciem dzieła kłaść zwykło,
przed owemi piącią pierwszemi Kronikami położył, a
teyeśmy z osobna dostali, nie zdało nam się iego
ułożenia mieszać. Naostatek, dobremu wszędy dobrze,
iako dawne niesie przysłowie. Zostaj zdrow, zażyway a
bądź dobrym wzaiem.

Przedsięwziąwszy Król o Wołosz woyne, po
skończonym seymie, trzykrotnym listu iak zwyczay
bywa wyrażeniem, wydał wyrok Polakom, aby na dzień
Nawiedzenia Nayświetszey Panny, pod Trębowlą
miasteczko Ruskie, gotowi do
woyny


179

ORZECHOWSKIEGO.


woyny przybyli. Ale gdy posłowie, którzy dla ułożenia
pokoiu od Ferdynanda Rzymskiego Króla przysłani byli
do Wołoskiego xiążęcia, Króla dłużey w Krakowie
przytrzymali; na naznaczony dzień i mieysce z
woyskiem przybyć nie mógł. Tak tedy nie
dokończywszy pokoiu, rozpuściwszy posłów, sam w
naywiększe lipcowe upały, to iest dnia 6. Lipca z
Krakowa ruszywszy, do Lwowa poiechał, gdzie
wszystkie zgromadziwszy woyska, nie miał nic
pilnieyszego, iako aby w iak nayprędszym czasie ku
nieprzyiacielowi pospieszyć mógł. Atoli tym zamysłom
iego wiele znacznych i rozmaitych w Rzeczypospolitey
rozruchów pomieszało szyki. Skoro wszystko co raz
gorzey upadać poczęło, że ani się pan poddanych, ani
poddani pana pod pewnemi prawy i stałym życzliwości
związkiem nie trzymali, a szlachta pomiarkowała, że się
ta rzecz ani przez poselskie zabiegi, ani przez
wielkorady staranie na seymie poprawić nie mogła; iuż
nie o prowadzeniu woyny, lecz o ucaleniu Rzeczypospo-
litey brać się do naradzenia poczęła: tak dalece, iż nie
pierwey nieprzyiacielowi zapobiegać chciała, ażby
wszystko przeciwko prawu popełnione, do całości
powrócone było. Poczęli wszyscy na wielkoradzców
zgrzytać i wszyscy na nich winę składać, iż przez ich
niedbalstwo do tak wielkich Rzeczpospolita ukrętow
przyszła, żaląc się na to, że im się zdał przykrym rząd i
królewskie nieznośne panowanie. Bogiem się i ludźmi
zaświadczali, iż się wprzód na woyne nie ruszą, ażby
się dowiedzieli o co się bić maią. Bez sprawiedliwości,
bez prawa. Nic nie waży zwyczay przodków i słuszność,
ale wszystko możnieyszych upodobaniu podlega. Nic
nie


12


180

KRONIKI


zostaie, czegoby się spodziewać mogli, nic czegoby
więcey, utraciwszy wolność, przeciw obcemu
nieprzyiacielowi bronić mieli. Temi i takowemi żalami
zapalona i roziątrzona szlachta, wszelką myśl, iakom
powiedział, względem toczenia woyny odłożyła na bok,
a do owey przystąpiła strony, na którey zasadzało się
dobra Rzeczypospolitey ocalenie. Przeto po zaocz i w
oczy z Królem i z samą wielkoradą, z taką uwziętością
utrzymowała powszechną sprawę, iż żadnego nie
pamiętano w Rzeczypospolitey czasu , któregoby się z
większym rzecz iaka zamieszaniem dziać miała. To
wyprowadzaiąc wielkoradę po za miasto w pole, to w
mieście przyniewalaią, proszą, zaklinaią, w ostatku
odgrażaią, aby upadaiącą Rzeczpospolitą ratować
chcieli, tudzież myśleli, aby iakowey nie poniosła
szkody. Tak tedy gdy nayrostropnieysi ludzie
wznieciwszy niechęci w powszechnym całey Polski
zgromadzeniu, przez otworzyste mowy rzecz rozżarzyli,
wydawało się iakoby dawny tryb bronienia
Rzeczypospolitey powrócił, nawzór owych
starodawnych Greków i Rzymian. Zdało się wielu być
pożyteczna, ażeby wielkich mężów wierność,
rostropność, tudzież osobliwsze w bronieniu
Rzeczypospolitey męstwo, w xięgach zapisane być
mogło, i przez zaniedbanie zarzucone, nie zaginęło w
pamięci. Dla czego trzymaiąc się ich zdania, szczerze
się wszystko opisało, iako się co działo.


181


ORZECHOWSKIEGO

RADY i MOWY


pod czas walnego całey Polski Ziazdu,
względem Rzeczypospolitey pode Lwowem
miane.


Pierwszy ziazd szlachty z wielkoradzcami był pode
Lwowem w polu u świętego Jerzego, na którym wiele o
dobru Rzeczypospolitey mówiono i czyniono, ale to
przeszło z wiatrem nie zapisane i nie słyszane od
nikogo, inne zaś rzeczy , które nastąpiły pilnie zapisane
są. Gdy bowiem na tym pierwszym ziaździe, wiele
żądań szlachty wielkorada do Króla zaniosła, szlachcie
zaś nie dosyć się być na tym zdało, co im kasztelan
Poznański imieniem Króla odpowiedział, prosili
wielkoradzcow, aby z miasta wyniść raczyli w pole pod
wieś Boiska, dla naradzenia się o Rzeczypospolitey.
Wielkorada dopraszaiącey się rzeczy sprawiedliwey
szlachcie nie odmówiła, i przybycie swoie na czas i
mieysce naznaczone przyobiecała. Dnia dwudziestego
drugiego miesiąca Sierpnia, iak było ułożono, przy
ściągnioney w pole całey wielkoradzie, w nader
licznym wszech stanów zgromadzeniu, Piotr Zborowski
kasztelan Małogowski, imieniem szlachty tak mówić
począł:
„Lubo znam się do tego, iż pod ten ciężar od
rycerstwa całego państwa na mnie włożony, nie zdolny
iestem , atoli iednak gdy mnie do te-


12*


182

KRONIKI


go nalega , stronić przed iego rozkazem anim mogł,
anim sobie życzył. Obawiam się bowiem abym
ieżelibym na żądanie nie chiał iść po iego woli, w nader
zawikłaney Rzeczypospolitey porze, do podźwignienia
iey niepokazał się być zbyt opieszałym. Gdy tedy tak
wielkiey rzeczy ani rozumem ogarnąć, ani zdolnością
podeprzeć nie podołam, tym samym przynaymniey
postępkiem wierność moię ku Rzeczypospolitey, tu-
dzież winne staranie i uszanowanie moie w zadatek
oświadczyć chciałem, gdybym to co mi za
iednostaynym wszystkich zezwoleniem zlecono , przed
wami przełożył. Często tego po was dopraszaliśmy się
przez posłów naszych, ieżeli kiedy tedy naybarziey na
seymie świeżo w Krakowie odprawionym, abyście
podług waszego w Rzeczypospolitey dostoieństwa
przykładali starania, ażeby wolność nasza stwierdzona
prawami, i wszelkim sprawiedliwym obwarowana
sposobem , nie mogła być przez moc iakową naruszona i
zgwałcona. Czego żeście nie wyrobili, posłowie nasi
wszelką na was winę, wy przeciwnie na posłow
składacie, gdy i oni twierdzą, iż do woli o
Rzeczypospolitey z wami mówić nie mogą, i że wy
więcey po nich wymagacie, niż co sobie od nas zlecono
maią; z czego iak wielki uszczerbek ponosi
Rzeczpospolita, przed oczyma macie. Tak tedy iuż nie
przez posłow iakośmy przedtym o wolności i prawach
naszych z wami w rzecz w chodzić zwykli byli, ale sami
przez siebie na to tu zeszliśmy się mieysce, aby iuż ani
wielkorada na posłów, ani na wielkoradę posłowie
słusznie więcey niemogli się żalić. Przeto my sami w
swoiey staiemy sprawie, którey nie tak dawno przy
liczney wielkoradzie i


185

ORZECHOWSKIEGO.


znacznym wszech stanów zgromadzeniu na zamku przed
Nayiaśnieyszym Panem bardzo śliczne założyliśmy
grunta; w iakiey mierze, to u nas iednak w podziwieniu
zostaie, iż nam JPan kasztelan Poznański imieniem
Króla, nie na wszystkie żądania odpowiedział. Zaczym,
ponieważ to do istoty należy Rzeczypospolitey,
umyśliliśmy ieszcze toż samo powtórzyć przed wami,
abyśmy coby było za zdanie wasze w Rzeczypospolitey?
wiedzieć mogli. A naprzód owo nam się naybarziey
prawom i wolności naszey być potrzebne zdaie.
Przyięliśmy woynę porzuciwszy własne o domowym
gospodarstwie staranie na obronę Rzeczypospolitey,
stawamy na tym mieyscu gotowemi, lecz coby za
potrzeba stawienia się była, ieszcze pewno nie wiemy.
To prawda, winno J.K. Mci całe rycerstwo, aby
kiedybykolwiek wezwane było, gdy w
niebespieczeństwie zostaie Rzeczpospolita, nieuchronnie
przybyło, i nieprzyiacielskie od granic państwa płoszyło
naiazdy. Tak być powinno w prawdzie: ale gdy w
teraźnieyszym czasie nikt się w granicach państwa nie
rospościera, żadnego nieprzyiaciela nie widać, należałoli
wydawać woynę? osądźcie. Wiecie zaiste, iż w
nayzawilszych przygodach Rzeczypospolitey, zawsze
przodkowie nasi ten iedyny zachowali sposób, iż nigdy
otworzyście nie układali woyny, chyba gdyby był po-
tężnieyszy nieprzyiaciel iaki wtargnął do państwa ,
któremu ieżeli się inaczey zbronić nie można, to na ten
czas dopiero w to uderzyć trzeba, czego pozwala prawo i
radzi potrzeba, aby woynę za urzędownym przyimować
wyrokiem, i poty ią toczyć, pókiby nieprzyiaciel w
granicach królestwa przebywał; po rozpłoszeniu zaś


184

KRONIKI

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:35

i wypędzeniu nieprzyiaciela, prawo nas od toczenia'
woyny uwalnia. To iednak w nadzieię łaski i
osobliwszey ku panu swoiemu przychylności
przodkowie nasi przydać raczyli, aby kiedyby Król za
granicą woynę prowadzić chciał, za odliczeniem na
każdego z Pancernych po grzywien pięć, woynę w obec
przyiąć raczył; a tak dopiero ażebyśmy przeciw
nieprzyiacielowi państwa, wraz z samymże Królem
zagranice Polskie wychodzili. Te są dwie słuszne
woyny toczenia przyczyny, bez których żadnego innego
być nie powinno czasu , w którymby można w obec sta-
nowić woynę, albo na pospolite wyprawiać ruszenie. A
zatym kiedy nieprzyiaciela w państwie nie mamy, ani
pieniędzy iak zwyczay niesie nie odliczono, nikt wątpić
nie może, iż woynę ustanowiono bez przyczyny.
Myśmy tu z wielkim kosztem i znaczną naszego
gospodarstwa szkodą poiechali, atolibyśmy w tak
wielkim Rzeczypospolita utrapieniu uspokoieni nie
sarkali na to, gdybyśmy zarówno wszyscy te
umartwienia ponosili. Wszakże pewnym woiewodom i
kasztelanom niektórym, i wielom z rycerskiego stanu
uwolnienie przeciw prawom dano , gdzie od pospolitey
na woynę wyprawy żaden być nie powinien wolny. Ani
ich owo wymówić może, co JPan kasztelan Poznański
odpowiedział, iż ci tylko za wolnych być powinni
miani, którym wolność królewskim przywileiem
nadana. My zaś rozumiemy, iż J.K. Mość nikomu tego
ważnie pozwolić nie może, kiedy nawet ani samemu nie
być na niey Królowi nie dopuszcza prawo, i nie inaczey
chorych i starych uwalnia od woyny, tylko żeby na
swoim mieyscu innych mieli, którzyby za nich pospolitą
na woynę wy-


185

ORZECHOWSKIEGO.


prawę odprawić mogli. Oczywista tedy, iż nikt nie
powinien być wymowny, gdy ani Królowi nie
znaydować się na niey nie dopuszcza prawo , ani
chorym i starym wolności ze wszystkim nie pozwala.
Przeto gdy się iuż pokazuie, że się ci nie znaydowali na
niey nad słuszność i prawo, żadney tak sprawiedliwey
mieć nie mogli przyczyny, któraby ich wymówić od
woyny potrafiła. Że bowiem JPanu kasztelanowi Po-
znańskiemu w domu pozostać kazano dla tego , aby
granic Wielkopolskich od Niemiec bronił, nie dosyć ta
słuszna i ważna zdaie się być pozostania przyczyna. Bo
iakimże sposobem szczupła owa żołnierzy garstka,
owego Polski bronić będzie kraiu? kiedy ciż sami,
którzy tam mięszkaią, powiadaią: iż będąc przytomnemi
w domu , owey części Polskiey od Niemieckich
naiazdow zbronić nie mogą. Da się wkrótce widzieć
zapewne, iż zwyczay i prawa przodków w prowadzeniu
tey woyny ustały, i że nic nie uczyniono przyzwoicie;
nowe i nie zwyczayne wszystko. Albowiem dokądeśmy
wyiechali na woynę, iedni się tam iuż dawno na dzień i
czas naznaczony znayduią; drudzy ledwie co za próg
wyruszyli z domu, my zaś na ich oczekuiąc przyiście, z
wielkąśmy się tu stratą i niewczasem naszym tudzież
przyiacioł naszych, którycheśmy ze zboża i rzeczy do
żywności służących ogołocili , zasiedzieli. Winę tego
zganiaią na Króla, iż on porozsyławszy po powiatach
ludzi, wielu od wyiachania zatrzymał, na co iest między
nami barzo wielu świadków. Nowym sposobem i
niezwyczajnym dzieie się to trybem: czemu ieno nie
zabieżmy , nie masz czegobyśmy się spodziewać mogli
iż długo Rzeczpospolita w ca-


186

KRONIKI

łości trwać będzie. Cóż bowiem iest, coby ią zachować
mogło? ieżeli nic nie będą ważyły prawa, nic przodków
ustawy, ieżeli woyna bez wszelkiey oczywistey
potrzeby wypowiadana będzie. Jedni za przywileiami
woiennemi, drudzy przez odwłoki pozwolili sobie nie
przybyć na woynę, a Rzeczpospolitą zswoiey ogołoconą
obrony, nieprzyiacielowi porzucili. Na to taką rzeczą
przyidzie, iż Rzeczypospolitey, którey iuż ledwie
dotrzymuiemy teraz, żadney mieć wcale nie będziemy.
Alboż w tym tylko a nie w innych rzeczach na wolność
nasze gwałt cierpiącą żalić się możem? coż owo
znaczy? że wielom przez moc, dobra i maietności
odięto. Zaprawdę ieżeli w prawie koronnym żadney
maiętnościom naszym nie zostawiono nadziei, coż iuż
zostaie czego byśmy się więcey spodziewać mogli?
Odrzucaią wyroki, gwałcą przywileie, bez sądu nas
potępiaią, z dóbr własnych wyganiaią, za samą
królewskiego rozkazu mocą ze wszystkich wyzuwaią
dostatków. Atoli w tak wielkich krzywdach i w
powszechnym korony Polskiey zażaleniu, kogóż
naybarziey rozumieć możem, na kogobyśmy winę całą
złożyli? oprócz was, nie mamy na kogo. Was bowiem
na tych krzesłach uczczenia i godności, za obrońców
swoich posadziła Rzeczpospolita, was opiekunami praw
i pomnożycielami wspaniałości swoiey mieć chciała.
Dla czego gdy z waszey opieki ogołocona
Rzeczpospolita, a wielkoradzka powaga uciśniona
została; na tak wielką przyszliśmy nędzę. Prosiemy
przeto, abyscie znowu dawną godność i wielkoradzką
na siebie powzięli powagę, a dostoieństwa
Rzeczypospolitey z wolnością naszą bronić raczyli.
Wyrwiycie nas z


187

ORZECHOWSKIEGO.


tych sideł, które nie wiem co za nieszczęście

Rzeczypospolitey na nas samych i na nasze zastawia
dobytki. Wynaleziono (iako ią zowią) Metrykę, aby pod
tym pozorem sprawiedliwiey nas z dóbr naszych
wyzuto. J.K. Mość nie Metryką ale reiestrami
kancellaryi, iako się zwać powinny nazywać ie każe: my
iakim się nazywa imieniem? nie pytamy, aleśmy ią do
tych czas wcale być wielce szkodliwą doznali. Żywym
świadkiem tego Bollestraszycki, który aby z oyczystych
dóbr i dziadowizny nie wypadł, w swoiey arcydobrey
sprawie niezmiernie się lęka. Co o Kietlińskim mam
mowić i o wielu innych, których osiadłość i maietności
ta Metryka pod niepewnością zostawiła? A przeto gdy
tak wielkiemi trudnościami obsaczoną widzicie
Rzeczpospolitę, o baczcie się wzdy kiedy, abyście
Oyczyznę z niebespieczeństwa teraźnieyszego i przy-
szłego wybawili. Już na te nieszczęścia, o którychem
mowił, nasze zapatruią się wieki, ale też bać się owych
przyszłych i zabiegać im zawczasu powinniśmy.
Następcą na królewską godność ma być obrany i
koronowany przyszły nayiaśnieyszy Pan: w
wychowaniu iego i usposobieniu do przyszłych
Królestwa rządów, wielkiego starania i pilności
przyłożyć potrzeba. Wiele bowiem na tym zależy, z
iakimiby on miał w młodym wieku przestawrać, z
czegoby się smucił , z czego cieszył, i w iakich kochał
się naukach. Nie masz bowiem wątpienia, że on takim w
rządzeniu państwa będzie, iakie poprzedzi wychowanie.
Owszem bógdayby on do tego przyszedł u oyca
ćwiczenia! caleby się był poznał, w iakieyby miał
panować Rzeczypospolitey , iakowąby ią w całości
miał utrzymywać bronią: tuby


188

KRONIKI


się oczywiście i iawnie przypatrzył tym poddanym, tey
mocy swoiey Rzeczypospolitey, coby lepsza rzecz była,
niż co się w Niewiast gronie i panien zgrai Krakowskiemi
tańcami i piosnkami bawi. Dla czego upraszamy was
wszyscy, abyście przyłożyli starania, iżby Królewic Jmć
w godnych dobrego Króla umieiętnościach i
przystoyney nauce tak był ćwiczony, aby się godnym u
tak wielkiego królestwa i sposobnym być zdał do
naywyższego rządu. Wiecie co za złe przez
niegodziwe wychowanie xiążąt, do wielu
Rzeczpospolitych wprowadzono., iak wiele pokoleń , iak
wiele narodów przez zepsowane obyczaie panow
zaginęło. Jedno z wielu przywiodę pobliskie
Węgierskie państwo, które przez wychowanie Ludwika
Króla, do szczętu upadło. Temi napomnieni przykłady
powinniśmy zabiegać , aby nam się co podobnego nie
trafiło. Atoli iuż w młodym wieku zostaiącego Króla w
przystoyne nauki w towarzystwie z dobremi tak o-
patrzmy, aby z gotowością do Rzeczypospolitey
przystąpić mógł, aby ią oycowską i dziadowską porządzał
mądrością; czego ieżeli zaniedbamy, bać się potrzeba, aby
nam się toż samo złe w rzeczy samey nie dało we znaki, o
którym sami od sąsiadów słyszemy. Zaczym całemi
około Rzeczypospolitey zakrzątniycie się siłami, na
wszystkie iey daycie oko strony; to co nam kilkoletnie
nadwerężyło niedbalstwo , w całości nam
przywróćcie; a tak przyidzie na to, że obwarowawszy i
ugruntowawszy dobremi prawy królestwo, w
spokoyney i wzaiemney z Nayiaśnieyszym Królem
naszym życzliwości żyć będziemy; i iego następcy,
godnego oyca tak zacnego syna, godnym tey
Rzeczypospolitey Kró-


189

ORZECHOWSKIEGO.


lem spodziewać się będziemy mogli, co aby iako
nayprędzey wykonane było, upraszamy."
Jak Piotr kasztelan Małogoski zakończył mowę,
obok w koło stoiące pospolstwo wykrzyknieniem zgoda
oświadczyło, iż tegoż samego iest około
Rzeczypospolitey zdania. Za nim nastąpił Xięski, i tak
mówić począł.
„W iak wielkim niebespieczeństwie zostaie
Rzeczpospolita, obszernie i poważnie przełożył Piotr
Zborowski, w czym się bynaymniey temu dziwować nie
trzeba, ieżeli nas te nieszczęścia z odmiany stanu
Rzeczypospolitey trapią. Albowiem za oycow naszych
pamięci, co ia za posłużeniem mi dłuższego wieku
pamiętać muszę, tego wszystkiego złego, na które nasze
zapatruią się lata, iuż na ten czas w Rzeczypospolitey
rzucano nasienia. Cudzoziemskie wkradały się zwyczaie,
nauka i pierwszy zwyczay na obcych zasadzał się
ustawach. Przeto iuż na ten czas znaczni owi ludzie,
czoło wielkorady, Tarnowscy, Kmitowie, i inni z
przednieyszych domow obawiali się nieszczęścia
Rzeczypospolitey. To wszystko złe niby przyszłą iakową
zarazę widzieli, tudzież ażeby nie przypadło, wszelkiemi
zastępowali siłami. Co ia dla tego przywiodłem na
pamięć, abym was ich przykładem do bronienia
oyczyzny i wolności powszechney gotowszemi i
ochotnieyszemi uczynił. Możecie mowie przodków
waszych utrzymać sławę, którą oni wam, iakby iaką
nayznakomitszą cnoty swoiey oycowiznę zostawili. Tę
oni bowiem za osobliwszą poczytowali chwałę, ażeby w
wolney umierali oyczyźnie, i aby wam ią iak nayozdo-
bnieyszą we wszystko zostawili. Nic was to zaiste nie
tknęło, lecz uwiodłszy się łakomstwem


190

KRONIKI

ti zbytkiem, które zawsze naywiększe burzyć zwykły
państwa, opuściliście Rzeczpospolitą, tudzież
zostawiliście ią z wielkoradzkiey ogołoconą opieki:
ieżeli tego nie poprawicie, ieżeli wszystkich, myśli
waszych ku Rzeczypospołitey nie obrócicie, bać się nam
zapewne potrzeba, abyśmy my sami utraciwszy ią,
długo w całości stać mogli. Przetoż porzuciwszy
domowe starania, obróćcie oczy na Rzeczpospolitą, we
wszystkie iey weyrzyicie części; nie obaczycie
w niey nic zdrowego, powszechne dobro zgwałcone,
domowe wydarte znaleziecie. Wyście radzić temu
złemu powinni, wy nam naostatek sprawiedliwość,
prawa i wolność koniecznie przywróćcie, i tę sobie sławę
za naywiększą mieycie, którą z ocaloney
Rzeczypospolitey mieć będziecie."
Po krótkiey Xieskiego mowie, Walenty Dębiński z
mieysca wstał, i w ten sposób głos zabrał:
„Lubo ci, którzy przedemną mówili, tak o istocie
Rzeczypospołitey powiedzieli, że ich mowa wszystkie
wytknęła blizny, a iakoby w to potrafić można pokazała;
postaremuż prześwietny stan rycerski życzył sobie, aby
toż samo przezemnie powtórzone było, aby toż samo, o
co was przedtym po tyle razy w zgromadzeniach i na
seymach przez posłów wręcz upraszał, teraz sam sobie
będąc tu przytomnym, u was wyiednał. Przyrzekaliście
i w oczy i krom oczu, iż nigdy Rzeczypospołitey na
waszey nie zeydzie obronie; ieszcze iednak żadnego nie
masz uczynku waszego, któryby was wyświadczyć
mógł, iż proźby nasze iakąkolwiek u was znayduią uwagę:
i owszem iak gdyby o wszystkim nie wiedzący, w
głos daliście się z tym słyszeć, iż nic


ORZECHOWSKIEGO.


191

nie widzicie, coby w Rzeczypospołitey godne być miało
poprawy. Do czegoby to zmierzało? ieszcze cale nie
wiemy, chyba to, czemu przeczyć nie można, żeście
Rzeczpospolitą zarzucili; bo gdyby nie tak było,
inaczeybyście o Rzeczypospołitey sądzili. U was tylko
samych niewiadome są nasze nieszczęścia, u was tylko
samych w Polszczę, biegaią po niechwieiach uszy;
czyliż możecie mówić żeście nic nie słyszeli? i nie wiecie o tym, iż zacnemu i znakomitemu
stanu waszego
panu, Stanisławowi Odrowążowi woiewodzie
Podolskiemu, w oczach waszych i za waszym zdaniem
dobra wydarto. Któryż naród, który kray tak daleko
odległy, do któregoby uczynku tego nie doszła
pogłoska? któryby na ten uczynek nie sarkał, któryby
nie ubolewał nad tym, za powszechnym litości
wzruszeniem? wasze iednak uszy dolegliwości naszych
nie poymuią. Wyście się ze wszystkich wynaleźli sami, którzy mniemacie, iż żadnego w
Rzeczypospolitey
nie należy poprawiać bezprawia. Na to się zanosi, że
władzę prawa, dobra i obeyścia nasze, za milczeniem
i spiknieniem się waszym potraciemy. Ani tego nie
można mówić, iż się woiewoda Podolski z dóbr i
dostatków wyzuł przez popełnienie przeciw powadze
Królewskiey winy. Jeżeli on bowiem wykroczył,
mógłby był odnieść sprawiedliwą i należytą za Króla
karę, lecz nie tym sposobem, którym powszechna iest
zgwałcona wolność. Tak bowiem iego prawo z
naszym spoione iest, iż iedno bez drugiego ani stać, ani
upaść nie może; którey rzeczy, gdybyście wy byli
wielkoradzką zapobiegli powagą, nigdybyśmy byli na
takie utrapienie nie przyszli. Ale to nieszczęście od was
zaniedbane niezna-


192

KRONIKI


cznie się szerząc całą zagarnęło Rzeczpospolitą,
poprzewracało prawa, przywileie porwało, Lityńskich
ze wszystkich dóbr wyzuło, Kazanowskich bez sądu
wyposażyło; pomiiam innych, którym zgubą i pewnym
grozi wygnaniem. Powiedźcie mi ieżeli możecie, iż w
całości zostaie Rzeczpospolita, i że niczego w niey nie
potrzeba poprawiać; cóż? alboż się wam i ta droga nie
zdaie być dosyć do zguby sposobna? Wiecie że Król
Jmć wiele dóbr naskupował, co za przełożonych, co za
rzemieślników w tych miastach i miasteczkach
podostanych poosadzał? ludzi częścią obcych, częścią
nam nieznaiomych, częścią do trzymania owych
urzędów nie zdolnych, którzy w owym kraiu i tylo
osiadłości nie maią, ileby stopą zastąpić mogli. Czym
się dzieie, iż do wyrządzenia nam krzywdy
łatwieyszemi się staią. Coż bowiem zrobisz temu, który
prócz tego, że nie ma żadney osiadłości, nic się twoich
pozwów, nic prawa koronnego nie boi: zapozwany,
wszelką sprawę do Króla odsyła, a tak gdy się wda
powaga J. K. Mci, wielu traci ochotę z nadzieią
wygraney docierania sprawy, a i w naylepszey swoiey
sprawie sądu odstąpić muszą. Wielce to mądrze
postanowili przodkowie, ażeby nikt z xiążęcego rodu
niczego w Polskim nie posiadał królestwie. Obawiali się
bowiem, aby moc xiążąt nie ucieśniła wrolności naszey.
Patrzcież na iakie się to niebespieczeństwa podaiemy,
gdy od zdania dawnych odchodziemy. Przodkowie
nasi, aby tym wolnieyszemi byli, xiążąt w królestwie
cierpieć nie mogli, a my cudzoziemcow i nieznaiomych
na urzędach cierpieć mamy? Oni wielkoradę i Króla
prawom mieć podległego chcieli, my tych nowo-


193

ORZECHOWSKIEGO.


tnych ludzi i urzędników mieyskich wolnemi być od
prawa i żyć bez prawa, na sobie przeniesiemy? Nikogo
oni tylko osiadłego stawiać na urzędach chcieli, my
żebrakom i obcym, rządu po miastach i powiatach
naszych powierzamy. Aleć w tym dóbr królewskich
okupie, nie tylko te krzywdy którem przytoczył
ponosiemy, ale iak naywiększą szkodę Rzeczpospolita
ponosi. J. K. Mość pozakupował dobra imieniem tych,
którzy takowe rzeczy wraz z nami czynić byli powinni,
ale nic z tego w tym czasie nie widziemy. Nie masz
bowiem na tey wyprawie nikogo, któryby za imię J. K.
Mci, za okupione dobra na tę woynę poiechał. Otóż
przykład: innych dóbr królewskich posiadaczow
zazwanych pozostało barzo wielu w domach; my
nieszczęśliwi, dom, żony i dzieci nasze porzuciwszy,
grunta za broń pohartowawszy, tuśmy się wybrali. Oni
za ten czas siedząc w domu, swoiego dobra patrząc,
pieniądze zbieraią, tym pewnie umysłem; aby nas ze
wszystkiego na woynie wyzutych, zubożonych i
nędznych do domów powracaiących do siebie przyięli, a
to co pozostanie z woyny przez wykręt wydarli. To
czyli iest sprawiedliwa i czy słuszna? sadźcie. Przetoż
kiedy widzicie, co poprawić i co wrócić macie,
przyimiycie wzdy kiedy na siebie sprawę
Rzeczypospolitey; władzy, praw, sądów, powagi
brońcie; urzędnicy po miastach i powiatach aby godni i
cnotliwi byli staraycie się, nas i nasze włości pod wielkoradzką przyimiycie opiekę. Nie
dopuszczaycie
abyśmy komu innemu służyć mieli, chyba tylko
prawom, którym być posłusznemi chcemy i
powinniśmy.


194

KRONIKI


Skoro Dembiński skończył, Jan Sierakowski tak
zaczął:
„Aczkolwiek wszystko co o Rzeczypospolitey
przynależało mówić, ci, którzy przedemną
głos zabrali, wręcz i otwarcie wyłożyli, iednakowoż
ponieważ każdego z nas w Rzeczypospolitey wiadome
być powinno zdanie, i ia także w tym kole ruszyłem się
z mieysca, abym i to co o Rzeczypospolitey sądzę, i to
co mi nakazano wynurzył. Po wszystkie przeszłe
posiedzenia otośmy się was iedno dopraszali, aby ieżeli
co przeciw prawom popełnionego zostaie, to za
staraniem waszym do zupełney pory przyprowadzone
było. Lecz iakimże to stanie się sposobem, kiedy
widziemy, iż w samym obrad mieyscu, na samym
dworze, który za twierdzę praw i przybytek wolności
przodkowie nasi mieć chcieli, powszechne gwałt cierpi
prawo. Od kogo? ieżeli pytacie: od was, którzyście wal-
ney obrady sprawcami i obrońcami oyczyzny być
powinni byli. Wam aby się co z wolności naszey nie
uięło, aby się co przeciw prawom nie działo, zabiegać
słuszna była. A teraz i na to nie stać, abyście cudzą
potęgę odpraw naszych odsądzić mogli; tak dalece, że i
sami w tych samych rzeczach niezmiernie wykraczacie.
Wiele dostoieństw, urzędów nie mało, przeciw prawom
trzymacie; iakoż innych śmiałości ukrócicie, gdy sobą
sami nie umiecie porządzać; iako innym być
posłusznemi prawom rozkazywać będziecie? gdy wy
sami prawne zakazy i warunki za nic macie, Dla was
samych naprzód to prawo przepiszcie, podług którego
chcecie, aby inni żyli. Powiadacie, iż zła rzecz
prawom nie być


195

ORZECHOWSKIEGO.


posłusznym, a za słuszność być rozumiecie, iż
każda mowa, gdy do skutku nie przyidzie, na niczym
spełznie. Zezwalacie, iż poprawić należy w czym
pobłądzono: wcale do rzeczy; lecz potrzeba, abyście
się wprzód poprawili sami. Sądzicie, aby nam dobra
odięte powrócone były, a któreście wy oyczyźnie odięli
nie wracacie. Woiewództwa, kasztelanie, starostwa,
pieczętarstwa, Zwierzchności, Prawa, Maiętności,
wszystko to iest własność Rzeczypospolitey, które wy
przeciw słuszności trzymacie. Przetoż ieżeli
Rzeczpospolitą w całości mieć chcecie, wróćcież iey to
koniecznie, coście iey przeciw prawom odięli; czego
ieżeli nie uczynicie, nie masz nic takowego, czymbyście
Rzeczpospolitą poprawić mogli. Zaczym prosiemy
was i zaklinamy, abyście tey powszechney naszey
oyczyzny nie obierali z ozdób własnych: te urzędy,
które wam w zasługi dała trzymaycie; ieżeli wam zaś
za niesłusznym wdaniem się czyim lub z łaski co dano,
to iey dobrowolnie wróćcie, ani iey przymuszaycie,
aby się do ostatniego owego udawała sposobu, który
iey przodkowie nasi na kartach w zapisach pieczęciami
swemi stwierdzonych, zostawili, i nazwali go
Oyczystym językiem Kapturek; co oni rozumiem dla
tego wymyślili, aby się nikt tak opieszały i tak różny
od owych w Rzeczypospolitey nie znaydował, któryby
się za owym przymierzem, gdyby się kłótnia w Rzeczypospolitey wszczęła, do obronienia
wspólney nie
zabierał wolności: ale my u siebie zniewoleni iesteśmy,
iż nic takowego nie masz, czegobyście nam
dopraszaiącym się sprawiedliwości i słuszności,
zaprzeczyć mogli. Teraz tedy tuż przystąpmy do
Rzeczypospolitey, ażeby ożywio-


13


196

KRONIKI


na i pokrzepiona, siły swoie, tudzież ozdoby dóbr i
godności swoiey odzyskać mogła; ale wy zaczniycie,
iakom powiedział, i to co nie sprawiedliwie posiadacie,
oney oddaycie : tym sposobem naylepiey
Rzeczypospolitey doradzicie. Skończyłem.”
Po mowie wzwyż położoney, Pardniczewski tak
zaczął.
„Już nie przez posłów, ale sami przez siebie
wszyscy iednostaynemi głosy upraszamy was, abyście
nam iakowe iest zdanie wasze o Rzeczypospolitey
otworzyć raczyli. Podobażli się wam, Rzeczypospolitey
pora? którą w oczach waszych stawioną i przełożoną
widzicie. Zaiste gdybyśmy wiedzieli, iż tey iesteście
myśli, uspokoieni z tego zeszlibyśmy placu, anibyśmy
żadnego w rozmaitych zdaniach proźbom naszym nie
sadzili mieysca. Czemuż się między sobą różniemy?
albo czemu w też stropy iąwszy się wszyscy, z tych
zakrętów i niebespieczeństw Rzeczypospospolitey nie
uwalniamy. Niechay wam stanie na pamięć przodków
waszych sława, którzy te tak wielkiemi poczynili
rzeczy. Tym iedynie postępkiem, to iest zgodą naszą,
którą oni wam gruntowną zostawili, ieżeli tego potrzeba
będzie , tego wszystkiego cośmy potracili powetuiemy
snadno. Tak tedy ieżeli co złego miłość własnego dobra
narobiła , iużże ią w tym porzućmy czasie, a
zapomniawszy o wszystkim, około samey się tylko
Rzeczypospolitey teraz zakrzątniymy. J. K. Mci
iednostaynym upraszamy głosem, aby chęci naszych
poparł i dopełnił, Rzeczypospolitą podług praw rządził,
praw i wolności naszey przestrzegał i dochował, tym spo-


197

ORZECHOWSKIEGO.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:35

sobem i nam i rzeczypospolitey dosyć uczyniono od was
zdawać się będzie. Skończyłem.”


Mowa Gomolińskiego pisarza Sieradzkiego.

„Jężeliście o szkodach i nieszczęściach Rze-
czypospolitey nie wiedzieli, ieżeliście o nich po-
wątpiewali przedtym, teraz wszelkie wątpienie
zniesione i wyłuszczone, wszystko przed sobą widzicie.
Już was nic nie potrafi wymówić, ani znaydziecie na
kogobyście winę złożyć mieli. Cokolwiek bowiem z
wolności naszey uięto, tegośmy wam nader
oczywistemi przyczynami i świadkami dowiedli, i aby
wam nie zbywało na siłach w bronieniu
Rzeczypospolitey, my się tu znayduiemy, wszelkiego
starania, zabiegu i pilności do podźwignienia
Rzeczypospolitey nie żałuiemy. Czegóż wiec nie
dostaie? tego pewnie, abyście wziąwszy na siebie
wielkoradzką powagę, wraz się z nami do
Rzeczypospolitey przyłożyli, i z tym się oświadczyli, iż
tego oczywiście szukacie. Teraz zaś prośmy J. K.
Mości, iemu swobody, prawa, przywileie nasze
okażmy, aby zobaczył iak wielkie tego wszystkiego sta-
ło się pomnieyszenie, i aby nam to, co odcięto wolności
naszey powrócić raczył, co on bez ciężkości uczyni.
Coż bowiem nad tego Króla powolnieyszego? co
łaskawszego? co świątobliwszego było? Atoli abyśmy
snadniey doszli końca, obierzcie wy sobie kilku z
wielkoradzkiego stanu, my wzaiem toż samo
uczyniemy, aby się wiele osób nie naprzykrzało
Królowi;przez tych nie wielu ze wszystkich stanów wysadzonych,


13*


198

KRONIKI


krzywdę nasze J. K. Mci przełożemy, bo niemasz
przyczyny coby się do przyszłych seymow odkładać
miało. Na coż się bowiem o to przez posłów naszych
starać mamy, gdy tego sami dopiąć wyśmienicie
możemy, lub czemu ma być milsze posłowi memu
rzeczy moich staranie, niż mnie samemu. A przeto
naypierwey odbądźmy co nas wszystkich tycze, a to co
szkodzi dobru Rzpltey uprzątniymy. Ustanówcie więc
naprzód u siebie Rzeczpospolitą, to zrobiwszy,
prowadźcie nas na iakiego chcecie nieprzyiaciela, a tak
dopiero obaczycie, iż ocaliwszy u siebie wolność, te
kopie, ta broń, znaydą dla siebie ludzi.”
Jak Gomoliński krótko zakończył mowę, Taszycki pan
podeszły, arcy rozumny i wymowny , w wielkim
uciszeniu się wszystkich tak zaczął:
„Gdyby Rzeczpospolita mówić mogła, tegoby do was użyła
głosu, któregośmy mu w wyższych mowach użyli, lecz
gdy tego nie może, my iey myśl i zdanie przed wami
przełożyliśmy. Zebrawszy bowiem wszystkie powiaty,
toż samo u wszystkich o Rzeczypospolitey naleźliśmy
zdanie. Ani mówić nie można, by to nie miało być
wszystkich zdanie. Stoią w około nas zewsząd iako
widzicie, słuchaią wszystkiego, co naszemu od nich
zlecono sumnieniu. Atoli iednak w tym zamieszaniu
wszystkiego ta nas rzecz naynieznośnieysza potkała, iż
o iednym i tymże samym czasie, na te zawikłania
natrafił w podeszłym wieku Nayiaśnieyszy Pan; nie da
mu odpocząć nieprzyiaciel i Rzeczpospolita. Ten się
poniekąd woyny, a ta praw po nim dopomina, którym
czynnościom tak miedzy sobą różnym i niby się z sobą
zobopolnie biiącym w iednym


199

ORZECHOWSKIEGO.


zadość uczynić czasie arcytrudna iest. Jeżeli bowiem na
wiek podeszły uważamy, zbroynego nieprzyiaciela bać
nam się potrzeba , ieżeli na nieprzyiaciela idziemy,
Rzeczpospolitą opuszczamy. W którey to mierze lubo
przytrudno postanowić, coby sobie obrać, w tym nam
przecież wybaczyć raczą, gdy nadewszystko miłość
oyczyzny przełożemy. Uznaiemy, iż owey zelżywości,
z dawnieyszey klęski Sąsiadów i przyiacioł naszych
Pokucian powziętey cierpieć nie trzeba. Wielce nas to
obchodzi, iż hołdownik nasz stargawszy podległości
pęta, do bezbożney przeciw nam porwał się broni, a co
żałośnieysza , słyszeć nieprzyiacieł będzie o niezgo-
dach naszych i porozumie, że nie dla woiowania Król
z Krakowa wyiachał. Bo cóż za piechota? co za rota
żołnierzy? co za broń, co za działa za wyieżdżaiącym
popochodziły Królem? Przytym woiewodom i wielu
kasztelanom w domu pozostać kazał, dlatego, aby od
Niemiec granic Polskich strzegli. Jeżeli tedy owi sędzi-
wi ludzie na straży postawieni, dosyć warowni są , a
wiemy, iż Wołoch część woyska swego do Węgier
posłał, nie widziemy przyczyny, czemuby
Rzeczpospolita bespiecznieysza być miała od Niemiec,
niż od Węgier. Lecz pozwólmy na to, iż ów kray Polski
potrzebował obrony, to zapewne za własnym Króla być
było powinno staraniem. Na to bowiem są królew-
szczyzny nadane od Rzpltey, ażeby z nich Król przez
urzędniki swoie, polskie ubespieczał kraie. Lecz
ażebym powrócił do swego, iakiego nabędzie
nieprzyiaciel serca, gdy od szpiegów, których się tu moc
niezmierna znayduie, poweźmie ięzyka, że Król tak na
tę woynę wyiechał,


2ОО

KRONIKI


iż mu się w tym czasie niczego obawiać nie potrzeba.
W iakim uciśnieniu zostaie Rzeczpospolita widzicie:
ztąd nieprzyiaciele, ztąd oyczyzna naszey wygląda
pomocy; tam bronią, żołnierzem i woyskiem poczynać
trzeba, tu prawami, wolnością i sądami Rzeczpospolitą
ubespieczyć przychodzi. Gdy tedy oboygu razem
podołać nie możemy, zaczniymy od tego bez czego ani
zewnątrz, ani wewnątrz nic być dobrego nie może.
Rzeczpospolitą podupadłą podźwigniymy, a po-
dźwignąwszy iak naylepszemi ią prawy i ustawami
przodków ugruntuymy, a dopiero za nię broni,
maietności, życia naostatek swego ieśli będzie potrzeba
, nieprzyiacielowi nadstawmy. Bo czegóż sobie życzą,
ta broń, to rycerstwo, które oczyma widzicie, tylko
abyśmy nieprzyiaciela Rzeczypospolitey nie puszczali.
Zaczym staraycie się wprzód i wyróbcie aby to było
czym się bronić potrzeba, bo ieżeli żadnego bespie-
czeństwa u siebie mieć nie będziemy, wszystkie nasze
sforcowania się na obcych, za płonne poczytać trzeba.”

Mowa Marcina Zborowskiego Czernika Krakowskiego.

„Dawna to iest i wszędy rozniesiona Rze-
czypospolitey skarga, że w niey tak wszystko odmienno,
iż się zdaie, że żadnym przepisem żadnemi nie iest
określona prawy. Jeżeli bowiem pilniey w nię
weyrzycie, znaydziecie ią obcemi zamieszaną radami,
nic w niey nie władną prawa, ale się tak wszystko
odmieniło, że prawych urzędów, woiewodow,
kasztelanów, starostow nie


201

ORZECHOWSKIEGO.


mamy, ale ich tylko przymuszeni cierpiemy, których
nam los i szczęście nadało. Tak tedy za wprowadzeniem
tego zwyczaiu, na tey powszechney wyprawie, woyska
nasze bez wodza, bez rotmistrza zostaią, a ieszcze nas
poniekąd strofuią, że w tych uciskach Rzeczypospolitey
po zniesieniu i zgruntu wywróceniu praw, bez boiażni
żyć i wolnym tchnąć duchem możemy. Lecz którzy to
mówią, niech wynidą na śrzodek, w prawa nasze
weyrzą, niech nam pokażą czego się nie słusznie, czego
przeciwko prawu dopraszamy. Żadnego naszego w
Rzeczypospolitey nigdy nie było słowa, któreby z
samych praw naszych nie pochodziło źrzódeł. Ażeby
Rzeczypospolitey prawa, które zgwałcone są, przywró-
cono, urzędy przeciw prawom nadane pooddawano, o
to my prosiemy, tego się po was i po Królu z iak
naywiększą proźbą domagamy. Jeżeli to iuż rzecz zła, to
i zła rzecz być musi żyć w Rzeczypospolitey. To to
szewcom, rzemieślnikom i naypodleyszym ludziom
zażywać swobody wolno będzie, a temu rycerstwu,
które iest twierdzą i gruntem królestwa Polskiego, praw
swoich w całości utrzymować nie wolno? samili my
tylko w Rzeczypospolitey niewolnikami będziemy?
sami bez praw i wolności zostawać będziemy? Któryż
kiedy cudzoziemiec w oyczyznie swoiey tak
wzgardzonym był, któryby w Polszczę pierwszego nie
otrzymał mieysca , któryby się w Polszcze na
zwierzchności i dobra duchowne nie wdarł? Przodkowie
nam nasi woiewództwa, kasztelanie, starostwa na miey-
scu dziedzictwa zostawili, iednakowoż z nich
wypędzeni od Włochów , wyrzuceni od Niemców, w
małym ojczyzny naszey kawałku bez


202

KRONIKI


sprawiedliwości, beż praw i swobód osiedliśmy, i za
podleyszych od cudzoziemców poczytam iesteśmy.
Żadne ich nad tym politowanie nie wzrusza, że w
wolney oyczyźnie cudzoziemcom podlegać musiemy: że
ich nad nas przenoszą, że oni wolność i prawa
obaliwszy, w powszechnych Rzeczypospolitey
kłopotach górę biorą; samiśmy sobie męstwem
przodkow nabytą Rzeczpospolitą utracili, czego ieżeli
nieodzyskamy, żadną miarą Rzeczpospolita długo trwać
nie może; bo ieżeli iakimkolwiek sposobem pobłądzo-
no, snadno się to ieszcze bylebyście chcieli poprawić
może, ale ieżeli to złe zaniedbane szerząc się coraz
daley sił nabierać będzie, nigdy nam szkodzić nie
przestanie. Jużeście więc słyszeli coby w
Rzeczypospolitey było godne poprawy, wytknęliśmy i
wyłożyliśmy z osobna wszystko, takeśmy wam drogę i
sposób ku przyprowadzeniu tego do swoiey pory
pokazali, że bylebyście się tylko usadzili, swobody,
prawa , urzędy, wszystkie ozdoby swoie
Rzeczpospolita snadno odzyska. Skończyłem.”
Po tych mowach i czynach zdawał się być czas,
aby wielkorada pomyśleć mogła coby na owe szlachty
żądania odpowiedzieć miała, aby naradziwszy się o tym
po cichu w wielkoradzie, w obec dana być mogła
szlachcie odpowiedź; ale szlachta uroiwszy sobie, iż
przyszedł czas, w któryby dowiedzieć się mogła , coby
każdy wielkoradzca sądził o Rzeczypospolitey, dopra-
sza się, ażeby przy wszystkich, spytani będąc, zdania
swoie dawali. Na to zdanie naprzód nie pozwolono, bo
było, iako się zdawało wielkoradzie, niegodziwe i
nowotne; z tym wszystkim iednak, gdy całe w koło
stoiące mnóstwo nale-


303

ORZECHOWSKIEGO.


gać poczęło, zrzucenia się z tego nie było sposobu.
Naypierwszy Jan Tarnowski kasztelan Krakowski
spytany będąc,niezmierne staranie i tak wielką szlachty
w Rzeczypospolitey zgodę osobliwszemi począł
wychwalać słowy. Treść tey mowy była: iż nie masz
potemu czasu, ażeby opuściwszy woynę i poniechawszy
nieprzyjaciela, teraz o prawach, sądach, i domowych
sporach, zatargi wszczynać. Smiesznaby to rzecz
była między woyskiem i między bronią o ustawach i
podobnych rzeczach rozmawiać. Tak tedy całą
sprawę do przyszłego pociągali seymu, a wszystkich
serca przeciw nieprzyiaciełowi kierowali. Długa to
była i obszerna mowa, ale ią często przerywano i
tamowano, słusznie czy nie słusznie? nie wiem. To
pewna iest, że zamieszanym ludzi rozumom radzić co i
doradzać ciężko. Jeszcze mówić nie przestał,
niezmierna zaraz powstała burza. Ledwie co Piotr
Kmita woiewoda Krakowski, który w dawaniu zdania był
w porządku drugi, mówić począł, tak wielki deszcz
lunął, że nam Nieba, i całego zgromadzenia naszego,
przed oczyma nie widać było. Gdy się zamieszało
zgromadzenie, wielkoradzkie zerwało koło, w owey
wielce ciemney nocy i okruteczney nawałności, łatwo
owo złe długo utaione i w sercach ludu zawarte na ten
czas wybuchnęło. Wielu na komach w pośrzód wpa-
dło, co przednieyszych wielkoradzcow uszturchano
w ciżbie, i tak wielkiego zuchwalstwa czas dodawał,
iż wielu (ieżeli wieściom wierzyć mamy) z gołemi
pałaszami między ciżbą biegało. Niektórzy
naypierwszych wielkoradzcow uzbroiwszy się
wyzywali, atoli taż sama nader


204

KRONIKI


sroga burza, która do zbrodni niektórym pomagała,
wielkoradzka godność ubespieczyła. Ubrawszy się
wielkoradzcy, iak się tylko z owey ciżby wyrwali, na
konie których kto mógł dopaść, do Miasta czym prędzey
umknęli. Rzecz całe cudowna i podziwienia godna, że
naznaczyć trudno, więceyli złego lub dobrego ów czas
Rzeczypospolitey przyniósł. Nazaiutrz stan rycerski
posłów do Króla i do wielkorady posyła, upraszaiąc
aby się na to samo pole powrócili, a co wczoray
niepogoda przerwała kończyć raczyli. Wielkorada że
wczoraysze zgromadzenie podeyrzane miała, wyniść
nie chciała, lecz aby się nazaiutrz od stanu rycerskiego
posłowie do miasta ziachali upraszała, czego się stan
rycerski snadno podiął. Dnia tedy 24 Sierpnia, zebra-
wszy się wielkorada i posłowie do kościoła Sgo
Franciszka , między filarami gdzie podwórzec wielki
studnią otacza pozasiadali, między któremi
naypierwszy Piotr Zborowski kasztelan Małogoski
imieniem rycerskiego stanu tak zaczął:

Mowa Piotra Zborowskiego.

„Jeżeli kiedy prosiliście Boga, aby się czas
iakowy zdarzył, w którymbyście wielkoradzka
rostropność, powagę i wierność okazać mogli, ten
wam teraz od Boga pozwolony i zdarzony widzicie. Nie
błahą albowiem i nie podłą iakową rzecz, ale
Pvzeczpospolita i wolność nasze powierzyliśmy
sumnieniu i powadze waszey. To się wam bowiem tak
zacne i uczciwe podało pole , na którymbyście wy
wszystkie siły męstwa i przezorności waszey pokazać
mogli. Bo któraż


205

ORZECHOWSKIEGO.


inna dobrego wielkoradzcy być może pochwała, iako
gdyby on w nader zawikłaney Rzeczypospolitey
chwili, Rzeczpospolitą wspierał, bronił i zachowywał.
Tey że wy zawsze iesteście i byliście myśli, i
dawnieysze i teraźnieysze wskazuie nam to
zgromadzenie, na którym wy równo staraiąc się z nami,
od Rzeczypospolitey praw i wolności naszey
niebespieczeństwo oddalacie. Wdzięczna nam iest ta
w nieszczęściach naszych osobliwsza wasza ku nam
życzliwość, która to sprawuie, że w ostatnim rzeczy
naszych zwątpieniu, iuż się czegoś poczynamy
spodziewać. Pokazaliście nam bowiem onegday w
polu barzo śliczny sposób utrzymania oyczyzny
dostoieństwa i wolności naszey. Gdy bowiem barzo
zacny pan Jan Tarnowski, staranie nasze pochwalił i na
proźby nasze słuszne i sprawiedliwe zezwolił, żaden
nie powinien wątpić, iż toż samo was wszystkich iest
w Rzeczypospolitey zdanie, a ieśli się iuż ta
wątpliwość uprzątnie, i my się z wami w każdey mierze
zgadzamy. Gdy bowiem w polu tegośmy się po was
domagali, ażebyście przyłożyli starania, aby się dał o to
wszystko uprosić naymiłościwszy Pan, czegośmy się u
was po sprawiedliwości i słuszności dopraszali, na
ten czas Jan Tarnowski, tak w tey mierze mówił: że
choćby nam wszystkiego niemal pozwolono, przecież
do wykonania tego sposobnego być nie sądził czasu.
Z tym wszystkim, ieżeli żadney inney oprócz tey w
takowey mierze nie masz wątpliwości, pilno wam to
rostrząśnąć potrzeba, żebyśmy się ani my w rzeczy
dowodney lekkomyślnie nie odpisywali od was, ani
żebyście wy nie mieli sobie za podłość w główney
sprawie naszey zgadzać się z nami. Gdybyśmy


306

KRONIKI


bowiem rozumieli, że czas sprawie naszey na
przeszkodzie stoi, i gdybyśmy nie widzieli miejsca w
szczupłym czasie dla żądań naszych, nicbyśmy nie
mówili; lecz gdy nic takowego nie masz, czegoby lub po
czasu porze, lub po sposobności mieysca wyglądać
potrzeba było, czegoby nam w ninieyszey chwili
brakowało, nie rozumiem, czemubyście inney zdatności
do ustanowienia Rzeczypospolitey szukać
mieli, zwłaszcza, że my iey opuszczać nie chcemy. Tak
ia bowiem sadzę, że w sprawie która się spieszno odbyć
i prędko zakończyć powinna, trzy się koniecznie muszą
znaydować rzeczy: krótkość, łatwość i czasu pora:
iakieby się w tey znaydowały potrzebie? któtko
uważmy. A że o któtkości potym powiem, któż się
znayduie taki, któryby przeczył, iż na przeszłym seymie
wszystko tak sprawiono i pokończono, że mało co
zostało, coby zostawiono i na inny czas odłożono było,
chybaby kto przeczył, iż się ów seym odprawił. Znaleźli
się bowiem byli niektórzy, co się to ważyli twierdzić,
których rzecz sama uspokoi. Bo któżby się znowu
zbywał, iż tego seymu seymem niepotrzeba nazywać,
którego dzieie i ustawy do, skutku przyszły, przeto
samo, że wiemy iż za wyrokiem seymu przyieto woynę,
i probierców pieniędzy obrano i wiele innych rzeczy za
ważne uznano i potwierdzono, coby się było nigdy
nieutrzymało, gdyby był ów seym nie poprzedził.
Ponieważeśmy tedy większą część żądań naszych przez
powagę seymow zakończyli, tego co zostaie, omale i
nie wiele iest, a byleście chcieli, do wypełnienia barzo
łatwe. Cóż to bowiem za trudność, to coś
niesprawiedliwie odebrał powrócić? a to coś naruszył
naprawić ? Nie


307

ORZECHOWSKIEGO.


potrzeba na to sądu, ani długiego roztrząsania, ale tylko
iednego słowa i Królewskiego przyzwolenia. I
niemasz po co szukać innego do rozeznania sprawy
czasu, ani innego sposobnieyszego mieysca; tu się
znayduie Król, tu wielkorada, tu winowaycy, tu
sędziowie: czym wszystkim ieżeli pogardzamy, lękać się
trzeba, abyśmy się nie zdali nie niezręczną chwilą, lecz
słuszną i sprawiedliwą sprawą pogardzać; zostaie tylko
abyśmy się na sam czas zapatrywali. Wie każdy, iż
Rzeczpospolitą, prawa , wolność do ostatniego
niebespieczeństwa przywiedziono, czyliż nie widzicie?
czyliż ieszcze nie czuiecie iak wielą i iak wielkiemi
nieszczęściami opasani iesteśmy. Któż bowiem iest
taki , któryby się maiętności swoich śmiał nazywać
panem, któryby iakową niewinności swoiey miał w
prawach obronę. Przewrócono i zniesiono wszystko,
bez sądu nas karzą, z włości nas własnych wyrzucaią, i
to co mamy przez pobliskie mieszkanie J. K. Mci
szczupleysze dzierżemy, i ieszcze wy się przy tym
upieracie, iż w tak wielkich nieszczęściach do ucalenia
Rzeczypospolitey nie masz po temu czasu? Zaprawdę,
gdyby was miłość oyczyzny i iakowe na Rzeczpospolitą
politowanie tknęło, nie pierweybyście z rąk wypuścili tę
sprawę, pokibyście wszystkich Rzeczypospolitey ran
nieuleczyli. Atoli ieżeli się całemi siłami do
Rzeczypospolitey przyłożycie, dwóch dni nam na to
potrzeba, jeżeli bowiem cokolwiek ieszcze nasze
prawa ważą, łatwo się do dawney przywrócą wolności,
z których wszystkich owo nadewszystko
nayzbawiennieysze i z nieba prawie spuszczone prawo:
abyśmy sobie wszyscy w Rzeczypospolitey równemi
byli, i aby są-


208

KRONIKI


siedzi nasi i współ-obywatele, prawa równością z nami
wraz spoieni byli. Z xiążęcego rodu niechay nikt
między nami nie będzie, niechay niczego w tey
Rzeczypospołitey nie posiada. Mądrze to przodkowie
nasi powiedzieli, iak zła iest w Rzeczypospołitey
wielkość xiażąt, ale że ta iest naylepsza Rzeczpospolita,
w którey pod iednym sprawiedliwie i podług ustaw
naszych rząd trzymaiącym, inni posłusznemi są, i za
równo między sobą żyią. W tym tedy uięciu i
wstrzemięźliwości w tey Rzeczypospołitey żyć zwykły
były Królewskie żony, i tym końcem do Polski
przychodziły nie żeby panowały, lecz aby towa-
rzyszkami łoża Królewskiego były. Żadney przy nich
nie było królestwa władzy, żadnego naywyższego
rządu, a krótko mówiąc, to naywiększa u nich była
mądrość, aby urażonego przeciw poddanemu błagały
Króla, i do politowania go prowadziły; lecz za naszych
czasów wszystko się opak dzieie. Tyło Królowa waży,
ile chce; tylo chce, ile się iey podoba, żadnemi pewnemi
granicami mądrość iey okryślona nie iest, ale całą
zagarnąwszy Rzeczpospolitą, żadnemi kresami swoiey
nie określa władzy. Ztąd idzie, że się obawiać potrzeba,
abyśmy niezadługo na mieyscu iednego Króla, wielu
nie liczyli panów, czego abyśmy nie rokowali płonnie,
ztąd sobie przyszłe rzeczy wnoście. Królowa cztery zda
mi się ma córki, te iako ich godność niesie, za Królów
lub za xiążąt popochodzą za maż; czyż rozumiecie iź
one tych dóbr które teraz dziedziczą postradaią? to wy
tedy odkładać i na inny czas odwlec sądzicie?
Ockniycie się przez Boga żywego , i poprzestańcie
wzdy kiedy na szczupłość czasu narzekać. To to do rzeczy do-


209

ORZECHOWSKIEGO.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Teksty źródłowe”